Racjonalista - Strona głównaDo treści
Problem człowieka inteligentnego.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
01-01-2015 05:24Sugar Man (131 punktów)Problem człowieka inteligentnego.
Ocena 4 na 4
Najpierw dla nakreślenia sprawy wkleję dwie wypowiedzi. Przy drugiej wypowiedzi można zajrzeć do wpisu z bloga, skąd ten tekst pochodzi i przeczytać cały art.

Cytat:
Mój nauczyciel akademicki od statystyki matematycznej, człowiek którego bardzo cenię i uważam za jednego z "cwańszych", dr Grzegorz Krzykowski z Uniwersytetu Gdańskiego, bardzo często uczulał nas, przyszłych absolwentów matematyki, na pewien ważny fakt. Myślę, że jego wskazówka jest dość uniwersalna i bardzo pomoże przybliżyć nas do przeciętnego wyborcy.

Twierdzi on mianowicie, że problemem ludzi bardzo inteligentnych jest nieuświadamianie sobie tego, jak duży dystans intelektualny dzieli ich od przeciętnego zjadacza chleba.

Na fakt ów zwracał uwagę głównie w kontekście sposobu prezentacji wyników badań statystycznych robionych np. dla jakiejś firmy - matematyk w sposób prawidłowy i przemyślany poklasyfikuje szereg danych, wykona serię skomplikowanych (dla niego często prostych) obliczeń i otrzyma szereg wyników, które coś tam oznaczają. Niestety, szef firmy oraz sztab marketingowców, kierowników produkcji i całej reszty personelu nie potrafi zrobić użytku z informacji, iż współczynnik korelacji dwóch zmiennych wynosi 0.61, zaś wartość estymatora nieobciążonego jednej z nich to 13.86.

Dlatego niezwykle istotna jest umiejętność prezentacji wniosków w formie przystępnej dla ludzi nie mających pojęcia o całym aparacie dedukcyjnym, który się za nimi kryje. W tym celu stosuje się diagramy, "słupki", odpowiednio sporządzone wykresy oraz krótkie hasła tłumaczące kawę na ławę, o ile wzrosną zyski jeśli zrobimy tak a nie inaczej. Do szefostwa dużo skuteczniej trafi kilka kolorowych kółek, niż tabela liczbowa.

Innymi słowy, nawet najzacniejszy specjalista będzie dla firmy bezużyteczny, jeżeli nie będzie potrafił sprzedać swojej wiedzy znacznie mniej inteligentnemu szefostwu. Dlatego dużą część wykładów ze statystyki matematycznej dr Krzykowski poświęcił nie na nauczenie nas zasadności danych metod obliczeniowych (bo student nauczyć się tego może również z książek oraz na ćwiczeniach), ale na umiejętne dopasowanie formy prezentacji wyniku do poziomu odbiorcy. I za to jestem mu wielce wdzięczny.
źródło: korwin-mikke.pl/forum/read.php?45,14954,15014


Cytat:
Pomysłowe studia Kanazawy wskazują, że jeśli cokolwiek jest ewolucyjnie nowe, to jest wielce skomplikowane dla ludzi o niskim IQ. Jeśli coś jest ewolucyjnie stare - jak dobór partnera seksualnego, rodzicielstwo, relacje interpersonalne czy odnajdywanie drogi - to ludzie niezbyt inteligentni radzą sobie z tym bardzo dobrze. A nawet lepiej od inteligentnych. I w tym właśnie problem.
źródło: szlendak.b(*)-inteligentnym-jeszcze-ciezej/


Wiem, że to tak nie do końca naukowo, ale jakie by nie były wyniki badań to ja się z tym tematem spotykam na co dzień. Nie miałem na studiach takiego profesora, choć byłem wyróżniany (i tym samym naznaczany społecznie) przez osoby prowadzące ćwiczenia, jako jedyna osoba, ktora wie o co chodzi w danym temacie. Nie dostałem teź jakiegoś za specjalnego wzorca rodzicielskiego, aby być tak od początku poukładany. Nie ważne, mleko się wylało.

Chciałbym jednak wiedzieć jak zainwestować swój potencjał, tak by ludzie mnie nie irytowali i bym coś jednak od tej natury wykorzystał? Czy mam zignorować inteligencje i ćwiczyć miękkie umiejętności, w których ludzie z niskim IQ mają przewagę i jakoś próbować się dopasować? Czy może szukać jakiegoś środowiska, w którym inteligencja jest nagradzana? I gdzie takie jest, jeśli w ogóle istnieje?

Nie chodzi o to, że jestem jakimś geniuszem czy coś, przynajmniej ja tak o sobie nie myślę. Tylko jak się rozejrzę i jak rozmawiam z ludźmi, to czuje, że nie bardzo pasuje w taki układ. No i motywacja przez to mi siada i nie wiem co ze sobą zrobić. Może jakbym miał lepszy start... ale nie chcę siedzieć i użalać się. Jedynie dowiedzieć się jak osoba inteligentna może urządzić się w społeczeństwie. Jakie ćwiczenia robić, jak nie wychodzić na dziwaka... być zrozumiałym...

Też możecie przedstawić swój punkt widzenia - jak się ma wyższa inteligencja do społeczeństwa i czy my tu wszyscy nie wykonujemy przypadkiem syzyfowej pracy jeśli chodzi o to "oświecenie"?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

bass (4786 punktów)
(zablokowany)

> ...motywacja przez to mi siada i nie wiem co ze sobą zrobić. ...

Jedna z prostszych definicji głosi, że "Inteligencja to jest to, czego używamy, kiedy nie wiemy co robić!"

Na twój problem więc jest rada: Użyj inteligencji!

Z tekstu wynika, że masz jej pod dostatkiem...
01-01-2015 15:36 
 Ocena 2 na 2
Sugar Man (131 punktów)
>> ...motywacja przez to mi siada i nie wiem co ze sobą zrobić. ...
>Jedna z prostszych definicji głosi, że "Inteligencja to jest to, czego używamy, kiedy nie wiemy co robić!"Na twój problem więc jest rada: Użyj inteligencji!
>Z tekstu wynika, że masz jej pod dostatkiem...

Zastanawiałem się, czy założyć ten wątek, bo wiem, że sam w końcu znajdę rozwiązanie. Jednak chciałem poznać ludzi, którzy borykali się, lub jeszcze się borykają z takim samym problemem. Poznać ich spojrzenie na sprawę i może dostać jakąś mądrą wskazówkę.
vifix (2315 punktów)
>Dlatego niezwykle istotna jest umiejętność prezentacji wniosków w formie przystępnej dla ludzi nie mających pojęcia o całym aparacie dedukcyjnym, który się za nimi kryje.

To ten nauczyciel musiał być bardzo inteligentny by dojść do wniosku, że osoba, która nie zna się na zagadnieniach statystycznych... nie zna się na zagadnieniach statystycznych.

>Dlatego niezwykle istotna jest umiejętność prezentacji wniosków w formie przystępnej dla ludzi nie mających pojęcia o całym aparacie dedukcyjnym, który się za nimi kryje. W tym celu stosuje się diagramy, "słupki", odpowiednio sporządzone wykresy oraz krótkie hasła tłumaczące kawę na ławę, o ile wzrosną zyski jeśli zrobimy tak a nie inaczej. Do szefostwa dużo skuteczniej trafi kilka kolorowych kółek, niż tabela liczbowa.

Hmmm... ciekawe, czy ten nauczyciel statystyki matematycznej uczył matematyków czy handlowców, bo chyba mu się profesja pomyliła.

>Pomysłowe studia Kanazawy wskazują, że jeśli cokolwiek jest ewolucyjnie nowe, to jest wielce skomplikowane dla ludzi o niskim IQ. Jeśli coś jest ewolucyjnie stare - jak dobór partnera seksualnego, rodzicielstwo, relacje interpersonalne czy odnajdywanie drogi - to ludzie niezbyt inteligentni radzą sobie z tym bardzo dobrze. A nawet lepiej od inteligentnych. I w tym właśnie problem.

Fascynujące. Czyli człowiek, który zmaga się z zadaniami, z którymi do tej pory nie miał żadnej styczności, ma z nimi problem, a z zadaniami, z którymi miał wiele styczności nie ma większych problemów. Cóż za odkrywcza idea.
Swoją drogą, coś mało inteligentni ci inteligentni skoro nie potrafią poradzić sobie z najpowszechniejszymi zadaniami.

>Nie miałem na studiach takiego profesora, choć byłem wyróżniany (i tym samym naznaczany społecznie) przez osoby prowadzące ćwiczenia, jako jedyna osoba, ktora wie o co chodzi w danym temacie.

Też byłem wyróżniany, ale słowo "naznaczony" chyba nie jest najlepsze w tym kontekście, szczególnie, że ma pejoratywne cechy.

>Nie dostałem teź jakiegoś za specjalnego wzorca rodzicielskiego, aby być tak od początku poukładany.

A po co Ci wzorzec? Sam nie mogłeś dojść do tego, jak należy działać? Przy takich zasobach informacji jakimi dziś dysponujemy? No chyba, że masz 50 lat, ale zakładam, że nie.

>Czy mam zignorować inteligencje i ćwiczyć miękkie umiejętności, w których ludzie z niskim IQ mają przewagę i jakoś próbować się dopasować?

A są jakieś badania potwierdzające korelacje między niższym IQ a wzrostem umiejętności miękkich? Jeśli tak, to mam nadzieje, że nie są autorstwa wspomnianego wcześniej matematyka, bo głęboko wątpię w ich wiarygodność.
Poza tym myślisz, że ludzie o niższym IQ nie są zirytowani zachowaniem innych ludzi?
Czy brak tych miękkich umiejętności Ci przeszkadza? Myślisz, że to jest remedium na to, że inni Cię irytują.

>Czy może szukać jakiegoś środowiska, w którym inteligencja jest nagradzana? I gdzie takie jest, jeśli w ogóle istnieje?

Sugerujesz, że np. na uniwersytecie inteligencja jest karana? Przecież Sam pisałeś, że Cię wyróżniano.

>Tylko jak się rozejrzę i jak rozmawiam z ludźmi, to czuje, że nie bardzo pasuje w taki układ. No i motywacja przez to mi siada i nie wiem co ze sobą zrobić.

To, że chyba większość ludzi nie interesuje rozmowa o polu grawitacji, czy sile tarcia przy zmniejszonej grawitacji, to chyba nie nowość. Poszukaj sobie w internecie informacji na temat spotkań ludzi o różnych zainteresowaniach, idź tam i spotkasz... ludzi o tych zainteresowaniach.

>Jedynie dowiedzieć się jak osoba inteligentna może urządzić się w społeczeństwie. Jakie ćwiczenia robić, jak nie wychodzić na dziwaka... być zrozumiałym...

Ja myślę, że osoba inteligenta, szczególnie dobrze wie jak znaleźć swoje miejsce w społeczeństwie, choćby dlatego, że potrafi dostrzegać rzeczy, które inni pomijają i wyciągać z nich odpowiednie wnioski.
Dodatkowo, z tego cytatu wynika, że szukasz czegoś w rodzaju akceptacji na siłę. Myślisz, że akceptacja przez osoby, które Ci nie odpowiadają zaprowadzi Cię w lepsze miejsce?

>jak się ma wyższa inteligencja do społeczeństwa
Bardzo dobrze, dzięki inteligencji i pomysłowości w wykorzystaniu zasobów ludzkich w chinach, ludzie cieszą się nowymi iPhonami
01-01-2015 12:15 
 Ocena 3 na 3
Sygnał (4252 punktów)
>To ten nauczyciel musiał być bardzo inteligentny by dojść do wniosku, że osoba, która nie zna się na zagadnieniach statystycznych... nie zna się na zagadnieniach statystycznych.

