Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy zygota ma dusze???

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
20-06-2007 13:42maliniak (422 punktów)Czy zygota ma dusze???
W wielu panstwach obowiazuje zakaz aborcji w imie ochrony prawa do ludzkiego zycia. No tak, tylko warto sie zastanowic; kiedy czlowiek staje sie czlowiekiem?
Wielu twierdzi, ze staje sie nim juz w momencie fuzji gamet, kiedy jeszcze nie ma w "nim" uczuc wiecej niz w amebie...No tak,ale czy zygota rzeczywiscie jest juz czlowiekiem? Czy moze sama chodzic ,jesc, czuc? Nie,poniewaz nie ma ukladu nerwowego, czy pokarmowego. Nie ma mozgu, a wiec nie jest sama siebie swiadoma, nie ma wlasnej osobowosci,wlasnego ja..Wlasnie! I tu pies pogrzebany, bo wedlug wszelkiej logiki stajemy sie ludzmi wowczas, gdy zaczynamy byc swiadomi wlasnego istnienia...Co bardziej liberalni i douczeni przedstawiciele kasty duchowej, zdaje sobie sprawe, ze swiezo zygota, to jeszcze nie czlowiek, bo nie madrzejsze od ameby, wiec zeby sie ustrzec wszelkich polemik, po prostu mowia o "ochronie zycia poczetego". No tak, ale czy zycie poczete ma prawo zyc? A czy my w ogole mamy prawo do zycia? A jak tak, to kto nam je dal? A jak mamy takie prawo, to dlaczego nie mozemy decydowac komu i kiedy je dawac? Nawet niektorzy teologowie twierdza, iz zmartwychwstania dostapia jedynie te dzieci, ktore przyszly na swiat (nawet jesli umarly zaraz potem). No i to ich przekonanie jest z pozoru logiczne, poniewaz chyba nikt nie mysli (wlacznie z najbardziej nawiedzonymi teologami), ze dopiero co zaplodnione jajo,mogloby isc do nieba, czy piekla. I tu pojawiaja sie wewnetrzne sprzecznosci wobec jakich staje teologia. Bo jesli sam Bog odmawia zycia (wiecznego) poronionym zygotom i ewentualnie przenoszonym i urodzonym martwo niemowlakom, to dlaczego my ludzie nie mozemy im tego odmowic (zwlaszcza wtedy,kiedy plod zagraza zyciu matki, lub jest owocem gwaltu)?

pzdr.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Vincen Van Gore (179 punktów)
Myślę, że mozemy odmówić im istneinia, jeżeli jest to wynik gwałtu lub zagraża to życi matki. Islamskie prawo zezwala na aborcje własnie w takich przypadkach i w zupełności sie z tym zgadzam. A co do tego czy zygota ma dusze, to nie ja mam to mroztrzygać, bo zaden z żyjących tego nie rozwiaze, mogą być tylko spekulacje, ale żadnej konkretnej pawdy w tym nie znajdziemy.
Ada Wielogórska
>Myślę, że mozemy odmówić im istneinia, jeżeli jest to wynik gwałtu lub zagraża to życi matki. Islamskie prawo zezwala na aborcje własnie w takich przypadkach i w zupełności sie z tym zgadzam.

W pełni popieram.

Gdy wycięte zostanie ostatnie drzewo, zatruta zostanie odtatnia rzeka i zginie odtatnia ryba, odkryjemy wreszcie, że nie można jeść pieniędzy.
gglon (61 punktów)
> nie ma
>wlasnej osobowosci,wlasnego ja..Wlasnie! I tu pies
>pogrzebany, bo wedlug wszelkiej logiki stajemy sie ludzmi
>wowczas, gdy zaczynamy byc swiadomi wlasnego istnienia...

A kiedy zaczynamy być świadomi własnego istnienia? Kiedy jesteśmy w stanie powiedzieć o własnym ja? Bo na pewno nie wraz z momentem urodzenia. Staje się to dopiero po wielu miesiącach i jest to oczywiście proces długotrwały który trwa aż do śmierci. Dlaczego więc niby właśnie narodziny miałyby decydować o tym czy człwiek powstał czy nie?
DawidKarolkievitz (984 punktów)
Dlaczego więc niby właśnie narodziny miały by decydować o tym czy człwiek powstał czy nie?

Przeczytaj jeszcze raz swoja wypowiedź

Abstrakcyjnej prawdy nie ma. Prawda jest zawsze konkretna.
W. Lenin
M. Satanisław (499 punktów)

>A kiedy zaczynamy być świadomi własnego istnienia? Kiedy jesteśmy w stanie powiedzieć o własnym ja? Bo na pewno nie wraz z momentem urodzenia. Staje się to dopiero po wielu miesiącach i jest to oczywiście proces długotrwały który trwa aż do śmierci. Dlaczego więc niby właśnie narodziny miałyby decydować o tym czy człwiek powstał czy nie?<

Poniewaz grupa wygodnych, zdegenerowanych bab (i żerujacych na głosach tych bab cynicznych lewackich polityków płci męskiej + spora grupka zindoktrynowanych przez nich pożytecznych idiotów) chce nie tylko bezkarnie zabijać małych ludzi, ale jeszcze nosić dumnie głowy nie jak mordercy, lecz jako ludzie szlachetni.. Dlatego cynicznie odmawiają małym ludziom człowieczeństwa, tak samo jak naziści odmawiali człowieczeństwa "niearyjskim podludziom".
Nazista mordował Polaka czy Żyda oszukując resztki swego poczucia przyzwoitości wykrętem, że nie zabił człowieka, tylko "rozdeptał wesz".

Aborcjoniści chcą pozbyć się łatki morderców wmawiając sobie i innym, że mordowany nie jest człowiekiem - ale te ich wykręty są na tyle niespójne, że aż żałosne.
Patty Matheson (2087 punktów)
>Aborcjoniści chcą pozbyć się łatki morderców wmawiając sobie i innym, że mordowany nie jest człowiekiem - ale te ich wykręty są na tyle niespójne, że aż żałosne.

Masz rację, takie dywagowanie, czy to człowiek już, czy jeszcze zwykła tkanka, są śmieszne i właściwie nie wiem po co. [Za topienie szczeniaków grożą sankcje, ale szczerze mówiąc nie wiem czy prawo określa, do których gatunków fauny się odnosi taka ochrona życia.] Bez sensu, ale jakieś rozwiązania i kompromisy trzeba przyjąć. W idealnym społeczeństwie możnaby było polegać na zwykłym poczuciu humanitaryzmu. Ale nam brakuje do ideału.
maliniak (422 punktów)
>Poniewaz grupa wygodnych, zdegenerowanych bab (i żerujacych na głosach tych bab cynicznych lewackich polityków płci męskiej + spora grupka zindoktrynowanych przez nich pożytecznych idiotów) chce nie tylko bezkarnie zabijać małych ludzi, ale jeszcze nosić dumnie głowy nie jak mordercy, lecz jako ludzie szlachetni.. Dlatego cynicznie odmawiają małym ludziom człowieczeństwa,

A jesli kobieta poroni siedmiomiesieczny plod, to taki poroniony plod chowa sie na cmentarzu, czy pali w piecu na odpady medyczne? A poroniona zygote? Czy jakis ksiadz przyjdzie uczestniczyc w ostatniej drodze poronionej zygoty? Czy to tez jest "odmawianie komus czlowieczenstwa"?

pzdr.
Maliński (102 punktów)
Czy zygota ma duszę?
Czy człowiek ma duszę?
Czy zygota to człowiek?
To wszystko już było.

Absurd
Patty Matheson (2087 punktów)
>No tak, tylko warto sie
>zastanowic; kiedy czlowiek staje sie czlowiekiem?

Na zasadzie włącznika on/off?
W pewnym momencie przychodzi do płodu posłaniec od boga z papierkami do podpisania, w zamian przybija mu na czoło pieczątkę z napisem "człowiek".
Nie ma tak dobrze. Nie można określić, w którym momencie życie się zaczyna, ponieważ trwa ono nieprzerwanie od 3.5 mld lat. Każde gametogonia, gamety, zygota, blastula, morula, płód i noworodek to nieprzerwany ciąg życia, a poszczególne określenia to kwestia języka. Nie mówiąc już o "człowieku". Przecież to takie szerokie pojęcie!

>Wielu twierdzi, ze staje sie nim juz w momencie fuzji
>gamet, kiedy jeszcze nie ma w "nim" uczuc wiecej niz w
>amebie...

Właściwie rację mają - bo co mają uczucia do prawa do życia? A nawet jeśliby tak na to spojrzeć: skąd mamy mieć pewność, w którym "momencie" rozwoju mózgu można mówić już o uczuciach?

>No tak,ale czy zygota rzeczywiscie jest juz
>czlowiekiem?

Nie, jest zygotą Homo sapiens.

>Czy moze sama chodzic ,jesc, czuc?

Rozumiem, że inwalidzi nie są z definicji ludźmi?...

>I tu pies
>pogrzebany, bo wedlug wszelkiej logiki stajemy sie ludzmi
>wowczas, gdy zaczynamy byc swiadomi wlasnego istnienia...

Można przyjąć taką definicję. Jednak wówczas zabijanie bezbronnego organizmu, który wkrótce stałby się takim samoświadomym człowiekiem, a nie stanie się tylko przez nasze przeciwdziałanie, jest wyjątkowo perfidne.

>No tak, ale czy zycie poczete ma prawo
>zyc?

Po to się właściwie to wszystko [w sensie że życie] dzieje, wiesz - taka całkiem podstawowa podstawa biologicznej egzystencji.

>A czy my w ogole mamy prawo do zycia? A jak tak, to
>kto nam je dal?

Bezpośrednio rodzice.

>A jak mamy takie prawo, to dlaczego nie
>mozemy decydowac komu i kiedy je dawac?

Ponieważ posiadanie prawa nie daje od razu możliwości dawania tego samego prawa innym. Jeśli dostałeś np. prawa rodzicielskie w adopcji to nie znaczy, że odtąd możesz innych desygnować na przybranych rodziców.

>Nawet niektorzy
>teologowie twierdza, iz zmartwychwstania dostapia jedynie
>te dzieci, ktore przyszly na swiat (nawet jesli umarly
>zaraz potem).

Ot, kolejna sprzeczność w ich poglądach. Ktoś jest zdziwiony?

>No i to ich przekonanie jest z pozoru
>logiczne, poniewaz chyba nikt nie mysli (wlacznie z
>najbardziej nawiedzonymi teologami), ze dopiero co
>zaplodnione jajo,mogloby isc do nieba, czy piekla.

Jeśli chodzi o niebo, to iść to raczej nie bardzo, bo jak. Z powodów technicznych nawet jednostka posiadająca nogi nie może iść do nieba. Można polecieć, z powodów również technicznych jedynie w specjalnych wehikułach, ale trzeba się szkolić na astronautę, albo zabulić 100 tys. dolców. Skąd zapłodnione jajo tyle weźmie, co nie?
Jeśli zaś chodzi o piekło, to nie mam jeszcze odpowiednich danych, żeby cokolwiek powiedzieć o możliwościach mobilnych zapłodnionego jaja w tamtym kierunku.

>Bo jesli sam Bog odmawia zycia (wiecznego)
>poronionym zygotom i ewentualnie przenoszonym i urodzonym
>martwo niemowlakom, to dlaczego my ludzie nie mozemy im
>tego odmowic (zwlaszcza wtedy,kiedy plod zagraza zyciu
>matki, lub jest owocem gwaltu)?

"Mamo, dlaczego pan policjant może strzelać do złodziei, a ja nie mooooogęęęęę??"

Tu nie ma sprzeczności. Co bozia przysłała, człowiek niech nie odsyła z powrotem. Sprzeczność byłaby co najwyżej w kwestii zbawienia człowieka - albo płody "idą do nieba", albo nie ma co mówić o aborcji [Kościoł].

Właściwie to nie wyłania mi się stąd żaden konkretny obraz, nawet jeśli chodzi o stawiane pytania. Chcesz to rozpatrywać z punktu widzenia racjonalisty czy Katolika? Bo póki co, mieszasz kwestie i nie bardzo widać, o czym mamy rozmawiać. Najpierw jest o początku człowieczeństwa, zaraz o prawie boskim do zabierania życia...

Pozdrawiam.
M. Satanisław (499 punktów)

>>No tak,ale czy zygota rzeczywiscie jest juz
>>czlowiekiem?
>Nie, jest zygotą Homo sapiens<.

Noworodek zatem też nie jest człowiekiem, jest noworodkiem Homo sapiens.
Niemowlę też nie jest człowiekiem, jest niemowlęciem Homo sapiens
Młodzieniec też nie jest człowiekiem, jest młodzieńcem Homo sapiens
Kobieta też nie jest człowiekiem, jest kobietą Homo sapiens
Mężczyzna też nie jest człowiekiem, jest mężczyzną Homo sapiens
Starzec też nie jest człowiekiem, jest starcem Homo sapiens
Nieboszczyk też nie jest człowiekiem, jest trupem Homo sapiens.

