 |
Europa wzmacnia prawą nogę. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Świat
| Napisano | Autor | Tytuł | | 27-05-2019 14:47 | Jan Rylew (3965 punktów) | Europa wzmacnia prawą nogę.
3 na 3 | Hallo! To już po ciszy wyborczej, można więc zabrac głos i przerwać tę ciszę grobową jaka teraz nastała na tym forum  . Zjednoczona prawica w Polsce wczoraj wygrała zdecydowanie wybory do PE łamiąc nadzieje bloku antypisu na lepszy wynik. Prawica wzmocniła się także w kilku krajach europejskich jak Niemcy, Francja, Włochy, Węgry, Bułgaria wzrost poparcia odnotowały także formacje nazywane eurosceptycznymi, nacjonalistycznymi i populistycznymi w wielu krajach. www.tvn24.(*)tow-w-krajach-unii,939303.html Można więc spodziewać się lepszej sytuacji opozycji wobec liberalno lewicowej hegemonii ugrupowań nadających ton w PE. Ogólnie rzecz biorąc wygrała demokracja. Wskazują na to spore wzrosty frekwencji wyborczej. Zwłaszcza w Polsce, gdzie wyborcy nie dali się uwieść silnej, emocjonalnej narracji bloku antypisu, wykazali się patriotyczną postawą. Znamienne, zadziwiające i godne podziwu było poparcie dla Beaty Szydło, która otrzymała rekordową ilość głosów prawie 525 tys. Warto także zauważyć jak wartości sondażowe odbiegały od wyborczej rzeczywistości. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
10 na 10 | Kulmin (4007 punktów) |
>Zjednoczona prawica w Polsce wczoraj wygrała zdecydowanie wybory do PE łamiąc nadzieje bloku
Ale prawica w jakim sensie? Bo sami się tak nazywają? Bo siedzą po prawej stronie Sejmu? Jaki czynnik konstytuuje przynależność do określonej strony sceny politycznej?
Warto pamiętać przy tym, że program gospodarczy i społeczny pisu jest mocno lewicowy.
|
|
 | 4 na 6 | Jan Rylew (3965 punktów) | > >Zjednoczona prawica w Polsce wczoraj wygrała zdecydowanie wybory do PE łamiąc nadzieje bloku> Ale prawica w jakim sensie?To już właściwie duży temat na inny wątek, ale widać nie będzie wielu rozmówców do tematu wątku to mogę krótko odpowiedzieć. > Jaki czynnik konstytuuje przynależność do określonej strony sceny politycznej?Prawica jak i lewica to szerokie pojęcia i w dodatku podlegające zmianom. Przynależność określa się według kryteriów wartości jakie podzielają, a przede wszystkim jakimi się kierują członkowie danej grupy politycznej reprezentanci grupy społecznej o takich wartościach. Oczywiście pewne wartości mogą być podzielane przez jednych i drugich, ale nie zawsze w tym samym kontekście. Kiedyś na forum GW tłumaczyłem pewnemu miłośnikowi prawicy jakie są wartości lewicy, a ten w odp. zarzucił mi, że kradnę im wartości  . Poza tym są wartości "twarde" i mniej twarde, tak zresztą jak i frakcje lewicy i prawicy. Są różne interpretacje postaw prawicowych i lewicowych, stąd określenia tych grup są raczej umowne niż precyzyjne i sztywne. Dla mnie prawica to przede wszystkim kultywowanie tradycji, kultury narodowej, stosunków społecznych wytworzonych w procesie ewolucyjnych zmian, szacunek do narodu rozumianego jako społeczeństwo, jako zbiór rodzin, obywatele własnego państwa. Lewica już tych wartości nie kultywuje, wartością lewicy jest postęp, czyli zmiany w tym także zmiany rewolucyjne. Lewica jest odważna lub mało ostrożna, prawica odwrotnie. Prawicę nazywam pożytecznymi hamulcowymi postępu. Obie strony deklarują ciepły stosunek do wolności, ale to nie zawsze są te same rodzaje wolności. Nie wiązałbym już lewicy z kolektywizmem, lewica zmierza raczej do indywidualizmu. Natomiast prawica częściowo wygenerowała solidaryzm jako dążenie w kierunku pomagania słabszym warstwom społecznym w zmniejszaniu różnic ekonomicznych i kulturowych. > Warto pamiętać przy tym, że program gospodarczy i społeczny pisu jest mocno lewicowy.No właśnie, jestem podobnego zdania i jako człowiek o poglądach lewicowych nie ukrywam, że sympatyzuję z tym ruchem. W Polsce prawica to PIS, PSL Kukiz15(?) (chrześcijańska demokracja), a lewica to Partia Razem. PO, Demokraci i Wiosna uchodzą za partie liberalne, a SLD to partia władzy, raczej bezideowa chociaż obecnie ma program dość lewicowy, ale nie są wiarygodni w swojej lewicowości więc nie oni będą go realizować. Ciekawe dalsze szczegóły tego podziału można znależć na stronie: publicystyczny.pl/prawica/
|
|
|  | 2 na 2 | mancziz (1830 punktów) | >Prawica jak i lewica to szerokie pojęcia i w dodatku podlegające zmianom.
