Racjonalista - Strona głównaDo treści
Ile wiemy o świecie?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
06-07-2009 21:39Matix (5786 punktów)Ile wiemy o świecie?
Ocena 3 na 3
Czy możemy dziś określić na jakim etapie poznania wszechświata jesteśmy? Chodzi mi o to w uproszczeniu: czy wiemy już 50% czy może 1% o świecie? Czy w ogóle możemy to oszacować? Skoro już gdzieś w końcówce XIX w. chciano zamknąć fizykę, a tu nagle bęc i mamy kwantową... Czy możemy określić ile wiemy? Jeśli nie to czy nie powinniśmy zastanowić się nad tym, że możemy tak naprawdę wiedzieć bardzo niewiele? I nabrać trochę pokory w stosunku do pewnych zdarzeń, których z frustracją nie potrafimy naukowo wyjaśnić? (i tu sprostowanie ze względu na charakter forum, wcale nie chodzi mi o tzw. "cuda") Przecież kiedyś ziemia była płaska i ludzie wiedzieli to na 100% (tzn. większość z nich)
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Sylwek (15472 punktów)
Trudno mi uwierzyć byś nie wiedział jakie oczywistości piszesz.
Istotą nauki jest, że większość jej teorii jest fałszywa i ulega ciągłym korektom i zmianom.
catseye (1381 punktów)
>Istotą nauki jest, że większość jej teorii jest fałszywa i ulega ciągłym korektom i zmianom.
Dwa pytania:
1) "większość jej teorii jest fałszywa" - zatem są jakieś prawdziwe. Które? I jak rozumiesz to, że są prawdziwe?
2) "ulega ciągłym korektom i zmianom" - czy uważasz to za jej wadę?
07-07-2009 09:35 
 Ocena-1 na 1
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
Sylwku gdybyś nie należał do bojówek wiadomo kogo to jeszcze moglibyśmy zostać kumplami .
07-07-2009 10:33 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Istotą nauki jest, że większość jej teorii jest fałszywa...

Może lepiej mówić o prowizorycznym charakterze teorii naukowych?
Sylwek (15472 punktów)

>Może lepiej mówić o prowizorycznym charakterze teorii naukowych?

Jeśli to nam ładniej brzmi, to oczywiście możemy. Ale prowizoryczność i tak wynika z tego, że prędzej czy później większość teorii okaże się niewystarczająca i znajdziemy ich twierdzenia sprzeczne z opisem faktów. A dla mnie to tożsame z fałszywością teorii. Nie jest to nowy pogląd. W istocie dosyć stary.
Głąbiński (3538 punktów)
>Może lepiej mówić o prowizorycznym charakterze teorii naukowych?
Głosuję za zmiennością rozpoznanych granic stosowalności t. n.. Chociaż np. w wypadku np. działania na odległość zastąpionego pojęciem pola, zmiana dotyczy nie granic, lecz samej istoty zagadnienia. Jednakże i w tym wypadku stwierdzenie, że teoria "d.n.o." przyznająca przestrzeni rolę bierną okazała się fałszywą, razi mnie, gdyż w rzeczy samej nie mieliśmy tu do czynienia z teorią, lecz jedynie z komentarzem dodanym do prawa grawitacji Newtona. Braku wiedzy nie należy nazywać fałszem.

Stach M. G.
xarion (917 punktów)
>Czy możemy dziś określić na jakim etapie poznania wszechświata jesteśmy?
   Ból głowy Cie kręci..?

Cytat:
Co my wiemy, to tylko kropelka. Czego nie wiemy, to cały ocean.
- I.Newton

   300 lat minęło, a na aktualności chyba nie straciło..

"jeśli oddasz swoje prawa w ręce sędziów..." G.B.Shaw
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>Czy możemy dziś określić na jakim etapie poznania wszechświata jesteśmy?
Oczywiście, że możemy: studenci wiedzą wszystko, a profesorowie i rolnicy znacznie mniej - zaledwie kilka reguł empirycznych.

