Racjonalista - Strona głównaDo treści
Sami pomyslcie...

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
16-02-2007 19:02tkb_bk (22 punktów)Sami pomyslcie...
No prosze!!Autor greg13 tyt."żegnajcie" jest niezbitym dowodem na to, że ateistą nie był i nie jest, wręcz przeciwnie, on wierzy w Boga choć być może o tym nie wie lub nie wiedział.I tak własnie jest z ludżmi,którzy uważają siebie za ateistów. Po prostu nimi nie są. Jednak wiem że są ludzie szczerze niewierzący w Boga tak jak i są osoby szczerze w niego wierzący. Są jeszcze ludzie, którzy nie wiedzą po której stronie mają stanąć, wahają się (czegoś im w życiu brakuje, czegoś potrzebują...) Wybierają więc stronę, ktora jest im wygodniejsza i łatwiejsza czyli ateizm. Bardzo łatwo jest nie wierzyć, trudniej jednak wierzyć prawda?w tym cała sztuka.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

kimak (2276 punktów)
>Bardzo łatwo jest nie wierzyć, trudniej jednak
>wierzyć prawda?w tym cała sztuka.

Zgadzam się z Tobą! Jeśli w sensowny sposób rozważy się argumenty za i przeciw, a nie posiada się obciążającego już od dziecka bagażu indoktrynacji religijnej, to nie wierzyć jest bardzo łatwo. Bardzo trudno jest natomiast w świetle powyższego wierzyć. Wiara religijna wtedy jest tak trudna, jak wiara w odrośnięcie nogi.
Pozdrawiam


"Bawimy się, bawimy ładnie, lub nie
nieważne, bo Nico niełatwo rozdrażnić"
Lech Janerka
Patty Matheson (2087 punktów)
>Wiara religijna wtedy jest tak trudna, jak wiara w odrośnięcie nogi.

A przede wszystkim nieracjonalna

"Niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie"
joice (259 punktów)
Bardzo łatwo jest nie wierzyć, trudniej jednak
>wierzyć prawda?w tym cała sztuka.
jako mieszkanka tego wyjatkowego kraju-Polski osmiele sie zupelnie z Panem nie zgodzic. w moim jak i wielu znanych mi przypadkach wierzyc w katolicka wersje omamu bylo niezmiernie latwo,natomist byc zdeklarowanym ateistą, ktory szczerze w ZADNEGO boga nie wierzy jest o wiele trudniej niz sadzilam.
codziennie przekonuje sie o tym na nowo.
pozdrawiam.
joice (259 punktów)
ps.oststnio na przyklad przekonalam sie o tym,pragnac odwiedzic ciezko chorego tate w hospicjum.siostra zakonna pragnac zrobic wywiad z rodzina potencjalnej 'duzy do wyrwania' ( okreslenie taty) gdy uslyszala,ze ja w nic takiego jak bog nie wierze probowala wzbudzic we mnie poczucie winy( w dosc podly sposob),ze jesli ja nie uwierze,to bog tate przyjmie mniej chetnie,bowiem nie bedzie go wspierac sila mej modlitwy.come on...no commentsP

ps.moj tata byl w hospicujum na nawodnieniu,jeszcze tak calkiem nie umiera....
$kRz@tEi$tK@ (5585 punktów)
'joice' ma rację. Ja także mam problemy z przekazaniem mojemu otoczeniu moich poglądów, a kiedy mówię, że nie wierzę to ludziom jest ciężko to zrozumieć i zaakceptować. Uważam, że łatwiej jest wierzyć. Wyjaśniacie sobie, że wszystko stworzył bóg, a ja chcę znaleźć racjonalny sposób.
$kRz@tEi$tK@ (5585 punktów)
Chciałam jeszcze dodać, że tak jak może się nawrócić niewierzący na wiarę, tak samo wierzący może przestać wierzyć.

"...cóż szczęście dać może nietrwałe, skoro snem jest całe..."
kafir (363 punktów)
>I tak własnie jest z ludżmi,którzy uważają siebie za ateistów. Po prostu nimi nie są.
Twoja pewność siebie może budzić strach albo śmiech...aż boję się wybrać.

