Racjonalista - Strona głównaDo treści
List otwarty do Dawkinsa...

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
11-12-2007 12:12Sir Valeq (379 punktów)List otwarty do Dawkinsa...
0 na 2
www.foxnews.com/story/0,2933,316363,00.html

Argumentacja godna prokaczystowskiej_racjonalistki, tyle że bez błędów językowych. Hitler, Stalin, Mao, wkładanie w usta nigdy nie wypowiedzianych słów... Śmiać się, czy płakać?
Ale nie, zaraz, nie mam czasu o tym myśleć. Muszę do jutra zabić sto milionów osób w imię Marksa i boję się, że nie zdążę!
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

TyDraniu (6569 punktów)
>Muszę do jutra
>zabić sto milionów osób w imię Marksa i boję się, że nie
>zdążę!

100 milionów ludzi i kanarka, nie zapomnij o kanarku!
11-12-2007 13:51 
 Ocena 4 na 6
plodzien (7378 punktów)
>>Muszę do jutra
>>zabić sto milionów osób w imię Marksa i boję się, że nie
>>zdążę!
>100 milionów ludzi i kanarka, nie zapomnij o kanarku! >
Nie rób tego. Kanarek jest ateistą!
11-12-2007 13:55 
 0 na 4
Sir Valeq (379 punktów)
Zatem sklonuję go! Haha! Albo lepiej: sklonuję te 100 milionów, a potem zabije wszystkie 200! Będzie czyn na miarę prawdziwego ateisty.

Nie karmię.
11-12-2007 14:08 
 0 na 2
radek (767 punktów)
I tak sie namnoza. Gorzej niz kroliki, bo krolikom przynajmniej nikt nie wciska kitu, ze sie musza namnazac.
Stwierdzam, ze nawet zli ateisci nie moga widziec sensu tej wycinki.
Jak ktos leci w przepasc odepchniecie go w strone przeciwna do spadku nie wiele mu pomoze.
11-12-2007 13:54 
 Ocena 1 na 3
radek (767 punktów)
>100 milionów ludzi i kanarka, nie zapomnij o kanarku!

Kanarek zapewne tez ma juz dosyc. Moze okazac sie, ze smierc jest dla niego wybawieniem
Upssss sorry zapominialem, ze wedlug niej on tez jest ateista
11-12-2007 14:01 
 0 na 2
radek (767 punktów)
Dokoncze tylko moja nieprecyzyjna mysl.
Kanarka trzeba zdecydowanie uwolnic
radek (767 punktów)
Rozumiem, ze minusy stad, ze ktos sie poczul dotkniety.
Ja zdania jednak nie zmieniam, bo z glupoty nalezy sie smiac.
Jak to mowia w szkole: ocena 5 zmobilizuje mnie do dlaszej systematycznej pracy w zwalczaniu zjawisk z glupota powiazanych.
12-12-2007 14:48 
 0 na 2
JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów)
> i kanarka, nie zapomnij o kanarku!
Kanarka nie!!! Kanarek jest ateistą.
JATO



Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Argumentacja godna

niegodna komentarza

doku
Piotr G. /Grim/ (288 punktów)
Swoją drogą- dopiero niedawno nabyłem niejakiej orientacji w sprawie telewizji FOX. Amerykańskie media (może poza CNN) mnie do tej pory nie interesowały, ale to drugi raz w tym tygodniu, kiedy spotykam FOX w kontekście wojny z ateizmem.

W porównaniu z FOX'em TVP to racjonalista wyższego sortu! FOX stosuje obrzydliwe metody walki z ideologią inną niż chrześcijańska, czego dowodem jest choćby podjęcie tematu "promowania ateizmu" przez kinową nowość dla dzieci- "Złoty Kompas". Po stronie chrześcijaństwa stanął ten sam fircyk, którego widać pod linkiem w pierwszym poście (zdaje się to być watykański korespondent- postać ze świata mediów). Po stronie ateizmu zaś wyglądającą na zagubioną ateistkę.
W czasie "debaty" prezenter przerwał jej wypowiedź, by podać kompromitujące ją słowa, wypowiedziane jakiś czas wcześniej (coś o religii, jako źródle całego zła...).

Wyobrażacie sobie perfidię tego zagrania? Wystawili przestraszoną kobietę na przeciw zawodowego korespondenta, dali jej dwa razy mniej czasu na wypowiedź, a na dodatek wybrali ją tylko dla tego, że jej dawną, radykalną wypowiedź można było wykorzystać do jej skompromitowania w oczach 95% widzów!

And the man said:
Let there be light.
11-12-2007 17:45
 Ocena 14 na 14
Patty Matheson (2087 punktów)
   Sądzę, że Autora nie można całkiem odrzucić (nie atakuje, chce porozumienia, niektóre hasła ma sensowne), jednak można się przyczepić do kilku rzeczy.

   Rozbawiła mnie propozycja, aby Dawkins - tak jak 7 lat temu "Nasz" Papież zaapelował o odpuszczenie grzechów fanatykom chrześcijańskim, którzy zbłądzili i zabijali ludzi w imię Boga - jako "duchowy" przywódca neo-ateistów zaapelował o odpuszczenie grzechów fanatykom ateistycznym, czyli znanym nam na pamięć: Hitlerowi, Stalinowi, Mao. Zaproponowałabym za Ojcem, aby duchowi przywódcy każdych opcji światopoglądowych poodpuszczali zbrodnie swym fanatycznym "współwyznawcom", to będziemy wszyscy kwita i z czystymi kontami. [Na marginesie zaznaczam, że na "nasze" konto wchodzą - wedle tego tekstu - tylko zbrodnie XX wieku, natomiast na konto chrześcijan - całe 2 kilo lat dewiacji.]

   Nie wiem, dlaczego współcześni ateiści mieliby czuć się jakkolwiek związani ze wspomnianymi (wspominanymi over and over again...) zbrodniarzami. My im Inkwizycją, oni nam Hitlerem. Czy ateiści zakładali instytucję i przygarniali do niej ludzi, którzy następnie zbaczali i popełniali całopalenia? Ateizm to "pogląd" negatywny. Nie chodzi mi oczywiście o ocenę wartościującą , lecz o jakość konstruktywną. Ateizm odrzuca jakiś pogląd. Nie trzeba instytucji dla osób niewyznających poglądu. Podobnież nie należy czuć się odpowiedzialnym za innych odrzucających ten sam pogląd. Komunizm Marxa zakładał (wg cytatu Papieża) stworzenie systemu socjalnego, ponieważ Bóg nie istnieje. Jednak odrzucając Boga, można również nie odrzucać istnienia praw natury, w stosunku do których socjalizm jest dewiacją. Można pomyśleć tak: "Bóg nie istnieje, można zabijać!". Można też inaczej: "Bóg nie istnieje, ale jesteśmy ludźmi; bądźmy humanitarni i racjonalni". Ja myślę w tym ostatnim stylu, i nie czuję się odpowiedzialna za innych ateistów. Nie czuję się też odpowiedzialna za innych wegetarian popełniających przestępstwa, tak samo jak i za grzeszki innych osób popierających legalizację marihuany czy wybór Etyki w szkole. Nie czuję się odpowiedzialna za pozostałych członków PSR, choć staram się pilnować, żebyśmy dobrze wyglądali w opinii publicznej.
   Będę czuć się natomiast odpowiedzialna za każdego członka organizacji, którą założę bądź której szefem zgodzę się zostać (bo to nie tylko przywileje, ale i w istocie odpowiedzialność).

