Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wanda Nowicka nie wytrzymała

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
18-10-2011 11:20Miłosz Michałowski (1657 punktów)Wanda Nowicka nie wytrzymała
Ocena 1 na 1
wiadomosci(*)_Polsacie__Nowicka_wyszla.html

W sumie jej się nie dziwię, że nie wytrzymała, ale mogła spokojnie jego "argumenty" (wizja chrześcijańska vs ateistyczna) obalić. Z drugiej strony, jakby koleś mi wyleciał z zabijaniem dzieci, to też bym chyba nie wytrzymał Ale taką to już mają strategię i Kościół i prawica - tak jak pisał Pan Szczęsny (www.racjonalista.pl/kk.php/s,7465); mocne, wielkie słowa (tradycja, naród, i martwe dzieci i gramy na emocjach.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

pompa (524 punktów)
Widziałem ten odcinek w całości. Nowicka zagrała pod publikę. Zaczęło się od tego, że ona coś mówiła i on jej zaczął przerywać, więc zwróciła się do prowadzącego, żeby Dziedziczak jej nie przerywał. Potem głos zabrał dziedziczak i wtedy ona mu przerywała. Ale on nie protestował. Potem ona zaczęła mówić i on jej przerywał. Co trwało kilka sekund. No i wyszła, obrażona.
worek kości (2937 punktów)
Rzucą ludziom hasłem "nowoczesne państwo" i sobie każdy pomyśli coś dobrego, wszak nowoczesność to tyle nowych, dobrych rzeczy... Nowoczesność! mhm..

bembergiem w berg
18-10-2011 11:46 
 Ocena 2 na 2
pompa (524 punktów)
Bo nowoczesne państwo wg Palikota to jest
11 październik- konferencja o krzyżu
12.10- konferencja o krzyżu
dalsze dni dalej o krzyżu, ewentualnie jeszcze coś o opodatkowaniu kościoła. I tak dalej będzie się to toczyć. A wniosek w sprawie usunięcia krzyża ma być w przyszłym tygodniu dopiero. Typowa zagrywka na czas.
18-10-2011 11:47 
 Ocena 4 na 4
Miłosz Michałowski (1657 punktów)
Jak mówiłem, ja bym nie wyszedł. Ale rozumiem Panią Nowicką - może nie przywykła do pustosłowia i takiej retoryki:
- krzyż - dobry, bo chrześcijański, a więc w zasadzie polski, bo tradycyjny i no.. polski. No i wiadomo, kto tu rządzi.
- brak krzyża - not good, bo, jak wiadomo, brak krzyża to symbol ateizmu. Był u mnie elektryk ostatnio, ale nie zająknął się o pustych ścianach w moim domu. Ale boję się teraz wpuszczać pracowników administracji. Jeszcze ktoś się zorientuję i mnie podkabluje...
Chyba wytnę sobie kawałek pustej ściany i będę nosił na łańcuszku.

W temacie, debata u Lisa
www.tvp.pl(*)walka-o-krzyz-17102011/5335435

Ciekawe, że Niesiołowski i spółka sami się pogrążają i nawet nie próbują udawać - zauważcie, że na pytanie o krzyż w Sejmie Niesiołowski od razu zaczyna mówić o Jezusie (to zrozumiałe), a potem o Kościele (?). To jak to, krzyż jest symbolem Kościoła? A czy przypadkiem nie miał być symbolem polskości, tradycji, praw człowieka, schabowego, misia uszatka i wszystkiego, co miłe i przytulne...? Dziwne
18-10-2011 11:48
 Ocena 17 na 17
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
.
Nowicka wyszła!
>W sumie jej się nie dziwię, że nie wytrzymała, ale mogła spokojnie jego "argumenty" (wizja chrześcijańska vs ateistyczna) obalić.

