 |
Jak ustawić edukację naszych dzieci w szkole? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 16-10-2013 12:05 | gumowaty8 (26 punktów) | Jak ustawić edukację naszych dzieci w szkole?
4 na 4 | Na początek chciałbym przywitać się z wszystkimi szanownymi użytkownikami forum, gdyż będzie to mój pierwszy post. A teraz przechodzimy do sedna. Nurtuje mnie, jako filozofa z wykształcenia, problem obecności takiej tematyki w szkole. Oczywiście nie chodzi o nauczanie wszystkich dzieci historii filozofii, choć to w szkołach średnich pewnie by się przydało, ale o coś znacznie szerszego. Obecnie funkcjonująca szkoła naucza m. in. przedmiotów przyrodniczych- co jest słuszne, gdyż jest potrzeba ogólnej wiedzy na tematy przyrodniczo-naukowe w dzisiejszym świecie; matematyki- gdyż przydaje się to w życiu, codziennie musimy dokonywać jakichś obliczeń; języka polskiego- gdyż jesteśmy Polakami i powinniśmy dbać o kulturę językową; języków obcych- powinniśmy umieć komunikować się z innymi narodami. Jednym słowem staram się pokazać, że szkoła powszechna, w odróżnieniu od edukacji czysto akademickiej ma na celu wnosić w życie dzieci pewne umiejętności i wiedzę "która ci się przyda". Zostawiam na boku zagadnienie, że posiadanie jakiejkolwiek wiedzy, jest cenne dla człowieka w celu swoistego samorozwoju intelektualnego. Jeśli jednak wychodzimy z założenia, że we wszystkich dziedzinach jest jakiś zasób, "pakiet" wiedzy niezbędnej dla młodego człowieka w dobrym funkcjonowaniu przez resztę życia, to słuszne jest dajmy na to nauczanie języka polskiego, choć nie wszyscy zostaną polonistami czy nauczanie fizyki, choć nie wszyscy zostaną fizykami. Ale szkoła powszechna przegapia pewną, dla mnie z racji wykształcenia najważniejszą, sferę ludzkiego życia, jaką jest myślenie, posiadanie własnych poglądów, krytycyzm, czy jakkolwiek to nazwać. Ktoś mógłby powiedzieć: skoro człowiek jest istotą myślącą to jakżeby go tu uczyć myślenia. Ależ owszem, myślenia nie tylko można uczyć, ale też należy to robić. Ilu wykształconych przez naszą szkołę dzieciaków zastanawia się nad problemami fundamentalnymi? Jak szkoła powinna ich do tego skłaniać? Bo że powinna, to nie ulega dla mnie wątpliwościom. Zamiast tego w szkole sferę wolnego myślenia, kształtowania swoich przekonań i światopoglądów zagospodarowuje nieszczęsna katecheza. Pokazywanie jednej wizji świata i przedstawianie jej jako jedynej nie wpływa dobrze na wypracowywanie w dziecku postaw krytycznego myślenia. Zdecydowanie lepiej wypadłoby nauczanie o różnych, czy to filozoficznych, czy to religijnych wizjach świata. Przewiduję, że odsłonięcie przed dzieckiem szerokiego spectrum punktów widzenia skłoni go do własnych poszukiwań, a nie tylko do odtwarzania zasłyszanego punktu widzenia jako swojego. Podstawową sprawą na chwilę obecną w celu uzdrowienia szkolnej edukacji jest wyprowadzenie przedmiotu religia na salki katechetyczne. Jeśli znajdą się rodzice na tyle gorliwi w wierze, by wychowywać swoje dziecko w duchu religijnym, to niech sobie posyłają pociechy na salki, ich sprawa. Jednakże uważam, że proste usunięcie katechezy to tylko pierwszy krok. Niewystarczające jest też wprowadzenie jako przedmiotu obowiązkowego etyki. Dlaczego z wolnego dorobku myśli dziecko ma poznawać tylko myśl etyczną? Poza obowiązkową etyką godnym uwagi byłoby wprowadzenie przedmiotu o nazwie "edukacja światopoglądowa", który swoje treści czerpałby z religioznawstwa i historii filozofii. Postuluję też zamienienie obecnego przedmiotu o nazwie WOS w "edukację obywatelską" i oparcie tego przedmiotu o socjologię, filozofię społeczno-polityczną, prawo i politologię. Ktoś mógłby powiedzieć: "po co dokładać tyle nauki dzieciom, przecież one i tak mają za dużo przedmiotów w szkole". Prosty przepis- zlikwidujmy katechezę, której jest już 3 godziny w tygodniu i wprowadźmy na to miejsce po godzinie etyki, edukacji światopoglądowej i edukacji obywatelskiej. Oczywiście taka reforma szkoły wymagałaby wiele wysiłku od nauczycieli. Ale to też nie problem- przecież słyszymy o zwalnianiu nauczycieli ze szkół z uwagi na małą liczbę godzin; niech nauczyciele, którym brakuje do etatu poduczą się na jakichś studiach podyplomowych wyżej wymienionych dziedzin i nauczają tych nowych przedmiotów. Powszechnie wiadomo, że takie studia jak filozofia, socjologia czy politologia produkują absolwentów-bezrobotnych - no więc dajmy szansę tym ludziom przejść do sektora edukacji, niech to będzie inwestycja w przyszłość naszych dzieci. Zachęcam Wszystkich piszących do dyskusji o stanie szkolnego nauczania pod wyżej zarysowanym kątem. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | hamp (3461 punktów) | Przepraszam, podzieliłem trochę twój tekst, żeby nieco łatwiej się go czytało. Cytat:Na początek chciałbym przywitać się z wszystkimi szanownymi użytkownikami forum, gdyż będzie to mój pierwszy post.
A teraz przechodzimy do sedna. Nurtuje mnie, jako filozofa z wykształcenia, problem obecności takiej tematyki w szkole. Oczywiście nie chodzi o nauczanie wszystkich dzieci historii filozofii, choć to w szkołach średnich pewnie by się przydało, ale o coś znacznie szerszego. Obecnie funkcjonująca szkoła naucza m. in. przedmiotów przyrodniczych- co jest słuszne, gdyż jest potrzeba ogólnej wiedzy na tematy przyrodniczo-naukowe w dzisiejszym świecie; matematyki- gdyż przydaje się to w życiu, codziennie musimy dokonywać jakichś obliczeń; języka polskiego- gdyż jesteśmy Polakami i powinniśmy dbać o kulturę językową; języków obcych- powinniśmy umieć komunikować się z innymi narodami. Jednym słowem staram się pokazać, że szkoła powszechna, w odróżnieniu od edukacji czysto akademickiej ma na celu wnosić w życie dzieci pewne umiejętności i wiedzę "która ci się przyda". Zostawiam na boku zagadnienie, że posiadanie jakiejkolwiek wiedzy, jest cenne dla człowieka w celu swoistego samorozwoju intelektualnego. Jeśli jednak wychodzimy z założenia, że we wszystkich dziedzinach jest jakiś zasób, "pakiet" wiedzy niezbędnej dla młodego człowieka w dobrym funkcjonowaniu przez resztę życia, to słuszne jest dajmy na to nauczanie języka polskiego, choć nie wszyscy zostaną polonistami czy nauczanie fizyki, choć nie wszyscy zostaną fizykami. Ale szkoła powszechna przegapia pewną, dla mnie z racji wykształcenia najważniejszą, sferę ludzkiego życia, jaką jest myślenie, posiadanie własnych poglądów, krytycyzm, czy jakkolwiek to nazwać. Ktoś mógłby powiedzieć: skoro człowiek jest istotą myślącą to jakżeby go tu uczyć myślenia. Ależ owszem, myślenia nie tylko można uczyć, ale też należy to robić. Ilu wykształconych przez naszą szkołę dzieciaków zastanawia się nad problemami fundamentalnymi? Jak szkoła powinna ich do tego skłaniać? Bo że powinna, to nie ulega dla mnie wątpliwościom.
