Racjonalista - Strona głównaDo treści
Kurczymy się, czy rozwijamy ?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
20-01-2014 21:49julek (1527 punktów)Kurczymy się, czy rozwijamy ?
Ocena 2 na 2
Spotkałem się z opinią że /upraszczając/ ludzie rodzą się coraz słabsi. Że genetycznie degradujemy się, dając szanse przeżyć/ nauka ,medycyna / coraz to słabiej rozwiniętym osobnikom naszego gatunku. Strasznie się "zjeżyłem" na taką opinię. Rozwinęła się prawie rodzinna awantura. Moje argumenty opierały się na ewidentnym wzroście średniej długości życia, zwiększaniu się np średniego wzrostu ludzi. Katowalem też moich oponentów "faszystowskim " podejściem do tematu, bo najprościej, było by eliminować słabsze jednostki z udziału w "rzece genów" . Nie chcę dalej rozszerzać opisu, boję się zaciemnienia "obrazu".
Nie wiem czy używałem dobrych argumentów. Jak uporządkować dyskusję na ten temat, czy nie było błędu w sformuowaniu "tezy" . Będę wdzięczny za pomoc. Julek
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Monentor (475 punktów)
(zablokowany)
Ucząc się w szkole od podstawówki do średniej, zauważyłem coś podobnego, lecz nie to co opisujesz. Moje obserwacje dotyczyły młodych ludzi. Jak byłem w podstawówce ludzie z gimnazjum wyglądali na dorosłych w pełni rozwiniętych fizycznie ludzi. Dzisiaj są tam dzieci po "średnio" 160 cm wzrostu. Tak samo w średniej jeszcze niedawno, z roku na rok przychodziły coraz to dziecinniejsze twarze. Nie wiem czy ktoś to samo zauważył, lub czy zwrócił uwagę... Zastanawia mnie fakt, co może być przyczyną.
20-01-2014 23:40 
 Ocena 9 na 9
Hotbit (1772 punktów)
(zablokowany)
> Jak byłem w podstawówce ludzie z gimnazjum wyglądali na dorosłych w pełni rozwiniętych fizycznie ludzi. Dzisiaj są tam dzieci po "średnio" 160 cm wzrostu. Tak samo w średniej jeszcze niedawno, z roku na rok przychodziły coraz to dziecinniejsze twarze. Nie wiem czy ktoś to samo zauważył, lub czy zwrócił uwagę... Zastanawia mnie fakt, co może być przyczyną.

To proste, starzejesz się Tutaj zwróciłeś uwagę na problem subiektywnej oceny wieku innych osób. Ma na to istotny wpływ wiek oceniającego.
Monentor (475 punktów)
(zablokowany)
>To proste, starzejesz się Tutaj zwróciłeś uwagę na problem subiektywnej oceny wieku innych osób. Ma na to istotny wpływ wiek oceniającego.

Oczywiście, że tak. Z każdym dniem tak się dzieje. Chciałbym to obalić, ale nie mam dowodów, gdyż były to tylko obserwacje. Już widzę jak te dzieci prężnie pracują na emerytury swoich rodziców/dziadków. Wychowankowie bajek, które nie mają żadnego porównania z poziomem kulturalnym moich czasów (Krecik, Smerfy, Gumisie, prawdziwy rysowany Kubuś Puchatek) Dziś co mamy? Gąbka, której ciągle coś się nie podoba, Inspektor z X-tra gadżetami itd. (Nie oglądam telewizji od jakiegoś czasu). Bajki kształtują te młode rozumki i mają znaczący wpływ na ich samodzielność w życiu. To tak na logikę.
21-01-2014 13:01 
 Ocena 8 na 8
Anna Salman (16360 punktów)
>... Wychowankowie bajek, które nie mają żadnego porównania z poziomem kulturalnym moich czasów ...
Przepraszam, ale nie wytrzymałam i zajrzałam do profilu. Słodkie ...
21-01-2014 16:59 
 Ocena 1 na 1
Monentor (475 punktów)
(zablokowany)
>Przepraszam, ale nie wytrzymałam i zajrzałam do profilu. Słodkie ...

