Racjonalista - Strona głównaDo treści
Zbłądziłam

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
18-06-2009 14:13reiss (12 punktów)Zbłądziłam
Ocena 3 na 3
Witam wszystkich, właśnie postanowiłam się zalogowac i napisac parę słów o sobie.
Jestem 32-letnią kobietą, mam męża (ślub kościelny), dziecko 12-letnie- oczywiście ochrzczone i przyjeta Komunia św.
Zostałam wychowana w wierze katolickiej -zresztą moja rodzina z dziadza -pradziada ją wyznawała i nadal wyznaje. Wszystko było ok do momentu , gdy w grudniu 2008 roku przed świetami BN wybrałam się do spowiedzi. No i to o co zaczął mnie wypytywac ksiądz a ja jak durna małolata sypałam mu wszystko z rękawa to tego sobie do dzisiaj nie wybaczę. Był moment , że klęcząc przy konfesjonale zadałam sobie pyt-co ja tutaj do cholery robię ? Jakie obca osoba ma prawo by móc wnikac w jak najbardziej intymne sprawy mojego życia i dyrygowac co mam robic?I od tego czasu nie chodzę do kościoła. Oczywiście nie sama feralna spowiedź zaważyła na mojej decyzji. Ona tylko dopełniła to o czym już wcześniej myślałam a mianowicie o obłudzie, materializmie, braku empatii i wielu sprawach zwiazanych z kościołem o których wszyscy wiedzą , ale każdy jednak do tego kościoła idzie bo co powiedzą sąsiedzi?! Powoli otwierały mi się oczy , pomagał mi w tym mąż( do ślubu kościelnego a propos - zaciągnięty dla mnie), moja koleżanka- ateistka. Jak mogłam życ w takiej obłudzie? Męczyły mnie kazania, co chwilę spogladałam na zegarek w nadziei , że szybko czas zleci, chodzenie do kościoła było dla mnie karą , a mimo wszystko wzięłam ślub, ochrzciłam syna- po co- a no właśnie -BO CO POWIEDZĄ ZNAJOMI!!!Ja wolę życ bez kościoła, jednakże pamiętając o Bogu . Nie chcę by jakiś ksiądz-lub pseudoksiądz ,charyzmatyczny erudyta -dla wielu , facet umiejący świetnie czytac Pismo św. i wpajac w głowy owieczek tylko te rzeczy , które ktoś niedawno i jemu wpoił , a jak tylko opuści mury kościoła to staje się zupełnie kimś innym. Wiele słychac o nocnych eskapadach księży, o ich żonach, dzieciach, kochankach - to jest przykład , który podobno dał im sam Jezus? To ja już wolę życ w zgodzie z samą sobą, nikomu nie robic krzywdy, szanowac ludzi, przyrodę i otaczający świat. Jak można udawac , że jest się KSIĘDZEM- wykonuje się posługę BOGu- przy ołtarzu a potem przeistaczac się w kogoś/coś zupełnie innego ?
Gnębi mnie tylko jedno pytanie, może ktoś mi podpowie - z tego co wiem to na cmentarzu są chowani tylko ci, którzy należą do parafii danego kościoła A CO Z TYMI NIEWIERZĄCYMI? bo przecież gdzieś ich trzeba pochowac!Jak to właściwe jest z pogrzebem? Jeżeli ja nie chcę księdza to kto może mnie pochowac-rodzina? Jak to załatwia- tak na wszelki wypadek!Pozdrawiam serdecznie i oczekuję na odpowiedź.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Meretseger (61860 punktów)Odp: zbłądziłam

>Gnębi mnie tylko jedno pytanie, może ktoś mi podpowie - z tego co wiem to na cmentarzu są chowani
>tylko ci, którzy należą do parafii danego kościoła A CO Z TYMI NIEWIERZĄCYMI? bo przecież gdzieś ich
>trzeba pochowac!Jak to właściwe jest z pogrzebem? Jeżeli ja nie chcę księdza to kto może mnie
>pochowac-rodzina? Jak to załatwia- tak na wszelki wypadek!Pozdrawiam serdecznie i oczekuję na
>odpowiedź.
Nie za wcześnie na takie pytania? Ale w porządku, powiem.
Niewierzących można pochować na cmentarzu komunalnym. Pogrzeb może zorganizować rodzina albo zajmie się tym profesjonalna firma. Najlepiej im to zlecić, załatwiają wszystko. Najłatwiej jest wtedy, gdy już ma się grób. Jest jeszcze możliwość kremacji, ostatnio na wszystkich cmentarzach komunalnych powstają kolumbaria.
Ale na razie ciesz się życiem.
Pozdrawiam
18-06-2009 21:44 
 Ocena 2 na 2
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Niewierzących można pochować na cmentarzu komunalnym. Pogrzeb może zorganizować rodzina albo zajmie się tym profesjonalna firma. Najlepiej im to zlecić, załatwiają wszystko. Najłatwiej jest wtedy, gdy już ma się grób. Jest jeszcze możliwość kremacji, ostatnio na wszystkich cmentarzach komunalnych powstają kolumbaria.
>Ale na razie ciesz się życiem.
>Pozdrawiam

Ja już się umówiłam z przyjaciółmi, że mnie pochowają "pod płotem", uprzednio dopilnowując przekazania czego tam sobie Collegium Anatomicum zażyczy Będą mieli kolekcję niezdrowych kawałków, co się zowie! Ja i moje blizny na płucach już jesteśmy dumne..
Jeszcze tylko nie wiem, czy się dać rozłożyć, czy spopielić. Ale się pomyśli


and that's it.
18-06-2009 23:09 
 Ocena 2 na 2
(Alicja)Duda (25557 punktów)

>Ja już się umówiłam z przyjaciółmi, że mnie pochowają "pod płotem", uprzednio dopilnowując przekazania czego tam sobie Collegium Anatomicum zażyczy Będą mieli kolekcję niezdrowych kawałków, co się zowie! Ja i moje blizny na płucach już jesteśmy dumne..
W Polsce pochowanie nawet spopielonych zwłok w innym miejscu niż cmentarz jest zabronione. Sprawisz kłopot przyjaciołom mając takie wymagania i narazisz ich na konflikt z prawem.
18-06-2009 23:27 
 Ocena 7 na 7
Elka I Ponura (7473 punktów)
>W Polsce pochowanie nawet spopielonych zwłok w innym miejscu niż cmentarz jest zabronione. Sprawisz kłopot przyjaciołom mając takie wymagania i narazisz ich na konflikt z prawem.
>

A przepraszam, nie wytłumaczyłam wewnętrznego żartu.. Otóż moim najlepszym przyjacielem jest katolik (ciekawostka, ostatnio w meandrach genealogicznych rodziny odkrył, że jest pełnoprawnym Żydem ). Kiedy rozgadywaliśmy kwestię mojego - ateistki - pogrzebu, m.in. kwestii miejsca na cmentarzu, walnął na zakończenie "Wszystkiego się dopilnuje i jak to za starych, dobrych, średniowiecznych czasów, pochowa plugawego heretyka pod płotem".

Nas to niezmiernie śmieszy. Jedna z rzeczy, którą w nim najbardziej lubię, to "zupełnie-nie-betonowe" podejście do swojej wiary. To on w towarzystwie opowiada najlepsze kawały o katolikach i katolicyzmie. I nie dostaje wysypki od ateizmu.

and that's it.
19-06-2009 16:19 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
>W Polsce pochowanie nawet spopielonych zwłok w innym miejscu niż cmentarz jest zabronione. Sprawisz kłopot przyjaciołom mając takie wymagania i narazisz ich na konflikt z prawem.

Ale Elka nie powiedziała po której stronie płotu.
Elka I Ponura (7473 punktów)
>>W Polsce pochowanie nawet spopielonych zwłok w innym miejscu niż cmentarz jest zabronione. Sprawisz kłopot przyjaciołom mając takie wymagania i narazisz ich na konflikt z prawem.
>Ale Elka nie powiedziała po której stronie płotu.



Nie wiem, chyba na terenie cmentarza, chociaż gdyby miało być wg "starych, dobrych, średniowiecznych" zasad, to po drugiej stronie..

Swoją drogą, to głupie. W Skandynawii można się kazać pochować w lesie i tyle. Gdyby tak było u nas, to kazałabym się spalić i zakopać w moim ulubionym kawałku Gór Świętokrzyskich


and that's it.
finerbijk (17282 punktów)
>Gdyby tak było u nas, to kazałabym się spalić i zakopać w moim ulubionym kawałku Gór Świętokrzyskich
Po co się palić, może lepiej wrócić do przyrody w stanie zdatnym do spożycia. Miałyby uciechę robaczki, z robaczków ptaszki. Piękny symbol wzniesienia się do nieba i dalszego uczestnictwa w łańcuchu pokarmowym.
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Po co się palić, może lepiej wrócić do przyrody w stanie zdatnym do spożycia. Miałyby uciechę robaczki, z robaczków ptaszki. Piękny symbol wzniesienia się do nieba i dalszego uczestnictwa w łańcuchu pokarmowym.

A może masz rację... Jak dokarmiam Collegium Anatomicum, to może też i robaczki?
Myślisz - podział fifty-fifty?


and that's it.
finerbijk (17282 punktów)
>A może masz rację... Jak dokarmiam Collegium Anatomicum, to może też i robaczki?
>Myślisz - podział fifty-fifty?

Myślę, że jesteś cała apetyczna, ale Kolegium się zadowoli co smakowitszymi kawałkami, zostawiając sporo dla tych uroczych bezkręgowców.

Jednak może lepiej zostawmy tę makabrę, życie przed śmiercią jest ciekawsze.
21-06-2009 19:41 
 Ocena 1 na 1
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Myślę, że jesteś cała apetyczna, ale Kolegium się zadowoli co smakowitszymi kawałkami, zostawiając sporo dla tych uroczych bezkręgowców.

Ależ dziękuję bardzo! Aż się zawstydziłam..

>Jednak może lepiej zostawmy tę makabrę, życie przed śmiercią jest ciekawsze.

A, tam, makabra... Wszystko dla ludzi! Człowiek się rodzi, odżywia, oddycha, pobiega sobie, opcjonalnie porozmnaża, zanieczyszcza środowisko, umiera, rozkłada. Względne, jak zakombinuje, to może jeszcze zamarznąć albo się spalić. Z wyboru albo i nie

Takie życie, tego, panie...

and that's it.
21-06-2009 20:14 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>Ależ dziękuję bardzo! Aż się zawstydziłam..
Nie za ma co... jak mówią Czesi 'maj plerzer'

>A, tam, makabra... Wszystko dla ludzi! Człowiek się rodzi, odżywia, oddycha, pobiega sobie, opcjonalnie porozmnaża, zanieczyszcza środowisko, umiera, rozkłada.
Teraz wiem skąd masz taki nick. Słyszałem też krótszą definicję: człowiek się rodzi, cierpi i umiera. Ale się absolutnie z nią nie zgadzam.
Z wyjątkiem dwóch ostatnich i pierwszego z Twojego opisu reszta może być całkiem przyjemna. Życie to cudowny wynalazek.
Niedawno przeszła burza, powietrze jest świeże i rześkie.
21-06-2009 22:47 
 Ocena 1 na 1
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Teraz wiem skąd masz taki nick. Słyszałem też krótszą definicję: człowiek się rodzi, cierpi i umiera. Ale się absolutnie z nią nie zgadzam.
>Z wyjątkiem dwóch ostatnich i pierwszego z Twojego opisu reszta może być całkiem przyjemna. Życie to cudowny wynalazek.
>Niedawno przeszła burza, powietrze jest świeże i rześkie.

