 |
Jak się wam podoba raport? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 16-06-2004 13:18 | A. Rosenberg | Jak się wam podoba raport? | Proponuję rzetelną dyskusję na temat ostatniego raportu KK na tema stosowania nieewangelicznych metod w służbie prawdy przez Inkwizycję. Najbardziej "śmierdzi" mi tu sugerowanie, że za palenie na stosie odpowiedzialnie są przede wszyskim władze świeckie. Ale czyja była inicjatywa wszczynania procesów? Niedawno słyszałem, jak na ambonie wprawdzie człowiek świecki ale bardzo zaangażowany zapweniał niejednokrotnie, że "Kościół bronił czarownic". Sądzę, że polemika jest do wygrania bez zbytinich złośliwości, poprzez powaływanie się na fakty. |
| P.M. | Z "Pytań o Chrześcijaństwo" Messoriego, fragment rozmowy z Luigi Firpo
"Kierownik katedry historii myśli politycznej od odległego 1946 roku, Luigi Firpo opublikował wybitne książki, redaguje serie książek dla prestiżowych wydawców, jest członkiem najbardziej ekskluzywnych akademii, wygłasza referaty na międzynarodowych kongresach. A jednak, to logiczne, o wiele bardziej niż z poważnych osiągnięć naukowych, Firpo jest znany szerokiej publiczności z działalności dziennikarskiej. Od lat, w każdą niedzielę, czytelnicy "La Stampy" znajdują jego stały kącik (druga strona na dole, trzy kolumny, mała fotografia)".
"On, niewierzący, on, agnostyk, porusza się jak najbardziej kompetentni teolodzy -- a może nawet lepiej -- wśród podwodnych skał i mielizn starodawnych dysput na temat predestynacji, transsubstancjacji, konsubstancjacji, soterologii, eschatologii.
Często jest jedynym nie duchownym wśród tłumów księży, mnichów, zakonników, zapamiętałym bywalcem największych archiwów kościelnych Europy. Jednak jedno z nich wypełnia sny jego najlepszych nocy: archiwum Kongregacji Świętego Oficjum, obecnie Kongregacji Nauki Wiary.
-- Jestem pewny -- powiedział -- że otwarcie tego archiwum, dotąd dość ograniczone także ze względu na wymogi organizacyjne, przyniosłoby dużą korzyść dla wizerunku Kościoła. Dokumenty Inkwizycji zaświadczyłyby mianowicie o rzeczywistości mało znanej: przed tym trybunałem stawało więcej pospolitych przestępców, ludzi winnych czynów, które również prawo nowożytne uznawałoby za przestępstwa, aniżeli obwinionych o przestępstwa dotyczące poglądów, obrońców wolności myśli. Oszuści, którzy udawali księży, bluźniercy, autorzy pism pornograficznych, fałszerze bull i inna tego rodzaju hołota -- stwierdza wymownie ten sławny antyklerykał, ale historyk prawdziwy, a więc obiektywny. -- Udostępniając wszystkim uczonym te dokumenty, upadłyby inne oszczerstwa nieuzasadnionej czarnej legendy, jaka otacza Inkwizycję. Potwierdziłoby się między innymi, że jej procesy były bardzo poprawne formalnie. Okazałoby się, że dzisiejsze Ucciardone i Rebibbia* są prawdziwymi kręgami piekielnymi w porównaniu z osławionymi celami Inkwizycji, w których życie płynęło w rytm regulaminów surowych, ale nie nieludzkich. Był, na przykład, przepis, że prześcieradło i poszewki mają być zmieniane dwa razy w tygodniu: jak w bardzo porządnym hotelu. -- Uczony mówi dalej: -- Raz w miesiącu odpowiedzialni kardynałowie musieli przyjmować pojedynczo więźniów, aby się dowiedzieć, czego potrzebują. Natknąłem się na jednego więźnia pochodzącego z Friuli, który prosił, aby dostarczono mu piwa zamiast wina. Kardynał zarządził, aby postarano się o nie, ale kiedy nie udało się znaleźć piwa w Rzymie, wytłumaczył się przed więźniem, proponując mu w zamian pieniądze, aby sobie sprowadził ulubiony napój ze swoich stron."
