Racjonalista - Strona głównaDo treści
Przyrost naturalny a gospodarka

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
10-04-2014 12:21dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
Przyrost naturalny a gospodarka
Ocena 12 na 12
Znów zostałem zaskoczony dyskusją, który na portalu racjonalnym nie powinna się toczyć, a jeśli już, to tytułem przypomnienia w tym właśnie dziale - ABC.

W moim odczuciu podstawowa wiedza człowieka myślącego powinna zawierać tę prostą zależność: jeżeli kobiety rodzą z sukcesem więcej niż dwoje dzieci, to gospodarka słabo się rozwija, a im tych dzieci jest więcej, tym gorzej dla gospodarki.

Każdy, kto potrafi liczyć, rozumie lub może łatwo zrozumieć, że dla dobra gospodarki przyrost naturalny powinien być niski. Każdy forumowicz może wykonać proste ćwiczenie z matematyki. Porównajcie dwa społeczeństwa różniące się tylko jednym parametrem - liczbą dzieci. W pierwszym załóżmy, że każda kobieta wychowuje do pełnej sprawności produkcyjnej dwoje dzieci. W drugim - czworo. Nie ma bezrobocia. Wszyscy w wieku 60 lat odchodzą na emeryturę a w wieku 70 lat umierają. Pierwsze dzieko rodzi w wieku 20 lat, czwarte w wieku 30 lat. Policzcie teraz, w którym społeczeństwie jest wyższy poziom życia i więcej wolnych pieniędzy na inwestycje.

Możecie przyjąć inne założenia, np. pierwsze dziecko w wieku 18 lat, albo 23 lat. Czwarte dzieko w wieku 27 lat, albo 35 lat. Średni wiek odejścia na emeryturę niech będzie 57 lat, albo 64 lata, średni wiek zmarłego niech będzie np. 75 lat.

Nie bójcie się, to nie jest zadanie z ekonomii - to najprostsze obliczenia, dostępne dla 8-miolatka, chociaż wymagają trochę czasu. Najprostszy przybliżony rachunek pokazuje, że gdy jest dwoje dzieci, to w społeczeństwie jeden pracujący utrzymuje dwie osoby (siebie i kogoś drugiego). Gdy czworo, to jeden pracuje na trzy (na siebie i dwoje innych).

Kto nie lubi liczyć, nawet na palcach, niech się rozejrzy i porówna, jaki był przyrost naturalny w krajach bogatych, a jaki w biednych. Ale nie zachęcam do tego, bo to wymaga dużo pracy. Dużo łatwiej jest policzyć.

Oczywiśccie ciemnogród cały czas bombarduje nas propagandą na rzecz rodzenia więcej dzieci, więc mało odpornym umysłom trudno jest zachować spokój. Dlatego warto co jakiś czas przypominać tę najprostszą prawdę:

Dodatni przyrost naturalny oznacza degradację gospodarki - im więcej dzieci, tym szybszy upadek. Warto w tym momencie wspomnieć o globalnym przeludnieniu, o dewastacji przyrody i zatruwaniu środowiska naszego życia, o wyczerpywaniu zasobów naturalnych, o epidemiach, problemach wychowawczych... ale lepiej nie rozwijajmy tutaj tych zagadnień, bo to już nie ABC - kto ma ochotę dyskutować pojedyncze aspekty klęski, zwanej dodatnim przyrostem naturalnym, tego zapraszam do specjalistycznych działów forum. Tutaj tylko ogólnie, na podstawowym poziomie, stwierdzam, że dodatni przyrost jest największą klęską, jaka spotyka ludzkość.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Krótko mówiąc najlepiej będzie się żyło ludziom, gdy wszyscy wymrą.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Krótko mówiąc najlepiej będzie się żyło ludziom, gdy wszyscy wymrą.

A ja jeszcze krócej

doku (Tomasz Kamiński)
luke the sky walker (26 punktów)
>Krótko mówiąc najlepiej będzie się żyło ludziom, gdy wszyscy wymrą.
>
Ludzie, tak jak np. karaluchy nie są zagrożeni wymarciem. W przeciwieństwie do karaluchów jesdnak są zagrożenie przegęszczeniem...