To nie jest takie prostackie jak tu to przedstawiasz. Sokratesowi przytacza się powiedzenie, że "wie, że nic nie wie". W przypadku osób spoza dziedziny słuszne jest stwierdzenie, że nie wiedzą, czego właściwie nie wiedzą i nie doceniają treści, która wyłania się z tych danych, które przedstawia matematyk.

>Hmmm... ciekawe, czy ten nauczyciel statystyki matematycznej uczył matematyków czy handlowców, bo chyba mu się profesja pomyliła.

Nie jest to ważne, bo ostatecznie te dane (obrobione czy nie) trafiają do ludzi, którzy kupią te dane w przystępnej dla nich formie (pal licho, że straci się masę informacji). I szkolony matematyk, który prowadzić będzie analizy powinien mieć to na uwadze jeśli chce zarobić na nich pieniądze.

>Swoją drogą, coś mało inteligentni ci inteligentni skoro nie potrafią poradzić sobie z najpowszechniejszymi zadaniami.

Błędnie patrzysz na inteligencję przez pryzmat IQ. Istnieje wiele rodzajów inteligencji a ludzie o bardzo wysokim IQ miewają niską inteligencję społeczną.
vifix (2315 punktów)
>To nie jest takie prostackie jak tu to przedstawiasz. Sokratesowi przytacza się powiedzenie, że "wie, że nic nie wie". W przypadku osób spoza dziedziny słuszne jest stwierdzenie, że nie wiedzą, czego właściwie nie wiedzą i nie doceniają treści, która wyłania się z tych danych, które przedstawia matematyk.

Być może nie jest to takie prostackie. Ja jednak skomentowałem to co przeczytałem. Mając wiedzę zawartą w tym cytacie.
A sokratesem się w 100% zgadzam, choć wiadomo, że "wiem, że nic nie wiem" to pewna przenośnia.

>Nie jest to ważne, bo ostatecznie te dane (obrobione czy nie) trafiają do ludzi, którzy kupią te dane w przystępnej dla nich formie (pal licho, że straci się masę informacji). I szkolony matematyk, który prowadzić będzie analizy powinien mieć to na uwadze jeśli chce zarobić na nich pieniądze.

Tylko, że w takiej sytuacji, pieniądze najpewniej zostały już przez klienta wydane, bo badania są przeprowadzone. Choć w mojej ocenie, czym innym powinien zajmować się matematyk a czym innym analityk biznesu, który powinien połączyć dane ze znajomością rynku.

>Błędnie patrzysz na inteligencję przez pryzmat IQ. Istnieje wiele rodzajów inteligencji a ludzie o bardzo wysokim IQ miewają niską inteligencję społeczną.

Pragnę zaznaczyć, że odnoszę się do tego co napisał autor, a tylko on wie, co rozumie przez inteligencję itd. Doskonale wiem, że istnieją różne jej odmiany.
Bardzo dobrze, że wykorzystałeś słowo "miewają". Świadczyłoby to o tym, że jest to wyjątek od reguły. Ciekawe jak wygląda reguła i jakiej inteligencji dotyczy.
02-01-2015 02:49 
 Ocena 1 na 1
Sugar Man (131 punktów)
Na czym opierasz się mówiąc, że jest to wyjątek od reguły?

Tutaj reguła nie jest podyktowana zasadą, a możliwością. To tak jak z chorobami - grupa A w środowisku B ma X szans zachorowania na chorobę Z. Wiele czynników składa się na ostateczny wynik, ale wysokie IQ stawia człowieka w grupie narażonej.

Ja bym zmienił trochę zdanie jakie @DyktaFon powiedział. W społeczeństwie w ogóle nie wypada mówić o swoim lub czyimś IQ, jakoś tak ludzie nie lubią słyszeć o tym, że mogą być od kogoś mniej pojętni.
vifix (2315 punktów)
>Na czym opierasz się mówiąc, że jest to wyjątek od reguły?

Tak ja napisałem, na podstawie słowa miewać:
sjp.pl/miewać

>Tutaj reguła nie jest podyktowana zasadą, a możliwością. To tak jak z chorobami - grupa A w środowisku B ma X szans zachorowania na chorobę Z. Wiele czynników składa się na ostateczny wynik, ale wysokie IQ stawia człowieka w grupie narażonej.

Być może, nie wiem, nie znam badań na ten temat, więc pozostaje mi polemizować z czyjąś oceną.

>Ja bym zmienił trochę zdanie jakie @DyktaFon powiedział. W społeczeństwie w ogóle nie wypada mówić o swoim lub czyimś IQ, jakoś tak ludzie nie lubią słyszeć o tym, że mogą być od kogoś mniej pojętni.

A na podstawie czego tak twierdzisz?
Co to znaczy w ogóle dzielić się IQ? Podawać cyferki z testu?
02-01-2015 18:08 
 Ocena 1 na 1
Sugar Man (131 punktów)
Tutaj raczej chodziło koledze u góry, że nie jest to zasada, co nie oznacza od razu, że jest to wyjątek. Raczej rozkład procentowy. Ja również chętnie bym się przyjrzal danym. Lecz w kontekście tematu wystarczą nam studium przypadku.

Zdanie na temat rozmów o inteligencji, pochodzi od mojego wykładowcy psychologii klinicznej dr. Jerzego Oszmiańczuka, ja je podzielam bo widzę jakie emocje budzą te tematy.

vifix (2315 punktów)
>Tutaj raczej chodziło koledze u góry, że nie jest to zasada, co nie oznacza od razu, że jest to wyjątek.

Słowo "miewać" oznacza chwilowe/wyjątkowe sytuacje i myślę, że to miał na myśli.

>Raczej rozkład procentowy. Ja również chętnie bym się przyjrzal danym. Lecz w kontekście tematu wystarczą nam studium przypadku.

Myślę, że studium przypadków nic nie da jeśli pozbawione jest reprezentatywności.

>Zdanie na temat rozmów o inteligencji, pochodzi od mojego wykładowcy psychologii klinicznej dr. Jerzego Oszmiańczuka, ja je podzielam bo widzę jakie emocje budzą te tematy.

Ja myślę, że nie budzą żadnych. Nie widzę by ludzie rozmawiali na temat swojej inteligencji.
01-01-2015 14:06 
 Ocena 1 na 1
DyktaFon (9281 punktów)

>To ten nauczyciel musiał być bardzo inteligentny by dojść do wniosku, że osoba, która nie zna się na zagadnieniach statystycznych... nie zna się na zagadnieniach statystycznych.

Twoje wnioski są tak inteligentne... że wyglądasz mi na polityka. I to z dużymi perspektywami...

>>... o ile wzrosną zyski jeśli zrobimy tak a nie inaczej. Do szefostwa dużo skuteczniej trafi kilka kolorowych kółek, niż tabela liczbowa.
>Hmmm... ciekawe, czy ten nauczyciel statystyki matematycznej uczył matematyków czy handlowców, bo chyba mu się profesja pomyliła.

Ten nauczyciel statystyki był albo naprawdę doświadczonym i mądrym fachowcem ze swojej dziedziny, albo też ktoś wcześniej jego nauczył, że nie wystarczy być mądrym, trzeba jeszcze umieć pokazać to innym. Bo bycie mądrym dla samego siebie, to prosta droga do opinii dziwaka i wyalienowania w społeczeństwie.

>>Pomysłowe studia Kanazawy wskazują, że jeśli cokolwiek jest ewolucyjnie nowe, to jest wielce skomplikowane dla ludzi o niskim IQ. Jeśli coś jest ewolucyjnie stare - jak dobór partnera seksualnego, rodzicielstwo, relacje interpersonalne czy odnajdywanie drogi - to ludzie niezbyt inteligentni radzą sobie z tym bardzo dobrze. A nawet lepiej od inteligentnych. I w tym właśnie problem.
>Fascynujące. Czyli człowiek, który zmaga się z zadaniami, z którymi do tej pory nie miał żadnej styczności, ma z nimi problem, a z zadaniami, z którymi miał wiele styczności nie ma większych problemów. Cóż za odkrywcza idea.

Odkrywcza. Bo zwykle uważa się, że jak ktoś umie rozwiązywać równania różniczkowe, to z takimi problemami, jak rozmowa z teściową sobie poradzi. A jest wręcz odwrotnie. I dlatego co rusz wszyscy (łącznie ze mną) dziwią się, jak ktoś mógł zostać politykiem, skoro to taki buc. A ten ktoś został politykiem właśnie dlatego, że jest bucem. Dla inteligentnego (w ogólnym znaczeniu tego pojęcia) stanowiska polityczne są niedostępne z założenia.

>Swoją drogą, coś mało inteligentni ci inteligentni skoro nie potrafią poradzić sobie z najpowszechniejszymi zadaniami.

Oooo... to właśnie popularna opinia nie mająca nic wspólnego z prawdą.

>>Nie miałem na studiach takiego profesora, choć byłem wyróżniany (i tym samym naznaczany społecznie) przez osoby prowadzące ćwiczenia, jako jedyna osoba, ktora wie o co chodzi w danym temacie.
>Też byłem wyróżniany, ale słowo "naznaczony" chyba nie jest najlepsze w tym kontekście, szczególnie, że ma pejoratywne cechy.

Jest idealne w tym kontekście. Nie od dziś wiadomo, że prymusi są odrzucani przez ogół społeczności.

>>Nie dostałem teź jakiegoś za specjalnego wzorca rodzicielskiego, aby być tak od początku poukładany.
>A po co Ci wzorzec? Sam nie mogłeś dojść do tego, jak należy działać? Przy takich zasobach informacji jakimi dziś dysponujemy? No chyba, że masz 50 lat, ale zakładam, że nie.

Tu wiek nie ma nic do rzeczy, a wzorzec rodzicielski to nie to samo, co nauczenie się czegoś z książki lub internetu.

>>Czy mam zignorować inteligencje i ćwiczyć miękkie umiejętności, w których ludzie z niskim IQ mają przewagę i jakoś próbować się dopasować?
>A są jakieś badania potwierdzające korelacje między niższym IQ a wzrostem umiejętności miękkich? Jeśli tak, to mam nadzieje, że nie są autorstwa wspomnianego wcześniej matematyka, bo głęboko wątpię w ich wiarygodność.

To jest tak powszechne, że nawet nie potrzeba specjalnych badań Choć może i te badania są, tylko że są nie po drodze współczesnej ideologii Dziś nie wypada potwierdzać jakichś cech ogólnie przypisywanych komuś z niższym statusem. A wprost odwrotnie: dobrze jest nieraz udowodnić, że np. bogaci lub inteligentni to złodzieje i przestępcy (i pierwszy milion należy ukraść, a korporacje to gangsterzy - w przeciwieństwie do organów państwa...).

>Poza tym myślisz, że ludzie o niższym IQ nie są zirytowani zachowaniem innych ludzi?
>Czy brak tych miękkich umiejętności Ci przeszkadza? Myślisz, że to jest remedium na to, że inni Cię irytują.
>>Czy może szukać jakiegoś środowiska, w którym inteligencja jest nagradzana? I gdzie takie jest, jeśli w ogóle istnieje?
>Sugerujesz, że np. na uniwersytecie inteligencja jest karana? Przecież Sam pisałeś, że Cię wyróżniano.

Jest karana... jeśli nie potrafi się zaskarbić względów tymi umiejętnościami miękkimi. Uniwersytety to takie same środowiska, jak każde inne. A może nawet gorsze, bo w pewnym sensie zamknięte.

>>Tylko jak się rozejrzę i jak rozmawiam z ludźmi, to czuje, że nie bardzo pasuje w taki układ. No i motywacja przez to mi siada i nie wiem co ze sobą zrobić.
>To, że chyba większość ludzi nie interesuje rozmowa o polu grawitacji, czy sile tarcia przy zmniejszonej grawitacji, to chyba nie nowość. Poszukaj sobie w internecie informacji na temat spotkań ludzi o różnych zainteresowaniach, idź tam i spotkasz... ludzi o tych zainteresowaniach.

