Jestem uczniem pierwszej klasy liceum ogólnokształcącego. Wszyscy uczniowie automatycznie zapisywani są tutaj na religię, a alternatywy w postaci etyki nie ma. Świadomy tego, że wystarczy 7 osób, by takie zajęcia znalazły się w moim planie lekcyjnym, poszedłem do dyrektora szkoły. Zapytałem, dlaczego nie dostaliśmy oświadczenia dla rodziców o chęci uczestnictwa w zajęciach etyka/religia, które jest przecież wymagane. Usłyszałem odpowiedź, że zazwyczaj wszyscy chodzą na religię, a na etykę jest za mało chętnych. Odparłem, że jest sporo chętnych, problem tkwi jedynie w tym, że trzeba zebrać podpisy od rodziców. Dodałem, że mogę się tego podjąć i proszę o pozwolenie na wywieszenie plakatu-ogłoszenia. To okazało się niemożliwe, gdyż namawiałoby to młodzież do rezygnowania z katechezy (tłumaczenia, że to ma charakter wyłącznie informacyjny na nic się nie zdały). Nie mam nic wywieszać, nie mam informować, nie mam zbierać podpisów. Rodzic musi osobiście interweniować. Hmm. Proszę w takim razie o spełnienie formalności i rozdanie wszystkim rodzicom zgody na religia/etyka (niepotrzebne skreślić). Dyrektor się zgadza.
Po jakimś czasie wszyscy otrzymują oświadczenia, w których rodzice mają zgodzić się na udział w lekcjach religii. Bez wyboru, tylko ten przedmiot. No to co, lecę kolejny raz do dyrektora. Odpieram teksty o katolickim państwie (chyba raczej świeckim), ślubie kościelnym (?!). Chyba żyje w jakiejś alternatywnej rzeczywistości. W końcu pytam, co muszę zrobić, jeśli chcę chodzić na etykę albo i na etykę, i na religię. Powtarza tekst o tym, że to kwestia rozmów z rodzicami.
Czy dyrektor na początku roku nie powinien przyjąć teoretycznego założenia, że nie wie, kto chce chodzić na religię, a kto na etykę? Mógł dać zgodę tylko na te zajęcia, które są organizowane?
Czy jeśli przyniosę siedem zgód (to trochę zajmie, ale raczej się uda), dyrekcja musi wtedy zorganizować zajęcia?
Nie wiem, co mogę zrobić. Zgody na religię nie oddałem. Mam wrażenie, że dyrektor przede mną ucieka, nie ma ochoty na rozmowę ze mną. Nie chcę pisać żadnych skarg ani prosić kogoś o pomoc, jeśli nie wiem na czym stoję...
Ciekawostka: ksiądz-nauczyciel uznaje lekcje etyki za fantastyczny pomysł, zarówno dla katolików, jak i innowierców/niewierzących. Wydaje się mieć znacznie bardziej liberalne poglądy od dyrektora, jeśli chodzi o religię. O.o |