Why wait? You can panic now, and avoid the rush.
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)

Wbrew pozorom, w tym szaleństwie jest metoda. Pewne modele matematyczne wykazują, że w rozwarstwionych klasowo społeczeństwach okresowe masowe wymieranie lub emigracja najniższych kast pozwala zachować klasom kontrolującym dostęp do ograniczonych zasobów swój stan posiadania. To po części tłumaczyłoby pewne sprawy.

www.racjonalista.pl/index.php/s,38/t,39339


"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
Brzostowski (7067 punktów)
Dobry żart, w stylu Janusza Korwina Mikke.
Wenancjusz (16441 punktów)

>W moim odczuciu podstawowa wiedza człowieka myślącego powinna zawierać tę prostą zależność: jeżeli
>kobiety rodzą z sukcesem więcej niż dwoje dzieci, to gospodarka słabo się rozwija, a im tych dzieci
>jest więcej, tym gorzej dla gospodarki.
Na razie. Później jest zaludnianie, tworzenie dobra narodowego i dochodu państwa.
>Każdy, kto potrafi liczyć, rozumie lub może łatwo zrozumieć, że dla dobra gospodarki przyrost
>naturalny powinien być niski.
To jest fantastyczne stwierdzenie. dochodzimy do sekwencji, że im mniej dzieci to tym większe dobro gospodarki.
>Porównajcie dwa społeczeństwa różniące się tylko jednym parametrem - liczbą dzieci. W pierwszym
>załóżmy, że każda kobieta wychowuje do pełnej sprawności produkcyjnej dwoje dzieci. W drugim -
>czworo. Nie ma bezrobocia. Wszyscy w wieku 60 lat odchodzą na emeryturę a w wieku 70 lat umierają.
>Pierwsze dzieko rodzi w wieku 20 lat, czwarte w wieku 30 lat. Policzcie teraz, w którym
>społeczeństwie jest wyższy poziom życia i więcej wolnych pieniędzy na inwestycje.
Błąd zasadniczy. Odnosisz się tylko do rozrodczości. A gdzie polityka państwa, którego jest interesem mieć np. za 25 lat dużą moc wytwórczą?
>Nie bójcie się, to nie jest zadanie z ekonomii - to najprostsze obliczenia, dostępne dla 8-miolatka,
>chociaż wymagają trochę czasu. Najprostszy przybliżony rachunek pokazuje, że gdy jest dwoje dzieci,
>to w społeczeństwie jeden pracujący utrzymuje dwie osoby (siebie i kogoś drugiego).
Tym zagadnieniem zainteresował się Bismarck, tworzywszy system ubezpieczeń społecznych wg pomysłu pewnego francuskiego fryzjera (nie do wiary ale tak).
Gdy czworo, to
>jeden pracuje na trzy (na siebie i dwoje innych).
>Kto nie lubi liczyć, nawet na palcach, niech się rozejrzy i porówna, jaki był przyrost naturalny w
>krajach bogatych, a jaki w biednych. Ale nie zachęcam do tego, bo to wymaga dużo pracy. Dużo łatwiej
>jest policzyć.
Czy znasz pojęcie dewaluacji? Tak jak w pieniądzach (jak jest ich więcej jak towaru), tak jak w orderach generała rosyjskiego, tak jak w słuchaniu cały czas tej samej melodii, tak jak jedzeniu codziennie ananasów (do zrzygania), nie uwzględniając, że pewne rzeczy są oderwane od Twojego sposobu widzenia rzeczywistości?
Proponuję codziennie z rana zimny prysznic dla ochłodzenia gorącej głowy.
>Oczywiśccie ciemnogród cały czas bombarduje nas propagandą na rzecz rodzenia więcej dzieci, więc
>mało odpornym umysłom trudno jest zachować spokój. Dlatego warto co jakiś czas przypominać tę
>najprostszą prawdę:
>Dodatni przyrost naturalny oznacza degradację gospodarki - im więcej dzieci, tym szybszy upadek.
???????? Nie rozumiem. Jakie są powody degradacji?
>Warto w tym momencie wspomnieć o globalnym przeludnieniu, o dewastacji przyrody i zatruwaniu
>środowiska naszego życia, o wyczerpywaniu zasobów naturalnych, o epidemiach, problemach
>wychowawczych... ale lepiej nie rozwijajmy tutaj tych zagadnień, bo to już nie ABC - kto ma ochotę
>dyskutować pojedyncze aspekty klęski, zwanej dodatnim przyrostem naturalnym, tego zapraszam do
>specjalistycznych działów forum. Tutaj tylko ogólnie, na podstawowym poziomie, stwierdzam, że
>dodatni przyrost jest największą klęską, jaka spotyka ludzkość.
Dziękuję za odkrywcze spostrzeżenie. Jestem zniewolony i osłabłem z wrażenia. O czym ty piszesz? czy jesteś na haju lub pod wpływem?


