Mowa już była o żałośnie niskich nagrodach dla laureatów Konkursu Chopinowskiego jak również o palącej potrzebie wprowadzenia zasady ( już niegdyś obowiązującej), że jurorzy Konkursu nie są świadomi kogo oceniają. Trzecią niezbędną zmianą konieczną do uzdrowienia Konkursu jest wykluczenie ze składu jurorów tych wszystkich, których uczniowie biorą udział w rywalizacji. Albowiem utrzymanie dotychczasowej praktyki prowadzi do patologii, która zostało podsumowana arytmetycznie jak niżej. Zainteresowanych problemem odsyłam do podlinkowanego materiału - zawierającego szereg ciekawych uwag (w tym wiele krytycznych) na temat ostatniej odsłony Konkursu Chopinowskiego. "Można jeszcze podzielić uczestników Konkursu w inny sposób. Pianistów będących oficjalnie studentami jurorów naliczyłem w Konkursie 22. To 25 proc. całości. W finale ten stosunek wyglądał już jednak zgoła inaczej: jurorscy studenci (5 z 12) stanowili 42 proc. Popatrzmy jeszcze na nagrodzoną ósemkę: czworo laureatów to studenci jurorów, co daje już równe 50 proc. Wbrew pozorom nie chcę przez to sugerować, że wybór był nieuczciwy albo choćby tendencyjny. Chcę raczej zwrócić uwagę, jak bardzo wsobną imprezą staje się Konkurs Chopinowski. Laureaci dawniejszych edycji stają się profesorami – i hodują kandydatów dla edycji następnych, podczas których sami zasiadają w jury. 25 proc. w punkcie wyjścia może jeszcze nie jest dzwonem bijącym na trwogę, ale 50 proc. w punkcie dojścia oznacza, że najlepsi studenci z uczelni innych niż obsadzone przez naszych jurorów z rzadka decydują się na przyjazd do Warszawy. Jeżeli jacyś tu się pojawiają – to często właśnie nieco słabsi, którzy odpadają w trakcie Konkursu. Być może to dlatego w ogóle nie jest reprezentowana na Konkursie np. pianistyka francuska. Moim zdaniem: szkoda. " www.tygodn(*)/geniusze-i-chow-wsobny-169436 |