Ależ, proszę! . Oglądałem te bajki około 10 - 15 lat temu. Sporo się zmieniło, a odpowiedzieć na to nie umiesz coś, tylko zboczuszku mój profil podglądasz!
21-01-2014 20:42 
 Ocena 4 na 4
Anna Salman (16360 punktów)
>... Sporo się zmieniło, a odpowiedzieć na to nie umiesz coś, tylko zboczuszku mój profil podglądasz!
Na ogół nie buszuję po profilach, ale tak jakoś zabrzmiałeś ... jak moja świętej pamięci babcia (a ona urodziła się w XIX w.).
Przy tym moje bajki były inne, niektóre przaśne bardzo, inne świetne - Krecik wciąż nieśmiertelny, Bajki z mchu i paproci, Proszę słonia, Zaczarowany ołówek i mieliśmy fantastyczny program dla młodzieży - Zwierzyniec z cudownym, niezapomnianym gawędziarzem Michałem Sumińskim.
Czy jednak same bajki i programy coś dają? Wątpię, dzisiejsi politycy wychowali się na tych samych programach TV i podręcznikach, a ich kompetencje / kultura osobista?
julek (1527 punktów)

No to ja wrócę do naszych baranów.
Pozwolę sobie napisać że, jak widać pytanie otwierające rozmowę nie było takie łatwe. Ani tezę nie jest łatwo określić, badań naukowych na temat niewiele, a na dodatek wyraźnie zagląda tutaj etyka, czyli większość ocen jest subiektywnych. Ja jednak z radością "technicznego" określę to jednoznacznie ; wobec zaskakująco szybkiego rozwoju nauki ewentualny zanik klasycznego doboru genetycznego jest zdecydowanie niwelowany. Wymieniany wcześniej znaczny wzrost higieny, dbałość o sprawność fizyczną którą niekoniecznie trzeba wyrabiać w boju czy w gonitwie na polowaniu dopełnia cel. Jestem zdecydowanie optymistycznie nastawiony i przepowiednie ze będziemy kiedyś grubasami ze sprawnym prawym kciukiem nie sprawdzi się. Damy radę, byleby nie zaczynać zbytnio "gmerać w genach" dla osobistych korzyści bogatych. Julek
22-01-2014 19:52 
 Ocena 4 na 4
Anna Salman (16360 punktów)
>... Jestem zdecydowanie optymistycznie nastawiony i przepowiednie ze będziemy kiedyś grubasami ze sprawnym prawym kciukiem nie sprawdzi się. ...
W USA sprawdza się coraz bardziej, a i my mamy stały wzrost osób z nadwagą, przy czym nie są to osoby w "mocno" średnim wieku, czy panie po kilku ciążach, jak kiedyś bywało, lecz dwudziesto / trzydziestoparolatki oraz coraz więcej otłuszczonych dzieci.
PS. Każda ocena jest subiektywna, taka jej uroda.
22-01-2014 20:00 
 Ocena 4 na 4
DyktaFon (9281 punktów)
, lecz dwudziesto / trzydziestoparolatki oraz coraz więcej otłuszczonych dzieci.
>PS. Każda ocena jest subiektywna, taka jej uroda.
>
Ja znam dziesięciolatków z brzuchem otłuszczonym jak mój dziadek.... Jak to zauważyłem, to się lekko oburzyłem na rodziców.... I dowiedziałem się, że to nie moja sprawa. I faktycznie, zamknąłem się
