Racjonalista - Strona głównaDo treści
Popraw jeśli się mylę

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Sprawy portalu
NapisanoAutorTytuł
14-06-2012 22:25-jad- (18783 punktów)Popraw jeśli się mylę
Ocena 6 na 6
Pisząc post na forum, popełniłem haniebny błąd ortograficzny, interpunkcyjny, stylistyczny. Kłuje mnie on teraz w świadomość ale nie mogę go poprawić, bo ktoś już napisał odpowiedź. Trzeba by prosić moderację o pomoc ale to znów zamieszanie i gdyby każdy tak nagle zaczął, to pisalibyśmy głównie o tym, że piszemy.
Każdy cudzy post mogę polecić uwadze moderatorów klikając na wykrzykniku pod nim. Fajnie by było gdybym swoje wypowiedzi też mógł wskazywać. A nuż by się ktoś zlitował i poprawił. Proszę więc o udostępnienie takiej opcji (w miarę możliwości i chęci oczywiście).
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Dariusz Jamrozowicz (2363 punktów)Odp: Popraw jeśli się mylę.
Rozumiem udręki, sam też przeżywałbym popełnienie błędu, który pozostaje widoczny. Ale radzę nie przejmować się tak bardzo, nie każdy zwróci uwagę. I każdy też wie z doświadczenia, że pisanie na klawiaturze w jakiś sposób ułatwia popełnianie błędów, których nie zrobilibyśmy analogowo. A na dodatek to "nie" pisane łącznie z czasownikiem wygląda uroczo, wskazuje na wpływy języka czeskiego, który jeszcze w XV w. uznawany był język prestiżowy i wtrącenie choćby słowa po czesku podnosiło status danej osoby w oczach innych. Czy to wystarczy na pocieszenie?
14-06-2012 23:34 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)
>Czy to wystarczy na pocieszenie?

Nie
Nie każdy zauważy błąd tak jak nie każdy zauważa niechlujny wygląd. Wystarcza mi sama świadomość i już źle się z tym czuję. Błędy, szczególnie niezamierzone, nie są dla mnie urocze tylko niechlujne właśnie i wolę poprawić niż tłumaczyć się, że coś mi się tam zećkło ( ) albo chwilowo źle wydawało.

Niebo płonie
14-06-2012 23:43 
 Ocena 1 na 1
Dariusz Jamrozowicz (2363 punktów)
Zećkło? To jaki będzie bezokolicznik - zećklić? A tak z ciekawości, z jakich terenów pochodzi takie słowo? Bo zakładam, że zostało przywiezione przez dziadków/babcie i ojców/matki.
15-06-2012 00:07 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)
>Zećkło? To jaki będzie bezokolicznik - zećklić? A tak z ciekawości, z jakich terenów pochodzi takie słowo? Bo zakładam, że zostało przywiezione przez dziadków/babcie i ojców/matki.

Nie mam pojęcia ani o odmianie ani o pochodzeniu. Ale w przeciwieństwie do Google znam je od dziecka choć u mnie w domu gwarą mówiło się tylko dla jaj. Jutro będa mioł okazja pogodać z kumploma z różnych wiosek, to zapytam czy słyszeli kiedy takie ono Można wtoryś bandzie wiedzioł coś a inny maniej, to prandzej dojdziemy do terenów.

Chowta się.


Niebo płonie
15-06-2012 13:22 
 Ocena 1 na 1
Dariusz Jamrozowicz (2363 punktów)
Zrobiłem błędne założenie. Będąc z pochodzenia rodziców elementem napływowym, przyjąłem, że inni na podobnym obszarze też są niejako napływowi i różne określenia gwarowe przyjechały z innych terenów, a tymczasem część postu brzmi bardziej jak któryś z dialektów śląskich. Niestety, sam jestem użytkownikiem jedynie mniej lub bardziej standardowej polszczyzny i zawsze zazdrościłem tym, którzy wynieśli z domu co najmniej jeszcze jeden dialekt lub/i nawet język. Szacun!
_
-jad- (18783 punktów)
>a tymczasem część postu brzmi bardziej jak któryś z dialektów śląskich.

W istocie jest to mieszanina dialektów różnych części najmniejszego w Polsce województwa- opolskiego. Nie jestem językoznawcą i nie wiem skąd gdzie jaka wymowa się wzięła. Ale jest to w moich oczach jakiś fenomen, że na tak niewielkim obszarze występuje ich kilka. Kiedyś myślałem, że są tu tylko dwa narzecza: miastowy i wiejski ale jakiś czas temu zauważyłem, że ludzie z różnych wsi mówią nieco inaczej. Ciut inaczej w mojej okolicy, ciut inaczej w Twojej, jeszcze inaczej w okolicach Opola niż koło Ozimka. Nie są to może wielkie różnice ale zauważyłem, że czasem jeden nie rozumie niektórych słów drugiego.