* Współczesne najbardziej znane więzienia włoskie
|
|
 | | PTRqwerty | Merytoryczna dyskusja wymagałaby od każdego z nas (ale zakładam, że twórca wątku to spełnia) przeczytania najpierw owego 800-stronicowego dokumentu.
Jednakże skoro pojawił się już wpis odnoszący się ogólnie do problemu, to kiedyś przysłuchiwałem się rozmowie na Forum Katolik'a o Inkwizycji. Zacytuję teraz wypowiedź forumowicza 'Tek de Cart'.
Tek de Cart "Biorę więc najbardziej może wrogie względem Koscioła, ale rzeczowo opracowane dzieło, bo historię Inkwizycji, pisaną przez zdeklarowanego wroga Kościoła, księdza renegata i masona - Lloriente. Znajduję tam takie zdanie: Inkwizycja hiszpańska straciła (dosł.immola) 234.526 ofiar. Kilka wierszy niżej wyjaśnia on: z których (to ofiar) 9.660 było spalonych "in efige" (tzn. w wizerunku, bo winowajcy umknęli, a palono przedstawiające ich lalki) zaś 206.546 było skazanych na pokuty kościelne (...). 216 faktycznie straconych w ciągu całych trzech wieków trwania Inkwizycji w Hiszpanii (...).
Porównajmy te cyfry z innymi, mniej popularnymi w naszych demokratcznych czasach: rewolucja Francuska w ciągu trzech lat (a tam są trzy wieki) zamordowala na mocy trybunałów rewolucyjnych 300 tysiecy ludzi.(...)
O tych 216 straconych herezjatach i burzycielach ładu społecznego, od przeszło stu pięćdziesięciu lat, piszą tomy za tomami, przedstawiając w najstraszniejszych barwach grozę wiejącą z postaci okrutnych mnichów, ale o mordercach i łotrach noszących nazwiska Robespierrów, Dantonów i Maratów od lat stu trzydziestu pieją ci sami pisarze hymny pochwalne. Dziś sprzysiężenie milczenia zamknęło usta i sumienia historyków i całej światowej prasy, wobec bandytów bolszewickich i meksykańskich zbójów.(...)"
Ponieważ w jakimś stopniu Inkwizycja jest też postrzegana przez Imię róży Eco, wklejam co sam Eco powiedział w Pytania o chrześcijaństwo w rozdziale 'Cztery razy nie w imię rozumu'.
Zatem o Imieniu Róży : książka zadziwiająca w znaczeniu etymologicznym słowa: książka o tyle bardziej "zjadliwa" na ile bardziej przemyślna, erudycyjna, piękna; wielekroć czułem się zmuszonym bronić jej wartości przed pisarzami trochę zazdrosnymi z powodu jej olbrzymiego międzynarodowego sukcesu. Wspaniały sukces Imienia róży jest wynikiem zręcznej narracji, zastosowanego wyrafinowanego rzemiosła, które pozwala również gospodyni domowej, pasjonującej się treścią, doczytać książkę do końca, wchłaniając przy tym jej zjadliwe opary, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. W tym znaczeniu jest ona doskonałym narzędziem kultury masowej.
A co sam Eco? Eco: Reakcja krytyków "katolickich" zdumiała samego Eco.
-- Gdybym był jeszcze wierzącym, byłbym o wiele bardziej bezkompromisowy, o wiele bardziej nietolerancyjny -- mówi mi w swoim mediolańskim domu przy via Melzi d'Eril.