Fakty są takie, że krzyża nie powinniśmy zdejmować, bo nie ma ku temu powodów - przekonywał Dziedziczak. Dodał, że dla "wszystkich osób, którym bliska jest polska tradycja i kultura jest jasne, że krzyż w naszej kulturze był zawsze". - My słyniemy w tolerancji. Znam wielu wspaniałych żydów i muzułmanów, którym krzyż nie przeszkadza - argumentował.
Ciekawy jestem jak miałbym obalić powyższy argument? Nie jestem żadnym wspaniałym żydem ani muzułmanem, którym krzyż nie przeszkadza, tylko z dziada pradziada Polakiem i krzyż w instytucjach państwowych bardzo mi przeszkadza.
To, że nie będzie tam wisiał mam zagwarantowane nawet w konstytucji. Ale dla Prawdziwych Polaków - jedynym którym bliska jest polska tradycja i kultura nie ma to większego znaczenia. Jest ich większość, zdobyli władzę i wszystkich innych mają w dupie.
Pan chciałby dyskutować z wiarą?

Z wiarą nie ma dyskusji, a czasu szkoda.
Dlatego Pani Wanda Nowicka wyszła ze studia.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
18-10-2011 19:31 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>>Z wiarą nie ma dyskusji,...

Jasne. Wiarę się inteligentnie (też dyplomatycznie) demontuje.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
19-10-2011 09:05 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
.
>>>>Z wiarą nie ma dyskusji,...
>Jasne. Wiarę się inteligentnie (też dyplomatycznie) demontuje.
Optymista z Pana. Według mnie wiara jest kwestią osobowości, a nie poglądów. Jak ma się genetycznie i socjologicznie ukształtowaną fideistyczną osobowość, to przedmiot wiary zawsze się znajdzie, a ostatecznie można go zmienić.
W Polsce jeszcze teraz żyją osobniki, którzy osobiście rąbali przydrożne krzyże, a teraz leżą krzyżem w kościele. Osobiście zrywali żołnierzom medaliki - po to aby po 30 - 40 latach małżeństwa wziąść ślub kościelny. Najpierw uczciwie budowali PRL-owski socjalizm, później zaczeli budować kapitalizm. Zawsze w awangardzie. Zawsze uczciwie głęboko wierzący w słuszność aktualnej ideologii.
Ot, taka już ludzka natura, że większości z nas wiara jest konieczną do życia, a z wiarą nie ma dyskusji!

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
19-10-2011 14:09 
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)
>Według mnie wiara jest kwestią osobowości, a nie poglądów.

To brzmi zbyt kartezjańsko, zbyt dualistycznie. Niektóre fakty zdają się potwierdzać tezę, że nie ma poglądów bez osobowości, że osobowość (w tym cała sfera emocjonalna) jest koniecznym składnikiem poglądów, snucia projektów, podejmowania decyzji. W tej materii warte uwagi są dociekania A. Damasio w jego książce Błąd Kartezjusza, gdzie analizuje przypadek urazu mózgu i wynikające z niego zaburzenia osobowości i myślenia:



3.bp.blogs(*)AAADIo/8QL6EKrKcbA/s1600/5.jpg

>Jak ma się genetycznie i socjologicznie ukształtowaną fideistyczną osobowość,...

Nie sądzę, aby fideizm warunkowany był genetycznie. Geny bez mózgu i relacji społecznych są niczym. Fundamentem wiary jest zdolność człowieka do wychodzenia poza aktualne dane, domniemanie, że nasze świat nie ogranicza się do naszego sensorium, naszej aktualnej zmysłowości. To, że w różny sposób można pod ową zmysłowość podstawić iluzję (religia), to inna sprawa.

>większości z nas wiara jest konieczną do życia,...

Wiara jako domniemanie świata poza naszym horyzontem - tak. Jest konieczna i zdaje się obecna na każdym poziomie organicznego życia. Wiara religijna natomiast (transcendencja w sensie nadnaturalności, nadzmysłowości) nie ma żadnego umocowania poznawczego, a jedynie stanowi instrument władzy i wynikającej z niej przyjemności. Wiara religijna jest deformacją naturalnej wiary w świat.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
.
>>>>Według mnie wiara jest kwestią osobowości, a nie poglądów.
>To brzmi zbyt kartezjańsko, zbyt dualistycznie.
Nie wiem jak to dla Pana zabrzmiało, we wszystkim racjonalnym trzymam się naturalizmu ontologicznego. Przez fideistów nazywanym monizmem.