>zawsze zazdrościłem tym, którzy wynieśli z domu co najmniej jeszcze jeden dialekt lub/i nawet język.

Jeśli coś wynosłem z domu, to tylko sympatię do tej gwary, która do niedawna była dla mnie mocno niezrozumiała. Jak już wspomniałem, posługiwaliśmy się czasem niektórymi gwarowymi słowami dla jaj a nie na co dzień.

>Szacun!

Przesadzasz. Każdy kto gado z domu, od razu rozpoznaje we mnie ofermę z miasta. Na takie gadanie pozwalam sobie tylko w towarzystwie kolegów, bo ktoś obcy mógłby się jeszcze obrazić.


Niebo płonie
kika (1657 punktów)
Uwielbiam języki gwarowe. One są piękne. Dzięki za sympatyczny fragment.
coreless (16088 punktów)
W tytułach artykułów i wątków na końcu nie stawiamy kropek.
Poza tym znakiem rozkazu lub życzenia w języku polskim jest wykrzyknik!

-jad- (18783 punktów)
>W tytułach artykułów i wątków na końcu nie stawiamy kropek.

Już kiedyś próbowałem poprawić tytuł wątku czyli skasować odruchowo postawioną kropkę. Niestety, nie dało się.


Niebo płonie
brzezińska43 (1294 punktów)
Nie mam pojęcia o jakim błędzie piszesz, ale bardzo byłbym rad mogąc przeczytać komentarz napisany gwarą. Jest mi absolutnie obojętne jaką. To zapomniane już bogactwo językowe, którego pochodzenia można poszukiwać w odległej przeszłości. Nie o to chodzi, by nią się posługiwać na codzień, ale znać słowo, podociekać jego pochodzenia.Nadto byłbym zainteresowany neologizmami, których używanie jest cokolwiek niemodne, a nawet nie na miejscu, choć słowa chciejstwo, autorstwa M.Wańkowicza chętnie używam. A błeeędów niestety nikt chyba nie jest w stanie się ustrzec, bo język ewoluuje i nie zawsze jesteśmy w stanie nadążyć za obecnie poprawnymi formami, wręcz mam awersję do owych sztywnych form, powstałych dość niedawno i opartych raczej o poglądy aktualnie modnych językoznawców niż istotne zasady języka polskiego.
-jad- (18783 punktów)
> Nie mam pojęcia o jakim błędzie piszesz,

Ostatnio napisałem "niepodałbym" ale nie tylko o to mi chodzi. Było tych błędów więcej. Przy okazji, dziękuję anonimowej moderatorce, która skasowała kropkę w tytule wątku ( )

>ale bardzo byłbym rad mogąc przeczytać komentarz napisany gwarą. Jest mi absolutnie obojętne jaką.

Coś tam wydukałem trochę wyżej.

>To zapomniane już bogactwo językowe, którego pochodzenia można poszukiwać w odległej przeszłości. Nie o to chodzi, by nią się posługiwać na codzień...

Wprost przeciwnie. Znam ludzi, którzy taką mową naturalnie się posługują. Na ogół w razie potrzeby potrafią mówić po polsku ale w rozmowach prywatnych, szczególnie między swoimi, jadą na całego. Gwary są ciągle żywe i chyba nawet wciąż się rozwijają. W mojej okolicy występuje sporo naleciałości z języka niemieckiego a nierzadko w użyciu są słowa z niemieckiego genau wyciągnięte. Takie swoiste neologizmy.

>wręcz mam awersję do owych sztywnych form, powstałych dość niedawno i opartych raczej o poglądy aktualnie modnych językoznawców niż istotne zasady języka polskiego.

Nie wiem, które formy polskiego są istotne a które nie i dlatego staram się je wszystkie na równi stosować.

Niebo płonie
martok (1115 punktów)Odp: Popraw jeśli się mylę

> popełniłem haniebny błąd ortograficzny, interpunkcyjny, stylistyczny. Kłuje mnie on teraz w świadomość ale nie mogę go poprawić

   Przed chwilą, gdy odpowiadałem na pewne wątpliwości Maceoxa, musiałem sięgnąć do książki Argumentacja - Perswazja - Manipulacja. Znalazłem w niej fragment jak ulał pasujący do Twojego problemu. Mam nadzieję, że ten fragment przywróci Ci spokój ducha.