I to jakim zmianom. Wszak najpierwotniejsza lewica to leseferyści, czyli to co obecnie nazywa się skrajną prawicą.
|
|
|  | | dżentelmen (2000 punktów) | >Lewica już tych wartości nie kultywuje, wartością lewicy jest postęp, czyli zmiany w tym także zmiany rewolucyjne. Lewica jest odważna lub mało ostrożna, prawica odwrotnie. Prawicę nazywam pożytecznymi hamulcowymi postępu.
Ładnie napisane. Myślisz, że w naszym kraju, lewica lub ci, których zwykło się nazywać liberałami, mają u swych korzeni te same motywy działania, i wyznają te same wartości o których wspominasz? To znaczy te, które odróżniają lewicę od prawicy w każdym rozwiniętym cywilizacyjnie państwie na świecie.
>Nie wiązałbym już lewicy z kolektywizmem, lewica zmierza raczej do indywidualizmu. Natomiast prawica częściowo wygenerowała solidaryzm jako dążenie w kierunku pomagania słabszym warstwom społecznym w zmniejszaniu różnic ekonomicznych i kulturowych.
Czy angielski konserwatysta różni się w swym spojrzeniu na potrzeby warstw uboższych od swojego kolegi, który ma liberlane spojrzenie, lub jest z natury lewicowym?
"Temu, kto spogląda na świat racjonalnie, świat ukazuje swoje racjonalne aspekty". - Hegel.
|
|
1 na 1 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | >>Prawica wzmocniła się także w kilku krajach europejskich jak Niemcy, Francja, Włochy, Węgry, Bułgaria wzrost poparcia odnotowały także formacje nazywane eurosceptycznymi, nacjonalistycznymi i populistycznymi w wielu krajach.<<
Biorąc pod uwagę to, że parlament "Jewrosojuza" już od dłuższego czasu wykazuje wręcz lewackie tendencje, to nic dziwnego, że na tę akcję wystąpiła reakcja. Nawet u ruskich "urawniłowka" się nie przyjęła. Dlaczego miała by się przyjąć w Europie? Przecież istnienie narodów, ze swoimi językami, zwyczajami i pielęgnowaniem zwyczajów jest jak najbardziej naturalną cechą gatunku ludzkiego. Można i należy utrzymywać przyjacielskie stosunki z sąsiadami, ale zachowanie pewnej odrębności i niezależności jest bardzo istotne. Fajnie gdy sąsiad wpadnie na piwo, ale jeśli zaczyna gmerać w mojej lodówce, albo chce mi przemeblowywać pokój, to już na to nie ma zgody. A do analogicznej sytuacji dochodzi, gdy urzędasy z kapuścianymi główkami, takimi jak od kapusty brukselki, wpindalają się do wszystkiego. Do krzywizny banana i do tego co polski rolnik może hodować. Jeśli te brukselskie głupki tego nie zrozumieją, to Unia się rozpadnie. W ogóle to ta Unia jest Wielkim Nieporozumieniam. Zamiast niej powinna istnieć wolna konfederacja państw, współpracujących ze sobą w takim zakresie, w jakim się wszystkim opłaca. Otwarte granice? OK. Współpraca gospodarcza? Tak, ale dwustronna między poszczególnymi krajami. Czy to takie trudne, albo niemożliwe? Popatrzmy na kraje europejskie nie należące do Uni. Ale, jak na razie, to do reformowania Uni wybierają się m.in. dwie Beatki i "Szczeżuja" co to rozłożyła na łopatki polskie szkolnictwo oraz światowiec od San Escobaru. To już większe nadzieje pokładam w posłach p. Marine Le Pen.
