Racjonalista - Strona głównaDo treści
rybę szczędź

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
05-12-2011 13:05plodzien (7378 punktów)rybę szczędź
Ocena 7 na 7
Świat przepełniony jest szlachetnością.
Człowiek słusznie ma już za sobą nie tylko czasy, w których król Francji nic zdrożnego nie widział w przeciąganiu kota nad ogniskiem – dla zabawy.
Obecnie człowiek ze łzą w oku pochyla się w ogóle nad zwierzyną, która cierpi, albo ma umrzeć.
Na ten przykład, człowiek kocha psy i koty. Człowiek daje im do jedzenia zawartość saszetek, których zawartość to nie żołędzie czy orzechy…
W Internecie co rusz widzę akcje organizowane przez ludzi - obrońców koni. Tę i ową szkapę ratuje się za spore pieniądze przez rzeźnickim nożem i zapewnia emeryturę o jakiej krowa marzyć nie może.
Bo człowiek kocha konia. Nic to, że gryzie i kopie i właściwie – można by go jeść- po odrąbaniu niestrawnych kopyt i ogona.
Ale on taki fajny. Na widok pana robi: iiiii chiiiii.
W odróżnieniu od krowy, która nie gryzie, z grzbietu nie zrzuca, nie kopie, niejednemu niemowlakowi, którego matka straciła mleko – uratowała życie. Krowa robi mniej chwytające za serce: muuuuuu…
Dlatego więc, nic nie pomogą jej piękne wielkie oczy. Gdy wymię jej wyschnie – stanie się befsztykiem.
Ta wybiórczość wzbudzających litość gatunków jest – w miarę postępującego rozwoju człowieka - stopniowo rozszerzana.

Ostatnio sumienie ruszyło ludzi jeśli chodzi o ryby:
www.sfora.(*)Nie-powinienes-ich-jesc-g38218


Pod żadnym pozorem nie wolno kupować: tuńczyka, węgorza, karmazyna, soli, halibuta i łososia, by w ten sposób uczynić ich odławianie bezprzedmiotowym.
Nie zalecane jest także kupowanie: mintaja, sandacza, siei i śledzia – z tego samego powodu.
Bo wyginą.
Gdyby cała ludzkość zastosowała się do powyższego apelu – wyginęłyby: flądry, makrele, leszcze i bóg wie, co jeszcze. Bo rzuciłyby się na nie miliardy ludzi – i zeżarły je w niepohamowanym apetycie spowodowanym etycznym nakazem nie spożywania tuńczyka, karmazyna……. siei i śledzia.

Australijski królik z nieco większą kumatością, z pewnością rozejrzałby się dookoła i widząc „zjechaną” do samej gleby trawę – ogłosiłby współplemieńcom: nie jedzmy tyle rodzimej australijskiej endemicznej trawy, bo wyginie.
Lepiej zajmijmy się przywleczonym afrykańskim chwastem „a. curvula”.
Ale czy królikowi przyszłaby do głowy myśl: na boga, przestańmy pieprzyć się jak króliki, bo trawa wyginie, a z nią my i pchły nasze?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

rysiek (4593 punktów)
Tu nie chodzi o rozszerzanie kulturowego "tabu", zakazującego jedzenia niektórych zwierząt (np. koń, pies), czy o kwestie sumienia, ale o powstrzymanie tzw. przełowienia mórz i oceanów. Celem jest odbudowa liczebności populacji tych gatunków, aby ponownie mogły być przedmiotem połowów i konsumpcji.
Do powyższych zaleceń na pewno nie dostosuje się "cała ludzkość" i nie "zeżre" pozostałych gatunków, natomiast nawet niewielka skuteczność takiej akcji, jest lepsza niż bezczynność. Tym bardziej że jest ona tylko przyczynkiem do pozostałych prób zaradzenia problemowi.
A jeśli chodzi o króliki i ludzi, to nasz gatunek, na tym poziomie działań, jest chyba niewiele mądrzejszy.
spellbinder (8577 punktów)
>Celem jest odbudowa liczebności populacji tych gatunków, aby ponownie mogły być przedmiotem połowów i konsumpcji.