Oj, coś Ty.. może mam troszkę inną perspektywę, bo żyję inaczej niż przeciętny, zdrowy człowiek z taką w miarę stałą świadomością nieodległej śmierci, ale!
Mam przyjaciół, jeżdżę do nich po Polsce, życie jest ok

U mnie jest chłodnawo, ale wszystko ładnie pachnie, do popadało chwilę, a potem było ciepło. I truskawki mi dojrzały na parapecie!

No, tylko umrzeć trzeba. To nic strasznego. Każdemu się zdarza

and that's it.
finerbijk (17282 punktów)
>Oj, coś Ty.. może mam troszkę inną perspektywę, bo żyję inaczej niż przeciętny, zdrowy człowiek z taką w miarę stałą świadomością nieodległej śmierci, ale!
To paskudnie, rozumiem, że nie jesteś zdrowa i myślisz o śmierci. Wydaje mi się też, że pocieszanie i słowa otuchy masz pewnie gdzieś, to nie będę się wysilał.

>Mam przyjaciół, jeżdżę do nich po Polsce, życie jest ok
Jasne, że jest.

> I truskawki mi dojrzały na parapecie!
To kupujesz niedojrzałe? Czy je tam uprawiasz na tym parapecie?

>No, tylko umrzeć trzeba. To nic strasznego. Każdemu się zdarza
To fakt, tylu już umarło przed nami i jakoś to przeżyli; prawda też, że nikt nie wie kiedy go to spotka (no chyba, że ma wyrok śmierci z podaną datą egzekucji, to ma duże prawdopodobieństwo). Nie ma choroby w 100% śmiertelnej, oprócz życia
22-06-2009 01:21 
 Ocena 2 na 2
Elka I Ponura (7473 punktów)
>To paskudnie, rozumiem, że nie jesteś zdrowa i myślisz o śmierci. Wydaje mi się też, że pocieszanie i słowa otuchy masz pewnie gdzieś, to nie będę się wysilał.

O śmierci dokładnie nie. Raczej o tym, jak sobie do niej radzić i jakoś sensownie umrzeć. I jak nie histeryzować na punkcie umierania.

>> I truskawki mi dojrzały na parapecie!
>To kupujesz niedojrzałe? Czy je tam uprawiasz na tym parapecie?

Pfff...Uprawiam! Taką fantastyczną odmianę - owoce są wielgaśne, smakują trochę jak poziomki i są bardzo słodkie. Będę je rozsadzać, żeby rosło ich więcej..

>To fakt, tylu już umarło przed nami i jakoś to przeżyli; prawda też, że nikt nie wie kiedy go to spotka (no chyba, że ma wyrok śmierci z podaną datą egzekucji, to ma duże prawdopodobieństwo).

Mnie się udało. Jestem również "Elką po trzykroć zmartwychwstałą"!
Chyba stąd właśnie to lekko niezdrowe podejście do kwestii zejścia z tego pięknego łez padołu - no dobra, będę żyła mocno krócej, ale jak się będę przejmować, to jakbym umarła już teraz, zaraz. A tak? Mam jeszcze kilkanaście ładnych latek jak się postaram, jest nieźle, hę? Niektórzy nawet tyle nie mają. Łatwo się mówi o śmierci, kiedy się jej nie boisz.

>Nie ma choroby w 100% śmiertelnej, oprócz życia

Ebola się stara (do 88% śmiertelności), Marburg się stara (90%)..


and that's it.
finerbijk (17282 punktów)
>Raczej o tym, jak sobie do niej radzić
To dotyczy każdego
>i jakoś sensownie umrzeć. I jak nie histeryzować na punkcie umierania.
Stąd to rozdawnictwo organów? Śmierć nas w sumie nie dotyczy, bo "Dopóki żyjemy, nie ma śmierci: gdy jest śmierć, nas już nie ma".

>Pfff...Uprawiam! Taką fantastyczną odmianę - owoce są wielgaśne, smakują trochę jak poziomki i są bardzo słodkie. Będę je rozsadzać, żeby rosło ich więcej..
A na drugim parapecie uprawiasz pewnie buraki ćwikłowe?

>Mnie się udało. Jestem również "Elką po trzykroć zmartwychwstałą"!
>Chyba stąd właśnie to lekko niezdrowe podejście do kwestii zejścia z tego pięknego łez padołu - no dobra, będę żyła mocno krócej, ale jak się będę przejmować, to jakbym umarła już teraz, zaraz.
Jasne, nie ma sensu się kłaść i czekać na robaki... Zresztą, naprawdę nikt nie wie kiedy zejdzie, było wiele przypadków, że zdiagnozowani na 3 m-ce życia przeżyli swoich lekarzy.

>A tak? Mam jeszcze kilkanaście ładnych latek jak się postaram, jest nieźle, hę? Niektórzy nawet tyle nie mają.
Eee.. to jeszcze wszystko może się zdarzyć. Próbujesz sama coś robić? Ja stosowałem z powodzeniem (co prawda nie przy chorobie zagrażającej bezpośrednio życiu, ale nie chcę tu pisać przy czym) metodę Silvy alfatet2.webpark.pl/silvaksiazka2/spistresci.htm

>Łatwo się mówi o śmierci, kiedy się jej nie boisz.
Myślę, że można śmierć oswoić, jak każdy lęk. Kiedy się przejdzie punkt krytyczny to już potem obojętnieje.
22-06-2009 17:15 
 Ocena 1 na 1
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Stąd to rozdawnictwo organów? Śmierć nas w sumie nie dotyczy, bo "Dopóki żyjemy, nie ma śmierci: gdy jest śmierć, nas już nie ma".

Nie, rozdawnictwo organów wzięło się z tego, że kolega studiował medycynę i po obejrzeniu moich prześwietleń i badań powiedział, że takich cudów w CA nie ma... To im dam, pomyślałam sobie. To tylko mięcho.

Brak histerii na punkcie śmierci to nieumieranie ze strachu, że umrę.

>A na drugim parapecie uprawiasz pewnie buraki ćwikłowe?

Eee.. nie. Na drugim mam surfinie. Nic jadalnego. Ale planuję borówki amerykańskie

>Jasne, nie ma sensu się kłaść i czekać na robaki... Zresztą, naprawdę nikt nie wie kiedy zejdzie, było wiele przypadków, że zdiagnozowani na 3 m-ce życia przeżyli swoich lekarzy.

Ghyhyhy... ja mam zakład o stówę z jednym z moich lekarzy

>Eee.. to jeszcze wszystko może się zdarzyć. Próbujesz sama coś robić? Ja stosowałem z powodzeniem (co prawda nie przy chorobie zagrażającej bezpośrednio życiu, ale nie chcę tu pisać przy czym) metodę Silvy alfatet2.webpark.pl/silvaksiazka2/spistresci.htm

Sama, hm.. zdrowo się odżywiam i nie myślę o działaniach ubocznych leków. I biorę leki na czas

>>Łatwo się mówi o śmierci, kiedy się jej nie boisz.
>Myślę, że można śmierć oswoić, jak każdy lęk. Kiedy się przejdzie punkt krytyczny to już potem obojętnieje.

Dokładnie.
A dwa - jak już się człowiek ma tyle leczenia za i przed sobą, nacierpiał się, to już się powoli nudzi po prostu. Dziś znów miałam atrakcje na badaniach, ale już mnie to tak nie rusza. Boli tylko jak cholera, zawsze mnie to denerwuje...

and that's it.
22-06-2009 17:48 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>
>>A na drugim parapecie uprawiasz pewnie buraki ćwikłowe?
>Eee.. nie. Na drugim mam surfinie. Nic jadalnego. Ale planuję borówki amerykańskie

Wywal to wszystko i zasadź gandzię. A potem będziemy jarać. Świat nabierze kolorów a rozmowy sensu. Kit z tym racjonalizmem.
23-06-2009 09:29 
 Ocena 1 na 1
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Wywal to wszystko i zasadź gandzię. A potem będziemy jarać. Świat nabierze kolorów a rozmowy sensu. Kit z tym racjonalizmem.

A dziękuję, z palenia to czasem papierosy, jakoś mnie ganda nie interesuje... ale dzięki za pomysł mimo wszystko!


and that's it.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Wywal to wszystko i zasadź gandzię. A potem będziemy jarać. Świat nabierze kolorów a rozmowy sensu. Kit z tym racjonalizmem.
>A dziękuję, z palenia to czasem papierosy, jakoś mnie ganda nie interesuje... ale dzięki za pomysł mimo wszystko!

Zobacz jaka śliczna



A jaka użyteczna. Można przejść na zupełnie inny poziom abstrakcji.
finerbijk (17282 punktów)
>Brak histerii na punkcie śmierci to nieumieranie ze strachu, że umrę.
I myślisz, że to będzie już koniec? Game over?

>Eee.. nie. Na drugim mam surfinie. Nic jadalnego. Ale planuję borówki amerykańskie
Nieźle, parapetowe ogrodnictwo. Masz też jakiś żywy inwentarz?

>Ghyhyhy... ja mam zakład o stówę z jednym z moich lekarzy
Ale o co właściwie?

>Dziś znów miałam atrakcje na badaniach,
Chippendelsów?
>ale już mnie to tak nie rusza.
no tak
>Boli tylko jak cholera, zawsze mnie to denerwuje...
Ból jest denerwujący, szczególnie taki, który nie pozwala się skupić na niczym.
23-06-2009 09:40 
 Ocena 2 na 2
Elka I Ponura (7473 punktów)
>I myślisz, że to będzie już koniec? Game over?

Game over nie bardzo, bo po game over można grać jeszcze raz Po śmierci będą eksponaty i robaczki.

>Nieźle, parapetowe ogrodnictwo. Masz też jakiś żywy inwentarz?

Koty sztuk dwa, ale nie powtarzam tego głośno, bo wiesz, jak to jest z Kotami - usłyszą, obrażą się za ten "inwentarz". Nie wiesz, co to jest "człowiek"? Osoba, która płaci Kotom za mieszkanie i wyżywienie

>>Ghyhyhy... ja mam zakład o stówę z jednym z moich lekarzy
>Ale o co właściwie?