   Podobnie nie żądam, aby wierzący w Boga-Chrystusa czuli się odpowiedzialni za innych twierdzących, że też w takowego wierzą. Jednak Kościół podobnie winien rozliczać się z działalności jego członków, o ile w momencie popełniania zbrodni nie potępił tego.

   Błędem O. Jonathana jest stare jak świat przekonanie, że odrzucenie Boga prowadzi do zanegowania wyższych wartości. Już napisałam, że można różne myśli wiązać z odrzuceniem wiary w Boga. Ksiądz stwierdził, że z powodu odrzucenia Boga łatwiej można zabijać niewinnych dla innych celów (o dziwo, tu przyznał, że to nie dla idei nieistnienia Boga). Ale czy trudniej jest zabijać, podpierając się objawieniem, którego nikt nie udowodni?

   Ateizm sam z siebie nie wymaga propagowania czy działania w jego imię. Gdyby nikt nie wierzył w Boga, nie byłoby poglądu do odrzucania, nie trzeba by było przekonywać nikogo. Natomiast wystąpienie z taką ideą i dogmatami wymaga przekonywania. Ostatnimi czasy w Polsce (zresztą nie tylko) wyszło na to, że religia się narzuca, więc ateiści działają na zasadzie obrony.

   Może jest trochę racji w tym, że łatwiej jest mieć z góry narzucone, że złe jest złe, bo bóg tak powiedział, niż stwierdzić to samemu na drodze rozumowej. Wówczas jednak trzeba się zgodzić z równoważnym stwierdzeniem, że ateizm jest dla ludzi naprawdę rozumnych i wyjątkowych, a dla leniwych - religia.

   Zbrodniarze z XX wieku nie musieli działać w imię ateizmu, lecz ich działalność zmierzała do unicestwienia religii z powodu ateistycznego materializmu, jaki wyznawali. [tłum. moje]
   Nie trzeba być ateistą, żeby wkurzyć się na religie i chcieć je wyrugować. Kilka lat temu byłam zagorzałą zwolenniczką boga, panteistką. Też mnie wkurzali katolicy.

   Natomiast zgadzam się z Autorem w punkcie: "to słabi ludzie, a nie poglądy, prowadzą do fanatyzmu" oraz "religia nie ma monopolu na fanatyzm".
   Autor daje jednakże odpowiedź na pytanie o coś, co wyleczy ową słabość ludzką - za B16 jest to wiara w Boga łaskawie nam ojcującego, chodź przyznaje, że jako ateiści nie jesteśmy w stanie tego przyjąć. Z kolei hasło o statystykach (rodzaj wiary, która wnosi radość do życia i sprawia, że jesteśmy bardziej hojni i filantropiczni)... Nie sposób się nie zgodzić, przynajmniej w większości przypadków. Cóż, żeby religia kończyła się na wierze w boga i moralnym postępowaniu!

   Uważam, że ci, którzy chcą zniknięcia religii z powierzchni Ziemi przesadzają i są fanatykami. Niech ludzie jedzą mięso, jeżeli muszą, ale niech ja tego nie widzę. Niech ta religia będzie i wnosi tę radość do życia osób, które inaczej nie potrafią. Ale niech ja tego nie widzę. Czego i Wam wszystkim z głębi serca życzę.

   Pozdrawiam.


I na koniec dnia szóstego Bóg usłyszał: "Za mało many"
11-12-2007 20:34 
 Ocena-3 na 5
Niedowóz (265 punktów)
>   Sądzę, że Autora nie można całkiem odrzucić (nie atakuje, chce porozumienia, niektóre hasła ma sensowne), jednak można się przyczepić do kilku rzeczy.
>   Rozbawiła mnie propozycja, aby Dawkins - tak jak 7 lat temu "Nasz" Papież zaapelował o odpuszczenie grzechów fanatykom chrześcijańskim, którzy zbłądzili i zabijali ludzi w imię Boga - jako "duchowy" przywódca neo-ateistów zaapelował o odpuszczenie grzechów fanatykom ateistycznym, czyli znanym nam na pamięć: Hitlerowi, Stalinowi, Mao. Zaproponowałabym za Ojcem, aby duchowi przywódcy każdych opcji światopoglądowych poodpuszczali zbrodnie swym fanatycznym "współwyznawcom", to będziemy wszyscy kwita i z czystymi kontami. [Na marginesie zaznaczam, że na "nasze" konto wchodzą - wedle tego tekstu - tylko zbrodnie XX wieku, natomiast na konto chrześcijan - całe 2 kilo lat dewiacji.]
>   Nie wiem, dlaczego współcześni ateiści mieliby czuć się jakkolwiek związani ze wspomnianymi (wspominanymi over and over again...) zbrodniarzami. My im Inkwizycją, oni nam Hitlerem. Czy ateiści zakładali instytucję i przygarniali do niej ludzi, którzy następnie zbaczali i popełniali całopalenia? Ateizm to "pogląd" negatywny. Nie chodzi mi oczywiście o ocenę wartościującą , lecz o jakość konstruktywną. Ateizm odrzuca jakiś pogląd. Nie trzeba instytucji dla osób niewyznających poglądu. Podobnież nie należy czuć się odpowiedzialnym za innych odrzucających ten sam pogląd. Komunizm Marxa zakładał (wg cytatu Papieża) stworzenie systemu socjalnego, ponieważ Bóg nie istnieje. Jednak odrzucając Boga, można również nie odrzucać istnienia praw natury, w stosunku do których socjalizm jest dewiacją. Można pomyśleć tak: "Bóg nie istnieje, można zabijać!". Można też inaczej: "Bóg nie istnieje, ale jesteśmy ludźmi; bądźmy humanitarni i racjonalni". Ja myślę w tym ostatnim stylu, i nie czuję się odpowiedzialna za innych ateistów. Nie czuję się też odpowiedzialna za innych wegetarian popełniających przestępstwa, tak samo jak i za grzeszki innych osób popierających legalizację marihuany czy wybór Etyki w szkole. Nie czuję się odpowiedzialna za pozostałych członków PSR, choć staram się pilnować, żebyśmy dobrze wyglądali w opinii publicznej.
>   Będę czuć się natomiast odpowiedzialna za każdego członka organizacji, którą założę bądź której szefem zgodzę się zostać (bo to nie tylko przywileje, ale i w istocie odpowiedzialność).
>   Podobnie nie żądam, aby wierzący w Boga-Chrystusa czuli się odpowiedzialni za innych twierdzących, że też w takowego wierzą. Jednak Kościół podobnie winien rozliczać się z działalności jego członków, o ile w momencie popełniania zbrodni nie potępił tego.
>   Błędem O. Jonathana jest stare jak świat przekonanie, że odrzucenie Boga prowadzi do zanegowania wyższych wartości. Już napisałam, że można różne myśli wiązać z odrzuceniem wiary w Boga. Ksiądz stwierdził, że z powodu odrzucenia Boga łatwiej można zabijać niewinnych dla innych celów (o dziwo, tu przyznał, że to nie dla idei nieistnienia Boga). Ale czy trudniej jest zabijać, podpierając się objawieniem, którego nikt nie udowodni?
>   Ateizm sam z siebie nie wymaga propagowania czy działania w jego imię. Gdyby nikt nie wierzył w Boga, nie byłoby poglądu do odrzucania, nie trzeba by było przekonywać nikogo. Natomiast wystąpienie z taką ideą i dogmatami wymaga przekonywania. Ostatnimi czasy w Polsce (zresztą nie tylko) wyszło na to, że religia się narzuca, więc ateiści działają na zasadzie obrony.
>   Może jest trochę racji w tym, że łatwiej jest mieć z góry narzucone, że złe jest złe, bo bóg tak powiedział, niż stwierdzić to samemu na drodze rozumowej. Wówczas jednak trzeba się zgodzić z równoważnym stwierdzeniem, że ateizm jest dla ludzi naprawdę rozumnych i wyjątkowych, a dla leniwych - religia.
>   Zbrodniarze z XX wieku nie musieli działać w imię ateizmu, lecz ich działalność zmierzała do unicestwienia religii z powodu ateistycznego materializmu, jaki wyznawali. [tłum. moje]
>   Nie trzeba być ateistą, żeby wkurzyć się na religie i chcieć je wyrugować. Kilka lat temu byłam zagorzałą zwolenniczką boga, panteistką. Też mnie wkurzali katolicy.
>   Natomiast zgadzam się z Autorem w punkcie: "to słabi ludzie, a nie poglądy, prowadzą do fanatyzmu" oraz "religia nie ma monopolu na fanatyzm".
>   Autor daje jednakże odpowiedź na pytanie o coś, co wyleczy ową słabość ludzką - za B16 jest to wiara w Boga łaskawie nam ojcującego, chodź przyznaje, że jako ateiści nie jesteśmy w stanie tego przyjąć. Z kolei hasło o statystykach (rodzaj wiary, która wnosi radość do życia i sprawia, że jesteśmy bardziej hojni i filantropiczni)... Nie sposób się nie zgodzić, przynajmniej w większości przypadków. Cóż, żeby religia kończyła się na wierze w boga i moralnym postępowaniu!
>   Uważam, że ci, którzy chcą zniknięcia religii z powierzchni Ziemi przesadzają i są fanatykami. Niech ludzie jedzą mięso, jeżeli muszą, ale niech ja tego nie widzę. Niech ta religia będzie i wnosi tę radość do życia osób, które inaczej nie potrafią. Ale niech ja tego nie widzę. Czego i Wam wszystkim z głębi serca życzę.
>   Pozdrawiam.
>
I na koniec dnia szóstego Bóg usłyszał: "Za mało many"