Ich bin besser als mein Ruf
14-04-2014 15:05 
 Ocena 1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>>Dodatni przyrost naturalny oznacza degradację gospodarki - im więcej dzieci, tym szybszy upadek.
>???????? Nie rozumiem. Jakie są powody degradacji?

Brak pieniędzy na inwestycje. Nie przeczytałeś uważnie. Nie zauważyłeś, że sformułowałem zadanie z matematyki. Jest bardzo proste.

>Jestem zniewolony i osłabłem z wrażenia. O czym ty piszesz? czy jesteś na haju lub pod wpływem?

Jestem pod wpływem wyników dodawania. Radzę Ci, poddaj się czasem temu wpływowi.

doku (Tomasz Kamiński)
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)

Gdyby tylko życie dało się sprowadzić do matematyki...

"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
Dostałem odpowiedź, ale jej nie widzę. Odpowiem więc tutaj, bo problem jest wart wyjaśnienia.

"Ktoś musi tym rozwiniętym gospodarkom z ujemnym przyrostem naturalnym produkować super tanie trampki i być tanią siłą roboczą do składania smartphonów. Jak na razie niski przyrost naturalny w rozwiniętych gospodarkach Europy jest zależny od dodatniego przyrostu naturalnego w Chinach, Indiach i okolicach"

To prawda, że duży przyrost naturalny jest hodowlą taniej siły roboczej. Jeśli w wolnym świecie pracownik podzieli swoje wynagrodzenie na 3 części, to jedną z nich może zainwestować. Tymczasem w narodzie pleniącym się, pracownik musi podzielić zarobki na 4 części, żeby wyżywić rodzinę i coś zainwestować - żyją gorzej i mniej inwestują.

Ci, co żyją gorzej, mają gorsze zdrowie i gorsze wykształcenie - stają się gorszymi pracownikami, zarabiają mniej niż pracownicy, którzy w dzieciństwie żyli lepiej.

Ci co mniej inwestują, mają mniej miejsc pracy w swoim kraju, więc muszą szukać pracy w krajach, gdzie jest więcej inwestycji.

doku (Tomasz Kamiński)
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)

Skoro niski przyrost naturalny sprzyja rozwojowi dobrobytu, to jaką rolę w krajach wysokorozwiniętych pełni samobójstwo i eutanazja?


"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
15-04-2014 09:20 
 Ocena 3 na 3
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> jaką rolę w krajach wysokorozwiniętych pełni samobójstwo i eutanazja?

Zaskakująca zmiana tematu.

Rolę samobójstwa psychologia ewolucyjna wyjaśnia w kategoriach doboru krewniaczego - niektóre osoby szkodzące swoim bliskim usuwają się dla dobra rodziny. Poza tym samobójstwa są na tyle rzadkie, że można je traktować jako przypadkowe patologie.