Mnie to zastanawia, czy tych gatunków nie można przypadkiem hodować? Można. Ten cały łosoś tzw. norweski z hodowli pochodzi. I teraz ludzie zamiast sobie jeść tego łososia bez obaw o zmniejszenie jakiejś populacji, będą w jakimś niewielkim stopniu przestawać go jeść.

A nawet jeśli zeżremy te wszystkie wolne łososie, śledzie i inne morskie dziwadła? Przecież dalej będziemy dysponowali możliwością "doprodukowania" hodowlanych łososi.

Chodzi tu o takie zabawne przekonanie człowieka, że pewne gatunki MUSZĄ bezwzględnie zostać zachowane w stanie surowym. Takie np. sarenki, prawda? Wyrżnęliśmy populację wilków, zmasakrowaliśmy niedźwiedzie, nie ma już żyjących wolno koni i krów. Żubry w tym momencie to tylko atrakcja turystyczna, czy te jakieś tam orły całe. Nie mają znaczenia dla ekosystemu. Mają znaczenie dla organizacji chroniących te zagrożone gatunki.
rysiek (4593 punktów)
>Mnie to zastanawia, czy tych gatunków nie można przypadkiem hodować? Można. Ten cały łosoś tzw. norweski z hodowli pochodzi.
Okazało się że hodowla ryb morskich często powoduje poważne szkody w środowisku, np. zanieczyszczenie wybrzeży, niszczenie lasów mangrowych, a pasza dla tych hodowli i tak w dużej części produkowana jest z ryb odławianych w morzu.

>A nawet jeśli zeżremy te wszystkie wolne łososie, śledzie i inne morskie dziwadła? Przecież dalej będziemy dysponowali możliwością "doprodukowania" hodowlanych łososi.
Pewnie można nawet wyprodukować syntetyczną rybę, o smaku i zapachu identycznym z naturalnym...

>Chodzi tu o takie zabawne przekonanie człowieka, że pewne gatunki MUSZĄ bezwzględnie zostać zachowane w stanie surowym. Takie np. sarenki, prawda? ...
Bardzo spłycasz szeroki i skomplikowany temat.
Zamiast niepotrzebnie straszyć tym apelem, najlepiej go po prostu przeczytać, można ściągnąć jako pdf np. ze strony:
www.wwfpl.(*)ostki/biblioteka/?uNewsID=5320
spellbinder (8577 punktów)
>Okazało się że hodowla ryb morskich często powoduje poważne szkody w środowisku, np. zanieczyszczenie wybrzeży, niszczenie lasów mangrowych, a pasza dla tych hodowli i tak w dużej części produkowana jest z ryb odławianych w morzu.

To trzeba zadbać o lasy i wybrzeża, a nie nawoływać do zaprzestania konsumpcji ryb

Tak jak z samochodami - niszczą środowisko, ale są w obecnej chwili złem koniecznym.

>Pewnie można nawet wyprodukować syntetyczną rybę, o smaku i zapachu identycznym z naturalnym...

To by było idealne rozwiązanie. Mięso hodowane w kadzi, nie cała ryba, a sam mięsień. Najlepiej bez ości

>Bardzo "spłycasz" szeroki i skomplikowany temat.

Nie spłycam. Tak samo, jak orzeł bielik nie ma obecnie wpływu na środowisko, czy te cztery żubry na krzyż, czy tam dwa niedźwiedzie w tatrach, tak samo te łososie i ich homeopatyczna dawka w Bałtyku...

Nie ma naprawdę znaczenia, czy ten orzeł jeden z drugim będzie sobie siedział w ZOO, w dziczy, czy go w ogóle nie będzie.

