Racjonalista - Strona głównaDo treści
Specjalne tworzenie atmosfery czy tak już po prostu jest??

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
13-04-2009 20:54tuptusiak (36 punktów)Specjalne tworzenie atmosfery czy tak już po prostu jest??
Ocena 2 na 2
Święta, święta i po świętach... Jako ateistka oczywiście te dwa dni nie miały dla mnie znaczenia. Ale jako dobra córcia, wnuczka i tak dalej udałam się wczoraj i dziś do kościoła. Po zsumowaniu te dwie godziny mszy skłoniły mnie do pewnej refleksji nad postawą Polaków względem Kościoła. Co było impulsem?? Miła atmosfera, mądre kazania, uprzejme zachowania księży wobec wiernych...
Moja niewiara dotyczy przede wszystkim sprzeciwu wobec teorii stworzenia świata przez Boga, bardziej pokładam wiarę (w sumie wiedzę) w teorię Darwina, Wielkiego Wybuchu itp. Odnośnie Kościoła nie mam za dużo do powiedzenia, oczywiście oprócz pewnych rażących aspektów, z którymi możemy się spotkać na co dzień. Traktuję go neutralnie, mimo że co tydzień w niedziele o siódmej rano budzą mnie dzwony bijące na szczycie tego pokaźnego, bogatego budynku, z automatycznie otwierającą się bramą wjazdową dla pojazdów księży. Ale dobra, pretensje na bok...
Podczas mszy zrozumiałam, dlaczego moja babcia tak lubi tam chodzić, dlaczego miło spędza tam czas (dziwnie to brzmi, ale takie określenie nasuwa mi się na myśl), dlaczego tak dobrze się tam czuje. Wiem, bo sama dobrze się tam poczułam. Szczególnie jak jeden z księży przeszedł z kropidłem po kościele, odnosząc się w delikatny sposób do tradycji dyngusa. Czuło się pewną przynależność do wspólnoty, chyba to odczucie najbardziej było zaakcentowane. Chór cudnie śpiewał, ksiądz (miło się na niego patrzyło...;P) wygłosił bardzo mądre kazanie... No cud, miód i orzeszki. Ale czy tylko taka atmosfera powinna ciągnąć ludzi na msze? Czy księża muszą organizować dla młodych wyjazdy, spotkania integracyjne, aby przekonać ich do czynnego uczestnictwa jako ministranci czy chórzystki? Zdałam sobie sprawę, że mając takie poczucie więzi (przynajmniej podczas mszy, gorzej jest z tym chyba poza kościołem) można być głuchym na argumenty o ewolucjonizmie i racjonalnym podejściu do istnienia niewidzialnego wsparcia, jakim jest Bóg. Postawiłam sobie jednak pytanie czy podobnych odczuć nie możemy przenieść na inną grupę społeczną?
Patrzyłam na księży w czasie komunii, przywołałam sobie w pamięci określenie ich jako wiernych sług, którzy niestrudzenie szerzą dobra nowinę, pomagają bliźnim, są otwarci na cierpienia, dobroduszni, mili a zarazem silni faceci wzbudzają w człowieku poczucie bezpieczeństwa i spokoju... Ale czy takich odczuć nie ma się do żołnierza, wyswobodzajacego nas z rąk terrorystów, lekarza, który ratuje życie bliskiej nam osobie, policjanta, łapiącego złodzieja, który ukradł nam portfel czy strażaka, ratującego nas z płomieni????
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

darlove (2804 punktów)
Typowa kobieta... Kobiety - o zgrozo! - sa dzisiaj prawdziwa podpora Krk. Oczywiscie, nie jest to zarzut stawiany Tobie. Nie daj sie jednak zwiesc. To sa POZORY. Pod tym wszystkim nie kryje sie nic dobrego. I co z tego, ze kosciol piekny, a xiac jak malowany? To blichtr, papierowy swiat. Ludzie lubia pozory. Uwielbiaja je. Tez bylem katolikiem. Tez chodzilem do pieknego kosciola. Tez widzialem usmiechnietych czarnoksieznikow... piekne kazania, mowy pocieszajace. Ale widzialem tez te druga, ciemna, strone mocy (bylem swojego czasu rowniez ministrem... tj. ministrantem). I wierz mi - to teatr. Gdy przychodzi godzina proby, czlowiek jest sam, a pomoc bardzo, bardzo rzadko przychodzi z miejsca, a ktorego bys sie spodziewala, ze przyjsc powinna . Taka to jest "wspolnota".

