 |
Pogubiłam się. Proszę o radę. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 07-09-2014 13:27 | Mimoza (73 punktów) | Pogubiłam się. Proszę o radę.
8 na 8 | Witam Wszystkich,
Od jakiegoś czasu czytam informacje na tym portalu i na forum. Wiem już, że bez codziennej porcji lektury nie mogłabym dalej żyć.
Ale mam takie zmartwienie: pochodzę z dużego miasta, ale od 7 lat mieszkam w małym mieście (60 tys. mieszk.). Pochodzę z rodziny katolickiej, ale od trzech lat wiem, że nie jestem już osobą wierzącą. Jeszcze nie jestem ateistką, gdyż moja wiara na obecnym etapie to raczej panteizm, ale w każdym razie bardzo racjonalnie podchodzę do wszystkich zagadnień związanych z wiarą. No i gdzie ten problem? Otóż w mieście, w którym mieszkam, katolicyzm rozwinięty jest do granic niemożliwości. Codziennie spotykam się z sytuacjami, że ktoś manifestuje swoją wiarę, a ja nie wiem, co robić. Mam grono znajomych, którym powiedziałam o moim podejściu do tematu i na szczęście mnie zaakceptowali. Ale na co dzień na ulicy, w sklepie, w szkole moich dzieci cały czas spotykam się z sytuacjami, z którymi nie wiem, co robić. Na przykład: moja córka nie bardzo radzi sobie z pewnym przedmiotem. Poszłam na rozmowę do nauczycielki, a ta mi mówi, że powinnam w najbliższy czwartek pójść z córką na mszę błagalną o pomoc boską w nauce. Drugi przykład: zaczęłam pracę w pewnej firmie, a na Wielkanoc mój szef przysyła mi smsem wiadomość, że Dziś Cudowny Dzień, bo Chrystus Zmartwychwstał. Następnie: wypisałam w tym roku mojego syna z lekcji religii w szkole. Sytuacja jest taka, że w trakcie religii był w świetlicy, ale później spóźnił się na następną lekcję i już w zeszłym tygodniu jego nauczycielka rzuciła się na mnie, że uważa, że syn jest za mały, że nie poradził sobie z sytuacją, że lepiej, żeby na religię chodził, bo przecież "krzywda mu się tam nie dzieje".
Oczywiście nie jestem bierna w tych wszystkich momentach, walczę o swoje przekonania, ale jestem już strasznie tym zmęczona. Co mam robić? Z góry dziękuję za wszelkie rady. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | Domeru (533 punktów) | >Co mam robić? >Z góry dziękuję za wszelkie rady.
A jaki cel chcesz osiągnąć? Bo tego nie napisałaś, a przede wszystkim od tego zależą ewentualne rady.
|
|
 | 4 na 4 | Mimoza (73 punktów) | >>Co mam robić? >>Z góry dziękuję za wszelkie rady. >A jaki cel chcesz osiągnąć? Bo tego nie napisałaś, a przede wszystkim od tego zależą ewentualne rady.
Jaki cel? Chyba niemożliwy, czyli oczekuję racjonalnych zachowań od ludzi. Na przykład jak moja córka nie radzi sobie z przedmiotem, to w mojej opinii nauczycielka powinna podpowiedzieć, że (przykładowo) może ją dołączyć do niższej grupy z tego przedmiotu, a nie wysyłać mnie na mszę. Czy w tym konkretnym przypadku powinnam na przykład porozmawiać z dyrektorką szkoły, że nauczyciel tak reaguje?
Chodziło mi chyba bardziej ogólnie o to, co robić w takich sytuacjach, które są na każdym kroku codziennie, parę razy dziennie? Walczyć za każdym razem, nie reagować, ale robić (myśleć) swoje, nie wychodzić z domu, przeprowadzić się do wielkiego miasta, gdzie katolicyzm nie jest tak dominujący?