Rozczarowanie Eco jest usprawiedliwione: zdarzyło się rzeczywiście, że ci wierzący, którzy może nie mają dostatecznej jasności umysłu lub boją się zrobić sobie nieprzyjaciół w kulturze, która "się liczy", wychwalali Imię róży; co jest słuszne, biorąc pod uwagę umiejętności autora. Ale nie wytłumaczyli równocześnie bezbronnemu czytelnikowi, że te stronice były zamierzoną i bardzo skuteczną, pływającą miną, podłożoną przez semiologa-pisarza na drodze chrześcijaństwa, dziś już i tak trudnej do przebycia. (Znamienne, że to właśnie tak zwana "katolicka" sieć Telewizji Włoskiej Rai, sfinansowała, chociaż razem z innymi, jej wersję filmową, która zradykalizowała, ręką w sposób świadomie ciężki, karykaturalny wizerunek średniowiecza, przedstawionego zgodnie ze starym schematem jako fanatyczne i ciemne. " Cały opis tej epoki w filmie jest zupełnie fałszywy. Taśma filmowa usiłuje jeszcze pogorszyć starą, oświeceniową, zmyśloną wizję średniowiecza, która została sformułowana przez antychrześcijańską nienawiść, między osiemnastym a dziewiętnastym wiekiem, w celu świadomego wypaczenia chlubnej i jasnej epoki w historii ludzkości. Stwierdziłem rozgoryczony, że na terenie katolickim głosy, które powinny by podnieść się w imię obiektywnej prawdy historycznej, naginają się służalczo i śmiesznie do przyjęcia starej [czarnej legendy] stworzonej przez propagandę, zainteresowaną szkalowaniem tych wieków, ponieważ były one przesiąknięte wiarą w Ewangelię." Tak napisał o filmie, ale także i o książce, profesor Marco Tangheroni, który, będąc kierownikiem Wydziału Mediewistyki Uniwersytetu w Pizie jest tu kompetentny).
Ale nie milczeli wszyscy.
Na szczęście -- także na pociechę Umberta Eco, rozczarowanego chybioną polemiką -- nie wszyscy śpią, również w starym Towarzystwie Jezusowym. Oto więc "Civiltà Cattolica" wyskakuje z wielką rózgą i bije po kostkach pisarza. Już tytuł artykułu jest jasny: "Beztroski nominalizm nihilistyczny Umberta Eco". Pięć gęsto zapisanych stronic ojca Guido Sommavilli, słynnego teologa i krytyka literackiego, kończy się bez zbytnich komplementów: "...inny oczywisty fałsz historyczny, pośród wielu w tej książce: wszystko zbudowane na podobieństwo krzywych zwierciadeł w systematycznym ciągu i w pełzającej taktyce, dla zdyskredytowania i wyśmiania (nawet jeżeli poza tym tak mało skłania do śmiechu) wszystkich wartości Kościoła, religii, etyki, kultury i życia".
Eco: Oskarżony, któremu przypominam ten atak w "Civiltà Cattolica", robi tę jedyną rzecz, na którą mu pozwolono: śmieje się.
-- Mam wrażenie, że ojciec pojął właściwie -- mówi -- dobrze wyodrębnił buteleczkę jadu książki, nawet jeżeli później zbyt mocno nacisnął na pedał.
|
|
|  | | linoskoczek | Nie ma sensu rozpoczynać następnej dysputy, która utknie w martwym punkcie. Moim zdaniem argumentów ludzi związanych (mniej lub bardziej) z Watykanem niegdy nie będzie można uznac za obiektywne. Parafrazując znane powiedzenie: dla poszukiwacza prawdy prawda jest "święta" a dla poszukiwacza świętości prawdziwe jest to co "święte"...
|
|
| |  | | A. Rosenberg | Sprawa jest dość poważna. Otóż niedawno pewien katolicki ewangelista (z Neokatechumenatu) twierdził w obecności młodzieży i osób mniej wykształconych i uznających go za wielki autorytet, że "Kościół i Inkwizycja bronili czarownic przed gniewem ciemnego ludu". Powtarzał to kilkakrotnie. Gdybym miej z nim polemizować lub z kimś z jego znajomych, to co miałbym mu odpowiedzieć? A może miał rację?