No po prostu nikt nie jest człowiekiem

>>A czy my w ogole mamy prawo do zycia? A jak tak, to
>>kto nam je dal?
>Bezpośrednio rodzice.<

Prawo ustanowiło społeczeństwo.
Jedno prawo pozwala zabić wroga na wojnie, inne złodzieja, inne heretyka, inne Żyda, inne człowieka w stadium płodu. Co tam sobie społeczeństwo uchwali.
maliniak (422 punktów)
>>>No tak,ale czy zygota rzeczywiscie jest juz
>>>czlowiekiem?
>>Nie, jest zygotą Homo sapiens<.
>Noworodek zatem też nie jest człowiekiem, jest noworodkiem Homo sapiens.
>Niemowlę też nie jest człowiekiem, jest niemowlęciem Homo sapiens
>Młodzieniec też nie jest człowiekiem, jest młodzieńcem Homo sapiens
>Kobieta też nie jest człowiekiem, jest kobietą Homo sapiens
>Mężczyzna też nie jest człowiekiem, jest mężczyzną Homo sapiens
>Starzec też nie jest człowiekiem, jest starcem Homo sapiens
>Nieboszczyk też nie jest człowiekiem, jest trupem Homo sapiens.
>No po prostu nikt nie jest człowiekiem

Naduzycie przez brak precyzji
Ja bede precyzyjniejszy: Zygota czlowiek? A moze przepis na czlowieka dopiero?
Przepis, ktory potrafi obsluzyc kazda komorka wyzszego ssaka, ze swinska
wlacznie. Uczeni z Wielkiej Brytani wszczepili ludzki material genetyczny do
swinskiego jaja, pozniej jajo wszczepiono swini do macicy. Procesy roznicowania komorek
ruszyly, a wiec plod sie zaczal rozwijac. Przestraszyli sie i przerwali
eksperyment, dokonujac aborcji. Czy to tez byl czlowiek? Czy oni zabili czlowieka? Czy tylko przepis na czlowieka w swinskiej otoczce?

Czlowiek to cholernie egoistyczny szowinista
gatunkowy, nie ma skrupulow przeprowadzac przynoszace cierpienia eksperymenty na
szympansach,a ma tak wielkie skrupuly przy przeprowadzaniu aborcji zygoty. Sam
powiedz, kto ma wiecej uczuc w sobie, inteligentny, dorosly szympans (a nawet
szczur),czy ludzka zygota? Kto jest bardziej ludzki:dorosly szympans,czy ludzka
zygota?

pzdr.
M. Satanisław (499 punktów)

>Ja bede precyzyjniejszy: Zygota czlowiek? A moze przepis na czlowieka dopiero?
>Przepis, ktory potrafi obsluzyc kazda komorka wyzszego ssaka, ze swinska
>wlacznie. Uczeni z Wielkiej Brytani wszczepili ludzki material genetyczny do
>swinskiego jaja, pozniej jajo wszczepiono swini do macicy. Procesy roznicowania komorek
>ruszyly, a wiec plod sie zaczal rozwijac. Przestraszyli sie i przerwali
>eksperyment, dokonujac aborcji. Czy to tez byl czlowiek? Czy oni zabili czlowieka?<

O ile ta historyjka jest prawdziwa - tak, zabili człowieka.

Zygota to nie jest "przepis na człowieka".
Przepis to jest informacja zawarta na innym nośniku, niż produkt finalny. Przepis na budyń nie jest małym budyniem, lecz zapisaną na kartce instrukcją sporządzania budyniu.

Człowiek to istota żywa.
Czy wszystko w tworze zwanym "człowiekiem" jest żywe? Nie jest żywe, lecz martwe włókno kolagenowe na naskórku, czy we włosach. Nie są żywe węglany wapnia w kościach, lipidowe błony komórkowe. Nawet wnętrze komórek jest martwe - to tylko imitacja pierwotnej martwej zupy oceanicznej sprzed 4 miliardów lat. Żywe są tylko kwasy nukleinowe. Reszta to martwe dodatki. Ludzkie DNA to człowiek - przepis na człowieka to np. kolejność zasad purynowych i pirymidynowych zapisana kartce papieru.

A co do skrupułów przy aborcji zygoty - ja ich nie mam. Dopuszczam zabijanie ludzi w każdym stadium rozwoju - od zygoty po starca.
Tylko usiłuję wytłumaczyć, że paradoksalnie Kościół słynący z wciskania ciemnoty akurat w kwestii uznawania człowieka od chwoli poczęcia ma rację - w tej sprawie Kościół jest racjonalistą, a lewacy nieracjonalnymi ściemniaczami lub durniami.
maliniak (422 punktów)
>>Ja bede precyzyjniejszy: Zygota czlowiek? A moze przepis na czlowieka dopiero?
>>Przepis, ktory potrafi obsluzyc kazda komorka wyzszego ssaka, ze swinska
>>wlacznie. Uczeni z Wielkiej Brytani wszczepili ludzki material genetyczny do
>>swinskiego jaja, pozniej jajo wszczepiono swini do macicy. Procesy roznicowania komorek
>>ruszyly, a wiec plod sie zaczal rozwijac. Przestraszyli sie i przerwali
>>eksperyment, dokonujac aborcji. Czy to tez byl czlowiek? Czy oni zabili czlowieka?<
>O ile ta historyjka jest prawdziwa - tak, zabili człowieka.
>Zygota to nie jest "przepis na człowieka".
>Przepis to jest informacja zawarta na innym nośniku, niż produkt finalny. Przepis na budyń nie jest małym budyniem, lecz zapisaną na kartce instrukcją sporządzania budyniu.

(mala korekta,;ta swinsko-ludzka zygote wszczepiono kobiecie)
www.organicconsumers.org/patent/pighuman.cfm
A kto byl jego matka swinia czy czlowiek, biorac pod uwage jakie stosujesz rozroznienie pomiedzy czlowiekiem,a tylko przepisem na niego? Jajo nalezalo do swini.



>Człowiek to istota żywa.
>Czy wszystko w tworze zwanym "człowiekiem" jest żywe? Nie jest żywe, lecz martwe włókno kolagenowe na naskórku, czy we włosach. Nie są żywe węglany wapnia w kościach, lipidowe błony komórkowe. Nawet wnętrze komórek jest martwe - to tylko imitacja pierwotnej martwej zupy oceanicznej sprzed 4 miliardów lat. Żywe są tylko kwasy nukleinowe. Reszta to martwe dodatki. Ludzkie DNA to człowiek - przepis na człowieka to np. kolejność zasad purynowych i pirymidynowych zapisana kartce papieru.

Ales namieszal. A nie mozna prosciej:wszelkie komponenty wchodzace w sklad komorki sa z osobna martwe, dopiero po ich polaczeniu stanowia zywy organizn. Tylko, ze wowczas (stosujac te kryteria) mozna sie zastanawiac czy kazda z osobna zywa komorka, wchodzaca w sklad naszego organizmu stanowi zywy organizm. Pisze tak dlatego,poniewaz nasze komorki nie sa autonomiczne i w oderwaniu od reszty organizmu umieraja. Ich hodowla in vitro jest mozliwa przy stworzeniu sztucznego srodowiska odpowiadajacemu takim zabiegom.

>A co do skrupułów przy aborcji zygoty - ja ich nie mam. Dopuszczam zabijanie ludzi w każdym stadium rozwoju - od zygoty po starca.
>Tylko usiłuję wytłumaczyć, że paradoksalnie Kościół słynący z wciskania ciemnoty akurat w kwestii uznawania człowieka od chwoli poczęcia ma rację

Moim zdaniem nie ma racji,poniewaz stoja one w sprzecznosci z wielona aspektami; wlasnymi prawdami wiary-TYLKO czlowiek narodzony na swiat ma prawo do pogrzebu i zycia wiecznego. Skoro nienarodzone dziecie nie ma prawa do zycia wiecznego,dlaczego ma miec prawo do ziemskiego?
Jesli idzie o kwestie naukowe, to sprawa jest podobna-czlowiek staje sie czlowiekiem dopiero po tym, jak rozwinie sie na tyle, zeby moc normalnie zyc po wyjsciu z lona matki. I zadne kontrargumenty typu: niemowlak,dziecko jeszcze dlugo zalezne sa od matki tutaj nie skutkuja, poniewaz jesli dziecko jest niedonoszone w czasie ciazy, to matka nie jest w stanie sie nim opiekowac (w czasach przed wynalezieniem inkubatorow,kroplowek i cesarskiego ciecia, takie plody/wczesniaki skazane byly na zaglade-a co wiecej; stosowanie tych metod stanowi ratowanie zycia poczetego/wczesnourodzonego, niemniej jest rownorzednie ingerowaniem w nature-jak sama aborcja,czy antykoncepcja. Tutaj tez pojawia sie paradoks, ktory jest dodatkowym argumentem popierajacym moje stanowisko; jesliby, dajmy na to, urodzil sie 7miesieczny wczesniak i zmarl godzine po porodzie, to rodzice mieliby prawo do pokrzebu. Mogloby byc i tak,ze jakby zmarl minute po porodzie przeszlo by to bez uwagi i skonczylby w piecu na odpady medyczne. Taka dychotomia moze miec miejsce z prostego powodu: sama wiadomosc o dziecku lezacym w inkubatorze wyzwolilaby u kobiety silne instynkty macierzynskie. Smierc zaraz po porodzie nie. Jesliby natomiast zostal poroniony plod trzymiesieczny i po poronieniu dawal jeszcze jakies znaki zycia ,to taki plod juz na pewno skonczylby w piecu na odpady medyczne(poronioną zygotą nikt by sobie glowy nie zaprzatal, biorac ja pod mikroskop i usilujac stwierdzic,czy zachodza w niej jeszcze jakies procesy biologiczne juz po poronieniu). Biorac to wszystko pod uwage jasno widac ,ze ludzie czesto stosuja niejednolite rozgraniczenia odnosnie zycia poczetego,naszego czlowieczenstwa, i tego kiedy ono sie zaczyna. Sa to rozwazania tak sprzeczne wewnetrznie , iz zasluguja na miano arbitralnych. Moim zdanie nieuczciwe jest powolywanie sie na jakiekolwiek poglady (poglady nie ustalenia!), ktorych i wykorzystywac je jako uzasadnienia zakazu aborcji, ktory tak w rzeczywistosci jest ograniczeniem prawa kobiety do planowania rodziny. Ja mysle,ze kosciol zdaje sobie sprawe z tych wszystkich paradoksow i dlatego tak gorliwie walczy z antykoncepcja.

pzdr.
M. Satanisław (499 punktów)

Nie rozumiemy się.
Komórka lub zespół komórek nie jest istotą żywą. Żywy w komórce jest wyłącznie kwas nukleinowy - reszta to martwe, wytworzone przez żywy kwas nukleinowy sztuczne środowisko. Komórka to martwe opakowanie dla żywego kwasu nukleinowego.
Na samym początku życie (czyli kwasy nukleinowe) pływały sobie w bogatej zupce praoceanu. Lecz niestety praocean zaczął jałowieć (dziś prawie nie ma w nim aminokwasów, cukrów, lipidów, fosforanów adenozyny jako żródeł energii itp). Dziś środowisko jest dla kwasów nukleinowych wrogie. Życie by przetrwać musiało bądź zamykać się w otoczkach białkowych (jak pierwotne wirusy) i replikować się tylko przy znalezieniu się w resztce żyznego bagienka, później komórki, bądź życie zamykało się w otoczce fosfolipidowej z kropelką żyznego oceanu - tak powstały komórki.

Obrazowo - komórka to statek kosmiczny, kryjący w sobie człowieka. Człowieka, który chroni się w statku kosmicznym, bo musiał opuścić przyjazna Ziemie, gdzie mu do zycia statki ani skafandry nie były potrzebne. Czy w tym układzie cały statek kosmiczny jest żywy?

>Moim zdaniem nie ma racji,poniewaz stoja one w sprzecznosci z wielona aspektami; wlasnymi prawdami wiary-TYLKO czlowiek narodzony na swiat ma prawo do pogrzebu i zycia wiecznego. Skoro nienarodzone dziecie nie ma prawa do zycia wiecznego,dlaczego ma miec prawo do ziemskiego?<

Mylisz się - KK postępuje racjonalniej jak myślisz. Dopuszcza pogrzeby poronionych płodów. Z życiem wiecznym ściemnia, lecz co do doczesnego - jest tu racjonalny.
estetka (708 punktów)

>Mylisz się - KK postępuje racjonalniej jak myślisz. Dopuszcza pogrzeby poronionych płodów. Z życiem wiecznym ściemnia, lecz co do doczesnego - jest tu racjonalny.

KK dopuszcza do pogrzebu poronionych plodow?
Mysle, ze troche przesadzony jest problem, aby ktokolwiek moglby byc pochowany powinien miec akt urodzenia i akt zgonu. Aby mozna bylo niezywy plod pochowac LEKARZ a nie KK wystawic moze takie akty.
Prawo do nadania imienia niezywemu plodowi jest zalezna od wieku plodu i jest rozna w kazdym panstwie... prawde mowiac nie wiem na ile tygodni prawo polskie jest ustalone...
M. Satanisław (499 punktów)
M. Satanisław (499 punktów)

Nie rozumiemy się.
Komórka lub zespół komórek nie jest istotą żywą. Żywy w komórce jest wyłącznie kwas nukleinowy - reszta to martwe, wytworzone przez żywy kwas nukleinowy sztuczne środowisko. Komórka to martwe opakowanie dla żywego kwasu nukleinowego.
Na samym początku życie (czyli kwasy nukleinowe) pływały sobie w bogatej zupce praoceanu. Lecz niestety praocean zaczął jałowieć (dziś prawie nie ma w nim aminokwasów, cukrów, lipidów, fosforanów adenozyny jako żródeł energii itp). Dziś środowisko jest dla kwasów nukleinowych wrogie. Życie by przetrwać musiało bądź zamykać się w otoczkach białkowych (jak pierwotne wirusy) i replikować się tylko przy znalezieniu się w resztce żyznego bagienka, później komórki, bądź życie zamykało się w otoczce fosfolipidowej z kropelką żyznego oceanu - tak powstały komórki.

Obrazowo - komórka to statek kosmiczny, kryjący w sobie człowieka. Człowieka, który chroni się w statku kosmicznym, bo musiał opuścić przyjazna Ziemie, gdzie mu do zycia statki ani skafandry nie były potrzebne. Czy w tym układzie cały statek kosmiczny jest żywy?

