Racjonalista - Strona głównaDo treści
Co z lekcji religii?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
06-04-2009 17:55Aleksandra Stolc (550 punktów)Co z lekcji religii?
Ocena 10 na 10
Mam nadzieję, że umieszczam ten wątek w poprawnym dziale. Otóż niedawno przypomniało mi się, jak to mój nauczyciel katecheta (nie ksiądz, a zwykły człowiek z rodziny katolickiej), jeszcze rok temu w klasie maturalnej zadał nam, swoim uczniom, pracę domową w temacie "czystość przedmałżeńska". Wiem, że nazwa tematu była dwuczłonowa, ale niestety nie jestem w stanie przypomnieć sobie reszty. W każdym razie był on również związany z zakładaniem rodziny po ślubie. Moja praca była pracą czysto racjonalną, zahaczającą o logiczne problemy, w związku z czym została solidnie oczerniona. Poruszyłam w niej, jeśli o współżyciu mowa, również biologiczne problemy z jakimi borykają się niejedne pary (typu uczulenia na siebie wzajemnie, a co za tym idzie, kłopoty z zajściem w ciążę) i byłam zdania, że para powinna dobrze poznać się w każdej sferze, by później w małżeństwie nie pojawiły się głębsze problemy. Stwierdziłam w ostatnim akapicie, że życie przeciętnej katolickiej pary obfituje w nudę i marazm, bo obraca się jedynie w sferze "dom-kościół-dzieci-praca-dom-kościół-dzieci-praca", a seks po katolicku w ciemnościach i w pozycjach li wyłącznie "po bożemu", uwstecznia życie erotyczne. Pan katecheta rzecz jasna, jak na "tolerancyjnego" człowieka przystało, ostrzegał nas, że praca ma być samodzielna i przedstawiać własne, nie cudze poglądy. Gdy teolog przeczytał moja pracę i moje poglądy wedle własnego życzenia poznał, w mailu odesłał mi skorygowane zdania, w których dokładnie poprzekręcał sens moich wypowiedzi. Na końcu, wytłuszczoną czcionką napisał, że będzie się za mnie modlił. No i tu pojawia się wciąż dręczące mnie pytanie: skąd w katolickim narodzie tyle nietolerancji, ignorancji, egoizmu i pychy? Warto podkreślić, że nie byłam jedyną maturzystką o podobnym zdaniu, a listy z korektą otrzymało również większość moich przyjaciół...

A może to ja nie miałam racji? Co o tym sądzicie?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Alpha Phoenicis (4607 punktów)
Zależy też czy chodziło mu o:
>"dom-kościół-dzieci-praca-dom-kościół-dzieci-praca",
czy:
>że życie przeciętnej katolickiej pary obfituje w nudę i marazm, bo obraca się jedynie w sferze a seks po katolicku w ciemnościach i w pozycjach li wyłącznie "po bożemu", uwstecznia życie erotyczne.

Ale moim zdaniem nie powinien się czepiać, gdyż sam sobie był winny, skoro chciał twoją własną opinię...

Ale może ta korekta miała na celu naprowadzić na "jedyną słuszną" drogę, gdy poprzednie pranie mózgu się nie udało?
06-04-2009 20:50 
 Ocena 1 na 1
Aleksandra Stolc (550 punktów)
>Ale może ta korekta miała na celu naprowadzić na "jedyną słuszną" drogę, gdy poprzednie pranie mózgu się nie udało?

No zobacz, o tym nie pomyślałam
Matix (5786 punktów)
Sam używałem takich argumentów na religii też w 3 liceum. Katechetka odpowiadała takim bełkotaniem, że dla klasy (czytaj tępego tłumu) wyszło na to że wygrała, bo była lepszą oratorką ode mnie i odpowiednim tonem zakańczała swe wypowiedzi. Czysta katomanipulacja. To jest oczywista sprawa, że para powinna, a nie tylko może poznać się przed ślubem w sferze seksualnej.
06-04-2009 20:59 
 Ocena 5 na 5
Aleksandra Stolc (550 punktów)
>Katechetka odpowiadała takim bełkotaniem, że dla klasy (czytaj tępego tłumu) wyszło na to że wygrała, bo była lepszą oratorką ode mnie i odpowiednim tonem zakańczała swe wypowiedzi.

Dokładnie, skądś to znam. U nas w szkole katecheta był prawdziwym desperatem i fanatykiem; Sadząc po jego wypowiedziach życie musiał mieć diablo nudne i bezwartościowe.

