 |
Rozdział państwa od kościoła... Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 11-12-2007 22:49 | Konstańczak (63 punktów) | Rozdział państwa od kościoła...
4 na 4 | lub kościoła od państwa,jak kto woli. dziś nie wiadomo,czy państwa stworzyły kościół czy odwrotnie. Koncypować na temat nie warto. Jestem cząstką społeczeństwa,koscioła nie. Wobec tego oddzielam te dwie opcje. Nad społecznością nie zastanawiam się,nad kościołem jak najbardziej. Ja bez ingerencji duszpasterstwa poradzę sobie znakomicie,jak natomiast poradzi sobie kler bez ingerowania w życie tych,którzy nie wtrącają się w niczyje życie? Straci swój napęd,nie będzie potrafił egzystować.Nie pierwszy to paradoks na który trzeba patrzeć. Kościelna nacja traci wpływy,czego jest doskonale świadoma. W obronie swojego terytorium jest bezwzględna. Nie współcześni klerykałowie tworzyli tę machinę, bronią jej zaciekle jakby żyli w raju.
Oddzielając kościół od reszty można z absolutnym spokojem spojrzeć na rzesze,które myślą,że myślą. Wegetują na ziemi,marząc o świetlanej przyszłości. Nie sądzę aby piękniej było po życiu,niż w nim samym. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
6 na 6 | diogenes (42753 punktów) | Odp: rozdział państwa od kościoła... | >rozdział państwa od kościoła... >lub kościoła od państwa,jak kto woli.
to wtórny problem. zarówno państwo jak i kościół to instytucje, które tworzy człowiek, jego świadomość. a świadomość jakbyś chciał dzielić? można ja tylko oświecać lub ogłupiać. może to brzmi zabawnie, ale i państwo i kościół trzeba oświecać. czy widzisz istotną różnice w głupocie polityka i kapłana?
|
|
 | | Konstańczak (63 punktów) | >>rozdział państwa od kościoła... nie uważam żeby to był problem wtórny,raczej podstawa do nadania konkretnej formy państwu i kościołowi. Na polityka i kapłana nie patrzę nigdy jak na durnia,zdaję sobie sprawę,że każdy ma do odegrania jakąś rolę. Cele i tak mają wspólne.
|
|
|  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >nie uważam żeby to był problem wtórny,raczej podstawa do nadania >konkretnej formy >państwu i kościołowi.
masz prawo tak sądzić. ja nie zmieniam kierunku myślenia: interesuje mnie wyłącznie kwestia minimalizacji związków z tymi instytucjami. ich formy interesują mnie o tyle, o ile (nie) krzyżują się z moim życiem. krótko: interesuje mnie problem oddzielenia państwa i kościoła ode mnie. ja również nie patrzę na polityka czy kapłana jak na durnia. nie chcę jedynie, aby robili durnia ze mnie.
|
|
dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | Odp: Rozdział państwa od kościoła... | >jak natomiast poradzi sobie kler bez ingerowania w życie tych,którzy nie wtrącają się > w niczyje życie?
To bardzo ważne spostrzeżenie, pokazuje, że rozdział kościoła i państwa jest fikcją i będzie nią, dopóki kościoły będą istnieć.
Zresztą z naturalnych praw człowieka wynika konieczność pewnego minimalnego związku państwa z kościołem. Otóż prawo do wolności praktyk religijnych implikuje naturalną obecność kościoła w życiu publicznym. Jeżeli któryś z kościołów jest o wiele większy niż inne kościoły (a takie jest implicite założenie w dyskusji o rozdziale kościoła i państwa), to jego wpływ na życie publiczne bardzo przeważa nad wpływem innych kościołów. Widać to choćby w organizacji szkół publicznych.
Otóż naturalne prawa i wolności obywateli implikują możliwość możliwość organizowania lekcji religii na zgodne żądanie rodziców w danej szkole, w kórej akurat nie uczą się dzieci z mniejszości religijnych. Jednak za rok sytuacja może się zmienić, do szkoły trafi kilkoro dzieci z innego kościoła. Czy szkoła ma wtedy obowiązek, ze względu na zasadę równości wobec prawa, wprowadzić lekce religii dla tych nielicznych innowierców? Kto zapłaci nauczycielowi za lekcje religii dla jednego tylko ucznia? Skąd wziąć kapłanów z małych religii, żeby nauczli oni swojej religii takich pojedynczych uczniów?
