Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wolter wiecznie żywy?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
07-06-2007 00:57Ocykan (3528 punktów)Wolter wiecznie żywy?
Patronem Racjonalisty jest Wolter. Mam jednak poważne wątpliwości, czy jest to patron "żywy", czy jego dzieła jeszcze ktokolwiek czyta. A jeżeli nawet, to czy kogokolwiek inspirują, czy też są to już tylko zakurzone ramoty. Ja pierwszy raz zetknąłem się z twórczością Woltera w wieku ok. 12 lat. Przeczytałem wtedy Kadyda i Powiastki filozoficzne. Nie zauważyłem w nich wówczas żadnego głębszego przesłania, potraktowałem je jako humorystyczne historyjki. Teraz, po latach, postanowiłem je przeczytać jeszcze raz. Poszedłem do biblioteki i wypożyczyłem je sobie. Nawiasem mówiąc byłem ich pierwszym czytelnikiem, chociaż obie były wydane w latach 50'. Kandyd miał nawet jeszcze nierozcięte kartki.
Ja je przeczytałem, chociaż z dużym samozaparciem. Kiedyś zapewne były odkrywcze, drapieżne, obrazoburcze, ale teraz nic z tego nie zostało. Czas nie był dla nich łaskawy, teraz to już tylko historyczne ramoty.
Oczywiście to jest moje zdanie. Ciekaw jestem, jakie zdanie mają na ten temat inni forumowicze. Oczywiście ci, którzy Woltera czytali.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

JATO (2644 punktów)
Wiesz co. To tak jak z Kopernikiem. W końcu nie zrobił nic wielkiego. Przeniósł mianowicie układ odniesienia z Ziemi na Słońce. Współczesna fizyka zna jeszcze lepsze "numery" z układami odniesienia a dokonanie Kopernika jest jedynie historyczna ramotą. To samo dotyczy Galileusza (zasada względności)czy Newtona.
W literaturze podobnie. Przeczytaj "Tom Jones czyli historia podrzutka" - w końcu pierwsza brytyjska i chyba europejska powieść. No nie da się tego czytać. Albo "Przeminęło z wiatrem" - w sensie, że film. Nie da się oglądać.
Filozofia - takoż. Sam podałeś przykład.
Jednakowoż wszystkich tych historycznych twórców cenimy i trzymamy w kanonie. Po prostu byli pierwsi.Dołożyli do myśli ludzkiej jakąś cegiełkę - czasem "kamień węgielny". I chyba za to ich cenimy.
Pozdrawiam. JATO


Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
Ocykan (3528 punktów)
Niemniej wypowiedź człowieka, który proponowałby nadać hipotetycznemu stowarzyszeniu powieściopisarzy imię Henry'ego Fieldinga, a sam by tegoż Toma Jones'a nie czytał, byłaby co najmniej śmieszna. Tymczasem większość apologetów Woltera nie widziała na oczy nawet okładki żadnego z jego dzieł.

Nie dawaj głodnemu ani ryby, ani wędki. Naucz go jak zrobić wędkę.
JATO (2644 punktów)
A to już co innego. Ale nie wyrzucałbym Woltera na śmietnik.
Pozdrawiam.
JATO



Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
spray (5875 punktów)
Ależ czyta, czyta! I nie tylko raz jeden. Mnie się to zdarzylo dwukrotnie i... chyba przeczytam raz jeszcze
Mam wydanie "Powiastek..." (do których "Kandyd" należy)z posłowiem Boya-Żeleńskiego. Ten ostatni pisze tak:

Po Wolterze pozostał rozgłos jego imienia, które stało sie godłem pewnego typu i kierunku umysłowości: natomiast z ogromnej spuścizny piśmienniczej ż y w e g o pozostało niewiele. Jak to się często zdarza, te dzieła, do których największą przywiązywał wagę i najwięcej w nie włożył twórczego wysiłku, najmniej mu się wypłaciły (...)

Z pogldów historycznych i filozoficznych wiele, bardzo wiele weszło w krew pokoleń, przyczyniajc się potężnie do dalszej ewolucji mysli ludzkiej: same jednak dzieła postarzały sie i zblakły. Na wskroś czytelną pozostała do dziś olbrzymia korespondencja Woltera, jak również jego "Powiastki filozoficzne", ujawniając w żywym swoim toku artyzm bardzo odrebny i swoisty. Wzór tych powiastek, "Kandyd", pozostał dotąd najautentyczniejszym arcydziełem.(...)

...pisarzowi nie tyle chodzi o malowanie zycia w jego bogactwie i różnorodności kaształtów, ile o zestawienie szeregu faktów drobnych i celowo wyłuskanych z wszelkiej osłonki w ten sposób, aby z nich wynikało jasno, nawet dla najbardziej uposledzonych i slepych, do jakiego stopnia lidzkością rządzą niedorzeczność, szaleństwo i przesąd (przesąd - oto hasło dnia!)(podkreślenie moje)Wolter nie jest zbyt oryginalnym myślicielem; większość jego myśli to obiegowa moneta filozofii tzw. encyklopedystów; ale celuje on, jak nikt inny, w sztuce ładowania pojęć "łopatą do głowy", i to do głów najtwrdszych zazwyczaj, bo koronowanych.(...)

