 |
Pytanie: dla kogo jesteśmy? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 13-01-2014 12:19 | Jennifer85 (821 punktów) | Pytanie: dla kogo jesteśmy?
15 na 15 | ... a nie: kim jesteśmy? Mowa o racjonalistach. Jak ja to zawsze widziałem:
1. Jesteśmy dla Kowalskiej i Kowalskiego. Jesteśmy dla szarego człowieka, który gdzieś tam na krańcu świata czuje, że coś nie gra, że robi się go w konia.
2. Jesteśmy bezpieczną przystanią gdzie można się ukryć, gdzie można rozmawiać bez ryzyka. Jesteśmy portem z baterią artyleryjską, która będzie bronić do upadłego tych, którzy naszej pomocy potrzebują. Stanowimy azyl dla każdego, kto podjął decyzję, aby myśleć samodzielnie.
3. Jesteśmy dla człowieka, który atakowany jest ze wszystkich stron kłamstwem i manipulacją. Dostarczamy mu amunicji argumentów, pomagamy sformułować to co gdzieś z tyłu głowy od zawsze czuł.
4. Gramy w otwarte karty. Zawsze. Nie udajemy baranków, jeśli jesteśmy wilkami. Nie budujemy Konia Trojańskiego. Każdy, nawet przeciwnik, wie czego się po nas spodziewać. Jesteśmy dla ludzi, którzy dosyć mają ukrytych agend i planów w planach wewnątrz planów. Jesteśmy dla ludzi, którzy nie lubią tajemnic i czują się na siłach, aby dążyć do prawdy.
5. Jesteśmy dla tych słabych. Na świecie dość jest ludzi, którzy schlebiają silnym i się z nimi układają.
6. Jesteśmy pogotowiem. Istniejemy po to, aby reagować. Bez kompromisów. Stoimy po stronie tej prawdziwej normalności.
7. Jesteśmy też dla tych ogłupionych, aby naszą obecnością i działaniem powodować ich wstyd i zakłopotanie. Jesteśmy belką w oku religii i ludźmi, którzy zadają niewygodne pytania. Jesteśmy koszmarem szarlatana i biczem na oszusta. Nie jesteśmy po to, aby nas lubić.
8. Jesteśmy dla tych, którzy nie chcą być więcej oszukiwani i zwodzeni.
Patetyczne? Wzniosłe? A dlaczego nie?
Jest to moja wizja. Proszę nie czuć się wrzuconą/ym do jakiegoś worka. Coś by Państwo zmienili, coś dodali, coś wyrzucili? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
7 na 7 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Proszę nie czuć się wrzuconą/ym do jakiegoś worka.Worka kości?  Pozdrawiam. @@@ .
|
|
2 na 2 | bohandas (842 punktów) | >2. Jesteśmy bezpieczną przystanią gdzie można się ukryć, gdzie można rozmawiać bez ryzyka. Jesteśmy >portem z baterią artyleryjską, która będzie bronić do upadłego tych, którzy naszej pomocy >potrzebują. Stanowimy azyl dla każdego, kto podjął decyzję, aby myśleć samodzielnie.
Problem w tym, że każdy mysli, że myśli samodzielnie, a w efekcie myślenie każdego z nas jest ograniczone - jesteśmy ukształtowani przez nasze środowisko i kulturę w której przyszło nam żyć. Nawet nasze "człowieczeństwo" jest ograniczeniem.
>3. Jesteśmy dla człowieka, który atakowany jest ze wszystkich stron kłamstwem i manipulacją. >Dostarczamy mu amunicji argumentów, pomagamy sformułować to co gdzieś z tyłu głowy od zawsze czuł.
Manipulacja i kłamstwo są stare jak rodzaj ludzki.
>Jesteśmy dla ludzi, którzy nie lubią >tajemnic i czują się na siłach, aby dążyć do prawdy.
Świat bez tajemnic byłby nudny.
>5. Jesteśmy dla tych słabych. Na świecie dość jest ludzi, którzy schlebiają silnym i się z nimi >układają.