>Czysta katomanipulacja. To jest oczywista sprawa, że para powinna, a nie tylko może poznać się przed ślubem w sferze seksualnej.

Otóż to. Wyobraź sobie, że kiedyś puszczono nam na kasecie film nt. czystości przedmałżeńskiej, gdzie para Polaków, którzy "oddali się" sobie po ślubie, wypowiadali się coś w deseń "do dziś jest między nami pewna krępacja, kiedy musimy się przed sobą rozebrać, ale jest coraz lepiej. Poza tym, jeśli czujemy, że nie jesteśmy akurat teraz gotowi na seks, zajmujemy się czymś mniej wstydliwym, jak na przykład układaniem puzzli" . Voila!
Zyga (1539 punktów)
>Dokładnie, skądś to znam. U nas w szkole katecheta był prawdziwym desperatem i fanatykiem; Sadząc po jego wypowiedziach życie musiał mieć diablo nudne i bezwartościowe.

To, co dla jednych bezwartościowe, dla innych stanowi wartość samą w sobie.
Thorvoy (6588 punktów)
> Pan katecheta rzecz jasna, jak na
>"tolerancyjnego" człowieka przystało, ostrzegał nas, że praca ma być samodzielna i przedstawiać
>własne, nie cudze poglądy.

A Ty uwierzyłaś? Na bogów (ekhm...)! Przecież to były zajęcia z RELIGII!
06-04-2009 21:01 
 Ocena 2 na 2
Aleksandra Stolc (550 punktów)
>A Ty uwierzyłaś? Na bogów (ekhm...)! Przecież to były zajęcia z RELIGII!

Ha, ale ja wszak jeszcze dzieckiem byłam- a dziecko CHCE wierzyć
Cossack (294 punktów)
>skąd w katolickim narodzie tyle nietolerancji, ignorancji, egoizmu i pychy?

Oj...żeby tylko w katolickim. Zapomniałaś o islamskich, protestanckich, hinduistycznych, prawosławnych etc.

Nietolerancja, ignorancja, egoizm i pycha są charakterystyczne dla większości(jeśli nie dla wszystkich) religii. A a odpowiedź na pytanie znajdziesz bezpośrednio u źródła(tj. w tzw. "Świętych Księgach")

>A może to ja nie miałam racji?

Jakiej odpowiedzi się spodziewałaś?
08-04-2009 13:33 
 Ocena 2 na 2
Elka (7473 punktów)
>Nietolerancja, ignorancja, egoizm i pycha są charakterystyczne dla większości(jeśli nie dla wszystkich) religii. A a odpowiedź na pytanie znajdziesz bezpośrednio u źródła(tj. w tzw. "Świętych Księgach")

Przepraszam za mały OT, ale z islamem jest głębszy problem. Koran zakazuje nawracania na siłę. Proponuje swoistą ewangelizację, ale tylko dyskusją i rzeczowym przekonywaniem - próbować, ale nie zmuszać. Nie wolno też nikogo zmusić do wyznawania islamu - chodzenia do meczetu, słuchania wykładów nauczyciela Koranu. Praktyczny przykład (i powyższą wiedzę) uzyskałam od muzułmanina, poznanego - ciekawostka - na zajęciach pt "Religion and Politics".

Zdecydowanie potępiał narzucanie zasad religii komukolwiek, jak również narzucanie światopoglądu, zasad społecznych związanych z religią. Jak powiedział - od nauczania są szkoły, od religii są medresy i tak być powinno - bo albo się uczysz fizyki, albo studiujesz sury i hadisy.

Podobało mi się to podejście jak nie wiem co


and that's it.
Aleksandra Stolc (550 punktów)
>Koran zakazuje nawracania na siłę. Proponuje swoistą ewangelizację, ale tylko >dyskusją i rzeczowym przekonywaniem - próbować, ale nie zmuszać. Nie wolno też nikogo >zmusić do wyznawania islamu - chodzenia do meczetu, słuchania wykładów nauczyciela >Koranu.