Motywajca wzrośnie, gdy sobie uświadomimy właśnie wszystko to, co jest opisane w tym wątku. Że tak po prostu jest i że to nie nasza wina, a tylko cecha społeczeństwa

>>Jedynie dowiedzieć się jak osoba inteligentna może urządzić się w społeczeństwie. Jakie ćwiczenia robić, jak nie wychodzić na dziwaka... być zrozumiałym...
>Ja myślę, że osoba inteligenta, szczególnie dobrze wie jak znaleźć swoje miejsce w społeczeństwie, choćby dlatego, że potrafi dostrzegać rzeczy, które inni pomijają i wyciągać z nich odpowiednie wnioski.

Ja bym się jednak zgodził z założycielem wątku I tylko bym dodał, że obserwować należy osoby niby mniej inteligentne, a jednak lepiej radzące sobie w życiu. A już w ogóle najlepiej, to czytać dużo i polubic taką naukę, jak psychologia. Tylko nie studiować bezsensownych opinni publikowanych w mediach, a faktycznie zgłębiać wiedzę naukowo sprawdzoną. Co nie jest proste, wiem...

Tak czy siak, temat wątku wyjątkowo ciekawy i na czasie.
vifix (2315 punktów)
>Twoje wnioski są tak inteligentne... że wyglądasz mi na polityka. I to z dużymi perspektywami...

Merytoryczność Twojej odpowiedzi jest tak porażająca, że przypomina wypowiedzi polityków z tv.

>>Hmmm... ciekawe, czy ten nauczyciel statystyki matematycznej uczył matematyków czy handlowców, bo chyba mu się profesja pomyliła.
>Ten nauczyciel statystyki był albo naprawdę doświadczonym i mądrym fachowcem ze swojej dziedziny, albo też ktoś wcześniej jego nauczył, że nie wystarczy być mądrym, trzeba jeszcze umieć pokazać to innym. Bo bycie mądrym dla samego siebie, to prosta droga do opinii dziwaka i wyalienowania w społeczeństwie.

I?

>Odkrywcza. Bo zwykle uważa się, że jak ktoś umie rozwiązywać równania różniczkowe, to z takimi problemami, jak rozmowa z teściową sobie poradzi. A jest wręcz odwrotnie. I dlatego co rusz wszyscy (łącznie ze mną) dziwią się, jak ktoś mógł zostać politykiem, skoro to taki buc. A ten ktoś został politykiem właśnie dlatego, że jest bucem. Dla inteligentnego (w ogólnym znaczeniu tego pojęcia) stanowiska polityczne są niedostępne z założenia.

Ilość populizmu, która wylew się z Twojej wypowiedzi jest porażająca, ale po kolei:

"Bo zwykle uważa się, że jak ktoś umie rozwiązywać równania różniczkowe, to z takimi problemami, jak rozmowa z teściową sobie poradzi."

Kto tak zwykle uważa? Społeczeństwo? Jeśli tak to jakieś dane? Ty tak uważasz? To czemu o tym nie napisałeś?

"A jest wręcz odwrotnie."

To samo. Źródło proszę.

"I dlatego co rusz wszyscy (łącznie ze mną) dziwią się, jak ktoś mógł zostać politykiem, skoro to taki buc."

Parlamentarzystą nie zostaje się za bycie bucem, tylko za zdobycie umiejętności przekonania odpowiedniej liczby osób.

"A ten ktoś został politykiem właśnie dlatego, że jest bucem. Dla inteligentnego (w ogólnym znaczeniu tego pojęcia) stanowiska polityczne są niedostępne z założenia."

Dobrze wiedzieć, że Kalisz, Borowski czy nawet Tusk są mało inteligentni.
Jeszcze jakieś złote myśli w rękawie?

>Oooo... to właśnie popularna opinia nie mająca nic wspólnego z prawdą.

Zatem jaka jest prawda? Poproszę również o źródło.

>Jest idealne w tym kontekście. Nie od dziś wiadomo, że prymusi są odrzucani przez ogół społeczności.

Na studiach dostawałem stypendium naukowe i nie byłem "odrzucany przez ogół społeczności". Choć mój przypadek nie świadczy o całej społeczności. Rozumiem zatem, że masz jakieś dane na ten temat skoro podajesz taką informacje?

>Tu wiek nie ma nic do rzeczy, a wzorzec rodzicielski to nie to samo, co nauczenie się czegoś z książki lub internetu.

Zdaje sobie sprawę co do tego wzorca. Niemniej można samemu się życia "nauczyć". Ja odrzuciłem wszystkie rodzinne wzorce i myślę po swojemu.

>To jest tak powszechne, że nawet nie potrzeba specjalnych badań

Więc chyba jesteś w złym miejscu. ONR zaprasza.
PS. Jak mierzysz IQ tych ludzi przechodzących na ulicy, skoro, dla Ciebie, jest to zasada powszechna?

>Choć może i te badania są, tylko że są nie po drodze współczesnej ideologii Dziś nie wypada potwierdzać jakichś cech ogólnie przypisywanych komuś z niższym statusem. A wprost odwrotnie: dobrze jest nieraz udowodnić, że np. bogaci lub inteligentni to złodzieje i przestępcy (i pierwszy milion należy ukraść, a korporacje to gangsterzy - w przeciwieństwie do organów państwa...).

A Ty skąd tu przybyłeś? Z forum onetu? Zbanowali Cię tam?

>Jest karana... jeśli nie potrafi się zaskarbić względów tymi umiejętnościami miękkimi. Uniwersytety to takie same środowiska, jak każde inne. A może nawet gorsze, bo w pewnym sensie zamknięte.

Zatem w jaki sposób jest karana geniuszu

>Motywajca wzrośnie, gdy sobie uświadomimy właśnie wszystko to, co jest opisane w tym wątku. Że tak po prostu jest i że to nie nasza wina, a tylko cecha społeczeństwa

Wmówić, że tak po prostu jest to Ty sobie możesz wszystko, nawet że jesteś koniem trojańskim. Twoje życie, Twoja sprawa.

>Tylko nie studiować bezsensownych opinni publikowanych w mediach, a faktycznie zgłębiać wiedzę naukowo sprawdzoną.

Przecież Ty nie potrzebujesz żadnej nauki. Sam lepiej wiesz co jest powszechne a co nie. Zamknij się więc w swoim azylu przekonanym o swojej nieomylności.
01-01-2015 16:31 
 Ocena 1 na 1
Sugar Man (131 punktów)
Ah, jedną z rzeczy która mnie właśnie irytuje, to jak osoba, która nie zrozumie tematu, nie widzi, że za pojęciami stoją teorie, wciela się w postać eksperta i mi radzi co należy robić, tak jak vifix w tym wątku (no offence). Jego jak widać ten problem nie dotyczy.

Niektórzy profesorowie mają umiejętności i podejście o które mi chodzi, ale zastanawia mnie jak u nich wygląda sytuacja po za salą wykładową oraz czy mamy do czynienia z inteligencją czy z oczytaniem i pasją do nauki bo to też różne rzeczy.

>Odkrywcza. Bo zwykle uważa się, że jak ktoś umie rozwiązywać równania różniczkowe, to z takimi problemami, jak rozmowa z teściową sobie poradzi. A jest wręcz odwrotnie. I dlatego co rusz wszyscy (łącznie ze mną) dziwią się, jak ktoś mógł zostać politykiem, skoro to taki buc. A ten ktoś został politykiem właśnie dlatego, że jest bucem. Dla inteligentnego (w ogólnym znaczeniu tego pojęcia) stanowiska polityczne są niedostępne z założenia.

Świetny przykład.

>Tu wiek nie ma nic do rzeczy, a wzorzec rodzicielski to nie to samo, co nauczenie się czegoś z książki lub internetu.

Dokładnie. Moi rodzice też sobie nie radzą z ludźmi mniej inteligentnymi. Tylko w ich czasach ten problem nie był tak wyeksponowany, jak teraz.

>To jest tak powszechne, że nawet nie potrzeba specjalnych badań Choć może i te badania są, tylko że są nie po drodze współczesnej ideologii Dziś nie wypada potwierdzać jakichś cech ogólnie przypisywanych komuś z niższym statusem. A wprost odwrotnie: dobrze jest nieraz udowodnić, że np. bogaci lub inteligentni to złodzieje i przestępcy (i pierwszy milion należy ukraść, a korporacje to gangsterzy - w przeciwieństwie do organów państwa...).

Badania są przedstawione w artykule z drugiego linka, ale tak jak DyktaFon pisze, przykłady ja mam z życia codziennego, oczywiste. Przeważnie Ci bardziej wygadani, są odbierani jako inteligentniejsi, a jest przeważnie na odwrót. To że ktoś ładnie umie o czymś gadać, to nie znaczy, że zna głębie zagadnienia. I na odwrót, ktoś kto ma zrozumienie głębi zagadnienia, będzie miał problem z przełożeniem tego na ładne, proste, zrozumiałe słowa. Często się dziwiłem, że ludzie nie rozumieją podstawowych dla mnie rzeczy, a oni nawet nie wnikali w temat, bo każdy traktują pobierznie, a w życiu kierują się tymi perswazjami, a nie wiedzą. A na końcu myślą i tak, że wiedzą wszystko I tj jest blokada ignorancji przez którą nie można się intelektem przebić.

@DyktaFon dzięki za rady, w zasadzie już tak robie od dłuższego czasu. Problem jest w dużej mierze wewnętrzny niż zewnętrzny. Ta złożoność postrzegania jest tak jakby granicą, która oddziałowuje na moje odczucia, a one oddziałowują na inne sfery psychiki. I o ile doraźnie mogę sobie radzić, to odczucia z tej granicy sprawiają dyskomfort duchowy.
01-01-2015 15:43 
 Ocena 1 na 1
Sugar Man (131 punktów)
Dzięki Kolego za takie obszerne wypowiedzi. Lecz nie zrozumiałeś istoty tematu, niektórych pojęć i teorii jaka jest w nim zawarta. Nie znasz też historii iPhona Proszę nie pouczaj mnie czym jest inteligencja, nie o tym jest ten temat.
vifix (2315 punktów)
>Dzięki Kolego za takie obszerne wypowiedzi.

Służę pomocą, gdy ktoś jej potrzebuję

>Dzięki Kolego za takie obszerne wypowiedzi. Lecz nie zrozumiałeś istoty tematu, niektórych pojęć i teorii jaka jest w nim zawarta.

Gdy się uważa, że ktoś czegoś nie rozumie, to się mu wyjaśnia, by zrozumiał i pomógł. Naprawdę potrzebujesz więc odpowiedzi?

>Proszę nie pouczaj mnie czym jest inteligencja, nie o tym jest ten temat.

Gdzie ja Cię niby pouczam czym jest inteligencja? Pisanie własnej opinii nazywasz pouczaniem?
01-01-2015 18:28 
 Ocena 1 na 1
Sugar Man (131 punktów)
>>Dzięki Kolego za takie obszerne wypowiedzi.
>Służę pomocą, gdy ktoś jej potrzebuję
>>Dzięki Kolego za takie obszerne wypowiedzi. Lecz nie zrozumiałeś istoty tematu, niektórych pojęć i teorii jaka jest w nim zawarta.
>Gdy się uważa, że ktoś czegoś nie rozumie, to się mu wyjaśnia, by zrozumiał i pomógł. Naprawdę potrzebujesz więc odpowiedzi?
>>Proszę nie pouczaj mnie czym jest inteligencja, nie o tym jest ten temat.
>Gdzie ja Cię niby pouczam czym jest inteligencja? Pisanie własnej opinii nazywasz pouczaniem?

W podanym artykule został nakreślony temat. Osoby mniej inteligentne lepiej sobie radzą pod kątem, powtarzalnych i ewolucyjnie starych umiejętności. Osoby inteligentne lepiej widzą rzedzywistość taką jaka ona jest, ale w dzisiejszym świecie są bombardowani sprawami ewolucyjnie nowymi, przez co gorzej im idzie z umiejętnościami starszymi.