>Niektóre fakty zdają się potwierdzać tezę, że nie ma poglądów bez osobowości, że osobowość (w tym cała sfera emocjonalna) jest koniecznym składnikiem poglądów, snucia projektów, podejmowania decyzji. W tej materii warte uwagi są dociekania.
To nie jest wątek na ten temat i dokonałem - moim zdaniem całkowicie uprawnionych - skrótów myślowych, za które oczywiście biorę odpowiedzialność, ale wymaga to zupełnie nowego wątku. Będącego zresztą już powtórzeniem dawniejszych dyskusji.

_________________________________

Pogląd jest rodzajem idei, wyobrażenia na dany temat. Jest to także pewien sąd o czymś lub punkt widzenia na coś. Każdy pogląd może ulegać zmianie w zależności od prawdziwości podstaw, na których się opiera.

Osobowość - wewnętrzny system regulacji pozwalający na adaptację i wewnętrzną integrację myśli, uczuć i zachowania w określonym środowisku w wymiarze czasowym (poczucie stabilności). Jest to zespół względnie trwałych cech lub dyspozycji psychicznych jednostki, różniących ją od innych jednostek.

Osobowość-stosunkowo stałe cechy, dyspozycje czy właściwości jednostki, które nadają względną spójność jej zachowaniu.

Nie jest jedynym wyznacznikiem działania - to co i jak człowiek robi zależy też od doraźnego stanu fizycznego i psychicznego, emocji, stopnia przygotowania do danego działania.

Osobowość kształtowana jest przez całe życie, szczególnie w okresie dzieciństwa oraz młodości poprzez wpływ bodźców zewnętrznych w procesie socjalizacji, a także własnej aktywności jednostki. Istotną rolę odgrywają tu również wrodzone cechy biofizyczne. Kształtuje się przez doświadczenia, kontakty z osobami znaczącymi dla danej jednostki, role społeczne pełnione przez daną osobę, a także wydarzenia powtarzające się lub wyjątkowo silne.

Po prostu dostrzegam różnice pomiędzy osobowością, a poglądami.

>A. Damasio w jego książce Błąd Kartezjusza, gdzie analizuje przypadek urazu mózgu i wynikające z niego zaburzenia osobowości i myślenia.
Przypadek Gage'a Phineas'a, to już bardzo stary przypadek rozpisany po wieloma kątami: www.neurotyk.net/?p=155

>>>>Jak ma się genetycznie i socjologicznie ukształtowaną fideistyczną osobowość,...
>Nie sądzę, aby fideizm warunkowany był genetycznie. Geny bez mózgu i relacji społecznych są niczym.
No cóż, Panu "nie sądzenie" pozostanie. Nawet nie mogę próbować zrozumieć tego co Pan tu napisał: Geny bez mózgu ?
Ale może lektura Deana Hamera "Geny a charakter", czy Francisa Cricka "Zdumiewająca hipoteza" Panu przybliży Panu rolę genów w budowaniu mózgu i osobowości oraz moje w tym zakresie poglądy. Nie wiem?

>Fundamentem wiary jest zdolność człowieka do wychodzenia poza aktualne dane, domniemanie, że nasze świat nie ogranicza się do naszego sensorium, naszej aktualnej zmysłowości.
To zbyt filozoficzne jak na moje zdolności. Niewiele z tego rozumiem.
Wikipedia: Wiara jest terminem wieloznacznym. W mowie potocznej oznacza przekonanie o czymś. Stanowisko, pogląd, w danym momencie (przy obecnym stanie wiedzy naukowej) nie znajdujące jednoznacznego potwierdzenia w rzeczywistości. W religioznawstwie polega przede wszystkim na przyjęciu istnienia czegoś bez żadnego dowodu wiarygodnie potwierdzającego ten fakt. Świadoma decyzja przyjęcia takiej wiary nazywa się aktem wiary. W epistemologii wiara to "uznawanie za prawdziwe nieuzasadnionego twierdzenia". Zarówno uzasadnienie jak i jego brak nie implikują prawdziwości lub fałszywości treści wiary (zob. problem uzasadnienia).

