Poczytuję sobie do poduchy rzecz pt. "Remont kapitalny" niejakiego Leonida Sobolewa. Kupiłem ją parę tygodni temu na pchlim targu za...złotówkę. Dawno już nie czytałem książki z takimi wypiekami na twarzy! To prawdziwe i zapomniane arcydzieło. Fenomenalna rekonstrukcja życia na rosyjskim pancerniku stacjonującym w Helsinkach (Helsingfors) w 1914 roku. Autor służył w rosyjskiej, a później w sowieckiej marynarce wojennej - więc znał się na wybornie na rzeczy od strony merytorycznej. A do tego jakże wyrafinowane miał pióro! Bo proszę tylko przeczytać następujący fragment, obrazujący strzał z działa okrętowego.:
"Pocisk wyleciał z lufy z niewiarygodną szybkością jednego kilometra na sekundę. Wyprzedzając odgłos wystrzału i rodząc w drodze własny huk, wznosił się po linii niemal prostej wysoko ku wieczornemu niebu. Ale nieugięta siła przyciągania ziemskiego pociągnęła go w dół, zakrzywiając coraz bardziej linię jego lotu. Nachylił spiczastą głowę ku wodzie, rozżarzony, grzmiący, wirujący wściekle przedmiot niewidzialnej walki wielu sił mechanicznych - wybuchu gazów prochowych, przyciągania ziemskiego, oporu powietrza, nachylenia osi działa, bezwładu okrętu w chwili salwy i swego własnego wirowania. Suma wszystkich tych sił obliczona zawczasu przez tablice artyleryjskie skierował pocisk ku tarczy i cisnęła tuż obok niej do wody. W miejscu jego upadku woda trysnęła do góry świetlistym słupem srebrnych kropel.Krople te w rzeczy samej były srebrne. Wspaniała ta fontanna kosztowała 3200 rubli".
Czyż to nie jest futurystyczna poezja najwyższych...artyleryjskich lotów??? Czyż nie jest to wyrafinowany hołd składany prawom fizyki i aksjomatom matematyki??? Lem na tle takich fragmentów blednie w oczach.
Gorąco polecam Sobolewa wszystkim znajdującym przyjemność w rozkoszowywaniu się maestrią słowa. |