To tylko przykład tego, że liberalizm i demokracja nie mogą pozostawić państwa obojętnym w sytuacji dominacji jednego z kościołów.
doku
|
|
 | 1 na 1 | gurgul (651 punktów) |
>To bardzo ważne spostrzeżenie, pokazuje, że rozdział kościoła i państwa jest fikcją i będzie nią, dopóki kościoły będą istnieć. Trudno się z tym zgodzić. Mam wrażenie (być może mylne) że mylisz pojęcia państwa i społeczeństwa. Jeżeli kapłani nie pełnią funkcji państwowych, ani nie mieszają się (a przynajmiej nie wolno im tego robić) w sprawy polityczne to mamy rozdział kościoła od pańtwa. Faktem jest, że ludzie pokroju Rydzyka naruszają zasadę rozdziału państwa od kościoła, ale jeden rydzyk zimy nie czyni, 1000 rydzyków też nie, dlatego że są oni w mniejszości, a nawet gdyby stanowili większośc to i tak wtrącając się do polityki łamaliby prawo kanoniczne. Natomiast w życie społeczne kościół ma prawo się mieszać, bo ma do tego prawo KAŻDA organizacja. >Zresztą z naturalnych praw człowieka wynika konieczność pewnego minimalnego związku państwa z kościołem. Otóż prawo do wolności praktyk religijnych implikuje naturalną obecność kościoła w życiu publicznym. Jeżeli któryś z kościołów jest o wiele większy niż inne kościoły (a takie jest implicite założenie w dyskusji o rozdziale kościoła i państwa), to jego wpływ na życie publiczne bardzo przeważa nad wpływem innych kościołów. Widać to choćby w organizacji szkół publicznych. I tak i nie. A może to przeważa wpływ katolików, których jest więcej niż przedstawicieli innych wyznań, a hierarchia KK na tym jedzie i zbija kapitał( nie tylko finansowy). To może być denerwujące, ale tak już jest w demokracji. Żeby w kraju w którym ponad 40 % ludzi jest katolikami całkowicie zmarginalizować znaczenia KK nalezy zerwać z demokracją i wprowadzić autorytaryzm. Ale to jakoś słabo współgra z zasadami "wolności, równości i braterstwa"... >Otóż naturalne prawa i wolności obywateli implikują możliwość możliwość organizowania lekcji religii na zgodne żądanie rodziców w danej szkole, w kórej akurat nie uczą się dzieci z mniejszości religijnych. Jednak za rok sytuacja może się zmienić, do szkoły trafi kilkoro dzieci z innego kościoła. Czy szkoła ma wtedy obowiązek, ze względu na zasadę równości wobec prawa, wprowadzić lekce religii dla tych nielicznych innowierców? Kto zapłaci nauczycielowi za lekcje religii dla jednego tylko ucznia? Skąd wziąć kapłanów z małych religii, żeby nauczli oni swojej religii takich pojedynczych uczniów? Ma obowiązek i nikogo nie powinno obchodzić skąd ma wziąć kapłanów, tak samo jak nikogo nie obchodzi skąd szkoła ma znakleść komisję egzaminacyjną dla ucznia, który se wymyślił że będzie zdawał maturę z języka chińskiego. Uczniowie mają prawo, a szkoła ma obowiązek. Dlatego też jestem zdania że MIEJSCE RELIGI JEST W KOŚCIELE czy innej świątyni A NIE W SZKOŁACH. >To tylko przykład tego, że liberalizm i demokracja nie mogą pozostawić państwa obojętnym w sytuacji dominacji jednego z kościołów. Gdyby nie pozostawiły to przestalibyśmy mówić o demokracji. Bo demokracja to "władza ludu" (bez znaczenia czy jest to lud katolicki, muzułmański, scjentologiczny czy ateistyczny), a nie "władza zwolenników demokracji"
|
|
|  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | Niestety, ale muszę się zgodzić ze wszystkim, co napisałeś
doku
|
|
 | | Konstańczak (63 punktów) |
>To bardzo ważne spostrzeżenie, pokazuje, że rozdział kościoła i państwa jest fikcją i będzie nią, dopóki kościoły będą istnieć.
Myślę,że nigdzie na świecie nie ma rozdziału jednego od drugiego.
politycy współpracują z hierarchią duchową,tyle że mniej otwarcie niż u nas.
naturalne prawa człowieka w/g mnie związane są ze spokojem umysłu.
Tych akurat żadna religia nie gwarantuje,wręcz przeciwnie od narodzin straszy.
Mając w zanadrzu remedium na spokój,czyli niebo.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|