Podam jeszcze taki przykład: miasto, w którym mieszkam leży nad jeziorem. Na początku lata pytam koleżanki mojej córki, która na chwilę wpadła, czy już można kąpać się w jeziorze. Miałam na myśli, czy już są ratownicy, czy plaża jest przygotowana, itp. A dziewczynka (lat 12) mówi, że już można się kąpać, bo już ksiądz poświęcił jezioro...
|
|
|  | 2 na 2 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Zupełnie nie wiem co ci poradzić ... Mogę tylko życzyć ci dużo siły i cierpliwości Ale jeżeli masz grono znajomych , którzy cię akceptują to już jesteś do przodu ! A jeśli chodzi o szkołę to proponuje rozmawiać zawsze przy świadkach i wszystkiego żądać na piśmie ! Najgorsze są takie rozmówki na korytarzu - tam można cię opluć i postraszyć a potem zaprzeczyć - a więc staraj się żądać jak największej transparentności . Trzymaj się makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| |  | | Mimoza (73 punktów) | >hej, >Zupełnie nie wiem co ci poradzić ... >Mogę tylko życzyć ci dużo siły i cierpliwości >Ale jeżeli masz grono znajomych , którzy cię akceptują to już jesteś do przodu ! >A jeśli chodzi o szkołę to proponuje rozmawiać zawsze przy świadkach i wszystkiego żądać na piśmie ! >Najgorsze są takie rozmówki na korytarzu - tam można cię opluć i postraszyć a potem zaprzeczyć - a więc staraj się żądać jak największej transparentności . >Trzymaj się >makuś > szczególne pozdrowienia dla wegetarian
Dziękuję za pomocne słowa. Masz rację, że znajomi, którzy mnie zaakceptowali to już coś.
|
|
|  | 1 na 1 | Domeru (533 punktów) | > >>Co mam robić?> >>Z góry dziękuję za wszelkie rady.> >A jaki cel chcesz osiągnąć? Bo tego nie napisałaś, a przede wszystkim od tego zależą ewentualne rady.> Jaki cel? Chyba niemożliwy, czyli oczekuję racjonalnych zachowań od ludzi.Ale ludzie rzadko zachowują się racjonalnie. Zwłaszcza tacy z urojeniami. Więc Twoje oczekiwania są z góry skazane na niespełnienie, a to powoduje frustrację. Nie dziwię się Twojemu zmęczeniu. No i jednak oczekiwanie to trochę co innego niż cel. Chyba nie stawiasz sobie za swój cel zmieniania zachowania jakichś obcych ludzi? Bo jeśli tak, to... niestety, nie masz takiej mocy. > Chodziło mi chyba bardziej ogólnie o to, co robić w takich sytuacjach, które są na każdym kroku codziennie, parę razy dziennie? Walczyć za każdym razem, nie reagować, ale robić (myśleć) swoje, nie wychodzić z domu, przeprowadzić się do wielkiego miasta, gdzie katolicyzm nie jest tak dominujący?Jeśli nie masz predyspozycji psychicznych do tego, aby - najprościej mówiąc - mieć w dupie wszystko co jest na zewnątrz Ciebie (i móc według własnego uznania wybierać sobie rzeczy, które mają na Ciebie wpływ), to ja bym pomyślał o zmianie otoczenia. Chyba, że chcesz być ofiarą zaburzeń psychicznych innych ludzi w imię jakiejś swojej ideologii, to już jak uważasz.  Ale według mnie zdrowie (zwłaszcza psychiczne) jest ważniejsze. > Podam jeszcze taki przykład: miasto, w którym mieszkam leży nad jeziorem. Na początku lata pytam koleżanki mojej córki, która na chwilę wpadła, czy już można kąpać się w jeziorze. Miałam na myśli, czy już są ratownicy, czy plaża jest przygotowana, itp. A dziewczynka (lat 12) mówi, że już można się kąpać, bo już ksiądz poświęcił jezioro...No ale czego się spodziewasz po ofiarach prania mózgu? Przecież to działa dokładnie według założeń.
|
|
1 na 1 | Episode_2 (3284 punktów) | > Od jakiegoś czasu czytam informacje na tym portalu i na forum. Wiem już, że bez codziennej porcji> lektury nie mogłabym dalej żyć.Fajnie, że w końcu coś napisałaś.  Przychodź i odreagowuj.