22-01-2014 21:14 
 Ocena 2 na 2
Anna Salman (16360 punktów)
>Ja znam dziesięciolatków z brzuchem otłuszczonym jak mój dziadek.... Jak to zauważyłem, to się lekko oburzyłem na rodziców.... I dowiedziałem się, że to nie moja sprawa. I faktycznie, zamknąłem się
Z jednej strony ... mieli rację, bo to "wolnoć Tomku w swoim domku", ale z drugiej strony kreuje się mit o zdrowym odżywianiu, którego wskaźnikiem ma być spożycie mięsa, a jaka jest jego jakość (zwłaszcza wędlin) co jakiś czas się okazuje. Tu jest pole do działania państwa - wszystkich tych instytucji kontrolnych, dlaczego dopuszcza się reklamy "śmieciowego żarcia", które jest równie szkodliwe, jak alkohol, czy papierosy. Rodzicom / dziadkom nie starcza wyobraźni, a państwo potrafi tylko zagrozić odebraniem praw do opieki, jak w przypadku tego chłopca z nadwagą kilka miesięcy temu. Ręce opadają i co tylko może opaść ...
23-01-2014 02:17 
 Ocena 3 na 3
chesterx (739 punktów)
(zablokowany)
Większym problemem jest to, że w systemie, gdzie na szczycie hierarchii wartości wielu osób stoi znak $, międzynarodowe federacje sportowe jak UEFA, FIFA czy MKOl się sprzedały. Jeśli transmisjom wydarzeń sportowych, których uzasadnieniem byłoby i wydaje się być krzewienie zdrowych nawyków w społeczeństwie, towarzyszą nachalne reklamy i ciągłe przypominanie o sponsorach typu coca-cola czy mcdonald's, to nie można się dziwić, że ci, którzy oglądają zmagania atletów, a jednocześnie reklamy tego szajsu, dają się zwieść, zwłaszcza dzieci, zwłaszcza, jeśli do reklamówek napojów słodzonych chociażby wrzuci się ulubionych akurat w danym momencie piłkarzy i taki Ronaldinho biega wokół uśmiechniętych, rozradowanych, zachwyconych chłopców, trzymając puszkę pepsi w ręku. To jest typowe oddziaływanie na podstawowe potrzeby zwłaszcza silnie działające na dzieci, tyle że każdy boi się postawić tym koncernom, no bo co to by było. Z resztą, jak można mówić o rodzicach czy opiekunach, jeśli dziecka nie da się trzymać ciągle na smyczy bez spaczenia jego zachowania, a jeśli nic się nie zmieniło (a znając życie nie zmieniło się, na pewno nie na lepsze), to to krzewienie zdrowego ducha w dzieciach i młodzieży jest zawalane przez szkołę, gdzie, obok ewenementu, że pokojem, gdzie zawsze unosi się skoncentrowany dym papierosowy, jest pokój nauczycieli wf-u, to w sklepiku szkolnym zawsze łatwo można dostać chipsy, batony z syropem glukozowo-fruktozowym i słodzone napoje.