I tak też powinno być w KK. W tym niestety zbyt mocno rozwinęły się inwigilacja i chęć kontroli wiernych (co ciekawe, głównie poprzez ich seksualność), dlatego też nie ma mowy o swobodzie i poczuciu wolności. KK narzuca światopogląd i interpretacje słów biblijnych i w żadnym razie nie stara się o dobro wiernych, a o dobro samego Kościoła. Ten cały cyrk wybudowano na bazie fałszu i obłudy ukrytych pod płaszczykiem dobra i miłości do Boga. Niestety większość ludzi łapie ten haczyk.
08-04-2009 17:36 
 Ocena 1 na 1
Cossack (294 punktów)
>>Nietolerancja, ignorancja, egoizm i pycha są charakterystyczne dla większości(jeśli nie dla wszystkich) religii. A a odpowiedź na pytanie znajdziesz bezpośrednio u źródła(tj. w tzw. "Świętych Księgach")
>Przepraszam za mały OT, ale z islamem jest głębszy problem. Koran zakazuje nawracania na siłę. Proponuje swoistą ewangelizację, ale tylko dyskusją i rzeczowym przekonywaniem - próbować, ale nie zmuszać. Nie wolno też nikogo zmusić do wyznawania islamu - chodzenia do meczetu, słuchania wykładów nauczyciela Koranu. Praktyczny przykład (i powyższą wiedzę) uzyskałam od muzułmanina, poznanego - ciekawostka - na zajęciach pt "Religion and Politics".
>Zdecydowanie potępiał narzucanie zasad religii komukolwiek, jak również narzucanie światopoglądu, zasad społecznych związanych z religią. Jak powiedział - od nauczania są szkoły, od religii są medresy i tak być powinno - bo albo się uczysz fizyki, albo studiujesz sury i hadisy.
>Podobało mi się to podejście jak nie wiem co
>
and that's it.


Radzę obejrzeć film "Fitna". Religia i pokój to dwa odległe bieguny. Twierdzenia że religia(ta czy inna) jest religią "pokoju" są szkodliwe.
piątek (1035 punktów)
To jest tylko katecheta... Czego ty wymagałaś od tego zakompleksionego tworu?

"Ja jeden na milion, Ty jeden z miliona"
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>A może to ja nie miałam racji?
Nie miałaś racji, katechezy nie są po to, żeby uczniowie pouczali katechetę, lecz odwrotnie.
.
07-04-2009 10:14 
 Ocena 3 na 3
Aleksandra Stolc (550 punktów)
>Nie miałaś racji, katechezy nie są po to, żeby uczniowie pouczali katechetę, lecz odwrotnie.

Otóż to. Choć faktem niezmiernie denerwującym jest to, że zacierany jest w młodzieży rozwój intelektualny. Katecheci, nawet gdy spluniesz im w twarz niepodważalnym faktem, zaprzeczą wszystkiemu. Uczniowie traktowani są jak rozpędzone bydło, które trzeba usadzić na miejscu- bez względu na to jakim kosztem miałoby się to odbyć.
Jurek (430 punktów)

Katecheci nie są od inspirowania młodzieży do poszukiwań własnych dróg.
Oni są narzędziami,których zadaniem jest wdrukować właściwy i jedynie słuszny soft w umysły dzieci(religia w przedszkolach - o zgrozo!)i młodzieży.Im wcześniej zaczną,tym szybciej widać efekty.
07-04-2009 14:54 
 Ocena 4 na 4
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Im wcześniej zaczną,tym szybciej widać efekty.
A co najważniejsze - efekty te są trwalsze.
.
Sławo (263 punktów)
i to jest kolejny dowód na to, by dać sobie z tym spokój! Może jednak nie ma się co obrażać na Marksa, który mawiał, że religia to opium dla mas!
07-04-2009 16:21 
 Ocena 1 na 1
Aleksandra Stolc (550 punktów)
>i to jest kolejny dowód na to, by dać sobie z tym spokój! Może jednak nie ma się co obrażać na Marksa, który mawiał, że religia to opium dla mas!
>