Bezpośrednie starcie silnego ze słabym kończy się zwycięstwem silnego i tym samym jest równie racjonalne jak pragnienie porażki...
>6. Jesteśmy pogotowiem. Istniejemy po to, aby reagować. Bez kompromisów. Stoimy po stronie tej >prawdziwej normalności.
Co to jest "prawdziwa normalność"? Kto decyduje o jej prawdziwości?
|
|
 | 6 na 6 | Jennifer85 (821 punktów) | > Problem w tym, że każdy mysli, że myśli samodzielnie, a w efekcie myślenie każdego z nas jest ograniczone - jesteśmy ukształtowani przez nasze środowisko i kulturę w której przyszło nam żyć. Nawet nasze "człowieczeństwo" jest ograniczeniem.Ograniczenia nie oznaczają, że coś jest niemożliwe. Może być trudniejsze do osiągnięcia. Mało kto jest całkowicie odporny na zmianę myślenia. > Manipulacja i kłamstwo są stare jak rodzaj ludzki.Podobnie jak morderstwo i gwałt. Chodzi o to, czy się na nie godzimy. > Świat bez tajemnic byłby nudny.Więc może powinienem napisać: pozornych tajemnic. > Bezpośrednie starcie silnego ze słabym kończy się zwycięstwem silnego i tym samym jest równie racjonalne jak pragnienie porażki...I dlatego właśnie powinienem, jako aspirujący racjonalista, o prawa i godność tych słabszych się upominać. > Co to jest "prawdziwa normalność"? Kto decyduje o jej prawdziwości?Przyznaję, że można się przyczepić. I powiem szczerze: nie wiem. Nie potrafię podać ścisłej definicji. Dla mnie normalność wiąże się z wolnością decydowania o sobie i umiejętnością współistnienia z innymi. Normalność można zdefiniować chyba jedynie wtedy, kiedy ktoś chce ją zdeptać. Wtedy jest to oczywiste. Nie należy jej też mylić z większością czy tym co biologicznie naturalne. Muszę tutaj skapitulować  Pozdrawiam
The road to wisdom? Well, it's plain and simple to express. Err and err and err again, but less and less and less.
|
|
|  | 1 na 1 | bohandas (842 punktów) | >Ograniczenia nie oznaczają, że coś jest niemożliwe. Może być trudniejsze do osiągnięcia.
Niektórych ograniczeń nie sposób sie pozbyć. Nie da się np. przestać być człowiekiem...
>Podobnie jak morderstwo i gwałt. Chodzi o to, czy się na nie godzimy.
Na morderstwa i gwałty się nie godzimy a do nich dochodzi. Podobnie jest z kłamstwem i manipulacją. Zresztą, najlepsze namipulacje to takie, które z czasem uznawane są za oczywistości...
>I dlatego właśnie powinienem, jako aspirujący racjonalista, o prawa i godność tych słabszych się upominać.
Racjonalista w nieracjonalnym świecie (społeczeństwie) sam w pewny sensie jest tym "słabszym". Bo to przecież większość kształtuje obyczaje i stanowi prawa.
|
|
6 na 6 Hotbit (1772 punktów) (zablokowany) | Dodam, że jesteśmy także dla:
Dla żon/mężów kochającymi/okrutnymi mężami/żonami. (niepotrzebne skreślić)
Dla krokodyli/lwów/piranii smaczną potrawą.
Dla kościołów owcami do strzyżenia. (racjonaliści religianci)
Dla kościołów obiektami nienawiści. (racjonaliści ateiści)
Dla pisarzy czytelnikami.
Dla komarów butelkami z krwią.
Dla kur mordercami.
Dla psów przyjaciółmi, członkami ich watahy.
Dla psów wrogami przynależącymi do obcej watahy.
'Jesteśmy dla...' to chyba nic innego niż forma zabawy językowej?
|
|
 | | paganus (731 punktów) | >'Jesteśmy dla...' to chyba nic innego niż forma zabawy językowej?