>Moim zdaniem nie ma racji,poniewaz stoja one w sprzecznosci z wielona aspektami; wlasnymi prawdami wiary-TYLKO czlowiek narodzony na swiat ma prawo do pogrzebu i zycia wiecznego. Skoro nienarodzone dziecie nie ma prawa do zycia wiecznego,dlaczego ma miec prawo do ziemskiego?<

Mylisz się - KK postępuje racjonalniej jak myślisz. Dopuszcza pogrzeby poronionych płodów. Z życiem wiecznym ściemnia, lecz co do doczesnego - jest tu racjonalny.
maliniak (422 punktów)
>>pogrzebany, bo wedlug wszelkiej logiki stajemy sie ludzmi
>>wowczas, gdy zaczynamy byc swiadomi wlasnego istnienia...
>Można przyjąć taką definicję. Jednak wówczas zabijanie bezbronnego organizmu, który wkrótce stałby się takim samoświadomym człowiekiem, a nie stanie się tylko przez nasze przeciwdziałanie jest wyjątkowo perfidne.

To samo mozesz powiedziec podczas zakladania prezerwatywy ,czy kobieta spiralki. Wiele srodkow antykoncepcyjnych dziala na zasadzie wczesnego poronienia (juz po fuzji!),a mimo to sa legalne (nawet w krajach,gdzie aborcja jest zakazana). Krotko i wezlowoto: kazde swiadome zabiegi, dozace do swiadomego planowania rodziny, sa dzialaniami majacymi na celu PRZECIWDZIALANIE ZYCIU. To tez jest wyjatkowo perfidne?

>Nie ma tak dobrze. Nie można określić, w którym momencie życie się zaczyna, ponieważ trwa ono nieprzerwanie od 3.5 mld lat.

>Właściwie rację mają - bo co mają uczucia do prawa do życia?

>>No tak, ale czy zycie poczete ma prawo
>>zyc?
>Po to się właściwie to wszystko w sensie że życie dzieje, wiesz - taka całkiem podstawowa podstawa biologicznej egzystencji.
>>A czy my w ogole mamy prawo do zycia? A jak tak, to
>>kto nam je dal?
>Bezpośrednio rodzice.

Zycie trwa 3.5 ml lat. Czy uwazasz, ze te pierwsze protobionty,powstale 3.5 ml lat temu dostaly od KOGOS prawo do swojego zycia? Wiec jesli my jestesmy ich potomkami, kto nam dal prawo do zycia? Odpowiedz jest prosta: sami nadalismy sobie to prawo, sami nadajemy (lub odbieramy) to prawo innym! Uwiezieni w intelektualnej klatce antropomorficznego myslenia i arbitralno/abstrakcyjnych norm etycznych (stworzonych na bazie tradycji judeochrzescijanskiej).

pzdr.
Patty Matheson (2087 punktów)
>Wiele srodkow antykoncepcyjnych dziala na zasadzie wczesnego poronienia (juz po fuzji!),a mimo to sa legalne (nawet w krajach,gdzie aborcja jest zakazana).

Masz rację, chociaż jest jakaś różnica między zapobieganiem zagnieżdżeniu zarodka a niszczeniem już zagnieżdżonego.

>Krotko i wezlowoto: kazde swiadome zabiegi, dozace do swiadomego planowania rodziny, sa dzialaniami majacymi na celu PRZECIWDZIALANIE ZYCIU. To tez jest wyjatkowo perfidne?

Nie, to inna sprawa. Ja oceniłam sytuację, kiedy już rozwijające się życie ma szansę być "człowiekiem" wedle Twojej definicji, a zostaje jej pozbawione przez świadomych tego rodziców etc. Natomiast świadome planowanie nie jest perfidne, wręcz przeciwnie - mądre i z zasady z korzyścią dla ewentualnych potomków. Rozważając "przeciwdziałanie" trzeba by było dojść np. do wniosku, że nieuprawianie seksu [bez zabezpieczenia!], jeśli tylko ma się okazję, jest złe moralnie.
Bardziej problematyczna od świadomego planowania jest kwestia świadomych i nie świadomych poronień, czyli jak odróżnić "typową" aborcję od naturalnego i spowodowanego pewnymi zachowaniami poronienia.

Pozdrawiam.
maliniak (422 punktów)
>>Wiele srodkow antykoncepcyjnych dziala na zasadzie wczesnego poronienia (juz po fuzji!),a mimo to sa legalne (nawet w krajach,gdzie aborcja jest zakazana).
>Masz rację, chociaż jest jakaś różnica między zapobieganiem zagnieżdżeniu zarodka a niszczeniem już zagnieżdżonego.

maynard:
Jaka roznica? Uwazasz,ze jak jajo jest juz zaplodnione,ale jeszcze nie zagniezdzone;nie mozna mowic o zabijaniu zycia?
To kiedy w koncu zaczyna sie zycie;w chwili fuzji,czy zagniezdzenia?

>>Krotko i wezlowoto: kazde swiadome zabiegi, dozace do swiadomego planowania rodziny, sa dzialaniami majacymi na celu PRZECIWDZIALANIE ZYCIU. To tez jest wyjatkowo perfidne?
>Nie, to inna sprawa. Ja oceniłam sytuację, kiedy już rozwijające się życie ma szansę być "człowiekiem" wedle Twojej definicji, a zostaje jej pozbawione przez świadomych tego rodziców etc.

maynard:
Ale przeciez w przypadku stosowania antykoncepcji tez odbiera sie owa szanse. To SWIADOME zamykanie drzwi na swiat ewentualnym potomkom. Jest to identyczne INGEROWANIE W PRAWA NATURY,jak aborcja ludzkiej zygoty.

>Natomiast świadome planowanie nie jest perfidne, wręcz >przeciwnie - mądre i z zasady z korzyścią dla ewentualnych >potomków.

maynard:
Aborcja tez moze byc z korzyscia dla ewentualnych potomkow. Czasami lepiej dwie geby dobrze wykarmic ,niz piec zaglodzic. Nie wiem czy wiesz,ale dzieciobojstwo bylo czesta praktyka wsrod prymitywnych plemion. Jak kobieta miala juz dwa (rok po roku) szkraby i urodzil sie trzeci (jak go nosic w trzecim worku na plecach? Jak tu nazbierac manioku dla pozostalych i siebie?), to takiego noworodka sie po prostu usmiercalo. Zreszta noworodkobojstwo to bardzo czesta praktyka i w zaawansowanych cywilizacjach (Sparta,starozytny Izrael-kolebka moralnosci...). Chyba mamy to w genach.

>Bardziej problematyczna od świadomego planowania jest kwestia >świadomych i nie świadomych poronień, czyli jak odróżnić

>"typową" aborcję od naturalnego i spowodowanego pewnymi >zachowaniami poronienia.

maynard:
A dlaczego trzeba takie rozroznianie niby stosowac? Nie rozumiem wypowiedzi. Idzie Ci o te srodki antykoncepcyjne poraniajace niezagniezdzone,ale zywe zygoty?

pzdr.
Patty Matheson (2087 punktów)
>Jaka roznica? Uwazasz,ze jak jajo jest juz zaplodnione,ale jeszcze nie zagniezdzone;nie mozna mowic o zabijaniu zycia?

Nie, tego nie powiedziałam. Stwierdziłam, że jest różnica. Większość zapłodnionych jaj [bodajże jakieś 2/3] nie zagnieżdża się z przyczyn naturalnych. Przed połączeniem się ze ścianą macicy jajo nie ma więc jeszcze wielkich szans na "zaowocowanie". Ale wciąż jest to zabijanie życia. Jednak nie uważam, żeby powinno się sankcjonować takie przypadki, czyli antykoncepcję, szczególnie doraźną, jako aborcję - bo i jak sprawdzić, czy było jajo, czy nie?

>To kiedy w koncu zaczyna sie zycie;w chwili fuzji,czy zagniezdzenia?

Już pisałam, że zaczęło się 3.5 mld lat temu i trwa nieprzerwanie. Dlaczego ludzie tego nie widzą? Pytania o początek życia - w sensie ludzkiego płodu - jest bezsensowne. Żyją dojrzewające gamety, żyją gamety łączące się, żyje zygota, żyje morula, blastula, gastrula, płód...

>Ale przeciez w przypadku stosowania antykoncepcji tez odbiera sie owa szanse. To SWIADOME zamykanie drzwi na swiat ewentualnym potomkom.

Nieuprawianie seksu przeze mnie w tej chwili też śwaiadomie odbiera szansę życia moim ewentualnym potomkom. Geez. Nie można tak do tego podchodzić. Znów oprę się o różnicę: między dzieckiem, które już się rozwija - bezbronne! - i jest pozbawiane prawa do dalszego rozwoju a dzieckiem, które istnieje tylko w naszej wyobraźni, i właściwie nie wiadomo, czy będzie, ale może... Wiesz, jak trudno jest zajść w ciążę? Nie chodzi mi tu o prawa Murphe'ego odnośnie "wpadki"

>Jest to identyczne INGEROWANIE W PRAWA NATURY,jak aborcja ludzkiej zygoty.

Jeśli spłycimy wszystko do ingerowania w prawa natury, musielibyśmy odwołać całą medycynę. Jest to ingerowanie w naturalne prawa samokontroli ekosystemów, które skądinąd doprowadziło do tej stresującej sytuacji na tym przeludnionym świecie. Co wybierasz: ochronę życia dojrzałego, ukształtowanego czy ochronę życia być może poczętego w przyszłości?

>Aborcja tez moze byc z korzyscia dla ewentualnych potomkow.

Oczywiście, że tak. Ale nikt nie twierdzi, że tylko dlatego należy jej dopuszczać. Stoimy przed konfliktem pomiędzy ewentualnymi korzyściami dla już żyjących i ewentualnych potomków a prawem do życia dla poczętego dziecka.

>Nie wiem czy wiesz,ale dzieciobojstwo bylo czesta praktyka wsrod prymitywnych plemion. Jak kobieta miala juz dwa (rok po roku) szkraby i urodzil sie trzeci (jak go nosic w trzecim worku na plecach? Jak tu nazbierac manioku dla pozostalych i siebie?), to takiego noworodka sie po prostu usmiercalo. Zreszta noworodkobojstwo to bardzo czesta praktyka i w zaawansowanych cywilizacjach (Sparta,starozytny Izrael-kolebka moralnosci...). Chyba mamy to w genach.

Nic o genetycznych podstawach tego nie słyszałam. Nie znam za bardzo przypadków uśmiercania własnych dzieci u zwierząt, ale nie wydaje mi się to niemożliwe.

>A dlaczego trzeba takie rozroznianie niby stosowac? Nie rozumiem wypowiedzi. Idzie Ci o te srodki antykoncepcyjne poraniajace niezagniezdzone,ale zywe zygoty?

Czy powinniśmy uznawać za aborcję tylko te dokonane przez lekarza? Kobieta może spowodować poronienie np. zażywając jakieś dziwne substancje, albo w szoku okaleczając się.

Pozdrawiam.
Osnowa
>I tu pojawiaja sie wewnetrzne sprzecznosci wobec jakich staje teologia.

A tu jak raz jest forum teologiczne i wszyscy są żywotnie zainteresowani obaleniem tych sprzeczności.
Zwłaszcza wewnętrznych.

J.Szulc (5723 punktów)

Szanowny Maliniaku - nie zgadzam się z kilkoma twoimi stwierdzeniami.
- jak to? Człowieczeństwo, gdy stajemy się jego świadomi? Czy w takim razie osoba upośledzona nie jest człowiekiem? A co z osobą, która w wyniki np. wypadku, staje się tzw "roślinką"? To już nie jest człowiek? Można zastosować eutanazję?
To tylko początek.

W założeniu chrześcijańskim, człowiekiem jest się od momentu zapłodnienia. Rozumując logicznie, jeśli za moment śmierci uznaje sie koniec pracy mózgu, początek życia powinien być z chwilą zapoczątkowania pracy tegoż, prawda?
Uważam, że takie dywagacje jeszcze długo nikogo nigdzie nie zaprowadzą.
Będzie tyle samo tych "za", jak i "przeciw".
Jestem wrogiem zabijania w ogóle.
Jeśli chodzi o aborcję, to przecież mamy XXI wiek. jest cały przemysł "farmaceutyczno - gumowy", więc w czym problem?
Zabijanie zawsze będzie zabijaniem!!!
Tak ludzi, jak i zwierząt!!

Pozdrawiam.

---
plodzien (7378 punktów)
>Jeśli chodzi o aborcję, to przecież mamy XXI wiek. jest cały przemysł "farmaceutyczno - gumowy", więc w czym problem
A w tym na przykład:

www.pardon.pl/artykul/1902/wojna_o_pigulke_po_stosunku

www.pardon.pl/artykul/1712/pis_nie_chce_superpigulki

P.s.

Zdjęcie polityka w pierwszym linku to nie forma antykoncepcji w rodzaju: Nie rób "tego" bo i tobie może się trafić takisyn.
J.Szulc (5723 punktów)

Podejrzewam, że wiedząc o ewentualnym urodzeniu czegoś na kształt ( nie tylko fizyczny) kogoś podobnego, wiele matek zastanowiłoby się, czy nie połknąć odpowiedniego proszka...

- to żart, żeby nie było!
Jestem jak najbardziej za zabezpieczaniem sie przed. Potępiam wszelkie działania "po".
Dopuszczam precedensy, bo nie jesteśmy maszynami.
Stanowczo jednak jestem za tym, że to każda kobieta powinna móc sama decydować.
Za każdą decyzją idą konsekwencje, więc o co chodzi?
Jeśli nawet rzeczona zygota tę eteryczną duszę posiada, to kobieta usuwając ją (zygotę) ze swojego ciała, później poniesie tego konsekwencje.
Czy ktoś chce wszystkich hurtem zapędzić do nieba?
Nie da się, mili Państwo.
Mamy przecież wolną wolę.
Dano nam to przecież, więc teraz w państwie oscylującym wręcz do miana katolickiego, ktoś chce odbierać Bogu jego prawa?

Precz z łapami od zarządzeń Boga i kobiecej d**y.