A ja zdaję sobie sprawę, że problem nie leży w samej inteligencji per se, tylko brakiem wzorca rodzicielskiego, który zaprogramowałby poprawne umiejętności na niższym poziomie i zintegrował je z inteligencją.

Piszesz tutaj, że dla kogoś inteligentnego nie ma problemu, że te sprawy są oczywiste. Ale tak nie jest. Teraz dopiero mam możliwość projektowania sobie życia, że ludzie nawet bez wysokiej inteligencji są już bardziej komunikatywni i rozumni. Lecz dziecko z wysoką inteligencją, jeśli nie ma wzorca rodzicielskiego odpowiedniego i odpowiedniej stymulacji lub chociaż odpowiedniego towarzystwa, jest samotną wyspą nie rozumiejącą irracjonalnych ludzkich zachowań, podyktowanych biologią, a nie rozumem. Takie dziecko inaczej odczuwa świat, ma inną percepcje i w inny sposób się kształtuje. Niektóre rzeczy dopiero teraz zaczynam chwytać.

Jestem przekonany, że sobię poradzę. Lecz chciałem na ten temat pogadać, jakieś 10% ludzi może mieć tą świadomość i mogą mieć coś do powiedzania. Z takich właśnie powodów powstała mensa. Ja nie mówię, że nadawałbym się tam, ale jeśli jest coś pośredniego, z podobną ideą to chciałbym wiedzieć.
vifix (2315 punktów)
>W podanym artykule został nakreślony temat. Osoby mniej inteligentne lepiej sobie radzą pod kątem, powtarzalnych i ewolucyjnie starych umiejętności. Osoby inteligentne lepiej widzą rzedzywistość taką jaka ona jest, ale w dzisiejszym świecie są bombardowani sprawami ewolucyjnie nowymi, przez co gorzej im idzie z umiejętnościami starszymi.

Podlinkowany artykuł w ogóle mnie nie przekonuje. Nie ma żadnej metodologii, żadnego wyjaśnienia odnośnie tak skomplikowanej i złożonej materii jak inteligencja czy dobór partnera (dodatkowo z artykuły wnioskować można, że inteligentni nie tyle mają z tym kłopot, co... nie mają na to czasu). Dlatego dla mnie jest to po prostu taka ciekawostka.

>A ja zdaję sobie sprawę, że problem nie leży w samej inteligencji per se, tylko brakiem wzorca rodzicielskiego, który zaprogramowałby poprawne umiejętności na niższym poziomie i zintegrował je z inteligencją.

Wzorce potrafią wiele, ale świadomy człowiek, w mojej ocenie, potrafi znaleźć inne źródło takiej wiedzy, przyswoić ją i przetestować praktycznie, jeśli tego chcę.

>Teraz dopiero mam możliwość projektowania sobie życia, że ludzie nawet bez wysokiej inteligencji są już bardziej komunikatywni i rozumni.

Weź to jakoś przeformułuj bo za cho.... nie wiem o co chodzi.

>Takie dziecko inaczej odczuwa świat, ma inną percepcje i w inny sposób się kształtuje. Niektóre rzeczy dopiero teraz zaczynam chwytać.

To, że dziecko inaczej odbiera rzeczywistość to dość oczywiste, ale człowiek, co prawda, rozwija się w środowisku, jednak ma również wiele innych źródeł informacji na temat życia i kultury innych środowisk. Świadomość i inteligencja, moim zdaniem, pomaga mu wyselekcjonować właściwe zachowania, uzasadnić je, przypisać sobie i przetestować nabierając doświadczenia. Ja jestem w stanie każdemu przekazać tzw. doświadczenie życiowe w ciągu godziny i tylko od człowieka i jego świadomości/inteligencji zależy, moim zdaniem, czy będzie się umiał tego nauczyć.

>Jestem przekonany, że sobię poradzę. Lecz chciałem na ten temat pogadać, jakieś 10% ludzi może mieć tą świadomość i mogą mieć coś do powiedzania. Z takich właśnie powodów powstała mensa. Ja nie mówię, że nadawałbym się tam, ale jeśli jest coś pośredniego, z podobną ideą to chciałbym wiedzieć.

Radziłbym Ci nie deprecjonować możliwości innych ludzi. Każdy może Ci poradzić coś wartościowego, niezależnie od tego czy ubierze to w ładne słowa.
Profesor nie zawsze jest najlepszym wyjściem

PS. Kasuj zbędne cytowania, bo potem robi się bałagan.
01-01-2015 21:25 
 Ocena 3 na 3
Fred Onizuka (76 punktów)
> Ja jestem w stanie każdemu przekazać tzw. doświadczenie życiowe w ciągu godziny i tylko od człowieka i jego świadomości/inteligencji zależy, moim zdaniem, czy będzie się umiał tego nauczyć.

Ehh.. Nawet nie wiesz, ile jeszcze nie wiesz
vifix (2315 punktów)
>Ehh.. Nawet nie wiesz, ile jeszcze nie wiesz

Powiem więcej, myślę, że wiem 0.0000000001% tego co mogę wiedzieć
01-01-2015 23:13 
 Ocena 2 na 2
Sugar Man (131 punktów)
Metododologia to nauka o metodach badań naukowych. Używasz tego słowa w złym kontekście.

Podlinkowany materiał to relacja z książki. W niej powinno się szukać badań i źródeł. Tak inteligencja to złożony temat, co nieznaczy że naukowiec nie może przedłożyć swoich wniosków, a jeśli zgadzają się z doświadczeniem dnia codziennego to tylko zwiększa wiarygodność. W dodatku w artykule nie ma nic o tym, że inteligentni ludzie nie mają czasu. Jest o tym, że nie są skłonni do zawierania związków i wydawaniu potomstwa, zostało to objaśnione. Chciałem też rozszerzyć temat, ale widzę że jak czegoś dosłownie na tacy, w formie wykresów się nie poda to niektórzy nie zrozumieją i jak się wszystkim będzie wszystko tłumaczyć, to wtedy faktycznie może zabraknąć czasu...

Wzorce rodzicielskie dotyczą okresu do 5-7 lat i środowiska rodzinnego. Co to ma wspólne z byciem świadomym człowiekiem, to są odrębne kwestie od inteligencji ogólnej i wynikającej z niej świadomości. Twoje "w mojej ocenie" nic tutaj nie znaczy.

Chodzi właśnie o to, że jako dorosły człowiek, ze zbiorem wiedzy faktycznej, której nie miałem jako dziecko, z ukształtowanym układem nerwomym, będąc w innym środowisku mogę zacząć przepracowywać pewne rzeczy i postępować jako świadomy człowiek. Jako dziecko mogłem się tylko opierać. I od razu mówię nie można tu łatwo porównywać ludzi inaczej rozwija się jedna osoba, a inaczej druga. I po części o tym jest ten temat. Dziecko inteligentne, czuje się jak jeden człowiek na planecie małp.

>To, że dziecko inaczej odbiera rzeczywistość to dość oczywiste, ale człowiek, co prawda, rozwija się w środowisku, jednak ma również wiele innych źródeł informacji na temat życia i kultury innych środowisk. Świadomość i inteligencja, moim zdaniem, pomaga mu wyselekcjonować właściwe zachowania, uzasadnić je, przypisać sobie i przetestować nabierając doświadczenia. Ja jestem w stanie każdemu przekazać tzw. doświadczenie życiowe w ciągu godziny i tylko od człowieka i jego świadomości/inteligencji zależy, moim zdaniem, czy będzie się umiał tego nauczyć.

W ogóle nie czaisz tematu. znowu dajesz popis swojego 'moim zdaniem' i 'ja jestem w stanie' a gdzie źródła? Co popiera twoje zdanie? Ludzie mają różne wyobrażenia jak świat wygląda. To są tylko opinie. Owszem osoba inteligenta cały czas analizuje zachowania i tu właśnie jest problem, bo natura większość stworzyła by gnała za impulsami. Osoba, która przemyśliwuje sprawy, za tym tempem nie nadąża i wybija się z łańcucha reakcji. Dlatego właśnie ciężej jest się przystosować do tych starych ewolucyjnie umiejętności i przeważnie kieruje się w stronę tego co jest dobra, czyli zajęciami intelektualnymi, co jeszcze bardziej oddala ją od rówieśników.

Nie deprecjonuje niczyich możliwości. Tobie radziłbym nie przeceniać własnych możliwości i własnej oceny.

02-01-2015 10:55 
 Ocena 1 na 1
vifix (2315 punktów)
>Metododologia to nauka o metodach badań naukowych. Używasz tego słowa w złym kontekście.

Metodologia pozwala przede wszystkim poznać kulisy badania odpowiedzieć na pytanie jak badano, kogo badano i dlaczego.

>Podlinkowany materiał to relacja z książki. W niej powinno się szukać badań i źródeł. Tak inteligencja to złożony temat, co nieznaczy że naukowiec nie może przedłożyć swoich wniosków, a jeśli zgadzają się z doświadczeniem dnia codziennego to tylko zwiększa wiarygodność.

Zgadza się, natomiast nie wiadomo na czym opiera się autor książki, na swoich obserwacjach czy jakiś doświadczeniach. Więc trudno nie polemizować z czymś co nie zostało udowodnione.

>W dodatku w artykule nie ma nic o tym, że inteligentni ludzie nie mają czasu.

To chyba inne artykuły czytaliśmy
"A ci inteligentni? A to, a siamto, a to nie pasuje, a tamto. A co jeśli? A co jeżeli? A wybredni tacy. A na karierze skupieni własnej i czasu na amory w odpowiednim ku temu czasie nie mają."

>Chciałem też rozszerzyć temat, ale widzę że jak czegoś dosłownie na tacy, w formie wykresów się nie poda to niektórzy nie zrozumieją i jak się wszystkim będzie wszystko tłumaczyć, to wtedy faktycznie może zabraknąć czasu...

Wiesz, chyba większość rzeczy podlega interpretacji. Chyba nie myślałeś, że Twoja interpretacja będzie dla każdego oczywista i każdy odczyta to w ten sam sposób jak Ty?

>Wzorce rodzicielskie dotyczą okresu do 5-7 lat i środowiska rodzinnego. Co to ma wspólne z byciem świadomym człowiekiem, to są odrębne kwestie od inteligencji ogólnej i wynikającej z niej świadomości. Twoje "w mojej ocenie" nic tutaj nie znaczy.

Dlaczego niby są odrębne?

>Chodzi właśnie o to, że jako dorosły człowiek, ze zbiorem wiedzy faktycznej, której nie miałem jako dziecko, z ukształtowanym układem nerwomym, będąc w innym środowisku mogę zacząć przepracowywać pewne rzeczy i postępować jako świadomy człowiek.

Czyli nie będąc w innym środowisku nie można być świadomym?

>Jako dziecko mogłem się tylko opierać.

Co to znaczy?

>Dziecko inteligentne, czuje się jak jeden człowiek na planecie małp.

A dziecko mniej inteligentne jak się czuje?

>W ogóle nie czaisz tematu. znowu dajesz popis swojego 'moim zdaniem' i 'ja jestem w stanie' a gdzie źródła?

Mam popierać źródłem to, że mam na jakiś temat własne zdanie?
Przecież ten cały temat opiera się głównie na Twoim zdaniu o..., popartym czyimś zdaniem o...

>Ludzie mają różne wyobrażenia jak świat wygląda. To są tylko opinie. Owszem osoba inteligenta cały czas analizuje zachowania

A to niby nie jest Twoja opinia? Wołasz o źródła a sam nie podajesz?

>i tu właśnie jest problem, bo natura większość stworzyła by gnała za impulsami. Osoba, która przemyśliwuje sprawy, za tym tempem nie nadąża i wybija się z łańcucha reakcji.

Kolejna opinia?