W tym przypadku - chyba nie tylko jest to zabawa językowa. Czasem odczuwamy potrzebę samooceny, spojrzenia na siebie z innej perspektywy, podsumowania swoich poglądów, postaw i działań. Wprowadza to pewnego rodzaju porządek, dodaje poczucia wewnętrznej równowagi w tym rozchwianym świecie. Doskonale rozumiem autora wątku.
* Wolność jest jak powietrze na szczycie góry. I jedno, i drugie - nie do zniesienia dla słabych. Ryunosuke Akutagawa
|
|
2 na 2 | DEMONICON (4893 punktów) | Ja np. nigdy siebie nie traktowałem, jakobym był dla kogoś. To pytanie pomija stabilny i maksymalnie szeroki model społeczny. Czy żyjemy z ludźmi pośród ludzi, czy żyjemy dla ludzi, ewentualnie troszkę mocniej, czyli dla idealnego wyobrażenia człowieka (tu by się zahaczało nawet o autora takiego modelu i jego (nie)omylność)? Ja wolę żyć z ludźmi pośród ludzi, czuję się równoprawny innym, równowartościowy wśród innych i różny od innych. Jeśli chodzi o "dla", to taki sobie mogę być dla siebie. Dla siebie jestem, dzięki moim producentom, choć zupełnie przypadkowo jestem mną i z jestem moim otoczeniem, a na jakieś otoczenie zawsze będę skazany. Samotna wdowa mówi do dziecka, że już żyje tylko dla niego, to w efekcie wymusza na dziecku presję, coby tej mamy nie zranić np. zmieniając miejsce zamieszkania, bo jest gdzieś bardziej płatna praca. Taka nieformalna umowa emocjonalna granicząca z szantażem. Całe życie poświęcałem się dla ciebie mój synu, .... (tylko dorzucić) a ty mi się tak odpłacasz, taki wstyd przynosisz. Wierni wszystko robią dla Allaha. Komunistyczni działacze partyjni dla mateczki komunizmu. Zazwyczaj się to "dla" łatwo transformuje w 'świętawą' ideologię. Teraz punktami się zajmę: > 1. Jesteśmy dla Kowalskiej i Kowalskiego. Jesteśmy dla szarego człowieka, który gdzieś tam na krańcu świata czuje, że coś nie gra, że robi się go w konia.A jak Kowalscy nas nie potrzebują? Nas takich, jakimi się deklarujemy? Jak sprawimy, że mogą nam zaufać? A skąd ten ktoś z krańców świata może wiedzieć, że go w konia nie robimy, jeśli jeszcze nie jest z zupełnie innej kultury (ukształtowany przez inne mempleksy)? > 2. Jesteśmy bezpieczną przystanią gdzie można się ukryć, gdzie można rozmawiać bez ryzyka. Jesteśmy portem z baterią artyleryjską, która będzie bronić do upadłego tych, którzy naszej pomocy potrzebują. Stanowimy azyl dla każdego, kto podjął decyzję, aby myśleć samodzielnie.Pierwsze zdanie piękne, ale drugie zwyczajnie zagryza. Bateria artyleryjska, bronienie do upadłego i bez ryzyka, poczucie zagrożenia tworzy cenzurę. Jak zmieniać świat, czy może od niego się odgradzać i kształtować własny ogródek? Bez dyskusji z wrogiem się nie odbędzie. Jakieś sojusze trzeba zawrzeć. Papierki podpisać. Westerplatte to za mało. I jeszcze, czy my stanowimy azyl dla tych którzy nie podjęli decyzji o tym, aby myśleć samodzielnie? A jak dzieci myślących samodzielnie samodzielnie myśleć nie będą, znajdą się poza azylem? > 3. Jesteśmy dla człowieka, który atakowany jest ze wszystkich stron kłamstwem i manipulacją. Dostarczamy mu amunicji argumentów, pomagamy sformułować to co gdzieś z tyłu głowy od zawsze czuł.Skąd wiadomo, że racja jest po naszej stronie? Kałasza damy? Pewnie jest, co miał od zawsze z tyłu głowy? Krk też próbuje sformułować to, co gdzieś z tyłu głowy od zawsze wierny czuje, od