Zamiast tego w szkole sferę wolnego myślenia, kształtowania swoich przekonań i światopoglądów zagospodarowuje nieszczęsna katecheza. Pokazywanie jednej wizji świata i przedstawianie jej jako jedynej nie wpływa dobrze na wypracowywanie w dziecku postaw krytycznego myślenia. Zdecydowanie lepiej wypadłoby nauczanie o różnych, czy to filozoficznych, czy to religijnych wizjach świata. Przewiduję, że odsłonięcie przed dzieckiem szerokiego spectrum punktów widzenia skłoni go do własnych poszukiwań, a nie tylko do odtwarzania zasłyszanego punktu widzenia jako swojego. Podstawową sprawą na chwilę obecną w celu uzdrowienia szkolnej edukacji jest wyprowadzenie przedmiotu religia na salki katechetyczne. Jeśli znajdą się rodzice na tyle gorliwi w wierze, by wychowywać swoje dziecko w duchu religijnym, to niech sobie posyłają pociechy na salki, ich sprawa. Jednakże uważam, że proste usunięcie katechezy to tylko pierwszy krok. Niewystarczające jest też wprowadzenie jako przedmiotu obowiązkowego etyki. Dlaczego z wolnego dorobku myśli dziecko ma poznawać tylko myśl etyczną? Poza obowiązkową etyką godnym uwagi byłoby wprowadzenie przedmiotu o nazwie "edukacja światopoglądowa", który swoje treści czerpałby z religioznawstwa i historii filozofii. Postuluję też zamienienie obecnego przedmiotu o nazwie WOS w "edukację obywatelską" i oparcie tego przedmiotu o socjologię, filozofię społeczno-polityczną, prawo i politologię.
Ktoś mógłby powiedzieć: "po co dokładać tyle nauki dzieciom, przecież one i tak mają za dużo przedmiotów w szkole". Prosty przepis - zlikwidujmy katechezę, której jest już 3 godziny w tygodniu i wprowadźmy na to miejsce po godzinie etyki, edukacji światopoglądowej i edukacji obywatelskiej. Oczywiście taka reforma szkoły wymagałaby wiele wysiłku od nauczycieli. Ale to też nie problem - przecież słyszymy o zwalnianiu nauczycieli ze szkół z uwagi na małą liczbę godzin; niech nauczyciele, którym brakuje do etatu poduczą się na jakichś studiach podyplomowych wyżej wymienionych dziedzin i nauczają tych nowych przedmiotów. Powszechnie wiadomo, że takie studia jak filozofia, socjologia czy politologia produkują absolwentów-bezrobotnych - no więc dajmy szansę tym ludziom przejść do sektora edukacji, niech to będzie inwestycja w przyszłość naszych dzieci. Zachęcam Wszystkich piszących do dyskusji o stanie szkolnego nauczania pod wyżej zarysowanym kątem. Zgadzam się z tobą całkowicie, ale jako filozof powinieneś sobie zdawać sprawę również z tego, że państwu nie jest na rękę wychowywać zastępy ludzi wykazujących się krytycznym myśleniem. Dużo łatwiej manipulować jest motłochem, a religia jest jednym z narzędzi jego kontroli. Religia ujednolica, zespaja. Im bardziej jednorodne społeczeństwo tym łatwiej nim sterować i zaspokajać jego potrzeby. Spójrzmy na komunizm stawiający klasę robotniczą na piedestale społeczeństwa, gdzie inteligencja przeżywała represje. Albo państwa wyznaniowe, gdzie krytyka grozi śmiercią. Albo na czasy średniowiecza, kiedy to kler trzymał społeczeństwo w ryzach - straszył piekłem za nieposłuszeństwo i tłumaczył, że cierpienie zostanie wynagrodzone po śmierci. Powiedzmy sobie szczerze - krk nie jest na rękę uczenie ludzi krytycyzmu, i dużo zrobią, aby podobne przedmioty jeszcze długo nie mogły wejść do szkół. Na pewno nie ma co o tym myśleć, póki w państwie istnieją takie twory jak komisja ds. Przeciwdziałania Ateizacji xD Edukacja w Polsce ma na celu wykształcenie człowieka, który umie coś policzyć, umie przeczytać gazetę i powierzchownie zinterpretować artykuł. Cała reszta zależy od zainteresowań i chęci samego ucznia. > Powszechnie wiadomo, że takie studia jak filozofia, socjologia czy politologia produkują absolwentów-bezrobotnych - no więc dajmy szansę tym ludziom przejść do sektora edukacji, niech to będzie inwestycja w przyszłość naszych dzieci.Czyżbyś szukał pracy? :p
|
|
 | | gumowaty8 (26 punktów) | Jeśli chodzi o szukanie pracy, to mam już bardzo dobre zajęcie, które mnie w pełni satysfakcjonuje intelektualnie i finansowo.
Oczywiście, celnie zauważasz, że temu całemu obozowi klerykalnemu jest nie w smak wprowadzenie takich przedmiotów do szkoły. Jednakże ludzie myślący do temu podobnych kreatur są w takim stosunku jak ludzie dorośli do dzieci. Wszak już Kant mówił, że myślenie religijne to dziecięctwo umysłowe ludzkości. Tak też powinniśmy traktować w ważnych sprawach ludzi wierzących: powiedzieć dziecku, żeby nie wtrącało się do dyskusji dorosłych. Jeśli szkoła ma przygotowywać do dorosłości to niech nie uczy dziecinady.