|
|
 | | Mimoza (73 punktów) | > >Od jakiegoś czasu czytam informacje na tym portalu i na forum. Wiem już, że bez codziennej porcji> >lektury nie mogłabym dalej żyć.> Fajnie, że w końcu coś napisałaś.  > Przychodź i odreagowuj.Dziękuję Ci. Pewnie, że będę tu odreagowywać. Już mi lepiej, jak kilka osób odpisało. Dobrze, że mnie rozumiecie.
|
|
1 na 1 | kaganiec (155 punktów) | Próbuję sobie wyobrazić sytuację odwrotną: Jesteś zagorzałą katoliczką i przyjeżdżasz do miasta pełnego ateistów; -córka sobie nie radzi więc pytasz nauczycielkę (ateistkę) ile dać księdzu na mszę żeby pomogło -zaczęłaś pracę w firmie i wysyłasz do szefa (ateisty ma się rozumieć) sms-a, że Chrystus Zmartwychwstał -w ateistycznej szkole robisz awanturę, że nie ma religii -na plaży pytasz ratownika (ateistę) czy ksiądz już poświęcił jezioro
Jak sama widzisz nikomu nie jest lekko. I wydaje mi się, że trochę wyolbrzymiasz problemy. W zasadzie piszesz o drobiazgach, a nie o problemach. Przecież możesz nauczycielce powiedzieć "ale ja jestem niewierząca...". Na wiadomość, że wodę poświecił już ksiądz możesz zapytać, czy woda święcona zabija bakterie chorobotwórcze i czy ratownikiem jest organista. A szefowi możesz wysłać wiadomość: "no to strasznie się cieszę" itd. Jedna mała uwaga. Wydaje mi się, że lepiej grzecznie poinformować parę osób, że jesteś niewierząca. Resztę zrobią ploteczki i już nikt Ci takich kwiatków o jakich piszesz nie będzie wstawiał. Gorzej jak będziesz milczeć. Wtedy uznają Cię za "kociarza" czyli za innowiercę, których to katolicy nie lubią. Na ateistów mam wrażenie, że patrzą jak na jakichś cudaków z kosmosu, niegroźnych cudaków. Na innowierców jak na wrogów. Ale to tylko takie moje subiektywne spostrzeżenia.
|
|
 | | Mimoza (73 punktów) | Dzięki za te spostrzeżenia. Są dla mnie bardzo cenne.
|
|
 | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> szefowi możesz wysłać wiadomość: "no to strasznie się cieszę"...Z naciskiem na "strasznie"  > uznają Cię za "kociarza" czyli za innowiercę, których to katolicy nie lubią. Na ateistów mam wrażenie, że patrzą jak na jakichś cudaków z kosmosu, niegroźnych cudaków.Co do innowierców to zgoda, bo są oczywistą konkurencją, ale ateistom katolicy jakby z lekka zazdrościli niezależności, chyba dzisiejsi religianci mają z lekka ateistyczne dusze...  .
|
|
|  | 1 na 1 | kaganiec (155 punktów) | > >szefowi możesz wysłać wiadomość: "no to strasznie się cieszę"...> Z naciskiem na "strasznie"  No, dokładnie  > Co do innowierców to zgoda, bo są oczywistą konkurencją, ale ateistom katolicy jakby z lekka zazdrościli niezależności, chyba dzisiejsi religianci mają z lekka ateistyczne dusze...  :D Rzeczywiście. Coś w tym jest. A uzależnieni są niemożebnie. Co ja się czasem nasłucham o tych ich "kościelnych problemach". Psioczą strasznie na ten swój kościół; ten ksiądz taki, tamten owaki, ten wziął tyle, tamten tyle, ten takim autem, a tamten siakim jeździ, ten świnia, tamten drań...czasem się wtrącę mówiąc np. "nie wierzę żeby ten ksiądz był aż takim łajdakiem"  :D
|
|
2 na 2 | hamp (3461 punktów) | Boisz się braku akceptacji. Faktycznie, zachowań opisanych przez ciebie, następujących w miejscach publicznych lub na płaszczyźnie formalnej/zawodowej, powinno zwyczajnie nie być. No ale co poradzić, taki kraj... spróbuj jakoś delikatnie komunikować rozmówcom o swoim światopoglądzie i licz na zrozumienie.