Nawet nie śmiem
Daniel Czernik (23 punktów)
No cóż, już na wstępie napiszę że katolikiem siebie nie nazywam, ale nie miałaś racji, nie ma czegość takiego jak seks "PO BOŻEMU", sama to wymyśliłaś, a praca-dom itd. to nie problem katolika, jest to zwykła nie tyle patologia co nieumiejętna organizacja czasu. Spowodowana nie tyle czyimś zaniedbaniem co odpowiedzialnością. Wydaje nam się że robimy wszystko co tylko jesteśmy w stanie by zapewnić godny byt naszej rodzinie. Musisz być jeszcze bardzo młoda, i patrzysz prawdobodnie na swoich rodziców, tylko nie wszystko jesteś jeszcze w stanie zrozumieć. A jeżeli chodzi twoją wypowieć na zadany temat,? osobiście uważam że odpisałaś zupełnie nie na temat. Ty poruszyłaś problemy społeczne. To jest dobre ne lekcję Socjologii a nie religii. To że dorośli ludzie w Polsce po pracy siadają przed telewizorem ? Oni są po prostu zmęczeni, my Polacy nie do końca wiemy co zrobić z czasem, przywykamy do tej nudy. A przecież wystarczy wieczorem wyjść na spacer, wybrać się z żoną czy mężem do lokalu w sobotę (elegancko ubrani) to i seks po tym będzie o wiele bardziej interesujący. Tylko że my nie lubimy rozmawiać o seksie. Kochamy się z partnerką przez lata w identyczny sposób co z biegiem lat rzeczywiście staje się nudne. Ale to są sprawy na które Kościół nie ma wpływu (prócz zapobieganiu ciąży, ale to już inna bajka).
13-04-2009 22:00 
 Ocena 1 na 1
Aleksandra Stolc (550 punktów)
Danielu, nie chcę Cię urazić, ale pozwól, że obronię swoje zdanie.

>nie ma czegość takiego jak seks "PO BOŻEMU", sama to wymyśliłaś

Otóż nie. W Bydgoszczy, skąd pochodzi mój Narzeczony, zobaczyłam pewien plakat. Na plakacie tym przedstawiona była klasyczna scena śmierci Jezusa na krzyżu, a pod spodem przeróżniste podpunkty. Jednym z nich był właśnie "seks po katolicku", co ja w zdrobnieniu nazwałam seksem "po bożemu". Była to reklama Frondy. I wybacz, ale nie pisałabym czegoś wyssanego z palca. To nie bardzo w moim stylu. A poza tym, jeśli nie wiesz, pozycja "klasyczna" jest tzw. pozycją misjonarską, pozycją "po bożemu" albo na Glempa. Każdy Ci to powie.

>Musisz być jeszcze bardzo młoda, i patrzysz prawdobodnie na swoich rodziców, tylko nie wszystko jesteś jeszcze w stanie zrozumieć.

I tu się mylisz. Moi Rodzice to strefa dla mnie nienaruszalna. Nie patrzę na życie przez pryzmat kogoś. Tym bardziej na życie seksualne.

>osobiście uważam że odpisałaś zupełnie nie na temat. Ty poruszyłaś problemy społeczne.

Również. Na religii wszak dzieciak uczy się etyki, zachowań, etc. Skoro tytuł odnosił się do założenia rodziny, miało to zdecydowanie również społeczne zabarwienie. Rodzina to jednostka społeczna. W końcu religia też głównie skupia się na rozgrzebywaniu problemów społecznych. Najwyraźniej napisałam coś zgodnego z prawdą, a prawda przedstawicieli Kościoła bardzo boli.

>To że dorośli ludzie w Polsce po prący siadają przed telewizorem ? Oni są po prostu zmęczeni, my polacy nie do końca wiemy co zrobić z czasem, przywykamy do tej nudy.

Mam wrażenie, że piszesz za siebie. I dlaczego wypowiadasz się za wszystkich Polaków? Danielu, nuda i marazm w rodzinach katolickich to tylko i wyłącznie zasługa samych członków tej rodziny. Jeśli ktoś jest zmęczony po pracy, może obejrzeć telewizję, ale równie dobrze może poczytać ciekawą książkę, czy cokolwiek (telewizja deprawuje ludzi i spacza ich umysły notabene). Polak nie wie co robić z czasem z własnej woli. Ja nie mam nudnego życia. I jestem bardzo młoda, owszem, ale wiem, co to praca i wiem co to zmęczenie po tej pracy (mam 20 lat i wraz z Narzeczonym mieszkam teraz w Irlandii). I nigdy nie pozwoliłam, by w moim życiu zawitała rutyna. Mój Narzeczony pochodzi z rodziny ateistycznej. Zmęczony po pracy zawsze miał czas na to, by skoczyć ze mną do kina, podyskutować, zgłębić wiedzę. Katolikom nie chce się tego robić (rzecz jasna tym praktykującym i zacietrzewionym). Dlaczego? Włączenie telewizora to łatwiejszy sposób na życie. Ja takiego nie wybrałam.

>Kochamy się z partnerką przez lata w identyczny sposób co z biegłem lat rzeczywiście staje się nudne.