Ciekawszym zagadnieniem jest "eutanazja", bo podejrzewam, że użyłeś tego słowa w nowym pospolitym znaczeniu - taka rydzykowa nowomowa. W klasycznym rozumieniu eutanazja jest czynem szlachetnym, czasem wręcz bohaterskim... i o wiele rzadszym niż samobójstwo. Ale Ty to jakoś kojarzysz z przyrostem naturalnym, więc rozumiem, że piszesz o jakimś zjawisku masowym - jakiejś metodzie regulacji populacji zaczerpniętej z literatury SF i rydzykowej propagandy.

Powiedzmy, że udałoby Ci się wdrożyć jakiś program masowych samobójstw emerytów, żeby można było rodzić więcej dzieci bez obniżania stopy życiowej. Tylko po co? Ludzi na świecie jest zbyt wielu. Zamiast zachęcać emerytów do umierania, lepiej jest rodzić mniej dzieci. Dziadkowie są wbrew pozorom bardzo dobrym składnikiem środowiska rozwoju dzieci, dużo pomagają w domu, pamiętają jak się robi wiele rzeczy...

Niech sobie starszy spokojnie dożywają, niech liczba ludzi maleje, niech gospodarka rozkwita. Jeżeli liczba ludzi spadnie poniżej miliarda, to można zacząć się zastanawiać, czy to nie za mało. Na razie skupić się powinniśmy na tym, żeby narodom pleniącym się wyjaśnić, dlaczego tyle jest u nich zła, cierpień i nędzy. Niech najpierw oni nauczą się żyć bez tej masy cierpiących i umierających dzieci wokół siebie.

doku (Tomasz Kamiński)
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)

Z różnych symulacji wiemy, że szybsza wymiana pokoleń sprzyja lepszemu przystosowaniu populacji jako całości do zmieniających się warunków otoczenia. Osobniki stare powinny szybko ustępować miejsca młodym, co gwarantowałoby bardziej dynamiczny rozwój i lepsze przystosowanie. Niestety, w warunkach obecnej cywilizacji nadmiernie długowieczne stare osobniki utrudniają szybką wymianę pokoleń, blokując młodszym pokoleniom dostęp do ograniczonych zasobów, co musi skutkować stagnacją i wolniejszym tempem wdrażania innowacji, na które zawsze bardziej otwarte są młodsze pokolenia.
Nie zdziwię się jednak, gdy osoba w twoim wieku będzie przedstawiać inną wersję rzeczywistości. Pokolenie 50+ musi przecież jakoś uzasadnić, choćby fasadowo, swoje rozpasane przywileje i skandaliczny wyzysk młodych, dzięki któremu może je jeszcze przez jakiś czas utrzymać.


"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
16-04-2014 08:45 
 Ocena 2 na 2
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Z różnych symulacji wiemy, że szybsza wymiana pokoleń sprzyja lepszemu przystosowaniu populacji jako całości do zmieniających się warunków otoczenia. Osobniki stare powinny szybko ustępować miejsca młodym, co gwarantowałoby bardziej dynamiczny rozwój i lepsze przystosowanie.

To nieprawda. Dobór naturalny preferował wydłużanie życia poza przekwitanie - dowodzi to korzystnego wpływu pomocy dziadków w wychowaniu i zachowaniu wiedzy. Siła przystosowawcza ludzi, to siła cywilizacji - umiejętność uczenia się i zachowywania mądrości dla przyszłych pokoleń. Wiedzy jest zbyt dużo, żeby nauczyć się wszystkiego w dzieciństwie. Rodzice w trakcie wychowywania dzieci wciąż jeszcze muszą się uczyć od swoich rodziców.

Twoje symulacje wyglądają, jakby dotyczyły jakichś prymitywnych gatunków, nawet słonie szanują stare, bezpłodne samice, za ich wiedzę.

doku (Tomasz Kamiński)
16-04-2014 14:51 
 Ocena-1 na 3
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)

Jak już zaznaczyłem, nie dziwię się, że jako przedstawiciel starszego pokolenia forsujesz wizję rzeczywistości, faworyzującą grupę wiekową, do jakiej sam należysz.
Proszę Cię tylko o to, żebyś porównał sumy, jakie w budżecie Polski wydaje się na rozwój naukowy i na emerytury. I wyciągnij z tego takie wnioski, jakie będzie Ci się podobało. Nie zdziwię się, gdy będą takie a nie inne - solidarność grupowa zobowiązuje.