|
|
| | |  | | linoskoczek | >to co miałbym mu odpowiedzieć? A może miał rację? Wątpię czy jemu coś pomoże. Tak daleko posuniętego bujania w obłokach nie sposób juz chyba leczyć. Dyskusje z tymi ludźmi, którzy oddziałują na młodzież gorzej niż większość sekciarskich guru (bo wspomaga ich przyzwolenie społeczne), są skazane prawie zawsze na porażkę. Najlepiej działa własny przykład. Jeśli dajesz innym odczuć że do spokojnego i szczęśliwego życia nie potrzebujesz żadnych religijnych bajek i twoja niezależność od nich pomaga ci w życiu to jest szansa że ktoś wyciągnie z tego wniosek. Do tzw. merytorycznej walki musiałbyś się solidnie przygotować a i tak nie uniknął byś posądzenia o niepewność bo jak wskazuje przykład KK i prosta zależność psychologiczcna - temu najbardziej zależy na rozpropagowaniu swojej idei, kto szuka jej potwierdzenia nie w rzeczywistości, ale w ciągle rosnącej liczbie jej wyznawców. Poczucie "wspólnoty lęków i oczekiwań" może spowodować, że najbardziej bzdurna idea pozostaje żywa. Do wyzwolenia ludzi z jarzma systemów religijnych trzeba czegoś więcej niż argumenty zgodne z rzeczywistością ponieważ oni żyją w innej rzeczywistości niestety...
|
|
| | | |  | | Mariusz Agnosiewicz | Nie mam niestety czasu wdawać się w obszerną dyskusję na ten temat, jednak widzę, że trzeba powiedzieć przynajmniej kilka słów. Zadziwiające jest to szermowanie liczbami na podstawie książki księdza Llorente. Oczywiście osoba sceptyczna wynajdzie wiele mankamentów w całym tym wywodzie. Tak na początek, należy napiętnować forumowicza Tek de Cart za to, że przypisuje sobie nieswoje słowa. Gdyż cały ten fragment od "biorę do ręki dzieło" do "meksykańskich zbójów" nie jest jego autorstwa, lecz hrabiego Józefa Tyszkiewicza, o czym dowiedziałem się z jednego tekściku w serwisie sciaga.pl  Wiemy już, że forumowicz nie miał w ręku dzieła Llorente, a nie wiadomo czy i pan hrabia miał. Najpierw słówko na temat uwag ad personam, bo hrabia Tek czyni to argumentem nieomal koronnym wiarygodności danych w swym wywodzie. Autorem na którym się tutaj opiera jest Jean Antoine Llorente, osoba ta żyła między 1756 a 1823 rokiem, był sekretarzem Inkwizycji Hiszpańskiej (od 1789), usiłował zreformować inkwizycję. W 1808 r. opowiedział się za Bonaparte. Czy to możliwe, aby inkwizycja hiszpańska straciła faktycznie jedynie 200 osób? Oczywiście nie. Podczas kiedy my pisaliśmy z odwołaniem do opracowań na podst. archiwów (teksty w dziale Święta Inkwizycja) o danych większych z jednego tylko powiatu czy podobnej innej jednostki administracyjnej, np. w Niemczech. Wystarczy zsumować te liczby, które się tam wymienia na podstawie Llorente: 234,5 tys. "straconych ofiar" 9,6 tys. spalonych "in efige" 206,5 tys. skazanych na pokuty kościelne 216 straconych faktycznie A co z resztą "straconych ofiar" z owych 234,5 tys.? W rachunku tym brakuje ok. 18,5 tys. Odleciały na miotle czy to nowe reguły katolickiej matematyki?  Chyba w pojęciu "stracona ofiara" nie mieści się uniewinnienie czy inna kara wolnościowa. Ja znalazłem taki cytat z książki Llorentego: "Straszliwa działalność Inkwizycji osłabiła potęgę i zmniejszyła liczbę ludności Hiszpanii blokując rozwój sztuk, nauk, przemysłu i handlu, zmuszając wiele rodzin do opuszczenia królestwa, podżegając do wygnania Żydów i Maurów, oraz zabijając na stosach ponad trzysta tysięcy ofiar." (History of the Inquisition, cytowany za R. W. Thompson Papacy and the Civil Power, New York, 1876, s. 82) Liczba 300 tys. jest pomyłką, gdyż w innym miejscu czytałem, że Llorente pisze, że Inkwizycja