Racjonalista - Strona głównaDo treści
kto nie lubi marychy ?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
19-10-2011 18:34Marek1952 (330 punktów)kto nie lubi marychy ?
Ocena 20 na 22
O ludziach taki jak ja często mówi się , że nie z jednego pieca jadł chleb . Trudno by wyliczyć czym się w życiu nie zajmowałem. Od pracy na kierowniczym stanowisku po przez spekulanta na socjalistycznym bazarze do właściciela nie dużej firmy. Jedno tylko w moim życiu było mi obce. Nigdy nie czułem potrzeby ucieczki w narkotyczny świat iluzji.

Obecnie na fali wyborów parlamentarnych rozgorzał ponownie problem marychy.
Zadałem sobie pytanie czy jestem za ?
Moja własna odpowiedź zaskoczyła mnie . Oczywiście , że jestem za .

Dlaczego zaskoczyła ?
Teoretycznie mając czterech synów powinienem być przeciw mając nadzieję , że w ten sposób uchronię ich od tej zarazy.
Jestem jednak człowiekiem mocno stąpającym po ziemi i wiem , że zakazy odnoszą raczej skutek odwrotny od zamierzonego. Dlatego w stosunku do swoich synów skupiłem się na rozmowie nie na zakazach.

Wróćmy jednak do pytania kto nie lubi marychy ?
Odpowiedź będzie pewnie zaskoczeniem dla wszystkich.
Marychy nie lubią dilerzy.
Dla mnie jest rzeczą oczywistą , że to właśnie oni są najbardziej zainteresowani by marycha i inne środki były nie legalne. Rynek narkotyków jest wart miliardy dolarów i to już po wkalkulowaniu wszystkich wpadek.
Na handlu tym towarem powstały prawdziwe fortuny , które po wypraniu zaczynały życie w świecie legalu. Zapewne nie jedna kampania wyborcza finansowana była za pomocą środków pochodzących z tego intranetowego źródła.
Zniesienie prohibicji w Stanach zjednoczonych spowodowało upadek wielu rodzin mafijnych .
Po tych kliku słowach już słyszę wrzawę przeciwników legalizacji , z których część w zaciszu hotelu sejmowego zaciąga się błogo dymkiem.
Argument podstawowy do oczywiście finanse. Zaraz znajdzie się jakiś domorosły "Balcerowicz ", który wyliczy ileż to nasze biedne państwo będzie musiało wyłożyć na leczenie .
Jak słyszę taki argument to w kieszenie otwiera mi się przysłowiowy nóż . Obecnie z roku na rok przybywa zwolenników nielegalnego dymka. Żywą gotówkę na tym zarabiają mafiozi a leczenie finansują podatnicy.
Po wprowadzeniu legalizacji sytuacja nie zmieni się nie znacznie . Kto palił będzie palił ale leczenie będzie się odbywało z wpływów podatkowych. Oczywiście pod warunkiem , że stosowna akcyza zostanie faktycznie przeznaczona na zapobiegnie narkomani a nie przepadnie w bezdennym worku pod nazwą Skarb Państwa .

Na koniec moim zdaniem rzecz najważniejsza. Człowiek powinien mieć swobodę decyzji o sobie.

Obecnie jest on coraz bardziej ubezwłasnowolniony. Przez kogo ? Przez wybrańców narodu , którzy zawsze lepiej wiedzą od tych co ich wybrali.
Demos - to lud , kracja to władza może więc niech wypowie się lud . Tym samym politycy pokazali by , że to oni rządzą a nie chodzą na pasku kapitału legalnego i nielegalnego.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

dorias (722 punktów)

>Jestem jednak człowiekiem mocno stąpającym po ziemi i wiem , że zakazy odnoszą raczej skutek
>odwrotny od zamierzonego. Dlatego w stosunku do swoich synów skupiłem się na rozmowie nie na
>zakazach.
Ba to co zakazane lepiej "smakuje"

>Wróćmy jednak do pytania kto nie lubi marychy ?
>Odpowiedź będzie pewnie zaskoczeniem dla wszystkich.
>Marychy nie lubią dilerzy.

Legalnej na pewno nie lubią.

>Dla mnie jest rzeczą oczywistą , że to właśnie oni są najbardziej zainteresowani by marycha i inne
>środki były nie legalne. Rynek narkotyków jest wart miliardy dolarów i to już po wkalkulowaniu
>wszystkich wpadek.

Tak to jest racja, Także bardzo zainteresowane są tym aby marichuana była nielegalna wszelkie koncerny tytoniowe. Nie wiem ile w tym prawdy co słyszałem ale ponoc w holandi po legalizacji marihuany odsetek plących papierosy spadł.
dodatkowym plusem jest to też że wykrzstałca się w takich krajach gdzie legalizacja była jakaś kultura palenia a nie kitrania sie po klatkach piwnicach itd jak to w polsce.

plusów konopi jest znacznie więcej w medycynie czy przemyśle.

Natomiast jednym z dużych minusów ale to tylko z głupoty samego palącego jest to że gdy pali się dużo i często to potrafi nieźle namieszać w głowie.

>Argument podstawowy do oczywiście finanse. Zaraz znajdzie się jakiś domorosły "Balcerowicz ",
>który wyliczy ileż to nasze biedne państwo będzie musiało wyłożyć na leczenie .

Leczenie alkocholika znacznie więcej wynosi niż dochud jaki wygeneruje pijąc.

>Po wprowadzeniu legalizacji sytuacja nie zmieni się nie znacznie . Kto palił będzie palił ale
>leczenie będzie się odbywało z wpływów podatkowych. Oczywiście pod warunkiem , że stosowna akcyza
>zostanie faktycznie przeznaczona na zapobiegnie narkomani a nie przepadnie w bezdennym worku pod
>nazwą Skarb Państwa .

Racja racja Na początku tylko byłby polski naród zjarany jak to się mówi ale po jakimś czasie by to przeszło i ludziom znudziło by sie jaranie na potęge.

na koniec polecam:
www.narkop(*)onent/content/article/176.html
www.narkop(*)odelem-holenderskim-cz-ii.html

www.racjonalista.pl/kk.php/s,666
19-10-2011 20:19 
 Ocena 6 na 6
jasenka (1863 punktów)
>Leczenie alkocholika znacznie więcej wynosi niż dochud jaki wygeneruje pijąc.

Po to na tym forum jest podgląd wiadomości przed wysłaniem, żeby nie było takich masakrycznych błędów. Cieszyłam się, że znalazłam miejsce, gdzie ludzie piszą po polsku. Nie niszcz mi tego
19-10-2011 21:10 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
Przyłączam się do prośby jasenki. Dbaj nieco bardziej o zasady pisowni.
zachaj (5239 punktów)
Wszystko co napisałeś jest prawdą. Wydaje się, że jest to oczywisty fakt, a jednak tyle lat nic się nie zmienia w prawie. Dlaczego?

Sytuacja przypomina problem z ateizmem. Tak na prawdę trzeba tylko wysłuchać argumentów ateistów, zrozumieć je i zastanowić się nad wszystkimi, żeby choć przez chwilę poczuć nutkę sceptycyzmu. To wymaga myślenia, a większość ludzi tego nie lubi, woli przyjąć za prawdę to co mówi kościelny hierarcha.

Niestety kłamstwo powtórzone po tysiąckroć staje się prawdą.
Scorp (5381 punktów)
>Po wprowadzeniu legalizacji sytuacja nie zmieni się nie znacznie .

Trochę się zmieni. Dilerzy, jak piszesz, stracą, ale przerzucą się na inne narkotyki. Marihuana stanie się jeszcze bardziej dostępna. Legalność stanie się dodatkowym argumentem w (coraz) młodszych grupach wiekowych.

> Kto palił będzie palił ale

... kto jeszcze nie zapalił, będzie miał łatwiej podjąć decyzję żeby zacząć.

>leczenie będzie się odbywało z wpływów podatkowych.

Oczywiście z podatków tych palących i tych niepalących, pijących i niepijących, jak teraz jest z alkoholikami. Wszystkim się należy.

>Obecnie jest on coraz bardziej ubezwłasnowolniony.