>Skoro już gdzieś w końcówce XIX w. chciano zamknąć fizykę, a tu nagle bęc i mamy kwantową...
Hawking i spółka również ogłaszali koniec fizyki.
Studenci zawsze tak mają, zwłaszcza ci wytrwali - zawsze na pierwszym roku... drugi semestr oczywiście.
> Przecież kiedyś ziemia była płaska i ludzie wiedzieli to na 100%

Bujdy. Ludzie zawsze wiedzieli co tu się kręci - są na to papiery...
W średniowieczu próbowano ogłupiać prostych ludzi, więc stosowano idiotyczną propagandę.
Teraz podobnie mówią relatywiści o tych swoich masywnych dziurach, z horyzontami zdarzeń, o nieprzekraczalności prędkości św., i ogólnie - o geometrii czasoprzestrzeni, której sami nie rozumieją i otwarcie się do tego przyznają.
Fizyka kwantowa nie wchodzi w fizykę - to metody statystyczne, czyli matematyka + obróbka danych empirycznych.
07-07-2009 08:11 
 Ocena 1 na 1
Scorp (5381 punktów)

>Fizyka kwantowa nie wchodzi w fizykę - to metody statystyczne, czyli matematyka + obróbka danych empirycznych.

Oryginalny pogląd.
W co w takim razie 'wchodzi', w chemię? W filozofię? w metafizykę? A może w nic nie 'wchodzi' i to tylko takie baju-baju?
A te 'dane empiryczne' to skąd?
-
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>>Fizyka kwantowa nie wchodzi w fizykę - to metody statystyczne, czyli matematyka + obróbka danych empirycznych.
>Oryginalny pogląd.

Nie oryginalny, lecz standardowy - zgodny z tym co Einstein dawno zauważył.

>W co w takim razie 'wchodzi', w chemię? W filozofię? w metafizykę? A może w nic nie 'wchodzi' i to tylko takie baju-baju?

Przecież napisałem - w statystykę matematyczną.
Są oczywiście jeszcze te interpretacje, czyli filozofia i metafizyka, ale to jest nieistotne w praktyce.

>A te 'dane empiryczne' to skąd?
Z pomiarów.
Celtyk (3337 punktów)
   Osobiście uważam, że nie jesteśmy w stanie określić procentowego poznania świata. Co najwyżej możemy pokusić się o określenie procentowego poznania ziemi, czy układu słonecznego. Co do znajomości wszechświata to na razie tak do końca chyba nawet nie wiemy jak jest wielki.
   Do tego aby określić procent całości trzeba znać ile to jest ta całość.
W wiki jest napisane, że obecny rozmiar wszechświata to co najmniej 93 miliardy lat świetlnych..., więc nie jest nawet dokładnie określony rozmiar wszechświata, a co dopiero wiedza o wnętrzu tej przestrzeni
Pozdrawiam

Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
07-07-2009 09:38 
 Ocena 1 na 1
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
Zgadzam się z Twoją opinią. Generalnie wiemy tyle co zjemy. Poza tym jeśli wszechświat się rozszerza czyli generalnie cały czas procent całości się zwiększa, a nasza wiedza zmniejsza .
Kowalski (1042 punktów)
Jak dla mnie pytanie jest nieporozumieniem.

Po pierwsze, zakładasz, że istnieje jakieś 100% znajomości świata, względem czego możemy mierzyć nasz stan wiedzy. Tymczasem nie bardzo mogę sobie takie coś wyobrazić.

Po drugie, zakładasz, że 'poznajemy świat'. Ja bym raczej powiedział, że budujemy w naszych wyobrażeniach modele rzeczywistości, które oddają coraz więcej ich aspektów. Jednak mimo tego, że język nauk ścisłych nadaje się nadspodziewanie dobrze do opisu wszechświata, sama jego natura jest jakościowo inna.
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>Po drugie, zakładasz, że 'poznajemy świat'. Ja bym raczej powiedział, że budujemy w naszych wyobrażeniach modele rzeczywistości, które oddają coraz więcej ich aspektów.

Gdzie tam. My tu tworzymy rzeczywistość!

> Jednak mimo tego, że język nauk ścisłych nadaje się nadspodziewanie dobrze do opisu wszechświata, sama jego natura jest jakościowo inna.