W sprawie tego, że państwo woli ludzi ciemnych i niemyślących, to doprawdy nie chce mi się wypowiadać, gdyż musiałby być to dłuższy wywód; powiem tylko, iż według mnie podstawową strukturą organizacji społecznej jest społeczeństwo obywatelskie, a to może nad sobą nadbudować państwo (taką drogę wybierają zwolennicy państwowości) albo nie (taką drogę postulują anarchiści). Zostawmy jednak ten spór i skupmy się na społeczeństwie obywatelskim, szczególnie że tak jest promowana ta idea, choć u nas społeczeństwa obywatelskiego wyraźnie nie ma. Ale skoro niby dobrze jest, jakby było, to trzeba wskazać, że społeczeństwo obywatelskie to nie niemyślący motłoch a zbiór krytycznie myślących jednostek- i właśnie ta edukacja krytyczna, o której mówiłem, a której u nas nie ma, stworzy nam dopiero społeczeństwo obywatelskie. Są przed nami Polakami dwie możliwe drogi- albo pójdziemy na zachód w stronę świeckiego państwa obywatelskiego, albo pójdziemy na wschód w stronę państwa wyznaniowego zastraszonego motłochu.
Jak długo będziemy jeszcze stać w rozkroku?
|
|
|  | 6 na 6 | szarley (54913 punktów) | > Oczywiście, celnie zauważasz, że temu całemu obozowi klerykalnemu jest nie w smak wprowadzenie takich przedmiotów do szkoły. Jednakże ludzie myślący do temu podobnych kreatur są w takim stosunku jak ludzie dorośli do dzieci. Wszak już Kant mówił, że myślenie religijne to dziecięctwo umysłowe ludzkości. Tak też powinniśmy traktować w ważnych sprawach ludzi wierzących: powiedzieć dziecku, żeby nie wtrącało się do dyskusji dorosłych.Jak to ma wyglądać w praktyce Panie Filozofie? Odebrać wierzącym prawa wyborcze? Czynne czy tylko bierne? A może tylko zostawić prawa wyboru sołtysów? Jak to się ma do jednej z podstawowych zasad postulowanego przez Pana społeczeństwa obywatelskiego czyli równości praw? (Mogę sobie z boku pyskować, ja w Polsce praw wyborczych nie mam) > Są przed nami Polakami dwie możliwe drogi- albo pójdziemy na zachód w stronę świeckiego państwa obywatelskiego, albo pójdziemy na wschód w stronę państwa wyznaniowego zastraszonego motłochu.Kolejny specjalista od spraw wschodnich? A może Panie Filozofie warto trochę krytycyzmu wobec propagandy? Może ten Wschód (pytanie jak daleki ma Pan na myśli) wcale nie jest ani taki zastraszony, ani taki wyznaniowy? A z moich obserwacji wynika, że na pewno nie jest motłochem! > Cytat: Postuluję też zamienienie obecnego przedmiotu o nazwie WOS w "edukację obywatelską" i oparcie tego przedmiotu o socjologię, filozofię społeczno-polityczną, prawo i politologię. Ktoś mógłby powiedzieć: "po co dokładać tyle nauki dzieciom, przecież one i tak mają za dużo przedmiotów w szkole". Prosty przepis- zlikwidujmy katechezę, której jest już 3 godziny w tygodniu i wprowadźmy na to miejsce po godzinie etyki, edukacji światopoglądowej i edukacji obywatelskiej. Jeśli to ma być odpowiedź komuś, kto uważa, że dzieci mają za dużo przedmiotów, to gratuluję logiki. Katechezy w szkole być nie powinno, ale w jej miejsce wprowadzenie innych zajęć, w niczym uczniom przedmiotów nie odejmie. Program szkolny należy odchudzić, a myślenie powinno być obecne na każdej lekcji. Cytat:Obecnie funkcjonująca szkoła naucza m. in. (...) matematyki- gdyż przydaje się to w życiu, codziennie musimy dokonywać jakichś obliczeń; Smakowite, przyznaję. Czuję, że Pan Filozof w matematyce dostrzega tylko narzędzie do podliczenia paragonu. To właśnie matematyka uczy precyzyjnego, ścisłego myślenia a także precyzyjnego formułowania myśli, dając także narzędzia filozofom. Do obliczeń wykonywanych na codzień wystarczy szkoła podstawowa. Dobrze, że zauważa Pan potrzebę nauczania matematyki, ale nie taką matematykę powinien chcieć widzieć w szkole Filozof. Byłem nauczycielem, mam co do wprowadzenia filozofii do programu szkolnego podejście pełne wątpliwości. Z jednej strony podobnie jak historia, filozofia ma szanse stać się nauczycielką życia, fantastyczną intelektualną przygodą, z drugiej, wiele lekcji filozofii powierzanych "przekwalifikowanym nauczycielom"... Cytat:Oczywiście taka reforma szkoły wymagałaby wiele wysiłku od nauczycieli. Ale to też nie problem- przecież słyszymy o zwalnianiu nauczycieli ze szkół z uwagi na małą liczbę godzin; niech nauczyciele, którym brakuje do etatu poduczą się na jakichś studiach podyplomowych wyżej wymienionych dziedzin i nauczają tych nowych przedmiotów ... prowadziłoby te lekcje w sposób, który już kilka miesięcy temu opisywałem: - Kowalski do tablicy. Czym różniły się poglądy Pierdziklesa od Arcygnidesa na miesiączkowanie żab?
|
|
| |  | | gumowaty8 (26 punktów) |
> Jak to ma wyglądać w praktyce Panie Filozofie? Odebrać wierzącym prawa wyborcze? Czynne czy tylko bierne? A może tylko zostawić prawa wyboru sołtysów? Jak to się ma do jednej z podstawowych zasad postulowanego przez Pana społeczeństwa obywatelskiego czyli równości praw?Myślę, że przeciętny człowiek chciałby, by rządzili mądrzy a nie głupi, lecz nie jest możliwe skonstruowanie dobrego kryterium rozgraniczenia, kto w społeczeństwie jest głupi a kto mądry, więc niech rządzą wszyscy. Nie chcę przez to powiedzieć, że kto jest religijny jest głupi, lecz głupi jest ten, kto uważa, że jego racja jest jedyna- a właśnie się tak prezentuje u nas wizję świata katolicką jako jedynie słuszną. Każde poglądy są wartościowe, jeśli są przemyślane- a to wśród grona "ludowych" wierzących jest najwięcej bezrefleksyjnych jednostek. > Kolejny specjalista od spraw wschodnich? A może Panie Filozofie warto trochę krytycyzmu wobec propagandy? Może ten Wschód (pytanie jak daleki ma Pan na myśli) wcale nie jest ani taki zastraszony, ani taki wyznaniowy? A z moich obserwacji wynika, że na pewno nie jest motłochem!Użyłem pojęć <<Wschód>> i <<Zachód>> w sensie paradygmatycznym. > Jeśli to ma być odpowiedź komuś, kto uważa, że dzieci mają za dużo przedmiotów, to gratuluję logiki. Katechezy w szkole być nie powinno, ale w jej miejsce wprowadzenie innych zajęć, w niczym uczniom przedmiotów nie odejmie.