>Każda taka eskalacja w nieustannie napiętych relacjach miedzy tymi państwami, grozi wybuchem konfliktu nuklearnego, jako że obydwa państwa posiadają wcale zasobne arsenały takowej broni. Co więcej, konflikt, którego skutki mogą mieć wymiar globalny ( chmura cząstek radioaktywnych rozprzestrzeniająca się poza obszar konfliktu i opadająca w odległych - od miejsca konfliktu - regionach globu) może "zassać" trzeciego wielkiego gracza, a mianowicie Chiny. Państwo to jest związane silnym sojuszem z Pakistanem i może przystąpić do wojny po jego stronie w sytuacji, gdyby Pakistan zaczął jednoznacznie przegrywać pojedynek. A wówczas od razu sytuacja mogłabyś się zmienić na niekorzyść Indii.
Eskalacja napięcia między Indiami a Pakistanem nie może przekroczyć progu racjonalnej kalkulacji ryzyka dotyczącego strat. I nie oslmielam się nawet myśleć o stratach w ludziach. Zanim do takich by doszło, każda że stron poniosłaby straty na tych płaszczyznach, na których buduje się swoją pozycję. Tyle odnośnie ew. braku zdrowego rozsądku. Pytanie moje brzmi następująco. Ile w takim razie zdrowego rozsądku jest wśród tych, którzy o jego brak podejrzewać mogą obie te strony? Chodzi może o budowę zamieszania, które powielane w przestrzeni informacyjnej ma stworzyć sztuczny stopień napięcia i wywołać pożądane reakcje. Pytanie tylko u kogo? Jestem przekonany, że na pewno nie w kręgach które są odpowiedizalne za podejmowanie decyzji na poziomie bezpieczeństwa. Tu chodzi o bezpieczeństwo międzynarodowe, a Indie i Pakistan nie żyją w próżni, to samo dotyczy Chin.
>...a tymczasem, finalnie, pozwolę sobie jeszcze na jedną uwagę. Otóż zaangażowanie się Chin w konflikt jak zarysowano wyżej - może potencjalnie doprowadzić do wieloaspektowego kryzysu w tym państwie, co niewątpliwie będzie miało wpływ na jego rozwój gospodarczy. Jak wiadomo w chwili obecnej Chiny wysuwają się w globalnym peletonie na pierwsze miejsce - ku rozgoryczeniu frustracji innych wielkich graczy, takich jak Rosja czy szczególnie USA. W związku z powyższym - w myśl zasady cui bono - nie można wykluczyć iż państwa owe, a szczególnie Żydoameryka, podejmą działania mające na celu uwikłanie Chin w konflikt, który będzie dla nich sporym problemem i obciążeniem.
Pominąwszy przejście tego konfliktu na coś wyżej niż do tej pory, bo uważam, że takiego przejścia być nie powinno, wykluczając całkowicie użycie broni nuklearnej, trzeba jasno wyłożyć, że Chiny dążą do budowy czegoś co uwzględnia udział tych dwóch narodów. Dotychczasowe napięcia są powodowane zmianami nie tylko w tych państwach, ale również przez ten fakt, zmianami ich realcji z otoczeniem. Chin przeciwko jednym i drugim rozgrywać się nie da, na poziomie przez Ciebie sugerowanym [ja całkowicie wykluczam broń jądrową, uważam to po prostu za nie zrozumienie sytuacji- nie przez Ciebie, ale każdego -to (atom)- sugerującego], w tak łatwy sposób by doprowadzić do zmiany układu między Islamabadem-New Dehli a Pekinem, dołączając jeszcze wewnętrzne - polityczne konsekwencje - w państwie środka.
|