...niepodobna oprzeć się uczuciu podziwu dla żywotności tego umysłu, dla gorącej miłości ludzkości, jaką czuć nawet pod najbardziej gorzkimi sarkazmami tego starca. W wielu z tych powiastek przeważa agitacyjna i wroga inwektywa przeciw dogmatom i metodom katolicyzmu, w mysl osławionego okrzyku: "Ecrasons l'infame!" Tendencję tę mozna znaleźć u Woltera wszędzie, jego obsesją, i w niektórych pismach brzmi ona zbyt napastliwie, wyłącznie i ciasno. Ale znowu pamietajmy, że niepodobna o tych sprawach sądzić wedle naszych czasów * ; że Wolter widział jeszcze dokoła rzeczy, na które wzdragała się jego dusza i jego nerwy nowożytnego człowieka, iże takie sprawy jak owa słynna "sprawa Calasa", niewinnie straconego i łamanego kołem, stanowią wiekuistą hańbę ludzkości. (...)

A jeżeli z tego "chaosu jasnych mysli" (chaos d'idees claires), jakim nazywa Woltera jeden z krytyków, zechcemy wyłowić jego najszczerszą, najbardziej osobistą konkluzję, to będzie nią może owo zakończenie "Kandyda". głoszące, dość zgodnie z ostatnią fazą życia samego pisarza, iż ostateczną mądrością jest - "uprawiać swój ogródek". Tylko, że "ogródkiem" Woltera było - i może na szczęście dla nas - rzucać przez całe życie kamienie w ogródki cudze..."


* Zaznaczyłam "nasze czasy", bo mam wrażenie, że i w naszych czasach dzieją się rzeczy, od których Wolterowi w naszych czasach wyrosłemu, wzdragałaby sie dusza i nerwy nowoczesnego człowieka. A pewnie i prawdziwego Woltera wprawiłyby w osłupienie.

Nie, nie wydaje mi się, żeby były "teraz to już tylko historyczne ramoty."
Cholera!!! I długo tak jeszcze będzie, dopóki książki Wolterów będą miały wiecznie nierozcięte kartki!
Ocykan (3528 punktów)
>Ależ czyta, czyta! [...] Mnie się to zdarzylo dwukrotnie

Masz zatem prawo wypowiadać się na ten temat. Ciekaw jestem, czy ktoś się przyzna, że nie czytał...

>Mam wydanie "Powiastek..." (do których "Kandyd" należy)

"Moje" wydanie Powiastek nie obejmowało Kandyda, były tam tylko krótsze "kawałki".

Nie dawaj głodnemu ani ryby, ani wędki. Naucz go jak zrobić wędkę.
Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów)
(zablokowany)
>Ciekaw jestem, czy ktoś się przyzna, że nie czytał...<

Ja nie czytałem - beletrystyka to nudziarstwo.
Nawet w wydaniu Woltera (jak przypuszczam).
spray (5875 punktów)
>>Ciekaw jestem, czy ktoś się przyzna, że nie czytał...<
>Ja nie czytałem - beletrystyka to nudziarstwo.
>Nawet w wydaniu Woltera (jak przypuszczam).
Przypuszczaj! Toż Ci wolno.
J.Szulc (5723 punktów)

Pewnie, że się przyznam - czytałam "Kandyda", ale nie mogę powiedzieć, żeby wywołał we mnie szczególne poruszenie.
Fakt, było to tak dawno temu, że może warto odkurzyć?
W każdym razie "podejdę" do niego raz jeszcze. Może wiek i doświadczenie życiowe zrobią swoje?

Pozdrawiam.

---
spray (5875 punktów)
>"Moje" wydanie Powiastek nie obejmowało Kandyda, były tam tylko krótsze "kawałki".
"Powiastek..." powstalo kilkanaście. W moim wydaniu, PIW Warszawa 1985, jest "Zadig", "Tak toczy się światek", Kandyd" i "Prostaczek".

Tak na marginesie: zawsze mnie zastanawia, czemu "Prostaczek" jest mniej znany (przynajmniej u nas) i doceniany, niż "Kandyd"? A przecież jest równie genialny! Czyżby temat mniej wygodny?
"Kandyd" jest spox, dyskutuje z Lebnitzem (najlepszy ze swiatów). Ale "Prostaczek" ... Może tu pies pogrzebany? Toz to zamach na "logikę" wiary i miłosciwie nam panujacy KrK....
spray (5875 punktów)
P.S.
Oczywiście, uprosciłam "Prostaczka" niepomiernie, do jednego aspektu. Tutaj wydawał mi się ważny - własnie ze względu na tę przyczynę mniejszej popularności.

O, ładny kawałek mi sie przypadkiem otworzył:

Gordona do Prostaczka:
- Uważam, że papież jest po prostu biskupem jak każdy inny; i dlatego ojciec La Chaise uzyskał od króla , swego penitenta, rozkaz pozbawienia mnie, bez wszelkich formalności prawnych, najcenniejszego z dóbr człowieka, wolności.
- A to szczególne - rzekł Prostaczek - wszyscy nieszczęśliwi, których spotykam, cierpia jedynie przez papieża.