Coraz bardziej? Bardziej niż sto lat temu? Niż dwieście lat temu?

Na koniec tak:

Masz czterech synów, pięknie. Może udało Ci się przekonać ich, żeby uważali z 'marychą', ok. Ale kiedy oni będą wracać do domu prowadząc samochód, to wśród kierowców jadących z naprzeciwka, wśród których jest obecnie pewien procent 'wypitych' i pewien procent z papierosem w zębach (rozmawiają równocześnie przez komórkę), znajdzie się dodatkowy, jeszcze większy procent tych 'zrelaksowanych i dalekich od precyzji' po maryśce.
-
19-10-2011 19:50 
 Ocena 4 na 4
Bezdomny (621 punktów)
>>leczenie będzie się odbywało z wpływów podatkowych.
>Oczywiście z podatków tych palących i tych niepalących, pijących i niepijących, jak teraz jest z alkoholikami. Wszystkim się należy.

Nie tyle z podatków co z profitów wynikających z legalizacji miękkich narkotyków. (Uważam, że również LSD powinno zostać zalegalizowane - nie uzależnia, praktycznie nie można przedawkować, nie można brać w ciągu, nie wywołuje żadnych zdrowotnych problemów)
Warto wspomnieć, że na walkę z narkomanią w chwili obecnej przeznaczane są pieniądze z kieszeni podatników. Legalizacja miękkich narkotyków powoduje spadek konsumpcji narkotyków twardych a więc także spadek liczby uzależnionych, którzy leczeni byliby właśnie nie z pieniędzy podatników jak to się dzieje obecnie a z kieszeni tych, którzy konsumują narkotyki miękkie. W skrócie na mniejszą liczbę uzależnionych wydawane byłyby większe pieniądze, a sponsorowaliby to leczenie osoby legalnie sięgające po narkotyki.

A co do podatków to właśnie podatnicy utrzymują obecnie ludzi skazanych za posiadanie niewielkich ilości narkotyków, nie wspominając o sądownictwie.
dorias (722 punktów)
>Warto wspomnieć, że na walkę z narkomanią w chwili obecnej przeznaczane są pieniądze z kieszeni podatników. Legalizacja miękkich narkotyków powoduje spadek konsumpcji narkotyków twardych a więc także spadek liczby uzależnionych, którzy leczeni byliby właśnie nie z pieniędzy podatników jak to się dzieje obecnie a z kieszeni tych, którzy konsumują narkotyki miękkie. W skrócie na mniejszą liczbę uzależnionych wydawane byłyby większe pieniądze, a sponsorowaliby to leczenie osoby legalnie sięgające po narkotyki.

Mi to mów i innym zawsze się znajdzie taki kto widzi zło w tym Twoje wnioski są dla człowieka myślącego jak najbardziej normalne.
19-10-2011 21:29 
 Ocena 2 na 2
Marek1952 (330 punktów)

>Ale kiedy oni będą wracać do domu prowadząc samochód, to wśród kierowców jadących z naprzeciwka, wśród których jest obecnie pewien procent 'wypitych' i pewien procent z papierosem w zębach (rozmawiają równocześnie przez komórkę), znajdzie się dodatkowy, jeszcze większy procent tych 'zrelaksowanych i dalekich od precyzji' po maryśce.
>-

Obecnie też wracają. Nie należy wylewać dziecka z kąpielą . Należy karać konsekwentnie tych co łamią prawo a nie profilaktycznie wszystkich. Zakazy mają to do siebie , że lubią być omijane. Np. kretyński zakaz spożywania piwa na wolnym powietrzu .
Marek Matejewski (3695 punktów)
Muszę się w pełni zgodzić z Pana przemyśleniami.

Również nigdy nie czułem potrzeby palenia bo jestem człowiekiem pochłoniętym przez mnóstwo pasji i po prostu szkoda byłoby mi tracić czas na taką czynność jak palenie trawy. To mi się kojarzy z czymś w rodzaju wypróżniania - tak samo angażowałoby moje szare komórki.
Jeśli już dopada mnie przesilenie i mam ochotę na odmóżdżenie to uciekam raczej w świat sportu i poprawiam kondycję.

Jestem zdecydowanym przeciwnikiem bezmyślnej penalizacji. W Stanach Zjednoczonych za posiadanie narkotyków o masie powyżej 4 gramów grozi do 20 lat pozbawienia wolności. Efekt jest taki, że w zakładach karnych przebywa tam tylu posiadaczy (rzadziej osób zamieszanych w handel), że jest to liczba 10 razy większa od całkowitej liczby wszystkich skazanych za cokolwiek znajdujących się za kratkami w Polsce. Co więcej... nie widać jakoś szczególnie, żeby kartele narkotykowe z Kolumbii czy Meksyku się tym przejmowały. Biznes kwitnie jak nigdy dotąd.
Pa1ryk (1539 punktów)
>Jestem zdecydowanym przeciwnikiem bezmyślnej penalizacji. W Stanach Zjednoczonych za posiadanie narkotyków o masie powyżej 4 gramów grozi do 20 lat pozbawienia wolności. Efekt jest taki, że w zakładach karnych przebywa tam tylu posiadaczy (rzadziej osób zamieszanych w handel), że jest to liczba 10 razy większa od całkowitej liczby wszystkich skazanych za cokolwiek znajdujących się za kratkami w Polsce. Co więcej... nie widać jakoś szczególnie, żeby kartele narkotykowe z Kolumbii czy Meksyku się tym przejmowały. Biznes kwitnie jak nigdy dotąd.

W Polsce grozi za 1 gram: policyjni.(*)sem__zlapali_mlodzienca_z.html

Jeszcze gdzieś widziałem, jak policja twierdziła, że 1 gram to 100 skrętów

Też nie palę i nie zamierzam ale kontrola jest zawsze lepsza niż brak kontroli.
19-10-2011 23:53 
 Ocena 2 na 2
Marek Matejewski (3695 punktów)
Muszę sprostować, że 20 lat za 4 gramy dotyczy stanów graniczących z Meksykiem z wyjątkiem Kalifornii gdzie posiadanie marihuany do 28 gramów karane jest tylko grzywną w wysokości 100 $

Pomijając handel, a skupiając się tylko na posiadaniu w Polsce wygląda to póki co tak (art. 62 Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii):
"Kto, wbrew przepisom ustawy, posiada środki odurzające lub substancje psychotropowe,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3."
"Jeżeli przedmiotem czynu, o którym mowa w ust.1, jest znaczna ilość środków odurzających lub substancji psychotropowych, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8."


Mimo wszystko w Polsce za 5 gramów dostaniesz max 3 lata... w Teksasie 20 lat...

Obecnie 32 państwa stosują kary śmierci za przestępstwa narkotykowe - na szczęście w zdecydowanej większości przypadków nie dotyczy to posiadania suszu w ilości 5 gram.
zachaj (5239 punktów)
>O ludziach taki jak ja często mówi się , że nie z jednego pieca jadł chleb .