>Wiara jako domniemanie świata poza naszym horyzontem - tak. Jest konieczna i zdaje się obecna na każdym poziomie organicznego życia.
Znowu nie bardzo rozumiem o czym Pan mówi.
Zgadzam się z twierdzeniem, iż obszary współczesnej wiedzy są tak wielkie, że większość naszych podstawowych przekonań musimy przyjmować "na wiarę". A idąc dalej, to język zwyczajnych rozmów oraz dyskusji różni się od języka dysput filozoficznych i w nich używam często zwrotu "wierzę w to" lub "wierzę w tamto". Ale przecież czynię tak tylko dlatego, że w codziennym języku trudno używać zwrotu "na podstawie posiadanych przesłanek jestem bardziej lub mniej przekonany o prawdziwości podawanej informacji". Swoje przekonania staram się opierać na wiedzy naukowej, a nie na wierze. Istnieje dla mnie tylko rzeczywistość świata materialnego dostępnego ludzkim zmysłom i przekonują mnie tylko argumenty poddające się naukowej weryfikacji. Wiem, że aktualne przekonania mogą okazać się błędne, ale wtedy zmienię je, gdyż w przeciwieństwie do wiary, nauka nie opiera się na dogmatach.

>Wiara religijna natomiast (transcendencja w sensie nadnaturalności, nadzmysłowości) nie ma żadnego umocowania poznawczego, a jedynie stanowi instrument władzy i wynikającej z niej przyjemności. Wiara religijna jest deformacją naturalnej wiary w świat.
Dla mnie przedmiot "wiary" jest wtórnym i wiara w ateizm, komunizm, neoliberalizm i setki innych możliwości (przedmiotów wiary) i każda wiara jest ograniczeniem naszego intelektu. Im głębsza tym nas bardziej ogranicza.

Przepraszam, ale ten cały Pański post jest dla zbyt enigmatyczny abym mógł go zrozumieć, a więc zapewne odpowiadam tu Panu nie na temat, ale to nie jest wątek poświęcony tym problemom, tak abyśmy mogli je tu rozwijać.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
19-10-2011 19:05 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>trzymam się naturalizmu ontologicznego.

No to mamy przynajmniej werbalnie podobne ontologie.

>Przez fideistów nazywanym monizmem.

Jest wiele monizmów. Obok naturalistycznego dobrze się ma również spirytualistyczny.

Zgoda. To wątek na inny temat. Jeszcze tylko jedna dygresja:

>...każda wiara jest ograniczeniem naszego intelektu.

Otóż nie. Sadzę, że poznanie pośrednie zawsze zakłada jakiś akt wiary, domniemania. Jeśli jest Pan w pokoju, to wierzy Pan, że poza nim coś istnieje, to prazałożenie wszelkiego poznania i działania. Leży ono u podstaw zasady racji dostatecznej, wszelkiego wyjaśniania. Wiara ta nie ma nic wspólnego z wiarą religijną, która jest jej zmistyfikowaną formą.



Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
.
>Jest wiele monizmów. Obok naturalistycznego dobrze się ma również spirytualistyczny.
To oczywiste, ale z naturalizmem ontologicznym związany jest tylko monizm materialistyczny /monizm fizykalistyczny/.

>>>>...każda wiara jest ograniczeniem naszego intelektu.
>Otóż nie. Sadzę, że poznanie pośrednie zawsze zakłada jakiś akt wiary, domniemania. Jeśli jest Pan w pokoju, to wierzy Pan, że poza nim coś istnieje, to prazałożenie wszelkiego poznania i działania. Leży ono u podstaw zasady racji dostatecznej, wszelkiego wyjaśniania. Wiara ta nie ma nic wspólnego z wiarą religijną, która jest jej zmistyfikowaną formą.