Wieczność jest za nami już, wieczność jest przed nami tuż Luxtorpeda
|
|
 | 1 na 1 | Mimoza (73 punktów) | Masz rację. Dziękuję za tę wskazówkę. Ja się chyba boję, że jak zacznę wygłaszać swoje poglądy, to nie znajdę akceptacji. Muszę nad sobą popracować. I muszę być silna, bo przewaga liczebna tych ... mnie czasem paraliżuje. Ale łatwo nie jest. Kiedyś na zebraniu rodziców nauczycielka, która uczy mojego syna (obecnie w kl.III) zrobiła cały wykład na temat gender, a zakończyła pytaniem do rodziców: "Chyba nie chcieliby Państwo, aby Państwa dzieci uczył homoseksualista?" Już się szykowałam, aby jej uzmysłowić, że przecież mógłby być dobrym nauczycielem, zachowując swoje preferencje seksualne dla siebie, ale jak zobaczyłam aprobatę rodziców do jej wypowiedzi, to wolałam być cicho. I tu chyba mój problem.
|
|
|  | 1 na 1 | Phanes (492 punktów) | >Już się szykowałam, aby jej uzmysłowić, że przecież mógłby być dobrym nauczycielem, zachowując swoje preferencje seksualne dla siebie
Z tym zachowywaniem dla siebie to heterycy są niezwykłymi obłudnikami, bo sami swojego heteroseksualizmu dla siebie zachować nie potrafią, a na dodatek bombardują nim zewsząd. Poza tym dlaczego niby cokolwiek zachowywać dla siebie? Czy jest jakikolwiek powód do tego? I jeszcze jedna rzecz - zrównywanie homoseksualizmu z preferencjami seksualnymi jest jedynie objawem głupoty i prostactwa heteroseksualistów (trzeba przyznać - w tych dwóch rzeczach zazwyczaj są mistrzami).
|
|
| |  | | Mimoza (73 punktów) | Czy zatem uważasz, że nauczyciel homoseksualista z założenia nie byłby dobrym nauczycielem, a wykorzystywałby autorytet nauczyciela, aby dzieciom na każdym kroku przedstawiać swój homoseksualizm ?
|
|
| | |  | | Phanes (492 punktów) | > Czy zatem uważasz, że nauczyciel homoseksualista z założenia nie byłby dobrym nauczycielem, a wykorzystywałby autorytet nauczyciela, aby dzieciom na każdym kroku przedstawiać swój homoseksualizm ?Może przeczytaj jeszcze raz to, co napisałem, bo wyciągasz wnioski całkowicie przeciwne treści mojej wypowiedzi (no cóż, zdarza się  ).
|
|
| | | |  | | Mimoza (73 punktów) | OK, OK. Przeczytane, zrozumiane  Dziękuję. Czasem jak się człowiek zagalopuje i nie panuje nad emocjami, to tak wychodzi. I wtedy przydają się tacy ludzie, jak Ty, żeby sprowadzić na dobrą drogę ... myślenia.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Hehehe, ale przecież jego wpis był heterofobiczny. Oskarżył heteryków o nieobyczajność, gdyby zaś ktoś napisał to samo o gejach, facet dostałby szału.
|
|
| |  | -3 na 3 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Większość ludzi gorszy się homoseksualizmem. A nauczyciel nie jest od tego żeby gorszyć młodzież.
|
|
| | |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | >Większość ludzi gorszy się homoseksualizmem. I to należy zmieniać
>A nauczyciel nie jest od tego żeby gorszyć młodzież. Kiedyś więszość ludzi gorszyła spódniczka osłaniająca łydki,bikini, stringi.... W niektórych środowiskach zgorszenie wywołwał pomysł, żeby segregować śmieci
|
|
| | | |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Nauczycielka nie powinna chodzić w mini. To chyba jasne.
|
|
| | | | |  | 6 na 6 | szarley (54913 punktów) | >Nauczycielka nie powinna chodzić w mini. To chyba jasne.