>Aby uniknąć niepotrzebnego straszenia tym apelem, najlepiej go po prostu przeczytać, można go ściągnąć jako pdf np. ze strony:

Ja łososia lubię. Jeśli nagle łososi zabraknie, to moje - dajmy na to wnuki, będą sobie jadły coś innego, a łososia nie będą w ogóle znały. Tak jak my, jako naród nie znamy wielu, wielu rzeczy. Spora część Polaków nie jadła w życiu sushi. Część nie je nawet łososia, bo woli kaszankę (serio).

Naprawdę nic się nie stanie, jak przyszłe pokolenia nie poznają smaku łososia.

W tym wszystkim jest jeszcze jeden aspekt, o którym chyba jednak wspomnieć warto. Ktoś te ryby łowi, jakiś człowiek, prawda? Pływa sobie tą łódką i łowi, albo go jakieś obrzydliwe korporacjo-monstrum zatrudnia. My tu sobie uznamy, że mimo iż rybki lubimy, to trzeba o rybki dbać, a facet straci pracę i nie będzie miał nawet możliwości przekwalifikowania się. Ale to już nie jest nasza sprawa.

W tym wypadku zachowujemy się tak, jakby te parę ton ryb było ważniejszych, niż dobro człowieka (bo i o tym człowieku się nie mówi).

Że tak na marginesie wtrącę, to jest dokładnie tak samo, jak w przypatku tych idiotycznych kampanii typu "nie kupuj naturalnego futra". Pokazują PETY jakieś filmy, na których facio obdziera tego szynszyla jednego z drugim ze skóry i wrzeszczą: "bestia, zwierzę, też go ze skóry obedrzeć".

Nikt nie powie rozsądnie - słuchajcie ludzie, ten facet ma nieco inny system wartości. W innej kulturze się wychował, robi sobie przy tym obdzieraniu, pracuje w tym zawodzie parę ładnych lat. Zabierzecie mu to i co on zrobi? Nie zrobi sobie podyplomówki. W zwierzeciu dopatruje się cech ludzkich, a człowieka zamienia się w medialnym przekazie w zwierzę.
06-12-2011 14:39 
 Ocena 1 na 1
rysiek (4593 punktów)
No cóż, każdy ma prawo do własnych poglądów.
Żubr nie ma znaczenia, orzeł nie ma znaczenia, łosoś nie ma znaczenia... Czy przewidujesz zakończenie tej wyliczanki?

>Jeśli nagle łososi zabraknie, to moje - dajmy na to wnuki, będą sobie jadły coś innego, a łososia nie będą w ogóle znały.
Chodzi o to, żeby te "wnuki" w ogóle mogły żyć, i miały co jeść, pić i czym oddychać.
I też o tych rybaków, niedługo mogą stracić pracę bo nie będzie co łowić.
A te inne systemy wartości... Gdzie granica?
Idea nienoszenia futer czy np. wegetarianizmu, to zupełnie inny rodzaj zagadnień (raczej etyki czy kultury) niż próby zapobiegania niszczeniu środowiska i właśnie ratowania, jednego z ważnych źródeł wyżywienia i utrzymania się ludzi.
spellbinder (8577 punktów)
>No cóż, każdy ma prawo do własnych poglądów.
>Żubr nie ma znaczenia, orzeł nie ma znaczenia, łosoś nie ma znaczenia... Czy przewidujesz zakończenie tej wyliczanki?

Oczywiście. Jak pozabijamy nagle wszystkie bakterie w środowisku, to będziemy mieli problem.

Człowiek zapomina zasadniczo o jednej sprawie, że jest częścią środowiska, a nie jakąś zwierzchnią istotą. Daje sobie więc prawo do "ratowania" środowiska przed sobą, a z drugiej strony boi się podnieść z ziemi i zjeść kanapki, która mu upadła.

>Chodzi o to, żeby te "wnuki" w ogóle mogły żyć, i miały co jeść, pić i czym oddychać.