Opisywaniem zajmują się bierne miernoty... a potem badają te swoje opisy, bo szukają w nich ukrytych praw natury, czyli takich których nie znają, więc nie mogli zapisać.
Rigoletto (3891 punktów)
>Czy możemy dziś określić na jakim etapie poznania wszechświata jesteśmy? Chodzi mi o to w
>uproszczeniu: czy wiemy już 50% czy może 1% o świecie?

ŚJ są na etapie 100%. Ja, na etapie, nieco powyżej 0 %.
radek (767 punktów)
Wiemy tylko to co nie jest prawda, bo nauka polega na falsyfikowaniu. Czyli wiesz jednynie, ze dana teoria nie jest prawdziwa, bo dala sie sfalsyfikowac eksperymentem. Jednak pozostale teorie, ktore dobrze sie bronia buduja pewien obraz, model , nasz swiatopoglad, ktory moze sie zmienic z czasem.
Moze, ale nie musi i ta wlasnie czesc "nie musi" stanowi o tym co jest dla nas prawdziwe i racjonalne.
Wydaje mi sie ze nauka udziela odpowiedzi na wiele pytan lacznie z tym kim jestesmy. Iluzja w fizycznym procesie replikacji. Szacuje, ze znamy okolo 80% teorii, ktorymi mozna by bylo opisac wszystkie zjawiska do percepcji ktorych jestesmy zdolni bezposrednio lub przy urzyciu przyrzadow. Czesc z tych 80% da sie jeszcze sfalsyfikowac buc moze tak jak moja hipoteza o 80%
Ubik (181 punktów)
Moim zdaniem nasze poznanie naukowe przypomina paradoks Achillesa i żółwia.
Achilles występuje tu w roli naszej wiedzy, a żółw jest prawdą, faktem, rzeczywistością itp.
Możemy zmniejszać dystans, ale nigdy go nie dogonimy ...
Przypomina mi to też trochę literackiego Fausta...
"lecz chociaż tyle się trudziłem to głupi jestem tak jak byłem"
waligóra (961 punktów)
To wszystko zalezy od tego co rozumiesz pod pojęciem "wszechświat" oraz pojęciem "poznanie". W zależności od tego możemy powiedzieć, że poznaliśmy bardzo dużo albo stosunkowo niewiele. Ogólnie, powiem tak : poznalismy spory "kawałek" otaczajacego nas świata zarówno tego w skali makro jak i mikro. W skali makro dominują bardzo dobrze potwierdzone teorie klasyczne ( mechanika klasyczna, elektrodynamika klasyczna, termodynamika, hydrodynamika itp ) w skali mikro dominują również dobrze potwierdzone empirycznie teorie kwantowe. Mamy modele standardowe ( flagowe osiągnięcia fizyki teoretycznej końca XX wieku ) cząstek elementarnych i kosmologii.
Mamy bogate doświadczenia ( też z kńcówki XX wieku ) w dziedzinie zjawisk nieliniowych ( nierównowagowych ) nie wspominam o osiągnięciach np. biologii molekularnej ( badania genomu), chemii kwantowej ( nowe materiały typu fulereny ), nanoinzynierii, elektroniki itp - to co dzieje się w nauce w ostatnim półwieczu to jest rewolucja w poznaniu natury.
Mozemy powiedzieć, że umiemy "posługiwać" się przyrodą od skal subatomowych do skal galaktycznych ( to skala rozpietosci ok 40-tu rzędów ). Oczywiście naiwnością byłoby stwierdzenie, że to koniec - jeśli chodzi o skale wielkości to w dół mamy jeszcze ok 20 rzędów ( do skal Plancka ) i w górę tyle samo ( np. pytanie o globalną geometrię wszechświata pozostaje nadal otwarte). Ponadto istnieje tyle problemów pozostałych do rozwiazania w teoriach które zbudowalismy i jako tako rozumiemy, że - jak kiedyś napisano - gdyby każdy człowiek na Ziemi nic innego nie robił tylko pracował nad konkretnym problemem jaki stawia nauka to i tak zabrakło by ludzi do rozwiązywania takich problemów.
Nie nalezy spodziewać się końca badań, raczej - ze wzgledu na rosnącą ich komplikacje - przejścia z krzywej wykładniczej ( mówie o tzw. krzywej postępu) na krzywą o mniejszym nachyleniu.
No chyba, że zdarzy się cud - i to jest poważne stwierdzenie, w historii rozwoju myśli zdarzały się cuda tj. pojawiali się ludzie (których nikt o to by wczesniej nie podejrzewał ), którzy dokonywali przełomowych odkryć teoretycznych lub praktycznych.
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)