Przepraszam, że tak ostro, ale już mnie to nudzi i wkurza.
Naród miejscami głupawy, płodzi rzesze skazanych na egzystencję dzieci, bez perspektyw, - państwo durne i niewydolne, chce otaczać się tanią (bo nie wykształconą!) siłą roboczą, gotową w imię nie wiem czego, zdzierać ręce do łokci.

--------------------------------------------

A wiecie, że w Czechach wykryto H5N1?
Ptasia grypka szykuje sie do ataku?
--------------------------------------------

---
J.Szulc (5723 punktów)
Portugalia ma nową ustawę aborcyjną
2007-06-21 14:16:00
Portugalia ma od czwartku nową ustawę aborcyjną, która zezwala na przerwanie ciąży do 10. tygodnia, wprowadzając przy tym obowiązkowy 3-dniowy okres zastanowienia dla kobiety.

Wiadomość przekopiowana z O2.

W czasie tych trzech dni można przedstawić kobiecie wszystkie "za" i "przeciw", wskazać, gdzie może starać sie o jakąkolwiek pomoc.
Nie nakaz czy indoktrynacja.
Tak chyba uczciwiej.
Za ewentualnie usuniętą duszę odpowiedzialność spada na niedoszłą matkę.

Pozdrawiam.

---
plodzien (7378 punktów)
>Portugalia ma nową ustawę aborcyjną >
>2007-06-21 14:16:00
>Portugalia ma od czwartku nową ustawę aborcyjną, która zezwala na przerwanie ciąży do 10. tygodnia, wprowadzając przy tym obowiązkowy 3-dniowy okres zastanowienia dla kobiety.>
Gdyby tam mówiono po polsku, też mieliby
L igę
P ortugalskich
R odzin

Ale nie z tak wybitnymi przywódcami. Stąd ta ustawa
Pozdrawiam
maliniak (422 punktów)
>Portugalia ma nową ustawę aborcyjną
>2007-06-21 14:16:00
>Portugalia ma od czwartku nową ustawę aborcyjną, która zezwala na przerwanie ciąży do 10. tygodnia, wprowadzając przy tym obowiązkowy 3-dniowy okres zastanowienia dla kobiety.

Juz jakis postep.
Tak wyglada plod 6tygodniowy:

img266.ima(*)img266/4836/otoczlowiekhq6.png

Ostatnio przeczytalem ciekawa propozycje, co by podobnymi,jak do stwierdzania zgonu u czlowieka kryteriami kierowac sie w tym,czy ktos jest czlowiekiem. Kiedy sie stwierdzi ustanie akcji serca, co nieuchronnie prowadzi do smierci mozgu, mowi sie o smierci. Niech wiec zacznie sie mowic o czlowieku w chwili wyksztalcenia sie mozgu i tyle.

pzdr.
maliniak (422 punktów)
>Szanowny Maliniaku - nie zgadzam się z kilkoma twoimi stwierdzeniami.
>- jak to? Człowieczeństwo, gdy stajemy się jego świadomi? Czy w takim razie osoba upośledzona nie jest człowiekiem? A co z osobą, która w wyniki np. wypadku, staje się tzw "roślinką"? To już nie jest człowiek? Można zastosować eutanazję?

Oczywiscie, ze mozna i tak sie czesto czyni (nawet w Polsce, jesli taki ktos nie rokuje nadziei na odzyskanie przytomnosci). W moim rodzinnym miescie odlaczono od respiratora dwoch znanych sportowcow po ciezkich wypadkach na torach. A tym bardziej, jesli cierpiacy sobie tego zyczy.


>W założeniu chrześcijańskim, człowiekiem jest się od momentu zapłodnienia.

Jakbym wychodzil z zalozen chrzescijanskich nie byloby mnie na tym Forum

pzdr.
J.Szulc (5723 punktów)

>Jakbym wychodzil z zalozen chrzescijanskich nie byloby mnie na tym Forum

Nie mam nic do założeń chrześcijańskich. Wcale nie kłócą się z moimi, nie zawsze chrześcijańskimi.
Czy to znaczy, że to Forum jest nie dla mnie?
Racjonalizm wcale nie musi być jałowo - mądry i bezduszny. Moim zdaniem nie polega jedynie na negowaniu, ale na poszukiwaniu najlepszych wytłumaczeń rzeczywistości.
Dlatego tu jestem.

Pozdrawiam.

---
maliniak (422 punktów)
>>Jakbym wychodzil z zalozen chrzescijanskich nie byloby mnie na tym Forum
>Nie mam nic do założeń chrześcijańskich. Wcale nie kłócą się z moimi, nie zawsze chrześcijańskimi.
>Czy to znaczy, że to Forum jest nie dla mnie?
>Racjonalizm wcale nie musi być jałowo - mądry i bezduszny. Moim zdaniem nie polega jedynie na negowaniu, ale na poszukiwaniu najlepszych wytłumaczeń rzeczywistości.
>Dlatego tu jestem.

W wypadku zasad roztrzygajacych prawo do stosowania aborcji (czy jej niestosowania) nie wychodze z zalozen chrzescijanskich, poniewaz nie maja one zadnych podstaw moralnych i naukowych (gwoli uszczegolowienia).

pzdr.
J.Szulc (5723 punktów)
Nie odbieraj chrześcijaństwu zasad moralnych, bo teraz naginasz prawdę.
Owszem, często "dostosowuje się" zasady do doktryn, ale to już wypaczenia, których nie brak nigdzie.

Pozdrawiam

---
spray (5875 punktów)
>Nie odbieraj chrześcijaństwu zasad moralnych, bo teraz naginasz prawdę.
Tu sie zgodze. Nie nalezy tego chrzescijanstwu odbierac, bo ma swoja moralnosc. Ile ona jest warta, to osobny temat.
Ale co to znaczy "naginac prawde"? Wot, zagwozdka!
>Owszem, często "dostosowuje się" zasady do doktryn, ale to już wypaczenia, których nie brak nigdzie.
Zasady - szczegolnie w ujeciu religijnym - zawsze zaleza od doktryn. Po co ten cudzyslow? Wypaczenia (czy jak tam to nazwac) maja zrodlo w doktrynach wlasnie!
maliniak (422 punktów)
>Nie odbieraj chrześcijaństwu zasad moralnych, bo teraz naginasz prawdę.
>Owszem, często "dostosowuje się" zasady do doktryn, ale to już wypaczenia, których nie brak nigdzie.

No przecie uszczegolowilem,czym poniekad prawde Ci przyznalem.Czego jeszcze do mnie pijesz?

pzdr.
J.Szulc (5723 punktów)

>No przecie uszczegolowilem,czym poniekad prawde Ci przyznalem.Czego jeszcze do mnie pijesz?
>pzdr.
>
- ZDROWIA, SZCZĘŚCIA< POMYŚLNOŚCI
- poniekąd.

Pozdrawiam.

---
maliniak (422 punktów)
>>No przecie uszczegolowilem,czym poniekad prawde Ci przyznalem.Czego jeszcze do mnie pijesz?
>>pzdr.
>>- ZDROWIA, SZCZĘŚCIA< POMYŚLNOŚCI
>- poniekąd.

Dziekuje i nawzajem.

pzdr.
bockxer (1165 punktów)

>W założeniu chrześcijańskim, człowiekiem jest się od momentu zapłodnienia.

Nie w każdym... Mam dość dobrego znajomego - Afrykaner, żyjący w USA ( wyemigrował z RPA po narażeniu sie białym rasitom). Oprócz świeckiej uczelni ukończył też seminarium. Zawód wykonywany w USA: pastor baptysta.
Czyli jest stuprocentowym chrześcijaninem.
W latach 90 pastorował w Seattle, potem w Vail (stan Kolorado) w dość konserwatywnym środowisku, a gdy dwójka jego synów osiągnęła wiek przedszkolny przeniósł do liberalniejszego Oregonu - aktualnie mieszka w Portland.
Dla niego chrześcijaństwo to "journey into freedom" - podróż do wolności, a wszelki przymus motywowany religijnie uważa za antychrześcijański. Jest za zakazem przerywania ciąży - od 11 tygodnia tejże, po tym okresie tylko w wyjątkowych przypadkach. Zygota to potencjalny człowiek, a najważniejsza jest, szeroko pojmowana "quality of life" - jakość życia , zarówno potencjalnej matki jak i potencjalnego dziecka , czyli lepiej przerwać niechcianą ciążę, oczywiście najprędzej jak to możliwe, niż rodzić dziecko na "głód, chłód i poniewierkę". Decyzja, jak najbardziej zgodna z "chrześcijańską wolnością sumienia", co robić ma należeć wyłącznie do kobiety i jej partnera.
J.Szulc (5723 punktów)

Napisałeś dokładnie to, co cały czas(będąc ochrzczoną kiedyś tam katoliczką) wyznaję!
Mam wypaczony pogląd na katolicyzm w takim wydaniu, z jakim spotykam się z nim tutaj. Zresztą, chyba my wszyscy.
Nazwałam to swoją filozofią życiową i według niej żyję.

Muszę zapoznać się z poglądami baptystów, bo to ciekawe, co napisałeś.

Pozdrawiam.

---
maliniak (422 punktów)
>>W założeniu chrześcijańskim, człowiekiem jest się od momentu zapłodnienia.
>Nie w każdym... Mam dość dobrego znajomego - Afrykaner, żyjący w USA ( wyemigrował z RPA po narażeniu sie białym rasitom). Oprócz świeckiej uczelni ukończył też seminarium. Zawód wykonywany w USA: pastor baptysta.
>Czyli jest stuprocentowym chrześcijaninem.

Swiadek Jehowy,katolik,epifianista, by tego nie powiedzieli (i vice versa).

pzdr.
APawłowski (1150 punktów)
Zastanawia mnie, czy dla nieśmiertelnej duszy ma to jakieś znaczenie, czy pożyła sobie w jakimś ciele długo, czy chwilkę raptem?
Cieślański (994 punktów)
Katolickie brednie o duszy i aborcji.
W dodatku zakłamane jak cała ta totalitarna ideologia religijnego wyzysku i ucisku mas ludzi ciemnych i upośledzonych psychicznie, przez nielicznych homofobicznych, bezdzietnych cwaniaków przebierających się w damskie ciuszki, chciwie udających wiarę w urojonego boga.

60 procen zapłodnionych jaj ludzkich, czyli 2 z 3, nie zagnieżdża się w macicy, czyli zostaje naturalnie poronione najczęściej bez wiedzy zainteresowanych.
Mamy obecnie ponad 6mld ludzi na świecie, z tego przynajmniej 1mld ludzi pomiędzy 20 a 30 rokiem życia wykazuje największą aktywność kopulacyjną, czyli kilka razy w tygodniu.
Większość z nich nie stosuje środków antykoncepcyjnych, a co gorsza nie wierzy w chrześcijańskiego boga, o katolickim "lilipucie populacyjnym" powoli zbliżającym się do rozmiaru sporej sekty, nie wspominając.
Nota bene, biorąc pod uwagę;
- rozwój gospodarczy,
- status materialny,
- uświadomienie seksualne,
- dostępność zakazanych przez kościół środków antykoncepcyjnych,
to poddani waszego boga, chrześcijanie są, chłe, chłe, grzeszną większością w stosowaniu owych wszelkich zakazanych przez kościół środków antykoncepcyjnych.

Innymi słowy, co tydzień przynajmniej 0.5mld męskich penisów trzykrotnie penetruje 0.5mld kobiecych pochw, zostawiając w nich po kilkadziesiąt milionów plemników, (pachnących nazajutrz jak kuter rybacki w Ustce).
A jaja jak to jaja, co miesiąc (~28~32 dni), z ubzduranej woli bożej są abortowane naturalnie.
Dla czego, z woli boskiej nie jest zapładniane każde jajo, tak aby kobieta była płodna i w ciąży non stop.
Czyżby ten wasz wszechmogący nie potrafił tego dokonać?
To, że ten zmyślony zboczeniec, czyli masochista o potrojonej osobowości, sam nie chciał się uratować od tortur na starorzymskiej szubienicy, nie oznacza, że wolno mu fundować cierpienia istotom, które jakoby sam stworzył.
Co się dzieje z tymi miliardami urojonych zygotycznych duszyczek, które zmyślony bóg skazuje na ubzdurane piekło?
Czy ten wasz urojony, jakoby miłosierny bożek, który wszystko zaplanował, nie jest czasem mściwym, sadystycznym pojebusem?

MNIAM MNIAM.
A ja, jako mimowolny katolik, przymusowo w niemowlęctwie ochrzczony, (bo nikt mnie nie spytał o zgodę) też uwielbiam pożerać nie narodzone dzieci, zdefiniowane zgodnie z powyższym katolickim wywodem, że się tak wyrażę; "jak leci".
Kiedy kocham "w gumce", zwykłem je z apetytem wysysać, bo zawarte w spermie witaminy i hormony wzmagają we mnie "taoistycznej żądzy -tygrysa".
Dodatkowa sensacja, która mnie dotyka, podczas stosowania prezerwatyw ze środkiem plemniko-bójczym, jest zabawne drętwienie jamy ustnej i języka.
A jak która, jest bardziej higieniczna dziewucha i się myje, to zlizuję maleństwa z jej pleców i brzucha.
Z wszystkich owych plemnikowo-kijankowych pyszności najsmaczniejsza jest szyja, mlaskam przy tem z radochy, że "O, Jerzuś, ma ryja"
Trzeba wiedzieć bowiem, że niektóre damy, wręcz szaleją za ryzykiem "intymności bez gumki", zwanym w książkach medycznych stosunkiem przerywanym.
Ja już nawet spotkałem taką jedną heterę, która moje kijanki wcierała sobie w cerę.
Wiem, wiem, zaraz pewnie odezwą się głosy, że po takiej kuracji rosną zbędne włosy.
A to przecież nic złego, bo wiele podniety mogą chłopu dostarczyć wąsate kobiety.
Kiedy pobożna ukochana przyjmuje mój wytrysk w usta, bez żadnych obwarowanych modlitwą wstępnych warunków, przekazuje mi (do trawiennej utylizacji), nienarodzone pociechy za pomocą namiętnego pocałunku.
Dzięki temu komunijnemu rytuałowi, nasza miłosna ekstaza zakończona ejakulacją, jest w uczucia macierzyńskie wobec nienarodzonych - pełna, odżywcza a wręcz tłusta.
Lubię również z niewinną minką, trzymając ukochaną za kolanko i hamując łakomstwo, przy kominku "delektacyjnie" połykać nie doszłe potomstwo skąpane w czerwonym winku.
Jedyny przypadek, kiedy "nie poczęte ma duszę", to wtedy kiedy partnerka ma dni płodne, nie mamy pod ręką środków antykoncepcyjnych, a ją w "tylną bramę posuwam, bo czuję "wolę bożą" i "twardo muszę", jak to określono w przypowieści o Henryku, "konsumować parówkę z musztardą".