są księża blisko ludzi. > 4. Gramy w otwarte karty. Zawsze. Nie udajemy baranków, jeśli jesteśmy wilkami. Nie budujemy Konia Trojańskiego. Każdy, nawet przeciwnik, wie czego się po nas spodziewać. Jesteśmy dla ludzi, którzy dosyć mają ukrytych agend i planów w planach wewnątrz planów. Jesteśmy dla ludzi, którzy nie lubią tajemnic i czują się na siłach, aby dążyć do prawdy.Zawsze? No ja nawet własnym kart otwartych pewny nie jestem, choć może mi się wydawać, że tak jest. Ani ze mnie baran, ani wilczur. A co za różnica co się buduje, Koniem Trojańskim zawsze to może być. Skąd ta wiedza, co ktoś wie? Ludziom i tak zostaje tylko, 'wydaje mi się co poeta miał na myśli', a jakie to jest w rzeczywistości... Tajemnica posiadania kochanka, kochanki podnosi adrenalinę... Mit osoby z sercem na dłoni. > 5. Jesteśmy dla tych słabych. Na świecie dość jest ludzi, którzy schlebiają silnym i się z nimi układają.A jak my będziemy silni? Będziemy dla tych słabych. > 6. Jesteśmy pogotowiem. Istniejemy po to, aby reagować. Bez kompromisów. Stoimy po stronie tej prawdziwej normalności.Pogotowie? Polska Służba Zdrowia? Reakcja ... bez kompromisów ... prawdziwa strona moralności ... A jak ja się znajdę po fałszywej? Chyba lepszy kompromis, oczywiście realny, jak gwiezdne wojny, tu zwyczajnie mniej krwi. > 7. Jesteśmy też dla tych ogłupionych, aby naszą obecnością i działaniem powodować ich wstyd i zakłopotanie. Jesteśmy belką w oku religii i ludźmi, którzy zadają niewygodne pytania. Jesteśmy koszmarem szarlatana i biczem na oszusta. Nie jesteśmy po to, aby nas lubić.Będąc ocenionym jako ogłupiony nawet bym się wami nie zainteresował, nie chciałbym waszej obecności i jeszcze jak ktoś mnie z wartości własnej obdziera, to tym bardziej ...po co mi wstyd i zakłopotanie. Żadną belką ... Racjonalnie jest zadawać niewygodne pytania, bo to umniejsza święte prawdy. Lubię być lubianym, a mówię co chcę bez pompatyczności. Jakbym kazanie słyszał z ambony. > 8. Jesteśmy dla tych, którzy nie chcą być więcej oszukiwani i zwodzeni.A tym co tacy być chcą, to wojna? To jakieś 'czyste społeczeństwo' ma być? Kompletnie mnie taki świat nie kręci. Nie czułbym się w takim wolnym. Skoro jeszcze czuję się jednak wolny, to wiercę dziurę w pomysłach na rzeczywistość. Pozdrawiam
|
|
 | | Jennifer85 (821 punktów) | Potraktował Pan moją wypowiedź jako przepis na życie, społeczeństwo i rzeczywistość. Takich aspiracji nie miałem, więc przecenia Pan moją władzę, moc , potęgę  Poświęcanie całego swojego życia dla czegoś/kogoś nie jest moją bajką. Jeśli jednak jest się zwolennikiem jakiegoś ruchu/nurtu, który ma pewne cele, to jest się też automatycznie "dla kogoś" w tej niewielkiej części swojego życia. Napisałem kilka punktów, które charakteryzują ruch/nurt, z którym chętnie bym się identyfikował. Nigdy bym natomiast nie chciał, aby wszyscy byli tacy jak ja. Nie chciałbym też, aby była to jedyna opcja. W sumie: zakładam z góry, że żyjemy (w teorii) w społeczeństwie z wolnością słowa i zrzeszania się, gdzie chronione są elementarne swobody obywatelskie, a "my" wychodzimy z pewną ofertą. Szkoda mi było miejsca na oczywistości. Styl może się nie podobać. Przyjąłem do wiadomości  Pozdrawiam
The road to wisdom? Well, it's plain and simple to express. Err and err and err again, but less and less and less.
