>Jeśli nie ma wzorca to co jest dobre?
Wzorca? A skąd miałby się wziąć taki wzorzec, skoro pojęcie dobra i zła funkcjonuje tylko w świadomości ludzi? Kto miałby go stworzyć i skąd byśmy wiedzieli, że jest "dobry" (no i mamy circular reference - żeby ocenić wzorzec dobra jako dobry, musimy mieć wzorzec dobra).
To ludzie definiują co jest dobre a co złe. A raczej co jest złe. Bo mogą filozofowie sobie rozważać naturę dobra, ale tak naprawdę na co dzień potrzeba nam jest umiejętność odróżniania zła o wszystkiego innego, a wiec to definicja zła jest kluczowa dla funkcjonowania w społeczeństwie. A tych jest tyle, ile społeczeństw (a czasem ile jednostek).
Ot, prosty przykład. Zadawanie zbędnego bólu jakiejkolwiek istocie czującej jest złe - ja tak uważam. Czasami nie ma wyjścia, ale należy starać się nie zadawać bólu innym istotom. Jest to dość popularne stanowisko w kulturze europejskiej a także pośrednio wśród wyznawców dźinizmu, ale wcale nie jedyne, a w skali cała populacje Ziemi - nawet nie przeważające.
>Co na chwilę obecną uważacie za szczyt racjonalnego życia?
Podejmowanie decyzji na podstawie racjonalnych przesłanek, nie kierowanie się wróżbami, horoskopami czy innymi gusłami, ale także w miarę możliwości odrzucenie uprzedzeń i stereotypów (trudne ale możliwe).
>Błędy nieświadome okej, ale co z "będzie jakieś jutro".
Każdy z nas wierzy, że będzie jutro. Ta wiara jest obecna na każdym kroku. Każdy coś planuje, coś odkłada. To nie musza być wielkie plany, ot umówiłam się na jutro z dawno nie widziana koleżanką, a na sobotę zrobię bogracz, wiec dziś muszę kupić mięso, żeby skruszało. To wszytko wyraża moja wiarę, a nawet głębokie przekonanie, że jakieś jutro nastąpi. Działanie jakby jutro miał się świat skończyć to paranoja.
> Krytyka zachowań jeśli samemu nie jest się >racjonalnym.
Będąc czasami trochę irracjonalna (np. kierując się "złym przeczuciem" zrezygnuję z potencjalnie dobrego interesu, bo kiedyś owo złe przeczucie uratowało mi tyłek), mam pełne prawo krytykować kogoś, kto zamiast iść na chemię leczy raka ciecierzycą albo naparami z "chińskich ziół". A nawet śmiać się z ciotki, która wpada z histerię bo stłukła lusterko.
> Absurdy religijne to nie wszystko, możliwości mózgu są potencjalnie ogromne. > Świat "mdłych" ludzi też nie jest rozwiązaniem. >Jeśli ludzie staną na wysokości zadania i zaczną zarządzać racjonalnie życiem do czego to >zaprowadzi?
Racjonalne działanie nie jest "mdłe". To przekonanie ludzi ulegających swoim irracjonalnym ciągotom - że racjonalny to zimny, wyrachowany, zawsze ostrożny, zawsze kalkulujący zyski i straty. Zero spontaniczności, zero gorących uczuć.
Człowiek racjonalny to nie ten, który nie ma żadnych irracjonalnych myśli czy popędów, ale ten który potrafi się im oprzeć, który rozróżnia, kiedy irracjonalizm jest nieszkodliwy i można mu ulec, bo to zabawne, przyjemne albo po prostu łatwiejsze a kiedy ulegając mu, możemy sobie lub innym wyrządzić szkodę.
Racjonalne postępowanie nie tyle jest trudne, co wymaga wysiłku. Tego, który najtrudniej podjąć - umysłowego. I drugiej trudnej rzeczy - krytycznego spojrzenia na samego siebie, uświadomienia sobie np. swoich uprzedzeń i głęboko zaszytych przesądów.
Swoja drogą przywiązanie do tzw. "autorytetów moralnych" też zaburza racjonalne podejmowanie decyzji. Jeżeli ufasz komuś, kto mówi że COŚ jest złe wiec tego nie robisz, albo ze COŚ jest dobre, wiec nie masz oporów, żeby to zrobić i nie poddajesz tej klasyfikacji w wątpliwość, masz do racjonalizmu daleką drogę.
Na koniec taka obserwacja z mojego podwórka - co jakiś czas muszę tłumaczyć komuś, że wzięcie czegoś na kredyt kiedy ma się własne środki, tylko po to, żeby odsetki wrzucić w koszty i zmniejszyć podatek dochodowy, to naprawdę głupi pomysł. Działa tutaj głęboko wszyte w wielu ludzi przekonanie, że nie ma takiego kosztu, którego nie warto ponieść żeby tylko państwo mniej dostało z podatków. Dodam, że zrobienie krok po kroku kalkulacji "korzyści" z tego pomysłu nie zawsze pomaga. Naprawdę, są osoby które wolą wyrzucić w błoto 100zł, żeby tylko państwo dostało o 5 zł mniej.
"Religion is the opiate of the masses - - and we all know you should never give drugs to kids"
|