Racjonalista - Strona głównaDo treści
Grawitacja, pływy

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
07-05-2009 22:12setarkos (10757 punktów)Grawitacja, pływy

Czy (i ew. dlaczego) układ dwu ciał wzajemnie się okrążających dąży do pozycji "twarzą w twarz"? Czy wtedy energia jest najmniejsza?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

catseye (1381 punktów)Odp: grawitacja, pływy
Dopóki układ nie zajął takiej pozycji spinowy (obrotowy) moment pędu ciał jest zamieniany na orbitalny.
Gdy ją zajmie, kontynuowanie zamiany jest już niemożliwe. W układzie Ziemia - Kiężyc spin Ziemi przekształca się teraz w moment orbitalny Księzyca. Jednocześnie energia ruchu obrotowego Ziemi maleje, a zwiększa się energia orbitalna Księżyca.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Odp: Grawitacja, pływy
   
Nie oglądaj się za siebie, bo ci z tyłu ktoś przy...ebie.
   
Matix (5786 punktów)
Nie bardzo rozumiem. Czy dwie jednakowe kule masy w przestrzeni okrążające się nawzajem w ten sam sposób co planety są zwrócone do siebie twarzą w twarz? Jak dla mnie one w ogóle nie mają twarzy. O co chodziło?
setarkos (10757 punktów)

Jeśli dwa jednakowe obiekty okrążają wspólny środek masy w taki sposób, że są stale zwrócone jedną stroną względem siebie, to układ ma inną energię niż gdyby były zwrócone stale jedną stroną wzgl. odległego obserwatora.

Energia w pierwszym wypadku jest wyższa a to trochę dziwne się wydaje
08-05-2009 11:44 
 Ocena 1 na 1
Fizyk (17637 punktów)
> Jeśli dwa jednakowe obiekty okrążają wspólny środek masy w taki sposób, że są stale zwrócone jedną stroną względem siebie, to układ ma inną energię niż gdyby były zwrócone stale jedną stroną wzgl. odległego obserwatora.
> Energia w pierwszym wypadku jest wyższa a to trochę dziwne się wydaje

A co w tym dziwnego? W pierwszym przypadku ciała wirują, w drugim nie. Zgaduję, że Twój kłopot wynika z milczącego założenia, że promień orbity w obu przypadkach jest taki sam. Oczywiście pływy go zmieniają.
09-05-2009 16:02 
 Ocena 2 na 2
Vytautas (4394 punktów)
>Oczywiście pływy go zmieniają.
>
   Rolę pływów widzę w czym innym.
   Weźmy pod uwagę pływy ziemskiego oceanu. Najwyższy przypływ jest nie na tych obszarach wód, na których Księżyc góruje, lecz położonych od nich na wschód. Dzieje się tak dlatego, że aby Księżyc mógł wypiętrzyć wody ciągnąc je ku sobie, potrzeba czasu. Można by powiedzieć, że Księżyc ciągnie za sobą masy wody głębsze od pozostałych, jak dziecko zabawkę na sznurku. Owa 'zabawka', czyli wody przypływu powodują, że ruch obrotowy Ziemi jest hamowany przez tarcie owej 'zabawki', więc Ziemia wiruje coraz wolniej, długość doby rośnie.
   Już słyszę głosy oburzenia: Toż to głupoty, gdyby tak było, to nie Księżyc zwracałby się ciągle 'twarzą' ku Ziemi, lecz Ziemia ku Księżycowi.
   Dla lepszego zrozumienia zjawiska 'zapatrzenia' Księżyca w Ziemię, lub szerzej zjawisk współmierności (rezonansu) planet i księżyców należy poszerzyć znaczenie słowa 'pływy'. Słowo to niech oznacza nie tylko wypiętrzanie wód oceanu ziemskiego, lecz wszelkie ruchy wszelkich cieczy ciał niebieskich. Dla przykładu we wnętrzu Ziemi jest morze magmy, skał tak gorących, że aż ciekłych lub tylko plastycznych. One też podlegają grawitacji innych ciał Układu Słonecznego, głównie Słońca i Księżyca i w tej magmie są też przemieszczenia mas skalnych w stanie ciekłym, plastycznym i stałym, które to przemieszczenia wywołują siły tarcia. Momenty owych tarć powodują malenie momentów pędu, co po dłuższym czasie może doprowadzić do współmierności.
   Dlaczego to właśnie Księżyc, a nie Ziemia osiągnął stan współmierności, chociaż to przecież we wnętrzu Ziemi, a nie Księżyca znajduje się ocean magmy? Otóż Księżyc też taki ocean magmy kiedyś posiadał, a że jest mniejszy i być może obracał się wolniej, przeto zdążył 'wyhamować' (wpaść w rezonans) zanim tę magmę stracił.
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>   Rolę pływów widzę w czym innym.
>   Weźmy pod uwagę pływy ziemskiego oceanu. Najwyższy przypływ jest nie na tych obszarach wód, na których Księżyc góruje, lecz położonych od nich na wschód. Dzieje się tak dlatego, że aby Księżyc mógł wypiętrzyć wody ciągnąc je ku sobie, potrzeba czasu. Można by powiedzieć, że Księżyc ciągnie za sobą masy wody głębsze od pozostałych, jak dziecko zabawkę na sznurku. Owa 'zabawka', czyli wody przypływu powodują, że ruch obrotowy Ziemi jest hamowany przez tarcie owej 'zabawki', więc Ziemia wiruje coraz wolniej, długość doby rośnie.

Symetrycznie po drugiej stronie Ziemi byłoby takie samo wypiętrzenie wody, i ono hamuje Księżyc, czyli rozkręca Ziemię.

Dlatego nie ma tu śladów systematycznego wydłużania doby.
pavvel (8272 punktów)

>Dlatego nie ma tu śladów systematycznego wydłużania doby.

Dlatego, czy nie dlatego, ale faktem jest że doba systematycznie się wydłuża.
Średnio około 16 sekund na milion lat.
Może to niewiele, ale zawsze
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>>Dlatego nie ma tu śladów systematycznego wydłużania doby.
>Dlatego, czy nie dlatego, ale faktem jest że doba systematycznie się wydłuża.
>Średnio około 16 sekund na milion lat.
>Może to niewiele, ale zawsze

Jakie fakty?
Pamiętam nawet jak z 20 lat temu głoszono, że dawniej (gdzieś w karbonie) doba była dłuższa o 1h.
Robiono nawet eksperymenty: zamknęli grupę ludzi w domu bez okien i zegarków, a oni po kilku dniach łapali rytm 25-cio godzinny.
Niby taki zakodowany genetycznie rytm - pewnie spadek po dinozaurach.

Zmierzono ile konkretnie oddalił się Księżyc w ostatnich 30 latach?
Taki pomiar jest niemożliwy na tak zmiennej orbicie.

Oddalanie Księżyca: 4cm na rok zmierzono tylko dlatego, że tak ładnie pasuje do dyssypacji energii pływów, którą wyliczono z klasycznej zasady zachowania energii dla systemu izolowanego... Słońca chyba ktoś nie zauważył.

Moment bezwładności Ziemi zmienia się z grubością warstwy lodu na biegunach.
Ostatnio ponoć lody topnieją.
pavvel (8272 punktów)

>Robiono nawet eksperymenty: zamknęli grupę ludzi w domu bez okien i zegarków, a oni po kilku dniach łapali rytm 25-cio godzinny.
>Niby taki zakodowany genetycznie rytm - pewnie spadek po dinozaurach.

A może to marsjanie byli? tam doba trwa 24godziny i coś około 40 minut ;-P

>Zmierzono ile konkretnie oddalił się Księżyc w ostatnich 30 latach?
>Taki pomiar jest niemożliwy na tak zmiennej orbicie.

Taki pomiar jest jak najbardziej możliwy.
Wystarczy mierzyć odległość w perygeum i apogeum. Jeżeli obie wielkości rosną świadczy to o oddalaniu się księżyca. Jeżeli jedna rośnie, a inna spada, świadczy to o zmianie kształtu orbity.
Odchylenia orbity powodowane np przez inne planety oczywiście zniekształcają nieco wyniki, ale ilość pomiarów wydaje się być wystarczająca dla wyłapania tych zniekształceń.
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>>Taki pomiar jest niemożliwy na tak zmiennej orbicie.
>Taki pomiar jest jak najbardziej możliwy.
>Wystarczy mierzyć odległość w perygeum i apogeum. Jeżeli obie wielkości rosną świadczy to o oddalaniu się księżyca. Jeżeli jedna rośnie, a inna spada, świadczy to o zmianie kształtu orbity.