A TERAZ POWAŻNIE
Nie istnieje nic takiego jak ludzka dusza, czy duch opisywany przez religijnych schizofreników.
Nie ma bogów, nikt ich nie widział i nie sfotografował.
Wszystkie przypadki przywidzeń i przysłyszeń zdiagnozowali psychiatrzy jako objawy choroby psychicznej.
Bredzenie o bogu, duchu śniętym, niepokutanym zapłodnięciu, bożym Ben.K.Arcie szpetnej nieletniej, zawanej "ma ryja", -dziecięciu spłodzonym po stosunku gołębiem, służy jedynie napychaniu kabzy tranwestytom w czarnych sukienkach spragnionym narkotyzowania się dymami kadzidła i upijania mszalnym winem.
Nic dziwnego, że ta narzucona mi w dzieciństwie wykolejona moralnie i zakłamana religia, tak mi szybko zbrzydła.


bóg jest oszustwem
spray (5875 punktów)
Jerzyku, plus za poglad i forme. Minus za ...forme!
Ty sie onanizujesz przy pisaniu?
Masz problem z potencja, wymiarem, czy brakiem partnerki?
Nie wymagam odpowiedzi. Chce szanowac Twoja prywatnosc.
Małgorzata Karska-Wilczek (48 punktów)
Cieślański, dziwi mnie tylko dlaczego tak długo przy pełnej zgodności z twórcą niniejszego roważania nad momentem zaistnienia duszy ludzkiej w nowym organizmie - maliniakiem?
Obydwaj macie Spójną wizję, co do rzucania oskarżeń pod adresem boga w którego absolutnie nie wierzycie. I to pewnie z tej swojej zdolności do odsiewania błędów dedukcyjnych tak ciężko wam zauważyć, że nie macie ani po co się produkować, ani za kim, ani przeciwko komu. Maliniakowi do poczucia sprawiedliwości brak zrównania w prawach z bogiem zabijającym, a cieślańskiemu żeby ten nie był potrójnym pojebusem, który się daje ukatrupiać... Jeden ma się za znawcę praw boskich wystarczająco by ich zazdrościć, a drugi by zmieniać. Po co w takim razie stawiacie tyle znaków zapytania, zamiast zacząć od wyłożenia tumanom prawa boskiego ? Kokieteria ?

Wszyscy są dobzi dopóki nie mogą być źli.
maliniak (422 punktów)
>Po co w takim razie stawiacie tyle znaków zapytania, zamiast zacząć od wyłożenia tumanom prawa boskiego

Poniewaz wlasnie z tym 'prawem bozym' zwiazane jest tyle zagadek. A wlasciwie moze nie bozym, tylko tych, ktorzy probuja z niego czerpac 'argumenty',a pozniej pokazywac, ze koreluja z nauką:'czlowiek ma prawo do zycia wiecznego i pogrzebu po przyjsciu na swiat (nawet wczesniak-no chyba,ze przed wymuszopną cesarką zdazy umrzec. Niemniej jest czlowiekiem juz w chwili fuzji gamet i nie mozna zygoty usmiercac. Nie mozna tak czynic, bo Ks. Mojzeszowa mowi,ze jak ktos uderzy kobiete w ciazy i ona poroni, to winien jest smierci, a jak kobieta zlapie faceta za genitalia, to ma miec obcieta dlon. ntykoncepcji nie mozna natomiast stosowac, bo jak Onan stosowal stosunek przerywany, to Jehowa ukaral go smiercia. Pomine juz szersza krytyke zlej interpretacji/naginania 'Slowa Bozego', powiem tylko,ze w pierwszym przypadku nie chodzilo o ochrone zycia poczetego, tylko ewentualnego potomka i dziedzica, ktory by mogl znalezc swoje miejsce w rodowodzie wiodacym tam do kogos. To kaplanom potrzebne byly takie wymagania, niemniej nie z milosci zycia ludzkiego, tylko swoich niecnych celow (wspomnij eksterminacje Kananejczykow i innych narodow. 'A wy wybijcie do nogi mezczyzn ,mlode kobiety i dzieci plci zenskiej w jasyr wezmijcie...'. Jesli idzie o 'chwytanie za genitalia', to bzdura jest interpretacja, ze to wyraz bozej troski o mozliwosc rozrodcze mezczyzny. Jak mozna stracic te mozliwosci od zwyklego chwycenia za jajka? Szlo tu o czystosc ceremonialna Judejczykow majacych bzika na punkcie ludzkiej seksualnosci. No i przyklad Onana; szlo o to ,ze Onan unikal splodzenia potomka lewirackiego. Prawo Lewiratu nakazywalo splodzic bratu potomka i dziedzica. Onanowy precedens mial sluzyc dla ZASTRASZAJACY przykladu tych, ktorzy by chcieli nie isc w sukurs kaplanskim wymaganiom, co do organozacji zycia spolecznego 'Narodu Wybranego'.
Prosze zauwazyc, ze opowiesc o Onanie ma miejsce w czasach sprzed nadania prawa mojzeszowego narodowi izraelskiemu. Autor/autorzy 5-ksiegu prawdopodobnie umyslnie spreparowali fakty i opisal PATRYJARCHOW jako przestrzegajacych prawa Lewiratu (cholera wie skad u nich to prawo, skoro Bog nic o tym Abrahamowi nie wspominal. Biblia wspomina tylko o obrzezce, jaka Bog nakazal Abrahamowi, nic natomiast nie mowi o cudzolostwie, ktorego tak bardzo unikal Jozef w Egipcie. Nic nie mowi o innych prawach i zakazach,trudno wiec zrozumiec dlaczego Bog mowi do Abrahama;'przestrzegaj MOICH PRAW',a dobrze ci sie powiedzie w ziemi, ktora ci daje'. A moze mamy mowic o prawie abrahamowym?

Skoro w Biblii jest tak metne poparcie ochrony zycia poczetego, jakim prawem kler powoluje sie na te watki? Prawde mowiac WOGOLE nie ma zadnych jasno sprecyzowanych praw biblijnych, ktoreby omawialy te kwestie.
A co mowi nauka? Teraz bezposrednio: ZYGOTA TO NIE CZLOWIEK ,tylko wyspecjalizowany diploidalny twor zaopatrzony w duzy potencjal rozwojowy i troche wartosci odzywczych. Nie ma w nim uczuc wiecej niz u pantofelka, czy abeby i szczerze mowiac ma to gdzies czy bedzie zyla czy nie. Niemowle, to juz czlowiek, czlowiek, ktory czuje strach, potrafi sie usmiechac. Niemowle (a tak kiedys sadzono), to nie maszyna do przerabiania mleka na g...no, tylko pelnowartosciowy czlowiek. I taka jest prawda biologiczna.


A jesli chodzi o moja wiare, to rzeczywiscie w zadnego kreatora,czy inna kreature nie wierze,przy zaznaczeniu, ze moj ateizm jest ontologiczny i wszystko sie moze zmienic kiedy pojawia sie odpowiednie przeslanki.

Chcialas teologicznie, masz prawo boze wylozone. A swoja droga, to moglabys przestac ograniczac sie do pustych tresciowo uogolnien, zajezdzajacych inwektywami,a za to zaczac merytorycznie odnosic sie do moich argumentow?

pzdr.
Xylomena (48 punktów)
Z przyjemnością odnoszę się do wszelkich argumentów, o ile tylko daję radę załapać jakiego twierdzenia dotyczą i oczywiście znajduję jakieś argumenty obok znakow zapytania.. W przypadku Twojego wywodu muszę jeszcze uzbroić się w cierpliwość, że je wkońcu z siebie wydusisz, co przy Twoim wodolejstwie (wylewności - mówiąc ładniej)może nie być przejawem rozsądku z mojej strony.
Pozdrawiam również.


Wszyscy są dobzi dopóki nie mogą być źli.
maliniak (422 punktów)
>Z przyjemnością odnoszę się do wszelkich argumentów, o ile tylko daję radę załapać jakiego twierdzenia dotyczą i oczywiście znajduję jakieś argumenty obok znakow zapytania.. W przypadku Twojego wywodu muszę jeszcze uzbroić się w cierpliwość, że je wkońcu z siebie wydusisz...

A co konkretnie chcesz uslyszec/przeczytac? To co chcesz uslyszec,czy to co mam do powiedzenia? Jak to drugie, to juz uslyszalas,niestety korepetycji biblijnych dalej udzielal nie bede. Oczywiscie mozesz traktowac moje stanowisko jako moja wlasna interpretacje,jesli jednak masz inna (w kontekscie tematu dyskusji)to badz uprzejma ja zaprezentowac. Co ponadto, to jalowizna poznawcza i bicie piany.

pzdr.
Xylomena (48 punktów)
Korepetycje możesz mi odpuścić, posiadam własne interpretacje obydwu testamentów, więc w tym zakonu żydowskiego z czasów biblijnych. Gdybyś nie był tak zadufany w sobie, to nie szukałbyś w stopniu znajomosci Biblii trudności komuniakcyjnych z ludźmi.
Jak chciałeś podyskutować o prawach księży do powoływania Biblii jako argumentu mającego przemawiać za ochroną życia poczętego, to trzeba było utworzyć taki temat. Bo do odpowiedzi na stawiane w tytule pytanie, wystarczy mieć duszę własną i posiadać doświadczenie zapłodnienia. Ja różnicę duchową - przybycie nowego ducha, odczułam już pierwszego dnia po zapłodnieniu, nim nauka medyczna byłaby w stanie stwierdzić u mnie ciążę. Wiedziałam, że jestem w ciąży właśnie dlatego, że tak szybko pojawia się dusza poczętego dziecka.


Wszyscy są dobzi dopóki nie mogą być źli.
Xylomena (48 punktów)
Zmartwychwstanie, to zmartwychwstanie, a życie wieczne, to zycie wieczne. Skąd zaczerpnąłeś pomysł na zrobienie z tego tożsamości?

Wszyscy są dobzi dopóki nie mogą być źli.
maliniak (422 punktów)
>Korepetycje możesz mi odpuścić, posiadam własne interpretacje obydwu testamentów, więc w tym zakonu żydowskiego z czasów biblijnych. Gdybyś nie był tak zadufany w sobie, to nie szukałbyś w stopniu znajomosci Biblii trudności komuniakcyjnych z ludźmi.
>Jak chciałeś podyskutować o prawach księży do powoływania Biblii jako argumentu mającego przemawiać za ochroną życia poczętego, to trzeba było utworzyć taki temat. Bo do odpowiedzi na stawiane w tytule pytanie,

Juz w poscie startowym poruszylem te kwestie,pozniej je tylko rozszerzylem.

> wystarczy mieć duszę własną i posiadać doświadczenie zapłodnienia. Ja różnicę duchową - przybycie nowego ducha, odczułam już pierwszego dnia po zapłodnieniu, nim nauka medyczna byłaby w stanie stwierdzić u mnie ciążę. Wiedziałam, że jestem w ciąży właśnie dlatego, że tak szybko pojawia się dusza poczętego dziecka.

