Byłem w zeszłym roku na wycieczce w sejmie, dzisiaj się zastanawiam, co by było, gdybym najzwyczajniej w świecie, ten krzyż wtedy zdjął i zabrał. Czy można mnie o coś oskarżyć? O kradzież? A czemu? To jest czyjaś własność? Na pewno nie sejmu, bo został zawieszony cichcem, przez posła, który na dodatek spadł przy tym z drabiny, uszkadzając drzwi. Więc to jest własność posła? Skoro od iluśtam lat, on się tym nie interesuje, to jest to raczej mienie porzucone. Znieważanie symboli religijnych? Nie, ja chciałbym to tylko wziąć, mogę potem nawet oddać do jakiegoś kościoła, za przeproszeniem, podcierać się tym nie zamierzam, więc o żadnym znieważaniu nie może być mowy.
Koleżanki i koledzy ateiści, czy wybieramy się na wycieczkę do sejmu?
Na miejscu tych wszystkich, którzy są w sejmie i na co dzień głośno mówią w telewizorze o zdjęciu tego krzyża, wyskoczyłbym z innym apelem. Właściwie to nie z apelem, z inicjatywą. Otóż zawiesiłbym jakiś symbol religijny, powiedzmy latającego potwora spaghetti, nad drugimi drzwiami, cichcem, w nocy, na upartego można znowu rozwalić tym razem drugie drzwi. Jak ktoś to spróbuje zdjąć, to z poważną miną, STRAJK, PROKURATURA, STRASBURG, TVN, POLSAT i cholera wie co jeszcze. Przecież to zamykanie wyznawców latającego potwora spaghetti w getcie, dyskryminacja, znieważanie symbolu religijnego....
|