Odległość ekstremalne zmieniają się bardzo wyraźnie - jakieś +/-10 tyś km, czyli o kilka procent.
Okres orbitalny Księżyca jest zmienny - rozrzut nawet do 24 godzin.
W tablicach są zapisane wartości średnie - z tysięcy pomiarów.
Nie ma perygeum i apogeum, bo nie ma tu żadnej elipsy.

>Odchylenia orbity powodowane np przez inne planety oczywiście zniekształcają nieco wyniki, ale ilość pomiarów wydaje się być wystarczająca dla wyłapania tych zniekształceń.

Nawet wpływ Słońca nieprawidłowo wyliczono, więc o planetach szkoda nawet wspominać.
pavvel (8272 punktów)

>Okres orbitalny Księżyca jest zmienny - rozrzut nawet do 24 godzin.
>W tablicach są zapisane wartości średnie - z tysięcy pomiarów.
>Nie ma perygeum i apogeum, bo nie ma tu żadnej elipsy.

Perygeum 363 104 km(0,0024 j.a.)
Apogeum 405 696 km(0,0027 j.a.)
Dane z pl.wikipedia.org/wiki/Księżyc
Zgłoś do poprawki, jeżeli uważasz, że jest inaczej.

I uwaga ogólna.
Wycofuję się z dyskusji. Ja nie bardzo rozumiem to co ty mówisz. Mam wrażenie, że ty nie rozumiesz mnie. Nie wiem z jakich źródeł czerpiesz swoje teorie.
Moim zdaniem (możliwe, że się mylę) albo nie masz żadnego pojęcia o fizyce, albo wyprzedzasz wszystkich tak bardzo, że podręczniki za tobą nie nadążają.
Opisz swoje teorie. Podaj rozumowanie dowodowe do nich prowadzące i nobel czeka.
Powodzenia!
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>Dane z pl.wikipedia.org/wiki/Księżyc
>Zgłoś do poprawki, jeżeli uważasz, że jest inaczej.

Tam masz wartości średnie.

www.fourmilab.ch/earthview/pacalc.html

Księżyc ma najbardziej skomplikowaną orbitę w US. Pozornie oczywiście, bo od początku źle obliczano.
Próbują obliczać z rachunku zaburzeń, aby uzyskać parametry chwilowe tej elipsy - ale tam nie żadnej orbity eliptycznej w układzie Ziemi, ani środka masy, więc bzdury wychodzą.

Elipsa powstaje tylko w jednym przypadku: m/M -> 0, czyli byłoby tak, gdyby Księżyc był np. atomem wodoru, a raptem mamy: m/M = 1/81, czyli przypadek ekstremalny w US.
Z Merkurym jest podobnie: m/M = 1/6 mln., a nie zero, i stąd te żałosne improwizacje z wyliczeniem 'precesji peryhelium' orbity.

To są podstawy - klasyczny problem dwóch ciał. Nowych teorii tu nie potrzeba.
Vytautas (4394 punktów)
>Symetrycznie po drugiej stronie Ziemi byłoby takie samo wypiętrzenie wody, i ono hamuje Księżyc, czyli rozkręca Ziemię.
>Dlatego nie ma tu śladów systematycznego wydłużania doby.
>
   W tym się mylisz, że owo wypiętrzenie wody po drugiej stronie Ziemi jest takie samo -- jest mniejsze. Zatem także efekt rozkręcania Ziemi słabszy. Dlatego doba się jednak wydłuża.
catseye (1381 punktów)
>W pierwszym przypadku ciała wirują, w drugim nie.
To nie jest prawda. W drugim przypadku wirują z taka samą częstością, z jaką się obiegają (czyli okres obrotu jest równy okresowi obiegu).
14-05-2009 23:09 
 Ocena 1 na 1
Fizyk (17637 punktów)
>> W pierwszym przypadku ciała wirują, w drugim nie.

> To nie jest prawda. W drugim przypadku wirują z taka samą częstością, z jaką się obiegają (czyli okres obrotu jest równy okresowi obiegu).

Wychodzi na to, że któryś z nas nie umie liczyć do dwóch.
catseye (1381 punktów)
>>> W pierwszym przypadku ciała wirują, w drugim nie.
>> To nie jest prawda. W drugim przypadku wirują z taka samą częstością, z jaką się obiegają (czyli okres obrotu jest równy okresowi obiegu).
>Wychodzi na to, że któryś z nas nie umie liczyć do dwóch.
Jakoś nie chwytam o co chodzi z tym liczeniem, ale proponuję mały eksperyment: dwie wersje spaceru wokół drzewa (niezbyt grubego).
1) Start twarzą do drzewa, wzrok skierowany na przedmiot daleko za drzewem. Obchodząc drzewo patrzymy cały czas na ten przemiot - czyli nie obracamy sie wokół własnej osi. Po przejsciu połowy okręgu w stronę drzewa zwraca się już nie twarz, lecz potylica.
2) Start j.w., lecz idąc obracamy sie wokół własnej osi - tak, żeby w każdej chwili patrzeć na drzewo. Po przejściu całego okręgu stwierdzamy, ze jednoczesnie wykonaliśmy dokładnie jeden obrót wkół własnej osi.
Fizyk (17637 punktów)
>>>> W pierwszym przypadku ciała wirują, w drugim nie.
>>> To nie jest prawda. W drugim przypadku wirują z taka samą częstością, z jaką się obiegają (czyli okres obrotu jest równy okresowi obiegu).
>> Wychodzi na to, że któryś z nas nie umie liczyć do dwóch.
> Jakoś nie chwytam o co chodzi z tym liczeniem, [...]
> 1) [...]
> 2) [...]

Pomyliłeś kolejność przypadków - reszta zgadza się.
catseye (1381 punktów)
>Pomyliłeś kolejność przypadków - reszta zgadza się.
Korzę się ... i błagam o wyrozumiałość
Bożydar (2279 punktów)
(zablokowany)
Wydaje mi sie, ze w kazdym przypadku ciala wiruja, tylko w przypadku synchronizacji obrotow i zwrocenia ku sobie tych samych stron, czas obiegu jest rowny czasowi obrotu dookola wlasnej osi.
setarkos (10757 punktów)

Też mi wyszło (po dłuższym namyśle - dzięki za podpowiedzi), że dla ciał podlegających pływom będzie się zmieniać ich odległość albo okres obiegu lub i odległość i okres

Dzięki za zwrócenie uwagi na niedoceniany .. wpływ pływów - prawdopodobnie magnetyzm Ziemi to efekt pływów magmy a pływy atmosfery wywołują tzw. prądy strumieniowe w górnych jej warstwach, itd. W naszym układzie słonecznym pływom podlega też Słońce zwłaszcza pod wpływem Jowisza, którego okres obiegu jest bliski cyklowi słonecznej aktywności
.

Trochę dziwne wydaje się jeszcze co innego - to mianowicie, że można wymusić zmiany parametrów orbit przez zwykłą zmianę "konsystencji" własnej planety

.
Vytautas (4394 punktów)
>Dzięki za zwrócenie uwagi na niedoceniany .. wpływ pływów - prawdopodobnie magnetyzm Ziemi to efekt pływów magmy
>.
   Podejrzenie, że magnetyzm ziemski wynika z pływów magmy miałem od dawna, ale nikomu tego nie mówiłem, bo co się ma wymądrzać byle emeryt. Czy spotkałeś się gdzieś z dokładniejszym opracowaniem teoretycznym tego przypuszczenia? Czy są sposoby, aby je doświadczalnie zweryfikować?
16-05-2009 17:15 
 Ocena 1 na 1
pavvel (8272 punktów)

>Podejrzenie, że magnetyzm ziemski wynika z pływów magmy miałem od dawna (...) Czy są sposoby, aby je doświadczalnie zweryfikować?

Hipoteza interesująca.
Wydaje mi się jednak, że jeżeli głównym źródłem pola magnetycznego byłyby pływy, to bieguny magnetyczne powinny leżeć na osi obrotu księżyca wokół ziemi, a tak nie jest.