|
|
|  | 2 na 2 | DEMONICON (4893 punktów) | > Potraktował Pan moją wypowiedź jako przepis na życie, społeczeństwo i rzeczywistość. Takich aspiracji nie miałem, więc przecenia Pan moją władzę, moc , potęgę  Taki stary to ja nie jestem na Pana.  Przepis na racjonalizm przecież jest przepisem na życie, społeczeństwo i rzeczywistość. Nie aspiracje oceniam, a słowa, tak samo jak Ty moje. Ludzie z zasady chcą dobrze, ale czasami to nie wychodzi. > Poświęcanie całego swojego życia dla czegoś/kogoś nie jest moją bajką. Jeśli jednak jest się zwolennikiem jakiegoś ruchu/nurtu, który ma pewne cele, to jest się też automatycznie "dla kogoś" w tej niewielkiej części swojego życia.Moją bajką nie jest jakiekolwiek poświęcenie, system stabilnie i uczciwie zorganizowany nie potrzebuje poświęceń, bo on działa w uwzględnieniu wszelkich stron. A jest to system relacji, nie poglądów, bo poglądy to ma się dla siebie. Jestem pragmatykiem i wolę systemy. > Napisałem kilka punktów, które charakteryzują ruch/nurt, z którym chętnie bym się identyfikował.A ja napisałem powody dla których się z takim nurtem bym nie identyfikował. Tzn. opisałem widziane przeze mnie sprzeczności. > Nigdy bym natomiast nie chciał, aby wszyscy byli tacy jak ja. Nie chciałbym też, aby była to jedyna opcja.Nie oceniam chęci, a własny odbiór słów. > W sumie: zakładam z góry, że żyjemy (w teorii) w społeczeństwie z wolnością słowa i zrzeszania się, gdzie chronione są elementarne swobody obywatelskie, a "my" wychodzimy z pewną ofertą. Szkoda mi było miejsca na oczywistości.Wolność słowa daje także wolność krytyki. Wolność wychodzenia z ofertą, zezwala na wolność jej krytyki, oczywiście musi być to zakotwiczone w merytoryce. Pozdrawiam
|
|
| |  | | Jennifer85 (821 punktów) | > Taki stary to ja nie jestem na Pana.  O, to sorry za postarzenie  > Przepis na racjonalizm przecież jest przepisem na życie, społeczeństwo i rzeczywistość.Jeśli o mnie chodzi, to nie do końca. W tym co napisałem, chodziło mi raczej o ruch/nurt, nie o filozofię życia. Tzn. jestem przeciwny "masowym" filozofiom życia. Każdy tworzy sobie swoją w miarę jak żyje. Racjonalizm jest dla mnie tylko pewną częścią tej mojej rzeczywistości. Nie wiem nawet, czy najważniejszą. Mam rodzinę, przyjaciół, kolegów i w tej strefie moje poglądy religijne, polityczne czy społeczne nie mają jakiegoś centralnego miejsca. Ale jestem jeszcze obywatelem kraju i członkiem pewnej zbiorowości. I w tym niewielkim fragmencie mojego życia te poglądy są ważne. > Nie aspiracje oceniam, a słowa, tak samo jak Ty moje. Ludzie z zasady chcą dobrze, ale czasami to nie wychodzi.Dlatego staram się być bardziej zrozumiały, co nie zawsze się udaje  > A ja napisałem powody dla których się z takim nurtem bym nie identyfikował. Tzn. opisałem widziane przeze mnie sprzeczności.Dlatego też mówię za siebie. Nie widzę też przeszkód, abyśmy mogli współistnieć. Słowo "dla" odnoszę raczej do grupy docelowej, czyli "targetu". To nie jest tak, że w mojej wizji racjonalizm musiałby być dla każdego (bo inaczej pisanie takiego wątku nie miałoby sensu). Chodzi raczej aby był dla każdego, kto odrzuca objawienie, autorytet i "czucie" a wybiera rozum, jako źródła poznania prawdy. Pytałeś się, jak Kowalska może "nam" zaufać. Ja myślę, że jedyną drogą jest uczciwość z naszej strony i gra w otwarte