Pieknie to ujełaś
11-12-2007 22:22 
 Ocena 4 na 6
Thorvoy (6588 punktów)
Jak cytować, to na maksa, nie?
Patty Matheson (2087 punktów)
Dzięki Twojemu uprzejmemu zwróceniu mu uwagi, nie ma teraz możliwości wyedytowania tej wypowiedzi. Co chciałeś tym sposobem udowodnić?


I na koniec dnia szóstego Bóg usłyszał: "Za mało many"
11-12-2007 22:59 
 Ocena 1 na 3
radek (767 punktów)
Ze system nie jest szyty na miare
12-12-2007 14:08 
 0 na 2
radek (767 punktów)
Poprosze o jeszcze jednego minusa, a niech tam
13-12-2007 14:04 
 Ocena 1 na 1
radek (767 punktów)
Tylko jednego?
12-12-2007 15:16 
 Ocena-1 na 1
Thorvoy (6588 punktów)
>Dzięki Twojemu uprzejmemu zwróceniu mu uwagi, nie ma teraz możliwości wyedytowania tej wypowiedzi.

Fakt. Nie pomyślałem o tym. Z drugiej strony, czy ta osoba pomyślałaby o edycji, gdybym się nie odezwał?

> Co chciałeś tym sposobem udowodnić?

Zwrócić uwagę na zbędne cytowanie. To chyba oczywiste.
admirabilis (524 punktów)
(zablokowany)
Czy zechciałby Pan, łaskawie wypowiedzieć się na temat główny, czy będzie Pan przez cały czas mówić o edycjach postu? Chętnie poznam Pana zdanie na temat interesujący mnie, a nie temat tego czy ktoś edytowałby coś czy też. Bardzo proszę o zabranie głosu. Rzeczowo i na temat. Z góry dziękuję.

"Kiedyś z nazwiskiem moim zwiąże się wspomnienie kryzysu, jakiego nie było na ziemi, najgłębszego konfliktu sumienia, odwrócenia się od wszystkiego, w co dotąd wierzono, czego się domagano, co wielbiono. Nie jestem człowiekiem, jestem dynamitem"
13-12-2007 12:57 
 Ocena-1 na 1
Thorvoy (6588 punktów)
>Czy zechciałby Pan, łaskawie wypowiedzieć się na temat główny, czy będzie Pan przez cały czas mówić o edycjach postu?

Dopóki będą przychodziły odpowiedzi w tym temacie, będę się do nich odnosił.

> Chętnie poznam Pana zdanie na temat interesujący mnie, a nie temat tego czy ktoś edytowałby coś czy też. Bardzo proszę o zabranie głosu. Rzeczowo i na temat. Z góry dziękuję.

Żebym ja jeszcze wiedział, jaki temat Cię interesuje. I nie wygłupiajmy się już z tym "Panem". To zwykła dziecinada.
admirabilis (524 punktów)
(zablokowany)
>Żebym ja jeszcze wiedział, jaki temat Cię interesuje. I nie wygłupiajmy się już z tym "Panem". To zwykła dziecinada.
Temat główny proszę Pana "List otwarty do Dawkinsa...". Nie życzę sobie zwracania się do mnie per Ty!!!. Proszę też zachować odpowiednie maniery komunikacyjne. Jeżeli ja się zwracam do Pana per Pan... Chyba Pan zna dobre maniery, prawda?

"Kiedyś z nazwiskiem moim zwiąże się wspomnienie kryzysu, jakiego nie było na ziemi, najgłębszego konfliktu sumienia, odwrócenia się od wszystkiego, w co dotąd wierzono, czego się domagano, co wielbiono. Nie jestem człowiekiem, jestem dynamitem"
14-12-2007 12:26 
 Ocena-1 na 1
Thorvoy (6588 punktów)
>Temat główny proszę Pana "List otwarty do Dawkinsa...".

To po co odpowiadasz nie w związku z tematem przewodnim?

>Nie życzę sobie zwracania się do mnie per Ty!!!. Proszę też zachować odpowiednie maniery komunikacyjne. Jeżeli ja się zwracam do Pana per Pan... Chyba Pan zna dobre maniery, prawda?