Ziemskie pole magnetyczne nie jest jednak polem stałym i kto wie, może właśnie za tę zmienność częściowo odpowiedzialny jest księżyc.
18-05-2009 03:06 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)

Gdyby magnetyzm ziemski nie zależał od pływów, to bieguny magnetyczne pokrywałyby się z geograficznymi a tak nie jest. Oś magnetyczna jest może odchylona od osi Ziemi o jakąś wypadkową nachylenia orbity Księżyca (ok. 5 o) i orbity Słońca ok (23 o)
setarkos (10757 punktów)
Gdyby magnetyzm ziemski nie zależał od pływów, to bieguny magnetyczne pokrywałyby się z geograficznymi a tak nie jest. Oś magnetyczna jest może odchylona od osi Ziemi o jakąś wypadkową nachylenia orbity Księżyca (ok. 5 o) i "orbity" Słońca ok. (23 o)

Jeśli pływy faktycznie mają znaczenie dla magnetyzmu, to powinna zachodzić wyraźna korelacja między występowaniem zjawisk tektonicznych na Ziemi a fazą i położeniem Księżyca (i Słońca)
.
18-05-2009 07:53 
 Ocena 1 na 1
pavvel (8272 punktów)
>Gdyby magnetyzm ziemski nie zależał od pływów, to bieguny magnetyczne pokrywałyby się z geograficznymi a tak nie jest.
Pokrywałyby się gdyby jedynym czynnikiem był ruch obrotowy ziemi, a tak nie twierdze.
Nie twierdzę też, że magnetyzm nie zależy od pływów, a tylko że nie jest to czynnik dominujący.

>Oś magnetyczna jest może odchylona od osi Ziemi o jakąś wypadkową nachylenia orbity Księżyca (ok. 5 o) i "orbity" Słońca ok. (23 o)

Zamiast pisać "może" lepiej sprawdzić.
Oś księżyca odchyla się o około 5o ale od ekliptyki.
Ziemia rzeczywiście odchyla się o 23o
Powoduje to, że oś obrotu księżyca nie jest stała względem ziemi i odchylenie wynosi od 18o do 28o.
Oś magnetyczna ziemi odchylona jest o 11o.

Nadal uważam, że to nie księżyc ma decydujący wpływ.
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>Oś księżyca odchyla się o około 5o ale od ekliptyki.
>Ziemia rzeczywiście odchyla się o 23oPowoduje to, że oś obrotu księżyca nie jest stała względem ziemi i odchylenie wynosi od 18o do 28o.

Nachylenie osi Księżyca i płaszczyzny orbity nie zmieniają się.
Widzimy obrót płaszczyzny orbity Księżyca, bo patrzymy z Ziemi, która leci po krzywej wokół Słońca.
pavvel (8272 punktów)
>>Oś księżyca odchyla się o około 5o ale od ekliptyki.
>>Ziemia rzeczywiście odchyla się o 23oPowoduje to, że oś obrotu księżyca nie jest stała względem ziemi i odchylenie wynosi od 18o do 28o.

>Nachylenie osi Księżyca i płaszczyzny orbity nie zmieniają się.

A względność ruchu?
Nachylenie orbity i osi nie zmieniają względem Słońca. Zresztą oś obrotu jest prostopadła do orbity, więc wystarczy powiedzieć o zmienności lub stałości jednego.

>Widzimy obrót płaszczyzny orbity Księżyca, bo patrzymy z Ziemi, która leci po krzywej wokół Słońca.
Trochę uprościłeś, ale myślę, że chodzi ci o to że położenie osi ziemi względem słońca się zmienia.
OK
Tylko co za różnica czy odchyla się oś obrotu Ziemi czy oś obrotu Księżyca?
Nie zmienia to faktu, że osie te nie są stale pod jednym kątem.
Możemy mówić, że to Ziemia się odchyla (podając względem jakiego układu odniesienia), a możemy że Księżyc.
Tylko badając wpływ Księżyca na Ziemię ważne dla nas jest położenie osi obrotu Księżyca względem Ziemi a nie ekliptyki.
21-05-2009 22:30 
 Ocena 1 na 1
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>Tylko badając wpływ Księżyca na Ziemię ważne dla nas jest położenie osi obrotu Księżyca względem Ziemi a nie ekliptyki.

Może faktycznie księżyce indukują te pola magnetyczne planet.
Wenus nie ma księżyców i nie ma magnetosfery.
Mars tak samo - księżyce za małe, może kiedyś miał większe...

Merkury podobnie, ale jest blisko Słońca, więc ma niewielkie pole magnetyczne.

Jowisz z resztą planet generują te 'cykle słoneczne' - synchronizacja jest bardzo wyraźna.
Jowisz ma ponad 80% udziału, potem Saturn około 10%, Wenus z 4%, Ziemia 3%, oraz Merkury 0.7%.
pavvel (8272 punktów)

>Może faktycznie księżyce indukują te pola magnetyczne planet.
Żeby księżyce cokolwiek mogły indukować same musiałby mieć silne pole. I to naprawdę bardzo silne biorąc pod uwagę odległości. No chyba, że piszesz indukują zamiast wywołują, bo to ładniej brzmi

>Jowisz z resztą planet generują te 'cykle słoneczne' - synchronizacja jest bardzo wyraźna.
>Jowisz ma ponad 80% udziału, potem Saturn około 10%, Wenus z 4%, Ziemia 3%, oraz Merkury 0.7%.

Mógłbyś podać źródło? Bo naprawdę nie wiem skąd te procenty, jakiego aspektu słonecznej aktywności dotyczą i jakie wielkości były mierzone i porównywane.
25-05-2009 17:24 
 Ocena-2 na 2
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
Zwyczajna indukcja magnetyczna, a w tym przypadku proporcjonalna do masy planety/księżyca i prędkości orbitalnej.
25-05-2009 19:11 
 Ocena 2 na 2
pavvel (8272 punktów)
>Zwyczajna indukcja magnetyczna, a w tym przypadku proporcjonalna do masy planety/księżyca i prędkości orbitalnej.

Nie wiem skąd Ty swoje teorie bierzesz. Mam wrażenie natomiast, że z fizyką tylko tylko słownictwo mają wspólne. Od kiedy masa ma jakikolwiek wpływ na wartość indukcji?
pl.wikipedia.org/wiki/Indukcja_magnetyczna
26-05-2009 03:25 
 Ocena-1 na 1
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>Nie wiem skąd Ty swoje teorie bierzesz. Mam wrażenie natomiast, że z fizyką tylko tylko słownictwo mają wspólne. Od kiedy masa ma jakikolwiek wpływ na wartość indukcji?
>pl.wikipedia.org/wiki/Indukcja_magnetyczna

Mówisz że planety i gwiazdy to neutralne bryły Newtona... z jakiejś masy-substancji ciągłej i bezpostaciowej?

Wyliczasz z tych sił pływowych cyrkulacje jonów w atmosferze, w oceanach, i już masz masz pole magnetyczne gotowe. Potem uwzględniasz wnętrze - żelazo i nikiel to przewodniki, więc prąd musi się tam indukować...

A tak w ogóle masa/bezwładność to zwyczajny efekt elektromagnetyczny - właśnie indukcja Faradaya.
Nie potrzeba nowej teorii - Faraday już o tym wiedział, co potem Maxwell zapisał w swoich równaniach.

Sama grawitacja to też bardzo prosta sprawa, ale matematycy zrobili z niej 'świętą krowę'. Opisywali, opisywali i wreszcie opisali tak, że nic z niej nie zostało: same wzory a zero siły, mocy i sensu.

Za bardzo się trzymasz podręcznikowych dogmatów.
Trzeba korzystać z wszystkich dostępnych możliwości.
Wyliczasz, konfrontujesz z obserwacjami, zgadza się, więc tak musi być.
26-05-2009 19:02 
 Ocena 3 na 3
pavvel (8272 punktów)
>>Nie wiem skąd Ty swoje teorie bierzesz. Mam wrażenie natomiast, że z fizyką tylko tylko słownictwo mają wspólne. Od kiedy masa ma jakikolwiek wpływ na wartość indukcji?
>>pl.wikipedia.org/wiki/Indukcja_magnetyczna
>Mówisz że planety i gwiazdy to neutralne bryły Newtona... z jakiejś masy-substancji ciągłej i bezpostaciowej?
Mówie tylko że kompromitujesz się twierdząc, że indukcja zależy od masy.
Chcesz mi udowodnić, że to ty masz rację? Nic prostszego. Podaj jakikolwiek wzór, jakiekolwiek prawo - oczywiście z podaniem źródła.