>i przeważnie kieruje się w stronę tego co jest dobra, czyli zajęciami intelektualnymi, co jeszcze bardziej oddala ją od rówieśników.

A osoby mniej inteligentne gdzie się kierują? W stronę zajęć, w których nie są dobrzy?

>Nie deprecjonuje niczyich możliwości.

A gdzie niby to robię?

>Tobie radziłbym nie przeceniać własnych możliwości i własnej oceny.

Tobie również, bo widzisz czytając Twoje wypowiedzi można, moim zdaniem, mieć wrażenie, że uważasz się za nie wiadomo jak inteligentnego a otaczają Cię sami durnie i nie wiesz o czym z nimi rozmawiać, szukasz więc jakiegoś azylu, do którego mógłbyś uciec od tych głupków.
02-01-2015 19:06 
 Ocena 1 na 1
Sugar Man (131 punktów)
Mylisz dalej kontekst. Poznanie metody, a nie metodologii pozwala nam zdobyć te informacje. Metodologia to nauka badająca i porównująca wszystkie metody. Tak samo w zadaniu matematycznym, nie pytasz się jaka matematyka została użyta, tylko jaka funkcja.

Mam rozumieć że znasz tą książkę?

Ludzie inteligentni wybierają karierę zamiast reprodukcji. "Nie mają czasu na amory" to związek frazeologiczny. Nie szukają partnera do stworzenia rodziny. Czytanie ze zrozumieniem.

Jakbyś wiedział co to są wzorce rodzicielskie to byś wiedział czemu odrębne. W temacie tym, nie będę wchodził w takie szczegóły. Szczególnie, że rozmowa z Tobą zmierza do nikąd. Oczywistym jest, że w wymiarze funkcjonowania człowieka te kwestie się łączą o tym już napisałem. Programowanie przez psychike wzorców rodzicielskich, nie ma nic wspólnego ze świadomym wyborem.

>Czyli nie będąc w innym środowisku nie można być świadomym?

Nie o to chodzi, jak wejdziesz w środowisko przedszkolaków jako dorosły facet masz już świadomość i jej nie stracisz. Ale środowiska, w którym się wychowywałeś już nie ma, nie będzie tych samych interakcji, a Ty na codzień jesteś w innym środowisku.

>Wiesz, chyba większość rzeczy podlega interpretacji. Chyba nie myślałeś, że Twoja interpretacja będzie dla każdego oczywista i każdy odczyta to w ten sam sposób jak Ty?

Inteligentni ludzie dokonują inteligentnych interpretacji, a jak nie znają się na temacie to nie udają, że się znają.

>Mam popierać źródłem to, że mam na jakiś temat własne zdanie?

Tak. Dokładnie rzecz ujmując, nie to, że masz własne zdanie tylko, treść tego zdania. Stawiasz twierdzenia o rzeczywistości. Pytam o podstawy Twoje na których je opierasz.

>Kolejna opinia?

en.m.wikipedia.org/wiki/Impulse_(psychology)

Trzeba wiedzieć jak wygląda przetwarzanie informacji przez mózg. Po tym co powiedziałeś, nie posądzam Cię o taką wiedzę. Dla mnie możesz myśleć jak chcesz, czy to co mówie to opinia czy fakty. Sam jeśli jesteś inteligentny możesz to sprawdzić. Ty natomiast otwarcie mówisz, że kierujesz się subietywnością i tak jakby jesteś z tego dumny, że masz "własne zdanie". Ok. Mi po prostu, znajomość takiej opinii nie jest potrzebna.

>A osoby mniej inteligentne gdzie się kierują? W stronę zajęć, w których nie są dobrzy?

Skupiają się nad rozwojem umiejętności miękkich jak np. gry psychologiczne.

>A gdzie niby to robię?

Tego nie napisałem, jedynie odpowiedziałem, że ja tego nie robię.

>Tobie również, bo widzisz czytając Twoje wypowiedzi można, moim zdaniem, mieć wrażenie, że uważasz się za nie wiadomo jak inteligentnego a otaczają Cię sami durnie i nie wiesz o czym z nimi rozmawiać.

To twoja opinia.

>Szukasz więc jakiegoś azylu, do którego mógłbyś uciec od tych głupków.

Coś w tym jest Choć nie ładnie ludzi nazywać głupkami. Ja wolę pozostać przy różnicach kognitywnych i wynikających z nich barier. Niestety, powątpiewam w istnienie takowego i szukam strategii by być bardziej niezależnym od ludzi mniej inteligentnych ode mnie. Coś w tym złego?
02-01-2015 22:57 
 Ocena 1 na 1
vifix (2315 punktów)
>Mylisz dalej kontekst. Poznanie metody, a nie metodologii pozwala nam zdobyć te informacje.

Czyli nie pomyliłem kontekstu tylko raczej termin. Myślałem, że rozumiesz o co mi chodzi, no ale cóż.

>Mam rozumieć że znasz tą książkę?

Nie.

>Ludzie inteligentni wybierają karierę zamiast reprodukcji. "Nie mają czasu na amory" to związek frazeologiczny. Nie szukają partnera do stworzenia rodziny. Czytanie ze zrozumieniem.

Nie wiem, gdzie tu widzisz problem ze zrozumieniem. Napisałeś wyraźnie, że w artykule nie ma NIC o tym, że inteligentni ludzie nie mają czasu. Co nie jest prawdą.

>Jakbyś wiedział co to są wzorce rodzicielskie to byś wiedział czemu odrębne. W temacie tym, nie będę wchodził w takie szczegóły. Szczególnie, że rozmowa z Tobą zmierza do nikąd.

Szczególnie ze mną powiadasz? No to mnie teraz powaliłeś na ziemie. Oj ja niegodny dyskusji z Tobą, gdzie mi tam do Twojej gigantycznej inteligencji.

>Programowanie przez psychike wzorców rodzicielskich, nie ma nic wspólnego ze świadomym wyborem.

Nic takiego nie napisałem, chodziło jedynie o to, że świadomy wybór w kluczowych dla życia kwestiach jest całkowicie możliwy do dokonania i utrzymania, oraz bardzo pomocny.

>Inteligentni ludzie dokonują inteligentnych interpretacji, a jak nie znają się na temacie to nie udają, że się znają.

Wiesz znam wielu inteligentnych ludzi, których również dotknął problem "niezrozumienia przekazu". Mam jednak wrażenie, że myślisz iż ktoś kto nie zrozumiał precyzyjnie Twojego przekazu nie dorównuje Ci inteligencją. Keep that way

>Tak. Dokładnie rzecz ujmując, nie to, że masz własne zdanie tylko, treść tego zdania. Stawiasz twierdzenia o rzeczywistości. Pytam o podstawy Twoje na których je opierasz.

Po pierwsze, nie stawiam twierdzenia, tylko przedstawiam własne zdanie.
Po drugie, pierwszy raz spotykam kogoś kto pyta mnie o podstawę własnego zdania. Coś czuję, że zaraz zapytasz na jakiej podstawię twierdzę, że kolor, który najbardziej lubię uważam za najlepszy.

>Ty natomiast otwarcie mówisz, że kierujesz się subietywnością i tak jakby jesteś z tego dumny, że masz "własne zdanie". Ok. Mi po prostu, znajomość takiej opinii nie jest potrzebna.

Nie wiem, gdzie otwarcie twierdzę, że kieruje się subiektywnością, ale mogę Cie zapewnić, że kieruję się sprawdzonymi faktami, które lubię podważać. Tyle, co ja się bzdur, z cenionych naukowych pozycji, naczytałem, sprawiło, że mam bardzo wielki dystans do wszystkiego co czytam.

Skoro byłeś już tak uprzejmy "coś" podlinkować, to przypomnę, że zapomniałeś o jednym:

"Ludzie mają różne wyobrażenia jak świat wygląda. To są tylko opinie. Owszem osoba inteligenta cały czas analizuje zachowania"

"A to niby nie jest Twoja opinia? Wołasz o źródła a sam nie podajesz?"

>Skupiają się nad rozwojem umiejętności miękkich jak np. gry psychologiczne.

Skoro nie zawarłeś informacji o tym, że to Twoja opinia, rozumiem, że możesz podać jakieś źródło, o tym jak postępują ci ludzie?

>To twoja opinia.

Jaaak najbardziej

>>Szukasz więc jakiegoś azylu, do którego mógłbyś uciec od tych głupków.
>Coś w tym jest Choć nie ładnie ludzi nazywać głupkami.

Wprost tego nie robisz, ale myślę, że używasz eufemizmów pisząc o innych.

>Niestety, powątpiewam w istnienie takowego i szukam strategii by być bardziej niezależnym od ludzi mniej inteligentnych ode mnie. Coś w tym złego?

Skądże. Niezależność jest chyba zawsze celem każdego z nas.
02-01-2015 23:51 
 Ocena 1 na 1
Sugar Man (131 punktów)
Przerzucanie się "mydrościami" nie ma sensu. Jak chcesz pisać o kolorach to są od tego odpowiednie fora. Ja pasuje w tym dialogu.

Szczęśliwego Nowego Roku

vifix (2315 punktów)
Szkoda tylko, że nie podałeś źródeł, o które tak szeroko pytasz.

Dobrego nowego roku
Sygnał (4252 punktów)
Chyba środowisko akademickie jest dla Ciebie odpowiednie.
01-01-2015 15:52 
 Ocena 1 na 1
Sugar Man (131 punktów)
>Chyba środowisko akademickie jest dla Ciebie odpowiednie.

Tak, to są już ludzi na poziomie, z którymi można pogadać i do rze czuje się w takim towarzystwie, sęk w tym, że nigdy nie rozpatrywałem kariery naukowej. Dopiero od jakiegoś czasu zaczynam o tym myśleć.

Jednak od zwyczajnych kowalskich i tak nie ucieknę. Więc przyda się jakaś strategia której z domu nie wyniosłem...
farmer (22440 punktów)

>Chciałbym jednak wiedzieć jak zainwestować swój potencjał, tak by ludzie mnie nie irytowali i bym
>coś jednak od tej natury wykorzystał?

Znasz jakieś obiekty, struktury, urządzenia, związki ludzki które pracują bez strat?
Zdaje się że coś takiego nie istnieje.

Po drugie stawiając takie wymagania musisz być cholernie dobry (w....czymś w czym masz potencjał)
licz się że możesz być odsunięty od projektu zadania na rzecz kogoś innego. A to może zaboleć.

No i wg. mnie zaczynasz o dupy strony.
Jak jesteś kure..ko dobry to przebijesz się samoistnie z tym swoim potencjałem. Jak nie to "masa" otoczenia przyciągnie Cie jak Ziemia Księżyc.



Generalnie to życzę Ci siły w tym przebijaniu. W sumie pierwszy krok już zrobiłeś.
Nie licz tylko kroków. Michał Anioł dopiero pod koniec życia odkrywał jak chciałby rzeźbić.
01-01-2015 16:42 
 Ocena 1 na 1
Sugar Man (131 punktów)
Dobrze powiedziane. Jeśli dobrze zrozumiałem, to mam podobne zdanie i powiem, że jeszcze się nie przebiłem, ale będę próbował i w końcu tego dokonam. Lecz dalej pozostaje kwestia relacji i układów społeczych w których jakoś trzeba się odnaleźć. Normalnie one powstają naturalnie, ale w takim przypadku może nie tyle trzeba nad tym myśleć, tego nie wiem, co jakoś zaplanować, zobaczyć co na ile jest realne.
paganus (731 punktów)
Większy problem ma człowiek uczciwy, bo nie dane mu będzie osiągnięcie powszechnie rozumianego sukcesu społecznego.

Największy problem ma człowiek uczciwy i na dodatek inteligentny. Nie dość, że nie osiągnie powszechnie rozumianego sukcesu społecznego, to jeszcze jest tego świadomy.

Ja swoje poglądy mam, ale teraz czasy takie, że na wszelki wypadek się z nimi nie zgadzam.
01-01-2015 21:19 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>Większy problem ma człowiek uczciwy, bo nie dane mu będzie osiągnięcie powszechnie rozumianego sukcesu społecznego.