Palikot stwierdził właśnie, że nie wyklucza palenia marihuany w sejmie. Jest jakiś poseł z Wolnych Konopi.
Manian (950 punktów)
>Marychy nie lubią dilerzy.
>Dla mnie jest rzeczą oczywistą , że to właśnie oni są najbardziej zainteresowani by marycha i inne środki były nie legalne. Rynek narkotyków jest wart miliardy dolarów i to już po wkalkulowaniu wszystkich wpadek.
>Na handlu tym towarem powstały prawdziwe fortuny , które po wypraniu zaczynały życie w świecie legalu.
Dokładnie, to jest pierwsza strona, ten biznes się kręci i jeśli wpada jeden diler, to a jego miejsce przychodzi kolejnych dwóch. Ci wyżej postawieni w strukturach tych procederów czerpią z tego ogromne zyski i nie maja problemu z werbunkiem ludzi do handlu. Druga strona to politycy i ich krótkowzroczność oraz podwójna moralność. Krótkowzroczność to brak rozpoznania problemu i fałszywy obraz dot. np. marihuany. Walka z nią nic nie da, po prostu daje będzie nielegalna i dalej jej handel będzie się odbywał bez odprowadzania podatków. Nie wiem jak to wygląda w całej Polsce, ale najczęściej jest tak, że każdy zna kogoś kto handluje, albo wie jak załatwić marihuanę. Tego nie da się zwalczyć, to już jest zbyt zorganizowany proceder. Jeśli zaś idzie o podwójną moralność, objawia się ona poprzez bycie zatwardziałym przeciwnikiem narkotyków miękkich, jednocześnie nic nie wspominając o alkoholu, który jest przyczyną wypadków drogowych, rozbicia rodzin itp.
Anna Salman (16360 punktów)
>Wróćmy jednak do pytania kto nie lubi marychy ? Odpowiedź będzie pewnie zaskoczeniem dla wszystkich.
>Marychy nie lubią dilerzy. Dla mnie jest rzeczą oczywistą , że to właśnie oni są najbardziej zainteresowani by marycha i inne środki były nie legalne. Rynek narkotyków jest wart miliardy dolarów i to już po wkalkulowaniu wszystkich wpadek.
Legalnej nie lubią również:
- policja i cały wymiar sprawiedliwości, bo popsułby statystyki wykrywania i karania przestępczości;
- kościoły chrześcijańskie (nie wiem, jak jest z innymi wyznaniami) - gdzieś w PŚ jest napisane, że uzależnieni od używek nie wejdą do Królestwa Niebieskiego;
- politycy - łatwiej jest coś zdelegalizować, niż usiąść i przemyśleć rozsądne rozwiązania, np. czy państwo powinno mieć monopol, jak na papierosy i alkohol (nieetyczne, bo większość polityków to konserwatywna prawica), czy udzielać koncesji prywatnym firmom, a wtedy ktoś by się dorobił poza układem towarzyskim biznesowo-politycznym (ktoś z otoczenia Palikota) - ryzykowne - w grę wchodzą duże pieniądze i mogłaby wyrosnąć niezależna siła polityczna, finansowana oficjalnie z tego źródła.
Czyli, jak zwykle hipokryzja.
>Jak słyszę taki argument to w kieszenie otwiera mi się przysłowiowy nóż . Obecnie z roku na rok przybywa zwolenników nielegalnego dymka. Żywą gotówkę na tym zarabiają mafiozi a leczenie finansują podatnicy.
Nie słyszałam, aby ktoś się musiał leczyć z uzależnienia od marihuany. To ciężkie narkotyki są niebezpieczne, a obok nich ... legalnie sprzedawane leki.
Polecam książkę R.Davenport-Hines "Odurzeni. Historia narkotyków 1500-2000". Co prawda 620 stron , ale bardzo wyczerpująco i rzetelnie opisuje m.in. skutki finansowe i społeczne delegalizacji narkotyków.
20-10-2011 18:57 
 Ocena 5 na 5
Kamil Ciura (762 punktów)
>Nie słyszałam, aby ktoś się musiał leczyć z uzależnienia od marihuany. To ciężkie narkotyki są niebezpieczne, a obok nich ... legalnie sprzedawane leki.

A ja nie słyszałem, ale widziałem przypadki które takiego leczenia by wymagały.

Jestem jeszcze młodym człowiekiem i pamięć mam dobrą. Dorastałem i nadal mieszkam w Nowej Hucie (jednak nie w jej starej części, lecz tej, która powstała już u schyłku PRL). Tu uczęszczałem do szkoły podstawowej, a potem do gimnazjum, następnie do LO. Wielu moich znajomych paliło marihuanę. W liceum paliłem od czasu do czasu i ja. Jednak nigdy nie "weszło mi to w krew", jako że ogólnie jestem dość odporny na działanie alkaloidów. Jednak znam/znałem takich którym weszło i to bardzo. Ludzi, dla których jedyną rozrywką, zajęciem, celem w życiu stało się jaranie trawy - uzależnili się od stanu odurzenia. Patrzyłem jak ci ludzie niszczyli sobie życie paląc coraz większe ilości, przez co wylatywali ze szkół, pracy, zaczynali kraść, oszczędzali na jedzeniu, byleby mieć na kolejną porcję. Niektórzy chcieli to przerwać - wówczas przychodziły różne objawy nazywane przez nich "schizą" - uczucie odrealnienia, zmęczenia, halucynacje, duszności, wymioty, w jednym wypadku poważne problemy z sercem. To nie są zmyślone bajki, niejeden raz z ziemi "kolegów" zbierałem i pogotowie do nich wzywałem. Ci ludzie wymagali leczenia, jak każdy inny uzależniony. Niestety, o tej stronie medalu się zapomina. To nie jest tak, jak niektórzy przedstawiają, że blanta pali się w kulturalnym gronie dla relaksu, czy dla natchnienia. W tym kraju trawę pali się częściej by mieć "fazę" i nie jest to naturalne zioło w bibułce palone w wygodnym fotelu, ale najczęściej chemiczne g.... gryzące w gardło, palone wymieszane z tytoniem z "vicków" (czy innych tanich papierosów, gdy ja w tym siedziałem - z vicków) z "lufki", na schodach klatki w bloku.

Nie jest prawdą, że tylko ciężkie narkotyki są niebezpieczne - potencjalnie niebezpieczna jest każda substancja odurzająca. Nie znaczy to, że wszystkich należy zabronić. Akurat uważam, że marihuana powinna być zalegalizowana, bo pozbawiłoby to grupy przestępcze części dochodów, a jakość towaru znacznie by się poprawiła. Ja jednak palić więcej w życiu nie zamierzam - nie "jara" mnie taka "rozrywka".
20-10-2011 19:17 
 Ocena 1 na 1
Tomek Fiedorek (5805 punktów)
Głos rozsądku wśród uwielbienia, teraz spodziewaj się krytyki i wywodów o leczniczym działaniu marychy, a swoje opowieści schowaj dla siebie. Nikt i tak na serio tego nie wezmie. Przecież po ganji to tylko fajna faza się wbija
22-10-2011 12:42 
 Ocena 5 na 5
Kowalska (14008 punktów)
>(...) Przecież po ganji to tylko fajna faza się wbija

   No nie wiem. Raz zapaliłam w Holandii, sensimilla orange blut się to cudo nazywało. Tak kuźwa było cudnie, że na polu namiotowym popychałam do przodu mrówki, żeby szybciej szły.

   Jak mi faza przeszła, to się prawie pos..... ze strachu. Ja, która zaczyna studia prawnicze, ma plany, całe życie przed sobą, popycha palcem mrówki po trawie, żeby szybciej szły.

Nigdy więcej.

"Wzmożona kontrola dźwignią społecznego zaufania"
zachaj (5239 punktów)
>>(...) Przecież po ganji to tylko fajna faza się wbija
>    No nie wiem. Raz zapaliłam w Holandii, sensimilla orange blut się to cudo nazywało.

Paliłaś bardzo mocną odmianę, przyjęłaś solidną dawkę psychoaktywnego THC i przeżyłaś! Dlaczego tak wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy z tak oczywistych rzeczy?
22-10-2011 21:17 
 Ocena 2 na 2
Kowalska (14008 punktów)
>>>(...) Przecież po ganji to tylko fajna faza się wbija
>>    No nie wiem. Raz zapaliłam w Holandii, sensimilla orange blut się to cudo nazywało.

>Paliłaś bardzo mocną odmianę, przyjęłaś solidną dawkę psychoaktywnego THC i przeżyłaś! Dlaczego tak wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy z tak oczywistych rzeczy?

   Stary.... Tam się wchodzi do knajpy, bierze menu i masz podział. Słabe, średnie, mocne. Na wynos lub na miejscu.

Ale masz rację. Gópia jak sanki w lipcu byłam. Niestety.

Ale tylko raz.

P.S. Skąd się tak na odmianach znasz?

"Wzmożona kontrola dźwignią społecznego zaufania"
zachaj (5239 punktów)
>Ale tylko raz.
>P.S. Skąd się tak na odmianach znasz?

Bo ja nie tylko raz. Też sporo po świecie jeżdżę.