Oczywiście. Powinna chodzić w habicie.
|
|
| | | | |  | 4 na 4 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Nauczycielka nie powinna chodzić w mini. To chyba jasne. Dlaczego? Żeby nie zgorszyć talibanu? Aby uchronić dziatki przed widokiem nóg i tym samym nie wodzić ich na pokuszenie? Nauczycielka ma dobrze wykonywać swój zawód, to w co się ubiera to sprawa drugorzędna.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | |  | -1 na 1 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Bo szkoła to nie night club. Za nauką idzie też pewien poziom moralny. Nauczycielka nie powinna przeklinać przy uczniach, jeść rękami ani ubierać się jak pani lekkich obyczajów.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Bo szkoła to nie night club. W klubach nocnych to stroje chyba są swobodniejsze niż mini. >Za nauką idzie też pewien poziom moralny. Noszenie mini jest więc niemoralne? Śmiechu warte. Nadto jest to zdanie fałszywe, nie brak wykształconych zbrodniarzy, starczy sięgnąć po najbardziej oklepany przykład nazistów (nie wszystkich rzecz jasna). >Nauczycielka nie powinna przeklinać przy uczniach, jeść rękami ani ubierać się jak pani lekkich obyczajów. Nauczycielka nie powinna pieprzyć głupot niezgodnych z wiedzą naukową i nie wpajać uczniom jedynego słusznego światopoglądu.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | | | |  | -2 na 2 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Nie jest niemoralne ale jest swobodne. Za swobodne. Bycie prostytutką też nie jest niemoralne ale nie jest to poziom dla nauczycielki. I wcale nie mówię że każda osoba wykształcona reprezentuje poziom, ale chodzi mi o to, że powinna. Nauczyciel to zawód szlachetny, z górnej półki.
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Nie jest niemoralne ale jest swobodne. Za swobodne. Według ciebie a żadną w tej kwestii wyrocznią nie jesteś i nie widzę jakichkolwiek powodów, dla których nauczycielki miałby ubierać się wedle twojego widzimisie. >Bycie prostytutką też nie jest niemoralne ale nie jest to poziom dla nauczycielki. Mini=prostytucja? Kpina i absurd. >I wcale nie mówię że każda osoba wykształcona reprezentuje poziom, ale chodzi mi o to, że powinna. Więc mini jest oznaką braku poziomu? A odsłonięte łydki też? I o jaki to poziom konkretnie chodzi? Czym wyznaczany? Strojem jedynie? >Nauczyciel to zawód szlachetny, z górnej półki. Nawet jeśli to co z tego? Określony strój kazi ową szlachetność?
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | | | | | |  | -4 na 4 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | >Według ciebie a żadną w tej kwestii wyrocznią nie jesteś i nie widzę jakichkolwiek powodów, dla których nauczycielki miałby ubierać się wedle twojego widzimisie.
To, że czegoś nie widzisz, nie oznacza że tego nie ma.
>Mini=prostytucja? Kpina i absurd.
To twoja teza. Ja tego nie zrównuję, mówię tylko że z faktu, że coś nie jest jednoznacznie niemoralne, nie wynika że ma się odbywać w szkole.
>Więc mini jest oznaką braku poziomu? A odsłonięte łydki też? I o jaki to poziom konkretnie chodzi? Czym wyznaczany? Strojem jedynie?
Mini jest jak najbardziej oznaką braku dobrego smaku. Nauczycielka nie może wyglądać jak prostytutka bo traci w ten sposób autorytet i uwłacza swojemu zawodowi.
>Nawet jeśli to co z tego? Określony strój kazi ową szlachetność?