On twierdzi, że dożyję czterdziestki, a ja - że 45 lat.

>>Dziś znów miałam atrakcje na badaniach,
>Chippendelsów?

Nie. I w sumie dobrze, bo oni są żenujący...

>>Boli tylko jak cholera, zawsze mnie to denerwuje...
>Ból jest denerwujący, szczególnie taki, który nie pozwala się skupić na niczym.

Również.
Krew mi pobierali i ręka mi się od tego popsuła Takie właśnie przypadki mnie wkurzają i czasem robi mi się przykro.. Na zasadzie "Ludzie to są zdrowi, wcale tak nie mają, nic ich tak nie męczy i nie psuje tak łatwo. A mnie tak! I niby czemu?!"
Ale trudno, tak to jest. Dziś i tak mam zamiar pójść na zakupy (zakupy nieduże, a mam jeszcze jedną rękę ) i zrobić lasagne. A co, dam radę!


and that's it.
finerbijk (17282 punktów)
>Game over nie bardzo, bo po game over można grać jeszcze raz Po śmierci będą eksponaty i robaczki.
Kto to wie. Może jest jakiś respawn. Miałem przypadek w bliskiej rodzinie.

>Nie wiesz, co to jest "człowiek"? Osoba, która płaci Kotom za mieszkanie i wyżywienie
To ja nie podpadam pod tę definicję, bo płacę psu.

>On twierdzi, że dożyję czterdziestki, a ja - że 45 lat.
A jak nie dożyjesz to jak mu wypłacisz? Taki zakład to nie był z jego strony dobry interes

>Nie. I w sumie dobrze, bo oni są żenujący...
Nigdy nie widziałem, ale wierzę Ci na słowo.

>Krew mi pobierali i ręka mi się od tego popsuła Takie właśnie przypadki mnie wkurzają i czasem robi mi się przykro..
>Na zasadzie "Ludzie to są zdrowi, wcale tak nie mają, nic ich tak nie męczy i nie psuje tak łatwo. A mnie tak! I niby czemu?!"
Wielu jest chorych. Pytanie czemu jest naturalne, ale chyba nie ma na nie odpowiedzi. Albo jest wiele zależy kogo spytać.

>Ale trudno, tak to jest. Dziś i tak mam zamiar pójść na zakupy (zakupy nieduże, a mam jeszcze jedną rękę ) i zrobić lasagne. A co, dam radę!
Jasne, że dasz. Przykro mi z powodu ręki, ale się naprawi pewnie. Zastanawiałem się jak bym się zachowywał będąc poważnie chorym. Czy bym panikował i miotał się ze strachu, czy wycofał się całkowicie, czy starał się walczyć, żyć możliwie normalnie. Nie wiem. Pewnie bym przeszedł przez to wszystko po kolei. Podziwiam ludzi, którzy zachowywali godność w obliczu śmierci. Jak jeden wódz rzymski (nie pamiętam nazwiska), który kiedy po niego przyszli siepacze, aby go zabić, przed śmiercią wydawał służbie wskazówki co do pielęgnacji ogrodu.
Udanej lasagni.

Aha. Jeszcze chciałem spytać: myślałaś kiedyś o samobójstwie?
23-06-2009 11:31 
 Ocena 1 na 1
Elka I Ponura (7473 punktów)
>>Nie wiesz, co to jest "człowiek"? Osoba, która płaci Kotom za mieszkanie i wyżywienie
>To ja nie podpadam pod tę definicję, bo płacę psu.

Czyli jesteś Człowiekiem Swojego Psa. Ludzie często mylą kolejność..

>>On twierdzi, że dożyję czterdziestki, a ja - że 45 lat.
>A jak nie dożyjesz to jak mu wypłacisz? Taki zakład to nie był z jego strony dobry interes

Kumpel był świadkiem zakładu, upoważniłam go do wypłaty

>>Nie. I w sumie dobrze, bo oni są żenujący...
>Nigdy nie widziałem, ale wierzę Ci na słowo.

Ja się dałam zaciągnąć raz i to był ten raz za dużo.

>Wielu jest chorych. Pytanie czemu jest naturalne, ale chyba nie ma na nie odpowiedzi. Albo jest wiele zależy kogo spytać.

Ano, psujemy się. Tak jesteśmy zbudowani, to wszystko wina komórek
Ja jestem tylko trochę bardziej popsuty model, ale wszystkich to czeka.

>>Ale trudno, tak to jest. Dziś i tak mam zamiar pójść na zakupy (zakupy nieduże, a mam jeszcze jedną rękę ) i zrobić lasagne. A co, dam radę!
>Jasne, że dasz. Przykro mi z powodu ręki, ale się naprawi pewnie. Zastanawiałem się jak bym się zachowywał będąc poważnie chorym. Czy bym panikował i miotał się ze strachu, czy wycofał się całkowicie, czy starał się walczyć, żyć możliwie normalnie. Nie wiem. Pewnie bym przeszedł przez to wszystko po kolei. Podziwiam ludzi, którzy zachowywali godność w obliczu śmierci. Jak jeden wódz rzymski (nie pamiętam nazwiska), który kiedy po niego przyszli siepacze, aby go zabić, przed śmiercią wydawał służbie wskazówki co do pielęgnacji ogrodu.

Jak się ręka sama nie naprawi, to skoczę do ambulatorium na naprawę - nie kijem go, to pałką
Wiesz, to zależy od podejścia do tego, co człowieka napada (choroba, uszkodzenie) i jak wyglądają skutku uboczne leczenia. Te znośne można olewać, te nieznośne.. ja je zagaduję (czyli bluźnię jak krasnoludzki grabarz) albo staram się ignorować. Na początku jest trudno, ale potem się można przyzwyczaić. Niby trudno przyzwyczaić się np. do duszenia się przy astmie, ale do można do samego faktu takiego czegoś - jest, nic się więcej z tym nie zrobi. Noszę ze sobą wszędzie ratunkowy inhalator, tyle. Z ograniczeniami dotyczącymi mięśni trochę trudniej sobie radzić, ale też się da. Z niedotlenieniem też

>Udanej lasagni.

A dziękuję. Zaraz się zbiorę na te zakupy.. żeby mi się tak chciało, jak mi się nie chce!

>Aha. Jeszcze chciałem spytać: myślałaś kiedyś o samobójstwie?

Tja.. jak byłam młodym mrokiem i pisałam wiersze o śmierci..
Nie, poważnie mówiąc - nie bardzo. Wiesz, może jak byłam tuż po jednej z operacji i wszystko mnie bolało, byłam tak słaba, że nie byłam w stanie wstawać z łóżka, raz traciłam przytomność, a raz byłam świadoma.. Bałam się, że tak będzie na stale i wtedy zastanawiałam się co zrobić, ale to raczej była kwestia - co będzie, jeśli zostanę "warzywkiem". W takim przypadku śmierć jest dla mnie lepszym wyjściem. Ale nigdy nie miałam myśli pt "Chcę się zabić".
Czaaaaaasem, jak boli już naprawdę potwornie, to gdzieś między jedną a drugą panią lekkich obyczajów rzucam jakieś głupie hasła, ale szybko mi przechodzi


and that's it.
finerbijk (17282 punktów)
>Kumpel był świadkiem zakładu, upoważniłam go do wypłaty
To co innego.

>Ano, psujemy się. Tak jesteśmy zbudowani, to wszystko wina komórek
Chyba naszego oprogramowania. Pojawiają się bugi, wirusy i zaczynamy się sypać.

>Jak się ręka sama nie naprawi, to skoczę do ambulatorium na naprawę - nie kijem go, to pałką
Nie możesz nią ruszać w ogóle?

>Wiesz, to zależy od podejścia do tego, co człowieka napada (choroba, uszkodzenie) i jak wyglądają skutku uboczne leczenia. Te znośne można olewać, te nieznośne.. ja je zagaduję (czyli bluźnię jak krasnoludzki grabarz) albo staram się ignorować.
Dużo ponoć zależy od podejścia człowieka, wewnętrznego nastawienia. Niektórzy na zewnątrz deklarują pozytywne podejście, a w środku nie mogą się uporać ze swoim stanem. Są też tacy, którzy funkcjonują w każdym stania, weźmy Hawkinga np., i to całkiem nieźle.

>Na początku jest trudno, ale potem się można przyzwyczaić. Niby trudno przyzwyczaić się np. do duszenia się przy astmie, ale do można do samego faktu takiego czegoś - jest, nic się więcej z tym nie zrobi. Noszę ze sobą wszędzie ratunkowy inhalator, tyle. Z ograniczeniami dotyczącymi mięśni trochę trudniej sobie radzić, ale też się da. Z niedotlenieniem też
Kolekcjonujesz choroby tak, jak inni znaczki? No cóż, różne są zainteresowania. A poruszać się możesz normalnie, czy masz z tym trudności?

> Bałam się, że tak będzie na stale i wtedy zastanawiałam się co zrobić, ale to raczej była kwestia - co będzie, jeśli zostanę "warzywkiem". W takim przypadku śmierć jest dla mnie lepszym wyjściem.
Chyba też bym wolał, ale nie wiem czy na pewno. Zależy jeszcze jakim warzywem, np. marchewką bym mógł być, ale nie burakiem. Jestem z Poznania, to pewnie bym został pyrą.

>Czaaaaaasem, jak boli już naprawdę potwornie, to gdzieś między jedną a drugą panią lekkich obyczajów rzucam jakieś głupie hasła, ale szybko mi przechodzi
Chyba nie mówisz brzydkich wyrazów? Nie ma sensu tak myśleć, trzeba wyciągnąć co się da z życia. Na przykład jeszcze tyle postów do przeczytania . Kurcze odpisywałem Ci wcześniej i przypadkowo zamknąłem tę kartę, a już miałem wiadomość na ukończeniu i musiałem zaczynać od nowa.
24-06-2009 01:11 
 Ocena 1 na 1
Elka I Ponura (7473 punktów)
>>Ano, psujemy się. Tak jesteśmy zbudowani, to wszystko wina komórek
>Chyba naszego oprogramowania. Pojawiają się bugi, wirusy i zaczynamy się sypać.

Taki większy windows jesteśmy...

>>Jak się ręka sama nie naprawi, to skoczę do ambulatorium na naprawę - nie kijem go, to pałką
>Nie możesz nią ruszać w ogóle?

Jak się uprę, to mogę. Ale to cholernie boli. I wyglądam jakby mnie kto pobił - siniak na kilka ładnych centymetrów. Ale są sposoby na sposoby - jak nie przestanie sinieć, sztywnieć i boleć, to pójdę po zastrzyk i będzie po zabawie.

>Dużo ponoć zależy od podejścia człowieka, wewnętrznego nastawienia. Niektórzy na zewnątrz deklarują pozytywne podejście, a w środku nie mogą się uporać ze swoim stanem. Są też tacy, którzy funkcjonują w każdym stania, weźmy Hawkinga np., i to całkiem nieźle.