Raczej dlatego ze pojawia sie poczete dziecko. Nie wiem z czego wynikal ten stan i nie bede szczegolowo dociekal, mysle jednak ,ze bardzo chcialas dziecko i moglas ulec sugestii. Moze byc tez tak,ze istnieje jakis mechanizm biologiczny,ktory podpowiada kobiecie,iz jest w ciazy w celu ochrony plodu (zeby sie nie wysilala zanadto itd.). Dobor naturalny mogl promowac z powodzeniem taka ceche,gdyz przyczyniala sie ona do wydawania wiekszej ilosci potomstwa. To wszystko chemia mozgu,tak jak omamienie miloscia do plci przeciwnej. Caly czar jednak pryska,kiedy czlowiek sobie uswiadamia rzeczywiste motywy tego odluzenia. Tez mam corke (14 lat) i bardzo ja kocham,niemniej zdaje sobie sprawe czemu tak naprawde ma owa milosc sluzyc.
Powiem Ci na koniec,ze nie robia namnie wrazenia tego typu rewelacje,jakie zaprezentowalas. Wszystko to jest latwe do wyjasnienia na gruncie racjonalnym (poczytaj sobie cos o psychozie indukowanej, to Cie duzo nauczy).
Powiem Ci szczerze, ze mnie bardziej zastanawia; dlaczego czlowiek jest muzykalny (szykuje posta na ten temat) musicbrain.vizja.pl/pub/home.

pzdr.
estetka (708 punktów)
osobiscie nie wiem z jakiego punktu widzenia jest postawione pytanie o dusze zygoty...
a plemnik ma dusze? dlaczego mialby nie miec? albo moze dlaczego mialby miec?
i dalej..czy nasze wyobrazenie o posiadaniu lub nie -duszy ma cokolwiek wspolnego do mozliwosci decyzji co do przyszlosci..czy to plemnika czy zygoty...
czy moja pelargonia ma dusze? a moj projekt wakacyjny ma dusze?... jezeli juz Bog nie jest deistyczny ale teistyczny to czy nie Bog wczesniej wybiera kobiety, ktore przeprowadzaja aborcje? ( och... pytania sa retoryczne)

z drugiej strony... KK jest jak zwykle bardzo sprzeczne..bez wzgledu na ilosc fanatykow... np grzeszyc nie wolno, ale jak ktos zgrzeszy zostanie przyjety do Kosciola z szeroko otwartymi rekoma..
aborcja jest zlem ale kobieta, ktora przeprowadzila aborcje zostanie przyjeta z szeroko otwartmi rekoma
rozwod jest grzechem, ale rozwodnicy takze sa przyjeci na lono
itd itd....
Nazywam to podwojna moralnoscia...
Xylomena (48 punktów)
Najwiekszą sprzeczność w swoim toku rozumowania wprowadzasz sam, poszukując (raczej nieświadomie) antonimu pojęcia - człowiek. Do znalezienia desygnatu pojęcia - ogień - nie szukałbyś granicy, od jakiego momentu ogień można uznawać za gień, podobnie jak wodę, za wodę, krew, za krew itd. Samo pytanie: "Kiedy człowiek staje się człowiekiem?" jest bełkotem, bo skoro ktoś jest człowiekiem to już nie staje się nim, a skoro staje się nim dopiero, to jeszcze człowiekiem nie jest.
Oczywiście, że w życiu mamy do czynienia nie tylko z pojęciami prostymi, nierozkładalnymi, które podałam Ci jako przykłady. Mamy wiele pojęć wynikających z umów społecznych, ze stopnia wiedzy w poszczególnych dyscyplinach, stąd ich wieloznaczności, sprzeczności i ewoluowania pojęć z biegiem czasu (abstrahując od różnic w kodach, znakach poszczególnych społeczeństw nazywanych różnymi językami i w ogóle tzw. żywością języków, nadawaniem nowych oznaczeń - neologizmy - starym desygnatom, odpowiednikom owych pojęć).
Czyżby problem z człowiekiem polegał na tym, że to nie jest pojęcie proste, tylko wymaga umowy? Przecież to byłby paradoks, ponieważ desygnatem człowieka jest każdy sam dla siebie, a więc poniekąd jest to desygnat najprostszy z istniejących, nie wymagający identyfikowania przez kogokolwiek według definicji. Kto nie rozpoznaje tego jednego desygnatu, nie rozpozna już żadnych innych. W tym miejscu postawiona jest granica między inteligencją człowieka, a sztuczną.
Nie zarzucam Ci jakiegoś szczególnego dziwactwa pod tym względem, że masz trudności w znalezieniu człowieka w otoczniu, w ogarnięciu myślami po czym go identyfikujesz, a więc w utworzeniu przekazywalnej tzw. naukowej definicji człowieka, ponieważ już Biblia odnotowuje problemy ludzi z posługiwaniem się tym pojęciem. Kiedy jeden z proroków żydowskich miał wizję, że widzi samego siebie na tronie niebieskim, to tyle o tym napisał, że zobaczył Syna Człowieczego w tym miejscu... Sam Anioł naigrywający się potem z owego proroka tytułami: "Synu Człowieczy" nie dał rady wpłynąć na zmianę jego myślenia i naprawienie herezji. W oczekiwaniu potem na tego Syna jako odkupiciela całe pokolenia trawiły czas, bo takie to było trudne, żeby samego siebie umieszczać jako obiekt sprawczy, winny...
Do ochrony życia ludzkiego nie jest potrzebne uczenie się od innych, kiedy z człowiekiem mamy do czynienia

Wszyscy są dobzi dopóki nie mogą być źli.
maliniak (422 punktów)
>Najwiekszą sprzeczność w swoim toku rozumowania wprowadzasz sam, poszukując (raczej nieświadomie) antonimu pojęcia - człowiek. Do znalezienia desygnatu pojęcia - ogień - nie szukałbyś granicy, od jakiego momentu ogień można uznawać za gień, podobnie jak wodę, za wodę, krew, za krew itd. Samo pytanie: "Kiedy człowiek staje się człowiekiem?" jest bełkotem

Juz na starcie naduzywasz. Serwujesz jakies nie majace zwiazku z problemem analogie i probujesz je podniesc do rangi synonimow.

>bo skoro ktoś jest człowiekiem to już nie staje się nim, a skoro staje się nim dopiero, to jeszcze człowiekiem nie jest.

No wlasnie i to caly czas lopatologicznie tlumacze, tj. taki jest moj punkt widzenia.

>Oczywiście, że w życiu mamy do czynienia nie tylko z pojęciami prostymi, nierozkładalnymi, które podałam Ci jako przykłady. Mamy wiele pojęć wynikających z umów społecznych, ze stopnia wiedzy w poszczególnych dyscyplinach, stąd ich wieloznaczności, .....

Widze,ze ruszylo sumienie za poczatkowe przegiecie? Tylko po co tyle zakreconej retoryki? Sprawa z ontogeneza jest prosta,wiemy juz,ze nalezy do biologii i zarazem pozwala w nieskomplikowany sposob wyciagnac jednozanaczne wnioski. Jesli wiec chcesz dalej dyskutowac, to przestan komplikowac proste sprawy i zacznij trzymac sie meritum. Krotko i wezlowato: tematy biologiczne rozpatrujmy na gruncie biologii scisle przestrzegajac metodologii i logiki. Jesli chcesz rozmawiac o duszy, to najpierw (na gruncie tej samej sprawdzonej metodologii i logiki) pokaz jej funkcje w organizmie. A jak nie potrafisz to prosze sie na ten watek nie powolywac

>Czyżby problem z człowiekiem polegał na tym, że to nie jest pojęcie proste, tylko wymaga umowy?

No wlasnie;sprawa jest taka prosta,a ludzie ja tak komplokuja. Prawda jest taka ;zywy szympans jest bardziej LUDZKI niz LUDZKA zygota.

>Przecież to byłby paradoks, ponieważ desygnatem człowieka jest każdy sam dla siebie, a więc poniekąd jest to desygnat

Oczywiscie kazdy czlowiek jest czlowiekiem (neandertalczyk,poiekantrop,Murzyn czy Chinczyk),ale nie zygota. Zygota nie jest czlowiekiem ,tylko LUDZKA ZYGOTA! Czy teraz to kumasz?

>najprostszy z istniejących, nie wymagający identyfikowania przez kogokolwiek według definicji. Kto nie rozpoznaje tego jednego desygnatu, nie rozpozna już żadnych innych. W tym miejscu postawiona jest granica między inteligencją człowieka, a sztuczną.

Ble,ble...

>Nie zarzucam Ci jakiegoś szczególnego dziwactwa pod tym względem, że masz trudności w znalezieniu człowieka w otoczniu, w ogarnięciu myślami po czym go identyfikujesz, a więc w utworzeniu przekazywalnej tzw. naukowej definicji człowieka, ponieważ już Biblia odnotowuje problemy ludzi z posługiwaniem się tym pojęciem.

I znowu Biblia....wyjasnijmy sobie jedno;ja nie mam zadnych problemow. Natomiast sprowokowalem ta dyskusje zeby zobaczyc czy inni tych problemow nie maja. Przy okazji chcialem komus pomoc sprecyzowac poglady. Taki zemnie altruista

>Kiedy jeden z proroków żydowskich miał wizję, że widzi samego siebie na tronie niebieskim,

Ktory prorok mial taka wizje? Prosze o konkretne namiary na swiety tekst,co da nam podloze do dalszej dyskusji.

>to tyle o tym napisał, że zobaczył Syna Człowieczego w tym miejscu... Sam Anioł naigrywający się potem z owego proroka tytułami: "Synu Człowieczy" nie dał rady wpłynąć na zmianę jego myślenia i naprawienie herezji.

Mysle ,ze piszesz o ksiedz Ezehiela???? Jesli tak, to Ezehiel widzial 'kogos podobnego do czlowieka'. Biblia nie mogla przedstawic Boga (niemajacego ziemskiego odpowiednika) jako identycznego z czlowiekiem, bo to by uwlaczalo jego godnosci ('uwazaj,bo nie widziales zadnej postaci,gdy Pan mowil do ciebie sposrod ognia'). Czlowiek natomiast nie mogl inaczej postrzegac Boga jak wykreowanego na WLASNE podobienstwo, wiec wszyscy poszli na kompromis i uznali 'siedzacego na tronie,niebianskim rydwanie' za kogos podobnego do czlowieka,a nie czlowieka.

W Ksiedze Daniela, pisarz mial wizje Syna Czlowieczego, podchodzacego do tego;'ktory siedzi na tronie,starodawnego'. Ta wizja interpretowano, jako odnoszaca sie do Jezusa, ktory przeciez mial stac sie czlowiekiem ('stal sie na krotko nizszym od aniolow'). Niemniej jak ten Syn Bozy/Bog mieszkal w niebie byl tylko podobny do syna czlowieczego. A wiec mamy kolejny metaforyczny kompromis ,w ktorym i czlowiek jest syty i Bog caly

A dlaczego Bog nazwal Ezehiela 'synem czlowieczym'? Po prostu dlatego,ze Ezehiel,ktory w przeciwienstwie do Mojzesza widzial takie wizje (dla Mojzesza odbiciem niebianskiej swiatyni byla skomplikowana ziemska swiatynia,a jedyne postacie na jakie sie odwazyl to byly rzezby cherubow na arce przymierza i malowidla cherubow na scianach. Jesli Boga juz do czegos porownywal, to w poetyckich metaforach. Nawet patryjarchowie nie widzieli nic poza aniolami lazacymi po drabinie). Ano dlatego,ze Ezehiel przygotowywal lud izraelski na odnowe/reformacje religijna,gdzie mialo byc wiecej ducha/milosci ojcowskiej,a mniej litery i jahwistycznej tyrani. Ludzie tej tyrani nie wytrzymywali,co zaowocowalo rozpadem panstwa izraelskiego na dwa (Izrael i Jude),a pozniej calkowita asymilacja z osciennymi narodami. Religia Mojzesza sie nie sprawdzila,trzeba bylo szukac gdzie indziej. Trzeba bylo ratowac ginacy narod. Tak w rzeczywistosci kazdy sedzia,krol czy prorok izraelski (lacznie z Jezusem) byli rebeliantami. Jezus 'Ksieciem Pokoju',poniewaz byl na tyle madry,ze zdawal sobie sprawe z potegi Rzymu i wolal negocjowac.

A wszystko to pisze,poniewaz znowu chcialas zalatwic mnie 'Slowem Bozym'. Ja tylko walczylem ta sama bronia i degresji tu prosze nie szukac.

pzdr.
Xylomena (48 punktów)

"Juz na starcie naduzywasz. Serwujesz jakies nie majace zwiazku z problemem analogie i probujesz je podniesc do rangi synonimow."
To już po bożemu możesz zgłosić moje nadużycia ilekroć się powtórzą, bo zacząłeś od upomnienie w cztery oczy . Ktoś kto wyjaśnia brak podstawy do szukania definicji człowieka (ja) nie ma powodu pokazywać tego pojęcia synonimem, tylko jałowości tego szukania przykładem.

-"bo skoro ktoś jest człowiekiem to już nie staje się nim, a skoro staje się nim dopiero, to jeszcze człowiekiem nie jest."
-"No wlasnie i to caly czas lopatologicznie tlumacze, tj. taki jest moj punkt widzenia."
Nie myl osób, bo to nie Ty wytłumaczyłeś łopatologicznie, tylko ja, a Ty histerycznie i potrzebujesz takiego tłumacza jak ja, żeby cokolwiek publiczność mogła pojąć o co Ci chodzi.

"Jeśli więc chcesz dalej dyskutować, to przestań komplikować proste sprawy i zacznij trzymać się meritum."
Wiesz co, prawo głosu u siebie poznaję sama. To chyba taki dar, czy co? Skomplikowane?

" Krotko i wezlowato: tematy biologiczne rozpatrujmy na gruncie biologii scisle przestrzegajac metodologii i logiki. Jesli chcesz rozmawiac o duszy, to najpierw (na gruncie tej samej sprawdzonej metodologii i logiki) pokaz jej funkcje w organizmie. A jak nie potrafisz to prosze sie na ten watek nie powolywac"
Mylisz się - moge się powoływać na co mi się podoba, mogę chceć rozmawiać o duszy nie pokazując żadnych jej funkcji oraz mogę nie chcieć rozmawiać z Tobą potrafiąc pokazywać jej funkcje w organiźmie - przeistoczenie, zmieniajace ludzką percepcję.

"No wlasnie;sprawa jest taka prosta,a ludzie ja tak komplokuja. Prawda jest taka ;zywy szympans jest bardziej LUDZKI niz LUDZKA zygota."
Szukasz definicji człowieka do stopniowalności zbliżania do czego? Kształtu fizycznego, funkcji biologicznych?

Wszyscy są dobzi dopóki nie mogą być źli.
maliniak (422 punktów)
>"Juz na starcie naduzywasz. Serwujesz jakies nie majace zwiazku z problemem analogie i probujesz je podniesc do rangi synonimow."
>To już po bożemu możesz zgłosić moje nadużycia ilekroć się powtórzą, bo zacząłeś od upomnienie w cztery oczy . Ktoś kto wyjaśnia brak podstawy do szukania definicji człowieka (ja) nie ma powodu pokazywać tego pojęcia synonimem, tylko jałowości tego szukania przykładem.

Ale ten przyklad byl zly.

> -"bo skoro ktoś jest człowiekiem to już nie staje się nim, a skoro staje się nim dopiero, to jeszcze człowiekiem nie jest."
>-"No wlasnie i to caly czas lopatologicznie tlumacze, tj. taki jest moj punkt widzenia."
>Nie myl osób, bo to nie Ty wytłumaczyłeś łopatologicznie, tylko ja, a Ty histerycznie i potrzebujesz takiego tłumacza jak ja, żeby cokolwiek publiczność mogła pojąć o co Ci chodzi.

Nie to ja wyjasnilem,a Ty mi probujesz zabrac moj patent.