Wiara jest terminem wieloznacznym. W mowie potocznej oznacza przekonanie o czymś. Stanowisko, pogląd, w danym momencie (przy obecnym stanie wiedzy naukowej) nie znajdujące jednoznacznego potwierdzenia w rzeczywistości.

Pan woli jej rozumienie potoczne ja wolę poniższe wychodzące ze sceptycyzmu naukowego.

w codziennym języku trudno używać zwrotu "na podstawie posiadanych przesłanek jestem bardziej lub mniej przekonany o prawdziwości podawanej informacji".

Wiara jest terminem wieloznacznym.

* * * * *

Wydaje mi się - choć tylko może wydaje - że dosyć precyzyjnie (na ile to możliwe) zdefiniowałem o jaką "wiarę" mi chodzi i że odróżniam ją od opartych na wiedzy naukowej /osobistym doświadczeniu/ założeniach. Dlatego nadal uważam, że każda wiara jest ograniczeniem naszego intelektu, ale Pan może pozostać przy swoim przeświadczeniu.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
19-10-2011 21:04 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)

>Sadzę, że poznanie pośrednie zawsze zakłada jakiś akt wiary, domniemania. Jeśli jest Pan w pokoju, to wierzy Pan, że poza nim coś istnieje, to prazałożenie wszelkiego poznania i działania.

Tyle że to jakaś wydumana konstrukcja: normalnie człowiek nie znajduje się nagle w pełni świadomy, w jakimś pokoju, na początku drogi poznania...

Wiara to głębokie upośledzenie zdolności poznawczych.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
20-10-2011 17:59 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>normalnie człowiek nie znajduje się nagle w pełni świadomy, w jakimś pokoju, na początku drogi poznania...

Nie mówimy o normalności, ale o jej koniecznych warunkach.

>Wiara to głębokie upośledzenie zdolności poznawczych.

W jakim sensie wiara w to, że jutro wzejdzie słońce, jest upośledzeniem? Albo wiara w to, że jak za chwilę wybiorę się do kuchni zaparzyć herbatę, kuchnia jest na swoim miejscu?

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
20-10-2011 18:46 
 Ocena 3 na 3
perun (8610 punktów)
>.
>Nowicka wyszła!>W sumie jej się nie dziwię, że nie wytrzymała, ale mogła spokojnie jego "argumenty" (wizja chrześcijańska vs ateistyczna) obalić.
> [color=brown] Fakty są takie, że krzyża nie powinniśmy zdejmować, bo nie ma ku temu powodów - przekonywał Dziedziczak. Dodał, że dla "wszystkich osób, którym bliska jest polska tradycja i kultura jest jasne....''

że katolików w Polsce prawo nie obowiązuje?
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>wiadomosci(*)_Polsacie__Nowicka_wyszla.html
>W sumie jej się nie dziwię, że nie wytrzymała, ale mogła spokojnie jego "argumenty" (wizja
>chrześcijańska vs ateistyczna) obalić. Z drugiej strony, jakby koleś mi wyleciał z zabijaniem
>dzieci, to też bym chyba nie wytrzymał

Pani Nowicka od lat działa społecznie ale polityka i jej "smaczki" to dla niej nowa dziedzina.

To bardzo rzeczowa, opanowana osoba. Nie jest przyzwyczajone do tego, że ktoś jej skacze do oczu, imputuje jakieś absurdy i nie daje dojść do słowa. W końcu co innego czytać o sobie coś niemiłego ale mieć czas na ochłoniecie, przygotowanie riposty albo decyzje o zignorowaniu ataku, a co innego wystawiać swoje emocje na widok publiczny.

Nie dziwie się, że Pani Nowicka postanowiła nie schodzić do poziomu podwórkowej pyskówki a nie miała dość samozaparcia, żeby ataki zignorować.