To chyba jasne. Dyrektor szkoły nie powinien ubierać się np. w strój heavy metalowca, a nauczycielka nie powinna epatować swoją seksualnością. Proste. Muszą także strojem pokazywać, że są ludźmi poważnymi.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 5 na 5 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >To, że czegoś nie widzisz, nie oznacza że tego nie ma. To, że coś ci się wydaje w ogóle nic nie znaczy. >To twoja teza. Ja tego nie zrównuję, mówię tylko że z faktu, że coś nie jest jednoznacznie niemoralne, nie wynika że ma się odbywać w szkole. Nie zrównujesz? Zresztą "odbywać w szkole"? Czyżby założenie mini było czymś aż tak strasznym, że miałoby się odbywać? Taki poziom pruderii to już groteska. Odsłania łydek też planujesz zabronić? >Mini jest jak najbardziej oznaką braku dobrego smaku. Może dla ciebie. >Nauczycielka nie może wyglądać jak prostytutka bo traci w ten sposób autorytet i uwłacza swojemu zawodowi. Nie bądź śmieszny. Ubranie mini ma sprawiać, że nauczycielka będzie wyglądać jak prostytutka? Tak krótko mówiąc mini czyni lafiryndę? >To chyba jasne. Dyrektor szkoły nie powinien ubierać się np. w strój heavy metalowca, a nauczycielka nie powinna epatować swoją seksualnością. Proste. Muszą także strojem pokazywać, że są ludźmi poważnymi. Może i coś tam muszą, z pewnością jednak nie muszą ubierać się podług twoich wyobrażeń o tym jak ich stroje powinny wyglądać. Proste.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | -3 na 3 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Jak chcę iść na dziwki, idę do burdelu a nie do szkoły. Kobieta w mini jest wystarczająco wizualnie zbliżona do prostytutki, żeby tego nie zakładać w miejscu, gdzie wymagany jest poziom. Twój brak dobrego smaku i rozpasanie nic nie zmienia.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Jak chcę iść na dziwki, idę do burdelu a nie do szkoły. A jak chcesz popisać głupoty to robisz to na forum? >Kobieta w mini jest wystarczająco wizualnie zbliżona do prostytutki, żeby tego nie zakładać w miejscu, gdzie wymagany jest poziom. Dla ciebie być może, ale tak na moje oko to oznaka jakiejś obsesji. Do utrzymywania poziomu zaś brak mini nie jest potrzebny, w żaden sposób strój takowy kwalifikacji nauczycielskich nie obniża. >Twój brak dobrego smaku i rozpasanie nic nie zmienia. Twoja absurdalna, śmieszna i groteskowa pruderia również nic nie zmienią. Na szczęście.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Midium (2 punktów) | >>Kobieta w mini jest wystarczająco wizualnie zbliżona do prostytutki, żeby tego nie zakładać w miejscu, gdzie wymagany jest poziom. >Dla ciebie być może, ale tak na moje oko to oznaka jakiejś obsesji. Do utrzymywania poziomu zaś brak mini nie jest potrzebny, w żaden sposób strój takowy kwalifikacji nauczycielskich nie obniża. Mogę się mylić, ale Jackowi chodzi chyba o takie mini, które odsłania pół tyłka. Wtedy faktycznie takie coś nauczycielce nie przystoi. A przynajmniej nie służbowo, bo to już ujmuje trochę respektu wobec osoby, która miałaby uczyć powiedzmy Przysposobienia Obronnego.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Mogę się mylić, ale Jackowi chodzi chyba o takie mini, które odsłania pół tyłka. >Wtedy faktycznie takie coś nauczycielce nie przystoi. A przynajmniej nie służbowo, bo to już ujmuje trochę respektu wobec osoby, która miałaby uczyć powiedzmy Przysposobienia Obronnego. Nie żebym zwiedził, aż tak wiele szkół, ale nauczycielki w tak kusych ciuchach jeszcze nie widziałem. Jak dla mnie jest to wydumany problem, obsesja, czy próba narzucenia swoich tabu innym.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | makuś (5578 punktów) (zablokowany) | Kobieta w mini jest wystarczająco wizualnie zbliżona do prostytutki,
hej, A facet z wąsami to alfons ! Zastanów się co wypisujesz ... A mogłeś napisać , że do szkoły nie należy ubierać się wyzywająco . Szczególnie dotyczy to ciała pedagogicznego - dosłownie . makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | >Nie jest niemoralne ale jest swobodne. Za swobodne.