>Nie nalezy spodziewać się końca badań, raczej - ze wzgledu na rosnącą ich komplikacje - przejścia z krzywej wykładniczej ( mówie o tzw. krzywej postępu) na krzywą o mniejszym nachyleniu.
>No chyba, że zdarzy się cud - i to jest poważne stwierdzenie, w historii rozwoju myśli zdarzały się cuda tj. pojawiali się ludzie (których nikt o to by wczesniej nie podejrzewał ), którzy dokonywali przełomowych odkryć teoretycznych lub praktycznych.

lub też też władzę przejmą talibowie, rodzina radia maryja i born again christians i zwiną cały ten kramik z nauką, bo przecież wszystko jest już w świętych xięgach...
waligóra (961 punktów)
>lub też też władzę przejmą talibowie, rodzina radia maryja i born again christians i zwiną cały ten kramik z nauką, >bo przecież wszystko jest już w świętych xięgach...

Tak taki scenariusz jest również możliwy, przykładem może być podbój świata antycznego przez barbarzynców.
Jest jeszcze jeden scenariusz - globalny kataklizm naturalny. Proszę pamiętać, że właściwie cywilizacja ludzka jest bardzo młoda, te kilkanaście tysięcy lat w skali naturalnej to tylko przelotna chwila. Generalną prawidłowością życia na Ziemi jest cykl powstawnia i ginięcia, które to zazwyczaj było wynikiem naturalnego procesu zmian klimatycznych lub katastrof kosmicznych. Być może za kilkaset lat zostanie po nas tylko archeologiczne wspomnienie i będziemy ciekawostką dla następnej inteligentnej formy życia. ( Obliczenia astrofizyczne wskazują na to że Ziemia ma szanse istnieć jeszcze 2-3 miliardy lat , byłby więc czas na stosowną ewolucje form myślacych )
13-07-2009 13:31 
 Ocena 1 na 1
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)

>Proszę pamiętać, że właściwie cywilizacja ludzka jest bardzo młoda, te kilkanaście tysięcy lat w skali naturalnej to tylko przelotna chwila. Generalną prawidłowością życia na Ziemi jest cykl powstawnia i ginięcia, które to zazwyczaj było wynikiem naturalnego procesu zmian klimatycznych lub katastrof kosmicznych.

Dokładnie! Całe nasze, jako gatunku, istnienie jest mgnieniem oka w geologicznej skali. Niby każdy wie, a wnioski mało kto wyciąga... . Dla mnie najważniejszy z tych wniosków brzmi: ludzi na ziemi być nie musi. Miliardy lat ich nie było, i nikt za nimi nie płakał. Jeśli zatem mają się samo-zagładzić, to niech się nie krępują myślą, że to ma jakieś "wyższe" znaczenie. Myślę, że takie postawienie sprawy pozwala wiele rzeczy zobaczyć w ciekawej perspektywie.

>Być może za kilkaset lat zostanie po nas tylko archeologiczne wspomnienie i będziemy ciekawostką dla następnej inteligentnej formy życia. ( Obliczenia astrofizyczne wskazują na to że Ziemia ma szanse istnieć jeszcze 2-3 miliardy lat , byłby więc czas na stosowną ewolucje form myślacych )

Bardzo ciekawy i dość precyzyjny naukowo opis tego, co działoby się na Ziemi, gdyby ludzie nagle zniknęli ot, tak po prostu, znaleźć można w książce Alana Weismana "Świat bez nas" ( wyd. Centrum Kształcenia Akademickiego CKA, Gliwice 2007 ). Polecam.

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365