>"Jeśli więc chcesz dalej dyskutować, to przestań komplikować proste sprawy i zacznij trzymać się meritum."
>Wiesz co, prawo głosu u siebie poznaję sama. To chyba taki dar, czy co? Skomplikowane?

Nie to niebiologiczny feminizm.

>" Krotko i wezlowato: tematy biologiczne rozpatrujmy na gruncie biologii scisle przestrzegajac metodologii i logiki. Jesli chcesz rozmawiac o duszy, to najpierw (na gruncie tej samej sprawdzonej metodologii i logiki) pokaz jej funkcje w organizmie. A jak nie potrafisz to prosze sie na ten watek nie powolywac"
>Mylisz się - moge się powoływać na co mi się podoba, mogę chceć rozmawiać o duszy nie pokazując żadnych jej funkcji oraz mogę nie chcieć rozmawiać z Tobą potrafiąc pokazywać jej funkcje w organiźmie - przeistoczenie, zmieniajace ludzką percepcję.

Mozesz cos wiecej napisac o tym 'przeistoczeniu zmieniajacym ludzka percepcje'? Tym razem prosze, a robie to w imie nauki

>"No wlasnie;sprawa jest taka prosta,a ludzie ja tak komplokuja. Prawda jest taka ;zywy szympans jest bardziej LUDZKI niz LUDZKA zygota."
>Szukasz definicji człowieka do stopniowalności zbliżania do czego? Kształtu fizycznego, funkcji biologicznych?

I jednego i drugiego.

pzdr.

PS;Dlaczego nie chcesz pogadac 'o kims podobnym do syna czlowieczego'?
placownik (17853 punktów)

   Odnoszą wrażenie, że dyskusja robi się chaotyczna. Proponuję nieco ją uporządkować.

   Pomijając niejednoznaczność pojęcia gatunek, z punktu widzenia biologii człowiek jest gatunkiem takim jak każdy inny. I tu mają rację wszyscy ci, którzy wskazują, że zygota to najwcześniejsze stadium rozwojowe człowieka traktowanego jak egzemplarz gatunku biologicznego. Sprawa w takim ujęciu jest oczywista i jej dyskutowanie, moim zdaniem, nie ma żadnego sensu.

   Wszyscy jednak intuicyjnie czujemy, że człowiek nie jest gatunkiem takim samym jak wszystkie inne. Teiści różnicę upatrują w tym, że człowiek w odróżnieniu od wszystkich innych gatunków obdarzony jest czymś nazywanym przez nich duszą. Chrześcijanie arbitralnie uściślają, że duszą obdarzana jest już zygota. Pociąga to za sobą określone trudności, które teolodzy w pocie czoła usiłują pokonywać. Sensownym wydaje mi się wskazywanie tych trudności i krytyka proponowanych rozwiązań, traktowane jako rodzaj gimnastyki umysłowej.

   Znacznie bardziej interesująca byłaby dyskusja innych niż teistyczne kryteriów człowieczeństwa. Kryteriów, które za punkt wyjścia przyjmowałyby wspólną, jak mniemam, dla wszystkich niewierzących (a także niektórych wierzących) intuicję, że bezmózga i bezwolna zygota człowiekiem nie jest.

   Mieszanie tych dwóch wątków prowadzi nieuchronnie do nieporozumień i wspomnianego na wstępie chaosu.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Xylomena (48 punktów)

Widzisz jaki Ty jesteś? Nikt już nie chce z Toba gadać poza mną, a ja w zasadzie nie powinnam, bo mnie obrażasz. No i jesteś zakłamany - jak wyjaśniłam bezsens Twojego pytania: "Od kiedy człowiek jest człowiekiem?" jednym zdaniem, to moje klarowne twierdzenie nazwałeś swoją własną łopatologią, a jeszcze potem podtrzymałeś, że to Ty je ułożyłeś... Jeszcze raz coś takiego zrobisz, to się odłączam od tego tematu (boję się ludzi z zabużeniami tożsamości).
Przy Tobie się nie da prowadzić dyskusji bez chaosu. Jak Ci opowiedzieć o błędzie proroka po Twoim wymądrzaniu się z rzekomej znajomości Biblii, w której nie możesz znaleźć przepisów co do ochrony życia poczętego, to Ci źle, bo walczę z Tobą "Słowem Bożym" i nie na temat. Jak już nie komentować Twoich interpretacji biblijnych, to mnie pytasz, dlaczego nie ciągnę wątku przekazów proroczych...
Wstawię Ci link do mojego: "Władcy bez pierścieni", bo inaczej byłoby za długo na temat tego co ja myślę o prorokach, a tam jest głównie o tym www.koscio(*)5B3adca+bez+pier%B6cieni

Jesteś mało uświadomiony mniemając, że nauka nie tworzy kryteriów człowieczeństwa w innych dyscyplinach, niż teologia (bo teologia to też nauka). Bodaj najintensywniej przykłada się do tego socjologia, dlatego na świecie tak pilnie są śledzone różne nowinki na temat badań dotyczących świadomości. Socjolodzy bowiem wymyślili sobie pojęcie jaźni jako kryterium człowieczeństwa. Okazuje się jednak, że i ono napotyka wyśmiewanie jako niespecyficzne dla człowieka wraz z odkrywaniem możliwości zwierząt (np. ostatnio jakaś pani badacz, z USA bodajże, wymyśliła, iż jażń charakteryzuje szczury - skoro nie podejmują one jakiś określonych działań, to niby dokonują krytycznej oceny swoich możliwosci, czyli myślą o swoich myślach...). Możesz o tym wyczytać w tutejszej witrynie www.racjonalista.pl/index.php/s,38/t,10880

Wszyscy są dobzi dopóki nie mogą być źli.
Xylomena (48 punktów)
Czy nie jesteś przypadkiem moderatorem tutaj? Na cholerę mi kilkanaście powiadomień o Twoim jednym poście!! Czy te powiadomienia działają na czas, żeby się spieszyć z odpowiedziami przed zapchaniem całej skrzynki? Kto to wymyślił?

Jakim cudem może istnieć prawda w świecie nie posiadającym jednego czasu?
placownik (17853 punktów)

>Czy nie jesteś przypadkiem moderatorem tutaj?

   Przypadkiem jestem. Twój problem przekazałem webmasterowi.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
maliniak (422 punktów)
>Widzisz jaki Ty jesteś? Nikt już nie chce z Toba gadać poza mną, a ja w zasadzie nie powinnam, bo mnie obrażasz. No i jesteś >

>zakłamany - jak wyjaśniłam bezsens Twojego pytania: "Od kiedy człowiek jest człowiekiem?" jednym zdaniem, to moje klarowne

>twierdzenie nazwałeś swoją własną łopatologią....

Tylko,ze te 'klarowne stwierdzenie' wydedukowalas na podstawie mojej argumentacji. Fakt,ze byla ona rozproszona po roznych postach, tak juz wyglada dyskusja na forach. Ja chcialem po prostu zobaczyc co inni maja do powiedzenia i pozniej z nimi dyskutowalem stopniowo pokazujac moj punkt widzenia. Mozna sie o tym latwo przekonac analizujac przebieg dyskusji z innymi osobami, a nie tylko koncentrowac sie na dyskusji z soba samym.
Jesli uwazasz, ze inni nie chca ze mna dyskutowac, to nie bede sie klocil,lecz uwazam,ze kazdy powinien mowic sam za siebie.

>Przy Tobie się nie da prowadzić dyskusji bez chaosu. Jak Ci

>opowiedzieć o błędzie proroka po Twoim wymądrzaniu się z

>rzekomej znajomości Biblii, w której nie możesz znaleźć

>przepisów co do ochrony życia poczętego, to Ci źle, bo walczę

>z Tobą "Słowem Bożym" i nie na temat. Jak już nie komentować

>Twoich interpretacji biblijnych, to mnie pytasz, dlaczego nie

>ciągnę wątku przekazów proroczych...

Nie komentujesz moich interpretacji biblijnych, poniewaz wogole sie nie znasz na tekscie biblijnym. To widac na pierwszy rzut oka. To zaproszenie do dalszej dyskusji (ktorej skrzetnie uniknelas) bylo mala prowokacja. Moge sie zalozyc ,ze wogole 'Slowa Bozego' nie czytalas i poslugujesz sie zaslyszanymi z trzeciej reki opiniami

Teraz stosujesz wasz standardowy quasi-argument: argument Kajfasza. Pisalem juz o tym niejednokrotnie i zawsze sie ten schemat materializuje.

forum.gaze(*)tml?f=32&w=64713718&a=64731998

Ludzie wiary posluguja sie kilkoma standardowymi pseudoargumentami:
-Kajfaszowy argument (gdy sa przycisnieci do muru, zaczynaja zwracac nadmierna
uwage na kulture dyskusji-obludny kajfaszowy gest rozdarcia szat,majacy pokazac
jego glebokie oburzenie bluznieniem niewinnego Jezusa).
-Argument osla-polega on na nieustepliwym trwaniu przy tym co obalone
faktograficznie.
-Argument Boga zapchajdziury-polega on na uciekaniu sie do interwencji sil
nadprzyrodzonych w miejscach, gdzie nauka jeszcze czegos nie wyjasnila.
-Przesuwania granic-jak sie wierzacemu racjonalnie cos wyjasni, ten
automatycznie przesuwa granice na oszary przez nauke niezdobyte i tam lokuje
swoje bostwo (argument powiazany z argumentem 'Bog zapchajdziura).

pzdr.
maliniak (422 punktów)
>Jesteś mało uświadomiony mniemając, że nauka nie tworzy >kryteriów człowieczeństwa w innych dyscyplinach, niż teologia >(bo teologia to też nauka)

Ale ja nie twierdzilem nigdzie,ze nauka ich nie tworzy. Skad Ty wyciagnelas taki chory wniosek?
Tak teologia to nauka,niemniej nie ma ona nic wspolnego z naukami przyrodniczymi, bo pierwsza mowi o mitach druga o faktach.
Juz bylo miliony razy pokazane,ze teologii z naukami przyrodniczymi pokrzyzowac sie nie da,niemniej do was owy fakt w dalszym ciagu nie dociera:'argument osla'.

pzdr.
M. Satanisław (499 punktów)
>z punktu widzenia biologii człowiek jest gatunkiem takim jak każdy inny. I tu mają rację wszyscy ci, którzy wskazują, że zygota to najwcześniejsze stadium rozwojowe człowieka traktowanego jak egzemplarz gatunku biologicznego. Sprawa w takim ujęciu jest oczywista i jej dyskutowanie, moim zdaniem, nie ma żadnego sensu.<

Zgadza się - ludzka zygota z punktu widzenia nauki jest człowiekiem i zaprzeczać temu mogą tylko nieracjonalni dogmatycy marksizmu-feminizmu.

>Wszyscy jednak intuicyjnie czujemy, że człowiek nie jest gatunkiem takim samym jak wszystkie inne.<

Też zgadza się i nie trzeba do tego intuicji. Szczeżuja też nie jest gatunkiem takim samym jak wszystkie inne. Karaluch, podgrzybek czy gronkowiec złocisty również.

>Teiści różnicę upatrują w tym, że człowiek w odróżnieniu od wszystkich innych gatunków obdarzony jest czymś nazywanym przez nich duszą. Chrześcijanie arbitralnie uściślają, że duszą obdarzana jest już zygota.<

Ale może jako racjonaliści nie będziemy rozmawiać o duszy czy innych niesprawdzalnych pierdołach i zajmiemy się jedynym wyznacznikiem naukowym, dzięki któremu dziś jakiś ożywiony twór klasyfikujemy - tym wyznacznikiem jest rodzaj oraz sekwencja kwasów nukleinowych. Zygota według tego kryterium jest człowiekiem.

>Znacznie bardziej interesująca byłaby dyskusja innych niż teistyczne kryteriów człowieczeństwa. Kryteriów, które za punkt wyjścia przyjmowałyby wspólną, jak mniemam, dla wszystkich niewierzących (a także niektórych wierzących) intuicję, że bezmózga i bezwolna zygota człowiekiem nie jest.<

Intuicyjnie to mogę stwierdzić, że internauta placownik człowiekiem nie jest.
Sorry, ale ja, jako racjonalista, nawet jak nie chcę - to MUSZĘ uznać człowieczeństwo zygoty. Dla racjonalisty kryteria naukowe są najważniejsze.
Pseudo naukowy bełkot teologów, etyków, innej maści i autoramentu "humanistów", soc-socjologów i podobnych ideologów marksizmu-feminizmu wyrzucam na śmietnik jako plotkarstwo, chciejstwo, manipulację pojęciową - a nie naukę.
Człowiek jest istotą żywą, a żywymi istotami zajmuje się nauka zwana biologią - a według biologii ludzka zygota jest człowiekiem.

Koniec, kropka - aborcjoniści do żłobka.
I uczyć się począwszy od tego żłobka, uczyć i jeszcze raz uczyć.
maliniak (422 punktów)
>>z punktu widzenia biologii człowiek jest gatunkiem takim jak każdy inny. I tu mają rację wszyscy ci, którzy wskazują, że zygota to najwcześniejsze stadium rozwojowe człowieka traktowanego jak egzemplarz gatunku biologicznego. Sprawa w takim ujęciu jest oczywista i jej dyskutowanie, moim zdaniem, nie ma żadnego sensu.<
>Zgadza się - ludzka zygota z punktu widzenia nauki jest człowiekiem i zaprzeczać temu mogą tylko nieracjonalni dogmatycy marksizmu-feminizmu.

>jedynym wyznacznikiem naukowym, dzięki któremu dziś jakiś

>ożywiony twór klasyfikujemy - tym wyznacznikiem jest rodzaj

>oraz sekwencja kwasów nukleinowych. Zygota według tego

>kryterium jest człowiekiem.....