Ps. Poza tym, interesuję się tematem. Holandia chce wycofać ze sprzedaży mocniejsze odmiany. Akurat zgadzam się z tym. Podobnie jest z alkoholem, 40-procentowe trunki sieją największe spustoszenie.
23-10-2011 17:19 
 Ocena 2 na 2
perun (8610 punktów)

>Ps. Poza tym, interesuję się tematem. Holandia chce wycofać ze sprzedaży mocniejsze odmiany. Akurat zgadzam się z tym. Podobnie jest z alkoholem, 40-procentowe trunki sieją największe spustoszenie.
>
Wycofają mocniejsze odmiany to wróci diler z tymi mocniejszymi odmianami.
U nas mogą wycofać 40-procentowe trunki to zyskają na tym różni producenci samogonu i wzrośnie spożycie cukru na głowe Polaka, a zmaleje oficjalnie ilość wypijanego 40% alkoholu.
Takie zakazy nie mają większego sensu poza tym, że niektórzy po ich wprowadzeniu mają spokojniejsze sumienie.
To tak jak z wprowadzeniem w Pl prawie całowietego zakazu aborcji, oficjalnie na rok dokunuje się takich zabiegów 100 i święto****wi mają lepsze samopoczucie, a ginekolodzy prywatnie mają większy dochód, bo bez podatku.
zachaj (5239 punktów)
>>Ps. Poza tym, interesuję się tematem. Holandia chce wycofać ze sprzedaży mocniejsze odmiany. Akurat zgadzam się z tym. Podobnie jest z alkoholem, 40-procentowe trunki sieją największe spustoszenie.
>>
>Wycofają mocniejsze odmiany to wróci diler z tymi mocniejszymi odmianami.

Nie każdy chce korzystać z usług dilera i może wydawać się to dziwne bo mieszkasz w Polsce.
23-10-2011 18:15 
 Ocena 3 na 3
perun (8610 punktów)

>Nie każdy chce korzystać z usług dilera i może wydawać się to dziwne bo mieszkasz w Polsce.
Nie każda kobieta chce też korzystać z nielegalnej aborcji, a korzysta bo mieszka w Pl.
Może w Holandii dilerzy nie mają racji bytu, ale osobiście wątpie w tak przestrzegający prawa naród.
Jeśli ktoś będzie miał chęć na coś mocniejszego żaden polityk ze swoimi debilnymi zakazami i nakazami go nie powstrzyma. To nie ten temat, ale traktowanie przez polityków dorosłych ludzi jak jakiś upośledzonych na rozumie żadnych większych efektów nie daje. Może oprócz tego, że mafie mają stały dochód.
23-10-2011 19:36 
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)
>>Nie każdy chce korzystać z usług dilera i może wydawać się to dziwne bo mieszkasz w Polsce.
>Nie każda kobieta chce też korzystać z nielegalnej aborcji, a korzysta bo mieszka w Pl.
>Może w Holandii dilerzy nie mają racji bytu,

Oczywiście, że istnieją ale przynajmniej nie wpycha się wszystkich palaczy w ich ręce. W Polsce jest na pewno milion okazjonalnych użytkowników konopi, nawet jak jedna trzecia tych ludzi będzie mogła kupić lub wyhodować legalnie, to już będzie wielkim sukcesem. Wszyscy Ci ludzie uchronią się przed innymi niebezpiecznymi substancjami, które na pewno zaproponuje im diler.
23-10-2011 20:01 
 Ocena 1 na 1
perun (8610 punktów)

>Oczywiście, że istnieją ale przynajmniej nie wpycha się wszystkich palaczy w ich ręce. W Polsce jest na pewno milion okazjonalnych użytkowników konopi, nawet jak jedna trzecia tych ludzi będzie mogła kupić lub wyhodować legalnie, to już będzie wielkim sukcesem. Wszyscy Ci ludzie uchronią się przed innymi niebezpiecznymi substancjami, które na pewno zaproponuje im diler.
Nooo widze, że mamy podobne zdanie.
Widocznie wcześniej trochę się niezrozumieliśmy.
Marek1952 (330 punktów)

>Nie jest prawdą, że tylko ciężkie narkotyki są niebezpieczne - potencjalnie niebezpieczna jest każda substancja odurzająca. Nie znaczy to, że wszystkich należy zabronić. Akurat uważam, że marihuana powinna być zalegalizowana, bo pozbawiłoby to grupy przestępcze części dochodów, a jakość towaru znacznie by się poprawiła. Ja jednak palić więcej w życiu nie zamierzam - nie "jara" mnie taka "rozrywka".

- bardzo podoba mi się twoja wypowiedź - Osobiście uważam ,że od narkotyków należy trzymać się z dala. Jednak droga zakazów w mojej ocenie jest drogą donikąd .
22-10-2011 18:37 
 Ocena 2 na 2
Anna Salman (16360 punktów)
>Jestem jeszcze młodym człowiekiem i pamięć mam dobrą.
Miło mi, że sprawdziłeś, do jakiej grupy wiekowej należę, ale moja pamięć też jeszcze nie szwankuje. No, może czasem

>Wielu moich znajomych paliło marihuanę. W liceum paliłem od czasu do czasu i ja. Jednak nigdy nie "weszło mi to w krew", jako że ogólnie jestem dość odporny na działanie alkaloidów.
Paliłam dwa razy w życiu. Za pierwszym razem - zero reakcji, aż pozostali zaczęli podejrzewać, że się nie zaciągam. Za drugim razem - świetny humor, ale wtedy był też alkohol. Tyle, że ja często miewałam świetny humor i bez podkręcania czymkolwiek. Przy czym chyba jestem dość podatna na uzależnienia - papierosy, dość długa "przygoda" z pracoholizmem.

>To nie jest tak, jak niektórzy przedstawiają, że blanta pali się w kulturalnym gronie dla relaksu, czy dla natchnienia.
Ja miałam doświadczenia tylko w takich sytuacjach - towar dobrej jakości (przeważnie własnej z uprawy) i w dobrym towarzystwie. I do takiego zaliczają się moi znajomi, którzy czasem popalają, okazjonalnie właśnie.
>Nie jest prawdą, że tylko ciężkie narkotyki są niebezpieczne - potencjalnie niebezpieczna jest każda substancja odurzająca.
I nie tylko odurzająca. Widzę coraz więcej osób uzależnionych od leków, zwłaszcza antydepresantów. Niektóre substancje poprawiające humor są reklamowane, co wg mnie powinno być zabronione - nie wiadomo, jakie są długofalowe skutki, a mogą być gorsze, niż picie alkoholu.
>Ja jednak palić więcej w życiu nie zamierzam - nie "jara" mnie taka "rozrywka".
Od drugiego, a zarazem ostatniego mojego palenia minęło ok. 20 lat. Alkoholu też nie pijam, więc chyba nie marihuana sama w sobie nie jest problemem. Problemem jest konieczność sięgania po cokolwiek oraz to, co trzeba, jak sam wspomniałeś, zniszczyć - nielegalny obrót substancjami o niewiadomym składzie.
22-10-2011 19:37 
 Ocena 1 na 1
Kamil Ciura (762 punktów)
>>To nie jest tak, jak niektórzy przedstawiają, że blanta pali się w kulturalnym gronie dla relaksu, czy dla natchnienia.
>Ja miałam doświadczenia tylko w takich sytuacjach - towar dobrej jakości (przeważnie własnej z uprawy) i w dobrym towarzystwie. I do takiego zaliczają się moi znajomi, którzy czasem popalają, okazjonalnie właśnie.

No niestety, taka kultura palenia jest w mniejszości i powiedziałbym że to margines "spożycia". BTW ludzie na poziomie nie umawiają się na domowe seanse palenia trawy, tak jak i nie umawiają się na domowe seanse picia wódki Rozumiem, można w dobrym towarzystwie zapalić, tak jak napić drinka przy rozmowie, ale wtedy upalenie się nie jest celem, lecz dodatkowym umilaczem.