>Jednak wiem że są ludzie szczerze niewierzący w Boga tak jak i są osoby szczerze w niego wierzący. Są jeszcze ludzie, którzy nie wiedzą po której stronie mają stanąć, wahają się (czegoś im w życiu brakuje, czegoś potrzebują...) Wybierają więc stronę, ktora jest im wygodniejsza i łatwiejsza czyli ateizm.
Są jeszcze ludzie, którzy nie stają po żadnej stronie, nie potrzebują tego. To też jest rodzaj ateizmu. I co z nimi zrobić?
Są jeszcze ludzie, którzy nie znają logicznych powodów by uznać istnienie jakiegoś bóstwa za prawdopodobne. To też jest rodzaj ateizmu. Tobie jednak pomylił się chyba ateizm z antyteizmem!

>Bardzo łatwo jest nie wierzyć, trudniej jednak wierzyć prawda?w tym cała sztuka.
Tak! Bardzo łatwo jest nie wierzyć, dużo trudniej jednak jest wiedzieć! To wymaga wysiłku...i szacunku dla siebie i własnego rozumu.


A czasu coraz mniej...
DawidKarolkievitz (984 punktów)
Wybierają więc
>stronę, ktora jest im wygodniejsza i łatwiejsza czyli
>ateizm. Bardzo łatwo jest nie wierzyć, trudniej jednak
>wierzyć prawda?w tym cała sztuka.

Bardzo zabawne jest kiedy jedna i druga strona próbuje udowodnić jak ciężka jest wędrówka drogą, którą obrał.
Ja swej nie wybrałem mając na uwadze kryterium trudu. Wybrałem ateizm dlatego, że była to jedyna droga, którą mógłbym podążać. Za bardzo szanuję sam siebie.

Kolega "greg" był wierzący wskazywać na to mogła typowa dla wierzących egzaltacja, którą, ku mojemu zażenowaniu, zaserwował nam pewnego dnia zimowego.

A tak swoją drogą, krzyczeć i umierać za wiarę potraficie ale proszę zauważyć, że żyjecie jak ateiści co codziennie z satysfakcją odnotowuję. Idea boga nie jest dla Was na tyle wiążąca aby prezentować zachowania, które z założenia winny być inne od zachowań ateisty. Przykładów nie będę przytaczał- podejrzewam, ze każdy wie o czym mówię.
Ale myśl ta jest dla Was tak bardzo krępująca, tak obca, że krzykiem, manipulacją tłumicie ją. Ateizm jest określeniem za którym stoi garnitur postaw, poglądów. Warto je poznać a może niektórzy z Was dowiedzą sie czegoś o sobie. Możliwe, że zaboli. Może dowie się, że wiara była mu obca- zastępował ją jedynie automatyczną deklaracją a jej jałowość- krzykiem.


Jedni żyją według zasad, inni potrafią tylko za nie
umierać
tkb_bk (22 punktów)
Czyli ludzie,którzy wierza w Boga nie szanują siebie?co za bzdury wygadujesz!Wkładasz wszystkich zwłaszcza wierzących do jednej szuflady!
To że ktoś jest wierzący nie znaczy, że robi co mu ksiądz powie,że zgadza sie ze wszystkim co mówią w kosciele,że w ogóle chodzi do koscioła itd. nie należy przesadzać.To że ktoś jest katolikiem wcale nie oznacza kogoś wierzącego.Dajecie wszystkich do jednego wora.
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)
   Dawanie wszystkich do jednego wora wcale nie jest aż tak przerażające. Powiedziałbym, że nawet jest w tym coś krzepiącego. Przerażające jest to, że worów istnieje ilość nieprzebrana.
DawidKarolkievitz (984 punktów)
> Przerażające jest to, że worów istnieje ilość nieprzebrana.

A tu powiedziałbym, że jest coś fascynującego


Jedni żyją według zasad, inni potrafią tylko za nie
umierać
kafir (363 punktów)
>To że ktoś jest katolikiem wcale nie oznacza kogoś wierzącego.


>Dajecie wszystkich do jednego wora.
A jak mamy podzielić wierzących? Na wierzących prawidłowo i wierzących nieprawidłowo?