I po co? Wystarczy odrobina zapału, odrzucenia schematów i ograniczeń, a można zamienić życie seksualne w bajkę.

>Ale to są sprawy na które Kościół nie ma wpływu.

Ależ ma. Kościół uwielbia sprawować kontrolę nad życiem seksualnym ludzi. Jeszcze tego nie zauważyłeś?

Pozdrawiam!
Daniel Czernik (23 punktów)
Rozumiem tylko że ja mimo wszystko staram się patrzeć na to wszystko bardzo obiektywnie, ty nie lubisz Katolików "NO NIE" po pierwsze reklama na plakacie nie ma nic wspólnego z naukami kościoła. Dla KK seks od wieków był, idealnym przykładem do pokazania swoim wiernym że są słabi, grzeszni itd. ale to było naprawdę dawno temu. Ja też mieszkam w Irlandii, i właśnie to nas różni od, jak ty ich nazywasz katolików a ja polakami, a problem polega na tym że nas stać na takie poglądy. Wychodzimy rano do pracy, wracamy z niej w miarę wcześnie, a do tego na wszystko nas stać, tylko pod uwagę weź jeszcze jedno, Irlandii już nie ma, wszyscy za niedługo spotkamy się w kraju, a tam już nie będzie wypłaty raz na tydzień, i co wtedy zrobisz ? kto odrobi lekcje z dziećmi kiedy wy będziecie w kinie, kto przygotuje obiad, posprząta, itd. Małżeństwo to jest coś co trzeba pielęgnować, podlewać. Ale tego trzeba się nauczyć, ty wiesz już jak to robić. A ja z całego serca życzę ci żebyś za 10...20 lat w dalszym ciągu to wiedziała.

Mój Narzeczony pochodzi z rodziny ateistycznej. Zmęczony po pracy zawsze miał czas na to, by skoczyć ze mną do kina, podyskutować, zgłębić wiedzę. Katolikom nie chce się tego robić (rzecz jasna tym praktykującym i zacietrzewionym). Dlaczego? Włączenie telewizora to łatwiejszy sposób na życie. Ja takiego nie wybrałam.

Musisz znać naprawdę wielu katolików, tylko jak już wcześniej napisałem ja się z katolicyzmem nie utożsamiam, ale czasami drażni mnie pretensjonalne podejście do ogółu tylko dlatego że nauka KK nie pozwala ci na pełne wejście do wspólnoty. Jak wcześniej napisałaś żyjesz z narzeczonym, w imię zasad KK cudzołożysz, tak więc grzeszysz. Nie żałujesz, brak aktu skruchy, i nie ma postanowienia poprawy. Jednym słowem możesz iść do kościoła, ale nie wolno przystąpić do komunii, taki pech. I właśnie za to obwiniasz katolików. Troszeczkę się zapędziłem może mam rację, a może nie, tylko ty możesz mi powiedzieć jak bardzo.

Cytat:
Również. Na religii wszak dzieciak uczy się etyki, zachowań, etc. Skoro tytuł odnosił się do założenia rodziny, miało to zdecydowanie również społeczne zabarwienie. Rodzina to jednostka społeczna. W końcu religia też głównie skupia się na rozgrzebywaniu problemów społecznych.


Czy ten sam nauczyciel, powiedział ci kiedykolwiek jakiego rodzaju seks masz uprawiać? w jakich pozycjach ? nie sądzę, więc facet zareagował tak samo jak ja, praca nie na temat. Religia natomiast nie skupia się do rozgrzebywania praktycznie żadnych problemów, ponieważ za dużo smrodu by przy tym wypłynęło. A wszystko co nam ona narzuca to chore co prawda ale niestety ciągle obecne zakazy antykoncepcji.

Pozdrowionka.
14-04-2009 13:11 
 Ocena 4 na 4
Aleksandra Stolc (550 punktów)
>(...) po pierwsze reklama na plakacie nie ma nic wspólnego z naukami kościoła.