A cóż to jest "powszechnie rozumiany sukces społeczny", że jest niedostępny dla człowieka uczciwego?
Masz jakiś zarzut nieuczciwości wobec człowieka sukcesu?
Przykład:
(pl.wikipedia.org/wiki/Krystian_Zimerman)
01-01-2015 21:55 
 Ocena 1 na 1
paganus (731 punktów)
>A cóż to jest "powszechnie rozumiany sukces społeczny", że jest niedostępny dla człowieka uczciwego?
>Masz jakiś zarzut nieuczciwości wobec człowieka sukcesu?
>Przykład:
>(pl.wikipedia.org/wiki/Krystian_Zimerman)

Jeśli sądzisz, że przeciętny przedstawiciel Twojego społeczeństwa marzy o tym, aby zostać wspaniałym pianistą, to musisz pochodzić z innej planety.
W tej pracy : www.annale(*)m/2005/2005_01_bylok_87_96.pdf
wyraźnie widać, że "sukces życiowy" dla współczesnego Polaka to w 87,9% pieniądze i dobra materialne.

>>Masz jakiś zarzut nieuczciwości wobec człowieka sukcesu?
>Przykład:

wyborcza.p(*)m_na_celowniku_transakcje.html

www.gazeta(*)zyscy-jestesmy-nieuczciwi.html

natemat.pl(*)ac-moralnie-i-zgodnie-z-prawem

... itp.

Ja swoje poglądy mam, ale teraz czasy takie, że na wszelki wypadek się z nimi nie zgadzam.
01-01-2015 23:39 
 Ocena 1 na 1
DyktaFon (9281 punktów)

Bardzo ciekawe linki, dziękuję.

>wyraźnie widać, że "sukces życiowy" dla współczesnego Polaka to w 87,9% pieniądze i dobra materialne.

A to jakiś zarzut? Lepiej by było, aby sukcesem nazywać wstąpienie do seminarium? Albo znanie na pamięć Dziadów? Moim zdaniem to dobrze, że Polacy chcą się wzbogacać i żyć na coraz lepszej stopie. Choć raczej nie wierzę, że tak uważa prawie 90% Polaków. Może 10%, to bliższe prawdy. Oczywiście w ankietach to wszyscy tak powiedzą. Ale już rzeczywistość wygląda ciut inaczej. Chętniej "zalegniemy" na kanapie, przed tv, niż zabierzemy się do jakiejś pracy przynoszącej korzyści materialne. Oczywiście przy każdej okazji napomykając, jak to mało nam płacą...
02-01-2015 01:14 
 Ocena 1 na 1
paganus (731 punktów)
>A to jakiś zarzut? Lepiej by było, aby sukcesem nazywać wstąpienie do seminarium? Albo znanie na pamięć Dziadów?

Moim zdaniem to dobrze, że Polacy chcą się wzbogacać i żyć na coraz lepszej stopie. Choć raczej nie wierzę, że tak uważa prawie 90% Polaków. Może 10%, to bliższe prawdy. Oczywiście w ankietach to wszyscy tak powiedzą. Ale już rzeczywistość wygląda ciut inaczej. Chętniej "zalegniemy" na kanapie, przed tv, niż zabierzemy się do jakiejś pracy przynoszącej korzyści materialne. Oczywiście przy każdej okazji napomykając, jak to mało nam płacą...

Po pierwsze : jeżeli jesteś osobą szczerze wierzącą, to wstąpienie do seminarium, może być dla Ciebie sukcesem życiowym.
Jeśli jesteś miłośnikiem literatury, to zapamiętanie całych Dziadów może być wysoce satysfakcjonujące.

Po drugie : większość stresujących, złych, nieprzyjemnych, nagannych, irytujących sytuacji, na które narzekasz, mają swoje źródło w tym, że większość chce się wzbogacać. Całe ludzkie zło bierze się z zachłanności i chciwości.

Po trzecie : przedstawiłem wyniki badań, w które Ty nie wierzysz. Zmieniasz dowolnie dane liczbowe, bo uważasz, że będą lepiej pasowały do Twoich odczuć.

Po czwarte : błędnie interpretujesz dane na temat ważności posiadania pracy.
Ludzie nie cieszą się z tego, że pracują, tylko z tego, że zarabiają. Gdyby (jakimś cudem posiadali pełne konta bankowe i grube portfele, nikt nie pracowałby na etacie, a radość z posiadania zatrudnienia, spadłaby w tabeli na ostatnią pozycję.

Ja swoje poglądy mam, ale teraz czasy takie, że na wszelki wypadek się z nimi nie zgadzam.
02-01-2015 10:26 
 Ocena 1 na 1
DyktaFon (9281 punktów)

>Po pierwsze : jeżeli jesteś osobą szczerze wierzącą, to wstąpienie do seminarium, może być dla Ciebie sukcesem życiowym.

Podobnie, jak przystąpienie do miejscowego gangu dla szczerego chuligana

>Jeśli jesteś miłośnikiem literatury, to zapamiętanie całych Dziadów może być wysoce satysfakcjonujące.

Hmmm... tu aż nie chce mi się polemizować

>Po drugie : większość stresujących, złych, nieprzyjemnych, nagannych, irytujących sytuacji, na które narzekasz, mają swoje źródło w tym, że większość chce się wzbogacać. Całe ludzkie zło bierze się z zachłanności i chciwości.

Oczywiście do wszystkiego można mieć negatywne podejście. Ale ja np. uważam, że cały postęp ludzkości (od czasu kamienia łupanego) powstał właśnie z chęci wzbogacenia się. Taki Ford na przykład, jako że był "chciwy i zachłanny", to zbudował linię produkcyjną i zaczął produkować samochody. A inny "zły człowiek", o nazwisku Edison, wymyślił żarówkę i ją opatntował - oczywiście z zachłanności i chciwości... I dziś ta żarówka bardzo złości i irytuje urzędników UE, i dlatego postanowili jej zakazać - tym razem to pewnie faktycznie z chciwości i zachłanności... na jakieś profity z tego przepisu...

>Po trzecie : przedstawiłem wyniki badań, w które Ty nie wierzysz. Zmieniasz dowolnie dane liczbowe, bo uważasz, że będą lepiej pasowały do Twoich odczuć.

Nie wierzę, to fakt... i z tej niewiary jeszcze raz przejrzałem zalinkowaną pracę. Nie ma tam liczby 87,9%. Natomiast jest liczba 38,9% - że tyle właśnie osób spośród badanych definiuje sukces życiowy słowami "pieniądze i dobra materialne". Pozostałe osoby co innego uważają za wyznacznik tego sukcesu. Więc nie tylko ja zmieniam dowolnie liczby Zresztą nadal uważam, że moje 10% jest bliższe prawdy (a i tak zawyżone ), niż zawarte w pracy 38,9%

>Po czwarte : błędnie interpretujesz dane na temat ważności posiadania pracy.
>Ludzie nie cieszą się z tego, że pracują, tylko z tego, że zarabiają. Gdyby (jakimś cudem posiadali pełne konta bankowe i grube portfele, nikt nie pracowałby na etacie, a radość z posiadania zatrudnienia, spadłaby w tabeli na ostatnią pozycję.

To nie moja interpretacja... czytałem wypowiedzi osób, które mają znacznie więcej, niż pełne konto... i nadal chcą pracować! Zgodzę się, że nie chcą one oczywiście pracować na etacie, ale pracować w ogóle - tak Zdanie, że gdyby miały dużo pieniędzy, to by nie pracowały wyrażają na ogół osoby, którym nigdy to nie grozi )) Czyli genetycznie uwarunkowani lenie i obiboki Osoby realnie patrzące na życie i pracujące nie tylko dla samych pieniędzy - uważają często inaczej.

>
Ja swoje poglądy mam, ale teraz czasy takie, że na wszelki wypadek się z nimi nie zgadzam.


To zgadasz się z tym co napisałeś, czy nie? Bo się pogubiłem...
02-01-2015 14:57 
 Ocena 1 na 1
paganus (731 punktów)
>Oczywiście do wszystkiego można mieć negatywne podejście. Ale ja np. uważam, że cały postęp ludzkości (od czasu kamienia łupanego) powstał właśnie z chęci wzbogacenia się.

I tu się różnimy.
Dla Ciebie postęp ludzkości, to rozwój technologiczny, większa ilość samochodów, lepsze żarówki, itp. Imponuje Ci przedsiębiorca, wynalazca.

Dla mnie postęp ludzkości jeszcze się nie rozpoczął.
Zacznie się (jeśli w ogóle) dopiero wtedy, gdy odrzucimy "dobra" materialne, konsumpcjonizm i wszystko co jest z tym związane, a zwrócimy się ku rozwojowi umysłu, ducha i emocji.
Na razie jesteśmy małpami, zachwycającymi się swoimi kolorowymi zabawkami.

Ja swoje poglądy mam, ale teraz czasy takie, że na wszelki wypadek się z nimi nie zgadzam.
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>I tu się różnimy.
W sposób zasadniczy.
>Dla Ciebie postęp ludzkości, to rozwój technologiczny, większa ilość samochodów, lepsze żarówki, itp. Imponuje Ci przedsiębiorca, wynalazca.
>Dla mnie postęp ludzkości jeszcze się nie rozpoczął.
Czyli ów rozwój to regres? Stagnacja?
>Zacznie się (jeśli w ogóle) dopiero wtedy, gdy odrzucimy "dobra" materialne, konsumpcjonizm i wszystko co jest z tym związane, a zwrócimy się ku rozwojowi umysłu, ducha i emocji.
Czyli gdy lew będzie pospołu z jagnięciem spał. Ale pal licho, póki swojej definicji rozwoju nie będziesz próbował wprowadzić w życie i na innych wymusić to wierz sobie w co chcesz.
>Na razie jesteśmy małpami, zachwycającymi się swoimi kolorowymi zabawkami.
Może ty jesteś, ale ja już z zabawek wyrosłem i zachwycać się wolę dobrą literaturą czy muzyką.

The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
02-01-2015 16:20 
 Ocena 1 na 1
DyktaFon (9281 punktów)
>>Oczywiście do wszystkiego można mieć negatywne podejście. Ale ja np. uważam, że cały postęp ludzkości (od czasu kamienia łupanego) powstał właśnie z chęci wzbogacenia się.
>I tu się różnimy.

Z tym się zgadzam

>Dla Ciebie postęp ludzkości, to rozwój technologiczny, większa ilość samochodów, lepsze żarówki, itp. Imponuje Ci przedsiębiorca, wynalazca.

Słowo "imponuje" trochę nie pasuje do moich poglądów, ale faktycznie uważam tego typu ludzi za bardzo wartościowych.

>Dla mnie postęp ludzkości jeszcze się nie rozpoczął.



>Zacznie się (jeśli w ogóle) dopiero wtedy, gdy odrzucimy "dobra" materialne, konsumpcjonizm i wszystko co jest z tym związane, a zwrócimy się ku rozwojowi umysłu, ducha i emocji.

To możemy w każdej chwili zrobić Domyślam sie, że już zacząłeś to praktykować? Nie korzystasz z domu (czy mieszkania), zajmujesz się sam zbieraniem korzonków i chodzisz w spódniczce z trawy. A przede wszystkim nie korzystasz ze zdobyczy techniki takich jak tel. komórkowy i internet. Czy tak? Ale proszę o nie pomijanie tego pytania, tylko szczerą odpowiedź

>Na razie jesteśmy małpami, zachwycającymi się swoimi kolorowymi zabawkami.