Jeśli zawsze zwracaliśmy się do siebie per "Ty", to- z przeproszeniem- daruj sobie tę dziecinadę. I pomyśleć, że to Ty zarzucałeś mi kiedyś bycie infantylnym.
admirabilis (524 punktów)
(zablokowany)
Jednak nie zna Pan dobrych manier. Ale to już nie mój problem.

"Kiedyś z nazwiskiem moim zwiąże się wspomnienie kryzysu, jakiego nie było na ziemi, najgłębszego konfliktu sumienia, odwrócenia się od wszystkiego, w co dotąd wierzono, czego się domagano, co wielbiono. Nie jestem człowiekiem, jestem dynamitem"
14-12-2007 15:12 
 Ocena-1 na 1
Thorvoy (6588 punktów)
Ja zwyczajnie nie lubię bawić się w podobne wygłupy.
Patty Matheson (2087 punktów)
>Fakt. Nie pomyślałem o tym. Z drugiej strony, czy ta osoba pomyślałaby o edycji, gdybym się nie odezwał?

Tak, ponieważ wysłałam mu maila zwracającego uwagę. Czy pomyślałbyś, że można tak, gdybym Ci nie powiedziała?

>> Co chciałeś tym sposobem udowodnić?
>Zwrócić uwagę na zbędne cytowanie. To chyba oczywiste.

Żeby każdy na Forum widział, że Thorvoy zauważył tę oczorzutną zieleninę? Cóż za skromność.

Pozdro.


I na koniec dnia szóstego Bóg usłyszał: "Za mało many"
13-12-2007 12:54 
 Ocena-1 na 1
Thorvoy (6588 punktów)
>>Fakt. Nie pomyślałem o tym. Z drugiej strony, czy ta osoba pomyślałaby o edycji, gdybym się nie odezwał?
>Tak, ponieważ wysłałam mu maila zwracającego uwagę. Czy pomyślałbyś, że można tak, gdybym Ci nie powiedziała?

Nie. Prościej jest odpisać szybko na forum.

>>> Co chciałeś tym sposobem udowodnić?
>>Zwrócić uwagę na zbędne cytowanie. To chyba oczywiste.
>Żeby każdy na Forum widział, że Thorvoy zauważył tę oczorzutną zieleninę? Cóż za skromność.

Żeby widział główny zainteresowany.

>Pozdro.

Pozdro.
13-12-2007 23:51 
 Ocena 1 na 1
Patty Matheson (2087 punktów)
>Nie. Prościej jest odpisać szybko na forum.

No tak, bo racjonalizm polega na wyborze najszybszych rozwiązań. No brain, no pain.

>Żeby widział główny zainteresowany.

Iżby na zawsze pamiętał, że Thorvoy Widzi Wszystko i nie da popalić...

Pozdro.


I na koniec dnia szóstego Bóg usłyszał: "Za mało many"
14-12-2007 12:50 
 Ocena-1 na 1
Thorvoy (6588 punktów)
>>Nie. Prościej jest odpisać szybko na forum.
>No tak, bo racjonalizm polega na wyborze najszybszych rozwiązań. No brain, no pain.

Teraz napisz to samo każdemu, kto kiedykolwiek NA FORUM poprawił inną osobę, zamiast wysłać jej upomnienie mailem. Wyjdzie na to, że skrytykujesz większość przestrzegających reguł ludzi.

>>Żeby widział główny zainteresowany.
>Iżby na zawsze pamiętał, że Thorvoy Widzi Wszystko i nie da popalić...

Nie czepiam się już wszystkiego, jak to niedgyś w moim zwyczaju było, a skromny wpis pod olbrzymim cytatem na tyle uderzył mnie po oczach, że na wpół żartobliwie zwróciłem Niedowozowi uwagę.

Nie jestem bez grzechu, ale bardziej winowaci tu pisywali i tak się wykłócać, jak ja, nie musieli.

>Pozdro.

Pozdro 2, zią.
admirabilis (524 punktów)
(zablokowany)
Niech już Pan sobie daruje naprawdę. Nikt Pana nie słucha, nikt nie ma ochoty na czytanie Pana postów, poza tym w oczy to razi. Nie ma Pan innych zajęć w domu? Słyszałem, że do kolokwium trzeba się uczyć, więc.... Do książek!!!

"Kiedyś z nazwiskiem moim zwiąże się wspomnienie kryzysu, jakiego nie było na ziemi, najgłębszego konfliktu sumienia, odwrócenia się od wszystkiego, w co dotąd wierzono, czego się domagano, co wielbiono. Nie jestem człowiekiem, jestem dynamitem"
14-12-2007 15:16 
 Ocena-1 na 1
Thorvoy (6588 punktów)
Ty jednak czytasz i- o zgrozo!- odpisujesz. W dodatku na post, który nie był skierowany do Ciebie, co oznacza, że jakoś wzbudził Twoje zainteresowanie.

Czy to nie Ty ostatnio namawiałeś, by nie oddalać się niepotrzebnie od tematu przewodniego wątku?

Co do kolokwium- zrobiłem sobie dziś wolne, również z tego powodu, że wieczorem pędzę na spotkanie ośrodka.
Patty Matheson (2087 punktów)
>Teraz napisz to samo każdemu, kto kiedykolwiek NA FORUM poprawił inną osobę, zamiast wysłać jej upomnienie mailem. Wyjdzie na to, że skrytykujesz większość przestrzegających reguł ludzi.

Nie boję się krytykować, i nie boję się krytyki. Uważam, że ten, kto upomina kogoś na Forum w kwestii pisowni ma na celu tylko zwrócenie uwagi na sam fakt popełnienia błędu, względnie na fakt, iż to on ów błąd zauważył, natomiast sama poprawność i estetyka postu schodzi na drugi plan. Uważam to za niemiłe i egoistyczne zagranie. Tyle z moje strony. Do polemiki zapraszam na maila.

>Nie jestem bez grzechu, ale bardziej winowaci tu pisywali i tak się wykłócać, jak ja, nie musieli.

Błądzenie innych nikogo nie usprawiedliwia.

Pozdrawiam.

I na koniec dnia szóstego Bóg usłyszał: "Za mało many"
14-12-2007 22:52 
 Ocena-1 na 1
Thorvoy (6588 punktów)
>[...] Do polemiki zapraszam na maila.

Tu nie ma wiele do polemizowania. Źle odczytujesz moje intencje i tyle.

>>Nie jestem bez grzechu, ale bardziej winowaci tu pisywali i tak się wykłócać, jak ja, nie musieli.
>Błądzenie innych nikogo nie usprawiedliwia.

Ale zawsze mogę się tłumaczyć, że dali mi zły przykład. Dobra, żartuję.

>Pozdrawiam.

Pozdrawiam również.
admirabilis (524 punktów)
(zablokowany)
>Jak cytować, to na maksa, nie?
Odbiję piłeczkę w Pana stronę. Jak się wypowiadać i coś komentować to na maksa, nie?
Proszę mi wybaczyć, ale nie jest Pan lepszy (pisząc takie wypowiedzi) od osoby która cytuje cały post. Za taką i tym podobnym wypowiedź udzielam minusa.