> Program szkolny należy odchudzić, a myślenie powinno być obecne na każdej lekcji.Ja tylko podałem propozycję przepisu na brak nauki myślenia w szkole. Nie wystarczy powiedzieć, że myśleć trzeba na każdej lekcji, bo właśnie tego nie ma. Jeśli ma Pan jakieś inne pomysły na aktywizację myślową uczniów na lekcjach, to proszę rzucić jakimś pomysłem. Ja uważam, że krytycznego namysłu powinno uczyć się na osobnym przedmiocie. > Smakowite, przyznaję. Czuję, że Pan Filozof w matematyce dostrzega tylko narzędzie do podliczenia paragonu. To właśnie matematyka uczy precyzyjnego, ścisłego myślenia a także precyzyjnego formułowania myśli, dając także narzędzia filozofom. Do obliczeń wykonywanych na codzień wystarczy szkoła podstawowa. Dobrze, że zauważa Pan potrzebę nauczania matematyki, ale nie taką matematykę powinien chcieć widzieć w szkole Filozof.To był tylko skrót myślowy. W swoim wywodzie zaznaczyłem wcześniej, że zgłębianie wiedzy- więc także zagadnień matematycznych o znacznym stopniu abstrakcji- ma wartość samą w sobie. Tym skrótem myślowym chciałem zaznaczyć, że podstawowym zadaniem edukacji w szkole jest przygotowanie najogólniej do samodzielnego życia. > Byłem nauczycielem, mam co do wprowadzenia filozofii do programu szkolnego podejście pełne wątpliwości. Z jednej strony podobnie jak historia, filozofia ma szanse stać się nauczycielką życia, fantastyczną intelektualną przygodą, z drugiej, wiele lekcji filozofii powierzanych "przekwalifikowanym nauczycielom"...> Cytat:Oczywiście taka reforma szkoły wymagałaby wiele wysiłku od nauczycieli. Ale to też nie problem- przecież słyszymy o zwalnianiu nauczycieli ze szkół z uwagi na małą liczbę godzin; niech nauczyciele, którym brakuje do etatu poduczą się na jakichś studiach podyplomowych wyżej wymienionych dziedzin i nauczają tych nowych przedmiotów > ... prowadziłoby te lekcje w sposób, który już kilka miesięcy temu opisywałem:> - Kowalski do tablicy. Czym różniły się poglądy Pierdziklesa od Arcygnidesa na miesiączkowanie żab?Tak, zauważam ten problem, ale chyba to się da jakoś załatwić instytucjonalnie. Trzeba dać okres przejściowy na wykwalifikowanie odpowiednich kadr. W każdym przedmiocie jest nauczyciel "z misją" i nauczyciel, który tylko chce odbębnić lekcję do dzwonka.
|
|
| | |  | 1 na 1 | hamp (3461 punktów) | > Myślę, że przeciętny człowiek chciałby, by rządzili mądrzy a nie głupi (...)Myślę, że przeciętny rządzący chciałby, by rządzeni byli głupi. W skali makro pojawiają się zupełnie inne kłopoty - o ile w małych społecznościach korzyści daje wysokie wykształcenie każdej jednostki, o tyle w społeczeństwach milionowych te potrzeby są zupełnie inne. Zbyt dobry system edukacji może skutkować wzrostem ambicji społeczeństwa a co za tym idzie - wzrostem ich wymagań wobec życia, które to życie jest regulowane przez państwo. Obserwować możemy jak władze zorientowały się, że na rynku jest zbyt wielu ludzi z wyższym wykształceniem. Pokończy taki jeden z drugim studia i chce zarabiać grube tysiące! A pracy nie ma albo w innej dziedzinie i mniej płatna... I po akcji promowania uczelni wyższych i zachęcania do studiowania kierunków technicznych również płci pięknej przychodzi refleksja - otwieranych jest więcej techników i szkół zawodowych, a przepisy na uczelniach zostają zaostrzone, skutecznie zmniejszając liczbę studentów (obserwacje własne). Czytałem gdzieś o badaniach mówiących, że zdrowy odsetek ludzi z wyższym wykształceniem powinien utrzymywać się na kilkunastu procentach - jak wszyscy będą profesorami to nie będzie komu kopać rowów 
"We don't see things as they are, we see them as we are." -Anais Nin
|
|
| | |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | >Myślę, że przeciętny człowiek chciałby, by rządzili mądrzy a nie głupi, lecz nie jest możliwe skonstruowanie dobrego kryterium rozgraniczenia, kto w społeczeństwie jest głupi a kto mądry, więc niech rządzą wszyscy. Nie chcę przez to powiedzieć, że kto jest religijny jest głupi, lecz głupi jest ten, kto uważa, że jego racja jest jedyna- Wystarczyło napisać do tego miejsca, dalej dalsze słowa są zbędne. Ja akurat dostałem karę dyscyplinarną za wprowadzenie wycieczki szkolnej do katedry wawelskiej i kościoła św. Andrzeja, więc na własnej skórze odczułem, że także ateista może sądzić "że jego racja jest jedyna". Głupota jest ponadreligijna, ponadideowa, ponadnarodowa i ponadklasowa.
Nie musi Pan dociekać, kogo chcieliby widzieć u władzy przecięni ludzie, co 4 lata są wybory i ci ludzie po prostu wyrażają swoje opinie w sposób wystarczająco zrozumiały.
>Każde poglądy są wartościowe, jeśli są przemyślane- Żul z kanału uważa wójta za złodzieja, ten pogląd jest w jego mniemaniu przemyślany.
>wśród grona "ludowych" wierzących jest najwięcej bezrefleksyjnych jednostek. Zgadzam się, ale ponawiam pytanie: odebrać im prawo głosu?
>>Kolejny specjalista od spraw wschodnich? A może Panie Filozofie warto trochę krytycyzmu wobec propagandy? Może ten Wschód (pytanie jak daleki ma Pan na myśli) wcale nie jest ani taki zastraszony, ani taki wyznaniowy? A z moich obserwacji wynika, że na pewno nie jest motłochem! >Użyłem pojęć <<Wschód>> i <<Zachód>> w sensie paradygmatycznym. Widać za głupi jestem, skoro nie rozumiem.
>Ja tylko podałem propozycję przepisu na brak nauki myślenia w szkole. Nie wystarczy powiedzieć, że myśleć trzeba na każdej lekcji, bo właśnie tego nie ma. Jeśli ma Pan jakieś inne pomysły na aktywizację myślową uczniów na lekcjach, to proszę rzucić jakimś pomysłem. Ja uważam, że krytycznego namysłu powinno uczyć się na osobnym przedmiocie. To ostatnie zdanie zdanie uważam za bzdurę. Jak powina wyglądać szkoła, to temat na kilka całonocnych dyskusji, ale jako oczywistość traktuję twierdzenie, że myśleć należy na każdej lekcji. >>Byłem nauczycielem, mam co do wprowadzenia filozofii do programu szkolnego podejście pełne wątpliwości. Z jednej strony podobnie jak historia, filozofia ma szanse stać się nauczycielką życia, fantastyczną intelektualną przygodą, z drugiej, wiele lekcji filozofii powierzanych "przekwalifikowanym nauczycielom"... >>... prowadziłoby te lekcje w sposób, który już kilka miesięcy temu opisywałem: >>- Kowalski do tablicy. Czym różniły się poglądy Pierdziklesa od Arcygnidesa na miesiączkowanie żab?