Dam niektorym powod do rozwazan :

Not all is gold that glitters.

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
13-04-2009 22:03 
 Ocena 2 na 2
tuptusiak (36 punktów)
>Typowa kobieta... Oczywiscie, nie jest to zarzut. Ale nie daj sie zwiesc. To sa POZORY. Pod tym wszystkim nie kryje sie nic dobrego. I co z tego, ze kosciol piekny, a xiac jak malowany? To blichtr, nic nie znaczace pozory. Ludzie lubia pozory. Uwielbiaja je. Tez bylem katolikiem. Tez chodzilem do pieknego kosciola. Tez widzialem usmiechnietych czarnoksieznikow... piekne kazania, mowy pocieszajace. Ale widzialem tez te druga, ciemna, strone mocy (bylem swojego czasu rowniez ministrem... tj. ministrantem). I wierz mi - to teatr. Gdy przychodzi godzina proby, czlowiek jest sam. Taka to "wspolnota".
>
Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.


He he, spokojnie, księżulek wcale mnie nie oczarował, jeśli to miałeś na myśli pisząc "typowa kobieta" ;P Ta miła atmosferka również mnie nie przekonuje, że Bóg istnieje. Po prostu cały czas się zastanawiam, jak ludzie wierzą w Boga i nie dostrzegają rozbieżności pomiędzy światem religii a światem nauki. Niejedni są ludźmi wykształconymi, mają styczność z naukowym uzasadnieniem chociażby powstania świata, a wierzą, trochę to nielogiczne. Ale w sumie nad czym tu sie zastanawiać. Po pierwsze żyjemy w kraju zatwardziale katolickim, po drugie tak bardzo nie chcemy odrzucenia społeczeństwa, że przyjmujemy ich dogmaty, a własne chowamy, na dodatek często nie myślimy. Chyba tylko racjonalista jest w stanie to wytłumaczyć.
13-04-2009 23:38 
 Ocena 3 na 3
darlove (2804 punktów)
Wiesz, chyba to jest tak, ze kiedy nie mozna miec definitywnej odpowiedzi na jakies pytanie, to czlowiek chce miec jakakolwiek odpowiedz. Religia jej dostarcza. Nauka nie moze, albo (jeszcze) nie potrafi. Przeciez to takie przyjemne, kiedy sie 'wie', ze sie nie umiera na wieki, a tam, po drugiej stronie cos jest, jest ktos, kto byc moze na moment (czymze jest dowolny odcinek czasu w porownaniu z nieskonczonoscia) skaze Cie na cierpienie, ale potem przytuli do swego serca i zapewni zywot wieczny w Raju (przeciez tylu ludzi nie moze sie mylic!!!!). Czyz ta wizja nie jest piekna? No jest, jest. I nawet wzmianka o piekle nie jest w stanie zburzyc tej sielanki. Ludzie bowiem mysla z koniecznosci, ze przeciez "dla Boga nie ma nic niemozliwego" (zreszta utwierdza ich w tym Biblia). Kazdy ma wielka nadzieje na Raj. Nikt nie mysli o piekle. Nawet ksieza dzisiaj juz praktycznie nie uzywaja tego straszaka. Bog dzisiaj jest dobry, nie jest za bardzo sedzia sprawiedliwym, ktory za dobre wynagradza, a za zle karze... Jest raczej dobrotliwym ojcem, ktory tylko pogrozi paluszkiem.