"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
16-04-2014 14:58 
 Ocena 1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Jak już zaznaczyłem, nie dziwię się, że jako przedstawiciel starszego pokolenia forsujesz wizję rzeczywistości, faworyzującą grupę wiekową, do jakiej sam należysz.

I tak kończy się merytoryczna dyskusja. Gdy brakuje merytorycznych argumentów, następuje przejście do wycieczek osobistych. Skąd my to znamy?

Niepotrzebnie zachowujesz się jak pokonany. Dyskusja, a nawet polemika, nie powinny być traktowane w kategoriach walki. Nie musisz się wstydzić tego, że nie miałeś racji i nauczyłeś się czegoś. Każdy krok w stronę mądrości jest krokiem ku dumie, a nie powodem do wstydu.

doku (Tomasz Kamiński)
16-04-2014 15:22 
 0 na 2
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)

Zapomniałeś o tym, że przy dzisiejszym poziomie rozwoju technologicznego nie potrzebujemy już ludzi starych jako źródła wiedzy i doświadczenia, ponieważ możemy łatwo korzystać z wiedzy zgromadzonej w innych miejscach i na doskonalszych nośnikach. Dlatego na jakąkolwiek polemikę ze starszymi zwyczajnie żal mi czasu i wysiłku. W dzisiejszych czasach doświadczenie i wiedza ludzi starszych są już nieaktualne i bezużyteczne na długo zanim jeszcze starcy się naprawdę i głęboko zestarzeją. To młodsi mogą i rzeczywiście są dla starych nauczycielami, przewodnikami i opiekunami, nie odwrotnie.

"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
16-04-2014 15:50 
 Ocena 1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Zapomniałeś o tym, że przy dzisiejszym poziomie rozwoju technologicznego nie potrzebujemy już ludzi starych jako źródła wiedzy i doświadczenia, ponieważ możemy łatwo korzystać z wiedzy zgromadzonej w innych miejscach i na doskonalszych nośnikach. Dlatego na jakąkolwiek polemikę ze starszymi zwyczajnie żal mi czasu i wysiłku.

Jeśli to miał być komplement, to dziękuję za tę polemikę... zresztą nie wiem nawet, kto z nas jest starszy... najważniejsze, że przyjąłeś krytykę i znów starasz się być merytoryczny, a więc odpowiem merytorycznie jednym prostym przykładem, a oczywiste wnioski pozostawię jako zagadkę, aby nie obrażać inteligencji forumowiczów.

Spytaj swoją mamę, jak babcia robi ten pyszny... a potem spróbuj znaleźć odpowiedź na to pytanie, korzystając z wiedzy zgromadzonej w innych dostępnych dla Ciebie miejscach.

PS. (na wypadek, jeśli to nie był komplement) Na koniec polecę Ci kilka lektur z biologii ewolucyjnej, w której znajdziesz naukowe wyjaśnienie, dlaczego starzy ludzie nie umierają od razu. Jakie są to lektury, pozostawiam Twoim umiejętnościom korzystania z wiedzy zgromadzonej w dostępnych dla Ciebie miejscach.

doku (Tomasz Kamiński)
16-04-2014 15:57 
 Ocena-1 na 3
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)

Jako mężczyznę, bardziej interesują mnie obowiązki mężczyzn niż zajęcia kobiet. Czy dziadek, który w młodości kosił zboże kosą, może czegoś nauczyć wnuczka, który to samo pole uprawia za pomocą cięgnika i nowoczesnych maszyn rolniczych, a zboże zbiera za pomocą kombajnu? Gdyby dziadek chciał swojemu wnuczkowi udzielać rad, jak uprawiać zboże, korzystając z zasobów swojego zużytego i zdezaktualizowanego doświadczenia, tylko by się naraził na ośmieszenie. Niech już lepiej milczy, siedzi na wycugu i dziękuje swoim dzieciom i wnukom, że wyświadczają mu wielką łaskę i się w ogóle nim opiekują na starość.