Jak dla mnie ma. Wystarczy poczytać sobie artykuły w takiej "Frondzie" czy "Miłujcie się!". Kto, jak nie przedstawiciele KK, porozwieszali podobne kuriozum po całym mieście? Widzisz napis "seks po katolicku" i mówisz sobie: Eee tam, Kościół nie ma z tym nic wspólnego? Jak dla mnie to trochę nierozważne. Seks to ukochana strefa KK. Cokolwiek katolickiego przeczytam, widzę monstrualną ilość artykułów o seksie, masturbacji i tym podobnych. Według mnie Kościół na punkcie seksu ma obsesję. Uwielbiają rozwieszać rzeczy typu "seks po katolicku" na budynkach w mieście, nie patrząc już na to, że może osoby niewierzące miałyby coś przeciwko. To się nazywa nietolerancja, pycha i zacofanie.

A co do tego, że nie lubię katolików. Nie mogę powiedzieć, że NIE LUBIĘ katolików. Moi rodzice są katolikami, a kocham ich najbardziej na świecie. Ja sama kiedyś byłam katoliczką i wiem na ten temat naprawdę dużo. Nie lubię katolików zacietrzewionych i ograniczonych, którzy w obronie swojej wiary, atakują osoby niewierzące argumentami z kosmosu. Z takimi osobami ciężko dyskutować.

>Dla KK seks od wieków był, idealnym przykładem do pokazania swoim wiernym że są słabi, grzeszni itd. ale to było naprawdę dawno temu

Nie sądziłam, że to kiedyś powiem, ale widzę, że nie mam wyjścia. Parę ładnych lat temu, gdy jeszcze byłam praktykującą katoliczką, spowiadałam się w kościele właśnie z seksu przedmałżeńskiego. I wiesz, co mi powiedział katabas ze spowiednicy? Że będę się smażyć w ogniach piekielnych. Poleciało również kilka epitetów nt. heretyki i innych bzdur, więc nie dostałam rozgrzeszenia (nie wystarczył mu nawet fakt, że miałam stałego partnera). Plan B.- poszłam do przygłuchego księdza z tym samym problemem, a dostałam "zdrowaśkę" na pokutę. To był kolejny dowód na to, ze KK jest nieszczery wobec wiernych. Rozbawiło mnie to. Uwierz mi, ta kontrola życia seksualnego nie tylko była sprawowana DAWNO TEMU. Kościół do tej pory, jak widzisz choćby z przykładu B16, potępia prezerwatywy i antykoncepcję. To jest czysta obsesja. Gdyby Kościół już nie uważał, jak napisałeś, że ludzie przez seks są słabi i grzeszni, dawno można byłoby uposażyć apteczkę w parę prezerwatyw i tabletek antykoncepcyjnych. Ale tak nie jest.

>Ja też mieszkam w Irlandii, i właśnie to nas różni od, jak ty ich nazywasz katolików a ja polakami, a problem polega na tym że nas stać na takie poglądy. Wychodzimy rano do pracy, wracamy z niej w miarę wcześnie, a do tęgo na wszystko nas stać, tylko pod uwagę weź jeszcze jedno, Irlandii już nie ma, wszyscy za niedługo spotkamy się w kraju, a tam już nie będzie wypłaty raź na tydzień, i co wtedy zrobisz ?

Dziękuję za troskę. Przepraszam, ale nie wiem co tu ma Irlandia do rzeczy? Irlandia nie Irlandia, rodzice mają obowiązek dbać o dobro swojej rodziny. Wypłata raz na tydzień czy raz na miesiąc nie ma większego znaczenia. Poza tym, jeśli już o mnie pytasz, nie zdecyduję się na dziecko dopóty, dopóki nie zarobię na owe wystarczającej ilości pieniędzy i nie wykształcę się na tyle, by zapewnić temu dziecku dobrego przykładu.

>kto odrobi lekcje z dziećmi kiedy wy będziecie w kinie

Odrabianie lekcji to nie czynność, na jaką schodzi cały dzień. Sama do niedawna siedziałam w szkolnej ławce. Jeśli moje dziecko potrzebowałoby pomocy w lekcjach, zawsze w miarę możliwości służyłabym pomocą (w kinie czy gdziekolwiek też nie spędza się całego dnia).

>kto przygotuje obiad

zazwyczaj ja gotuję, choć nie jestem w tym najlepsza

>posprząta, itd

Też ja. Lubię sprzątać

>Musisz znać naprawdę wielu katolików, tylko jak już wcześniej napisałem ja się z katolicyzmem nie utożsamiam, ale czasami drażni mnie pretensjonalne podejście do ogółu tylko dla tego że nauka KK nie pozwała ci na pełne wejście do wspólnoty. Jak wcześniej napisałaś żyjesz z narzeczonym, w imię zasad KK cudzołożysz, tak więc grzeszysz. Nie żałujesz, brak aktu skruchy, i nie ma postanowienia poprawy. Jednym słowem możesz iść do kościoła, ale nie wolno przystąpić do komunii, taki pech. właśnie za to obwiniasz katolików. Troszeczkę się zapędziłem może mam rację, a może nie, tylko ty możesz mi powiedzieć jak bardzo.