"Kiedyś z nazwiskiem moim zwiąże się wspomnienie kryzysu, jakiego nie było na ziemi, najgłębszego konfliktu sumienia, odwrócenia się od wszystkiego, w co dotąd wierzono, czego się domagano, co wielbiono. Nie jestem człowiekiem, jestem dynamitem"
12-12-2007 15:45 
 Ocena-1 na 1
Thorvoy (6588 punktów)
>>Jak cytować, to na maksa, nie?
>Odbiję piłeczkę w Pana stronę. Jak się wypowiadać i coś komentować to na maksa, nie?

Na razie mówisz więcej ode mnie.

>Proszę mi wybaczyć, ale nie jest Pan lepszy (pisząc takie wypowiedzi) od osoby która cytuje cały post. Za taką i tym podobnym wypowiedź udzielam minusa.

A Ty, kolego, to co chcesz z kolei udowodnić?
admirabilis (524 punktów)
(zablokowany)
>Na razie mówisz więcej ode mnie.
Przykro mi, że muszę Pana zawieść, ale tak jest w rzeczywistości. Podobał się Panu Bieniowski?
>A Ty, kolego, to co chcesz z kolei udowodnić?
Po pierwsze to nie przypominam sobie abyśmy przeszli na "Ty" tudzież "kolego". Niech Pan sobie to zapamięta.
Co próbuję udowodnić? Nic, tylko zwracam Panu uwagę.


"Kiedyś z nazwiskiem moim zwiąże się wspomnienie kryzysu, jakiego nie było na ziemi, najgłębszego konfliktu sumienia, odwrócenia się od wszystkiego, w co dotąd wierzono, czego się domagano, co wielbiono. Nie jestem człowiekiem, jestem dynamitem"
13-12-2007 13:00 
 Ocena-1 na 1
Thorvoy (6588 punktów)
>Przykro mi, że muszę Pana zawieść, ale tak jest w rzeczywistości. Podobał się Panu Bieniowski?

Nawet nie wiem o czym mówisz.

>Po pierwsze to nie przypominam sobie abyśmy przeszli na "Ty" tudzież "kolego". Niech Pan sobie to zapamięta.

Ja zaś, jak już mówiłem, nie pamiętam kiedy przeszliśmy na "pan".

>Co próbuję udowodnić? Nic, tylko zwracam Panu uwagę.

Whatever.
12-12-2007 12:35 
 Ocena 3 na 3
Niedowóz (265 punktów)
>Jak cytować, to na maksa, nie?
Przepraszam, to przez roztargnienie, nie chciałem. A jak juz sie zorientowalem to bylo za późno na edycje
11-12-2007 22:21 
 0 na 2
Thorvoy (6588 punktów)
Ha. Pamiętam, że sam przechodziłem przez etap panteizmu, kiedy jeszcze nie umiałem pogodzić się ze swoją bezbożnością.

Plus za stwierdzenia, których nie umiałem wcześniej tak ładnie sformułować w dysputach z różnymi religiantami, odpowiadającymi Mao na inkwizytorów.
11-12-2007 22:42 
 Ocena 4 na 4
Patty Matheson (2087 punktów)
Zrzekam się praw autorskich, używajcie tego tekstu wedle woli

Pozdrawiam.

I na koniec dnia szóstego Bóg usłyszał: "Za mało many"
admirabilis (524 punktów)
(zablokowany)
>Ha. Pamiętam, że sam przechodziłem przez etap panteizmu, kiedy jeszcze nie umiałem pogodzić się ze swoją bezbożnością.
A proszę mi powiedzieć co ma bezbożność do panteizmu? Wydaje mi się że gdzieś Pan się zgubił ze znajomością pojęć, ale być może jestem w błędzie.

>Plus za stwierdzenia, których nie umiałem wcześniej tak ładnie sformułować w dysputach z różnymi religiantami,
Kolejny minus, tym razem za nieumiejętność formułowania wypowiedzi.


"Kiedyś z nazwiskiem moim zwiąże się wspomnienie kryzysu, jakiego nie było na ziemi, najgłębszego konfliktu sumienia, odwrócenia się od wszystkiego, w co dotąd wierzono, czego się domagano, co wielbiono. Nie jestem człowiekiem, jestem dynamitem"
12-12-2007 15:41 
 Ocena 2 na 2
Thorvoy (6588 punktów)
>A proszę mi powiedzieć co ma bezbożność do panteizmu? Wydaje mi się że gdzieś Pan się zgubił ze znajomością pojęć, ale być może jestem w błędzie.

Kiedy już naprawdę ciężko było mi wierzyć w kłamstwa KrK, próbowałem wyobrażać sobie nadal, że bóg istnieje i najrozsądniejszą opcją religijną wydawał mi się pogląd panteistyczny. Krótko potem doszedłem do wniosku, że niepotrzebnie mnożę byty nad potrzeby.

>Kolejny minus, tym razem za nieumiejętność formułowania wypowiedzi.

Pozwól, że się nie wypowiem.
admirabilis (524 punktów)
(zablokowany)
>Kiedy już naprawdę ciężko było mi wierzyć w kłamstwa KrK, próbowałem wyobrażać sobie nadal, że bóg istnieje i najrozsądniejszą opcją religijną wydawał mi się pogląd panteistyczny. Krótko potem doszedłem do wniosku, że niepotrzebnie mnożę byty nad potrzeby.
Acha, muszę przyznać, że to dziwne ale już przynajmniej logiczne i zrozumiałe.
>Pozwól, że się nie wypowiem.
Proszę bardzo lecz przypominam Panu, że nie przeszliśmy na Ty.

Za wyjaśnienie plus.


"Kiedyś z nazwiskiem moim zwiąże się wspomnienie kryzysu, jakiego nie było na ziemi, najgłębszego konfliktu sumienia, odwrócenia się od wszystkiego, w co dotąd wierzono, czego się domagano, co wielbiono. Nie jestem człowiekiem, jestem dynamitem"
12-12-2007 22:32 
 Ocena-1 na 1
Thorvoy (6588 punktów)
>>Pozwól, że się nie wypowiem.
>Proszę bardzo lecz przypominam Panu, że nie przeszliśmy na Ty.

Nie pamiętam nawet, kiedy przeszliśmy na "Pan".
admirabilis (524 punktów)
(zablokowany)
Nie życzę sobie tego aby zwracał się Pan do mnie per ty. Nie jesteśmy kolegami. W piaskownicy razem się nie bawiliśmy. Mam nadzieję, że to wystarczająco jasne i potrafi Pan zrozumieć prosty przekaz.

Kolejny minus za wypowiedź nie na temat.