Podczas studiów bywałem na takich imprezach w akademikach, gdzie trawkę popalali sobie pseudo-inteligenci, tacy jakby (teraz popularne słowo) hipsterzy. Tematy rozmów inteligenckie nigdy nie były, rozmowa raczej dno umysłowe (tematy w stylu "jacy to my fajni bo słuchamy Lady Gaga i czytamy Masłowską"), a cel, zjarać się. Ci ludzie zawsze zarzekali się, że mają naturalny towar z własnej uprawy, a spytasz gościa który niby ma tę uprawę, co zrywa do palenia, on mówi że ...liście. Tacy chyba chcą punktować w towarzystwie jacy oni ekstra bo niby hodują roślinkę, a tak naprawdę biorą od jakiegoś pierwszego lepszego dilera. I jakoś zawsze tym spotkaniom towarzyszył smród pospolitego, osiedlowego sqna

W moich oczach to niczym nie różni się od palenia zioła przez zakapturzonych typów na klatce schodowej czy u kumpla na wolnej chacie - tylko otoczenie jest inne, a towarzystwu wydaje się że jest "lepsze". Jednak obie grupy mają ten sam problem - ich główną rozrywką na takiej nasiadówie jest palenie, a celem "faza". Uważam, że człowiek inteligentny to taki, który zna lepsze rozrywki, niż zaburzanie pracy swojego mózgu.
22-10-2011 21:34 
 Ocena 3 na 3
Anna Salman (16360 punktów)
>Podczas studiów bywałem na takich imprezach w akademikach, gdzie trawkę popalali sobie pseudo-inteligenci, tacy jakby (teraz popularne słowo) hipsterzy. Tematy rozmów inteligenckie nigdy nie były, rozmowa raczej dno umysłowe (tematy w stylu "jacy to my fajni bo słuchamy Lady Gaga i czytamy Masłowską"), a cel, zjarać się.
W czasach mojej młodości czytywało się co innego i słuchało czego innego, poza tym było czego słuchać, przy czym tańczyć i chyba więcej osób miało poczucie humoru, więc było też się z czego pośmiać.
>Ci ludzie zawsze zarzekali się, że mają naturalny towar z własnej uprawy, a spytasz gościa który niby ma tę uprawę, co zrywa do palenia, on mówi że ...liście.
Tak się składa, że nawet widziałam krzak, z którego były te skręty. Dzisiaj by to nie przeszło, wtedy rzadko kto widział, jak wygląda marihuana (sama bym nie rozpoznała).
>W moich oczach to niczym nie różni się od palenia zioła przez zakapturzonych typów na klatce schodowej czy u kumpla na wolnej chacie - tylko otoczenie jest inne, a towarzystwu wydaje się że jest "lepsze". Jednak obie grupy mają ten sam problem - ich główną rozrywką na takiej nasiadówie jest palenie, a celem "faza".
Nigdy nie byłam w towarzystwie, którego celem była "faza" (kolejne nowe słowo). Ludzie podobni do tych, o których piszesz wąchali kleje, opary z proszku doprania albo pili / wstrzykiwali sobie "kompot". Tylko, że wtedy określani byli jako ćpuny i stanowili margines. Pozostali nie dzielili się na jakieś kategorie lepszy - gorszy, bo w tamtych czasach panował chyba jednak większy egalitaryzm - zwłaszcza wśród młodzieży.
>Uważam, że człowiek inteligentny to taki, który zna lepsze rozrywki, niż zaburzanie pracy swojego mózgu.
To w takim razie mało jest takich, bo zarówno używki, jak i religia, jak i przeżycia związane z pobytem np. na koncercie idola są takim, czasem chwilowym, zaburzeniem, dającym przyjemność.
RadRado (1047 punktów)
Co prawda to o parlamencie włoskim, ale...
www.rp.pl/artykul/389343.html
Trudno mi nie oprzeć się wrażeniu, że niektóre decyzje u nas też przegłosowywane są na haju. Ciekawe jakie rezultaty przyniosłoby takie badanie w Polsce.
ramichael (36666 punktów)

>Odpowiedź będzie pewnie zaskoczeniem dla wszystkich.
>Marychy nie lubią dilerzy.
>Dla mnie jest rzeczą oczywistą , że to właśnie oni są najbardziej zainteresowani by marycha i inne
>środki były nie legalne.

Dokładnie. Jak to śpieweał maestro Kazik: dobre pomysły są najbardziej banalne. Co jest nielegalne JEST BARDZIEJ OPŁACALNE.

Marek Matejewski (3695 punktów)
Zawsze można tak... po bożemu...
perun (8610 punktów)
>Zawsze można tak... po bożemu...
>
Widać, że gość za dużo jara i odleciał w świat fantazji
Matix (5786 punktów)
>kto nie lubi marychy?

Ten kto nie próbował.
20-10-2011 19:18 
 Ocena 2 na 2
Tomek Fiedorek (5805 punktów)
>>kto nie lubi marychy?
>Ten kto nie próbował.
Halo, ja paliłem i nie lubię. Dziwak??
20-10-2011 22:00 
 Ocena 1 na 1
michalciesla (38 punktów)
>>kto nie lubi marychy?
>Ten kto nie próbował.

Często gęsto, ktoś wziął bucha, zerzygał się i został wrogiem.
Znam kilka przypadków w którym 1. buch okazał się ostatnim.
Powiem tyle, szkoda mi takich ludzi. Tak jak tych co nie potrafią docenić dzieła literackiego, czy dobrego filmu.
23-10-2011 21:32 
 Ocena 2 na 2
oops (6 punktów)

>Powiem tyle, szkoda mi takich ludzi. Tak jak tych co nie potrafią docenić dzieła literackiego, czy dobrego filmu.

A może ty je przeceniasz?

Sam paliłem 3 lata. Teraz uważam, że to była bezproduktywna strata czasu i pieniędzy. Rzecz nie warta zachodu. I pluje sobie w brodę, że zamiast zrobić to co mogłem zrobić wolałem okadzać sobie rzeczywistość.
Gdybym był złośliwy powiedziałbym, że żal mi tych co nie potrafią docenić życia bez znietrzeźwiania się.

Ale w sumie, co kto lubi
michalciesla (38 punktów)
>>Powiem tyle, szkoda mi takich ludzi. Tak jak tych co nie potrafią docenić dzieła literackiego, czy dobrego filmu.
>A może ty je przeceniasz?
> Sam paliłem 3 lata. Teraz uważam, że to była bezproduktywna strata czasu i pieniędzy. Rzecz nie warta zachodu. I pluje sobie w brodę, że zamiast zrobić to co mogłem zrobić wolałem okadzać sobie rzeczywistość.
>Gdybym był złośliwy powiedziałbym, że żal mi tych co nie potrafią docenić życia bez znietrzeźwiania się.
> Ale w sumie, co kto lubi
>

Oczywiście są ludzie którzy w ten sposób próbują uciec od rzeczywistosci, ale to nie jest problem marihuany tylko tego słabego człowieka. Głupek i leń może upaść na 1000 różnych sposobów, uzależnić się od zdrapek, czy umrzeć na zawał w wieku 35 lat, nie potrafiąc w czas przyhamować na konsumpcji chleba ze smalcem.
Upadek marihuanowy, czyli tzw życie w chmurze, jest najłagodniejszym upadkiem, do tego palacz zwykle zdaje sobie sprawe ze swoich problemów co nie dotyczny alkoholikow heroinistow etc.
Oczywiscie ziolo nie dla każdego, ale to inny temat.

PS. aa i jak paliłeś 3 lata, i żałujesz, to prawdopodobnie masz 100% rację. Szkoda że nie paliłeś dobrego materiału i w dobrych lokacjach z dobrymi ludzmi, wtedy byś nie miał prawa żałować

23-10-2011 22:14 
 Ocena 1 na 1
oops (6 punktów)

>Oczywiście są ludzie którzy w ten sposób próbują uciec od rzeczywistosci, ale to nie jest problem marihuany tylko tego słabego człowieka.

Marihuana jako taka chyba nie może mieć problemów Ani być problemem sama w sobie.

>Głupek i leń może upaść na 1000 różnych sposobów, uzależnić się od zdrapek, czy umrzeć na zawał w wieku 35 lat, nie potrafiąc w czas przyhamować na konsumpcji chleba ze smalcem.

Cały czas jakieś szufladki. Gwoli ścisłości: nie paliłem jakoś specjalnie intensywnie
Marihuana nie była moim problem, tylko całkiem zwyczajnym głupstwem jakich wiele się za młodu zdarza No, ale wyrosłem.