karty. To jest chyba oczywiste. Nie można udawać kogoś, kim się nie jest i oczekiwać zaufania. A jeżeli Kowalskiej się nie spodoba nasza oferta? Trudno. Ma wybór. Idzie swoją drogą i nic mi do tego. Pisałeś: "Będąc ocenionym jako ogłupiony nawet bym się wami nie zainteresował, nie chciałbym waszej obecności i jeszcze jak ktoś mnie z wartości własnej obdziera, to tym bardziej ...po co mi wstyd i zakłopotanie." Jeżeli ktoś to tak traktuje, to OK. Może się "nami" nie interesować. Wolny kraj. Niestety, dla ogłupionych ludzi sama obecność kogoś, kto się nie zgadza z nimi jest źródłem wstydu i zakłopotania. Trudno. Jeżeli natomiast staje się źródłem agresji, to trzeba się temu przeciwstawić. Potem: "A tym co tacy być chcą, to wojna? To jakieś 'czyste społeczeństwo' ma być?" Nie. Żadna wojna. Współistnienie, współpraca jako obywatele. Życie znajduje sposoby aby godzić nawet Żyda z Arabem, jeżeli tylko stworzy się odpowiednie ku temu warunki. Ale wśród tych warunków nie ma opcji, w której Żyd przebierze się za Araba i będzie się ładnie uśmiechał, w nadziei że nikt nie zauważy. > Wolność słowa daje także wolność krytyki. Wolność wychodzenia z ofertą, zezwala na wolność jej krytyki, oczywiście musi być to zakotwiczone w merytoryce.Podpisuję się pod tym obiema rękami 
The road to wisdom? Well, it's plain and simple to express. Err and err and err again, but less and less and less.
|
|
| | |  | 2 na 2 | DEMONICON (4893 punktów) | > Jeśli o mnie chodzi, to nie do końca. W tym co napisałem, chodziło mi raczej o ruch/nurt, nie o filozofię życia. Tzn. jestem przeciwny "masowym" filozofiom życia. Każdy tworzy sobie swoją w miarę jak żyje. Racjonalizm jest dla mnie tylko pewną częścią tej mojej rzeczywistości. Nie wiem nawet, czy najważniejszą. Mam rodzinę, przyjaciół, kolegów i w tej strefie moje poglądy religijne, polityczne czy społeczne nie mają jakiegoś centralnego miejsca. Ale jestem jeszcze obywatelem kraju i członkiem pewnej zbiorowości. I w tym niewielkim fragmencie mojego życia te poglądy są ważne.To jest wszystko twoje i jednocześnie twoje kierowane na ruch/nurt. Wydaje mi się że minęły czasy wspólnej filozofii "życia", a zaczęły się wspólnej polityki, nie zawsze sprawiedliwej. Myślicieli nikt nie słucha, tylko efektywnych działaczy (np. przedsiębiorców). Nie da się podniecać księżmi słuchając Lady Gagi, która ma większy wpływ na religijność niż się wielu wydaje. Społeczeństwo jest gotowe na gadaniu o drażliwych tematach przy piwie, ale nie chce słuchać prowadyrów. > Dlatego staram się być bardziej zrozumiały, co nie zawsze się udaje  Ja też nie jestem początkiem i końcem. Po to się rozmawia, aby siebie wzajemnie sprostowywać. > Słowo "dla" odnoszę raczej do grupy docelowej, czyli "targetu". To nie jest tak, że w mojej wizji racjonalizm musiałby być dla każdego (bo inaczej pisanie takiego wątku nie miałoby sensu).Ciężko o jedną definicję praktycznego racjonalizmu, taki raczej jest zlepkiem różnych. Twoją kwestią jest tylko, jak szeroki zasięg będzie "dla". Ilu chcesz w zadowalającym ciebie nurcie? Czy to ma być nurt indywidualistów spełniających pewne cechy, czy ruch szeroki. > Chodzi raczej aby był dla każdego, kto odrzuca objawienie, autorytet i "czucie" a wybiera rozum, jako źródła poznania prawdy.Ja odrzucam objawienie, autorytet, "czucie", ale dla