A na marginesie, to nie wiem jaka była dokładna sytuacja w tej partykularnej sprawie, ale ograniczenie, a nie pozbawienie władzy rodzicielskiej nie byłoby takim najgorszym rozwiązaniem. Tutaj nie dochodzi do odebrania jakiś praw czy przede wszystkim obowiązków rodzicielskich, ale do poddania wykonywania tych praw i obowiązków kontroli o odpowiednim, dostosowanym przez sąd opiekuńczy natężeniu (ot chociażby przydzielenie kuratora) i to czasem dopinguje rodziców do określonego działania. Zupełnie oczywiście abstrahując od chybionego sposobu komunikacji urzędniczki we wspomnianej przez ciebie sprawie.
23-01-2014 07:54 
 Ocena 8 na 8
Meretseger (61860 punktów)
>(ot chociażby przydzielenie kuratora)
Zanim się zastosuje nieco bardziej drastyczne środki, jak kurator sądowy, warto najpierw sięgnąć po instytucję asystenta rodziny. Są to osoby, które nie wpadają jak po ogień raz na trzy miesiące, lecz przychodzą codziennie, pomagają, wyjaśniają, nawet odrabiają z dziećmi lekcje. Świetna rzecz w rodzinach niewydolnych, gdzie popełniane są błędy, ale nie patologicznych.
Niestety, jak wszystko w tym kraju, sprawa rozbija się o pieniądze. Asystentów jest za mało, jest ich wręcz jak na lekarstwo i nawet wolontariat nie poprawia sytuacji na tyle, by choć w połowie były zaspokojone potrzeby takiej pomocy. Za to urzędników od pomocy społecznej jest tylu, że ho, ho. Sama kiedyś trochę robiłam takie rzeczy w ramach wolontariatu i krew mnie zalewała. No, nie zawsze, bo trafiają się urzędnicy naprawdę solidni i pracujący z zaangażowaniem, część jednak poza koniec własnego nosa i stertę papierów nie wygląda. A tu trzeba wykazać odrobinę inicjatywy, podsunąć pomysł, namówić do czegoś dobrego i zdrowego, dać jabłko zamiast chipsów, wytłumaczyć, że najpierw kupuje się chleb, a dopiero potem lakier do paznokci, dzieciaka wygonić od telewizora na boisko, nastoletniej panience wytłumaczyć, że "od pierwszego razu" też można zajść w ciążę i zrobić mnóstwo innych, zdawałoby się oczywistych, rzeczy.
23-01-2014 13:53 
 Ocena 3 na 3
bohandas (842 punktów)
>Jeśli transmisjom wydarzeń sportowych, których uzasadnieniem byłoby i wydaje się być krzewienie zdrowych nawyków w społeczeństwie, towarzyszą nachalne reklamy i ciągłe przypominanie o sponsorach typu coca-cola czy mcdonald's, to nie można się dziwić, że ci, którzy oglądają zmagania atletów, a jednocześnie reklamy tego szajsu, dają się zwieść, zwłaszcza dzieci, zwłaszcza, jeśli do reklamówek napojów słodzonych chociażby wrzuci się ulubionych akurat w danym momencie piłkarzy i taki Ronaldinho biega wokół uśmiechniętych, rozradowanych, zachwyconych chłopców, trzymając puszkę pepsi w ręku. To jest typowe oddziaływanie na podstawowe potrzeby zwłaszcza silnie działające na dzieci, tyle że każdy boi się postawić tym koncernom, no bo co to by było.