>Oczywiscie ziolo nie dla każdego, ale to inny temat.

W praktyce jest dla każdego. Bo każdy może sięgnąć. A czy powinien to już istotnie inna sprawa.

>PS. aa i jak paliłeś 3 lata, i żałujesz, to prawdopodobnie masz 100% rację. Szkoda że nie paliłeś dobrego materiału i w dobrych lokacjach z dobrymi ludzmi, wtedy byś nie miał prawa żałować

Oczywiście nie mam prawa. Jakże mógłbym mieć? Pewnie wcale nie paliłem marihuany tylko, nie mając startu nawet do twojej maestrii pomyliłem sobie z oregano i ogólnie wszystko zrobiłem nie tak jak trzeba. Bo jak inaczej wyjaśnić to, że nie podzielam twojego zachwytu i odczuć które jak już wiemy są jedynie słuszne.

Odwracając tę tyleż śliczna co pokrętną retorykę mógłbym argumentować, że prawdopodobnie nie dorosłeś jeszcze by pojąć jak bardzo się mylisz. Ale argumenty w stylu "zobaczysz będziesz się smażył w piekle" jakoś mnie nie kręcą.

Wszakże objawiona prawda brzmi: kto nie lubi marychy ten się myli. Dlaczego? Bo ja lubię a mylić się przecież nie mogę.
23-10-2011 22:46 
 Ocena 1 na 1
michalciesla (38 punktów)
>>Oczywiście są ludzie którzy w ten sposób próbują uciec od rzeczywistosci, ale to nie jest problem marihuany tylko tego słabego człowieka.
>Marihuana jako taka chyba nie może mieć problemów Ani być problemem sama w sobie.
>>Głupek i leń może upaść na 1000 różnych sposobów, uzależnić się od zdrapek, czy umrzeć na zawał w wieku 35 lat, nie potrafiąc w czas przyhamować na konsumpcji chleba ze smalcem.
>Cały czas jakieś szufladki. Gwoli ścisłości: nie paliłem jakoś specjalnie intensywnie
> Marihuana nie była moim problem, tylko całkiem zwyczajnym głupstwem jakich wiele się za młodu zdarza No, ale wyrosłem.
>>Oczywiscie ziolo nie dla każdego, ale to inny temat.
>W praktyce jest dla każdego. Bo każdy może sięgnąć. A czy powinien to już istotnie inna sprawa.
>>PS. aa i jak paliłeś 3 lata, i żałujesz, to prawdopodobnie masz 100% rację. Szkoda że nie paliłeś dobrego materiału i w dobrych lokacjach z dobrymi ludzmi, wtedy byś nie miał prawa żałować
>Oczywiście nie mam prawa. Jakże mógłbym mieć? Pewnie wcale nie paliłem marihuany tylko, nie mając startu nawet do twojej maestrii pomyliłem sobie z oregano i ogólnie wszystko zrobiłem nie tak jak trzeba. Bo jak inaczej wyjaśnić to, że nie podzielam twojego zachwytu i odczuć które jak już wiemy są jedynie słuszne.
>Odwracając tę tyleż śliczna co pokrętną retorykę mógłbym argumentować, że prawdopodobnie nie dorosłeś jeszcze by pojąć jak bardzo się mylisz. Ale argumenty w stylu "zobaczysz będziesz się smażył w piekle" jakoś mnie nie kręcą.
>Wszakże objawiona prawda brzmi: kto nie lubi marychy ten się myli. Dlaczego? Bo ja lubię a mylić się przecież nie mogę.

Nigdy nie powiedziałem kto nie lubi marychy ten się myli, ani nie głoszę żadnych prawd objawionych. Jedyne co mam to moje subiektywne przemyślenia i doświadczenia, a z nich wynika że moja kreatywność wzrasta do niepojętych dla mnie poziomów. Na przykład. Innym razem może być antidotum na stres, bezsenność czy nawet ból fizyczny.
U innych ludzi pomaga na stwardnienie rozsiane, ponoć są udokumentowane przypadki pozytywnych wpływów konopii ind. na raka. Daleki jestem od piania na temat marihuany, sam nie palę od 6 miesięcy wogóle (akurat wyjątkowo potrzebuje pamięci krótkotrwałej na 110%, a do palenia wrócę jak będę mógł. Do czego dążę, to że Ty uważasz 3 swoje lata za stracone, to nie jest żaden argument do czegokolwiek. Ja żałuję że wpieprzam za dużo soli we wszystkim, i nie potrafię tego zmienić, ale czy to jest argument co do legalności soli? Ponoć może być, gdzieś w Stanach mają pomysł żeby to regulować.
Szczyty absurdu, to jest to samo, cały czas ten sam problem, rząd tworzy ustawy, kreaując szare lub czarne strefy na rynku, i ciągle kłamie na tematy używek, tu wogóle nie powinno być dyskusji- dla mnie niepojęte jest jak człowiek może zamykać człowieka bo ten trzyma w ręku kawałek rośliny!!! AAAAAAAA zabierzcie mnie stąd!!
23-10-2011 23:36 
 Ocena 1 na 1
maruda (5550 punktów)
> Marihuana może być antidotum na stres, bezsenność czy nawet ból fizyczny.
> U innych ludzi pomaga na stwardnienie rozsiane, ponoć są udokumentowane przypadki pozytywnych wpływów konopi ind. na raka.

Dzisiaj pisałem na tym forum o wyciągu z liści koki jaki to jest świetny i jak cudownie leczy wszystkie dolegliwości. Tylko że ja wiem i podałem linka do informacji że jest to wiedza XIX wieczna, przez dzisiejszą naukę zweryfikowana negatywnie. Teraz ty praktycznie to samo piszesz o innych narkotykach. Tylko piszesz to na serio.

> Daleki jestem od piania na temat marihuany

To właśnie robisz podając rzekomo udokumentowane pozytywne przypadki pomagania w leczeniu nieuleczalnych chorób. Owszem narkotyki są stosowane podczas tych chorób, ale ich działanie ma jedynie na celu uśmierzać wrażenie bólu. Narkotyki nie leczą przyczyn choroby!

Come to the dark side, we have cookies
michalciesla (38 punktów)
>> Marihuana może być antidotum na stres, bezsenność czy nawet ból fizyczny.
>> U innych ludzi pomaga na stwardnienie rozsiane, ponoć są udokumentowane przypadki pozytywnych wpływów konopi ind. na raka.
>Dzisiaj pisałem na tym forum o wyciągu z liści koki jaki to jest świetny i jak cudownie leczy wszystkie dolegliwości. Tylko że ja wiem i podałem linka do informacji że jest to wiedza XIX wieczna, przez dzisiejszą naukę zweryfikowana negatywnie. Teraz ty praktycznie to samo piszesz o innych narkotykach. Tylko piszesz to na serio.
>> Daleki jestem od piania na temat marihuany
>To właśnie robisz podając rzekomo udokumentowane pozytywne przypadki pomagania w leczeniu nieuleczalnych chorób. Owszem narkotyki są stosowane podczas tych chorób, ale ich działanie ma jedynie na celu uśmierzać wrażenie bólu. Narkotyki nie leczą przyczyn choroby!
>
Come to the dark side, we have cookies


Ok widze że nie masz bladego pojęcia o czym piszesz. Niech tak zostanie więc zioło robi z inteligentnego człowieka przegrańca. Tego się trzymaj, ja nie wchodzę dalej w dywagacje, nie zależy mi.
24-10-2011 00:21 
 Ocena 2 na 2
maruda (5550 punktów)
>Ok widzę że nie masz bladego pojęcia o czym piszesz.

To czy korzystasz z narkotyków i jaki one mają na ciebie wpływ jest mi zupełnie obojętne. Postuluję tylko byś nie pisał o pozytywnych medycznych skutkach zażywania bez przedstawienia na to stosownych dowodów.