A czasu coraz mniej...
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
@@@

Ostrożnie z podejmowaniem dyskusji.
"Sami pomyślcie", czy dyskusja z "tkb_bk" jest poznawczo wartościowa, czy jest zwykłym "młóceniem słomy".
Nasza Pani "tkb_bk" wrzuciła nam temat do samodzielnego przemyślenia, a następnie uciekła - rozpoczynając 17 lutego następny wątek.
Znowu z "inteligentnie" przemyślanym problemem:
>"Wiara wiarą a istnienie istnieniem" Można sobie wierzyć badż nie wierzyć a Bóg i tak istnieje (jeden jedyny).

A nasi forumowi racjonaliści znowu pospieszyli z poważnymi wyjaśnieniami.
Co tu wyjaśniać. Zdarza się znacznie częściej niż można sobie wyobrazić.
Głęboka wiara połączona z bezdenną głupotą.
To nie jest nawet uleczalne farmakologicznie. Ale jest to ciekawostka pokazująca piramidkę pełnego spektrum teistycznych postaw. Ta piramida jest ogromnie spłaszczona. Na szczycie garstka tych, z którymi "warto rozmawiać" i ogromna podstawa "tkb_bk" do n-tej potęgi, z którym nie warto rozmawiać, gdyż racjonaliści nie posiadają tu żadnych argumentów.
Nie można zapominać pewnej ważkiej wypowiedzi:
"Nikt nas nie przekona, że czarne jest czarne, a białe jest białe".


Miłego dnia życzę.

.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>No prosze!! Autor greg13 tyt." żegnajcie" jest niezbitym dowodem na to, że ateistą nie był i nie jest, wręcz przeciwnie, on wierzy w Boga choć być może o tym nie wie lub nie wiedział.
>I tak właśnie jest z ludźmi, którzy uważają siebie za ateistów. Po prostu nimi nie są.
>Jednak wiem że są ludzie szczerze niewierzący w Boga tak jak i są osoby szczerze w niego wierzący.
>Są jeszcze ludzie, którzy nie wiedzą po której stronie mają stanąć, wahają się (czegoś im
>w życiu brakuje, czegoś potrzebują...)
>Wybierają więc stronę, która jest im wygodniejsza i łatwiejsza czyli ateizm.
>Bardzo łatwo jest nie wierzyć, trudniej jednak wierzyć prawda? W tym cała sztuka.


******************************

@@@

No proszę. Mamy wyżej piękny przykład jak sobie "Mały Jasio" (tkb_bk), ateizm i niewiarę wybraża.

Szanowny Panie, jest zupełnie odwrotnie. Teizm (w 99%) wysysa się z rodzinnego domu wraz z mlekiem matki - do atezimu w (88%) podrzebny jest intelektualny proces odrzucenia indokrynacji z procesu socjalizacji.
Postawa ateistyczna jest wielokrotnie trudniejsza od postawy teistycznej.
Ateista jest śmiertelny i nie będzie zbawionym. Nie znajduje się pod żadną opieką sił nadprzyrodzonych. Moralnym jest ze względu na swoje głębokie poczucie wymogów człowieczeństwa, a nie ze strachu przed "karą boską". I co najtrudniejsze musi oprzeć się presji i dykryminacji środowiska.
Krótko mówiąc, w Polsce, teizm może wynikać ze zwykłego konformizmu, a ateizm jest trochę postawą bohaterską.

Poniżej przedstawię postawę mojego przyjaciela Andrzeja B. Izdebskiego /Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,4971/ racjonalno-empirycznego sceptyka opierającego swój światopogląd na naturalizmie ontologicznym. Nie jest to tak prościutkie jak Pan sobie wyobraża, ale jednocześnie jest napisane tak prostym językiem, że ma Pan szansę zrozumieć jego postawę.

Że Pan tego nie zrozumie, to tego jestem prawie pewnym i chciałbym się mylić.

"Do wszelakiej działalności społeczno-politycznej oraz wszystkich idei podchodzę dosyć krytycznie, uważając, że w praktyce życia nie jest możliwe pełne osiągnięcie jakiegokolwiek ideału. Czy mając tak krytyczne podejście do rzeczywistości mogę nazwać się sceptykiem? Chyba nie, gdyż - na przykład - mocno wierzę (lub jestem głęboko przekonanym), że poprawa bytu ludzi społecznie dyskryminowanych jest możliwa. Zgodnie z tym poglądem znajomi "pragmatycy" nazywają mnie wierzącym idealistą. Znowu, z tym określeniem nie zgadzają się ci, którzy wierzą w Boga i nazywają mnie niewierzącym, I już wydawałoby się, że zostałem sklasyfikowany, ale po chwili otrzymuję od nich pytanie: - "Nie wierzysz w Boga? No to trudno, niektórzy już tak mają, ale powiedz - w co wierzysz? Bo wierzyć w "coś" koniecznie trzeba".