O naiwności wielka...
Sport zawodowy to zwyczajny show biznes, i ma taki związek z krzeweniem zdrowego stylu życia, jak Hollywood z upowszechnianiem kultury.
Zresztą w sporcie zawodowym tak czy inaczej nic zdrowego nie ma.

I rzecz jasna, nikt się tu nie boi żadnych koncerów, tylko liczy na ich pieniadze, bo na tym ten biznes polega.

23-01-2014 18:51 
 Ocena 1 na 1
julek (1527 punktów)

>W USA sprawdza się coraz bardziej, a i my mamy stały wzrost osób z nadwagą, przy czym nie są to osoby w "mocno" średnim wieku, czy panie po kilku ciążach, jak kiedyś bywało, lecz dwudziesto / trzydziestoparolatki oraz coraz więcej otłuszczonych dzieci.<

Nie odpowiem jak naukowiec, lecz jako "naturalny" optymista, kiedyś uprawiający sport, sprawny teraz, dla którego oczywista jest konieczność utrzymywania sprawności fizycznej "do końca". To jest element zwykłej mądrości ludzkiej, a ona w wypadku tego gatunku zawsze zwycięża. Przyjdzie otrzeźwienie.

>PS. Każda ocena jest subiektywna, taka jej uroda.

Zgoda, dlatego np, na podstawie subiektywnej oceny stwierdzam swój ateizm i ta ocena jest dla mnie oczywista
Anna Salman (16360 punktów)
>... Przyjdzie otrzeźwienie.
Oby nie za późno.
finerbijk (17282 punktów)
>Moje argumenty opierały się na ewidentnym wzroście średniej długości życia, zwiększaniu się np średniego wzrostu ludzi.
To proste, ludzie żyją dłużej, a w tym także ludzie chorzy. Pytanie co lepsze, czy dożycie sędziwego wieku w zdrowiu dla 10% populacji, czy dożycie sędziwego wieku z tymi czy innymi przypadłościami dla 50%?
Niewątpliwie druga opcja jest lepsza, ponieważ mimo setek tysięcy lat selekcji naturalnej człowiek nie dochrapał się wrodzonej odporności na większość mutujących nieustannie paskudztw i bez poprawy higieny i rozwoju medycyny ciągle byłoby tylko te 10%.
Co do wzrostu, to akurat nie jest to jakiś szczególny wyznacznik zdrowienia, tym bardziej, że często ten wzrost zachodzi dzisiaj w szerz.
Lengyel (2127 punktów)
>Spotkałem się z opinią że /upraszczając/ ludzie rodzą się coraz słabsi. Że genetycznie degradujemy
>się, dając szanse przeżyć/ nauka ,medycyna / coraz to słabiej rozwiniętym osobnikom naszego gatunku.

Przez ostatnie kilkaset lat (zwłaszcza dwieście)bardzo zmieniło się środowisko, w jakim człowiek jest poczynany, rodzony, wzrasta, dojrzewa i starzeje się. Ogólnie rzecz biorąc, ta zmiana umożliwiła lepszą ekspresję genów przez usunięcie ograniczeń w postaci głodu, zimna, chorób i skutków urazów. Na pewno tez poskutkowało to wzrostem frekwencji genów subletalnych, które nie są już eliminowane tak mocno, jak dawniej. Niemniej nie widać, by ich obecność wpływała na populacje niekorzystnie - wzrosła długość życia, gabaryty ciała, za to - jak zwykle w warunkach sprzyjających - przedłużył się okres dorastania i dojrzewania, jak również starzenia się. Nie bardzo natomiast daje się dostrzec przedłużenie plateau dorosłości, choć może potrzebne byłyby w tej kwestii dokładniejsze badania. Wzrósł tez poziom inteligencji - tutaj być może zachodzi selekcja na "geny mądrości", bo komplikujące się środowisko społeczne wymaga przetwarzania coraz większej ilości bitów przez mózg.
Co do zmian genetycznych, to - skoro już umiemy analizować ludzki genom - za niedługi czas da się (po obniżeniu kosztów) zanalizować reprezentatywną próbę z populacji i porównać z DNA parusetletnich szczątków. Początki zresztą są już czynione. Wyniki niechybnie beda zaskakujące...
Irbis33 (186 punktów)
Moja odpowiedz nie będzie pełna. Wiedzę opieram na historii żywienia homo s.
Ludzie z okresu kiedy zajmowali się łowiectwem i zbieractwem żyli dłużej i zdrowiej oraz byli wyżsi niż z początku rolnictwa. Mieli również o 10% większy mózg. nie bez znaczenia była dieta padlina, mięso, rośliny i owoce. O stanie uzębienia nie wspomnę.
21-01-2014 20:34 
 Ocena 1 na 1
ollikm (2038 punktów)
(zablokowany)
Tylko w tych statystykach umyka prawdopodobnie dużo wyższa śmiertelność niemowląt i dzieci.
Irbis33 (186 punktów)
>Tylko w tych statystykach umyka prawdopodobnie dużo wyższa śmiertelność niemowląt i dzieci.

Na czy to opierasz?
Śmiertelności szczególnie dzieci była niższa.
Plemiona łowieckie miały mniejsza populacje niż osadniczo-rolne. To i jeszcze ciągle przemieszczanie się zmieszało ryzyko epidemii( ekskrementy ludzkie i zwierzęce)
Dodatkowo sposób odżywiania się. Plemiona jadły świeższy pokarm. To co upolowali i zbierali w drodze, z powodu ciągłej wędrówki nie robili zapasów. Jakościowo był to pokarm znacznie lepszy.
W rolnictwie trzeba było robić duże zapasy, plony były raz do 2 razy w roku. Nagminne było pleśnienie i gnicie żarcia. Rolnictwo również uzależniła człowieka od warunków pogodowych i nagłych zdarzeń z nimi związanych.