"Kiedyś z nazwiskiem moim zwiąże się wspomnienie kryzysu, jakiego nie było na ziemi, najgłębszego konfliktu sumienia, odwrócenia się od wszystkiego, w co dotąd wierzono, czego się domagano, co wielbiono. Nie jestem człowiekiem, jestem dynamitem"
14-12-2007 12:34 
 Ocena-1 na 1
Thorvoy (6588 punktów)
Gdybym miał powiedzieć, czego ja sobie nie życzyłem w wielu dialogach z Tobą, dyskusja znów toczyłaby się na bardzo grząskim gruncie, czego tym razem uniknąć bym wolał.

Koniec obrażalstwa. Podpisuję się pod Twoim postulatem: chociaż w tym wątku zacznijmy mówić na temat.
admirabilis (524 punktów)
(zablokowany)
>Koniec obrażalstwa.
Za późno Panie Thorvoy
>Podpisuję się pod Twoim postulatem: chociaż w tym wątku zacznijmy mówić na temat.
Mała poprawka. Nie zacznijmy, lecz niech Pan zacznie.


"Kiedyś z nazwiskiem moim zwiąże się wspomnienie kryzysu, jakiego nie było na ziemi, najgłębszego konfliktu sumienia, odwrócenia się od wszystkiego, w co dotąd wierzono, czego się domagano, co wielbiono. Nie jestem człowiekiem, jestem dynamitem"
14-12-2007 18:12 
 Ocena-1 na 1
Thorvoy (6588 punktów)
>>Koniec obrażalstwa.
>Za późno Panie Thorvoy

Przynajmniej jasno widać, który z nas ma lepsze chęci.

>Mała poprawka. Nie zacznijmy, lecz niech Pan zacznie.

Gdybym chciał zwrócić się do Ciebie w drugiej osobie liczby pojedynczej, może tak właśnie bym napisał. Nie znam jakiejś grzecznościowej formy analogicznego zwrotu w drugiej osobie liczby mnogiej .

Ty już naprawdę nie wiesz, czego się przyczepić.
14-12-2007 22:11 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>Proszę bardzo lecz przypominam Panu, że nie przeszliśmy na Ty.

   To zadziwiające co może zrobić z człowiekiem zmiana nicka.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
admirabilis (524 punktów)
(zablokowany)
Szanowni Państwo,
Bertrand Russell w jednym ze swoich wywiadów mówi:
Przypuśćmy na przykład że nienawidzisz kogoś tak bardzo że chciałbyś go zamordować. Dlaczego tego nie robisz ? Możesz odpowiedzieć: "Ponieważ religia mówi mi że morderstwo jest grzechem". Ale zgodnie ze statystyką agnostycy nie są bardziej skłonni do morderstwa niż inni ludzie, faktycznie są raczej mniej skłonni. Mają oni ten sam powód żeby powstrzymać się od morderstwa jaki mają inni ludzie. Powodem odgrywającym największe znaczenie jest strach przed karą. W warunkach bezprawia, takich jak gorączka złota, wszyscy ludzie będą popełniać zbrodnie, choć w zwykłych okolicznościach przestrzegaliby oni prawa.
źródło: geocities.(*)w_polsce/Kim_jest_agnostyk.htm

W nawiązaniu do tego, wypowiedzi księdza Johnatana oraz znajomości historii a przede wszystkim historii politycznej świata musimy przyjąć argumenty przedstawione przez Ojca Johnatana jako aksjomat tudzież argument na tyle silny, że trudno jest się z nim nie zgodzić. Ponieważ znamy tę historię i wiemy, że wiele rozlewów krwi było wywołanych przez chęć zdobycia wpływów, przykrywką dla nich zdarzały się kwestie ideologii kościelnej. Hitler, Stalin, Mao? Czy oni byli wierzącymi? To jest oczywiste, że nie . Akurat przedstawienie w tym zestawieniu Marksa jest rzeczywiście błędem to jednak w stosunku do pozostałych postaci nie poddaję wątpliwości fakt, iż to Hitler wraz z Himmlerem byli okultystami nawiązującymi przede wszystkim do wiary germańskich pogan (stąd też czerpali do symboliki nazistowskiej), a Mao i Stalin uciszali kościół katolicki na każdym kroku, piętnując go w dość agresywny sposób. Przyczyną wielu rozlewów krwi nie jest więc religia, lecz nieodparta pokusa zdobycia wpływów przemocą. Czy Bezprym doprowadził w 1032r do rozlewu krwi i detronizacji Mieszka II ze względu na fakt, że został wysłany do klasztoru, czy dlatego że wyznawał bożków pogańskich? Odpowiedź brzmi, nie. Chciał po prostu objąć tron. Hitler, Mao i Stalin mieli większe ambicje, aczkolwiek nie zmienia to faktu, że nawet jeśliby byli osobami wierzącymi to kierowałyby nimi takie a nie inne pobudki. Jako ateista zgadzam się w pełni z Johnatanem. Żywię też nadzieję, Dawkins odpowiednio się do tego odniesie.

"Kiedyś z nazwiskiem moim zwiąże się wspomnienie kryzysu, jakiego nie było na ziemi, najgłębszego konfliktu sumienia, odwrócenia się od wszystkiego, w co dotąd wierzono, czego się domagano, co wielbiono. Nie jestem człowiekiem, jestem dynamitem"
radek (767 punktów)
Tu nie chodzi o to, czy na dzien popelnienia mordu ktos jest wierzacy czy nie. To zreszta jest niemozliwe do ustalenia.
Tu chodzi o to kto jakiej indoktrynacji zostal poddany jak jego system wartosci i logicznego myslenia byl ksztaltowany, czyli kiedy byl dzieckiem.
Religia "uczy bezmyslnosci" i wpaja bezdyskusyjne posluszenstwo, a jak sie temu nie podprzadkujesz to kara.
Ten model powielany byl przez wyzej wymienionych osobnikow jak dorosli w sotsunku do otoczenia. Przeciez to wodac jak na dloni.

Przypomne:
Stali chowany na duchownego przez ortodoksyjny kosciol prawoslawny
Hitler chowany w ortodoksyjnej katolickej rodzinie.
Mao pewnie tez jakas polityo-religijna indoktrynacja.
12-12-2007 16:37 
 Ocena 1 na 1
admirabilis (524 punktów)
(zablokowany)
Jeżeli dokonamy periodyzacji komparatystycznej historii życia dyktatorów oraz ich systemu aksjologicznego dojdziemy do wniosku, że to o czym Pan mówi nie ma najmniejszego sensu. To czy ktoś był indoktrynowany nic tutaj nie wniesie. Tak samo powinniśmy uznać F. Nietzsche, A. Crowleya i A.S. La Vey za ludzi skłonnych do mordu tylko z tego względu, że byli indoktrynowani przez wiarę katolicką, wiemy natomiast, że było wręcz przeciwnie. Czy rzeczywiście uważa Pan, że religia uczy bezmyślności? Jestem daleki od takiego stwierdzenia, aczkolwiek chętnie wysłucham Pana argumentów. System aksjologiczny się nie zmienia (odnoszę się również do wypowiedzi B. Russella). Czy jest się wierzącym czy też nie, wie się, że zabijanie jest "złe", wierzący dlatego bo posiada różne normy wartościowania, niewierzący dlatego bo jest na tyle myślącym człowiekiem, że zdaje sobie sprawę z niepoprawności pewnych zachowań. Inaczej mówiąc, nie wierzący znają starą maksymę nullum crimen sina poena..
Przypomnę również:
Stalin- chowany przez katolicki kościół, przeszedłszy na ateizm rozpoczął masakrę ludności.
Hitler- chowany bardziej na jezuitę, przeszedłszy na ateizm okultystyczny rozpoczyna proces eksterminacji żydów.
Mao Tse Tung- nie znajduję informacji o religijnej indoktrynacji tej osoby. Może Pan powołać się na jakieś źródła?