Czy koniecznie trzeba wierzyć? Sam nie uważam wiary za rzecz człowiekowi konieczną, a całkowitą niewiarę za rzecz możliwą. Nie będę się tu odwoływać do klasyki, choć oczywiście warto tam sięgać, aż po starożytność, nie mówiąc już o współczesnych, powiem tylko, że właśnie jestem takiej postawy przykładem. Nie jestem teistą, ale też nie uważam się ani za ateistę, ani za agnostyka, bliską jest mi postawa racjonalno-empirycznego sceptycyzmu i dlatego z filozoficznego punktu widzenia zdecydowanie, dosłownie i precyzyjnie "w nic nie wierzę".

Zgadzam się z twierdzeniem, iż obszary współczesnej wiedzy są tak wielkie, że większość naszych podstawowych przekonań musimy przyjmować "na wiarę". A idąc dalej, to język zwyczajnych rozmów oraz dyskusji różni się od języka dysput filozoficznych i w nich używam często zwrotu "wierzę w to" lub "wierzę w tamto". Ale przecież czynię tak tylko dlatego, że w codziennym języku trudno używać zwrotu "na podstawie posiadanych przesłanek jestem bardziej lub mniej przekonany o prawdziwości podawanej informacji". Swoje przekonania staram się opierać na wiedzy naukowej, a nie na wierze. Istnieje dla mnie tylko rzeczywistość świata materialnego dostępnego ludzkim zmysłom i przekonują mnie tylko argumenty poddające się naukowej weryfikacji. Wiem, że aktualne przekonania mogą okazać się błędne, ale wtedy zmienię je, gdyż w przeciwieństwie do wiary, nauka nie opiera się na dogmatach. Na gruncie światopoglądowym wiara w absolut, czy istnienie jakiejkolwiek nadprzyrodzoności, do zrozumienia świata nie jest mi potrzebna, nawet odwrotnie czyni ten świat absurdalnym."


Szanowny Panie, ci którzy uważają ideę Boga za absurd wcale nie muszą opierać swoich przekonań na wierze. Oni najczęściej opierają swoje przekonanania na dorobku nauki. Na naturalizmie metodologicznym, a nawet ontologicznym. Ciekawych refleksji życzę.
Marian (5438 punktów)
>Wybierają więc
>stronę, ktora jest im wygodniejsza i łatwiejsza czyli
>ateizm. Bardzo łatwo jest nie wierzyć, trudniej jednak
>wierzyć prawda?w tym cała sztuka.
   Chciałbym przytoczyć pewien, moim zdaniem, trafny cytacik z "Pikniku na skraju drogi" Stugackich:
Dla przykładu hipoteza o Bogu daje z niczym nieporównywalną możliwość zrozumienia absolutnie wszystkiego, absolutnie niczego się nie dowiadując... Daj człowiekowi maksymalnie uproszczony model świata i interpretuj każde wydarzenie w oparciu o ten uproszczony system. Takie podejście do problemu nie wymaga żadnej wiedzy. Kilka wyuczonych formułek plus tak zwana intuicja, i tak zwany zmysł praktyczny, i tak zwany zdrowy rozsądek.
   Tak właśnie! To takie łatwe, nie wymaga nawet żadnej wiedzy, dociekania, niczego. Z drugiej strony, irracjonalna wiara na przekór dowodom może być rzeczywiście trudna. Tak naprawdę łatwa jest nie wiara, czy jej brak; łatwa jest ignorancja. I to obserwuję u wielu moich chrześcijańskich kolegów. Wierzą, bo inni wierzą; nie zastanawiają się nad sensem tego. Po prostu nauczyli się nie myśleć o pewnych sprawach.
   Czy ateizm jest dla mnie wygodniejszy? W pewnym sensie tak. Gdybym miał zmusić siebie do wiary wbrew sobie - to byłoby bardzo trudne. Wręcz niewykonalne.

   Pozdrawiam

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365