Nie jest czlowiekiem TYLKO LUDZKA ZYGOTA, ktora czlowiekiem DOPIERO BEDZIE. Jak juz ,to jest dopiero nieautonomicznym fragmentem czlowieka. Taki jest punkt widzenia biologii, inne punkty widzenia sa teologiczne. A kazda z biliona komorek somatycznych (w ktorych rowniez wystepuje caly material genetyczny odpowiedzialny za przepis na czlowieka) tez uwazasz za ludzi???? Jakbys umiel odpowiednio manipulowac ludzkim DNA ,to kaza komorke somatyczna przerobisz na zygote. Wystarczy odpalic odpowiednie geny w odpowiednim czasie. Poczytaj sobie o odroznicowaniu komorek podczas regeneracji,a da Ci to wyobrazenie do czego komorki sa zdolne....Oj mozna by duzo o tym pisac...

>Ale może jako racjonaliści nie będziemy rozmawiać o duszy czy innych niesprawdzalnych pierdołach i zajmiemy się...

Niemniej mialem prawo przedstawic teistyczny punkt widzenia, bo to teisci glownie walcza o zakaz aborcji. Zniszczylem ich ich wlasna bronia i JASNO pokazalem, ze tak naprawde nie maja nic do powiedzenia. Niektorym na tym Forum bardzo te obazazenie nie pasuje jak widze'Strzezcie sie i pilnujcie swoich szat,aby nie zastano was nagimi i nie pokazano waszej sromoty' Obj.

pzdr.
placownik (17853 punktów)

>>Wszyscy jednak intuicyjnie czujemy, że człowiek nie jest gatunkiem takim samym jak wszystkie inne.
>Też zgadza się i nie trzeba do tego intuicji. Szczeżuja też nie jest gatunkiem takim samym jak wszystkie inne. Karaluch, podgrzybek czy gronkowiec złocisty również.

   Michałku. Przyjrzyj się dokładnie obrazkowi



   i spróbuj odpowiedzieć na pytanie:- która z figur nie pasuje do pozostałych.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
M. Satanisław (499 punktów)
Po pierwsze nie mam na imię Michał, tylko Satanisław.
Po drugie odpowiedzi może byc kilka, w zależności od tego, jakie kryterium uznasz za różnicujące - kolor figury, czy kształt jej obrysów.
placownik (17853 punktów)

>Po drugie odpowiedzi może byc kilka, w zależności od tego, jakie kryterium uznasz za różnicujące - kolor figury, czy kształt jej obrysów.

   Domyślam się, że widzisz dobrze, ale inaczej. Jako zwolennik dyskryminacji pozytywnej (w rozsądnych granicach) podpowiem Ci. Każda figura jest innego koloru.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
M. Satanisław (499 punktów)
>Jako zwolennik dyskryminacji pozytywnej (w rozsądnych granicach) podpowiem Ci. Każda figura jest innego koloru.<

A ja, jako zwolennik łaskawego traktowania starszych braci w wierze, choć młodszych w rozumie - podpowiem ci, że każda figura jest nie tylko innego koloru, ale i innego kształtu.
maliniak (422 punktów)
(......)

Odnosmie tego podzialu, to ja bym zapytal duszozwolenikow, co ta dusza zaraz po stworzeniu robi w zygocie? Czy ta dusza jest juz gotowa dusza,czy dopiero dusza zygotopodobna z nia rownolegle sie rozwijajaca
I co sie z ta dusza dzieje jak zygota zostanie poroniona? Czy mozna myslec,ze ona wraca do nieba, skoro sie zygotom poronionym nawet chrzescijanskiego pogrzebu odmawia?

pzdr.
Xylomena (48 punktów)
Tylko, że te 'klarowne stwierdzenie' wydedukowałaś na podstawie mojej argumentacji. Fakt, że byla ona rozproszona po rożnych postach, tak już wygląda dyskusja na forach.
Bardzo śmieszne... Rozumiem, że to też ma być Twoja prowokacja, tylko tym razem o tym, czy uwierzę w Twoje jasnowidzenie?
Mogę się załżyć, że w ogóle 'Slowa Bozego' nie czytałaś i posługujesz się zasłyszanymi z trzeciej ręki opiniami
Nie możesz się ze mną założyć, bo nie podejmuję tego zakładu. Widzę, że nie chciało Ci się zajrzeć w link, który Ci podałam. Słowa Bożego się słucha, a nie czyta, natomiast co do Ewangelii Chrystusowej można doświadczyć jej objawienia i potem powiedzieć, że się ją czytało. Czy Tobie zdarzyło się doświadczyć objwienia Ewangelii? Uprzedzam, że fałszywą odpowiedź jestem w stanie zweryfikować.
Niemniej miałem prawo przedstawić teistyczny punkt widzenia, bo to teiści głównie walczą o zakaz aborcji. Zniszczyłem ich ich własną bronią i JASNO pokazałem, że tak naprawdę nie mają nic do powiedzenia. Niektórym na tym Forum bardzo te obazazenie nie pasuje jak widzę "Strzeżcie się i pilnujcie swoich szat, aby nie zastano was nagimi i nie pokazano waszej sromoty" Obj.
Ja tam nie nadążam za śledzeniem Twoich praw według kryteriów wskazywanych przez Ciebie (może czasem tylko nie rozczytuję). Pozostanę przy podziwianiu za to kolegi Stanisława. I nawet nie będe Ci ich odmawiać, choćbyś nimi "JASNO" (jakiś skrót?) wskazywał, czy to ja konkretnie (bo nie wiem, czy mnie masz na myśli) "tak naprawdę" nie mam nic do powiedzenia. Chociaż osobiście jestem przeciwnikiem aborcji - aborcja to zło; nawet nie odważyłabym się mówić na temat usuwania płodów inaczej, bo byłoby to tyle co moja zgoda na śmierci tych mających sie narodzić; to wcale nie uważam, aby jakimkolwiek ludziom wolno było wprowadzać regulacje prawne w tym zakresie. Każde uzurpowanie kompetencji Boskich przez ludzi, to zło, takie samo jak owe aborcje.

Jakim cudem może istnieć prawda w świecie nie posiadającym jednego czasu?
maliniak (422 punktów)
>Ja tam nie nadążam za śledzeniem Twoich praw według kryteriów wskazywanych przez Ciebie ....

Widocznie glowa za ciasna, zdolnosci obliczeniowe mierne....

pzdr.
PS;Nie kazdy moze byc racjonalista, nie przejmuj sie.
placownik (17853 punktów)

>I co sie z ta dusza dzieje jak zygota zostanie poroniona? Czy mozna myslec,ze ona wraca do nieba, skoro sie zygotom poronionym nawet chrzescijanskiego pogrzebu odmawia?

   A co powiesz o zmartwychstałej zygocie, która na Sądzie Ostatecznym zdaje relację ze swojego "życia"?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Xylomena (48 punktów)
(Moderatorowi bardzo dziękuję za interwencję w sprawie powiadomień. Zadziałała - już mam tylko po dwa od jednego posta

Maliniak, po co Ty sobie tak komplikujesz życie tym specyfikowaniem właściwości duszy w zależności od dojrzałości organizmu? Czy chodzi o to, że chcesz uwierzyć w posiadanie własnej duszy w zależności od tego, że ktoś Ci udowodni jej istnienie w zygocie? Ja tam bym się wcale nie upierała, że Ty ją posiadasz (jakby o tym można było pochopnie mniemać z samego Twojego indyczenia się). Bo chyba słyszałeś o tym, że duszę można stracić?


Jakim cudem może istnieć prawda w świecie nie posiadającym jednego czasu?
maliniak (422 punktów)
>Bo chyba słyszałeś o tym, że duszę można stracić?

W chwili smierci zygoty,czy pozniej?

pzdr.
Xylomena (48 punktów)
Z tego, że boisz się odpowiadać na pytania wnioskowałabym, iż masz tych duszy aż za dużo i te dodatkowe uniemożliwiają Ci dojście do głosu ... Ja się Ciebie pytam, czy słyszałeś o traceniu duszy, a Ty mi na to Pytanko - czy ja słyszałam o traceniu jej w chwili śmierci zygoty, czy później? A jak Ci odpowiem, to udzielisz mi prostej odpowiedzi na proste pytanie?
Nie słyszałam o tym, żeby duszę można było stracić z powodu śmierci zygoty, czy później(w rozumieniu późniejszego stadium rozwoju biologicznego), chyba że chodzi o cudzą śmierć.

(Mam nauczkę, żeby nie subskrybować tematów, w których już coś napiszę, bo to przez to fiksują powiadomienia - teraz jest idealnie.)

Do objawienia potrzeba grzechu
maliniak (422 punktów)
>Nie słyszałam o tym, żeby duszę można było stracić z powodu śmierci zygoty, czy później(w rozumieniu późniejszego stadium rozwoju biologicznego),

Ja tym bardziej nie slyszalem.

>chyba że chodzi o cudzą śmierć.

To w koncu w chwili smierci sie ja traci czy zyskuje?
I jak mozna stracic siebie samego?

pzdr.

Do Moderatora: Czy nawet w tak powaznym Serwisie musza sie pojawiac te wkuwajace wyskakujace reklamy? Przeciez to uwlacza ludzkiej godnosci!
placownik (17853 punktów)

>Do Moderatora: Czy nawet w tak powaznym Serwisie musza sie pojawiac te wkuwajace wyskakujace reklamy? Przeciez to uwlacza ludzkiej godnosci!

   To nie zależy od moderatorów. A gdyby zależało, to ja nie miałbym nic przeciwko temu. Utrzymanie tak obszernego serwisu na serwerze coś przecież kosztuje. Patrz również:

www.racjonalista.pl/forum.php/s,83935#w86869
www.racjonalista.pl/forum.php/s,74352#w74409
www.racjonalista.pl/forum.php/s,55785#w56062

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Xylomena (48 punktów)
Nie chcę się powtarzać, bo dzisiaj już na tym forum pisałam komuś o traceniu samego siebie w jakimś sensie, w temacie "Czy jest dusza i Bóg?" www.racjonalista.pl/forum.php/s,91804
Sam wprowadzasz tyle rozróżników i uszczegółowień, że powinniśmy chyba pracować nad wspólnym pojęciownikiem, żeby się zrozumieć. To, co umieściłam w poście, do którego Cię naprowadzam, uznałbyś za tracenie duszy, czy samego siebie?
Samo pojęcie tracenia duszy może być różnie rozumiane, bo dla mnie np. to nie jest opuszczenie ciała przez duszę. A Ty dokładasz tu jeszcze tracenie siebie...
Ponieważ uważam, że utrata duszy ma tylko tyle wspólnego ze śmiercią o ile ta jest w stanie odebrać wolę mówienia człowiekowi, to według mnie zupełnie nie ma związku - większy z cudzą śmiecią, śmiercią kogoś bliskiego, jego odejściem, bo to prędziej skłania do apatii i wycofania się z komunikacji międzyludzkiej.


Do objawienia potrzeba grzechu
maliniak (422 punktów)
(....)

Prosze wiec okres sie konkretnie i konkretnie odpowiedz na zadane pytania:
-Czym dla Ciebie jest dusza i jaka konkretnie funkcje pelni ona w organizmie czlowieka?
-Co sie z ta dusza dzieje po smierci ciala?
-Dlaczego dusza nie dziala w przypadku utraty przytomnosci (czy ona rowniez traci przytomnosc?
-W jakim sensie dusza jest kompatybilna z organizmem czlowieka?
-Czy dusza twoim zdaniem to tylko stan umyslu powodowany przez chemizm mozgu,czy moze dar od dobrego Boga zapewniajacy nam niesmiertelnosc?
-Czy jestes wierzaca,a jak tak,to kim/czym dla Ciebie jest Bog.

Jesli odpowiesz na te pytania pogadamy dalej?
(zacytuj je prosze)

pzdr.
maliniak (422 punktów)
>>Do Moderatora: Czy nawet w tak powaznym Serwisie musza sie pojawiac te wkuwajace wyskakujace reklamy? Przeciez to uwlacza ludzkiej godnosci!
>   To nie zależy od moderatorów. A gdyby zależało, to ja nie miałbym nic przeciwko temu. Utrzymanie tak obszernego serwisu na serwerze coś przecież kosztuje. Patrz również:

Ja tez nie mam nic przeciwko reklamom, pomijajac oczywiscie te wyskakujace, ktore w dodatku ciezko zamknac. Szlag mnie na nie do tego stopnia trafia,ze najchetniej bym kompa przez okno wyrzucil.

pzdr.
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)
   Ściągnij sobie z googli program ad-block i filter-set. Dzięki nim nie mam ani jednej reklamy. Na żadnej karcie, w żadnym serwisie.
maliniak (422 punktów)
>   Ściągnij sobie z googli program ad-block i filter-set. Dzięki nim nie mam ani jednej reklamy. Na żadnej karcie, w żadnym serwisie.

Dzieki wielkie.

pzdr.
maliniak (422 punktów)
>>I co sie z ta dusza dzieje jak zygota zostanie poroniona? Czy mozna myslec,ze ona wraca do nieba, skoro sie zygotom poronionym nawet chrzescijanskiego pogrzebu odmawia?
>   A co powiesz o zmartwychstałej zygocie, która na Sądzie Ostatecznym zdaje relację ze swojego "życia"?

Przeciez dusza mogla do tego czasu nagrzeszyc

pzdr.
Ada Wielogórska
Niektórzy ludzie mówią że matki które dokonały aborcji są morderczyniami.
Nieprawda.Oczywiście są matki, które traktują aborcję jak antykoncepcję.Są i będą.
Ale inne matki : n.p zgwałcone 13-latki, robią skrobankę dla dobra innych, nie dlatego, że chcą z zimną krwią zamordować człowieka.To okropne, jak myślę o aborcji to chce mi się płakać, ale takie są realia.

Gdy wycięte zostanie ostatnie drzewo, zatruta zostanie odtatnia rzeka i zginie odtatnia ryba, odkryjemy wreszcie, że nie można jeść pieniędzy.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365