i z innej beczki
A.S. La Vey- indoktrynowany religijnie, odwróciwszy się od boga jego idee przemieniają się w końcu w satanizm
F.Nietzsche- chowany w radykalnej rodzinie katolickiej, odwraca się od boga (później pisze "Antychrysta") i jest postulatorem pokoju.
zgodnie z tym schematem wymieniam następne nazwiska
# Kaur Kawaljeet
# Keller Helen
# Kevorkian Jack
# Kidder Margot
# King Florence
# King Larry
# Kinnock Neil
# Kinsley Michael
# Konner Melvin
# Kotarbiński Tadeusz
# Allen Gina
# Allen Woody
# Aloni Shulamit
# Altizer Thomas J.
# Amis Martin
# Flynt Larry
# Fo Dario
# Foley Dave
# Forman James
# Foster Jodie
# Fowles John
# Fox Robin Lane
# Franklin Benjamin
# Freud Zygmunt
Już nie wspomnę o Stanisławie Obirku, Jonaszu (chociaż ten podobno nadal jest wierzący tylko nie praktykujący), czy też ja i Pan.

"Kiedyś z nazwiskiem moim zwiąże się wspomnienie kryzysu, jakiego nie było na ziemi, najgłębszego konfliktu sumienia, odwrócenia się od wszystkiego, w co dotąd wierzono, czego się domagano, co wielbiono. Nie jestem człowiekiem, jestem dynamitem"
Sir Valeq (379 punktów)
Pytanie: czy gdyby Stalin, Hitler i Mao byli wychowywani w wolnych światopoglądowo rodzinach, w atmosferze otwartości, humanizmu i z szacunkiem do nauki, to w późniejszym życiu nadal robiliby to samo? Czy może jednak poznanie złych i wrogich ludziom mechanizmów od środka, od małego, pozwoliło im później tak skrzętnie je wykorzystać?
Oczywiście, wychowanie nie mogło mieć wpływu jako jedyne. Ale nie można powiedzieć chyba, że nie miało żadnego. I o to, przypuszczam, chodziło koledze powyżej.

Nie karmię.
12-12-2007 19:08 
 Ocena 2 na 2
admirabilis (524 punktów)
(zablokowany)
W moim przekonaniu, tymi ludźmi kierowała jedynie "żądza pieniądza", dlatego też wysuwam wniosek, że religijność i niereligijność nie odegrały żadnej roli. Oczywiście wiemy, że Cortez gdy mordował pogan Środkowej Ameryki, mówił, że chce nawracać niewiernych, lecz wiemy też dobrze o tym, że robił to tylko z tego powodu, że ludy te były niezwykle bogate. Pretekstem do zaboru ich dóbr, była właśnie wiara.
Cesare Lombroso w XIX wieku próbował udowodnić, jakoby przestępczość była uwarunkowana antropologicznie, inaczej mówiąc- istnieją ludzie którzy są "urodzonymi przestępcami", wkrótce wszelkie tezy Lombroso skrytykował F. Von Liszt, który dopatrywał się uwarunkowań socjologicznych wśród przestępców (nędza, głód, złe wychowanie), dlatego też wtedy rozpoczął się proces resocjalizacji przestępców. Resocjalizacja ma polegać na tym, aby obudzić ludzkie uczucia w człowieku (wrażliwość na piękno, empatia etc.) Zarówno Stalin jak i Hitler byli tego uczeni, jednak niestety tylko przez religię.
Problem według mnie leży również w tym, że Ci ludzie nie nauczyli się obcowania z innymi ludźmi, dlatego też zaczęli traktować ich dość przedmiotowo. Zgadzam się z Panem, że gdyby Ci ludzie byli wychowywani w ideach humanizmu tudzież humanitaryzmu, to nie byliby tacy straszni. Jednak to nie zmienia tego, że głównym czynnikiem była "żądza pieniądza", a teizm czy ateizm nie odgrywają tu żadnej roli. Nie możemy więc całej winy przerzucać na religijność i niereligijność. Zarówno ateiści jak i wierzący mogą być zbrodniarzami, tak też było w przypadku Hitlera i Stalina. Należy więc wykluczyć element religijności. To człowiek jest zbrodniarzem, nie religia. Religia może nieść zbrodniarską interpretację i doktrynę, jednak sama w sobie nie może szkodzić.

"to człowiek człowiekowi jest wilkiem"



"Kiedyś z nazwiskiem moim zwiąże się wspomnienie kryzysu, jakiego nie było na ziemi, najgłębszego konfliktu sumienia, odwrócenia się od wszystkiego, w co dotąd wierzono, czego się domagano, co wielbiono. Nie jestem człowiekiem, jestem dynamitem"
radek (767 punktów)
Czesc 1.

>W moim przekonaniu, tymi ludźmi kierowała jedynie "żądza pieniądza", dlatego też wysuwam wniosek, że religijność i niereligijność nie odegrały żadnej roli. Oczywiście wiemy, że Cortez gdy mordował pogan Środkowej Ameryki, mówił, że chce nawracać niewiernych, lecz wiemy też dobrze o tym, że robił to tylko z tego powodu, >że ludy te były niezwykle bogate. Pretekstem do zaboru ich dóbr, była właśnie wiara.

Ludy Ameryki Poludniowej podbijane byly na dwa sposoby jeden to przemoc fizyczna druga to wystepujaca zaraz po niej manipulacja glownie religijna zwana nawracaniem. Religia w tym wypadku katolicyzm wspieral oba te dzialania. Wieksze korzysci przynosilo w ostatecznym rozliczeniu manipulowanie tymi ludzmi tak, aby w dlugim okresie czasu przynosili stabilne korzysci (relacja: mocarstwo-kolonia). Religia do tego nadawala sie i nadal nadaje doskonale.
Religia to tak naprawde grupa ludzi, ich relacje miedzy soba oraz stosunek do grup z "zewnatrz" oraz zasobow, ktore sa im potrzebne. Religianci stosowali oczywiscie inne wartosci moralne (relacje) wobec siebie nawzajem inne zas wobec ludow podbijanch. Nie musze chyba przypominac jaki byl tego rezultat. Zasada ta dotyczy wszystkich religiantow bez wyjatku.