Obiecuję, że jeśli wrócę do szkoły uczyć, już nigdy nie ubiorę mini spódniczki. Zrobię to tylko dla Ciebie Jacku
|
|
2 na 2 bonifacypijawa (141 punktów) (zablokowany) | najważniejsze, że nie jesteś sama z tym problemem. Grupa bliskich akceptujących Cie przyjaciół to wielka rzecz ale ty chyba o tym wiesz  . Pewnie byłoby Ci się łatwiej bronić gdybyś dyskutowała tylko w swoim imieniu ale przeciez są jeszcze dzieci i chyba w tym tkwi największy kłopot(przynajmniej dla mnie to byłoby najtrudniejsze). Z drugiej strony Twoja manifestacja światopoglądu właśnie na tym początkowym etapie jest bolesna dla otoczenia bo jest dla nich zaskakująco nowa. Z czasem otoczenie odpowiednio przez Ciebie nauczone nie mając wyjścia powinno to tolerować w jakimś (precyzyjnie co?) stopniu. Nie zmienisz natomiast mentalnosci wszytkich i byc może tak jak pisał Domeru warto sie zastanowić nad zmianą otoczenia. Duże miasta poprzez zróżnicowanie ludzi tam mieszkających daje więcej swobody i anonimowości. Jeżeli nie to, to pozostaje tylko gruba nieprzemakalna skóra. Qrde szkoda że musisz się zmagać z takimi pierdołami i szkoda że nie da się tego załatwić zwyczajnym "odpieprz się Panie". Życze cierpliwości i wytrwałości. Trzymam kciuka za podejmowane przez Ciebie decyzje. pozdrawiam serdecznie
|
|
-3 na 3 | Brzostowski (7067 punktów) | >Co mam robić? Twoje problemy przypominają mi Polaka, który wyjechał do USA i stał się od razu AmericanMan i nawet zapomniał polskiego...
Ja, np kiedyś głosowałem na PO, a teraz już nie. Widzę jednak te mordy każdego dnia. Co robić? Poratujcie!!! Jak żyć? Panie Premierze?
Nie, no sorry...
|
|
 | makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Jakie przyjąłeś założenie uskuteczniając ten wpis ? makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
|  | | Brzostowski (7067 punktów) | >hej, >Jakie przyjąłeś założenie uskuteczniając ten wpis ? >makuś Że nikt nie odpowie.
|
|
| |  | makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, I sprawdziło się ? makuś
W swojej wypowiedzi chciałeś powiedzieć , że należy się zachowywać tak jak większość ?
makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | |  | -1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | >hej, >I sprawdziło się ? Domyśl się. >W swojej wypowiedzi chciałeś powiedzieć , że należy się zachowywać tak jak większość ? Domyśl się.
|
|
| | | |  | makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Pozdrawiam cie serdecznie makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >Pozdrawiam cie serdecznie Jako i ja Ciebie.
|
|
 | bonifacypijawa (141 punktów) (zablokowany) | >>Co mam robić? >Twoje problemy przypominają mi Polaka, który wyjechał do USA i stał się od razu AmericanMan i nawet zapomniał polskiego... >Ja, np kiedyś głosowałem na PO, a teraz już nie. Widzę jednak te mordy każdego dnia. Co robić? Poratujcie!!! Jak żyć? Panie Premierze? >Nie, no sorry...
moge skomentować Twój brodzikowy poziom empatii tym cytatem:
"Widzę, że pan się ładnie przedstawił przed, nam tutaj w tej chwili słuchaczom, przed tymi milionami słuchaczy."
|
|
| Jacek Przypadek (1069 punktów) | Od razu widać, że masz problem urojony. Podejrzewam u Ciebie (bez obrazy) jakąś ateistyczną manię. Co z tego, że szef wysłał ci smsa, musisz wszędzie manifestować swoją niewiarę i robić cyrk? Rzecz jasna zawsze warto w takich sytuacjach mówić "ja mam na ten temat nieco inne zdanie, nie wierzę w Boga" - ale po co zaprzątać sobie głowę tym, że ktoś wierzy i gada głupoty? Tak cię to boli, że ktoś wierzy? Nie rozumiem tego. Na każdą taką sytuację z religią reagujesz alergicznie. Więcej dystansu. Nic się nie dzieje.
|
|
 | 1 na 1 | Mimoza (73 punktów) | Masz rację. Muszę nad sobą popracować. Nie wiem, co wywołuje we mnie takie reakcje? To, że uważam, że gadają bzdury? Ja przecież też do niedawna byłam taka jak oni. A może wkurza mnie, że wcześniej nie zaczęłam myśleć racjonalnie, bo przecież mam już trochę latek. Istotnie nic się nie dzieje. Powinnam się trochę uspokoić. Dziękuję.