>Tak, zauważam ten problem, ale chyba to się da jakoś załatwić instytucjonalnie. Trzeba dać okres przejściowy na wykwalifikowanie odpowiednich kadr. W każdym przedmiocie jest nauczyciel "z misją" i nauczyciel, który tylko chce odbębnić lekcję do dzwonka.
Ile wynosi ten "okres przejsciowy" dla nauczania historii, a nadal odpytuje się dat, ile wynosi dla fizyki a nadal odpytuje się wzorów? Kolejny ciężki materiał do przemłócenia dla uczniów? Uważam, że lekcje filozofii w szkole mają szansę być intelektualną przygodą, ale wprowadzenie ich do polskiego systemu oświatowego w którym uczeń czyta "Zemstę" zmiast ją oglądać, kuje wzór zamiast uczyć się go wyprowadzać, kuje datę wydarzenia zamiast poznawać jego przyczyny i skutki.... To co mówił Pierdzikles o żabach?
|
|
| | | |  | | hamp (3461 punktów) | Edit: dzięki za odpowiedź, usuwam poprzednią treść
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Marek okmarek Okrągły (2283 punktów) | >Zgadzam się, ale ponawiam pytanie: odebrać im prawo głosu?
Szacunek za pytanie. W bardzo mądry sposób ukróciłeś podróże w fantazję.
>To ostatnie zdanie zdanie uważam za bzdurę. Jak powina wyglądać szkoła, to temat na kilka całonocnych dyskusji, ale jako oczywistość traktuję twierdzenie, że myśleć należy na każdej lekcji.
Dokładnie to samo myślę. Mnie myślenia uczono na wielu lekcjach: - historia nie była ciągiem dat, a bardziej analizą procesów. Ten tryb jest jednak bardziej wymagający, użyłbym słowa ambitny, bo nawet dobre zajęcia wciągają może 50% uczniów. Duża część uczniów od dobrego nauczyciela, ale niestety ambitnego, woli daty - te bowiem można zakuć lub zapisać na ściądze. Ja od nauczycielki historii w liceum wyciągnąłem coś czego moi znajomi nie złapali. Dlaczego, co było powodem, co doprowadziło. Czasami naprawdę prosta analiza "upraszcza" wielkie zjawiska, - matematyka. Przepraszam, ale dla mnie to królowa nauk. To jest logika, metodologia, wnioskowanie, szukanie źródeł, założenia, trendy, założenia, upraszczanie z pamiętaniem powodów uproszczenia i miliony innych działań. Takie pierdoły jak dodawanie, odejmowanie, mnożenie, dzielenie, potęgowanie, pierwiastkowanie, logarytmy, macierze, całki, pochodne, liczby zespolone itd. to naprawdę tylko malutka część matematyki to są po prostu liczby/symbole i jakieś znaczki między nimi. Część pierwsza to jest świadomy obywatel i człowiek/student potrafiący szukać/wyciągać wnioski/przyjmować błędność swoich działań. To jest wyborca pytający się czemu polityk nie spełnił obietnic, to jest człowiek potrafiący spytać się o przepis lub podstawę prawną działań urzędnika/policjanta/parlamentarzysty/kogokolwiek. - język polski. Już jakiś czas temu pisałem, dobry nauczyciel wie, że jest wiele wrażliwości, jest wiele możliwych doświadczeń, że można z jednego wiersza/utworu/opowiadania/powieści wyciągnąć różne wnioski. Ja spotkałem głównie dobrych, a tych złych załamywałem, że jako jedyny w klasie miałem wszystko przeczytane (i wiele ponad to), a moje odczucia nie zawsze były zgodne z programem czyli identyczne jak te które recytował mój kolega, co je znał nie z książki, a z "pomocy naukowych". - filozofia. Od razu zaznaczam, że nigdy nawet na studiach nie miałem. Niestety moje odczucia są średnie. Jest to naprawdę ciężka do przyswojenia. Przy tępym baranie przepraszam złym prowadzącym, może się zamienić w historię z datami lub "podróże przy chmurze" czyli kompletnie brednie lub fantazje. - wiele innych.... - savoir vivre w dyplomacji. Miałem zajęcia z człowiekiem, co był byłym długoletnim ambasadorem RP w... nie pamiętam. Facet uczył różnej etykiety, różnych zachowań, ale wielokrotnie powtarzał "Nie ten jest lepiej obyty, co działa zgodnie z etykietą i brak tejże wytyka osobie z którą się spotyka. Tylko ten, co widząc niezręczność kogoś nieobytego mu po cichu życzliwie coś poradzi lub czasami swoim umyślnym błędem przykryje działanie tego nieobytego". Zyskuje się bowiem w ten sposób przyjaciela/dłużnika/osobę zaufaną widzącą, że na taką osobę można liczyć, a to jest najważniejszy cel dyplomacji, pozyskanie sojuszników/partnerów do realizacji celów. To samo odnosi się do firmy, życia, związku, nawet kolejki w supermarkecie.
Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | > >Zgadzam się, ale ponawiam pytanie: odebrać im prawo głosu?> Szacunek za pytanie. W bardzo mądry sposób ukróciłeś podróże w fantazję.Raczej ukróciłem podróże w kierunku dyktatury. Pozbawianie jakiejkolwiek grupy społecznej praw (także wyborczych) budzi mój niesmak. > Dokładnie to samo myślę. Mnie myślenia uczono na wielu lekcjach:> - historia nie była ciągiem dat, a bardziej analizą procesów.Zazdroszczę. Historię (w tym historię Polski ) poznawałem niemal w całości jako samouk. > - matematyka. Przepraszam, ale dla mnie to królowa nauk.Mnie to mówisz???    > To jest logika, metodologia, wnioskowanie, szukanie źródeł, założenia, trendy, założenia, upraszczanie z pamiętaniem powodów uproszczenia i miliony innych działań. Takie pierdoły jak dodawanie, odejmowanie, mnożenie, dzielenie, potęgowanie, pierwiastkowanie, logarytmy, macierze, całki, pochodne, liczby zespolone itd. to naprawdę tylko malutka część matematyki to są po prostu liczby/symbole i jakieś znaczki między nimi. Część pierwsza to jest świadomy obywatel i człowiek/student potrafiący szukać/wyciągać wnioski/przyjmować błędność swoich działań.> To jest wyborca pytający się czemu polityk nie spełnił obietnic, to jest człowiek potrafiący spytać się o przepis lub podstawę prawną działań urzędnika/policjanta/parlamentarzysty/kogokolwiek.Mów, mów, dobrze Ci idzie. Poznać humanistę  Matematyka daje nie tylko umiejętność rozliczania polityka z obietnic, daje też narzędzie do oceniania jego obietnic jeszcze przed wyborami. Owszem, ekonomia jest nauką społeczną, ma wiele szkół, wielu profesorów o różnych poglądach, ale tego, który nagina matematykę, trzeba umieć od razu wykreślić. "Wszyscy powinni zarabiać powyżej średniej krajowej" - z dugiej ręki, ale nie mam powodów nie wierzyć, że takie słowa padły > - savoir vivre w dyplomacji.Super! Tego Ci najbardziej zazdroszczę , czasem mi wstyd jak słoma z butów wyjdzie, choć już opanowałem sztukę jedzenia ryby nożem i widelcem    > - filozofia. Od razu zaznaczam, że nigdy nawet na studiach nie miałem. Niestety moje odczucia są średnie. Jest to naprawdę ciężka do przyswojenia. Przy tępym baranie przepraszam złym prowadzącym, może się zamienić w historię z datami lub "podróże przy chmurze" czyli kompletnie brednie lub fantazje.Nadal mam wątpliwości czy filozofia powinna być przedmiotem szkolnym. Może jako fakultet? Wtedy nauczyciel nie musiałby dostosowywać lekcji do niezainteresowanego matołka, a za to musiałby się starać przyciągnąć uczniów głosujących butami? No i co miałoby być tematem lekcji! Logika? Etyka? a może prakseologia? Patrząc na ulice niektórych polskich miast, może estetyka? Fizykowi przydaje się filozofia nauki...Może historia filozofii? w sam raz tematy na klasówkę, choć przecież nie można na lekcjach pominąć Platona, Tomasza z Akwinu, Kanta... A może jeszcze inaczej, pozwól, że puszczę wodze fantazji. Może nie tylko na początku edukacji uczeń powinien poznawać bloki przedmiotów. (W podstawówce niech się uczą poprawnie czytać i pisać ucząc się tylko warsztatu językowego) Potrafię sobie wyobrazić "likwidację" przedmiotu "język polski" w gimnazjum i liceum. Zamiast tego wielki blok "Historia kultury" lub "Historia Myśli Ludzkiej" w tym literatura, architektura, filozofia, plastyka, historia ekonomii, muzyka, choreografia, reżyseria, historia medycyny, retoryka... Owidiusz, Krasicki, Tuwim, Burton, Hemingway, Avicenna, Tylman z Gameren, Marks, Abakanowicz, Zimmerman, Torvill i Dean, Popper, Kilar, Forman, Makłowicz, Barysznikow, Bryła... Obiecałeś flaszkę, jak postawisz będziemy dalej wymieniać
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Marek okmarek Okrągły (2283 punktów) | > Potrafię sobie wyobrazić "likwidację" przedmiotu "język polski" w gimnazjum i liceum. Zamiast tego wielki blok "Historia kultury" lub "Historia Myśli Ludzkiej" w tym literatura, architektura, filozofia, plastyka, historia ekonomii, muzyka, choreografia, reżyseria, historia medycyny, retoryka... Owidiusz, Krasicki, Tuwim, Burton, Hemingway, Avicenna, Tylman z Gameren, Marks, Abakanowicz, Zimmerman, Torvill i Dean, Popper, Kilar, Forman, Makłowicz, Barysznikow, Bryła...Też mam coś podobnego. Mój język polski słownictwo, ortografię, składnię miałem dobre dopóki dużo czytałem. W podstawówce chyba nigdy błędu nie popełniłem błędu za to miałem problemy z pisaniem  mój styl jest ponoć zły. Co zabawne, jak dorosłem, dowiedziałem się, że nie ma jednego tego dobrego stylu  jest wiele dobrych i to bardzo wiele.  Co za prawdopodobieństwo, że mój należał do akurat tego złego  taka odwrotna wygrana w totolotka  Dlatego uważam, że polski ze szkół średnich zniknąć, bo jako oddzielny przedmiot traci sens.
Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Meretseger (61860 punktów) |
>Potrafię sobie wyobrazić "likwidację" przedmiotu "język polski" w gimnazjum i liceum. Zamiast tego wielki blok "Historia kultury" lub "Historia Myśli Ludzkiej" w tym literatura, architektura, filozofia, plastyka, historia ekonomii, muzyka, choreografia, reżyseria, historia medycyny, retoryka... Od lat o czymś takim marzę. Zamiast "przerabiania" po raz trzeci "Balladyny"* coś tak pięknego...
*doświadczone na własnej skórze, a raczej skórze mojej córki, pierwszego rocznika ofiar reformy edukacji. Najpierw w 6 klasie podstawówki, potem w gimnazjum, wreszcie w liceum. Pytałam, po licha trzy razy przerabiać ten sam nieszczęsny romantyzm - usłyszałam, że taki jest program.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | >>Potrafię sobie wyobrazić "likwidację" przedmiotu "język polski" w gimnazjum i liceum. Zamiast tego wielki blok "Historia kultury" lub "Historia Myśli Ludzkiej" w tym literatura, architektura, filozofia, plastyka, historia ekonomii, muzyka, choreografia, reżyseria, historia medycyny, retoryka... >Od lat o czymś takim marzę. Zamiast "przerabiania" po raz trzeci "Balladyny"* coś tak pięknego... >*doświadczone na własnej skórze, a raczej skórze mojej córki, pierwszego rocznika ofiar reformy edukacji. Najpierw w 6 klasie podstawówki, potem w gimnazjum, wreszcie w liceum. Pytałam, po licha trzy razy przerabiać ten sam nieszczęsny romantyzm - usłyszałam, że taki jest program.
Zauważ, jak wygląda nauczanie historii. Kilka razy szybki przelot nad czasami od starożytnego Egiptu do... dokąd starczy czasu. Niestey trzeba też pogodzić się z kosztami, jednokrotne nauczanie powoduje... optymalizację kosztów (czyli redukcję nauczycieli) lub, co byłoby fajne, redukcję liczebności klas
|
|
|  | 2 na 2 | Christos (2696 punktów) |
>W sprawie tego, że państwo woli ludzi ciemnych i niemyślących, to doprawdy nie chce mi się wypowiadać, gdyż musiałby być to dłuższy wywód; powiem tylko, iż według mnie podstawową strukturą organizacji społecznej jest społeczeństwo obywatelskie, a to może nad sobą nadbudować państwo (taką drogę wybierają zwolennicy państwowości) albo nie (taką drogę postulują anarchiści). Zostawmy jednak ten spór i skupmy się na społeczeństwie obywatelskim, szczególnie że tak jest promowana ta idea, choć u nas społeczeństwa obywatelskiego wyraźnie nie ma. Ale skoro niby dobrze jest, jakby było, to trzeba wskazać, że społeczeństwo obywatelskie to nie niemyślący motłoch a zbiór krytycznie myślących jednostek- i właśnie ta edukacja krytyczna, o której mówiłem, a której u nas nie ma, stworzy nam dopiero społeczeństwo obywatelskie. Są przed nami Polakami dwie możliwe drogi- albo pójdziemy na zachód w stronę świeckiego państwa obywatelskiego, albo pójdziemy na wschód w stronę państwa wyznaniowego zastraszonego motłochu. >Jak długo będziemy jeszcze stać w rozkroku? > Zauważ, że w czasie ostatniej wojny straciliśmy 75 proc. inteligencji. Narzucony po wojnie porządek społeczny sprawił, że na piedestale elity społeczeństwa znalazł się motłoch. Oczywiście na jego czoło wypłynęły jednostki najwybitniejsze, ale udziałem całego społeczeństwa stała się mentalność gminu. Świadomie lub owczym pędem. Będziemy żyć w cieniu tych zaszłości tak długo, aż ogół uświadomi sobie, że słuchanie elit intelektualnych przynosi wymierne korzyści. Bardziej, niż stawianie partykularnych interesów nad interesami ogółu. Tyle tylko, że taka ewolucja świadomości społecznej może potrwać setki lat. Co nie znaczy, że należy pogodzić się z rzeczywistością. Wprowadzenie filozofii do szkół podstawowych, gimnazjów i liceów jest w obecnym systemie oświatowym równie prawdopodobne jak przeniesienie religii do sal katechetycznych. Filozofia bowiem dostarcza światopoglądu lub go kształtuje porządkując w całość wyznawane idee. Próbowałeś wyobrazić sobie reakcję środowisk przykościelnych na próbę ingerencji w ich strefę wpływów?