Hotbit (1772 punktów)
(zablokowany)
Kilka ciekawostek:

W wieku XIX Holendrzy, teraz jeden z najwyższych narodów w Europie należał do... najniższych.

W wieku XIX w Wielkiej Brytanii osoby należące do ' wyższych sfer' były średnio o kilkanaście cm wyższe niż osoby ze 'sfer niższych'. W tym kontekście nowego, dosłownego znaczenia nabiera określenie 'sfery wyższe'.

Wyjaśnieniem tych różnic są przede wszystkim różnice w higienie i odżywianiu.

Czy ludzkość ulega 'degradacji'? Sprecyzujmy, czy jakość kodu genetycznego pogarsza się? Tu trzeba by zrobić coś nudnego i trudnego, czyli zrobić badania genetyczne. Pozostają mi głównie spekulacje.
Zmiany fenotypowe, np. wyższy średni wzrost czy dłuższa średnia długość życia wynikają ze zmian w odżywianiu, higienie i medycynie.
Można przypuszczać, że zachodzą pewne zmiany genotypowe korzystne ze względu na rozwój cywilizacyjny, w szczególności - komunikacji. Dawniej ludzie wiązali się głównie z osobami z tej samej lub sąsiedniej wioski, co jak wiadomo mogło łatwo prowadzić do wad genetycznych u potomstwa. Teraz łatwo znaleźć partnera z innego miasta, kraju, a nawet kontynentu, innej rasy. Może to skutkować średnio bardziej zdrowym i silniejszym potomstwem.
Anna Salman (16360 punktów)
>Spotkałem się z opinią że /upraszczając/ ludzie rodzą się coraz słabsi...
Może nie aż tak, ale jednak dane demograficzne obarczone są dużym marginesem błędu. Ów "ewidentny wzrost długości życia" to tylko średnia statystyczna, a ograniczyliśmy śmiertelność wśród dzieci do poziomu kilku procent, czyli - rzeczywiście rodzi się wiele dzieci, które kilkadziesiąt lat temu nie miałyby szansy przyjść na świat albo zmarłyby w okresie niemowlęctwa. Ograniczenie dzietności spowodowało z kolei skokowy wzrost długości życia kobiet.
Już kilka lat temu pojawiły się informacje, że amerykańscy naukowcy szacują długość życia obecnych pokoleń na 10 lat krótszą, niż ich rodziców (tzw. choroby cywilizacyjne, czyli efekt przeżarcia i braku ruchu), ale polskie media z uporem przywołują badania z lat 90-tych, bo to lepiej wygląda i uzasadnia np. podniesienie wieku emerytalnego - że to niby i u nas wzrośnie średnia, wraz ze wzrostem PKB. Otóż nie wzrośnie, bo to efekt skoku demograficznego, jaki pojawił się w XXw. Ludzie urodzeni w jego pierwszej połowie to efekt naturalnej selekcji, jednostki najsilniejsze, które z wejściem w wiek średni uzyskały, często jako pierwsze pokolenie, dostęp do opieki medycznej. Zadziałała filozofia państwa socjalnego, solidaryzmu pokoleń, czyli upowszechnienia usług zdrowotnych, z której duża część społeczeństw wcześniej była wykluczona. Obawiam się, że jak wymrze to pokolenie, średnia nie będzie tak szokująco wysoka. Już teraz nie dziwią nikogo nekrologi osób pomiędzy 45-tym, a 60-tym rokiem życia, chociaż wiszą po sąsiedzku z nekrologami prawie stulatków.
Ponadto na długość i jakość życia całej populacji, zdaniem niektórych, większy wpływ ma upowszechnienie higieny i dostęp do czystej wody, niż rozwój medycyny.
To wszystko zaciemnia obraz.