Nie wierzę, że można sobie do końca poradzić z długością życia uszczuploną o pół, z chorobami przewlekłymi niszczącymi jakość życia, z chorobami śmiertelnymi itp. Można sobie radzić lepiej, albo gorzej. Jak dla mnie, sukces polega na tym, żeby uzyskiwać przewagę nastrojów pozytywnych nad negatywnymi. I nie zamęczać się myśleniem "Och, to straszne". Preferuję podejście "To straszne, ale czarny humor też do najbardziej rozświergolonych nie należy"

>Kolekcjonujesz choroby tak, jak inni znaczki? No cóż, różne są zainteresowania. A poruszać się możesz normalnie, czy masz z tym trudności?

Hihihi, coś w tym stylu. Podobnie je traktuję. Od lat funkcjonuję jako ja i mój organizm. Układam się z nim, obserwuję i znoszę fochy. A czasem się od niego dystansuję. Taka metoda
Z poruszaniem jest różnie - raz mogę iść na imprezę i nawet posiedzieć do rana, a raz nie wstanę z łóżka w ogóle. Ostatnio mam pogorszenie, więc mało chodzę, szybko się męczę i boli strasznie, ale mam nowego specjalistę i może coś się poprawi. Marzy mi się pojeżdżenie na rowerze w te wakacje. Wiadomo, nie kilometry - ale do parku, tak na godzinkę, powolutku, z opieką - pojechałabym...

>Chyba też bym wolał, ale nie wiem czy na pewno. Zależy jeszcze jakim warzywem, np. marchewką bym mógł być, ale nie burakiem. Jestem z Poznania, to pewnie bym został pyrą.



>Chyba nie mówisz brzydkich wyrazów? Nie ma sensu tak myśleć, trzeba wyciągnąć co się da z życia. Na przykład jeszcze tyle postów do przeczytania .

Bluźnię straszliwie i bez opamiętania. Ale tylko przez chwilę, nie za często i nie przy ludziach.. A przynajmniej tak się staram


and that's it.
24-06-2009 15:48 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>Jak dla mnie, sukces polega na tym, żeby uzyskiwać przewagę nastrojów pozytywnych nad negatywnymi. I nie zamęczać się myśleniem "Och, to straszne". Preferuję podejście "To straszne, ale czarny humor też do najbardziej rozświergolonych nie należy"
Na pewno do zabawnych to nie należy. A jak sobie radzisz z otoczeniem, tzn. z reakcjami ludzi? Masz z tym jakiś problem, albo oni z Tobą? Wiem, że nieraz ludzie nie bardzo wiedzą jak się zachować, wobec osób chorych, czy jakoś poszkodowanych poważniej.

>Ostatnio mam pogorszenie, więc mało chodzę, szybko się męczę i boli strasznie, ale mam nowego specjalistę i może coś się poprawi.
Na pewno Ci kryzys minie i lato spędzisz przyjemnie i spokojnie z każdym dniem czując się coraz lepiej i lepiej.

>Marzy mi się pojeżdżenie na rowerze w te wakacje. Wiadomo, nie kilometry - ale do parku, tak na godzinkę, powolutku, z opieką - pojechałabym...
Jeżdżę prawie codziennie na rowerze. Niewiele jest lepszych rzeczy od porannej przejażdżki po lesie w ładny dzień. Jestem fanem roweru. Biorę psa do plecaka i jedziemy. Pogoda ostatnio tylko się słabo stara.

>Bluźnię straszliwie i bez opamiętania. Ale tylko przez chwilę, nie za często i nie przy ludziach.. A przynajmniej tak się staram
No, no.. jak tak straszliwie, to pewnie i "cholera" mówisz i "kurcze"...oj.
25-06-2009 01:33 
 Ocena 1 na 1
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Na pewno do zabawnych to nie należy. A jak sobie radzisz z otoczeniem, tzn. z reakcjami ludzi? Masz z tym jakiś problem, albo oni z Tobą? Wiem, że nieraz ludzie nie bardzo wiedzą jak się zachować, wobec osób chorych, czy jakoś poszkodowanych poważniej.

Jak otoczenie sobie nie radzi, to może sobie iść
A poważnie - jak to w przysłowiu. Część znajomych i przyjaciół weszła w klimat "Uwaga, wchodzimy, miejsce dla kaleki!!", część nie bardzo sobie radzi i ich gnie, kiedy padają takie hasła, a cześć po prostu przeszła na kontakt sporadyczny.
Dalsza część ludzkości jest trudniejsza... Weź i wytłumacz klasycznej "siatkarze", że jej nie możesz ustąpić miejsca, bo nie dasz rady dłużej stać Już raz dostałam parasolką, bo nie wstałam. Zbyt zdrowo wyglądałam, żeby usiąść - zdaniem pana z parasolką - ale to chyba dobrze..
Nie jestem makabrycznie zdeformowana, mam tylko kilka blizn i trudności z poruszaniem się(z tych bardziej widocznych cech) - więc nie straszę przy pierwszym kontakcie. W zasadzie przez większość czasu kwestia nie wychodzi na pierwszy plan, ale to głównie dzięki przyzwyczajeniom bliższych przyjaciół - wiadomo, że nie dźwigam, nie biegam sprintem (a w byłam w szkole sportowej, miałam medale w lekkiej atletyce, taka mać...), nie mogę przejść kilku kilometrów naraz, nie mogę niektórych rzeczy jeść,więc trochę się do mnie dostosowują, a ja do nich. Właściwie najczęściej wygląda to tylko tak, że jeden z kumpli notorycznie się nabija, kiedy kaszlę "No nie zasłaniaj ust, muszę widzieć, czy Ci sinieją i wołać karetkę.. No nie zasłaniaj!!!". I ja się mam niby nie krztusić ze śmiechu..
A nie, przepraszam, jeszcze jedno - jestem blada jak śmierć na chorągwi.

>Na pewno Ci kryzys minie i lato spędzisz przyjemnie i spokojnie z każdym dniem czując się coraz lepiej i lepiej.

Nu, mam taką lekką nadzieję. 8 lipca idę postraszyć nowego lekarza, będzie zabawa Dziś Moja Dochtórka po badaniu powiedziała mi, że jak czasem na mnie patrzy, to sobie myśli, że mnie to by się House przydał... No i jak jej nie lubić? Natychmiast się człowiekowi nastrój poprawia

>Jeżdżę prawie codziennie na rowerze. Niewiele jest lepszych rzeczy od porannej przejażdżki po lesie w ładny dzień. Jestem fanem roweru. Biorę psa do plecaka i jedziemy. Pogoda ostatnio tylko się słabo stara.

Kiedy mieszkałam w Szwecji i miałam się stosunkowo lepiej, prawie cały rok przejeździłam na rowerze na uczelnię. To jest kraj dla rowerzystów... Aż się rozmarzyłam..
Moja Meridzia stoi teraz biedna, schowana i się kurzy, ale mam nadzieję, że jeszcze pobryka.

>>Bluźnię straszliwie i bez opamiętania. Ale tylko przez chwilę, nie za często i nie przy ludziach.. A przynajmniej tak się staram
>No, no.. jak tak straszliwie, to pewnie i "cholera" mówisz i "kurcze"...oj.

"Motyla noga". Nie zapominaj o "motyla noga"..

and that's it.
finerbijk (17282 punktów)
>Już raz dostałam parasolką, bo nie wstałam. Zbyt zdrowo wyglądałam, żeby usiąść - zdaniem pana z parasolką - ale to chyba dobrze..
Serio? Po głowie Ci dał tą parasolką? Co za naród, co za ludzie...

>A nie, przepraszam, jeszcze jedno - jestem blada jak śmierć na chorągwi.
Nigdy nie widziałem tej chorągwi,ale rozumiem, że to znaczy, że bardzo. Kiedyś piłem codziennie sok z marchwi i zacząłem się robić pomarańczowy, poważnie, może nie w takim ostrym odcieniu, ale wyraźnie było widać. Wiem, że tak to działa nie tylko po sobie.

>Nu, mam taką lekką nadzieję. 8 lipca idę postraszyć nowego lekarza, będzie zabawa
Zaprosił Cię na party? Na Halloween trochę za wcześnie.

>Dziś Moja Dochtórka po badaniu powiedziała mi, że jak czasem na mnie patrzy, to sobie myśli, że mnie to by się House przydał...
Dobrze, że nie powiedziała że doktor G (ta z Discovery).

>Moja Meridzia stoi teraz biedna, schowana i się kurzy, ale mam nadzieję, że jeszcze pobryka.
Na pewno się przyda jeszcze, ja jestem fanem Dahonów, ten jest mój dahon.com/us/mup8.htm

>"Motyla noga". Nie zapominaj o "motyla noga"..
Tego nie słyszałem jeszcze. To straszliwe przekleństwo .
Wiesz, tak pomyślałem, trochę wyżej tutaj witwos proponował plantację ziela, zamiast tych truskawek. Słyszałem, że niektórzy lekarze zalecają to przy przewlekłych bólach. Może warto rozważyć, nie jestem zwolennikiem żadnych używek, ale pewnie i tak coś bierzesz, więc może zamiast się truć chemią to lepiej coś naturalnego... nie wiem.
25-06-2009 15:35 
 Ocena 1 na 1
Elka I Ponura (7473 punktów)
>>A nie, przepraszam, jeszcze jedno - jestem blada jak śmierć na chorągwi.
>Nigdy nie widziałem tej chorągwi,ale rozumiem, że to znaczy, że bardzo.

"śmierć na chorągwi" to flaga piratów W praktyce - jestem właściwie biała. Nie w sensie rasy, ale koloru. RAL 9001...

>Kiedyś piłem codziennie sok z marchwi i zacząłem się robić pomarańczowy, poważnie, może nie w takim ostrym odcieniu, ale wyraźnie było widać. Wiem, że tak to działa nie tylko po sobie.

Racja, moja kuzynka kiedyś też się tak załatwiła.. Beta-karoten ma moc!

>>Nu, mam taką lekką nadzieję. 8 lipca idę postraszyć nowego lekarza, będzie zabawa
>Zaprosił Cię na party? Na Halloween trochę za wcześnie.

Ghihihi, nie bardzo. Po prostu lekarze często dębieją jak widzą mój przypadek, gubią się i nie wiedzą, co robić... Ciekawe, co ten zrobi.

>>Dziś Moja Dochtórka po badaniu powiedziała mi, że jak czasem na mnie patrzy, to sobie myśli, że mnie to by się House przydał...
>Dobrze, że nie powiedziała że doktor G (ta z Discovery).