|
|
 | 3 na 3 | Jan Rylew (3965 punktów) | >W ogóle to ta Unia jest Wielkim Nieporozumieniam. Myślę, że jeszcze dobrze nie wiemy czym właściwie jest ta Unia, dopiero się jej uczymy. Może właśnie jest wielkim porozumieniem którego celem jest stworzenie zintegrowanej Europy, jako przeciwwagi do amerykańskiej hegemonii. Ale narodów o wielowiekowej kulturze nie da się raczej przerobić na wspólne modełko, w każdym razie taka przeróbka będzie bardzo bolesna, a w końcu nieskuteczna. Przykład ZSRR czy nawet całego bloku państw budujących socjalizm był dość pouczający. Albo była Wielkim Porozumieniem w celu zbliżenia i zaprzyjaźnienia narodów, rozwijania tego co wspólne, zmniejszania różnic i resentymentów, w celu korzystania z synergii ze współpracy gospodarczej i zmniejszania różnic ekonomicznych pomiędzy krajami oraz warstwami społecznymi. To miało służyć pokojowi i rozwojowi kultury w Europie. Jeśli tak, to wydaje się, że zły los albo jakaś ingerencja, pokręcił coś w wykonaniu, że w efekcie widać raczej mierne rezultaty, a częściowo nawet karykaturę spodziewanych zmian. Czy ten niekorzystny rozwój da się odwrócić w pożądanym kierunku? Oto jest pytanie.
>Ale, jak na razie, to do reformowania Uni wybierają się m.in. dwie Beatki i "Szczeżuja" co to rozłożyła na łopatki polskie szkolnictwo oraz światowiec od San Escobaru. W parlamentach każda szabla się liczy zwłaszcza mająca silne poparcie wyborców. Nikt nie jest bezbłędny.
>To już większe nadzieje pokładam w posłach p. Marine Le Pen. Być może w temacie reformowania Unii zgoda, ale co do sprawy polskiej może być różnie.
|
|
|  | 3 na 3 | okragly (21676 punktów) | >> Unia jest Wielkim Nieporozumieniam. >...dopiero się jej uczymy. Może właśnie jest wielkim porozumieniem ... zintegrowanej Europy Ale narodów o wielowiekowej kulturze nie da się raczej przerobić na wspólne modełko, w każdym razie taka przeróbka będzie bardzo bolesna, a w końcu nieskuteczna. Wszystko się zmienia, tak i pojęcie państwa, ale my jesteśmy zapóźnieni w rozwoju społecznym. A różnorodność Europy jest bogactwem a nie ciężarem, choć zależy jak elity pokierują, może będą specjalnie szczuć nas na siebie
> Wielkim Porozumieniem w celu zaprzyjaźnienia narodów w celu korzystania z synergii współpracy Wydaje się, że zły los albo jakaś ingerencja, pokręcił coś w wykonaniu Czy ten niekorzystny rozwój da się odwrócić w pożądanym kierunku? bardzo dobrze że w bólach się "rodzi",bardziej będziemy doceniać, to proces na 150 lat. Nie widze alternatywy, znaczy jest alternatywa (to chyba dobrze miec alternatywe?) przeprosic się z Rosjanami
szukanie raju, moim celem
|
|
|  | 2 na 2 | dżentelmen (2000 punktów) | >>W ogóle to ta Unia jest Wielkim Nieporozumieniam. >Myślę, że jeszcze dobrze nie wiemy czym właściwie jest ta Unia, dopiero się jej uczymy.
Myślę podobnie, z tym, że wiem czego od niej wymagam, i czego od niej oczekuję.
>Może właśnie jest wielkim porozumieniem którego celem jest stworzenie zintegrowanej Europy, jako przeciwwagi do amerykańskiej hegemonii.
Problem integracji UE jest chyba najbardziej palącym problemem wśród tych, którzy powinni nadać jej konkretny kierunek na przyszłość. Czy owa integracja miałaby przejawiać się stworzeniem geopolitycznej przeciwwagi dla USA? Powiem tak. Nie istnieje chyba w dającej się przewidzieć przyszłości taka możliwość z prostej przyczyny. USA jest państwem, ośrodkiem siły o określonych kierunkach własnej ekspansji, i rozumieją to zarówno demokraci jak republikanie. UE natomiast jest raczej płaszczyzną ekonomicznego, w mniejszej mierze politycznego (i tu jest właśnie pytanie o integrację), porozumienia, które ma na celu stworzenie warunków co do rozwoju gospodarczego, przy podkreślaniu wspólnych europejskich wartości tj. np. chrześcijaństwo. Upodmiotowienie geoekonomiczne UE jako całości pewnie byłoby z globalnego punktu widzenia stworzeniem ośrodka przeciwwagi nie tylko dla USA, ale i Chin, czy Rosji, przeciwwagi geoekonomicznej, tu zgoda, ale potem nieubłaganie rodziłyby się pytania o dalszy rozwój tego podmiotu, co z integracją, jaka ona powinna być?