źródłem poznania prawdy jest metoda, jak na razie nic naukowej nie przebija, rozum bywa omylny. I? Przekonany do ruchu nie jestem ... Chcę ci pokazać, że nie jest tak lekko. > Pytałeś się, jak Kowalska może "nam" zaufać. Ja myślę, że jedyną drogą jest uczciwość z naszej strony i gra w otwarte karty. To jest chyba oczywiste.Ok. Ale niczego nie gwarantuje. > Nie można udawać kogoś, kim się nie jest i oczekiwać zaufania. A jeżeli Kowalskiej się nie spodoba nasza oferta? Trudno. Ma wybór. Idzie swoją drogą i nic mi do tego.Zgoda. > Jeżeli ktoś to tak traktuje, to OK. Może się "nami" nie interesować. Wolny kraj. Niestety, dla ogłupionych ludzi sama obecność kogoś, kto się nie zgadza z nimi jest źródłem wstydu i zakłopotania. Trudno. Jeżeli natomiast staje się źródłem agresji, to trzeba się temu przeciwstawić.Zmiana z "ogłupionego" na "myślącego religijnie" zwiększa szansę na przyjęcie naszego poglądu, jeśli dobrze będzie uargumentowany, wahającemu się jest to obojętne. Rozmowy z ludźmi do takich wniosków mnie skłaniają. > Nie. Żadna wojna. Współistnienie, współpraca jako obywatele. Życie znajduje sposoby aby godzić nawet Żyda z Arabem, jeżeli tylko stworzy się odpowiednie ku temu warunki. Ale wśród tych warunków nie ma opcji, w której Żyd przebierze się za Araba i będzie się ładnie uśmiechał, w nadziei że nikt nie zauważy.Trzeba wytworzyć takie warunki, przestrzeń do takich warunków. Mi chodzi nie bardziej o to co, ale jak. Pozdrawiam
|
|
| | | |  | 1 na 1 | DEMONICON (4893 punktów) | Oczywiście tutaj moja polemika z Tobą to takie kapryśne "Advocatus diaboli", nawiązujące do próby pokazania, że można na coś szerzej spojrzeć, czy też inaczej. Jak kurz się unosi w jakimś sporze poglądowym, to zazwyczaj unikam jednoznacznej oceny, gdy spór ten dotyczy interpretacji bliskiego mi poglądu. Nie opowiadam się po żadnej stronie, jeszcze nie, przegryzam, trawię, układam sobie w głowie. Na wypowiedź odpowiednią przyjdzie czas. Obowiązuje stanowisko robocze.  Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | | Jennifer85 (821 punktów) | > Oczywiście tutaj moja polemika z Tobą to takie kapryśne "Advocatus diaboli", nawiązujące do próby pokazania, że można na coś szerzej spojrzeć, czy też inaczej.Właśnie o to mi chodziło. Co dwa spojrzenia to nie jedno  > Jak kurz się unosi w jakimś sporze poglądowym, to zazwyczaj unikam jednoznacznej oceny, gdy spór ten dotyczy interpretacji bliskiego mi poglądu.A ja jakoś zaczynam zmierzać ku jednemu biegunowi. Proces trwa już kilka dobrych lat. Nie wiem czy moja obecna pozycja to oznaka starzenia się czy dziecinnienia  > Nie opowiadam się po żadnej stronie, jeszcze nie, przegryzam, trawię, układam sobie w głowie.Też mam podobnie. Harcerstwo - nie. Kółka, samorząd - never. Partia polityczna - choćby mnie opiekali na rożnie to nie, stowarzyszenia - żadne. Wiecznie mi się coś nie podoba. No i teraz też, choć jestem nawet bliski poglądami z wieloma ludźmi, to jakoś trudno mi się ostatecznie zrzeszyć  Może jestem z tych niezrzeszalnych. > Na wypowiedź odpowiednią przyjdzie czas. Obowiązuje stanowisko robocze.  U mnie też. A to dzisiaj jest już nieco inne niż to wczoraj. A tydzień temu to chyba prehistoria  Pozdrawiam
The road to wisdom? Well, it's plain and simple to express. Err and err and err again, but less and less and less.