Danielu, ja nie napisałam nigdzie, że chcę w pełni przynależeć do wspólnoty KK i że chcę W OGÓLE do niej przynależeć- ja się od niej ODWRÓCIŁAM. I nie z powodu tych dureństw dotyczących seksu. Ja mam oczy- widzę, obserwuję. Mi komunia, na litość, nie jest potrzebna.Kawałek wafelka ma mnie zbawić i oczyścić?...

I rzeczywiście niczego nie żałuję. Kocham mojego Narzeczonego, wkrótce będę Jego żoną i myślę, że to wystarczy.

>Czy ten sam nauczyciel, powiedział ci kiedykolwiek jakiego rodzaju seks masz uprawiać? w jakich pozycjach ? nie sądzę, więc facet zareagował tak samo jak ją, pracą nie na temat. Religią natomiast nie skupią się do rozgrzebywania praktycznie żadnych problemów, ponieważ za dużo smrodu by przy tym wypłynęło. A wszystko co nam oną narzucą to chore co prawdą ale niestety ciągle obecne zakazy antykoncepcji.

Danielu, nie na temat było, pardon, pierdzielenie mojego katechety o modlitwie za moją duszę. Wedle jego zasad miały to być moje poglądy. On po przeczytaniu pracy pokazał mi, że moje poglądy należy stłumić i zastąpić je paroma regułkowymi bzdurami z KKK. I smrodem zdecydowanie jest właśnie sam ów katechizm, z którego mieliśmy uczyć się zasad etyki. Zdecydowanie wolę myśleć samodzielnie i być człowiekiem uczącym się na błędach, niż człowiekiem uwięzionym przez schematy, któremu błędu nie wolno popełnić.

Pozdrawiam.
Pilch (102 punktów)
Uważam, że lekcje religii w szkole to w ogóle jakis absurd i dyskryminacja dzieci/młodzieży z niewierzących rodzin. I nie chodzi tylko o nie-katolików, czy nie-chrześcijan, lecz o ludzi niewierzących. Wszystko jedno w co nie wierzących.
29-04-2009 22:50 
 Ocena 1 na 1
gohna (5585 punktów)
Zapominają też o osobach, które nie wierzą, ale z różnych względów muszą chodzić na lekcje religii. Zresztą sama widzę po mojej klasie, że z pewnością trafiłaby się niejedna osoba, która gdyby mogła bez problemu to by się wypisała.

"Bez bogów można żyć normalnie. BEZ ROZUMU - NIE!" Drobner
30-04-2009 09:20 
 Ocena 1 na 1
Pilch (102 punktów)
>Zapominają też o osobach, które nie wierzą, ale z różnych względów muszą chodzić na lekcje religii. Zresztą sama widzę po mojej klasie, że z pewnością trafiłaby się niejedna osoba, która gdyby mogła bez problemu to by się wypisała.

Niestety, w wielu szkołach nie ma dla takich dzieci zastępczej etyki. A szkoda. Lekcja filozofii każdemu sie przyda. Na razie nic się z tym, niestety, zrobić nie da.
Itarilde (149 punktów)
Mnie to, szczerze mówiąc, nie dziwi. W końcu nie od dzisiaj wiemy, że katecheza nie służy propagowaniu samodzielnego myślenia, lecz indoktrynacji.

