Niedawno dowiedzieliśmy się, że posiadacz losu, który wygrał 165 milionów euro nie zgłosił się po wygraną, a ta przepadała z kretesem. Dziś lub jutro urodzi się 7 miliardowy mieszkaniec naszej planety. Stosunkowo największe szanse są na to, że będzie to Chińczyk lub Chinka ze wsi, albo urodzi się w Indiach (a jeśli w Indiach to pewnie w slumsach), albo w Afryce lub Meksyku. Możemy i my zgłaszać pretensje do tego zaszczytu (a kto nam udowodni, że numer 7 miliardów nie urodził się w rogatywce?) Co wszelako z tego wynika? Jedni powiedzą, że znaleźliśmy się bliżej końca świata z powodu przeludnienia, a drudzy, że jeszcze 20 lat temu sądziliśmy, że te 7 miliardów będzie wcześniej i w gorszej sytuacji ekonomicznej świata. W ciągu tych 20 lat radykalnie zmieniła się sytuacja najludniejszych krajów – Chin i Indii, w ostatnich latach optymistyczne trendy pojawiły się nawet w Afryce. Numer 7 miliardów nie odbierze dyplomu, nigdy nie dowiemy się kto nim był, ale warto przypomnieć, że kiedy rodził się numer 3 miliardy (rok 1960) powód do przerażenia był znacznie większy. Ciekawe. |