hiszpańska straciła na stosach ok. 30 tys. ludzi. W innym artykule (Andrew Miller, The History of the Inquisition) znalazłem informację, że Llorente pisze, że w samej tylko Hiszpanii inkwizycja skazała 341 tys. osób, a do tego należy doliczyć tereny zamorskie na których działała "hiszpańska inkwizycja", jak np. Meksyk (który jak wiadomo później odpłacił się klerowi niejako pięknym za nadobne - owi "meksykańscy zbóje"). Ta liczba występowała w wielu innych miejscach. Llorente naprawdę podaje w swojej książce liczbę spalonych przez inkwizycję hiszpańską wynoszącą 31,912 ofiar, spalonych in efige - 17,659, skazanych na inne kary - 291,450. Łączna liczba ofiar przez niego podawana - 341,021. Chyba sam będę musiał dotrzeć do dzieła Lloretne, aby się przekonać ile też on wyliczył tych ofiar. Wątpię jednak, aby było to łatwe, skoro to historyk sprzed paru wieków i chyba nie publikowany w Polsce. To są oczywiście liczby bardzo bardzo względne (pomijając, że niepewne). Gdy przyjmiemy dzisiejszą miarę (co najmniej 10 razy więcej ludności), otrzymujemy liczbę zamordowanych ponad 300 tys. - dla JEDNEGO państwa. Poza tym dzisiejsze techniki są znacznie doskonalsze. Kiedyś trzeba było dołożyć znacznie więcej bestialstwa i okrucieństwa, aby zabić powiedzmy 100 osób niż dziś. Dziś można to zrobić w białych rękawiczkach. To też ma znaczenie. Nie można odnosić x zamordowanych dziś do x zamordowanych 5 wieków temu. Porównywanie tego do czasów rewolucji nie jest zbyt sensowne, gdyż inkwizycja to był normalny element codziennego życia, zaś rewolucja, jak nazwa wskazuje, to czas nadzwyczajny, gwałtownego przewrotu połączonego z zawsze radykalnymi środkami. Jako współczesny obrazek postinkwizycyjny może nam jednak posłużyć XX wiek i to co działo się w Chorwacji pod patronatem Kościoła katolickiego, gdzie mordowano ludność niekatolicką z błogosławieństwem a nawet współdziałaniem kościoła i gdzie śmierć poniosło kilkaset tysięcy innowierców. Zob: www.racjonalista.pl/kk.php/s,992
|
|
| | | | |  | | Mariusz Agnosiewicz | Niepewność danych nt. inkwizycji polega m.in. na tym, że wiele ofiar nie mogło i zapewne nie było ujawnianych w jakichś archiwach. Pomijam ponadto, że archiwa kościelne na ten temat i tak są utajnione. Należy dodać, że obliczanie ofiar inkwizycji polega na kalkulacjach. Te liczby Llorente również to są kalkulacje a nie rachunek wynikający z materiałów archiwalnych (choć wiadomo, że miał opierać się na archiwach). Llorente nie był jakimś historykiem w dzisiejszym tego słowa znaczeniu, lecz księdzem, wielu kwestionuje jego wiarygodność oraz rzetelność. Na podst. książki Haaslera "Zabójcy Boga" mogę podać takie dane: Inkwizytorzy hiszpańscy rozpoczęli działalność od października 1480 r. Pierwszy wyrok śmierci (tzw. auto da fe) wykonano 6 lutego 1481 r. Inkwizycja ta najkrwawsza była na początku, zwłaszcza w pierwszych 30 latach swej działalności Najkrwawszym inkwizytorem był Thomas de Torquemada (1482-1498), wysłał na stos i męki kilka tysięcy ludzi, podaje się od 2 do 10 tys. Haasler podaje: "Do 1498 roku 8.800 ludzi spalono żywcem z jego polecenia, 6.500 na portretach, 90.000 ukarano pokutą różnego rodzaju". Drugim generalnym inkwizytorem był dominikanin Diego Deza (1499-1506). Za jego kadencji spalono żywcem 1.664 osoby, na portretach 832, skazano na pokutę ok. 53.000 ludzi. Za czasów trzeciego generalnego inkwizytora, kard. Franciszka Ximenes de Cisneros (1507-1517) spalono żywcem 2.536 osób, na portretach - 1.368, pokuta - ok. 48.000. Historyk religii i archeolog, S.Reinach, tak podsumowuje dokonania