"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
16-04-2014 16:24 
 Ocena 2 na 2
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Gdyby dziadek chciał swojemu wnuczkowi udzielać rad, jak uprawiać zboże, korzystając z zasobów swojego zużytego i zdezaktualizowanego doświadczenia, tylko by się naraził na ośmieszenie.

Dlatego dziadkowie takich mądrości nie przekazują dzieciom. Zamiast tego mogą pokazać im kilka prostych technik kung fu, albo powiedzieć na spacerze, jak nazywają się napotykany gatunki drzew. Dziecko oczywiście ma wybór. Może uczyć się od dziadka i zaimponować kolegom i koleżankom, ale może też pogardzić mądrością dziadka i zostać popychadłem i pośmiewiskiem wśród swoich rówieśników.

doku (Tomasz Kamiński)
16-04-2014 18:44 
 Ocena 6 na 6
szarley (54913 punktów)
>Jak już zaznaczyłem, nie dziwię się, że jako przedstawiciel starszego pokolenia forsujesz wizję rzeczywistości, faworyzującą grupę wiekową, do jakiej sam należysz.
>Proszę Cię tylko o to, żebyś porównał sumy, jakie w budżecie Polski wydaje się na rozwój naukowy i na emerytury. I wyciągnij z tego takie wnioski, jakie będzie Ci się podobało.

Mój wniosek :
Zjedzmy ich póki mięso nie jest zbyt łykowate
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)

>Mój wniosek :
>Zjedzmy ich póki mięso nie jest zbyt łykowate

Nie można zaprzeczyć, że to TWÓJ wniosek. Na całą resztę spuśćmy zasłonę milczenia.


"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
23-04-2014 05:01 
 Ocena-1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)

>"Ktoś musi tym rozwiniętym gospodarkom z ujemnym przyrostem naturalnym produkować super tanie trampki i być tanią siłą roboczą do składania smartphonów. Jak na razie niski przyrost naturalny w rozwiniętych gospodarkach Europy jest zależny od dodatniego przyrostu naturalnego w Chinach, Indiach i okolicach".

Za przeproszeniem. Pytam po raz wtóry. O czym Ty piszesz? Odnoszę wrażenie, że pomyliłeś papu z gównem. Co ma przyrost naturalny do wzrostu gospodarczego państwa?

>To prawda, że duży przyrost naturalny jest hodowlą taniej siły roboczej. Jeśli w wolnym świecie pracownik podzieli swoje wynagrodzenie na 3 części, to jedną z nich może zainwestować. Tymczasem w narodzie pleniącym się, pracownik musi podzielić zarobki na 4 części, żeby wyżywić rodzinę i coś zainwestować - żyją gorzej i mniej inwestują.

Wzrost gospodarczy, cokolwiek przez to rozumiesz, jest polityką państwa w sensie ogólnym. Państwo, albo polityka wewnętrzna państwa (mająca wpływ na fiskusa i dawanie przywilejów wybranym grupom społecznym),ustala i realizuje swoją politykę wewnętrzną.

>Ci, co żyją gorzej, mają gorsze zdrowie i gorsze wykształcenie - stają się gorszymi pracownikami, zarabiają mniej niż pracownicy, którzy w dzieciństwie żyli lepiej.
>Ci co mniej inwestują, mają mniej miejsc pracy w swoim kraju, więc muszą szukać pracy w krajach, gdzie jest więcej inwestycji.