Wyguglałam. No bardzo śmieszne... Jeśli już, to ja sobie zaklepuję naszą forumową Panią Patolog

>Na pewno się przyda jeszcze, ja jestem fanem Dahonów, ten jest mój dahon.com/us/mup8.htm

Rewelacyjny! Mojego modelu nie mogę jakoś znaleźć. Kupiłam w Szwecji, to taka najbardziej podstawowa wersja, bez przerzutek i innych cudów. O, tak wygląda:



Nóżkę już zdążyła mi odpaść, wożę ją w plecaku (chociaż nie wiem po co, chyba z sentymentu), w komplecie do zakupu rowerka dostałam koszyk doczepiany do bagażnika i kask.. Taki szwedzki komplecik Wiesz, że u nich trzeba mieć odblaski na każdym kole (min. 1) i pedale, światła przednie i tylne w wersjach nocnej (świeci) i dziennej (odblask), a za brak któregokolwiek z nich są mandaty? I ciągle wszędzie rozdają jakieś błyszczące zawieszki na plecaki... Te zawieszki to prawie przedmiot stylizacji. Ludzie się ścigają, kto ma lepszą, ładniejszą, bardziej "wypasioną". Strasznie mi się to podobało - zrobili modę z elementów zabezpieczenia.
Ech, ja tam muszę wrócić...

>>"Motyla noga". Nie zapominaj o "motyla noga"..
>Tego nie słyszałem jeszcze. To straszliwe przekleństwo .

Nie znasz "motyla noga"? Jak to? Misia w życiu nie widziałeś, Tolek Banan nigdy... nic?

>Wiesz, tak pomyślałem, trochę wyżej tutaj witwos proponował plantację ziela, zamiast tych truskawek. Słyszałem, że niektórzy lekarze zalecają to przy przewlekłych bólach.

A nie, dziękuję. Świetnie sobie radzę.

and that's it.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>>Wiesz, tak pomyślałem, trochę wyżej tutaj witwos proponował plantację ziela, zamiast tych truskawek. Słyszałem, że niektórzy lekarze zalecają to przy przewlekłych bólach.
>A nie, dziękuję. Świetnie sobie radzę.

Witwosa nie słuchasz? O motyla noga!

Wujek Dobra Rada.
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Witwosa nie słuchasz? O motyla noga!
>Wujek Dobra Rada.

Najukochańszy Wujciu!
Wujcia zawsze słucham, jakkolwiek w tym przypadku pozwolę sobie, z całym szacunkiem, Wujciowi sprzeciwić.

Wujcio wybaczy.. *dyg*



and that's it.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>>Wujek Dobra Rada.
>Najukochańszy Wujciu!
>Wujcia zawsze słucham, jakkolwiek w tym przypadku pozwolę sobie, z całym szacunkiem, Wujciowi sprzeciwić.
>Wujcio wybaczy.. *dyg*

Wybaczam, jasne, że wybaczam. Uśmiechnij się kiedyś. Najlepiej do jakiegoś chłopaka. To Ci ją dokręci.

O rowerowa nóżka!
WDR
finerbijk (17282 punktów)
>"śmierć na chorągwi" to flaga piratów
Co Ty, flaga piratów to Jolly Roger:

a nie śmierć.

>W praktyce - jestem właściwie biała. Nie w sensie rasy, ale koloru.
Ale w sensie rasy też?

>Po prostu lekarze często dębieją jak widzą mój przypadek, gubią się i nie wiedzą, co robić... Ciekawe, co ten zrobi.
Może ten zklonieje np., albo zgrabieje, zbukowieje, czy zbrzozowieje dla odmiany

>Jeśli już, to ja sobie zaklepuję naszą forumową Panią Patolog
Tak, zamieniłem kiedyś parę słów z taką kobitą tutaj, co to mówiła, że lubi pogrzebać w świeżych zwłokach.

>Nóżkę już zdążyła mi odpaść, wożę ją w plecaku
Może się tylko odkręciła

>Wiesz, że u nich trzeba mieć odblaski na każdym kole (min. 1) i pedale, światła przednie i tylne w wersjach nocnej (świeci) i dziennej (odblask), a za brak któregokolwiek z nich są mandaty?
Szaleni Mam nadzieję, że u nas nie przyjdzie komuś coś takiego do głowy.
Lubię skandynawskie klimaty, szczególnie wsie.
Teraz wolę teraz składaki, bo łatwiej przewozić.
Jeździłem po Holandii, tam jest fajnie bo nie ma górek prawie i wszędzie są ścieżki. Po Bornholmie też raz.

>Nie znasz "motyla noga"? Jak to? Misia w życiu nie widziałeś,
Misiów widziałem wiele, Colabor, Uszatek, Puchatek, Barei, ale nie kojarzę z motylami..
>Tolek Banan nigdy... nic?
Był jakiś Banan, ale.. czy coś... kiedyś..?
Elka I Ponura (7473 punktów)
>>"śmierć na chorągwi" to flaga piratów
>Co Ty, flaga piratów to Jolly Roger:
>a nie śmierć.

Jest czaszka? Jest. I to właśnie jest ta "śmierć na chorągwi"

>>W praktyce - jestem właściwie biała. Nie w sensie rasy, ale koloru.
>Ale w sensie rasy też?

W sensie rasy, jak się uczepić, to jestem mieszana

>Może ten zklonieje np., albo zgrabieje, zbukowieje, czy zbrzozowieje dla odmiany



>>Nóżkę już zdążyła mi odpaść, wożę ją w plecaku
>Może się tylko odkręciła

Nie, coś jej się ułamało w środku i nie chce się trzymać w całości - bo ona jest dwuczęściowa, jak się okazało. Wynalazek..
Nie przeszkadza mi, więc się nie przejmuję.

>Szaleni Mam nadzieję, że u nas nie przyjdzie komuś coś takiego do głowy.

A u nas mogłyby się pokazać takie restrykcje. Do końca życia nie zapomnę 500 koron wydanych na mandat za jeden zgubiony odblask przy pedale... O_o

>Lubię skandynawskie klimaty, szczególnie wsie.

A co tam nie jest wsią? Miasto 130 tysięcy mieszkańców - zdaje się, że 7 największe, metropolia... ale to jest w Szwecji piękne

>Teraz wolę teraz składaki, bo łatwiej przewozić.
>Jeździłem po Holandii, tam jest fajnie bo nie ma górek prawie i wszędzie są ścieżki. Po Bornholmie też raz.

Tam, gdzie ja mieszkałam, wszędzie łatwiej jechało się rowerem niż samochodem. Ścieżki rowerowe były wygodniejsze, bo zwykłe drogi omijały miasto - żeby było ciszej i czyściej. Bajka...

>>Nie znasz "motyla noga"? Jak to? Misia w życiu nie widziałeś,
>Misiów widziałem wiele, Colabor, Uszatek, Puchatek, Barei, ale nie kojarzę z motylami..
>>Tolek Banan nigdy... nic?
>Był jakiś Banan, ale.. czy coś... kiedyś..?



and that's it.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>>A nie, przepraszam, jeszcze jedno - jestem blada jak śmierć na chorągwi.
>Nigdy nie widziałem tej chorągwi,ale rozumiem, że to znaczy, że bardzo.

A my piraci mórz południowych...

>"Motyla noga". Nie zapominaj o "motyla noga"..
>Tego nie słyszałem jeszcze. To straszliwe przekleństwo .
>Wiesz, tak pomyślałem, trochę wyżej tutaj witwos proponował plantację ziela, zamiast tych truskawek. Słyszałem, że niektórzy lekarze zalecają to przy przewlekłych bólach. Może warto rozważyć, nie jestem zwolennikiem żadnych używek, ale pewnie i tak coś bierzesz, więc może zamiast się truć chemią to lepiej coś naturalnego... nie wiem.

Słuchaj witwosa bo to jest właśnie Wujek Dobra Rada.

I można dostrzec to czego inni nigdy nie zobaczą.

Pozdrawiam
Meretseger (61860 punktów)

>Pfff...Uprawiam! Taką fantastyczną odmianę - owoce są wielgaśne, smakują trochę jak poziomki i są bardzo słodkie. Będę je rozsadzać, żeby rosło ich więcej..
Jak ona się nazywa?
Elka I Ponura (7473 punktów)
>>Pfff...Uprawiam! Taką fantastyczną odmianę - owoce są wielgaśne, smakują trochę jak poziomki i są bardzo słodkie. Będę je rozsadzać, żeby rosło ich więcej..
>Jak ona się nazywa?

Zabij mnie, ale nie pamiętam.. Kupiłam, bo wyglądała imponująco - te wielgaśne liście i kwiaty, i jedna imponująco wielka, dojrzała już truskawa... Wzięłam (doniczkowana sadzonka, rewelacja), kupię więcej donic i będę rozsadzać. Mogę się podzielić rozłogami, jeśli masz ochotę


and that's it.
Meretseger (61860 punktów)

>Zabij mnie, ale nie pamiętam.. Kupiłam, bo wyglądała imponująco - te wielgaśne liście i kwiaty, i jedna imponująco wielka, dojrzała już truskawa... Wzięłam (doniczkowana sadzonka, rewelacja), kupię więcej donic i będę rozsadzać. Mogę się podzielić rozłogami, jeśli masz ochotę
Jak sobie zrobię trochę miejsca na parapetach, zgłoszę się
23-06-2009 13:59 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>W Polsce pochowanie nawet spopielonych zwłok w innym miejscu niż cmentarz jest zabronione.

A nie można urny zgubić?
23-06-2009 12:55 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>kolumbaria.

A cóż to za dziwoląg? Czy ma to coś wspólnego z Kolumbem, z odkrywaniem nowych lądów post mortem?
Meretseger (61860 punktów)
>>kolumbaria.
>Czy ma to coś wspólnego z Kolumbem, z odkrywaniem nowych lądów post mortem?
>
Etymologicznie z gołębnikiem.
23-06-2009 14:00 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>>>kolumbaria.
>>Czy ma to coś wspólnego z Kolumbem, z odkrywaniem nowych lądów post mortem?
>>
>Etymologicznie z gołębnikiem.

A co do tego mają ptaki? Czyżby chodziło o nasze gołębie dusze?
Meretseger (61860 punktów)
>>>>kolumbaria.
>>>Czy ma to coś wspólnego z Kolumbem, z odkrywaniem nowych lądów post mortem?
>>>
>>Etymologicznie z gołębnikiem.
>A co do tego mają ptaki? Czyżby chodziło o nasze gołębie dusze?
>


Wygląda faktycznie jak woliera z wnękami dla gołębi
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>Gnębi mnie tylko jedno pytanie, może ktoś mi podpowie - z tego co wiem to na cmentarzu są chowani
>tylko ci, którzy należą do parafii danego kościoła A CO Z TYMI NIEWIERZĄCYMI? bo przecież gdzieś ich
>trzeba pochowac!Jak to właściwe jest z pogrzebem? Jeżeli ja nie chcę księdza to kto może mnie
>pochowac-rodzina? Jak to załatwia- tak na wszelki wypadek!Pozdrawiam serdecznie i oczekuję na
>odpowiedź.