Małpy to fajne zwierzaki, jesteśmy ich potomkami genetycznie, więc nie mam nic przeciw
02-01-2015 11:01 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>A cóż to jest "powszechnie rozumiany sukces społeczny", że jest niedostępny dla człowieka uczciwego?
>>Masz jakiś zarzut nieuczciwości wobec człowieka sukcesu?
>>Przykład:
>>(pl.wikipedia.org/wiki/Krystian_Zimerman)
>Jeśli sądzisz, że przeciętny przedstawiciel Twojego społeczeństwa marzy o tym, aby zostać wspaniałym pianistą, to musisz pochodzić z innej planety.

Nie, nie sądzę, że przeciętny przedstawiciel społeczeństwa marzy o tym, by zostać pianistą, ale podałem przykład człowieka sukcesu (także materialnego i także w powszechnym społecznym rozumieniu) , któremu trudno zarzucić nieuczciwość

Napisałeś
Cytat:
Większy problem ma człowiek uczciwy, bo nie dane mu będzie osiągnięcie powszechnie rozumianego sukcesu społecznego

a następnie :
Cytat:
wyraźnie widać, że "sukces życiowy" dla współczesnego Polaka to w 87,9% pieniądze i dobra materialne


Z zestawienia tych wypowiedzi, można wnioskować, że osiągnięcie materialnego sukcesu jest dla uczciwego człowieka niedostępne. A ja jestem człowiekiem sukcesu! Także materialnego, osiągniętego dzięki satysfakcjonującej poważnie traktowanej pracy. Nikt mi nie zarzuca nieuczciwości...
(chyba, że w necie, anonimowo, tu można wszytsko zarzucić a niczego nie trzeba udowadniać)

>Ja swoje poglądy mam, ale teraz czasy takie, że na wszelki wypadek się z nimi nie zgadzam.
i tak trzymaj
Sugar Man (131 punktów)
>Większy problem ma człowiek uczciwy, bo nie dane mu będzie osiągnięcie powszechnie rozumianego sukcesu społecznego.
>Największy problem ma człowiek uczciwy i na dodatek inteligentny. Nie dość, że nie osiągnie powszechnie rozumianego sukcesu społecznego, to jeszcze jest tego świadomy.

Czytałem ostatnio książkę, która o tym mówiła w kontekście polskich mężczyzn. Tak człowiek uczciwy ma problem, jak jest inteligentny to ma podwójny problem. Tak się składa, że ja prawdę i uczciwość wysoko cenie. Więc kiepściutko... ale nie wiem czy dobrze wprowadzać ten wątek do tematu. Może się pomieszać i temat może zboczyć z kursu.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
O ile dobrze zrozumiałem, to uważasz się za ponad przeciętnie inteligentnego, ponieważ podczas studiów zostałeś kilkukrotnie pochwalony przez prowadzącego ćwiczenia - czy tak?
Kolejnym dowodem na twoją wyjątkową inteligencję ma być fakt, że niektórzy ludzie cię irytują - dobrze zrozumiałem?
Ostatnim dowodem twojej inteligencji jest deklaracja, że nie wiesz jak sobie poradzić w życiu - prawda?

A czy brałeś pod uwagę, że jesteś po prostu nikim więcej niż studentem zdolnym opanować wąski zakres materiału potrzebnego do zaliczenia "wejściówki"/kolokwium, a poza tym człowiekiem, który nie radzi sobie w relacjach z innymi?

Sugar Man (131 punktów)
Jeśli chodzi o zagadnienie omawiane w temacie to moja osoba jest na miejscu drugorzędnym. Liczy się o tyle o ile mogę coś pożytecznego z niego wyciągnąć. Przez całe życie sobie radziłem i teraz sobie też poradzę, co nie znaczy, że nie mogę sobie radzić lepiej.

Jako, że łączy się tu temat badawczy z wiedzą pochodzącą z doświadczenia, to pozwoliłem sobie na dygresję, aby nabrał on charakteru. Uwzględnij proszę informacje, ze wszystkich postów, które napisałem. Liczę na rzeczowe, a nie personalne odniesienie się do tematu.

Problem istnieje. Mówi o nim literatura naukowa. Jest to problem realny. I może on być przedmiotem dyskusji.
Sugar Man (131 punktów)
W ramach uzupełnienia tematu - polecam film Little Man Tate.

Lub znaleźć można na YT historie Ricka Rosnera. Bardzo ciekawie opowiada jak starał się wpasować w środowisko.
02-01-2015 11:31 
 Ocena 3 na 3
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Wpasowywać się w środowisko chyba nie ma sensu, bo to coś jakby gej, który chce być hetero. Ale można postarać się je zrozumieć, bo dopóki tego w nas nie ma, to jest jak z każdą niezrozumiałą innością. Jak rozumiesz, to masz lepszy stosunek, patrzysz życzliwiej, łatwiej zaakceptować. Niby niewiele, ale jednak sporo. Ci impulsowcy po prostu najczęściej obsadzają swoją popędową energię wprost po obiektach, dlatego jest im łatwiej się zaspokoić i działać w tym "starym" świecie, którego jest zwyczajnie więcej. Analitycy muszą często do zaspokojenia dochodzić poprzez główkowanie, myślenie, wszędzie widzą schematy i muszą sobie wiele układać. Jak się uda coś w ten sposób okiełznać, to dopiero wtedy przychodzi ulga i satysfakcja. Tak to jedni i drudzy mają w sobie wypracowane. A efekt uboczny analitycznego podejścia to wnikliwość, głębsze, logiczne myślenie, ciekawość, poszukiwanie prawdy, jakaś bardziej wyrafinowana wiedza, które wolniej popędowo zaspokajają. Ci pierwsi walą wprost, jak to tylko możliwe to bez jakichś analitycznych hocków-klocków, bo ich celem nie jest skuteczna analiza odwlekająca satysfakcję w czasie, ale natychmiastowe zaspokojenie, rozproszenie energii. Chcę tutaj zauważyć, że jest wielu ludzi, których wystarczy umiejętnie zachęcić i będą z uwagą słuchać, umieją się zaciekawić, pomyśleć, czasami będą próbowali coś powiedzieć, a nawet zdarzy się, że się zainteresować, coś gdzieś doczytać. Oczywiście problem nie może być zbyt złożony, specjalistyczny. Ale jest sporo takich osób, których to kompletnie nie zainteresuje. Wszystko zależy od danego człowieka i jego skłonności/potrzeb, bo proporcje tutaj jednak różnie się rozkładają. Jednak skrajni analitycy najlepiej będą się czuli pośród podobnych ludzi. Tak samo jak skrajni impulsowcy pośród swoich.
Najlepszym lekarstwem jest odpowiednia partnerka życiowa. Czy tam partner. Jak kto woli. Wtedy reszta znacznie mniej cię boli. Masz po prostu pod ręką skuteczne ujście dla swojej energii. A jak jeszcze ktoś się znajdzie oprócz tego - choćby w pracy - tym lepiej.

>
02-01-2015 17:55 
 Ocena 1 na 1
Sugar Man (131 punktów)
Jedna z najbardziej konkretnych wypowiedzi w tym wątku. Dzięki.

Jakby coś jeszcze przyszło Ci do głowy, związanego z tematem to chętnie poczytam.
oportunista (1711 punktów)
Wszystkie wymyślone do tej pory mierniki inteligencji można o kant wiadomo czego rozbić. Jest jeden prosty sposób jej weryfikowania. Najskuteczniej inteligencję weryfikuje zdolność adaptowania się w środowisku. Inaczej mówiąc nie tytuły naukowe, kwalifikacje, wykształcenie świadczą o poziomie inteligencji, a umiejętność odnajdywania się w określonych okolicznościach i czerpanie z tego korzyści. Gdy popatrzeć na ludzi sukcesu, to wcale nie dostrzegamy ich osiągnięć naukowych. Często nie mają nawet matury, mają jednak w sobie to coś, instynkt, szczęście, zresztą nazwać to można dowolnie. Dobry bajer był i jest lepszy od wyższego wykształcenia, tak mówi porzekadło. Dobry specjalista, fachowiec sam bierze się za biznesy, kiepski uczy innych. Prawdziwy geniusz przejawia się w prostocie, o wielkich sprawach mówi prostym zrozumiałym językiem. Największymi przebojami zostały standardy o prostych genialnych harmonijnych brzmieniach. Ta genialna prostota dominuje we wszystkich dziedzinach sztuki i kultury o wysokich lotach. Jeśli masz problemy w kontaktach z ludźmi mało rozgarniętymi, to w zetknięciu z wielkimi mózgami będziesz zupełnie bezradny. Jeśli ktoś w rozmowie używa egzaltowanych słów zazwyczaj nie ma nic ciekawego do powiedzenia, dlatego skupia całą uwagę ogłupianiu rozmówcy.
Sugar Man (131 punktów)
Może inaczej to powiem. Nie chcę ludziom odebrać inteligencji i umiejętności, a także decydować, kto jest lepszy, a kto gorszy. Każdy człowiek jest wspaniałym stworzeniem, wyjątkową indywidualnością. Każdy może znaleźć miejsce w którym się super przystosuje i osiągnie wiele. To jest inny temat jak dla mnie.

Tutaj rozpatrujemy wyższą zdolność (choć może to jest już skłonność) do sięgania po abstrakcje, do rozumienia złożonych rzeczy, do niekoniecznie szybkiego, ale prawidłowego pojmowania rzeczy. To jest nasz punkt wyjścia. Punktem docelowym może być to o czym mówisz. Teraz trzeba rozpoznać strategie jak przejść tą drogę by dojść do celu. Po tej drugiej stronie jest koegzystencja z ludźmi na innym poziomie, umiejetność zejścia niżej i pozostania sobą.
lumbago (2520 punktów)
(zablokowany)
> Chciałbym jednak wiedzieć jak zainwestować swój potencjał, tak by ludzie mnie nie irytowali i bym coś jednak od tej natury wykorzystał? Czy mam zignorować inteligencje i ćwiczyć miękkie umiejętności, w których ludzie z niskim IQ mają przewagę i jakoś próbować się dopasować?

Polecam alkohol.
Twoje IQ spadnie, ludzie wydadzą się bardziej interesujący i elokwentni, a ich przyziemne sprawy bardziej zajmujące.
05-01-2015 22:19 
 Ocena 1 na 1
vladek7 (19 punktów)

>Polecam alkohol.

To rozwiązanie aczkolwiek na krotka metę wysoce skuteczne posiada pewne poważne mankamenty.
- Możesz spostrzec ze nowi przyjaciele na trzeźwo nie są tak zabawni jak Ci się wydawało podczas libacji.
- Po wytrzeźwieniu możesz uznać ze jednak tatuaż to 'not your cup of tea'
- Istnieje poważne ryzyko alkoholizmu - w zasadzie non stop musiałby człowiek pic by się dostosować
- a to oznacza problemy z dojazdem do pracy bo jedyna opcje to samochód z kierowca, taksówki i komunikacja miejska...
- i dochodzimy do kolejnego etapu... i tak dalej, i tak dalej, aż do zostania kloszardem...

Osobiście polecam inteligentna partnerkę. Przynajmniej można poza prozaicznymi znaleźć inne interesujące powody do awantur domowych...
vladek7 (19 punktów)
Nigdy nie udało mi się zdefiniować problemu tak jasno jak Ty to zrobiłeś. Dzięki.
Inteligentny człowiek ma niestety dość poważny problem w społeczeństwie tak zorganizowanym jak dzisiejsze. Odstawać chyba zawsze będzie bez względu na to jak bardzo by się starał.
Tradycyjne wychowanie mówi mi żeby nie popaść w lenistwo, cynizm i egoizm. Z drugiej strony naprawdę ciężko się oprzeć obserwując świat dokoła.