>Sama grawitacja to też bardzo prosta sprawa, ale matematycy zrobili z niej 'świętą krowę'. Opisywali, opisywali i wreszcie opisali tak, że nic z niej nie zostało: same wzory a zero siły, mocy i sensu.

Taaaak, wśród moich znajomych ci co mają problemy z liczeniem też mówią, że matematycy bzdury gadają

>Za bardzo się trzymasz podręcznikowych dogmatów.
Za to ty od nich zupełnie odszedłeś. Niestety.
Zeby nie było, że tylko na podstawie tego wątku cię oceniam.
Czytałem sporo twoich wypowiedzi. I te, którymi popisałeś się jako kombi i te, które popełniłeś jako pluto.

>Trzeba korzystać z wszystkich dostępnych możliwości.
No i korzystasz. Zamiast się czegoś nauczyć tworzysz nową fizykę.
Wyraźnie lubisz te tematy. Szkoda, że nie rozumiesz.

>Wyliczasz, konfrontujesz z obserwacjami, zgadza się, więc tak musi być.
A jak rzeczywistość jest inna, to tym gorzej dla rzeczywistości. Nieprawdaż?

Sorry, ale jak ktoś o jasnowidzeniu gada, duchy wywołuje czy w telepatią się zajmuje to mnie takie bzdury nie przeszkadzają. Ale jak ktoś sieczkę z przyzwoitej nauki robi to mnie szlag trafia.
Tak więc pokrzycz (jeśli chcesz oczywiście)na mnie jaki to kawał chama jestem, ale o fizyce już do mnie nie mów. Ok?
26-05-2009 22:46 
 Ocena-1 na 1
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>Mówie tylko że kompromitujesz się twierdząc, że indukcja zależy od masy.
>Chcesz mi udowodnić, że to ty masz rację? Nic prostszego. Podaj jakikolwiek wzór, jakiekolwiek prawo - oczywiście z podaniem źródła.

Mówię o zjawisku indukcji magnetycznej, a nie tym wzorku, który tam wystawiłeś: B = F/ev;
ale nawet tu to B zależy od masy, bo: F = ma.

Podstaw się naucz - tak z 10 lat przynajmniej.
Niedouczony studencik ocenia co jest nauką, a co nie!
pavvel (8272 punktów)

>Niedouczony studencik ocenia co jest nauką, a co nie!

To by wystarczyło A teraz znowu możesz zmienić swój nick
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>>Niedouczony studencik ocenia co jest nauką, a co nie!
>To by wystarczyło A teraz znowu możesz zmienić swój nick

Nie bój się synek - nie zmieniałem z twojego powodu (tego bałwana od hipotetycznych fal grawitacyjnych Einsteina).
Zamieniłem tylko nick na login, bo za dużo tu tych identyfikatorów i się z lekka pomieszały.
placownik (17853 punktów)

>Niedouczony studencik
>Nie bój się synek

   Na pewno potrafisz inaczej. Postaraj się. Wszyscy będziemy Ci wdzięczni.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
09-06-2009 15:26 
 0 na 2
Vytautas (4394 punktów)
>Mówię o zjawisku indukcji magnetycznej, a nie
>
   Przyjmij do wiadomości, drogi kombi, że istnieje na świecie zjawisko indukcji elektrostatycznej, a także zjawisko indukcji elektromagnetycznej. Wprowadzono też pojęcie indukcji pola magnetycznego B. Zjawisko indukcji magnetycznej wymyśliłeś sobie sam, więc racz z łaski swojej pouczyć nas biednych co tak nazywasz, bo nie wiemy, o czym mówisz.
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>>Mówię o zjawisku indukcji magnetycznej, a nie
>>
>   Przyjmij do wiadomości, drogi kombi, że istnieje na świecie zjawisko indukcji elektrostatycznej, a także zjawisko indukcji elektromagnetycznej. Wprowadzono też pojęcie indukcji pola magnetycznego B. Zjawisko indukcji magnetycznej wymyśliłeś sobie sam, więc racz z łaski swojej pouczyć nas biednych co tak nazywasz, bo nie wiemy, o czym mówisz.

A jak nazywa się proces, w którym pod wpływem ruchu powstaje pole mag., czyli zmierzysz to B?
Np. weź kawał żelaza i rozkręć.

A ogólnie to takie różne fajne efekty, które wynikają ze zmian indukcyjności wzajemnej układu złożonego z wielu ciał (np. 10^50 sztuk z jednej strony, a z drugiej tylko 10^45).
Najczęściej mierzysz te efekty w kg i nazywasz masą.
09-06-2009 15:04 
 0 na 2
Vytautas (4394 punktów)
>Zwyczajna indukcja magnetyczna, a w tym przypadku proporcjonalna do masy planety/księżyca i prędkości orbitalnej.
>
   Oj, wykombinował ten kombi!
   Wróćmy do początku rozważań. Wielu z nas intuicyjnie czuje, że pole magnetyczne planet (zapewne też księżyców) ma coś wspólnego z pływami cieczy spowodowanymi oddziaływaniem grawitacyjnym z bliskimi ciałami niebieskimi. Wielu z nas podaje częściowe argumenty na poparcie takiego przypuszczenia. Nie popadajmy jednak w pychę, jeszcze nam się nagroda Nobla nie należy. Jakże daleko nam do stworzenia spójnej teorii magnetyzmu ciał niebieskich!
   Przecież te ciecze są na różnych planetach różne -- na Ziemi to magma, na Jowiszu ciekłe substancje, które w warunkach ziemskich są gazami. A skąd właściwie się bierze indukcja pola magnetycznego B?
rexus (2343 punktów)
Skąd się bierze prąd? Z gniazdka!
Zbesztaliście kombiaka, bo sugerował nowe spojrzenie na temat.
Prąd jest wszędzie, ale zauważyć go możemy tylko wtedy gdy płynie.
Są ludzie, którzy tworzą modele wszechświatów opierając się głównie na właściwościach prądu, pomijając przy tym ogólnie pojętą grawitację, i o dziwo znajdują więcej odpowiedzi niż ci którzy ślęczą przy literaturze akademickiej.
Cały układ słoneczny jest swego rodzaju prądnicą elektryczną. Już wiele lat temu sugerowano, że nie ma czegoś takiego jak grawitacja, jest jedynie magnetyzm, wynikający z ruchu, który jest wszędzie, jest stabilny i wyważony.
Trudno nam pojąć jak prąd może płynąć przez próżnię między galaktyczną, ale on ma sposoby, i ja w to wierzę, bo jestem elektrykiem.
pozdrawiam
10-06-2009 18:08 
 Ocena 3 na 5
Vytautas (4394 punktów)
>Skąd się bierze prąd? Z gniazdka!
   A w gniazdku z przewodów łączących je z elektrownią, a w elektrowni stąd, że go wywołano w cewkach, w których zmienia się strumień pola magnetycznego, czyli na skutek zjawiska indukcji elektromagnetycznej.

>Zbesztaliście kombiaka, bo sugerował nowe spojrzenie na temat.
   Wcale nie za to, że nowe, tylko dlatego, że nieprawdziwe.

>Prąd jest wszędzie, ale zauważyć go możemy tylko wtedy gdy płynie.
   Prąd elektryczny, to ruch nośników posiadających ładunek elektryczny. Jeśli się te nośniki nie poruszają, to prądu nie ma i dlatego nie można go zauważyć, że go nie ma.

>Są ludzie, którzy tworzą modele wszechświatów opierając się głównie na właściwościach prądu, pomijając przy tym ogólnie pojętą grawitację, i o dziwo znajdują więcej odpowiedzi niż ci którzy ślęczą przy literaturze akademickiej.
   Obezwładniłeś mnie!

>Cały układ słoneczny jest swego rodzaju prądnicą elektryczną.
   Prądnica to cewka, w której zmienia się strumień magnetyczny. Gdzie Ty to widzisz w Układzie Słonecznym? Gdzie tu jest choćby pojedynczy zwój cewki? Gdzie zmienny strumień magnetyczny?

>Już wiele lat temu sugerowano, że nie ma czegoś takiego jak grawitacja,
   To spuść sobie kamień na łeb. Nic Ci się złego nie stanie, bo grawitacji przecież nie ma.