   Mowa w nim o ludziach, którzy popełnili jakąś gafę. Co mają począć? Według autora - przede wszystkim się nie tłumaczyć:

    [...] Popełniliśmy gafę i wszyscy to widzą - co tu tłumaczyć? Skąd bierze się owa przemożna potrzeba wyjaśnień? Otóż jej korzenie tkwią w przesadnym poczuciu własnej ważności, które powoduje, że generalnie przywiązujemy zbyt wielką wagę do tego, co myślą o nas inni. Szczególnie zaś obawiamy się śmieszności. O drobnym, zabawnym przejęzyczeniu, które się nam wypsnęło, myślimy tygodniami i czujemy się bardzo nieszczęśliwi, jak ta panienka, która nie śmiała ludziom spojrzeć w oczy, bo kiedyś przez pomyłkę powiedziała: Strasznie mi się język PRĄCIE. Panienka ta rozpaczała całkiem niepotrzebnie. Nie zagryzałaby się tak strasznie, gdyby znała pewną ważną prawdę o ludziach. Prawdę tę wyjawię teraz, abyś i Ty, Czytelniku, nie przeżywał podobnych katuszy, gdy zdarzy Ci się popełnić podobną niezręczność. Jest to prawda fundamentalna. Otóż tak naprawdę zarówno wszystkie nasze gafy (na szczęście), jak i wszystkie nasze błyskotliwe wypowiedzi (niestety) ludzie mają gdzieś. Z należytą powagą traktują bowiem wyłącznie swoje własne gafy i swoje własne błyskotliwe wypowiedzi. Na wszystkie inne sytuacje towarzyskie albo w ogóle nie zwracają uwagi, albo natychmiast o nich zapominają. Sprawy najbardziej nas ambarasujące i najgłębiej przeżywane są dla innych pozbawione znaczenia, a to z tego prostego powodu, że nie są to ich sprawy, lecz nasze.

   [...] Krótko mówiąc, ludzie mniej się interesują naszymi problemami, niż się nam wydaje. Nasze wzloty i upadki są im raczej obojętne. Trzeba przyznać, że prawo to brzmi dość złowieszczo, ale ma ono przynajmniej jeden sympatyczny skutek. Skoro inni nie przejmują się specjalnie naszymi gafami, to chyba i my sami też możemy się swoimi gafami zbytnio nie przejmować.


Pozdrawiam - M
*

   
-jad- (18783 punktów)
>Otóż tak naprawdę zarówno wszystkie nasze gafy (na szczęście), jak i wszystkie nasze błyskotliwe wypowiedzi (niestety) ludzie mają gdzieś. Z należytą powagą traktują bowiem wyłącznie swoje własne gafy i swoje własne błyskotliwe wypowiedzi.

Doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Autor jednak wrzuca wszystkich do jednego wora i może nawet celowo, trochę się przy tym myli. Dla mnie cudze wypowiedzi nader często są mądrzejsze a już na pewno ciekawsze od moich. Mimowolnie pamiętam też różne cudze gafy (niekoniecznie związane z pisownią). Pewnie nie jestem jedynym tego typu zboczeńcem.

>Według autora - przede wszystkim się nie tłumaczyć:

Z tym się zgadzam, choć nie zawsze byłem taki mądry
Dlatego najlepiej byłoby gdybym błąd mógł po prostu poprawić. Ja będę zadowolony a tym, którzy nie zwracają na moje błędy uwagi będzie to bez różnicy.

Niebo płonie
16-06-2012 20:29 
 Ocena 1 na 1
martok (1115 punktów)

>Dlatego najlepiej byłoby gdybym błąd mógł po prostu poprawić.

O naprawianiu błędów też jest w tej książce:

    [...] Nie lubimy pomyłek, a gdy taka się nam przydarzy, odczuwamy silną potrzebę, aby ją naprawić. Mamy wrażenie, że pomyłka ośmieszyła nas w oczach innych ludzi. Zaczynamy się wówczas usilnie tłumaczyć, co przeważnie jest taktyką beznadziejną. Wypowiadamy bowiem przy tej okazji masę dodatkowych słów, a wypowiadamy je w stresie, co oczywiście stanowi świetną okazję do nowej wpadki, którą też pewnie będziemy chcieli jakoś wytłumaczyć, i tak w kółko. W beznadziejnej walce z jednym kłopotem wpędzamy się w następne. Oto interesujący przykład tego rodzaju. W pewnej prowincjonalnej gazecie ukazało się następujące sprostowanie: Przepraszamy za błąd, który zakradł się do nekrologu we wczorajszym numerze naszej gazety. Zamiast: PRZESTAŁO BIĆ SERCE, powinno być: PRZESTAŁO BIĆ WIELKIE SERCE.

Ale to nie miała być polemika - to tylko taki komentarz do Twojej wypowiedzi.
*

Wróć do listy wątków działu Sprawy portalu
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365