Come to the dark side, we have cookies
michalciesla (38 punktów)
>>Ok widzę że nie masz bladego pojęcia o czym piszesz.
>To czy korzystasz z narkotyków i jaki one mają na ciebie wpływ jest mi zupełnie obojętne. Postuluję tylko byś nie pisał o pozytywnych medycznych skutkach zażywania bez przedstawienia na to stosownych dowodów.
>
Come to the dark side, we have cookies


Jesteś ignorantem, próbujesz dyskutować w temacie który jest pod lupą naukowców lekarzy etc od wielu wielu dziesięcioleci, a Ty używasz argumentów opartych na Twoich smutnych wspomnieniach.

www.nowpub(*)cure_cancer_says_harvard_study

Tu masz jedną z takich bzdurek, nieważne że Harvard. Oczywiście tego są tony, ale jak dla niektórych pół godziny z google to dużo trudniejsze niż szerzenie swojej ignorancji na forach, pisanie czegokolwiek byle kogoś zgasić pokrętną retoryką.
Normalnie bym nie oidpowiadał na Twoje dywagacje, ale raz kozie śmierć.
24-10-2011 12:18 
 Ocena 2 na 2
maruda (5550 punktów)
> używasz argumentów opartych na Twoich smutnych wspomnieniach.

Daruj sobie te osobiste wstawki, chyba że umiesz pokazać opisy moich "osobistych wspomnień".

> próbujesz dyskutować w temacie który jest pod lupą naukowców lekarzy etc od wielu wielu dziesięcioleci,
>Tu masz jedną z takich bzdurek, nieważne że Harvard. Oczywiście tego są tony, ale jak dla niektórych pół godziny z google to dużo trudniejsze niż szerzenie swojej ignorancji na forach, pisanie czegokolwiek byle kogoś zgasić pokrętną retoryką.

   W linku który podałeś jest wyraźnie napisane o przeprowadzanych badaniach. To ciągle nie jest lek, pomimo tylu dziesięcioleci badań. Powtórzę to co już raz napisałem marihuana jest używana przy leczeniu raka tylko jako substancja pomocnicza by zmniejszyć odczuwalne skutki uboczne podstawowej terapii, badania pokazują że jest tak samo skuteczna jak jej zamienniki. Nie ma terapii, która poleca palenie jako podstawowy środek walki z jakimkolwiek rakiem.

   Testy tego typu substancji jeszcze o niczym nie przesądzają. Nowokaina jest wykorzystywana powszechnie w medycynie i powstała dzięki badaniu kokainy. Wspomniana marihuana, a w szczególności jej palenie nie może się czymś podobnym wykazać.

Come to the dark side, we have cookies
michalciesla (38 punktów)
>> używasz argumentów opartych na Twoich smutnych wspomnieniach.
>Daruj sobie te osobiste wstawki, chyba że umiesz pokazać opisy moich "osobistych wspomnień".
>> próbujesz dyskutować w temacie który jest pod lupą naukowców lekarzy etc od wielu wielu dziesięcioleci,
>>Tu masz jedną z takich bzdurek, nieważne że Harvard. Oczywiście tego są tony, ale jak dla niektórych pół godziny z google to dużo trudniejsze niż szerzenie swojej ignorancji na forach, pisanie czegokolwiek byle kogoś zgasić pokrętną retoryką.
>   W linku który podałeś jest wyraźnie napisane o przeprowadzanych badaniach. To ciągle nie jest lek, pomimo tylu dziesięcioleci badań. Powtórzę to co już raz napisałem marihuana jest używana przy leczeniu raka tylko jako substancja pomocnicza by zmniejszyć odczuwalne skutki uboczne podstawowej terapii, badania pokazują że jest tak samo skuteczna jak jej zamienniki. Nie ma terapii, która poleca palenie jako podstawowy środek walki z jakimkolwiek rakiem.
>   Testy tego typu substancji jeszcze o niczym nie przesądzają. Nowokaina jest wykorzystywana powszechnie w medycynie i powstała dzięki badaniu kokainy. Wspomniana marihuana, a w szczególności jej palenie nie może się czymś podobnym wykazać.
>
Come to the dark side, we have cookies


Grzęznę w bagnie ignorancji, więc zostawie tylko tu ten link i znikam. Ograniczony człowiek i tak nie przeczyta.
en.wikipedia.org/wiki/Medical_cannabis
24-10-2011 14:18 
 Ocena 2 na 2
maruda (5550 punktów)
>Grzęznę w bagnie ignorancji, więc zostawię tylko tu ten link i znikam.

Mogę tylko grzecznie potwierdzić twoje własne słowa. Podajesz argumenty z puli miejskich legend. W celach edukacyjnych polecam zapoznanie się z uznaną bazą medyczną i wykorzystanie jej w przyszłych sporach. www.ncbi.n(*)#pubmedhelp.PubMed_Quick_Start

Come to the dark side, we have cookies
Paweł Rek (rexus) (2343 punktów)
Nie obrażaj się, ale dałem ci minusa. Zazwyczaj twoje wywody są ciekawe i logiczne. Ale teraz nie wiedzieć czemu poleciałeś po bandzie, pisząc o jakimś leczeniu z powodu zażywania marihuany.
Marihuana nie uzależnia.
Nie powoduje żadnych komplikacji zdrowotnych. Chyba żeby palić ją non stop jak papierosy. Tymczasem wystarczy kilka zaciągnięć na kilka godzin. Ba. Zażywanie marihuany daje więcej rezultatów terapeutycznych niźli chorobowych.
Wszystko w tym co napisałeś jest ok. oprócz gadki o finansowaniu leczenia uzależnień od marihuany.
Holandia oczywiście wydawała więcej na leczenie uzależnień zaraz po wprowadzeniu legalizacji konopi, ale to dlatego, że przy sklepach z trawą krążyli dilerzy z heroiną i kokainą. Aktualnie przy punktach z marihuaną/haszyszem/grzybkami jest więcej patroli policji, które nie dają żyć dilerom opiatów i sytuacja jest opanowana.
23-10-2011 15:15 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)

>Marihuana nie uzależnia.
Nie uzależnia fizycznie, to prawda. Długie niepalenie nie daje takich objawów, jak np. uzależnienie od heroiny czy amfetaminy (tzw. "głód"). Jednak przy dłuższym przyjmowaniu zaobserwowano uzależnienie psychiczne, w tym zespół amotywacyjny.
narkotyki.esculap.pl/marihuana.htm

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
23-10-2011 16:29 
 Ocena 1 na 1
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>>Marihuana nie uzależnia.
>Nie uzależnia fizycznie, to prawda. Długie niepalenie nie daje takich objawów, jak np. uzależnienie od heroiny czy amfetaminy (tzw. "głód"). Jednak przy dłuższym przyjmowaniu zaobserwowano uzależnienie psychiczne, w tym zespół amotywacyjny.
>narkotyki.esculap.pl/marihuana.htm

Z podanej strony wynika, że amfetamina również nie uzależnia fizycznie ("Symptomy zależności fizycznej są znikome lub wcale nie występują"). Zdaje się więc, że uzależnienie od marihuany i amfetaminy ma charakter raczej psychiczny. Tak czy inaczej występuje dość często, bo po narkotyki sięgają często osoby z problemami a to tylko krok od psychicznego uzależnienia.
23-10-2011 16:39 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)

>Z podanej strony wynika, że amfetamina również nie uzależnia fizycznie
Ale występują objawy "głodu":
Cytat:
Do najczęściej pojawiających się objawów abstynencyjnych można zaliczyć uczucie przygnębienia, zmęczenia i apatii, wewnętrzny niepokój, senność, bóle głowy, obniżenie napięcia mięśniowego, wzmożone łaknienie i myśli samobójcze

Fakt, po opiatach jest gorzej.


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
23-10-2011 17:56 
 Ocena 1 na 1
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>>Z podanej strony wynika, że amfetamina również nie uzależnia fizycznie
>Ale występują objawy "głodu":
> Cytat:
Do najczęściej pojawiających się objawów abstynencyjnych można zaliczyć uczucie przygnębienia, zmęczenia i apatii, wewnętrzny niepokój, senność, bóle głowy, obniżenie napięcia mięśniowego, wzmożone łaknienie i myśli samobójcze


Ale jednak są to zjawiska psychiczne, związane z uzależnieniem psychicznym, które mogą się pojawić (przedawkowanie) lub nie. Zaś zmęczenie lub głód to efekt nadaktywności na amfetaminie. Moją uwagę zwróciło zestawienie heroiny z amfetaminą. Heroina bardzo silnie uzależnia i mało co może się z nią równać. Amfetamina uzależnia słabiej niż papierosy czy wódka. Jest to pewnie zasadniczo uzależnienie od wytchnienia jakie daje narkotyk.
23-10-2011 18:36 
 Ocena 1 na 1
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Fakt, po opiatach jest gorzej.