To już jest totalny obłęd. Czy Ty myślisz jak socjalista? Czy Ty wiesz o czym piszesz? Dlaczego tych inwestycji nie ma w Polsce, a nagle, co zauważalne nawet przez Ciebie urodziły się w komunistycznych Chinach? Przy takim zdałoby się przeludnieniu? Faktem jest, że gdyby Chińczycy niezadowoleni, w ilości proporcjonalnej do liczby ludności Polski, szukali szczęścia w innych krajach emigrując za lepszym bytem, to mielibyśmy tak schińszczony świat, że natychmiast byś się uczył języka chińskiego. Twoje wywody są absurdalne i nie mają żadnego poparcia w rzeczywistości. Polityka państwa tworzy taką a nie inną atmosferę. Jeśli państwo nie daje szans młodym (wg. prawa wstępującym, czyli w wieku rozrodczym), to ma to wpływ także na dzietność, a więc i komfort czucia się dobrze w swoim kraju. A inwestycje wymagają pieniędzy (ekwiwalent towaru), które się tworzy przez dużą liczbę ludzi w kraju. Jak dzielić i na co te pieniądze, decyduje polityka wewnętrzna państwa. Ekonomia przetrwania rodzi sposób myślenia nawet u najbardziej niewykształconych.
>
doku (Tomasz Kamiński)



Ich bin besser als mein Ruf
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Za przeproszeniem. Pytam po raz wtóry. O czym Ty piszesz? Odnoszę wrażenie, że pomyliłeś papu z gównem. Co ma przyrost naturalny do wzrostu gospodarczego państwa?

Aby skojarzyć pozornie niezwiązane kwestie, należy wyłączyć emocje i włączyć myślenie. Myślenie o jedzeniu gówna zdradza silne podniecenie i nie sprzyja koncentracji umysłu. Wyobraź sobie, że robisz w głowie Pstryk! i już jesteś przełączony na myślenie... zaczynasz kojarzyć...

>>pracownik podzieli swoje wynagrodzenie na 3 części, to jedną z nich może zainwestować. Tymczasem w narodzie pleniącym się, pracownik musi podzielić zarobki na 4 części, żeby wyżywić rodzinę i coś zainwestować - żyją gorzej i mniej inwestują.

>Wzrost gospodarczy, cokolwiek przez to rozumiesz, jest polityką państwa

Teraz będzie łatwiej. Załóżmy, że wszyscy mamy jednakowe żołądki, jak mawiają socjaliści. Pracownik dzieli wypłatę na 3 części. W małej rodzinie 1/3 wypłaty może zostać zainwestowana, np. można kupić akcje na giełdzie. W dużej rodzinie pracownik wszystko wyda na życie i nic nie zostanie na inwestycje.

Jak widzisz, niezależnie od polityki państwa, w kraju gdzie kobieta rodzi 2 dzieci i ludziom zostają pieniądze na inwestycje, jest wzrost gospodarczy, a tam gdzie 4 i nie ma inwestycji, nie ma wzrostu. Ten prosty model możesz komplikować, wtedy w zależności od polityki, wzrost będzie mniejszy lub większy, ale różnica między 2 i 4 pozostanie zawsze - tak gdzie 2 dzieci, wzrost będzie wyraźny, tam gdzie 4 - wzrost będzie mały lub wręcz ujemny.

>Dlaczego tych inwestycji nie ma w Polsce, a nagle, co zauważalne nawet przez Ciebie urodziły się w komunistycznych Chinach? Przy takim zdałoby się przeludnieniu?

Wzrost gospodarczy w Chinach zaczął się dopiero wtedy, gdy znacząco zmalał tam przyrost naturalny. Jak widzisz, wszystko spokojnie pasuje do siebie - rzeczywistość do modelu.

> Twoje wywody są absurdalne i nie mają żadnego poparcia w rzeczywistości.

Teraz, gdy już wszystko jest jasne, możesz, jeśli chcesz, powrócić do tych swoich emocji, bo to jest bardzo ciekawe, dlaczego proste dzielenie na 3 czy na 4, dlaczego proste porównanie sytuacji, gdy są inwestycje z sytuacją, gdy nie ma inwestycji... dlaczego całe to klarowne rozumowanie wywołuje w Tobie tak silne emocje?

Najprostsza refleksja: "jakie to proste! że też sam na to nie wpadłem" zdarza się niemal codziennie ludziom otwartym i inteligentnym, czasem jednak wywołuje silne, negatywne emocje, np. wtedy, gdy uczeń pomaga coś zrozumieć swojemu nauczycielowi w dziedzinie, której uczy się od tego nauczyciela.

doku (Tomasz Kamiński)

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365