>jest jedynie magnetyzm, wynikający z ruchu, który jest wszędzie, jest stabilny i wyważony.
   Grawitacja działa na każdą masę, a magnetyzm prawie tylko na ferromagnetyki (działanie na para- i diamagnetyki jest prawie żadne), a przede wszystkim na prądy, czyli ruchome ładunki.

>Trudno nam pojąć jak prąd może płynąć przez próżnię między galaktyczną, ale on ma sposoby, i ja w to wierzę, bo jestem elektrykiem.
   Przez próżnię międzygalaktyczną jak przez każdą inną zdarza się poruszać cząstkom naładowanym, a to też jest prąd elektryczny. Pojąć to jest trudno tylko Tobie, prawdziwym elektrykom nie.

>pozdrawiam
   Żegnam ozięble.
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>   Prąd elektryczny, to ruch nośników posiadających ładunek elektryczny. Jeśli się te nośniki nie poruszają, to prądu nie ma i dlatego nie można go zauważyć, że go nie ma.

Błędna interpretacja wzorów empirycznych: I = dq/dt, itp.
Przepływem ładunków możesz przenieś tyle energii: E = mv^2/2.
To tylko strumień cząstek, a nie prąd elektryczny,
który zawsze zapierdziela z prędkością 300 tyś km/s, a nie w mm/s.

>   Grawitacja działa na każdą masę, a magnetyzm prawie tylko na ferromagnetyki (działanie na para- i diamagnetyki jest prawie żadne), a przede wszystkim na prądy, czyli ruchome ładunki.

Bardzo dobrze, że działanie jest prawie żadne.
Przecież nie chciałbyś ważyć 10^38 kg, co nie?
Widziałeś kiedyś wzór na siły grawitacji?
Tam stoi taka stała G, i nie jest ona zbyt duża, naprawdę.
rexus (2343 punktów)
Dobrze że cokolwiek zrozumiałeś z tego co napisałem. Zwyczajnie powtórzyłeś jak ta papuga oczywistą oczywistość, której uczą w tych durnych szkołach.
Ponoć czujesz, że pole magnetyczne planet ma coś wspólnego z pływami cieczy na tychże planetach.
Otóż ten dil był publikowany wiele, wiele lat temu. Bieguny są następstwem wolniejszego wirowania płynnych skał bogatych w żelazo i nikiel wewnątrz ziemi względem jej warstw zewnętrznych.
A to że potrzebujesz widzieć cewkę w układzie planet żeby zrozumieć indukcję to twój problem a nie planet które tworzą pole.
11-06-2009 09:22 
 Ocena 3 na 3
Fizyk (17637 punktów)
> Trudno nam pojąć jak prąd może płynąć przez próżnię między galaktyczną, ale on ma sposoby, i ja w to wierzę, bo jestem elektrykiem.

Przypomniałeś mi powiedzenie: "Jak masz w ręku młotek, to wszystko wygląda jak gwóźdź".
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>> Trudno nam pojąć jak prąd może płynąć przez próżnię między galaktyczną, ale on ma sposoby, i ja w to wierzę, bo jestem elektrykiem.
>Przypomniałeś mi powiedzenie: "Jak masz w ręku młotek, to wszystko wygląda jak gwóźdź".

Światło tam 'płynie', a to chyba nazywa się 'energia elektromagnetyczna'.
A prąd elektryczny to pewnie taki bystry sik z druta - zgadza się panie fizyk?
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>>Zwyczajna indukcja magnetyczna, a w tym przypadku proporcjonalna do masy planety/księżyca i prędkości orbitalnej.
>>
>   Oj, wykombinował ten kombi!

>   Wróćmy do początku rozważań. Wielu z nas intuicyjnie czuje, że pole magnetyczne planet (zapewne też księżyców) ma coś wspólnego z pływami cieczy spowodowanymi oddziaływaniem grawitacyjnym z bliskimi ciałami niebieskimi. Wielu z nas podaje częściowe argumenty na poparcie takiego przypuszczenia. Nie popadajmy jednak w pychę, jeszcze nam się nagroda Nobla nie należy. Jakże daleko nam do stworzenia spójnej teorii magnetyzmu ciał niebieskich!

Daleko do wyjaśnienia magnetyzmu planet, czyli w skali makro, bo tak samo jest w skali mikro: pole magnetyczne magnesów stałych 'wyjaśniono' momentem magnetycznym (spinowym) elektronów.
A te momenty magnetyczne elektronów to niby jak wyjaśniono?!
Nie wyjaśniono, lecz założono sobie, że są i tyle - taka nieodłączna cecha ładunku.

Czyli nie wynikają ze zmian pola elektrycznego (Maxwell pewnie się pomylił, nie?), bo wtedy wyjdzie spin h' = h/2pi, a wcześniej już założono sobie: s = h'/2, czyli dwa razy mniej.

Więc teraz korygujemy sobie wzory współczynnikiem 'g' i obliczamy:
moment mag. elektronu: g * s * e/2m, g = ~2 więc, g*s = 2*h'/2 = h'.
A magneton Bohra obliczamy już normalnie: h'e/2m.

Eksperyment Sterna-Garlacha źle zinterpretowano i tak zostało do dziś.

>   Przecież te ciecze są na różnych planetach różne -- na Ziemi to magma, na Jowiszu ciekłe substancje, które w warunkach ziemskich są gazami. A skąd właściwie się bierze indukcja pola magnetycznego B?

Magnetyzm Jowisza (i Słońca) tłumaczy się standardowo wodorem metalicznym - wodór pod dużym ciśnieniem jest super przewodnikiem... chyba lepszym od platyny.

Indukcja B pola mag. to tylko pojęcie matematyczne - pomocne w obliczeniach inżynierskich.
Fizycznie jest prąd elektryczny, czyli transfer energii e/m poprzez odpowiednie medium.
Zwykle: E = vB <=> B = E/v - pole elektryczne jest równoważne magnetycznemu (wektorów E i B nikt nie widział... ani nawet nie dotykał - mierzymy zawsze siły/przyspieszenia, czyli finalne efekty).

Grawitacja i masa to też efekty elektryczne, ale jeden facet zamroził postępy w tej dziedzinie na 100 lat, i zbyt wiele o tym się nie mówi (pewnie chodzi o przemysły, biznes - technologia, konkurencja, szmal, itd.)
21-06-2009 22:52 
 Ocena 1 na 1
Bożydar (2279 punktów)
(zablokowany)

Grawitacja i masa to też efekty elektryczne, ale jeden facet zamroził postępy w tej dziedzinie na 100 lat


Kombi uprawia tu jakiś rodzaj szarlatanerii, ostrzegam przed jego wypowiedziami.
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>Kombi uprawia tu jakiś rodzaj szarlatanerii, ostrzegam przed jego wypowiedziami.

Nie wiesz co to jest zapis matematyczny?
Levi-Civita śmiał się z pomysłów Einsteina - 'Nowa mechanika'... czasu i przestrzeni, jak to określił.
setarkos (10757 punktów)
.
Wątek raczyliście Państwo rozwinąć w nowych kierunkach, w tym (niestety) niemerytorycznych - pokuśmy się jednak o podsumowania

> A względność ruchu?

1. Należy rozpatrywać ruch względem stałych płaszczyzn obrotu a nie osi, które (osie) choć bezwzględnie zachowane, między sobą są zmienne. Dla uniknięcia zbędnych nieporozumień przyjmijmy może opis oparty na stałości płaszczyzn poszczególnych "żyroskopów":
- płaszczyzna równika Ziemi
- płaszczyzna układu Ziemia-Księżyc
- płaszczyzna ekliptyki (tu są niejasne definicje encyklopedyczne - może chodzi o układ Słońce-Ziemia, może Słońce-(Ziemia-Księżyc), a może należy przyjąć średnią ważoną o wagach proporcjonalnych do m/r2 poszczególnych planet)..