|
|
| |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | >Zauważ, że w czasie ostatniej wojny straciliśmy 75 proc. inteligencji. Nie przeczę, ale proszę o źródło danych.
>Filozofia bowiem dostarcza światopoglądu lub go kształtuje porządkując w całość wyznawane idee. Jakiego?
|
|
| | |  | 2 na 2 | Marek okmarek Okrągły (2283 punktów) | > >Zauważ, że w czasie ostatniej wojny straciliśmy 75 proc. inteligencji.> Nie przeczę, ale proszę o źródło danych.> >Filozofia bowiem dostarcza światopoglądu lub go kształtuje porządkując w całość wyznawane idee.> Jakiego?Szarley za umiejętność stawiania pytań masz u mnie pół litra  Mój promotor profesor Ryszard Domański pl.wikipedia.org/wiki/Ryszard_Domańskimawiał, że w zależności od metodologii narzędziem poznawczym może być od 3 do 7 pytań  , gdyż one wystarczą, by analizować problem. Samo zadanie pytania często wskazuje, gdzie jest problem i może być potrzebne do sprawdzenia czy model, którego używamy jest właściwy czy też skala uproszczenia nie odbiera mu funkcjonalności. Wtedy nie w pełni rozumiałem tą wiedzę. Teraz zresztą też pewnie nie. Muszę jednak powiedzieć, że każdy z nas może sam siebie czy swój model, tezę, pomysł przetestować zadając proste pytania, które przy pochopnym sformułowaniu lub zbyt dużym uproszczeniu stają się diamentową ścianą przy 20 stopniach C. Nawet po takich drobnostkach widać, że naprawdę byłeś nauczycielem :-D PS: Oczywiście profesorowi chodziło o setki pytań otwartych według 3-7 wariacji itd.
Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
|
|
| | | |  | | szarley (54913 punktów) | > Szarley za umiejętność stawiania pytań masz u mnie pół litra  Dzięki  Cieszy mnie Twoja opinia. Podobno w Polsce też robią dobrą śliwowicę  > Nawet po takich drobnostkach widać, że naprawdę byłeś nauczycielem :-DNauczycielem byłem tylko przez rok i to raczej kiepskim.
|
|
| | |  | | Christos (2696 punktów) | >>Zauważ, że w czasie ostatniej wojny straciliśmy 75 proc. inteligencji. >Nie przeczę, ale proszę o źródło danych.< National Geographic-Apokalipsa II Wojna Światowa: Inwazja. Dane nie ograniczające się do fizycznych ofiar działań wojennych i celowej eksterminacji ale uzupełnione o ludzi zmuszonych do emigracji, deportowanych i zrzuconych na margines życia społecznego. Szacunkowe rzecz jasna ze względu na niepełną dokumentację niemiecką i skąpość żródeł rosyjskich. >Filozofia bowiem dostarcza światopoglądu lub go kształtuje porządkując w całość wyznawane idee.< >Jakiego?< Humanistycznego na przykład i w tym upatrywałbym ewentualnego oporu oświatowych decydentów na próbę wprowadzenia choćby historii filozofii do szkół. W dzisiejszych realiach to Kościół kat. uzurpuje sobie prawo porządkowania zawartości głów "kałamarzy" wykorzystując świadomą i bezwiedną chłonność umysłów młodych ludzi. Słuchanie bez zainteresowania także pozostawia ślad w umyśle. Wykorzystał to np. Hitler (prof. Bogdan Michalski: przedmowa do Mein Kampf, wydawnictwo XXL, Wrocław 2005). Kondycja polskiego systemu oświatowego to temat na kilka wątków albo na dłuższą rozprawę ale pomysł autora wątku jest raczej poroniony. Można by wprowadzić np. historię filozofii w liceach w formie zajęć nieobowiązkowych. Przedmiot obowiązkowy zatrzymałby się na Pierdziklesie. W obecnych jednak realiach ... powodzenia.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | gumowaty8 (26 punktów) |
>>Filozofia bowiem dostarcza światopoglądu lub go kształtuje porządkując w całość wyznawane idee.< >>Jakiego?< >Humanistycznego na przykład i w tym upatrywałbym ewentualnego oporu oświatowych decydentów na próbę wprowadzenia choćby historii filozofii do szkół. W dzisiejszych realiach to Kościół kat. uzurpuje sobie prawo porządkowania zawartości głów "kałamarzy" wykorzystując świadomą i bezwiedną chłonność umysłów młodych ludzi. Słuchanie bez zainteresowania także pozostawia ślad w umyśle. Wykorzystał to np. Hitler (prof. Bogdan Michalski: przedmowa do Mein Kampf, wydawnictwo XXL, Wrocław 2005). Kondycja polskiego systemu oświatowego to temat na kilka wątków albo na dłuższą rozprawę ale pomysł autora wątku jest raczej poroniony. Można by wprowadzić np. historię filozofii w liceach w formie zajęć nieobowiązkowych. Przedmiot obowiązkowy zatrzymałby się na Pierdziklesie. W obecnych jednak realiach ... powodzenia.
W nauczaniu filozofii według mnie nie chodzi o wklepywanie do głowy światopoglądu takiego czy innego. Ważne jest pokazanie, że istnieje multum światopoglądów a taki horyzont może skłaniać do wypracowania przez ucznia własnych przemyśleń. Pogląd, czyli hairesis to zajęcie pewnego stanowiska przy jednoczesnym rozumieniu, że można zająć stanowisko odmienne. Uczy to tolerancji i przeciwdziała dogmatyzmowi. A religia, przynajmniej w naszych realiach, jest dogmatyczna. Dziękuję za wskazanie tego mechanizmu z Hitlerem. Jeśli prawdą jest, jak twierdził inż. Mamoń, że podobać się może coś, co już się kiedyś słyszało, to jasnym jest, że jak się słyszy w szkole tylko o katolickiej wizji świata to później spotykając inne poglądy traktuje się je jako coś obcego, niesforny wybryk. To jest realny mechanizm rodzący nietolerancję, której tak nam w społeczeństwie potrzeba.
|
|
| |  | 2 na 2 | gumowaty8 (26 punktów) | Świadomość społeczna to tylko wypadkowa świadomości poszczególnych członków społeczeństwa. Nie próbujmy więc zmieniać świadomości społecznej a skupmy się na pobudzaniu jednostki.