>Ale narodów o wielowiekowej kulturze nie da się raczej przerobić na wspólne modełko, w każdym razie taka przeróbka będzie bardzo bolesna, a w końcu nieskuteczna. Przykład ZSRR czy nawet całego bloku państw budujących socjalizm był dość pouczający.
Świetny przykład. Próba przeszczepu - USA jako podmiotu w sensie funkcjonowania państwa na terytorium Europy, gdzie UE miałaby być bramą dla takiej inicjatywy - jest upośledzona w swym założeniu. Narody Europy są kulturowo i historycznie uformowane w sposób tak różnorodny, że nawet możliwość swobodnego przejazdu nie uczyni naszych wnuków Niemcami, a Francuzów Włochami. Kierunek integracji, przy swiadmomosci tego co tu, to jest realny problem do rozwiązania.
>Albo była Wielkim Porozumieniem w celu zbliżenia i zaprzyjaźnienia narodów, rozwijania tego co wspólne, zmniejszania różnic i resentymentów, w celu korzystania z synergii ze współpracy gospodarczej i zmniejszania różnic ekonomicznych pomiędzy krajami oraz warstwami społecznymi. To miało służyć pokojowi i rozwojowi kultury w Europie.
Jest dokładnie tak jak piszesz.
>Jeśli tak, to wydaje się, że zły los albo jakaś ingerencja, pokręcił coś w wykonaniu, że w efekcie widać raczej mierne rezultaty, a częściowo nawet karykaturę spodziewanych zmian.
Na to trzeba ciężej pracować, i potrzebny jest czas. Popełnione błędy skutkują właśnie m. in tym, iż mamy taki a nie inny wynik wyborów do PE. Zobaczymy co będzie dalej. Spodziewam się, że ta tendencja będzie się nasilać, ale jej skutki nie będą takie jak ci odchodzący próbują tutaj przedstawiać opinii publicznej, mówię o exit- ach. To raczej efekt wzrastania świadomości własnej porażki wyborczej, z pełnym rozumieniem , że owe tendencję to zmiany dość głębokie, które mogą trwać kilka, albo nawet więcej lat. Zaczyna się ruch, a niektórzy panowie i panie przystygli do własnych krzeseł, i z racji przyzwyczajenia nabyli przekonania o tym, iż owe zmiany nie nadejdą, albo będą takimi jakie oni mają lub mieć będą do zaproponowania. Po prostu byli w błędzie. Dobrze byłoby widzieć, by ci którzy ustępują zaczęli myśleć kategoriami wspólnego interesu przekładanego wspólnymi wartościami na które tak często się powołują. Ta porażka powinna ich nauczyć tego, że można zmienić strategię na taką, która będąc bliższa ludziom, przyniesie zmianę podejścia, stworzy nową jakośc, etc... Wszystko w ramach rywalizacji z tymi, którzy jak widać swoje prace odrobili dobrze, mówię o konserwatystach, i ludziach prawicy, nazywanych często przez wspomnianych tu- populistami, nacjonalistami (to rozumieją tylko po swojemu), a nawet faszystami. To niedopuszczalne by taka retoryka przebijała się do opinii publicznej, ukazując tym samym stan i jakość tego, w jaki sposób powołani do służby publicznej ludzie mając odpowiadać za nasze bezpieczeństwo, określają się wzajemnie, ale co wynika z tego też - rzeszę wyborców tychże.
>>To już większe nadzieje pokładam w posłach p. Marine Le Pen. >Być może w temacie reformowania Unii zgoda, ale co do sprawy polskiej może być różnie.
Co do sprawy polskiej, widzę to tak. Fra (Le Pen)-Ros, przeciwwagą dla Niemiec. Brak Wielkiej Brytani komplikuje tu geopolityczną rzeczywistość, jeśli idzie o równowagę na płaszczyźnie realcji, w których nie uwzględniamy strategii bezpieczeństwa (NATO).
"Temu, kto spogląda na świat racjonalnie, świat ukazuje swoje racjonalne aspekty". - Hegel.
|
|
2 na 2 | dżentelmen (2000 punktów) | >Zjednoczona prawica w Polsce wczoraj wygrała zdecydowanie wybory do PE łamiąc nadzieje bloku >antypisu na lepszy wynik.