.
2. Próba sprowadzenia pojęcia masy/bezwładności do oddziaływań elektromagnetycznych jest może kusząca, lecz bez potwierdzenia eksperymentem (czy np. pociąg o temperaturze poniżej/powyżej punktu Curie łatwiej/trudniej wyhamować) nie zasługuje na miano poważnej
.
3. Geometryzację opisu grawitacji i unikanie w nim subiektywnych pojęć siły, mocy czy sensu (za to z korzyścią dla logiki) należy uznać za zaletę, co zauważył już Newton tłumacząc "w jaki sposób" zamiast "dlaczego" - wszak planety czy słońca wcale się nie "wysilają"

.
pavvel (8272 punktów)

> Należy rozpatrywać ruch względem stałych płaszczyzn obrotu a nie osi, które (osie) choć bezwzględnie zachowane, między sobą są zmienne. Dla uniknięcia zbędnych nieporozumień przyjmijmy może opis oparty na stałości płaszczyzn poszczególnych "żyroskopów":
>- płaszczyzna równika Ziemi
>- płaszczyzna układu Ziemia-Księżyc
>- płaszczyzna ekliptyki (tu są niejasne definicje encyklopedyczne - może chodzi o układ Słońce-Ziemia, może Słońce-(Ziemia-Księżyc), a może należy przyjąć średnią ważoną o wagach proporcjonalnych do m/r2 poszczególnych planet)..
>.

Sposób opisu może rzeczywiście lepszy, ale wnioski raczej te same co przy analizowaniu osi obrotu. Dlaczego?
Bo przecież:
-oś obrotu Ziemi jest prostopadła do płaszczyzny równikowej.
-oś obiegu Księżyca wokół Ziemi jest prostopadła do płaszczyzny układu Ziemia-Księżyc
- płaszczyzna ekliptyki to płaszczyzna układu Słońce-Ziemia. W tej płaszczyźnie zawiera się orbita Ziemi.

Co z tego wynika? To, że kąt między płaszczyzną wyznaczoną przez orbitę Księżyca i płaszczyzną równikową Ziemi zmienia się w czasie tak samo jak kąty między odpowiednimi osiami (przedział 18 o-28 o)

Tak więc logiczne wydaje mi się, że gdyby to pływy były główną przyczyną ziemskiego pola magnetycznego, to bieguny magnetyczne byłby położone gdzieś między 62 o-72 o szerokości geograficznej, a leży na 79 o

Być może w moim rozumowaniu jest jakiś błąd (n.p. błędnie obliczone kąty albo mimo wszystko bieguny mogą leżeć poza przedziałem).
Jeśli tak to wdzięczny będę za jego wykazanie.
Pozdrawiam

Za tematy poboczne przepraszam. Nie wiedziałem jeszcze kim jest pan pluto-kombi i dałem się sprowokować.
setarkos (10757 punktów)

>Co z tego wynika? To, że kąt między płaszczyzną wyznaczoną przez orbitę Księżyca i płaszczyzną równikową Ziemi zmienia się w czasie tak samo jak kąty między odpowiednimi osiami (przedział 18 o-28 o)
>Tak więc logiczne wydaje mi się, że gdyby to pływy były główną przyczyną ziemskiego pola magnetycznego, to bieguny magnetyczne byłby położone gdzieś między 62 o-72 o szerokości geograficznej, a leży na 79 oByć może w moim rozumowaniu jest jakiś błąd (n.p. błędnie obliczone kąty albo mimo wszystko bieguny mogą leżeć poza przedziałem).

.
Przyznaję rację co do Twoich wyliczeń - z samych wartości kątów między płaszczyzną równika a ekliptyką i płaszczyzną orbity Księżyca nie wynika położenie biegunów magnetycznych - jeśli twierdziłem co innego, myliłem się

Nadal jednak przypuszczam, że niewielkie kąty pomiędzy wymienionymi płaszczyznami pozwalają wnioskować o niewielkim oddaleniu bieguna magnetycznego od geograficznego
Być może pływy magmy ułożyły się w strumienie podobne do prądów morskich, może dlatego i przez ich bezwładność strumień wypadkowy (globalny moment przepływu) zachowuje jakąś stałość zamiast krążyć i oscylować w pobliżu 67-ego równoleżnika - bardzo to rozległy a płynny temat

Proponuję jednak jeszcze pewien eksperyment myślowy - czy gdyby do Marsa przybliżyć jego księżyce i połączyć je w jeden większy, i jeszcze dokleić mu "garść" planetoid, to czy Mars uległby rozgrzaniu po takiej operacji a jego lody stopieniu
pavvel (8272 punktów)

>Proponuję jednak jeszcze pewien eksperyment myślowy - czy gdyby do Marsa przybliżyć jego księżyce i połączyć je w jeden większy, i jeszcze dokleić mu "garść" planetoid, to czy Mars uległby rozgrzaniu po takiej operacji a jego lody stopieniu

Widzisz, ja nie twierdzę, że Księżyc nie ma wpływu na Ziemski magnetyzm.
Ja tylko polemizowałem ze zdaniem:
>prawdopodobnie magnetyzm Ziemi to efekt pływów magmy

Ktoś założył bezpośredni wpływ i pomijał inne możliwe czynniki.
Jest coś takiego jak teoria dynama:

Obecnie uważa się, że siłą napędową geodynama są prądy konwekcyjne w płynnym jądrze Ziemi. W prądach tych, ruch obrotowy Ziemi poprzez efekt Coriolisa, wywołuje wiry działające jak jednobiegunowy generator Faradaya, wytwarzając prąd elektryczny, który wytwarza pole magnetyczne.

pl.wikipedia.org/wiki/Ziemskie_pole_magnetyczne

Niestety, możliwości zbadania jądra Ziemi wielkich nie mamy więc i pewności przez czas dłuższy mieć nie będziemy.

A co do Księżyca i Twojego eksperymentu z Marsem, to co najmniej częściowo masz racje.
Jest możliwe, że gdyby nie Księżyc, to jądro Ziemi już by sobie zastygło a wtedy o jakimkolwiek dynamie moglibyśmy sobie pomarzyć. Chociaż w sumie nie moglibyśmy, bo bez pola magnetycznego życie takie jakie znamy by nie istniało

Co do plaży na Marsie
Temperaturę Ziemi podtrzymują reakcje jądrowe w jej wnętrzu zachodzące. Nie wiem jak jest z Marsem w tym zakresie. Posiadamy atmosferę, która pozwala utrzymać wyższą temperaturę. Atmosfera Marsa jest szczątkowa.
No i nie da się ukryć, że leżymy w lepszej "strefie klimatycznej"

Ale rozumiem, że nie chodziło o samego Marsa, tylko o to czy satelita ma wpływ na utrzymanie płynnego jądra przez planetę.
Krótko:
Najprawdopodobniej ma.
12-06-2009 12:44 
 Ocena 1 na 1
Vytautas (4394 punktów)
>Jest coś takiego jak teoria dynama:
> Obecnie uważa się, że siłą napędową geodynama są prądy konwekcyjne w płynnym jądrze Ziemi. W prądach tych, ruch obrotowy Ziemi poprzez efekt Coriolisa, wywołuje wiry działające jak jednobiegunowy generator Faradaya, wytwarzając prąd elektryczny, który wytwarza pole magnetyczne.pl.wikipedia.org/wiki/Ziemskie_pole_magnetyczne

   Ciekawi mnie, kiedy powstała teoria pana Edwarda Bullarda, czy aby na pewno już po lotach sond kosmicznych pokazujących wyraźnie, że istnieje związek między indukcją pola magnetycznego planet, bo w teorii, jaką obmyślił brak odniesienia do faktu, że im planeta ma więcej i większych księżyców, tym ma silniejsze pole magnetyczne.