Dlatego wolę, żeby mi chwilowo kodeiny nie podawali. Widziałam pacjentów po odstawieniu kodeiny i dziękuję, nie lecę, wolę sobie pojęczeć w kącie. Może później


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
perun (8610 punktów)
>>>Tak czy inaczej występuje dość często, bo po narkotyki sięgają często osoby z problemami a to tylko krok od psychicznego uzależnienia.

Taki sam problem jest z alkoholem, po alkohol też najczęściej sięgają osoby z problemami i uzależniają się od niego. Jakoś nikt jak na razie nie postuluje zakazania sprzedaży.
Zresztą na przykładzie prohibicji w USA można zauważyć, że takie zakazy są na rękę różnym mafiom czerpiącym z tego procederu zysk.
Kto jest słaby to będzie ćpał. Jeśli nie ma dojścia do narkotyków stanie się alkoholikiem, albo zamiast narkotyków użyje ich zasępczych ogólnie dostępnych form jak np;. rozpuszczalniki nitro , kleje itd.
Wg mnie te zakazy są bez sensu. Sam spróbowałem maryśki tylko dlatego, że jest zakazana, ale nałogowcem się nie stałem. Co innego jeśli idzie o papierosy.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Alkohol i wyroby tytoniowe są dozwolone dla osób pełnoletnich. Rozumiem, że i takie zastrzeżenie dla marihuany przyjmujesz? Wtedy argument o 4 synach trochę blednie. Dla mnie ważnym problemem w tej dyskusji jest to, czy marihuana może prowadzić do mocniejszych narkotyków i czy nadużywana nie bardziej niż tytoń na przykład szkodzi na zdolności poznawcze umysłu. Moje kontakty z osobami, które używały regularnie marihuany i haszyszu doprowadziły do obserwacji silnych ubytków pamięci, zmienności nastrojów i mocnych problemów z koncentracją. Nie zaobserwowałem takich efektów u osób palących tytoń, choć możliwe, iż jest on bardziej jeszcze rakotwórczy.
22-10-2011 15:19 
 Ocena 1 na 1
Marek1952 (330 punktów)
>Alkohol i wyroby tytoniowe są dozwolone dla osób pełnoletnich. Rozumiem, że i takie zastrzeżenie dla marihuany przyjmujesz? Wtedy argument o 4 synach trochę blednie.

- Moich trzech synów to już osoby pełnoletnie. Jednak moje rozważanie nie dotyczyło czy używanie narkotyku jest szkodliwe. Takie rozważania pozostawiam specjalistom . W mojej wypowiedzi odniosłem się tylko do zakazów. Wszelkie zakazy powinny być stosowane z rozwagą i po dogłębnym rozważeniu możliwości ich egzekwowania oraz skutków. W tm przypadku zakaz jest obchodzony i to bez większych problemów. A skutek zakazu daje doraźne korzyści szarej strefie .

Drugim problemem jest nadmierna ingerencja państwa ( czytaj polityków w wolność osobistą ) Człowiek powinien mieć nieograniczone prawo swobody osobistej , jeżeli jego postępowanie nie narusza zasad współżycia społecznego. Podkreślam jego postępowanie. Nie powinno zakazywać się picia piwa w parku dlatego , że ktoś inny narozrabiał i.t.d .

Trzecim problemem to jest ustanawianie zakazów przez osoby , które często same ich nie respektują znamy przypadki wciągania koki ( podobno nieświadomie )przez senatora czy podłączanie się pod konwój jadący na sygnale . -
22-10-2011 19:06 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ok, rozumiem. Ale co sądzisz o zakazie narkotyków i używek wobec nieletnich? Pytam, bo tego trochę zabrakło. Tak naprawdę piwo i papierosy też są dla 13 latka owocami zakazanymi. Ja uważam, że to dobrze. Dzieci nie mają jeszcze pełnej władzy osądu, a mogą się silnie uzależnić. Poza tym w tym wieku ich organizmy i intelekty bardzo dynamicznie się rozwijają, i marihuana, alkohol, czy nikotyna szkodzą im znacznie bardziej, niż dorosłym już osobom.
22-10-2011 19:57 
 Ocena 1 na 1
Kamil Ciura (762 punktów)
> Moje kontakty z osobami, które używały regularnie marihuany i haszyszu doprowadziły do obserwacji silnych ubytków pamięci, zmienności nastrojów i mocnych problemów z koncentracją.

Nie Ty jeden takie zjawisko zauważyłeś. To jest znany efekt palenia dużych ilości i potwierdzono to badaniami. Jednak zwolennicy legalizacji przemilczają te niewygodne dla nich fakty i cały czas powołują się na ocenzurowany fragment raportu WHO. Porównanie działania na organizm ludzki alkoholu, tytoniu oraz marihuany wskazuje że dwie obecnie legalne używki niosą większe ryzyko uzależnienia i wystąpienia komplikacji zdrowotnych. Zapominają jednak o jednym - ta część raportu mówi, że marihuana jest bezpieczniejsza zdrowotnie, ale bynajmniej nie że jest bezpieczna. Tak powstał mit czystego, naturalnego, nieszkodliwego zioła.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Może być też tak, iż marihuana mniej zagraża rakiem i problemami z astmą etc. niż nikotyna, ale z drugiej strony bardziej szkodzi na pamięć i inne cechy umysłu. Jeśli tak jest, to można się zacząć zastanawiać, czy szkodliwość na władze poznawcze nie powinna być traktowana poważniej, niż ogólna szkodliwość. Palacze z pewnością częściej zapadają na raka, ale nie zauważyłem u nich mocnych zabużeń pamięci i koncentracji (w normalnej sytuacji, kiedy palą, nie w trakcie odchodzenia od nałogu).
hubin (2274 punktów)

www.joemon(*)ihuana_Polska_Kronika_Filmowa_

Link do filmu PKF dotyczącego wprowadzenia penalizacji posiadania, otóż było to niedawno całkiem legalne w naszym kraju i jakoś nie zawalił się świat.
Koszty ścigania tego zjawiska wydają się absurdalnie wysokie, zalety proste policja dmucha sobie statystyki przestępców narkotykowych łapiąc małolatów ze śladowymi ilościami marychy na własny użytek. Już pomijam koszty aparatu, ale tacy młodzi ludzie trafiając do więzienia otrzymują od Państwa znaczną plamę na życiorysie zastanówmy się na ile uzasadnioną...

Argumenty z kierowcami pod wpływem marychy na naszych drogach, są najlepsze nikt przecież nawet nie proponuje penalizacji wódy, która jest nadal poważnym zagrożeniem.
Nie bez znaczenia jest fakt że jeździmy jak ostatni debile, mając niespotykany w krajach cywilizowanych zwyczaj uznawania tylko tych przepisów których akurat w danej chwili nie łamiemy...

Sądzę, ba idę o zakład że tych parę promili upalonych kierowców bez promili za kółkiem, nie będzie stanowić żadnego realnego pogorszenia stanu faktycznego bezpieczeństwa na naszych drogach.

Odnośnie zauważonych przez doświadczenie osobiste "ubytków pamięci" przez niektórych, to ja zauważam spore problemu u chorych na tarczycę, w jednym z tygodników można było przeczytać że przy wadliwym parzeniu herbaty można powodować u siebie problemy z pamięcią (żona miała w zwyczaju w taki sposób parzyć herbatę), nikt jednak nie penalizuje złego sposobu parzenia herbaty...

Nadmienię jedynie że sam nie palę, z chęcią spróbuję gdy to będzie legalne jednak sadząc po dotychczasowych moich doświadczeniach z używkami na tym się skończy...


Parafrazując: Ideologia śmierdzi!

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365