hiszpańskiej inkwizycji: "W 1834 królowa Krystyna zniosła ostatecznie Inkwizycję, która zabiła, w Hiszpanii tylko, przynajmniej 100.000 osób, wypędziła z niej 1.500.000 innych i zrujnowała cywilizację tego pięknego kraju" Stosowanie innych kar, tzw. pokuty, bynajmniej równało się odmówieniem zdrowasiek czy nawet noszeniu znaków hańbiąco-informujących na wzór tego co później naśladował Hitler dla Żydów. Dlatego właśnie to jest tak bardzo mylne. Np. kara tzw. pokoju, czyli więzienie, było to w papieskim wydaniu coś gorszego niż spalenie na stosie. Jako jedno takie miejsce można wymienić Zamek św. Anioła w pobliżu Watykanu. W sześciokondygnacyjnych podziemiach zamku konały ofiary inkwizycji łaskawie obdarzone "pokojem": "spuszczani byli na linie do najgłębszych lochów, pozbawionych światła i zalanych często wodą przeciekającą z płynącego wyżej Tybru. Raz dziennie otrzymywali - także na linie - bochenek chleba i dzbanek wody do picia. Jak wynika z kronik zamkowych, nikt nie przeżył tam dłużej niż trzy tygodnie. Ciała zjadały szczury, a kości pozostawały w lochach." Oni nie figurowali jako skazani na śmierć przez inkwizycję! Inną sprawą jest, że w wielu przypadkach do wydania wyroku nie mogło dojść z powodu tego, że ofiara nie przeżyła procedury karnej, która jak wiemy łączyła się z torturami. O torturach to już całkiem nowy rozdział tematyczny. Aby inkwizytorów nie trapiły z tego powodu wyrzuty sumienia papież Paweł VI w roku 1557 bieży z dekretem, w którym powiada: "bywa tak, że z ich głosowania bądź wyroku wynika kalectwo, przelanie krwi, na nawet śmierć. My dla bezpieczeństwa i spokoju ich sumień... udzielamy im władzy nie tylko wydawania postanowień dotyczących badania i tortury, ale także władzy wydawania wyroków z karą okaleczenia, przelania krwi i śmierci włącznie, i to bez popadania w jakiekolwiek cenzury i nieprawidłowości z tego powodu". Jeden z inkwizytorów, biskup Diego di Simancas pouczał braci: "Inkwizytorzy powinni być bardziej skłonni do stosowania tortur niż inni sędziowie, ponieważ zbrodnia herezji jest skryta i trudna do wykrycia"Ofiary zmarłe podczas tortur też znajdują się poza statystykami skazanych na śmierć. Podobnie skazanie na galery bardzo często kończyło się śmiercią. A to przecież nie figuruje jako wyrok śmiertelny, choć często de facto oznaczał to samo, tylko rozciągnięty w czasie. A poza tym gdyby te statystyki były takie niskie jak się to podaje, to papiestwo nie skrywałoby tak pilnie archiwów na ten temat. Trudno powiedzieć w jakim stanie archiwa te ujrzą światło dzienne. Należy też pamiętać, że mówimy tutaj o inkwizycji hiszpańskiej, zaś inkwizycja papieska była dużo sroższa ("była najsroższą i najnielitościwszą", Reinach) Nie chce mi się natomiast za bardzo komentować kolejnej bzdury jakoby "Kościół bronił czarownic". To oczywiste, że były pojedyncze przypadki kiedy ludzie kościoła bronili "czarownic". Bez trudu można jednak przytoczyć oficjalne dokumenty kościoła w tej sprawie, które bynajmniej obroną nie były i na ogół stanowiły coś co inspirowało zbrodnie. Pamiętajmy przecież, że sztandarowe dzieło Młot na czarownice miało papieskie błogosławieństwo. Inkwizycja w mniejszym stopniu się zajmowała czarownicami. Każdy kto bierze udział w dyskusji na ten temat powinien przynajmniej zapoznać się z naszymi opracowaniami: Inkwizycja: www.racjonalista.pl/kk.php/d,102Podręcznik inkwizytora: www.racjonalista.pl/kk.php/d,198Czarownice: www.racjonalista.pl/kk.php/d,132Młot na czarownice: www.racjonalista.pl/kk.php/d,104
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|