Jeśli cmentarz katolicki jest jednocześnie cmentarzem komunalnym (a tak przeważnie jest), to ksiądz nie może zabronić pochówku na takim cmentarzu.
Ceremonie pogrzebowe świeckie organizuje PSR, zajrzyj tutaj: ceremoniehumanistyczne.pl

Na razie jest tam więcej o ślubach ale pogrzeby też są możliwe.

Pozdrawiam
Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
kortyzol (422 punktów)
> Ona tylko dopełniła to o czym już
>wcześniej myślałam a mianowicie o obłudzie, materialiźmie, braku empatii i wielu sprawach zwiazanych
>z kościołem o których wszyscy wiedzą

Tak mi przyszło do głowy... Jeśli liczysz na to, że po zerwaniu z Kościołem i kościołem przestaniesz mieć styczność z obłudą, materializmem i brakiem empatii, to muszę cię rozczarować, KRK nie ma na nie monopolu. Mimo wszystko życzę szczęścia na nowej drodze życia

Spójrzcie bowiem, oto kot blady, a piekło postępuje za nim.
18-06-2009 16:36 
 0 na 4
kiryl (2975 punktów)
(zablokowany)
hvj z koscolem, najwazniejsze ze bedzie uczciwa dla siebie, jedno szambo mniej.
19-06-2009 15:44 
 Ocena 1 na 1
Madman (7811 punktów)
>hvj z koscolem
www.hvj.com/
23-06-2009 13:54 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Jeśli liczysz na to, że po zerwaniu z Kościołem i kościołem przestaniesz mieć styczność z obłudą, materializmem i brakiem empatii, to muszę cię rozczarować...

Wygląda na to, że kościół nie zmienia ludzi, tylko ich -jak to się wymownie mówi - kanalizuje.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Jak mogłam życ w takiej obłudzie? Męczyły mnie kazania, co chwilę spogladałam na zegarek w nadzieji , że szybko czas zleci, chodzenie do kościoła było dla mnie karą...
To typowy objaw. Polecam egzorcyzmy - prawdopodobnie zostałaś opętana przez złego ducha.
Nie Ty jedna zresztą...
www.radiovaticana.org/pol/Articolo.asp?c=267057

>Jak można udawac , że jest się KSIĘDZEM- wykonuje się posługę BOGu- przy ołtarzu a potem przeistaczac się w kogoś/coś zupełnie innego ?
Sądzę, że część z księży nie wierzy w Boga. Poza tym są złymi ludźmi. To wszystko.

>Gnębi mnie tylko jedno pytanie, może ktoś mi podpowie - z tego co wiem to na cmentarzu są chowani tylko ci, którzy należą do parafii danego kościoła A CO Z TYMI NIEWIERZĄCYMI?
Ale Ty jesteś osobą wierzącą, nadal figurujesz w księgach parafialnych. W czym więc problem?
Dopóki nie dokonasz aktu apostazji, nadal jesteś członkiem wspólnoty katolików. Należysz również do swojej parafii.
Na cmentarzach komunalnych chowani są wszyscy, nikt nie pyta o wyznanie zmarłego.

>Ja wolę życ bez kościoła, jedankże pamiętając o Bogu .
A w ogóle, to gratuluję Ci. Benedykt XVI ostrzegał jednak wiernych, że poza Kościołem nie ma zbawienia(co Ty na to?)
Jesteś jedną z wielu osób, które odważyły się zrezygnować z pośredników w kontakcie z Bogiem. Tego najbardziej obawiają się hierarchowie - samodzielnego myślenia, utraty kontroli nad wiernymi i źródła finansowania. To gorsze niż ateizm.

Pozdrawiam - Zbyszek

Prawda jest jedna.
19-06-2009 00:53 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Sądzę, że część z księży nie wierzy w Boga.
Bardzo możliwe, że większa część...
   


Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
finerbijk (17282 punktów)
> A CO Z TYMI NIEWIERZĄCYMI? bo przecież gdzieś ich
>trzeba pochowac!Jak to właściwe jest z pogrzebem? Jeżeli ja nie chcę księdza to kto może mnie
>pochowac-rodzina? Jak to załatwia- tak na wszelki wypadek!Pozdrawiam serdecznie i oczekuję na
>odpowiedź.

Niewierzących nieboszczyków się próbuje z powrotem nawrócić i zwykle nie oponują zbyt energicznie.
19-06-2009 01:04 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)

>Niewierzących nieboszczyków się próbuje z powrotem nawrócić i zwykle nie oponują zbyt energicznie.

Może się kiedyś któryś nieboszczyk uprze i zmartwychwstanie tylko po to, by wytłumaczyć tym idiotom, że nie ma żadnego życia pozagrobowego


"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
19-06-2009 15:46 
 Ocena 6 na 6
Madman (7811 punktów)
>nie ma żadnego życia pozagrobowego
Generalnie to jest odwrotnie - poza grobem jest życie, w grobie nie ma.
20-06-2009 00:58 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)
>>nie ma żadnego życia pozagrobowego
>Generalnie to jest odwrotnie - poza grobem jest życie, w grobie nie ma.

Generalnie to masz rację. Nie wiem skąd wzięło się "życie pozagrobowe". Celniejsze wydaje mi się określenie "życie pogrobowe" a nawet mogę zrozumieć "zagrobowe". "Poza" jakby trochę zmienia postać rzeczy. Nie zwróciłem na to wcześniej uwagi.


"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
   
Może w sprawie pogrzebu powinnaś skontaktować się z autorką tego wątku?
   


Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
19-06-2009 01:18 
 Ocena 5 na 5
finerbijk (17282 punktów)
Żeby na moment wyjść z atmosfery pogrzebowej kawał a propos tematu wątku.

Przy drodze stoi TIR-ówka.
Podjeżdża ksiądz i mówi: córko zbłądziłaś, wróć na dobrą drogę.
A ona: to k...a TIR-y już tu nie jeżdzą?
23-06-2009 14:05 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Przy drodze stoi TIR-ówka.
>Podjeżdża ksiądz...

Pomyślałem, że TIR'em.
lodowy (1486 punktów)
>Wiele słychac o nocnych eskapadach księży, o
>ich żonach, dzieciach, kochankach - to jest przykład , który podobno dał im sam Jezus?
Rozumiem to, że przestałaś wierzyć, ale dlaczego przeradziło się to w taką wrogość do księży. Człowiek jak każdy inny. Myślę, że statystycznie księża nie łamią celibatu częściej niż listonosze czy piekarze zdradzają swoje żony. Tyle że w mediach nie pisze się o listonoszach, bo cóż to byłby za nius medialny.

>Jak można udawac , że jest się KSIĘDZEM- wykonuje się posługę BOGu- przy ołtarzu a potem
>przeistaczac się w kogoś/coś zupełnie innego ?
To może oburzać wierzących, ale jeśli nie ma Boga to nie powinno Cię to szokować. Poza tym masz jakiś konkret na to co napisałaś.
Climber (3006 punktów)
>zbłądziłam

Piszesz o momencie, gdy poszłaś do spowiedzi czy o momencie, gdy w tę spowiedź (i całą resztę) zwątpiłaś?


"Jeżeli jedna osoba ma jakieś urojenia, nazywamy to szaleństwem. Jeżeli wiele osób cierpi na to samo urojenie, nazywamy to religią." (Robert Pirsig)
Mager (18 punktów)
>Piszesz o momencie, gdy poszłaś do spowiedzi czy o momencie, gdy w tę spowiedź (i całą resztę) zwątpiłaś?
A może całą spowiedź źle odebrałaś? Dla mnie spowiedź to rzadka sytuacja w moim życiu ale kultywowana co jakiś czas...
Tajemnica spowiedzi czyni z księdza doskonały wentyl bezpieczeństwa dla naszych emocji i tajemnic, a księdza czyni kimś w rodzaju psychoterapeuty.
Opowiadając mu o własnych grzechach oczyszczasz swój umysł i za darmo masz wizytę terapeutyczną.
99% ludzi po spowiedzi czuje się oczyszczona z grzechu, lekka, a to po prostu efekt pozbycia się tejemnic ciążących na "duszy".
Niby zwykła kuracja -> ale jak pomaga przy właściwym podejściu
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

Ja wolę żyć bez kościoła, jednakże pamiętając o Bogu .
>wolę żyć w zgodzie z samą sobą, nikomu nie robić krzywdy, szanować ludzi, przyrodę i otaczający świat

Tak też można. Z podobnych powodów, skłócony z ziemską administracja Pana Boga, odszedłem przed wieloma latami. Istnieje jednak świadomość, że wiara i Kościół to nie są pojęcia tożsame, mimo, że w naszej sferze kulturowej są często mylone. Jeżeli to co napisałaś jest prawdą, to Twoja konstrukcja mentalna oparła się na dotychczasowym kanonie i tak naprawdę nie odejdziesz. Obecność w Kościele ludzi złych, miernych moralnie i mentalnie, dogmatyczne nauczanie, słowa wypowiadane ex cathedra, stające się pewnikami, zwłaszcza gdy nie nadążają za rozwojem społecznym i zdobyczami nauki, wielu od Kościoła odpycha. Jest też tak, że w Kościele można odnaleźć ludzi wybitnych, prawych i dobrych. Mam i takie doświadczenia.

>Gnębi mnie tylko jedno pytanie, może ktoś mi podpowie - z tego co wiem to na cmentarzu są chowani
>tylko ci, którzy należą do parafii danego kościoła A CO Z TYMI NIEWIERZĄCYMI? bo przecież gdzieś ich
>trzeba pochować!Jak to właściwe jest z pogrzebem? Jeżeli ja nie chcę księdza to kto może mnie
>pochować-rodzina? Jak to załatwia- tak na wszelki wypadek!Pozdrawiam serdecznie i oczekuję na
>odpowiedź.

To z mojego punktu widzenia nie jest problem. Taki, czy inny pochówek jest sprawą tych, co pozostają. Możesz sobie pochówek świecki zapewnić, wyrażając taką wole. Myślę, że ta ostatnia zostanie uszanowana. Ja natomiast, jeżeli tak się zdarzy, że będę mógł to uczynić, z ostatniej spowiedzi nie zrezygnuję. Wszystko mi będzie jedno, kim i jaki jest ten ksiądz, bo będę mówił nie do niego lecz przez niego.
Pozdrawiam.
20-06-2009 23:17 
 Ocena 1 na 1
julek (1527 punktów)

Obecność w Kościele ludzi złych, miernych moralnie i mentalnie, dogmatyczne nauczanie, słowa wypowiadane ex cathedra, stające się pewnikami, zwłaszcza gdy nie nadążają za rozwojem społecznym i zdobyczami nauki, wielu od Kościoła odpycha. Jest też tak, że w Kościele można odnaleźć ludzi wybitnych, prawych i dobrych. Mam i takie doświadczenia.