Ja mysle, ze wielu ludzi, ktorzy stana przed wyborem "katolicki Bog a nicosc", wybierze to pierwsze bez wahania. Zaprawde, zaprawde, powiadam Ci: wielki jest strach czlowieka przed nicoscia, niebytem. Juz lepiej, aby bylo cos, niz gdyby nie mialo byc nic. To takie "antykononowiczostwo". Chyba wpisane w nasza nature.

A polska tradycja tez robi swoje. Jesli od dziecka bedziesz atakowana przez brak logiki z kazdej strony, to w koncu uwierzysz, ze jej brak jest logika Boga. Z ta sie nie dyskutuje, bo jestesmy za mali, aby ja zrozumiec... I tak sie to kreci.

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
tuptusiak (36 punktów)
Zaprawde, zaprawde, powiadam Ci: wielki jest strach czlowieka przed nicoscia, niebytem.

Zaprawdę bardzo dobre określenie, które wyjaśnia wszystko ;P W sumie nie trzeba być filozofem ,żeby dojść do takiego wyjaśnienia, mimo to trudno się przekonać. No dodatek ten brak logiki od dziecka... I faktycznie można to porównać do rządów III Rzeszy, nazwiska wolę nie przytaczać x/ Dzięki, zrozumiałam, że w życiu warto zawsze trzymać się własnych zasad (jeśli są "zdrowe" oczywiście), a nie ślepo podążać za większością
Piątkowski (5131 punktów)
jak chcesz zobaczyć do czego doprowadza pragnienie bycia we wspólnocie, to spójrz na genezę III Rzeszy, albo obejrzyj film "Fala" (www.filmweb.pl/f449973/Fala,2008)
liliac (147340 punktów)
>Wiem, bo sama dobrze się tam poczułam. Szczególnie jak jeden z księży przeszedł z kropidłem po
>kościele, odnosząc się w delikatny sposób do tradycji dyngusa.

Moja pamięć czasów odległych uczęszczania do takich przybytków podpowiada, że oni tak zawsze podczas mszy kropią, nie tylko na dyngusa

>Chór cudnie śpiewał,

Ech... I znów moja paskudna pamięć przywołuje raczej wyjątkowo okropne zawodzenie i fałszowanie członków wspólnoty. To potworne, jak obywatele w kościele potrafią "skrzywdzić" znakomite przecież niekiedy utwory.

>Postawiłam sobie jednak pytanie czy podobnych odczuć nie możemy przenieść na inną grupę społeczną?

Ależ na dowolną
Madman (7811 punktów)
>Święta, święta i po świętach... Jako ateistka oczywiście te dwa dni nie miały dla mnie znaczenia.
A ja cały Wielki Piątek pościłem! Miałem paskudną grypę żołądkową...
>Ale jako dobra córcia, wnuczka i tak dalej udałam się wczoraj i dziś do kościoła.
Ja, jako dobry wnuk, byłem w Poniedziałek Wielkanocny na mszy z okazji 50 rocznicy małżeństwa babci i dziadka.
>Miła atmosfera, mądre kazania, uprzejme zachowania księży wobec wiernych...
Msza kosztowała babcię 150 złotych. Niechby tylko spróbowali za taką kasę być nieuprzejmi...

>Ale czy takich odczuć nie ma się do żołnierza, wyswobodzajacego nas z rąk terrorystów,
Kościół wmawia nam istnienie szatana, by mieć nas od czego wyzwalać.
>lekarza, który ratuje życie bliskiej nam osobie,
Kościół wmawia nam śmiertelne grzechy, by mieć nas od czego ratować.
>czy strażaka, ratującego nas z płomieni????
Kościół wmawia nam istnienie ognia piekielnego, by mieć nas z czego wyciągać.

Nie czuję wdzięczności do strażaka, który podpala mój dom po to, by popisać się bohaterstwem i mnie uratować.

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365