Obecnie jest tylu Amerykanów, którzy nie wyznają żadnej religii, ilu jest ewangelików i katolików.(CNN, 26-04-2019) Po raz pierwszy "No Religion" zajęło pierwsze miejsce w badaniu tożsamości religijnej Amerykanów, według nowej analizy przeprowadzonej przez politologa. Niereligijni wyprzedzili katolików i ewangelików w długotrwałej ogólnej ankiecie społecznej.
Ryan Burge, politolog z Eastern Illinois University i pastor baptystów, stwierdził, że 23,1% Amerykanów nie wyznaje obecnie żadnej religii.
Katolicy stanowili 23,0%, a ewangelicy 22,5%.
Te trzy grupy mieszczą się jednak w marginesie błędu, co sprawia, że jest to statystyczny remis. Ponad 2.000 osób zostało osobiście pytanych na potrzeby badania.
Rosnąca liczba Amerykanów odrzuca zorganizowaną religię"Religijni nones", jak to nazywają badacze, to zróżnicowana grupa złożona z ateistów, agnostyków, spirytystów i tych, którzy nie są w konkretnie zorganizowanej religii. Odrzucenie religii zorganizowanej jest wspólnym wątkiem, który podzielają.
"Jest to pierwszy raz, kiedy to widzimy. Te same pytania zadawane są od 44 lat" - powiedział CNN Burge.
Gigantyczny wzrost liczby religijnych 'nonesów' rozpoczął się na początku lat 90-tych i wzrósł o 266% od 1991 roku, powiedział.
Burge szacuje, że 'No Religion' będzie największą grupą w ciągu czterech do sześciu lat.
Przyczyny eksplozji tych liczbEksperci nadal dyskutują nad czynnikami stojącymi za tą falą Amerykanów deklarujących brak religii.
Jednym z powodów może być Internet, mówi Nick Fish, prezes Amerykańskich Ateistów. Jest to miejsce, w którym niewierzący mogą się nawzajem odnaleźć.
"Łatwy dostęp do Internetu pomógł w budowaniu społeczności, w których nie czuli się samotni", mówi.
Robyn Blumner, dyrektor wykonawczy Fundacji Richarda Dawkinsa na rzecz Rozumu i Nauki, postrzega tę zmianę jako pokoleniowy trend napędzany przez tysiąclecia.
"Widzimy wzrost pokolenia Amerykanów, którzy są głodni faktów i ciekawi świata", mówi.
Są oni niewystarczająco reprezentowaną grupą.
Bez względu na przyczyny, niereligijni reprezentują rosnący elektorat. Mimo to ta grupa demograficzna jest bardzo słabo reprezentowana w parlamentach władzy w Waszyngtonie. Jak
wynika z badania Pew, wśród najbardziej zróżnicowanych kongresów w historii nie ma ani jednego otwartego ateisty.
edition.cn(*)first-time-usa-trnd/index.html