Niestety, będzie musiała sobie zacząć hodować grubszą skórę. Mam nadzieję, że jej wrażliwość społeczna na tym nie starci. To może być godzenie ognia z wodą.

"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you sholud never give drugs to kids"
18-10-2011 12:35 
 Ocena 9 na 9
Miłosz Michałowski (1657 punktów)
Niestety. Może Pani Nowicka okrzepnie. Ale nie musi. Wydaję mi się, że spokój i kulturalny sposób dyskusji w końcu zwycięży Z drugiej strony, może to dobrze (wiem, to bardzo cyniczne), że ludzie zobaczą spokojną Nowicką i rozkrzyczanych krzyżowców - nie tylko poczują "sympatię" do "słabszego", ale zobaczą miałkość i pustkę i cynizm po stronie prokościelnej.
Myślę, że to było dobrze widoczne w debacie Lisa - niestety prof. Środa nie pomagała, bo zachowywała się nieelegancko.
Ale wściekłość w oczach Niesiołowskiego i jego bzdury; że pieniądze wydane na Kościół, to najbardziej racjonalnie wydane pieniądze, kilku osobom otworzą oczy. Jak z jednej strony można mówić o ewangelizacji, Chrystusie, (PS. Niesiołowski rozwalił mnie tym; najważniejsze wydarzenie w historii, zmartwychwstanie Chrystusa, miało miejsce w nocy - to ad wieszania krzyża w nocy. Argument jak beton, a z drugiej, ze wściekłością krzyżowca mówić, że Kościół nie takie rzeczy przetrwa. Niech sobie trwa. Przecież nikt Kościołów nie chce burzyć, Kościołowi zabraniać głosić swojego przekazu - czy bez tego krzyża w Sejmie, bez religii w szkole, bez finansowania z budżetu Kościół miałby upaść? Jeśli mamy tak bardzo katolicki naród, to Kościół sobie poradzi. A jeśli zubożeje, to może po prostu ludziom nie jest tak potrzebny jak politykom (się wydaje)?
Na plus Pani Środzie, choć nieładnie przeszła do ataków ad personam; zarzut do posła Cymańskiego - czemu w parlamencie europejskim nie wiesza krzyża? Pięknie zaczął się miotać: w skrócie; tam zgniły, laicki zachód, tu piękna, moralna Polska (na marginesie: tam się nie będę wygłupiał, tu mogę sobie poszaleć.
Ciekawe, ilu Polaków się z tym zgadza. Jak widzą ten zachód, z jego wyższymi pensjami, równymi drogami, to na pewno cieszą się, że w Polsce jesteśmy chociaż moralni i mieliśmy papieża po kremówkach chodzącego. Niech sobie Niemcy mają tę średnią pensję na poziomie 10 tys. złotych. My będziemy biedni, ale prawi i Kościół wspomożemy!
18-10-2011 15:05 
 Ocena 1 na 1
Tadeiro (104 punktów)
>Ale wściekłość w oczach Niesiołowskiego i jego bzdury; że pieniądze wydane na Kościół, to najbardziej racjonalnie wydane pieniądze, kilku osobom otworzą oczy. Jak z jednej strony można mówić o ewangelizacji, Chrystusie, (PS. Niesiołowski rozwalił mnie tym; najważniejsze wydarzenie w historii, zmartwychwstanie Chrystusa, miało miejsce w nocy - to ad wieszania krzyża w nocy. Argument jak beton, a z drugiej, ze wściekłością krzyżowca mówić, że Kościół nie takie rzeczy przetrwa.

Za Wiki:
"Stefan Konstanty Myszkiewicz-Niesiołowski. Był współzałożycielem ZChN, od początku zasiadając w jego władzach naczelnych. W sejmie kontraktowym wspólnie z Markiem Jurkiem i Janem Łopuszańskim współtworzył charakterystyczny wizerunek tej partii."