..i jest mój problem ,zresztą nie nowy na tym forum -

Wybitny , prawy ,dobry - być w KK to znaczy wierzyć w cały "irracjonalny , średniowieczny pakiet" /przepraszam za to określenie/ i identyfikować się z nim jako całością - nie można wybierać sobie co lepsze a odrzucać co gorsze - we wcześniejszych rozmowach użyłem określenia "okrakiem na barykadzie" .
Osobiście bardzo trudno mi jest zrozumieć pisanie z taką estymą o ludziach którzy z jednej strony korzystają z bycia w KK a z drugiej "robią" za mądrych , nowoczesnych i racjonalnych .
Większość z nas styka się z ludźmi KK i wielu pewnie , chciałoby posiąść takie jak Ty "zrozumienie" , dlatego proszę o pomoc o uzasadnienie Twoich ocen . /piszę to oczywiście bez żadnego sarkazmu z szacunkiem dla uznanego uczestnika forum/

julek
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

> Większość z nas styka się z ludźmi KK i wielu pewnie , chciałoby posiąść takie jak Ty "zrozumienie" , dlatego proszę o pomoc o uzasadnienie Twoich ocen . /piszę to oczywiście bez żadnego sarkazmu z szacunkiem dla uznanego uczestnika forum/

Musisz uwierzyć mi na słowo. To jest bardzo prywatne. Spotkałem niespodziewanie i już.
Możesz też nie wierzyć w to co mówię.
21-06-2009 08:44 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)

> Wybitny , prawy ,dobry - być w KK to znaczy wierzyć w cały "irracjonalny , średniowieczny pakiet" /przepraszam za to określenie/ i identyfikować się z nim jako całością - nie można wybierać sobie co lepsze a odrzucać co gorsze - we wcześniejszych rozmowach użyłem określenia "okrakiem na barykadzie" .
> Osobiście bardzo trudno mi jest zrozumieć pisanie z taką estymą o ludziach którzy z jednej strony korzystają z bycia w KK a z drugiej "robią" za mądrych , nowoczesnych i racjonalnych .
Ależ pomiędzy byciem "wybitnym, prawym, dobrym" a przynależnością do KK i wiarą w Boga nie ma sprzeczności. Prawość i dobroć to cechy ludzkie niezależne od racjonalności, teizmu czy ateizmu, a można wszak być wybitnym teologiem czy konstruktorem mostów. W przypadku takiego inżyniera najważniejsze jest, by znał prawa mechaniki i wiedział, czym grozi ich obchodzenie, a czy on wierzy, że te prawa stworzył Bóg, czy że same się stworzyły lub powstały w jeszcze inny sposób, to sprawa nieistotna.
Dlatego wierzę Witwosowi, że zna w KK takich ludzi, bo... ja też takich znam. Wybitni, prawi, dobrzy i inteligentni. Przy tym wierzący i związani z KK - to znaczy, że akceptują jego nauczanie, niekoniecznie zaś wady duchownych, które potępiają (i to też jest m.in. przejaw ich prawości).
Pozdrawiam
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Dlatego wierzę Witwosowi, że zna w KK takich ludzi, bo... ja też takich znam. Wybitni, prawi, dobrzy i inteligentni. Przy tym wierzący i związani z KK - to znaczy, że akceptują jego nauczanie, niekoniecznie zaś wady duchownych, które potępiają (i to też jest m.in. przejaw ich prawości).

Można wskazać przykład. O tu: www.rp.pl/artykul/105786.html . Nie o tej postaci mówiłem. Nie miałbym nic przeciwko temu, a nawet bym bardzo chciał, kiedyś ks.Hellera spotkać.

Pozdrawiam.
21-06-2009 10:39 
 Ocena 1 na 1
Climber (3006 punktów)
>>Dlatego wierzę Witwosowi, że zna w KK takich ludzi, bo... ja też takich znam.

Ja znam z historii, np. Giordano Bruno


17 lutego Dzień Pamięci Ofiar Kościoła katolickiego. www.youtub(*)71hN2k64E&feature=channel_page
21-06-2009 11:13 
 Ocena 1 na 1
julek (1527 punktów)

. Wybitni, prawi, dobrzy i inteligentni. Przy tym wierzący i związani z KK - to znaczy, że akceptują jego nauczanie, niekoniecznie zaś wady duchownych, które potępiają (i to też jest m.in. przejaw ich prawości).
>

...- akceptują jego nauczanie ! - czyli jak pisałem wcześniej akceptują cały " irracjonalny , średniowieczny pakiet " - pytam ponownie - akceptują czy nie , są Członkami kościoła czy nie - w wyznaniu wiary wszystko jest wyraźnie napisane .

Jeż li uważacie że można nazywać człowieka który przyjmuje za swoje ww zasady KK - za wybitnego , prawego, dobrego i inteligentnego no to nie mam nic do powiedzenia - i pozostańmy tymi którzy się pięknie różnią .

"Obkupilem" się w dzieła prof.Hellera przeczytałem tylko części "publicystyczne" bo na zgłębianie naukowych mnie jeszcze nie stać ,- i oczywiście człowiek - mózg "potęga" - ale po napisaniu tych książek idzie odprawiać mszę gdzie dokonuje się transsubstancjacja którą przyjmuje za prawdę - a nauka odrzuciła te teorie definitywnie , - no ile - dwieście lat temu ? . Ks. Prof. Heller był przez lata rektorem tarnowskiego seminarium duchownego - jak myślicie - czego tam uczą ? .

Co to nagroda Templetona ? - przecież czytaliście jakie badania ta fundacja finansuje - /jest to chyba w Dawkinsie/ .

Nie da się pogodzić nauki i religii ,- jak mam wątpliwości ,wracam do starego Russella .

Bardzo bym chciał znaleźć tak jak Wy rozwiązanie tego problemu , ale nie mogę pogodzić nauki i religii i nie mogę zaakceptować postawy "okrakiem na barykadzie" .

Wiem też że bezkompromisowa postawa nie jest "poprawna politycznie" - tuzy /pozytywnie/ ruchu racjonalistów muszą podjąć dyskurs by osiągnąć sukces ale są słabi wobec KK by dyktować warunki - więc nie ma wyboru - i tylko to mnie przekonuje .

Pozdrawiam
julek (1527 punktów)

>Ależ pomiędzy byciem "wybitnym, prawym, dobrym" a przynależnością do KK i wiarą w Boga nie ma sprzeczności.


Określenia ww są bardzo sprytnie wybrane .
O ile można być wybitnym biskupem to z dobrocią jest gorzej /bo jak kościół opiekuje się biednymi to wiemy/
, natomiast z prawością jest całkiem źle - z powodów ewidentnej dwulicowości postaci kościoła które mienią się być współczesnymi naukowcami z jednej a średniowiecznymi wyznawcami tomizmu z drugiej - jeżeli to jest prawość wg Ciebie , to "różnimy się pięknie" .

Pozwolę sobie na , może nie najlepsze porównanie - ; jeżeli np. ktoś akceptuje "michnikowską" ocenę ze Kiszczak to człowiek honoru czy "ten pierwszy sekretarz to był porządny człowiek" to oczywiście poddaję się .- można rzec / i tu dokonam medialnego nadużycia / - "Większość biskupów to wybitni ,prawi i dobrzy ludzie .

Mimo moich pompatycznych wypowiedzi pozdrawiam radośnie
23-06-2009 14:12 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>Ja natomiast, jeżeli tak się zdarzy, że będę mógł to uczynić, z ostatniej spowiedzi nie zrezygnuję. Wszystko mi będzie jedno, kim i jaki jest ten ksiądz, bo będę mówił nie do niego lecz przez niego.

Frajer jesteś:
ostatnią spowiedź ksiądz słucha jednym uchem, a drugim wypuszcza.
No, chyba że masz im coś do powiedzenia na temat schedy.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Ja natomiast, jeżeli tak się zdarzy, że będę mógł to uczynić, z ostatniej spowiedzi nie zrezygnuję. Wszystko mi będzie jedno, kim i jaki jest ten ksiądz, bo będę mówił nie do niego lecz przez niego.
>Frajer jesteś:
>ostatnią spowiedź ksiądz słucha jednym uchem, a drugim wypuszcza.
>No, chyba że masz im coś do powiedzenia na temat schedy.

Dla mnie to może być głuchy jak pień. Tak by było nawet lepiej. Nie będzie przeszkadzał. Przecież napisałem?
24-06-2009 07:46 
 Ocena 2 na 2
Kowalska (14008 punktów)
>>Ja natomiast, jeżeli tak się zdarzy, że będę mógł to uczynić, z ostatniej spowiedzi nie zrezygnuję. Wszystko mi będzie jedno, kim i jaki jest ten ksiądz, bo będę mówił nie do niego lecz przez niego.
>Frajer jesteś:
>ostatnią spowiedź ksiądz słucha jednym uchem, a drugim wypuszcza.
>No, chyba że masz im coś do powiedzenia na temat schedy.

Matko kochana jedyna... Ja to w ogóle nie pojmuję jak można chodzić do spowiedzi. Czy ludzie naprawdę wierzą, że facet za tą kratką działa jak antena przekaźnikowa do Boga? Że jak nam "zada pokutę" to już wszystko będzie dobrze? Bo pójdziemy i odbębnimy 10 zdrowasiek?
Czy ludzie nie wiedzą po co Kościół tak naprawdę wymyślił spowiedź? Inwigilacja inwigilacja i jeszcze raz inwigilacja! Co też motłoch ma w głowach... Na kogo doniesie... Dobrze wiedzieć co barany kombinują...
Tajemnica spowiedzi? Kpina.
24-06-2009 10:03 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Matko kochana jedyna... Ja to w ogóle nie pojmuję jak można chodzić do spowiedzi. Czy ludzie naprawdę wierzą, że facet za tą kratką działa jak antena przekaźnikowa do Boga? Że jak nam "zada pokutę" to już wszystko będzie dobrze? Bo pójdziemy i odbębnimy 10 zdrowasiek?
>Czy ludzie nie wiedzą po co Kościół tak naprawdę wymyślił spowiedź? Inwigilacja inwigilacja i jeszcze raz inwigilacja! Co też motłoch ma w głowach... Na kogo doniesie... Dobrze wiedzieć co barany kombinują...
>Tajemnica spowiedzi? Kpina.

Kowalska! Ja to Tobie chętnie wytłumaczę, ale najpierw musimy nagrzeszyć, ile wlezie. Nie mam na razie się z czego spowiadać.
Nie bardzo wiesz, jakie znaczenie ma dla osoby wierzącej spowiedź. Nie zawsze musi przebiegać tak i służyć temu, co sobie wyobraziłaś. Wiele zależy od tego, kto jest tym spowiednikiem i kto się spowiada. Czasem konfesjonał jest całkowicie zbędny, a grzech pożądania, mało istotny. Chodzę do spowiedzi bardzo regularnie. Raz na dwadzieścia lat. Wiem, z całkowitą pewnością, że mój ostatni spowiednik czeka na mnie, a ja się do tego spotkania przygotowuję. Musimy dokończyć kiedyś rozpoczętą rozmowę, której treści, po tym co napisałaś powyżej, nie zrozumiesz.