A to "pozbawienia mnie, bez wszelkich formalności prawnych, najcenniejszego z dóbr człowieka, wolności." - czyż nie dziwnie aktualne?
spray (5875 punktów)
Uch! Literówka!
Jasne, że nie Gordona, tylko Gordon...
Ocykan (3528 punktów)
>A to "pozbawienia mnie, bez wszelkich formalności prawnych, najcenniejszego z dóbr człowieka, wolności." - czyż nie dziwnie aktualne?

Masz rację... Prawdziwa wolność to była za Bieruta. Później (do 90') też, ale już nieco mniejsza. Potem byliśmy stopniowo zniewalani, a teraz to już taka niewola, że nawet Korea Północna wydaje się oazą wolności.

Człowiek - to brzmi w trzcinie.
(Maksym Brzechwa)
spray (5875 punktów)
>Masz rację... Prawdziwa wolność to była za Bieruta. Później (do 90') też, ale już nieco mniejsza. Potem byliśmy stopniowo zniewalani, a teraz to już taka niewola, że nawet Korea Północna wydaje się oazą wolności.

Nie kpij sobie i nie udawaj, że nie wiesz o czym mówię.
Ale skoro już tak: widzisz, sam widzisz, że Wolter wiecznie żywy
Ocykan (3528 punktów)
>>Masz rację... Prawdziwa wolność to była za Bieruta. Później (do 90') też, ale już nieco mniejsza. Potem byliśmy stopniowo zniewalani, a teraz to już taka niewola, że nawet Korea Północna wydaje się oazą wolności.
>Nie kpij sobie i nie udawaj, że nie wiesz o czym mówię.

Kpię sobie rzeczywiście, ale niczego nie udaję. Istotnie nie wiem o czym mówisz. Naprawdę masz poczucie, że zostałeś pozbawiony "bez wszelkich formalności prawnych, najcenniejszego z dóbr człowieka, wolności"? Może jakiesz przykłady? Napisz, co chciałbyś robić (i w innych państwach byłoby Ci wolno) ale Ci nie pozwalają.

Brakujące ogniwo między małpą a człowiekiem rozumnym zostało odnalezione! To my nim jesteśmy.
spray (5875 punktów)
>Kpię sobie rzeczywiście, ale niczego nie udaję. Istotnie nie wiem o czym mówisz. Naprawdę masz poczucie, że zostałeś pozbawiony "bez wszelkich formalności prawnych, najcenniejszego z dóbr człowieka, wolności"? Może jakiesz przykłady? Napisz, co chciałbyś robić (i w innych państwach byłoby Ci wolno) ale Ci nie pozwalają.
Nie, nie napiszę. Przepraszam, że w ten sposób odpowiadam, ale mam swoje powody.
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
Ja Woltera odkryłem nie przez samego Kandyda. Przeczytałem go kiedyś w szkole jako lekturę, ale nie zrobił na mnie wielkiego wrażenia. Dopiero po pewnym czasie docierałem sukcesywnie do kolejnych jego dzieł. Dziś wciąż jest aktualny jako komentator wielkiej części naszej polskiej rzeczywistości. W krajach w których przestaje on być aktualny, staje się ikoną lub symbolem pewnych przemian. To co natomiast zawsze po nim zostanie i zawsze będzie aktualne, to jego styl. Doskonała wolteriańska ironia i w nie mniej świetnym tłumaczeniu Boya. Czytanie jego tekstów to po prostu czysta przyjemność. Przynajmniej dla mnie.

Ale cóż mówić o nieczytaniu Woltera, kiedy u nas zapomniano Boya czy już niemal kompletnie Stanisława Wasylewskiego. A to również byli doskonali pisarze.

Naprawdę polecam przeczytanie przynajmniej powiastek Woltera. Coś można znaleźć tutaj: www.racjonalista.pl/kk.php/d,80
Ocykan (3528 punktów)
>To co natomiast zawsze po nim zostanie i zawsze będzie aktualne, to jego styl. Doskonała wolteriańska ironia i w nie mniej świetnym tłumaczeniu Boya.

Styl jak najbardziej. Tylko czy to styl Woltera czy raczej Boya? Nietety, nie znam francuskiego więc nie mogę tego ocenić.

Brakujące ogniwo między małpą a człowiekiem rozumnym zostało odnalezione! To my nim jesteśmy.
estetka (708 punktów)
czy jego
>dzieła jeszcze ktokolwiek czyta. A jeżeli nawet, to czy
>kogokolwiek inspirują, czy też są to już tylko zakurzone
>ramoty.
czyta sie czyta -)
mnie inspiruje zdanie przypisywane Voltair'owi:
"Nie zgadzam sie z tym co pan mowi, ale bede walczyl do smierci aby pan mial prawo to powiedziec" ( tl.moje)
« Je ne suis pas d'accord avec ce que vous dites, mais je me battrai jusqu'à la mort pour que vous ayez le droit de le dire. »

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365