> Cesare Lombroso w XIX wieku próbował udowodnić, jakoby przestępczość była uwarunkowana antropologicznie, inaczej mówiąc- istnieją ludzie którzy są "urodzonymi przestępcami", wkrótce wszelkie tezy Lombroso skrytykował F. Von Liszt, który dopatrywał się uwarunkowań socjologicznych wśród przestępców (nędza, głód, złe wychowanie), dlatego też wtedy rozpoczął się proces resocjalizacji >przestępców.
Resocjalizacja ma polegać na tym, aby obudzić ludzkie uczucia w człowieku (wrażliwość na piękno, empatia etc.) Zarówno Stalin jak i Hitler byli tego uczeni, >jednak niestety tylko przez religię.

Tak sie sklada, ze mam stycznosc, ze srodowiskiem psycholgow pracujacych w zakladach karnych. Jezeli myslisz, ze kazdego sie da zresocjalizowac to sie mylisz. Resocjalizacja przynosi jakiekolwiek efekty statystycznie tylko na stosunkow waskiej grupie mlodocianych przestepcow inne przypadki sie zdarzaja, ale statystycznie nie sa znaczace, mozna by rzec do pominiecia. Wynika to wielu czynnikow, ktorych w tych krotkich odpowiedziach nie mam szans nawet zarysowac.
radek (767 punktów)
Czesc 2.

>Problem według mnie leży również w tym, że Ci ludzie nie nauczyli się obcowania z innymi ludźmi, dlatego też zaczęli traktować ich dość przedmiotowo. Zgadzam się z Panem, że gdyby Ci ludzie byli wychowywani w ideach humanizmu tudzież humanitaryzmu, to nie byliby tacy straszni. Jednak to nie zmienia tego, że głównym c
>czynnikiem była "żądza pieniądza", a teizm czy ateizm nie odgrywają tu żadnej roli.

Wychowanie ma kluczowe znaczenie. Religia traktuje ludzi nie ze swojego kregu przedmiotowo i tego uczone sa dzieciaki. Jezeli wsrod nich znajdzie sie choc jeden nie z kregu bedzie izolowany, badz namawiany do przylaczenia sie do grupy (nowa owieczka), ogolnie rzecz biorac bedzie manipulowany. To dzialanie zgodne z nasza natura powstala w wyniku ewolucji, co nie oznacza, ze musimy to akceptowac - mamy przeciez swiadomosc, nie calkiem wolna, ale mamy.
Dzialanie tego typu niekoniecznie musza byc dzialaniami fizycznymi. Znecanie sie psychiczne jest zreszta o wiele bardziej szkodliwe dla ofiary. Oczywisci nie dotyczy to tylko dzieci. Jezeli tego nie widzi to chyba nic nie moge tutaj nic wiecej dodac.

"żądza pieniądza" i mysle, ze slusznie uzyles apostrofow to tak naprawde zadza korzysci. Sa korzysci, ktorych nie mozna uzyskac za pieniadze w okreslonych warunkach nie ryzykujac znacznych kosztow. Przyklad: morderstwo przeciwnika politycznego w Polsce. Korzysc jest jednym z aspektow podejmowania decyzji i dotyczy wszystkich organizmow. Pojawia sie zawsze w sasiedztwie innych dwoch czynnikow kosztow (mozesz czytac: kary) i ryzyka. Nalezy zadac pytanie kogo korzysc miala to byc w przypadku Ameryki Poludniowej, ktory podales. Korzysc osobnikow nalezacych do danej religii ? Korzysc zapewne byla rozlozona. Jedni mieli mniej inni wiecej, a inni wcale. Laczyla ich jednak jedna rzecz nalezeli do tej samej religii. Najwiecej korzysci maja oczywiscie ci co stoja u szczytu hierarchii, ci co naprawde rzadza. Niekoniecznie musi to byc ktos z kregu tej religi, choc najczesciej jest. Moze to byc ktos uzywajacy tej religi do swoich celow. Manipulacja polegajaca na tym jest tak wyrafinowana, ze czesto nie jestesmy w stanie okreslic, czy ktos naprawde nalezy do tej religi z przekonan (jest na tyle oglupiony), czy dla korzysci, a moze oba na raz, co jest chyba tutaj najbardziej powszechne. Ludzie tworza religie, aby manipulowac innymi. Jest to skomplikowana manipulacja i wymaga wiele czasu i studiowania, aby zrozumiec jej mechanizmy. Religia niczym nie rozni sie od sekty oprocz tego, ze jest bardziej zlozona i "ugruntowana". Manipulacji nie da sie calkowicie usunac patrz "The Extended Phenotype" mozna ja jednak ograniczyc. Ograniczanie maniuplacji mozna osignac przez edukacje naukowa, ktore eliminuje zabobony skutecznie, a katolicyzm jak kazda inna religia, czy sekta to zabobon.

>Nie możemy więc całej winy przerzucać na religijność i niereligijność. Zarówno ateiści jak i wierzący mogą być zbrodniarzami, tak też było w przypadku Hitlera i Stalina. Należy więc wykluczyć element religijności. To człowiek jest zbrodniarzem, nie religia.
>Religia może nieść zbrodniarską interpretację i doktrynę, jednak sama w sobie nie >może szkodzić.

Religia powoduje, ze stajesz sie bardzej podatny na manipulacje. Wpojono ci model "uwierz bez dyskusji, a jesli nie to kara". To najwieksza manipulacja znana nauce. Ten mechanizm moze zrobic z ciebie zbrodniarza. Religia uzywa mechanizmow socjotechniki.
Szkoda, ze tak malo ludzi to widzi.
12-12-2007 23:41 
 Ocena 1 na 1
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>Jeżeli dokonamy periodyzacji komparatystycznej historii życia dyktatorów oraz ich systemu aksjologicznego dojdziemy do wniosku...

   Niechaj ktoś mi, idiocie, wytłumaczy, że po takim dokonaniu można w ogóle gdzieś dojść.
.
admirabilis (524 punktów)
(zablokowany)
Do wniosku... Teraz zauważyłem swój błąd, za który przepraszam, powinienem napisać "oraz komparatystyki systemu aksjologicznego", wyszła z tego mała elipsa ale dla wszystkich powinno być już to wszystko jasne.
Mam pretensje o to, że tylko jedna osoba zauważyła mój błąd w sentencji łacińskiej: "nullum crimen sina poena" powinno być "nullum crimen sine poena". Jeżeli widzą Państwo takie błędy to zwracajcie Państwo uwagę (oczywiście sugerowałbym poprzez wysłanie wiadomości prywatnej, aby nie zaśmiecać forum). Postaram się być bardziej ostrożny.

"Kiedyś z nazwiskiem moim zwiąże się wspomnienie kryzysu, jakiego nie było na ziemi, najgłębszego konfliktu sumienia, odwrócenia się od wszystkiego, w co dotąd wierzono, czego się domagano, co wielbiono. Nie jestem człowiekiem, jestem dynamitem"
admirabilis (524 punktów)
(zablokowany)
P.S. Plus dla Pana za poczucie humoru

"Kiedyś z nazwiskiem moim zwiąże się wspomnienie kryzysu, jakiego nie było na ziemi, najgłębszego konfliktu sumienia, odwrócenia się od wszystkiego, w co dotąd wierzono, czego się domagano, co wielbiono. Nie jestem człowiekiem, jestem dynamitem"

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365