Dodatkowo bierze się pod uwagę dane z państw wysokorozwiniętych, na których terenach nie trwają wojny. Dla przykładu - mieszkaniec delty Nigru ma szansę dożyć 40 lat, bez względu na płeć i nie jest to enigmatyczna średnia, lecz po prostu rzeczywista maksymalna długość życia.
Irbis33 (186 punktów)
Można by było jeszcze zapytać się czy formułowanie takich tez ma jakikolwiek sens.
Ewolucja i dobór naturalny to ciągły proces.
Co dokładnie znaczy człowiek? biologicznie i medycznie próbuje się nas ustawić do abstrakcyjnego wzorca. Arbitralnie ocenia się wszelkie odchylenia od niego.
Rozwój w stronę grubego cielska z jednym wyjątkowo sprawnym kciukiem nie da się rozpatrywać w oderwaniu od środowiska zewnętrznego. Inni nie znaczy gorsi czy lepsi. Adaptacja i przystosowanie to czynniki kluczowe.
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>się, dając szanse przeżyć/ nauka ,medycyna / coraz to słabiej rozwiniętym osobnikom naszego gatunku.

Naukowe podejście będzie brzmiało faszystowsko.
W celu "ulepszenia"* gatunku ludzkiego słabsze jednostki powinny umrzeć lub się nie rozmnażać. Leczenie i umożliwienie rozmnażania chorym np. na choroby genetyczne "psuje" gatunek.

Jeśli Ty jesteś tą słabszą jednostką, to podejmiesz altruistyczną decyzję i dla dobra gatunku nie będziesz się rozmnażał?

* Czym jest ulepszenie? Wg jakich kryteriów? Np. lepszy jest większy czy mniejszy wzrost? Czy zwiększenie długości życia jest lepsze? A może lepsze będzie krótsze życie i posiadanie większej ilości potomstwa? Lepszy jest dłuższy ogon, czy krótszy?

Zatem można racjonalnie dyskutować o wpływie np. leczenia na poszczególne cechy, ale kiedy mówimy o tym, że któraś z nich jest lepsza, to niestety zwykle opuszczamy grunt nauki...
23-01-2014 15:14 
 Ocena 2 na 2
bohandas (842 punktów)
>W celu "ulepszenia"* gatunku ludzkiego słabsze jednostki powinny umrzeć lub się nie rozmnażać. Leczenie i umożliwienie rozmnażania chorym np. na choroby genetyczne "psuje" gatunek.
>Jeśli Ty jesteś tą słabszą jednostką, to podejmiesz altruistyczną decyzję i dla dobra gatunku nie będziesz się rozmnażał?

Jeśli jesteś poważnie chory genetycznie, a w swoim życiu kierujesz się nie tylko instynktami, to nie będziesz się rozmnażał.
licho nie śpi (487 punktów)
Abstrahując od długości życia i wzrostu osobników, do których odnosi się tu większość dyskutantów:
- czy wspomaganie "zagrożonych" ciąż, a potem chuchanie na najsłabsze nawet wcześniaki nie doprowadzi do tego, że okresu zdolności do rozmnażania dożyje coraz więcej jednostek, nazwijmy to, genetycznie słabych?
- czy sytuacja, w której najlepiej zarabiający i wykształceni ludzie mają najmniej dzieci, a "najdzietniejszy" jest tzw. margines społeczny, nie doprowadzi w końcu do zmniejszenia "potencjału intelektualnego" przyszłej populacji ludzkiej?
Przecież oni wcale nie muszą dożyć późnej starości, wystarczy, że mając lat naście zaczną się rozmnażać, wspomagając potem opieką społeczną.
Dla mnie brzmi to jak droga do umieszczonego w tytule wątku kurczenia się.
Mam tylko nadzieję, że istnieją jakieś procesy "przeciwstawne", ale nie znam się na tym.