Jeśli chodzi o wyobrażanie sobie larum, jakie zrobią przykruchtowi podczas prób ingerencji w ich sferę wpływów, to tak- potrafię sobie to wyobrazić, mam bogatą wyobraźnię. Tylko co z tego? Niech sobie krzyczą. Trzeba ich zapewnić, że ich światopogląd będzie także prezentowany ale jako jeden z wielu. Pewnie ich to nie zadowoli, bo stracą monopol ale skoro ich poglądy są takie wspaniałe to powinni mieć nadzieję, iż każdy po zapoznaniu się z tymi innymi poglądami je odrzuci i wybierze stanowisko katolickie.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Christos (2696 punktów) | > Niech sobie krzyczą. Trzeba ich zapewnić, że ich światopogląd będzie także prezentowany ale jako jeden z wielu. Pewnie ich to nie zadowoli, bo stracą monopol ale skoro ich poglądy są takie wspaniałe to powinni mieć nadzieję, iż każdy po zapoznaniu się z tymi innymi poglądami je odrzuci i wybierze stanowisko katolickie.<<Kościół ma świadomość słabego odzewu na głoszoną przez siebie wizję świata materialnego i niematerialnego. natemat.pl(*)-ostateczny-i-zmartwychwstanieMa natomiast zdyscyplinowany elektorat wysyłający co cztery lata swoją reprezentację do sejmu i władz samorządowych. Mogę się mylić ale wydaje mi się, że spadek wpływu kruchty na życie publiczne to też kwestia wymiany pokoleń. Czy za 20-30 lat biskup grożący pastorałem będzie wzbudzał uśmiech politowania? Zależy to od okoliczności dotąd nie zaistniałych.
|
|
6 na 6 | diogenes (42753 punktów) | > Nurtuje mnie, jako filozofa z wykształcenia,...
Nie wierzę... To, co wypisujesz ma poziom filozofa bez wyksztrałcenia.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | 2 na 2 | gumowaty8 (26 punktów) |
>Nie wierzę... >To, co wypisujesz ma poziom filozofa bez wyksztrałcenia.
Nie będę się odnosił do prób obrażania mnie.
|
|
| vifix (2315 punktów) | >Obecnie funkcjonująca szkoła >naucza m. in. przedmiotów przyrodniczych- co jest słuszne, gdyż jest potrzeba ogólnej wiedzy na >tematy przyrodniczo-naukowe w dzisiejszym świecie; matematyki- gdyż przydaje się to w życiu, >codziennie musimy dokonywać jakichś obliczeń; języka polskiego- gdyż jesteśmy Polakami i powinniśmy >dbać o kulturę językową; języków obcych- powinniśmy umieć komunikować się z innymi narodami. Jednym >słowem staram się pokazać, że szkoła powszechna, w odróżnieniu od edukacji czysto akademickiej ma na >celu wnosić w życie dzieci pewne umiejętności i wiedzę "która ci się przyda".
Nie zgadzam się z Twoim pierwotnym założeniem. Zdecydowana większość rzeczy nauczanych w szkole się nie przydaje.
>Zostawiam na boku >zagadnienie, że posiadanie jakiejkolwiek wiedzy, jest cenne dla człowieka w celu swoistego >samorozwoju intelektualnego.
Taa... ten mityczny samorozwój. Zawsze się zastanawiałem co to takiego.
>Jeśli jednak wychodzimy z założenia, że we wszystkich dziedzinach jest >jakiś zasób, "pakiet" wiedzy niezbędnej dla młodego człowieka w dobrym funkcjonowaniu przez resztę >życia,
Ja nie wychodzę z takiego założenia więc pisz za siebie.
>Ale szkoła powszechna przegapia pewną, dla >mnie z racji wykształcenia najważniejszą, sferę ludzkiego życia, jaką jest myślenie, posiadanie >własnych poglądów, krytycyzm, czy jakkolwiek to nazwać. Ktoś mógłby powiedzieć: skoro człowiek jest >istotą myślącą to jakżeby go tu uczyć myślenia. Ależ owszem, myślenia nie tylko można uczyć, ale też >należy to robić.
Przejrzyj sobie chociaż dział ekonomiczny tego forum. Znajdziesz tam 2 główne obozy, każdy myśli o drugiej stronie, że ta nie potrafi myśleć bo ma inne poglądy. Nie wiem więc, jak ustaliłeś, że ludzie nie potrafią myśleć i trzeba ich tego nauczyć. Jeśli ktoś nie zastanawia się nad sensem życia to znaczy, że nie umie myśleć bo Ty się nad tym zastanawiasz?
>Jak szkoła powinna ich do tego skłaniać?
Szkoła zawsze stara się skłaniać, ale ludzi nie zmusisz do czegoś czego nie chcą, stąd taka popularność metody zakuć, zdać, zapomnieć. Jak ktoś się będzie interesował filozofią to zajmie się tematem na własną rękę.
>Zamiast tego w szkole sferę wolnego myślenia, kształtowania swoich przekonań i >światopoglądów zagospodarowuje nieszczęsna katecheza. Pokazywanie jednej wizji świata i >przedstawianie jej jako jedynej nie wpływa dobrze na wypracowywanie w dziecku postaw krytycznego >myślenia.
Doprawdy? Wysłuchiwanie tez sprzecznych z tym czego uczono mnie na biologii skłoniło mnie do krytycznego myślenia na temat religii.
>Niewystarczające >jest też wprowadzenie jako przedmiotu obowiązkowego etyki. Dlaczego z wolnego dorobku myśli dziecko >ma poznawać tylko myśl etyczną? Poza obowiązkową etyką godnym uwagi byłoby wprowadzenie przedmiotu o >nazwie "edukacja światopoglądowa", który swoje treści czerpałby z religioznawstwa i historii >filozofii. Postuluję też zamienienie obecnego przedmiotu o nazwie WOS w "edukację obywatelską" i >oparcie tego przedmiotu o socjologię, filozofię społeczno-polityczną, prawo i politologię. Ktoś >mógłby powiedzieć: "po co dokładać tyle nauki dzieciom, przecież one i tak mają za dużo przedmiotów >w szkole". Prosty przepis- zlikwidujmy katechezę, której jest już 3 godziny w tygodniu i wprowadźmy >na to miejsce po godzinie etyki, edukacji światopoglądowej i edukacji obywatelskiej.
Broń mnie boże i moje dzieci przed Twoimi pomysłami.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|