Pozdrawiam.

Proszę, nie odpowiadaj na to co napisałem.
Mager (18 punktów)
A może całą spowiedź źle odebrałaś? Dla mnie spowiedź to rzadka sytuacja w moim życiu ale kultywowana co jakiś czas...
Tajemnica spowiedzi czyni z księdza doskonały wentyl bezpieczeństwa dla naszych emocji i tajemnic, a księdza czyni kimś w rodzaju psychoterapeuty.
Opowiadając mu o własnych grzechach oczyszczasz swój umysł i za darmo masz wizytę terapeutyczną.
99% ludzi po spowiedzi czuje się oczyszczona z grzechu, lekka, a to po prostu efekt pozbycia się tejemnic ciążących na "duszy".
Niby zwykła kuracja -> ale jak pomaga przy właściwym podejściu
finerbijk (17282 punktów)
Jakieś znaczenie psychologiczne spowiedź ma; chodzi o wybaczenie, akceptację, rozproszenie swoich win, podzielenie się nimi i za tym poczucie ulgi, oczyszczenia, katarsis, ale świetnie można sobie z tym poradzić i bez księdza, w domu.
Tylko trzeba wiedzieć jak.

Ja bym w życiu nie poszedł też do spowiedzi. Ale nie, że się boję inwigilacji kościelnej, czy coś w tym rodzaju, tylko po prostu nie potrzebuję tego.
Poza tym uważam, że dla dorosłego człowieka, taka spowiedź jak w KK jest upokarzająca i komiczna zarazem.
Nie odmawiam jednak racji tym, którzy twierdzą, że po spowiedzi się czują lepiej, to jest prosty mechanizm psychologiczny.
25-06-2009 00:02 
 Ocena 1 na 1
Kowalska (14008 punktów)
>Nie odmawiam jednak racji tym, którzy twierdzą, że po spowiedzi się czują lepiej, to jest prosty mechanizm psychologiczny.
>

Ani ja nie odmawiam. Jeśli ktoś się po takim akcie lepiej czuje to super.
Fajnie byłoby jednak, gdyby ludzie wiedzieli co tak naprawdę leżało u podłoża wymyślenia spowiedzi przez Kościół katolicki.
Za "odpuszczenie grzechów", za to, że każdy, nawet najmniejszy robaczek w parafii mógł po narobieniu złych rzeczy pójść do spowiedzi i uzyskać "rozgrzeszenie", księża uzyskali w zamian nieprzebraną skarbnicę wiedzy.
Człowiek narozrabiał? Nakrzywdził innych? A co za problem? Trochę więcej na tacę i do spowiedzi po sumie.
"Idź, i nie grzesz więcej", usłyszy po wyrzuceniu z siebie brudów grzesznik.
"Iiiii... tam" , myśli wyspowiadany, "przyjdę znowu w razie czego".

Jednego Kościołowi nie można odmówić. Że z tą spowiedzią to był fantastyczny pomysł.
Z tymi newsami, które wynosili z konfesjonałów mogli przez wieki rządzić światem.
Niestety.
25-06-2009 00:34 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>Jednego Kościołowi nie można odmówić. Że z tą spowiedzią to był fantastyczny pomysł.
>Z tymi newsami, które wynosili z konfesjonałów mogli przez wieki rządzić światem.

E tam, chyba przesadzasz, co za wiedzę mają ze spowiedzi. Same pierdoły, że Kowalski pieprzył sąsiadkę, a Goździkowa używała tabletek anty, a Jasio nie był na mszy to ma im dać władzę nad światem? Myślisz, że ktoś im się spowiadał, jak skonstruował bombę A, albo gdzie są największe nieeksploatowane złoża ropy?
Władzę mają dzięki pieniądzom, bogactwu, które gromadzili przez 2 tys. lat.
25-06-2009 01:02 
 Ocena 1 na 1
Kowalska (14008 punktów)
>E tam, chyba przesadzasz, co za wiedzę mają ze spowiedzi. Same pierdoły, że Kowalski pieprzył sąsiadkę, a Goździkowa używała tabletek anty, a Jasio nie był na mszy to ma im dać władzę nad światem? Myślisz, że ktoś im się spowiadał, jak skonstruował bombę A, albo gdzie są największe nieeksploatowane złoża ropy?
>Władzę mają dzięki pieniądzom, bogactwu, które gromadzili przez 2 tys. lat.
>

Nie przesadzam. To było genialne posunięcie. Klechy wiedziały wszystko, co w sypialni, kuchni czy na innym dworze. Od najprostszego wieśniaka po króla.
Tak, władzę mają dzięki pieniądzom, bogactwu. Ale bez tej wiedzy by nigdy takich kroci nie zgromadzili.

P.S.
Mogłeś sobie darować tego Kowalskiego
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Nie przesadzam. To było genialne posunięcie. Klechy wiedziały wszystko, co w sypialni, kuchni czy na innym dworze. Od najprostszego wieśniaka po króla.
>Tak, władzę mają dzięki pieniądzom, bogactwu. Ale bez tej wiedzy by nigdy takich kroci nie zgromadzili.
>P.S.
>Mogłeś sobie darować tego Kowalskiego

Oj! Kowalska, Kowalska. Gdybym z Tobą solidnie nagrzeszył, czy jest tam jakiś Kowalski, czy nie, to drobiazgami nie ma sensu Panu Bogu głowy zawracać.

Pozdrawiam.
25-06-2009 11:43 
 Ocena 2 na 2
Kowalska (14008 punktów)
>Oj! Kowalska, Kowalska. Gdybym z Tobą solidnie nagrzeszył, czy jest tam jakiś Kowalski, czy nie, to drobiazgami nie ma sensu Panu Bogu głowy zawracać.
>

Oj Witwos, Witwos, coraz bardziej mam wrażenie o przeroście u Ciebie. Formy nad treścią.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Oj! Kowalska, Kowalska. Gdybym z Tobą solidnie nagrzeszył, czy jest tam jakiś Kowalski, czy nie, to drobiazgami nie ma sensu Panu Bogu głowy zawracać.
>>
>Oj Witwos, Witwos, coraz bardziej mam wrażenie o przeroście u Ciebie. Formy nad treścią.

Ol! Kowalska, Kowalska. Tu nie ma żadnej formy, treść jest ukryta.

>
25-06-2009 12:13 
 Ocena 1 na 1
spray (5875 punktów)
>>>Oj! Kowalska, Kowalska. Gdybym z Tobą solidnie nagrzeszył, czy jest tam jakiś Kowalski, czy nie, to drobiazgami nie ma sensu Panu Bogu głowy zawracać.
>>>
>>Oj Witwos, Witwos, coraz bardziej mam wrażenie o przeroście u Ciebie. Formy nad treścią.
>Ol! Kowalska, Kowalska. Tu nie ma żadnej formy, treść jest ukryta.
>>
>
A dzieci kto bedzie piastowal ? Puszkin ?!!!!
Cala Europa ze mna zamarla. Boc ja sie troche z Kowalska kumpluje. To jak Puszkina niet, to kto te dzieci, kto ? Puszkin? Czy ja , skoro Puszkin jakby tego... nie calkiem zdrow...
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>A dzieci kto bedzie piastowal ? Puszkin ?!!!!

Że co? Czy to ma coś wspólnego z tym: " Kobieto, ty puszko marna"?

To jak Puszkina niet, to kto te dzieci, kto ? Puszkin? Czy ja , skoro Puszkin jakby tego... nie calkiem zdrow...

Jak wyzdrowieje, to Ci coś tam machnie. Ja niestety nie pomogę. Myśl i dążność prokreacyjna osłabła, co jednak nie wyklucza doznań zmysłowych.

Pozdrawiam i sukcesu życzę

25-06-2009 13:07 
 Ocena 1 na 1
spray (5875 punktów)
>>A dzieci kto bedzie piastowal ? Puszkin ?!!!!
>Że co? Czy to ma coś wspólnego z tym: " Kobieto, ty puszko marna"?
> To jak Puszkina niet, to kto te dzieci, kto ? Puszkin? Czy ja , skoro Puszkin jakby tego... nie calkiem zdrow...
>Jak wyzdrowieje, to Ci coś tam machnie. Ja niestety nie pomogę. Myśl i dążność prokreacyjna osłabła, co jednak nie wyklucza doznań zmysłowych.
>Pozdrawiam i sukcesu życzę
>
Och... ja tylko tak niezgrabnie do Jerofiejewa nawiazalam bylam...
Ja bardzo przepraszam, jesli Kolega tak doslownie zechcial i sie poczul, ze tak powiem...Pan Barycki w lot by chwycil , a ja zapomnialam, ze nie wszyscy tacy chwytni, alibo lotni...
P.S. To nie jest zlosliwosc. A ja sie pod nikogo nie podszywam (wiem, ze podejrzenia takie mogly zakielkowac!).
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Och... ja tylko tak niezgrabnie do Jerofiejewa nawiazalam bylam...
>Ja bardzo przepraszam, jesli Kolega tak doslownie zechcial i sie poczul, ze tak powiem...Pan Barycki w lot by chwycil , a ja zapomnialam, ze nie wszyscy tacy chwytni, alibo lotni...
>P.S. To nie jest zlosliwosc. A ja sie pod nikogo nie podszywam (wiem, ze podejrzenia takie mogly zakielkowac!).

Fakt, nie zachowałem czujności. Palant jestem. Tym niemniej same serdeczności ślę
Nie mogę nie powiedzieć, przez mózg demencją nadszarpnięty, myśl się prześlizgnęła.
Kowalska (14008 punktów)
>Cala Europa ze mna zamarla. Boc ja sie troche z Kowalska kumpluje. >

A dlaczego JA, nic o tym nie wiem?

Ludzie, co tu się dzieje?...
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Cala Europa ze mna zamarla. Boc ja sie troche z Kowalska kumpluje. >A dlaczego JA, nic o tym nie wiem?
>Ludzie, co tu się dzieje?...

A nic Kowalska, nic takiego. Jakoż, że dzień przesilenia nastał, Tytania "Sen Nocy Letniej" na chwile opuściła, a że jest Tobie życzliwą, więc ostrzegła, przed skutkami mej nadmiernej natarczywości. To ta sama, co Ulixesa na swą wyspę zwabiła syren i harpii śpiewem i tam przyjaciół jego w świnie zamieniła, albo oni okazali się takimi, od zarania, być. Ciebie chroni czasem pod kota przebraniem, ale to już zupełnie osobna historia.
Po za tym wszystko jest w porządku

Pozdrawiam.
proskan (87 punktów)Odp: Zbłądziłam
Lepiej ocnknąc sie pozno niż wcale a co do pogrzebu to już niech się martwią ci co cię będą mieli pochowac.Mnie osobiscie moga oddac po smierci na badania jak bedzie jeszcze co badac

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365