I wszystko jasne!
Celecrin (6386 punktów)
Obserwowałem Nowicką już parokrotnie podczas dyskusji. Musi popracować nad dyskusją na żywo, bo robi to całkowicie "amatorsko". Niestety ma tendencje do mówienia podczas wypowiedzi innych oraz do podnoszenia głosu. Każdy ma swój mikrofon więc nawet "uhm, uhm" przeszkadza.
Na pewno ja też bym tak robił, jak i pewnie większość ludzi na Forum. Po prostu amatorszczyzna.

Wychodzenie ze studia to najgorsze co można zrobić. To nie piaskownica, tylko środek masowego przekazu, szansa na dostęp do czasu antenowego, telewidzowie mają usłyszeć co wolnomyśliciele mają do powiedzenia, a nie analizować czy Nowicka pokazała focha.
Powinna dać się wypowiedzieć przeciwnikowi, a potem mówić swoje i żądać czasu na wypowiedź. Naprawdę większość Polaków nie zdaje sobie sprawy co jest istotą w tej całej historii, że nie chodzi o "państwo ateistyczne", tylko o neutralne światopoglądowo.
18-10-2011 19:33 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Wychodzenie ze studia to najgorsze co można zrobić....

Niby dlaczego? Ważne, gdzie się idzie.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
astrotaurus (12445 punktów)

>Niby dlaczego? Ważne, gdzie się idzie.
Raczej dokąd...

Ale szkoda, ze wyszła.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
18-10-2011 20:33 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Raczej dokąd...

Czy zdanie Gdzie idziesz? jest błędne, raczej błędne, raczej poprawne, czy wreszcie poprawne? Pytam serio.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Artur@R (7115 punktów)
>>Raczej dokąd...
>Czy zdanie Gdzie idziesz? jest błędne, raczej błędne, raczej poprawne, czy wreszcie poprawne? Pytam serio.

Specjalistą nie jestem , ale znalazłem na tutaj to:
Cytat:
W ostatnich czasach podejmowane są odgórne próby ograniczenia swobody wymiennego używania form w rodzaju gdzie idziesz zamiast dokąd idziesz (zob. np. zalecenia na jednej ze stron witryny M. Nalezińskiego). Próby takie nie są zgodne ze stanowiskiem gramatyków normatywnych, którzy zwrot gdzie idziesz dopuszczają jako poprawny, i to także w normie wzorcow


"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
18-10-2011 22:36 
 Ocena 6 na 6
Appenzeller (3118 punktów)
- Gdzie idziesz?
- Do kina.
- A co grają?
- "Quo vadis?"
- A co to znaczy?
- Gdzie idziesz.
- Do kina.
...


Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
astrotaurus (12445 punktów)

>Czy zdanie Gdzie idziesz? jest błędne, raczej błędne, raczej poprawne, czy wreszcie poprawne? Pytam serio.
Już Artur@R przywołał stosowny cytat.
"Dokąd" po prostu jest często o wiele bardziej celowe.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
A ja proponuję zrobić tak:
Po kryjomu zakraść się i "położyć" krzyż na lewym boku. I niech "wisi" w taki sposób. No bo co komu przeszkadza to a jaki sposób on na tej ścianie wygląda? Ciekawe kto wtedy będzie najwięcej protestował w sprawie krzyża
Albo: powiesić nad drugimi drzwiami symbol jakieś innej religii (judaizm?), która też miała jakiś tam swój udział w tradycji/tolerancji/tu-wstaw-nic-nie-znaczące-wielkie-słowo, i w razie oburzeń i protestów albo zostają oba symbole, albo oba wywalamy.

Swoją drogą ja siedząc spokojnie przed komputerem i popijając zieloną herbatę nazywana jestem wojującym ateistą, a z kolei telewizorne darciuchy i babcie krzyżowe to już wojujące nie są.
romaro (25211 punktów)
U Lisa PO-PIS dał popis bezradności. Dwóch posłów, niby zahartowanych w pyskówkach, nie miało wiele do powiedzenia. Palikotowcy - ich argumenty były naprawdę rzeczowe - śmiechem doprowadzili zawodowców do furii.

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365