> Temperaturę Ziemi podtrzymują reakcje jądrowe w jej wnętrzu zachodzące

   Czyżby? We wnętrzu Słońca jego jądro jest źródłem energii, co powoduje wielki gradient temperatury między jądrem, a powierzchnią Słońca i w konsekwencji ruchy konwekcyjne plazmy słonecznej. Z Ziemią jest inaczej -- izotopy promieniotwórcze, których rozpady powodują podtrzymywanie temperatury wnętrza Ziemi są rozłożone równomiernie w tym wnętrzu, tam nie ma gradientu temperatur jądra i reszty materii wnętrza Ziemi, skąd więc miałyby się wziąć ruchy konwekcyjne?
   Ciśnienie panujące w jądrze wewnętrznym Ziemi przekracza 320 GPa. Czy przy tak wysokim ciśnieniu może istnieć ciekła magma, czy jądro nie jest stałe? A czy w stałym jądrze może zachodzić konwekcja?
   Płaszcz Ziemi złożony jest głównie ze związków krzemu. Czy przewodzą one tak dobrze prąd elektryczny, aby wywołać prądy o których mówi teoria Bullarda?
   Czy nie warto byłoby przyjrzeć się takiej hipotezie:

   Jądro Ziemi jest stałe z uwagi na gigantyczne ciśnienie tam panujące. Oddziaływanie grawitacyjne owego jądra z Księżycem powoduje, że środek masy jądra Ziemi nie pokrywa się ze środkiem Ziemi. Ruch obrotowy Ziemi powoduje, że jądro stanowi coś w rodzaju 'mieszadła', że odcinek środek jądra -- środek Ziemi obraca się w czasie zbliżonym do doby.
   Mieszanie jądra zewnętrznego i płaszcza powoduje skutki, które Bullard przypisywał ruchom konwekcyjnym, a na dodatek jest drugim, obok rozpadów jądrowych źródłem energii podtrzymującej temperaturę wnętrza Ziemi.
   Co Ty na to?
pavvel (8272 punktów)
>>Jest coś takiego jak teoria dynama:

>   Ciekawi mnie, kiedy powstała teoria pana Edwarda Bullarda, czy aby na pewno już po lotach sond kosmicznych pokazujących wyraźnie, że istnieje związek między indukcją pola magnetycznego planet, bo w teorii, jaką obmyślił brak odniesienia do faktu, że im planeta ma więcej i większych księżyców, tym ma silniejsze pole magnetyczne.

Nie wiem kiedy ta teoria powstała. Nie wiem też czy są jakieś lepsze. Podałem ją jako przykład teorii innej niż bezpośrednia zależność od księżyca.
Powiedziałem, że wydaje mi się, że jeżeli pływy miałyby być głównym źródłem pola magnetycznego to moim zdaniem powinna zachodzić korelacja między osią obrotu księżyca, a położeniem biegunów magnetycznych. Próbowałem sprawdzić i tej korelacji nie zauważyłem. Może źle sprawdzałem, a może jej po prostu nie ma.
Może zresztą wcale nie jest potrzebna? Może księżyc wpływa w jakiś sposób na pole magnetyczne, a nie wpływa na położenie biegunów magnetycznych? Jeżeli mi ktoś to rozsądnie wytłumaczy z chęcią przyznam mu rację.

>> Temperaturę Ziemi podtrzymują reakcje jądrowe w jej wnętrzu zachodzące
>   Czyżby? We wnętrzu Słońca jego jądro jest źródłem energii, co powoduje wielki gradient temperatury między jądrem, a powierzchnią Słońca i w konsekwencji ruchy konwekcyjne plazmy słonecznej. Z Ziemią jest inaczej -- izotopy promieniotwórcze, których rozpady powodują podtrzymywanie temperatury wnętrza Ziemi są rozłożone równomiernie w tym wnętrzu, tam nie ma gradientu temperatur jądra i reszty materii wnętrza Ziemi, skąd więc miałyby się wziąć ruchy konwekcyjne?

    Połączyłeś (niepotrzebnie) dwie sprawy. Nie mówię o reakcjach jądrowych w powiązaniu do pola magnetycznego. Wiem że była teoria, że jądro to reaktor jądrowy, ale upadła. Ja mówiłem tylko, że wpływają one na bilans energetyczny Ziemi i tym samym podnoszą jej temperaturę. Mówiłem o tym w odpowiedzi na rozważania o możliwości słonecznych plaż na Marsie.

>   Ciśnienie panujące w jądrze wewnętrznym Ziemi przekracza 320 GPa. Czy przy tak wysokim ciśnieniu może istnieć ciekła magma, czy jądro nie jest stałe? A czy w stałym jądrze może zachodzić konwekcja?

   Nie mam niestety pod ręką lepszych źródeł, więc znowu wikipedia:
Jądro podzielone jest na dwie części: stałe jądro wewnętrzne o promieniu ok. 1215 km i płynne jądro zewnętrzne wokół niego, o grubości 2270 km. Przyjmuje się, że jądra mają taki sam skład chemiczny, choć w innych stanach skupienia. Konwekcja jądra zewnętrznego połączona z ruchem rotacyjnym Ziemi (efekt Coriolisa) wytwarza ziemskie pole magnetyczne przez proces znany jako efekt dynama. Stałe jądro wewnętrzne jest zbyt gorące aby utrzymać stałe pole magnetyczne (temperatura Curie) ale prawdopodobnie działa stabilizująco na pole magnetyczne wytwarzane przez ciekłe jądro zewnętrzne.

    Jeżeli masz inne źródła, proszę o linka.

>   Płaszcz Ziemi złożony jest głównie ze związków krzemu. Czy przewodzą one tak dobrze prąd elektryczny, aby wywołać prądy o których mówi teoria Bullarda?
   Nikt nie mówi, że pole powstało w płaszczu.

>   Czy nie warto byłoby przyjrzeć się takiej hipotezie:
>   Jądro Ziemi jest stałe z uwagi na gigantyczne ciśnienie tam panujące.
> Oddziaływanie grawitacyjne owego jądra z Księżycem powoduje, że środek masy jądra Ziemi nie pokrywa się ze środkiem Ziemi. Ruch obrotowy Ziemi powoduje, że jądro stanowi coś w rodzaju 'mieszadła', że odcinek środek jądra -- środek Ziemi obraca się w czasie zbliżonym do doby.
Niestety nie bardzo mogę sie z tym zgodzić. Nie musimy nawet zastanawiać się czy całe jądro jest stałe, czy jednak częściowo płynne. Jeżeli jądro byłoby przesunięte względem środka Ziemi, przesunięty byłby środek masy. W takim wypadku oś obrotu Ziemi nie pokrywałaby się z dzisiejszymi biegunami. Więcej - nie przechodziłaby w ogóle przez geometryczny środek Ziemi, a przez Twój hipotetycznie przesunięty środek masy.
>   Co Ty na to?
   Cieszę się, że zmusiłeś mnie do myślenia, ale nie trafia do mnie Twoja koncepcja.
Korelacja między ilością i masą księżyców, a polem magnetycznym niewątpliwie jest zastanawiająca, ale biorąc pod uwagę wielkość próby możliwa jest przypadkowa zbieżność. Możliwe też że istnieje jakiś czynnik przez nas nie uwzględniony, który wpływa zarówno na posiadanie satelity jak i na moc pola magnetycznego.
Przyznaje się do niewiedzy w tym zakresie, ale będę myślał nad takim czynnikiem i jeżeli coś wymyślę przedstawię do dyskusji.
Pozdrawiam
27-05-2009 21:29 
 Ocena-1 na 1
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>2. Próba sprowadzenia pojęcia masy/bezwładności do oddziaływań elektromagnetycznych jest może kusząca, lecz bez potwierdzenia eksperymentem (czy np. pociąg o temperaturze poniżej/powyżej punktu Curie łatwiej/trudniej wyhamować) nie zasługuje na miano poważnej.

Z samych klasycznych wyliczeń masy elektromagnetycznej (elektronu i innych cząstek) być może wiele nie wynika (mc^2 i inne puste banały rozdymane przez dziennikarzy, albo raczej przez tajne służby wojskowe).

Jednak gdy to powiązać jeszcze z grawitacją, wtedy już można to spokojnie testować - na orbitach planet oraz na tych cyklach słonecznych albo podczas zaćmienia Słońca lub innych przypadkach koniunkcji (najlepiej na wielokrotnej koniunkcji).
Podwójne tranzyty Wenus: prawdopodobnie występuje tu powiązanie z trzęsieniami ziemi.
Drugi tranzyt Wenus, z tej ostatniej pary, ma być w czerwcu 2012r.

>3. Geometryzację opisu grawitacji i unikanie w nim subiektywnych pojęć siły, mocy czy sensu (za to z korzyścią dla logiki) należy uznać za zaletę, co zauważył już Newton tłumacząc "w jaki sposób" zamiast "dlaczego" - wszak planety czy słońca wcale się nie "wysilają".

Newton opisał geometrycznie efekty grawitacyjne, i to jest już perfekt - bardziej ogólnie nie można.

Planety jednak się 'wysilają' - widać wyraźnie cykle aktywności Słońca, czyli występują tam zmiany lokalnej energii, i to dość istotne.
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>Czy (i ew. dlaczego) układ dwu ciał wzajemnie się okrążających dąży do pozycji "twarzą w twarz"?
>Czy wtedy energia jest najmniejsza?

