Witam Na początek w Administracji jest takie pojęcie - polecenie służbowe. Szef wydał polecenie służbowe - pracownik ma wykonać (jeśli się mieści w granicach). Jeśli pracownik jest wezwany w dniu wolnym do pracy, to należy mu się w zamian dodatkowy dzień wolny za pracę np.: w święta, czy sobotę lub niedzielę. Można to w pewnym sensie porównać to do mundurowego stwierdzenia - "rozkaz nie gazeta..."  W wszystkim jest tylko jeden mały haczyk - jak się ma takie polecenie do zgromadzeń religijnych? > Naturalnie rzeczony sekretarz miasta nagabywany przez prasę nic niewłaściwego w swoich> kategorycznie wyartykułowanych oczekiwaniach nie widzi.No cóż - taka reakcja Sekretarza przy jego wypowiedzie treści: Cytat:Gdybym chciał każde słowo analizować, to oszalałbym... mnie nie dziwi, że on sam nie widzi nic niewłaściwego  Urzędnik piastujący takie stanowisko publicznie przyznaje się do tego, że analizuje tego co mówię. Takie stwierdzenie pozwala postawić pewną tezę: Skoro się nie zastanawia nad tym co mówi, to również może tak postępować podejmując decyzje urzędowe. A taka sytuacja jest już niedopuszczalna!
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|