Czy mam odwagę ? W tym przypadku tak. Nienawidzę kłamstwa i stąd jak sądzę to wynika - nie mógłbym żyć w hipokryzji ( mówić ,że wierze skoro tak nie jest ).Napisałaś, że nie wytrzymałabyś tego psychicznie - to ja powiem tak :jeżeli ktoś (może nawet całe otoczenie-chodź nie obawiaj się tego nadmiernie) przestałby Cię lubić tylko dlatego , iż jesteś ateistką czy agnostyczną to nie jest on Twoim przyjacielem , tylko przyjacielem jakiejś wyimaginowanej, zakłamanej postaci , którą nie jesteś. Rozumiesz ? Podporządkowując się otoczeniu, uciekając w konformizm ,nie będziesz ani szczera ani szczęśliwa .  Jeszcze taką małą ciekawostkę przytoczę ku pokrzepieniu: gdy oznajmiłem na religii (2 dni temu) ,że jestem ateistą - nikt mnie nie zaatakował, wręcz na odwrót ,zyskałem poważanie i uznanie w oczach katechety. Paradoksalnie poparł mnie w jakimś stopniu jako wolnomyśliciela i człowieka rozsądnego.
|