Tak. Energia będzie najmniejsza - mierzymy względem jednego z tych ciał.
B---> v
|
x
|
A

W układzie A, ciało B porusza się z prędkością v i wiruje z prędkością 'w':
Ek = mv^2/2 + Iw^2/2,
minimum będzie dla w = 0, czyli synchronizacja 1:1.

W układzie środka masy też musi być minimum, ale trzeba uwzględnić energię potencjalną wynikającą z naprężeń rotującej bryły.
setarkos (10757 punktów)
Oceniam, że wpływ grawitacji na mniej lub bardziej sztywne obiekty został "z grubsza" wyjaśniony - sąsiednie ciała wpływają na strukturę obiektu (a nie bez wzajemności))
.
Ciekawe czy czarne dziury (o ile istnieją) też podlegają pływom
03-06-2009 21:00 
 Ocena-1 na 1
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>Ciekawe czy czarne dziury (o ile istnieją) też podlegają pływom

Punkty nie podlegają pływom - takie mają zerową grawitację.
Vytautas (4394 punktów)
>>Ciekawe czy czarne dziury (o ile istnieją) też podlegają pływom
>Punkty nie podlegają pływom - takie mają zerową grawitację.

   Czarne dziury ani nie są punktami, ani nie mają zerowej grawitacji.
   Sądzę, że przy tak olbrzymiej gęstości, jaką posiadają czarne dziury, mieszanie się materii, jaką widać w cieczach, występować nie może, zatem nie może też być pływów. Inaczej można by powiedzieć, że są one za twarde.
setarkos (10757 punktów)

>   Sądzę, że przy tak olbrzymiej gęstości, jaką posiadają czarne dziury, mieszanie się materii, jaką widać w cieczach, występować nie może, zatem nie może też być pływów. Inaczej można by powiedzieć, że są one za twarde.

Gęstość czarnych dziur choć duża jest jednak skończona i niestała bo zależna od masy (masy mniemanej, bo ich materii zbadać nie sposób). Zastanawia mnie tylko czy się zmienią granice czarnej dziury określone przez promień Schwarzschilda pod wpływem sąsiedztwa innego masywnego obiektu (np. drugiej czarnej dziury)
.
Vytautas (4394 punktów)
>>   Sądzę, że przy tak olbrzymiej gęstości, jaką posiadają czarne dziury, mieszanie się materii, jaką widać w cieczach, występować nie może, zatem nie może też być pływów. Inaczej można by powiedzieć, że są one za twarde.
>Gęstość czarnych dziur choć duża jest jednak skończona i niestała bo zależna od masy (masy mniemanej, bo ich materii zbadać nie sposób). Zastanawia mnie tylko czy się zmienią granice czarnej dziury określone przez promień Schwarzschilda pod wpływem sąsiedztwa innego masywnego obiektu (np. drugiej czarnej dziury)
>.
   Siły spajające czarną dziurę są prawdopodobnie tej samej natury, co siły spajające kwarki w cząstki elementarne. Siły te i gęstości, które powodują są potwornie wielkie, ale zasięgi tych sił małe, porównywalne z rozmiarami cząstek elementarnych. Siły grawitacji sąsiedniej czarnej dziury to mniej, niż mały pikuś i zmiany promienia Schwarzschilda bym się po nich nie spodziewał.
   Interesuje mnie jednak, co sądzisz o moim przypuszczeniu, że ruchy magmy wewnątrz Ziemi, które warunkują powstawanie pola magnetycznego Ziemi nie są ruchami konwekcyjnymi, lecz wynikają z dekoncentryczności obrotów jądra ziemskiego, co spowodowane jest oddziaływaniem grawitacyjnym Księżyc-jądro Ziemi.
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>   Czarne dziury ani nie są punktami, ani nie mają zerowej grawitacji.
>   Sądzę, że przy tak olbrzymiej gęstości, jaką posiadają czarne dziury, mieszanie się materii, jaką widać w cieczach, występować nie może, zatem nie może też być pływów. Inaczej można by powiedzieć, że są one za twarde.

Czarne dziury są punktami matematycznymi, czyli niczym.

Promień krzywizny (Schwarzschilda): Rg = 2m,
gdy promień masy (kuli): R -> Rg(r = 0) = 2m, to wtedy:
Rg -> 0, czyli: m -> 0.
gdy masa zapada się grawitacyjnie, wtedy zwyczajne się rozprasza: promieniowanie gwiazd, wiatr słoneczny, strumienie masy, błyski, dzety gamma, supernowe, itp.

Siły wewnętrzne nie mogą skompresować ciała do zera - rzecz oczywista.
Vytautas (4394 punktów)
>Czarne dziury są punktami matematycznymi, czyli niczym.
>Siły wewnętrzne nie mogą skompresować ciała do zera - rzecz oczywista.
>
   Przeczytałem te dwa zdania kilka razy i furt mi się widzi, że są one ze sobą sprzeczne.
pavvel (8272 punktów)
>>Czarne dziury są punktami matematycznymi, czyli niczym.
>>Siły wewnętrzne nie mogą skompresować ciała do zera - rzecz oczywista.
>>
>   Przeczytałem te dwa zdania kilka razy i furt mi się widzi, że są one ze sobą sprzeczne.
>

Ja z panem kombi miałem okazję rozmawiać. Miał książkę od fizyki w ręku bo słownictwem odpowiednim operuje. Niestety nie wiele z tego wynika. Polecam przeczytać parę jego postów, żeby później nie tracić czasu na dyskusje o bzdurach prowadzące donikąd.

Pozdrawiam

P.S. W starszych postach kombi jako pluto występuje, ale podobnie bez sensu gada.
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
Lepiej idź zmierzyć odległość do perygeum Księżyca... z precyzją do 0,2468mm.
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>>Czarne dziury są punktami matematycznymi, czyli niczym.
>>Siły wewnętrzne nie mogą skompresować ciała do zera - rzecz oczywista.
>>
>   Przeczytałem te dwa zdania kilka razy i furt mi się widzi, że są one ze sobą sprzeczne.

Matematycznie możesz sobie założyć punktową masę,
i wtedy w geometrii OTW będzie to czarna dziura,
czyli punkt o niezerowym promieniu krzywizny.

Ale to jest czysta fikcja, którą badają różne półgłówki matematyczni od 1915r.
Niektórzy wchodzą nawet za ten horyzont zdarzeń, czyli do środa punktu matematycznego i odnajdują tam inne światy!
setarkos (10757 punktów)

>Matematycznie możesz sobie założyć punktową masę,
>i wtedy w geometrii OTW będzie to czarna dziura,
>czyli punkt o niezerowym promieniu krzywizny.
>Ale to jest czysta fikcja, którą badają różne półgłówki matematyczni od 1915r.
>Niektórzy wchodzą nawet za ten horyzont zdarzeń, czyli do środa punktu matematycznego >i odnajdują tam inne światy!

.

Chodzi Ci może o sytuację podobną do tej, w jakiej żyłyby "płaszczaki" na powierzchni jabłka z dziurką wzdłuż osi? Wtedy ta dziura nie istniałaby dla nich (tylko w 3D), obserwowaliby może dziwne skupienie gwiazd w tamtej okolicy, a będąc na ściankach dziurki mogliby najsilniejszym teleskopem zobaczyć nawet własne plecy..
.
Może podobny sposób nieistnienia czarnych dziur masz Waść na myśli?
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>Chodzi Ci może o sytuację podobną do tej, w jakiej żyłyby "płaszczaki" na powierzchni jabłka z dziurką wzdłuż osi? Wtedy ta dziura nie istniałaby dla nich (tylko w 3D), obserwowaliby może dziwne skupienie gwiazd w tamtej okolicy, a będąc na ściankach dziurki mogliby najsilniejszym teleskopem zobaczyć nawet własne plecy..

Widzieliby całe jabłko.
My też żyjemy na powierzchni kuli i dlatego widzimy, że Ziemia jest kulą.
Gdybyśmy żyli na płaszczyźnie wtedy nie słyszałbyś o kulach, bryłach.

Ale ta matematyczna czarna dziura nie jest przecież dziurawa - tam jest pełna symetria sferyczna, oraz ciągłość, gładkość i spójność.

>Może podobny sposób nieistnienia czarnych dziur masz Waść na myśli?

pl.wikipedia.org/wiki/Gromada_kulista
Tam stoją czarne dziury?

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365