Uważam to za dobry rezultat. Widzę w tym coś co jest wpisane w szerszy proces, ale na stawianie pewników jest jeszcze za wcześnie.
>Prawica wzmocniła się także w kilku krajach europejskich jak Niemcy, >Francja, Włochy, Węgry, Bułgaria...
To naturalna reakcja, na całe szczęście instynkt samozachowawczy w społeczeństwach rozwiniętych nie do końca działa na bazie instynktownych reakcji...
>...wzrost poparcia odnotowały także formacje nazywane >eurosceptycznymi, nacjonalistycznymi i populistycznymi w wielu krajach.
Nacjonalizm i populizm w ustach ludzi, którzy wykształcili własne spojrzenie w oparciu o nauki pobierane od tych, o których mówi się "założyciele" UE, brzmi już zupełnie inaczej kiedy spojrzymy na to jakie dokonania na swym koncie mają dotychczasowi sternicy UE, pod sztandarami wartości rzekomo zaczerpniętych od ludzi, którzy marzyli o wolnej i bezpiecznej Europie, wolnej od wojen, rzecz jasna. Twór, którym jest dziś UE, jest czymś co funkcjonuje jako aparat biurokratyczny przesiąknięty postmarksistowską i agresywną neoliberalną retoryką, nawet w sprawach obyczajowo-kulturowych. Polityka środowisk zwanych lewicowymi i neoliberalnymi doprowadziła (nie tylko w UE, bo w tej owe siły bywają również wykorzystywane skrzętnie przez podmioty rozmiaru Niemiec, Francji, Włoch, etc, do realizacji własnych narodowych celów, ale również w krajach naszego kręgu cywilizacyjnego np. USA) do osłabienia realizacji żywotnych interesów, tych państw, w których górę wzięła ich polityka, ich pomysły, ich retoryka, czyli wyżej wymienionych - UE, USA etc..., na rzecz Chin, Rosji i państw Azji, a nawet niektórych krajów Ameryki Południowej, którym na rękę taki obrót zdarzeń. Słabszym rywalem łatwiej zarządzać, silniejszy sobie na to nie pozwoli. Ta tendecja, skręt w prawo, to namacalny dowód na przytomność i wrażliwość społeczeństw na to czym jest ich interes narodowy. Pod walkę frakcji wewnątrz danego państwa, podłączają się siły zewnętrzne którym na rękę jest kontynuacja obecnego kursu. Daleki jestem od płytkiego rozumowania typu -francuski liberał czy lewak, albo G. Schetyna to ruski agent, bo to byłaby zwyczajna błazenada. Sytuacaja jednak tam, a u nas, jest zgoła inna, jeśli idzie o spojrzenie na przyczyny i skutki tarć między tym co konserwatywne a tym co liberalno-lewicowe, głównie z przyczyn komunistycznej obecności na naszych ziemiach. Takie tendencję, w krajach UE, USA, są spowodowane rozumieniem zagrożenia, a te, ma wiele podłoży, i rozchodzi się na wiele płaszczyzn, od polityki wewnątrz krajowej, po bezpieczeństwo międzynarodowe. Nie rozumiem z drugiej strony, dlaczego dokonuje się prób gwałtu na dziedzictwie jakim jest UE, przez tych, którzy rzekomo myślą kategoriami interesu narodowego, bronią konserwatywnych wartości, wyrastają z prawicy, a tak naprawdę są jej skrajnym odłamem, o nie do końca określonych intencjach. Co to znaczy rozsadzić UE od środka? pan K. Mikke na przykład, zrzeszony w ciało tzw. Konfederacji... UE potrzebuje zmian, to wie już nawet ten kto rządził do tej pory, a wyniki ostanich wyborów uświadomiły nawet tych, którzy myśleli że są przyspawani do stołków raz na zawsze, a historia się skończyła... Za tymi zmianami, powinna iść dalsza rekonfiguracja ciała UE, na poziomach dycyzyjnych na przykład, zmiana strategii co do kierunków polityki gospodarczej, i polityki bezpieczeństwa, etc... Jestem za Unią państw narodowych określających jej ciało jako platforma koegzystencji kulturowo-gospodarczej przy zachowaniu suwerenności jeśli idzie o politykę bezpieczeństwa... Do tej pory nie było na to szans, teraz pojawia się światełko w tunelu. Jeśli chodzi o bezpieczeństwo w ramach UE, to polityka tego dotyczącą nie powinna wchodzić w konflikt z tym, jakie kompetencje ma sojusz NATO.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|