|
|
|  | 1 na 1 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Hehehe, dystans jest dobry na wszystko. Nie ma co bawić się w fanatyzm. Pozdrawiam serdecznie.
|
|
|  | 2 na 2 | Episode_2 (3284 punktów) | >Muszę nad sobą popracować. Człowiek potrafi zrobić wiele, żeby dostosować się do otoczenia. Byle z tym nie przesadzić.
|
|
2 na 2 | ROBINSON (137 punktów) | >Codziennie spotykam się z sytuacjami, że ktoś manifestuje swoją wiarę, a ja nie wiem, co robić. Mam >grono znajomych, którym powiedziałam o moim podejściu do tematu i na szczęście mnie zaakceptowali. Zdecydowałem się napisać kilka zdań ale nie będą to rady. Uważam, że nie powinno się nikomu radzić jak żyć. Sztuka życia polega na samodzielności myślenia, podejmowania decyzji, na wolności. Nie oczekuję rad a jeśli takie czytam to mocno się nad nimi zastanawiam. Zło tkwi w stosowaniu się do autorytetów, świętości, w bierności wobec tradycji. Staram się wsłuchać w siebie i szukać swojej drogi opartej na zdobytej wiedzy (nie wykształceniu) i na tym co uważam za prawdę. Człowiek jest szczęśliwy w tedy gdy jest w równowadze, w równowadze widzenia świata i oczekiwań w stosunku do niego. Wyrosłem z katolickiej rodziny ale nie brałem kościelnego ślubu. Ktoś spyta, a gdyby ona chciała? To by jej nie było, mogła być tylko taka. Dzieci nie ochrzciłem, nigdy nie chodziły na religię, patrzyły z wyższością na rówieśników. Wymagało to wielu poważnych z nimi rozmów. Owszem były kłopoty ale bardziej ze strony nauczycieli niż kolegów. Na takie rady (jak wyzej) reagowałem w stylu - naprawdę pani w to wierzy? To po co szkoła jak wystarczy się pomodlić? Uczestniczyłem w wielu imprezach (oni też) typu wigilia, komunie. Podchodzę do tego spokojnie. Tylu ludzi wierzy w przesądy, horoskopy, wypowiada zwyczajowe formułki, życzenia. Wszystko to czyni bezmyślnie, jak wytresowane zwierzęta. Wiem, że w takim świecie żyję i nie mogę się spodziewać innych zachowań. "Dziś Cudowny Dzień, bo Chrystus Zmartwychwstał" tak ktoś mówi, odpowiadam z uśmiechem - tak, chyba go widziałem. Czy jak ktoś łapie się za guzik widząc kominiarza to mam się pukać w głowę? Żal mi tych ludzi, żyją w wymyślonym świecie, pełni sprzeczności, złości, że wszystko jest inne niż powinno, męczą się ze swoimi dziećmi, męczą ich konwenanse, wypada, nie wypada. Ja jestem wolny, dumny ze swojego potomstwa. Szczęśliwy.
|
|
 | | Mimoza (73 punktów) | Bardzo, bardzo, bardzo dziękuję! Lepiej nie można było ująć tego, co napisałeś i czego poszukiwałam, tylko nie potrafiłam nazwać. Jeszcze raz dzięki!
|
|
1 na 1 | KowalLosu (2 punktów) | "Codziennie spotykam się z sytuacjami, że ktoś manifestuje swoją wiarę, a ja nie wiem, co robić
Nie musisz nic robic.
Celebryci chodza po ulicach czekajac na jakies zainteresowanie by poprawic sobie samoocene, podobnie ludzie wierzacy probuja dac sobie zastrzyk religijnej wiagry przez probe wywolania reakcji na ich zachowania czy manifestacje.
To ich swiat i ich potrzeba.
Zigoruj to zjawisko - choc oczywiscie to tez bedzie forma odpwowiedzi. Psy szczekaja, karawana jedzie dalej. Nie masz obowiazku taplac sie w byle czym. Zachowaj swoj umysl w stanie czystym - tu nie powinno byc kompromisu.
Pozdrawiam
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|