|
|
1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Jesteśmy dla tych słabych. Na świecie dość jest ludzi, którzy schlebiają silnym i się z nimi układają.
Jesteśmy również przeciw, jesteśmy anty. Kim jesteśmy? Dla kogo jesteśmy? Przeciw komu jesteśmy (polemika). Co mam ze sobą zrobić?... Opcji jest dużo.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
4 na 4 | Appenzeller (3118 punktów) | > 1. Jesteśmy dla Kowalskiej i Kowalskiego. Jesteśmy dla szarego człowieka, który gdzieś tam na krańcu świata czuje, że coś nie gra, że robi się go w konia. Cytat:- ...ludziom w nieszczęściu trzeba pomagać. Najcięższym grzechem ze wszystkich jest nie udzielić pomocy człowiekowi w nieszczęściu. - A co, jak on nie chce pomocy? - Wtedy mamy do czynienia z drugim najcięższym grzechem, którym jest niesienie pomocy komuś, kto sobie jej nie życzy... Jako racjonalista staram się wobec Kowalskich postępować zgodnie z tym wybornym cytatem z mojego ulubionego autora (Bradford, Tak daleko do nieba).
Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
|
|
 | 3 na 3 | Jennifer85 (821 punktów) | I to jest chyba sens najważniejszego punktu, którego oczywiście zapomniałem wrzucić  Dobrze, że jest ktoś czujny. "Kochaj bliźniego swego, jak siebie samego." wymienić na: "A daj już bliźniemu święty spokój!"
The road to wisdom? Well, it's plain and simple to express. Err and err and err again, but less and less and less.
|
|
|  | | Uriel_ (360 punktów) | > I to jest chyba sens najważniejszego punktu, którego oczywiście zapomniałem wrzucić Dobrze, że jest ktoś czujny.Już wrzucam: 1. Błogosławieni Ci, którzy nas potrzebują albowiem dla nich jesteśmy. > "Kochaj bliźniego swego, jak siebie samego."Jestem za o ile faktycznie kochasz samego siebie. Poza tym nie wiem za kogo się uważasz i czy jesteśmy bliźnimi? Może kochasz kogoś innego niż ja, gdy mówię, że też kocham siebie? Ja jestem człowiekiem oświeconym i samoświadomym, Synem Bożym, i to właśnie miłuję a Ty, czy aby nie jesteś ciemniakiem, nieukiem zwanym tez matołem, który powinien być taki jak ja a tymczasem ma w tym względzie nie tylko braki ale i najczęściej odmienne zdanie? Który z nas jest bardziej ludzki ja czy Ty, niedorozwinięty więc i pokornie przyjmujący fakt swej małości, strachliwy, przesadnie pokorny, nieufny, pozbawiony wiary w szansę zmiany swego stanu, może wierzący w "drugą szansę" po śmierci a może jak większość absurdalnie wierzący w spotkanie Mnie po swej biologicznej śmierci? > wymienić na:> "A daj już bliźniemu święty spokój!"A co jest złego w kochaniu bliźniego? Zauważ, że całe "zło" jakie wypunktujesz w odpowiedzi na tak zadane pytanie nie jest składową miłości do bliźniego a ułomności tych, którzy uważają iż są do niej zdolni, iż posiedli wiedzę o tym czym ona jest i czym jest człowiek, którego WARTO miłować czyniąc GO w małpie, w której ślepy na dobro i zło więc i pierworodnie grzeszny na świat przychodzi. Jak ja to lubię  pzdr
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|