Czyli wszystkie sady sobie zniszczymy, wszystkie uprawy i hodowle?

Większość rzeczy, które jemy pochodzi z hodowli. Są jeszcze obszary gdzie łowiectwo działa, ale to nie oznacza, że te ryby w śrowodisku naturalnym są nam, jako ludzkości, do czegokolwiek potrzebne.

>I też o tych rybaków, niedługo mogą stracić pracę bo nie będzie co łowić.
>A te inne systemy wartości... Gdzie granica?

No właśnie? Gdzie granica? Dlaczego nie walczymy o wolne krowy, a o wolne ryby "walczymy"?

>jednego z ważnych źródeł wyżywienia i utrzymania się ludzi.

Ważnym źródłem wyżywienia ludzi są plantacje ryżu, ziemniaków, kukurydzy. Polak wcale nie je dużo ryb. Nie chce mi się szukać nowszych raportów, więc posłużę się starszym, z 2001 roku, w którym badanie Morskiego Instytutu Rybackiego statycztyczny Polak zjada 12 kg ryb rocznie (poradnikha(*)hiwum/online02/10/raport3.html), czyli to jakiś niewielki procent ogólnego spożycia.
06-12-2011 15:05 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)

>My tu sobie uznamy, że mimo iż rybki lubimy, to trzeba o rybki dbać, a facet straci pracę i nie będzie miał nawet możliwości przekwalifikowania się. Ale to już nie jest nasza sprawa.
Sprawą tak samo naszą jak i tego faceta jest sprawa, że w grę wchodzą miliony ton przeróżnych ryb i przy rabunkowej gospodarce połowowej tych milionów ton za chwilę zabraknie na stołach, a ten facet i tak straci pracę.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
06-12-2011 21:22 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Sprawą tak samo naszą jak i tego faceta jest sprawa, że w grę wchodzą miliony ton przeróżnych ryb i przy rabunkowej gospodarce połowowej tych milionów ton za chwilę zabraknie na stołach, a ten facet i tak straci pracę.

Więc jeśli zdajemy sobie z tego sprawę, to może zadziałajmy jakoś, aby ci ludzie, którzy przyczyniają się do odławiania zbyt dużej ilości ryb mieli możliwość zmiany zawodu. Wtedy problem niejako sam się rozwiąże.

Ale nie. Lepiej krzyczeć, że nie kupujcie ryb w broszurkach z numerem konta.
spellbinder (8577 punktów)
Usunięte przez moderatora
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>obrońców koni.
Koń jaki jest, każdy widzi.
Koń dlatego cieszy się szacunkiem, albowiem swego czasu był rumakiem, który nosił rycerza lub innego huzara i wraz ze swym panem bronił ojczyzny lub czci niewieściej.
Znamy nazwiska znanych koni. Od Kasztanki Marszałka po Bucefała Aleksandra Wielkiego.
Z koniem nie wiążą się chyba jakieś brzydkie powiedzenia. Raczej mówi się: zdrowy jak koń. A o kobiecie się powie: stara krowa. O świni: pijany jak świnia.
Dlatego świnię i krowę można jeść ,a konia nie wypada.

The only way to get rid of a temptation is to yield to it. Oscar Wilde.
05-12-2011 15:52 
 Ocena 1 na 1
dror (592 punktów)
znam jedno brzydkie powiedzenie z "koniem"
ale może przytaczać nie będę...
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>znam jedno brzydkie powiedzenie z "koniem"
>ale może przytaczać nie będę...
Ja też znam.
"Nie czas przeprzęgać konie, gdy wóz stoi w brodzie."


The only way to get rid of a temptation is to yield to it. Oscar Wilde.
05-12-2011 23:07 
 Ocena 1 na 1
facet (344 punktów)
Konia się nie czepiajmy. To piękne z zwierzę. A i racjonalistów przyjaciel wielki-wszak w Betlejem przy narodzinach go nie było...

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365