P.S.
Tak na wszelki wypadek, dla nadwrażliwych: nie sugeruję kastracji owego marginesu społecznego czy wyrzucania do kosza nierokujących niemowląt.
21-01-2014 15:45 
 Ocena 1 na 1
MajkelSS (2075 punktów)
(zablokowany)
Zacznę od końca :
>P.S.
>Tak na wszelki wypadek, dla nadwrażliwych: nie sugeruję kastracji owego marginesu społecznego czy wyrzucania do kosza nierokujących niemowląt.
>

Owszem nie, ale nieodparte mam wrażenie, że trąci to eugeniką, co nie oznacza od razu, że to coś złego.

>- czy wspomaganie "zagrożonych" ciąż, a potem chuchanie na najsłabsze nawet wcześniaki nie doprowadzi do tego, że okresu zdolności do rozmnażania dożyje coraz więcej jednostek, nazwijmy to, genetycznie słabych?

Nie bierzesz pod uwagę rozwoju techniki i technologii medycznej, która te słabości zrekompensuje. Futurologia to pewnie, ale wierzę, że w przyszłości genetyczne różnice będą niemal pomijalne, przy możliwościach poprawy zdrowia techniką. To nie jest więc bardzo zasadna obawa.

>- czy sytuacja, w której najlepiej zarabiający i wykształceni ludzie mają najmniej dzieci, a "najdzietniejszy" jest tzw. margines społeczny, nie doprowadzi w końcu do zmniejszenia "potencjału intelektualnego" przyszłej populacji ludzkiej?
>Przecież oni wcale nie muszą dożyć późnej starości, wystarczy, że mając lat naście zaczną się rozmnażać, wspomagając potem opieką społeczną.

Nie ma chyba badań, które w bardzo obiektywny sposób stwierdzają, że inteligentne dzieci pochodzą od inteligentnych rodziców. Stawiałbym jednak bardziej na wychowawczy aspekt rozwoju inteligencji człowieka, więc znów, negatywna eugenika, o której w innym wątku mówiła Ratatoskr jest mało istotna. Gorsze jest to, że rodzice, którzy kompletnie dzieci wychowywać nie potrafi i nie dbają o ich rozwój dzieci posiadają, ale to już temat na inną dyskusję.

>Mam tylko nadzieję, że istnieją jakieś procesy "przeciwstawne", ale nie znam się na tym.

Nie bałbym się tej rzekomej degeneracji. Badania statystyczne pokazują, że jednak średnio jesteśmy wyżsi, dzieci posiadają większy zasób wiedzy. Kurczenie się widzi zapewne starsze pokolenie, ale czy nie jest tak, że widziało tak zawsze ?

Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
pielgrzym (264 punktów)
(zablokowany)
Głupota niestety nie boli, więc do ludzi głupich, z głupimi argumentami nic nie dociera. Jedynym sposobem było by znalezienie w tych ludziach ( twoich oponentach ) złych cech, złych genów przodków itd., pamiętaj że każdy ma kogoś w rodzinie, kogo się wstydzi, wystarczy mu to wypomnieć i sugerować ten sam rodzaj genomu.

Jeśli ktoś używa słów które przytaczasz, zapytaj go czy przypadkiem nie jest jakimś potomkiem ( nazwał bym dosadniej ) hitlerowca, co podczas IIWŚ współżył z jego babcią - przecież nie można tego w 100% wykluczyć.

Uważaj tylko, to broń obusieczna!!!
Adam30 (-47 punktów)
>Spotkałem się z opinią że /upraszczając/ ludzie rodzą się coraz słabsi. Że genetycznie degradujemy
>się, dając szanse przeżyć/ nauka ,medycyna / coraz to słabiej rozwiniętym osobnikom naszego gatunku.

Osobiście myślę, że nie tyczy się to całej populacji a raczej elity która rozmnaża się we własnym kręgu nie chodzi tu o elitę intelektualną a o rządzącą tak np. rodzina królewska angielska ukrywa siostry królowej, chore psychicznie i zdeformowane.

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365