Swoją drogą, w IV klasie liceum moja klasa została uraczona filmem o życiu w małżeństwie. Główni bohaterowie z zapałem opowiadali o wspólnym badaniu konsystencji śluzu (!), a żona powiedziała coś w stylu "codziennie mierzymy temperaturę w tym samym miejscu, może być to pochwa, odbyt lub usta". Co za obrzydlistwo :/ Rzeczywiście, oglądanie takich filmów bardzo skutecznie odbiera ochotę na kontakty seksualne.
30-04-2009 10:07 
 Ocena 1 na 1
Bożydar (2279 punktów)
(zablokowany)
Ja się zastanawiam co to w ogóle ma wspólnego z religią?
Nauka religii nie powinna obejmować w ogóle nauki wiary, ani wymuszania wyznawania jej, bo to jest sprzeczne z Konstytucją RP.
Jeżeli ktoś studiuje inną mitologię, to przecież nie wnika w znaczenie oczyszczenia stajni Augiasza, czy w sposoby unikania złego spojrzenia Meduzy, przez dobór jakichś lustrzanych okularów.
Jeżeli się nad tym zastanowicie, to okaże się że program nauczania religii wykracza daleko poza jej naukę.
Nauczyciel religii nie ma w ogóle prawa żądać i zmuszać ucznia do wypowiedzi ujawniających jego światopogląd, ponieważ jest to również niezgodne z konstytucyjnym zapisem. Uczeń ma prawo być ateistą, zwolennikiem prawa do aborcji i mieć 5 z religii.
30-04-2009 15:00 
 Ocena 1 na 1
Aleksandra Stolc (550 punktów)
>Nauka religii nie powinna obejmować w ogóle nauki wiary, ani wymuszania wyznawania jej, bo to jest sprzeczne z Konstytucją RP.

To prawda, ale ma się to nijak w praktyce. Na mojej lekcji religii (a uczęszczałam dla frajdy dyskutowania z oszołomem katechetą i też, niestety, ze względu na rodziców), każdy musiał uczyć się tych zasad moralności, które były zamieszczone w Katechizmie Kościoła Katolickiego (tym szkolnym). Dodatkowo wiara była oceniana, co było już kompletnym absurdem.

>Jeżeli się nad tym zastanowicie, to okaże się że program nauczania religii wykracza daleko poza jej naukę.

Oczywiście.

>Nauczyciel religii nie ma w ogóle prawa żądać i zmuszać ucznia do wypowiedzi ujawniających jego światopogląd, ponieważ jest to również niezgodne z konstytucyjnym zapisem. Uczeń ma prawo być ateistą, zwolennikiem prawa do aborcji i mieć 5 z religii.

Tak, ale jak już powyżej wspomniałam, w praktyce wygląda to paskudnie. Kiedy tylko ktokolwiek próbował podważyć zdanie katechety, albo choćby nie zgadzał się z nim i kulturalnie dyskutował, ten odstawiał fochy i bezczelnie się śmiał (a śmiech miał iście do bólu denerwujący). Argumentacje miał kosmiczną, co właściwie jest dziwne, bo po teologii powinno umieć się prać mózgi do tego stopnia, by nauczane owieczki potem jak stado zombie zgadzałoby się nawet co do tego, że są niedźwiedziami w ciapki. Na pytania choćby "skąd wziął się Bóg?", odpowiadał "Bóg nie ma ani początku ani końca", co nawet dla katolickiej części mojej klasy było dość śmieszne. Na pytanie, dość znane notabene "czy Bóg byłby w stanie stworzyć kamień, którego sam by nie udźwignął?", odpowiadał: "Bóg nie może stworzyć niczego, co jest z nim sprzeczne". Przecież jest wszechmogący? Przecież może wszystko?- pojawiały się kolejne pytania. Usadzał nas jednak na miejscu jak stado rozpędzonego bydła.
Aleksandra Stolc (550 punktów)
>"codziennie mierzymy temperaturę w tym samym miejscu, może być to pochwa, odbyt lub usta".

Ugh :-/ Rzeczywiście, obrzydlistwo. To chyba nawet gorsze o od mojego postu z układaniem puzzli zamiast uprawiania seksu
30-04-2009 16:29 
 Ocena 1 na 1
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>"codziennie mierzymy temperaturę w tym samym miejscu, może być to pochwa, odbyt lub usta".
>Ugh :-/ Rzeczywiście, obrzydlistwo. To chyba nawet gorsze o od mojego postu z układaniem puzzli zamiast uprawiania seksu

Bez przesady, co w tym obrzydliwego?
Ja tam lubię wszystkie części ciała

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
Aleksandra Stolc (550 punktów)
>Bez przesady, co w tym obrzydliwego? Ja tam lubię wszystkie części ciała
>Adam

Adam, lubić to ja też lubię, ale szczegółów mogli oszczędzić
Itarilde (149 punktów)
>Bez przesady, co w tym obrzydliwego?
>Ja tam lubię wszystkie części ciała
Nie chodziło mi o części ciała jako takie uwierz mi, że zarówno mąż i żona byli z wyglądu i poglądów bardzo, ale to bardzo nieapetyczni

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365