Wydaje mi się ze ludzie inteligentni są paliwem postępu. Nie motorem. Paliwem własnie. Są zamieniani w spaliny produkując energie pchająca cywilizacje naprzód. Jako paliwo nie są w stanie nawet wpływać na kierunek tego postępu. Dziś częściej niż kiedyś u steru są oportuniści raczej niż ludzie prawdziwie inteligentni... ale tak przecież działa demokracja.
Wybierz swoja dziedzinę i rób swoje. Środowisko samo przyjdzie lub Ty je stworzysz.
Miękkie umiejętności... kursy asertywności, prowadzenia negocjacji, programowanie neuro-lingwistyczne... wszystko to przereklamowane ale człowiek inteligentny jest w stanie wyłuskać przydatne techniki i pewne generalne reguły komunikacji werbalnej i pozawerbalnej które przydają się na co dzień na ulicy i w sklepie. Zawsze możesz tez zostać dziwakiem - tak długo jak nie zechcesz naprawiać świata pozostaniesz dziwakiem nieszkodliwym i może nawet dającym się lubić..?
btw. Podziwiam Twoja cierpliwość w dyskusji mnie się nie chce zwykle dużo szybciej lol
06-01-2015 07:47 
 Ocena 1 na 1
Sugar Man (131 punktów)
>Nigdy nie udało mi się zdefiniować problemu tak jasno jak Ty to zrobiłeś. Dzięki.

Udało Ci się. Twój post dość znacząco uzupełnił temat. Za co też dziękuję. Tylko nie ma jak dyskutować, bo w tych kwestiach myślimy tak samo

Dobrze piszesz o możliwościach. Zakładając ten temat miałem lekkie zaćmienie, bo rzeczywiście są rozwiązania i znam je bardzo dobrze.

Zauważyłem, że w społeczeństwie - nie zakładam, że wszędzie, ale jednak - inteligencje ceni się co najwyżej instytucjonalnie, po za tym nie jest ceniona. Jak człowiek ośmieli się ją pokazać publicznie to jest kilka scenariuszy, ale w każym wychodzi źle, to na dziwaka, to na nudziarza, na aroganta, to jeszcze coś... za to wysoko cenioną cechą jest spryt, nie w sensie zaradność, tylko właśnie przebiegłość. To przez spryt społeczeństwo się wyjaławia z dobrych cech, z wartości.

Inteligencja emocjonalna jest dobrze odbierana, lecz jest za słaba, aby coś znaczyć. Po za tym kto się będzie jej uczył jak wymaga czasu i często sie robi coś za free. To jedynie można z domu wynieść. Oficjalnie nikt nie pragnie szkoleń w tym zakresie.

>btw. Podziwiam Twoja cierpliwość w dyskusji mnie się nie chce zwykle dużo szybciej lol

Hehehe ja tak czasem mam, że za późno się budzę by w porę podziękować i zdarzało mi się prowadzić nie potrzebne spory. Na szczęście z wiekiem jest co raz lepiej. Musiałem wiele oleju sobie do głowy wlać, żeby zrozumieć, by nie brać rzeczy mówionych osobiście do siebie. Czasem jednak jezzcze coś mnie drgnie. Pracuję dalej na tym
06-01-2015 12:35 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Jak człowiek ośmieli się ją pokazać publicznie to jest kilka
> scenariuszy, ale w każym wychodzi źle, to na dziwaka, to na
> nudziarza, na aroganta, to jeszcze coś...

Pytanie, przed kim się tak wychodzi.
Nie zawsze warto to brać do serca. Myślę, że inteligentnych, bogatych wewnętrznie i wrażliwych ludzi jest wielu, sam miałem szczęście i zaszczyt spotkać kilku w moim środowisku.
Gdy zestawiam ich opinie o mnie z opiniami innych, z którymi z jakichś względów muszę funkcjonować - to pomaga. Zdecydowanie można wyczuć które są pobieżne i świadczą o samym wydające opinię, a w których kolega czy koleżanka mówią po prostu to, co widzą.

> za to wysoko cenioną cechą jest spryt, nie w sensie
> zaradność, tylko właśnie przebiegłość.

Zgadzam się.

> To przez spryt społeczeństwo się wyjaławia z dobrych cech, z wartości.

Tak. Ale czy kiedyś było inaczej?
W dobie państwa prawa, do którego jakimiś małymi kroczkami chyba zmierzamy, to inteligencja będzie coraz cenniejsza, a prawo i my sami będą ją bronić.
Dziś jednak musimy zadbać o nas głónie sami.

> Inteligencja emocjonalna jest dobrze odbierana, lecz
> jest za słaba, aby coś znaczyć.

Masz rację, ale wydaje mi się, że tutaj nieco brakuje ludzi, którzy ją docenią.
Ale to się będzie zmieniać na plus.
Poza tym co przeszkadza współistnieniu inteligencji emocjonalnej i sprytowi?
U dr Marka Skały często obserwowałem i jedno i drugie.

> Po za tym kto się będzie jej uczył jak wymaga czasu
> i często sie robi coś za free. To jedynie można z domu wynieść.

Mam inne zdanie. Uczestniczyłem kiedyś w kilku szkoleniach miękkich, również pod kontem kształtowania inteligencji emocjonalnej. Co jakiś czas interesuję sie tym pzrez sentyment. Uważam, że będzie to miało rosnące znaczenie, choćby w okiełznaniu stresu i wypalenia zawodowego.
Oczywiście, że da się na nią dodatkowo uwrażliwić, również w wieku dorosłym.

> Oficjalnie nikt nie pragnie szkoleń w tym zakresie.

Czyżby? Pierwsze z brzegu:
prooptima.(*)ta/40-inteligencja-emocjonalna

> (..) Pracuję dalej na tym


Pozdrowienia!

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
07-01-2015 05:39 
 Ocena 1 na 1
Sugar Man (131 punktów)
>Pytanie, przed kim się tak wychodzi. Nie zawsze warto to brać do serca. Myślę, że inteligentnych, bogatych wewnętrznie i wrażliwych ludzi jest wielu, sam miałem szczęście i zaszczyt spotkać kilku w moim środowisku.

To zależy jeszcze "gdzie". Możliwe, że jest tak jak mówisz. Takich ludzi doceniam, z takimi staram się trzymać itd. Lecz oni przeważnie nie stanowią problemu, tylko oni sami mają ten problem i w towarzystwie nie rzucają się w oczy. Chociaż często po krótkiej rozmowie jestem w stanie rozpoznać takiego człowieka. Często się jednak zdarza - co jest wywołane faktem społecznego przytłumienia - do rozmowy nie dochodzi.

>Gdy zestawiam ich opinie o mnie z opiniami innych, z którymi z jakichś względów muszę funkcjonować - to pomaga. Zdecydowanie można wyczuć które są pobieżne i świadczą o samym wydające opinię, a w których kolega czy koleżanka mówią po prostu to, co widzą.

Ja przyjaźnie się również z osobami mniej inteligentnymi. I oni rozumieją mój problem i często starają się mi pomóc. Dzięki nim też co nie co się nauczyłem. Są w stanie dać mi feedback jak to wygląda z tej drugiej strony.

>> To przez spryt społeczeństwo się wyjaławia z dobrych cech, z wartości.
>Tak. Ale czy kiedyś było inaczej?

Nie jestem pewny. Wiem, że występuje to z różnym nasilaniem w różnych miejscach. Dlatego będę też myślał o przeprowadzce do innego kraju.

>W dobie państwa prawa, do którego jakimiś małymi kroczkami chyba zmierzamy, to inteligencja będzie coraz cenniejsza, a prawo i my sami będą ją bronić. Dziś jednak musimy zadbać o nas głównie sami.

Dobrze gdyby tak było. Są kraje w których ceni się inteligencje, ale tam jest inna historia i warunki. Nie wiem, czy w Polsce stanie się to kiedykolwiek akcentem.

>Mam inne zdanie.

Jakaś grupa zawsze będzie stanowiła popyt na to. Lecz póki takie starania nie nabędą masy krytycznej, a nie ma możliwości takiej, to będzie to syzyfowa praca. Uczenie się inteligencji emocjonalnej oczywiście jest możliwe i każdemu polecam. Sam do tego sentyment z racji wiedzy i doświadczeń. Jednak nie zawsze mam cierpliwość, czy też chęć do tego. Kobietom pewnie takie zajęcia bardziej wchodzą w krew.

>Pozdrowienia!

Hah! Dzięki!
07-01-2015 11:49 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>>> To przez spryt społeczeństwo się wyjaławia z dobrych cech, z wartości.
>>Tak. Ale czy kiedyś było inaczej?
> Nie jestem pewny. Wiem, że występuje to z różnym nasilaniem w różnych
> miejscach. Dlatego będę też myślał o przeprowadzce do innego kraju.

Ciekawe, jaki klucz selekcji wybierzesz. Ale chyba lepiej wybrać wcześniej i uczyć się języka już teraz
Żarty żartami - z pewnością nie jestem tu reprezentatywny, ale sądzę, że sama goła inteligencja może być złudnym kryterium satysfakcji z życia w innym kraju. Co z tego, że masz u boku ludzi inteligentnych, skoro np. nigdy nie zaakceptują Cię jako swojego? Albo Ty ich? Z tym się wiąże cały szereg różnych innych spraw.
Czasem wspólnota losów jest nie mniej ważna niż inteligencja, a może nawet i ważniejsza.
Ostatnio stoczyliśmy z kol. Niemcem z pracy taką oto rozmowę:
Kolega:
- Hej Jacek. Jak tam urlop?
Ja:
- Spoko, byłem m.in. w Pradze z rodziną na grobie dziadka stryjecznego. Bardzo ładne miasto.
On:
- Ciekawe. O co chodzi z tym dziadkiem?
Ja:
- Latał Halifaksami w Dywizjonie do Zadań Specjalnych 301 i zginął nad Słowacją, zestrzelony przez nocny myśliwiec Junkers.
- Acha. Wiesz, mój ojciec zawsze chciał się czymś takim przelecieć. Jako dziecko bardzo interesował się Junkersami. Niedawno zafundowałem mu lot czymś takim - był bardzo rozemocjonowany.

Kolega Niemiec jest b. inteligentny, akurat tym b. mi imponuje

Pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
06-01-2015 10:26 
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Inteligentny człowiek ma niestety dość poważny problem w społeczeństwie tak zorganizowanym jak dzisiejsze.
To może nie jest aż tak inteligentny jak mu się wydaje? Może jest przeciętniakiem o zbyt wysokim mniemaniu o sobie jęczącym jak to plebs jego rzekomego geniuszu nie docenia?
>Dziś częściej niż kiedyś u steru są oportuniści raczej niż ludzie prawdziwie inteligentni...
Ot narzekanie. Może jakieś dowody na to, coś poza tęsknotą (chyba) za starymi, dobrymi czasami. Nadto czyżby oportunista nie może być prawdziwie inteligentny? I co to w ogóle znaczy prawdziwie inteligentny?
>ale tak przecież działa demokracja.
Czyli rządy w monarchiach na przykład to sami tytani intelektu sprawowali?


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
06-01-2015 11:05 
 Ocena 5 na 5
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Moim zdaniem, trochę niepotrzebnie mieszają inteligencję do tego wszystkiego. Uważam, że głównym problem jest biologiczny, a jest nim dopływ dopaminy do układu nagrody. Czyli sposób sięgania po przyjemność. Biorąc pod uwagę treść spod linka z postu głównego, jeżeli ktoś ma matkę, która jest bardziej typem "złożeniowca" niż "doznaniowca", to będzie złożeniowcem. Doznaniowcy będą go albo nudzić albo drażnić. To naturalne, zwłaszcza jeżeli ktoś od dziecka z takimi ludźmi mocno się nie obył i w związku z tym nie rozumie ich, nie czuje i nie umie się poruszać w tych relacjach (np. był dzieckiem raczej siedzącym w domu, niż na podwórku, gdzie doznaniowców zawsze więcej niż złożeniowców). Teraz o głównej przyczynie tej sytuacji. Jeżeli ktoś jest bardziej doznaniowcem, to nie będzie umiał (albo będzie umiał, tylko słabiej) odkładać gratyfikację na później. Bodziec wywoła napięcie, które on będzie próbował szybko rozbroić, poczuć ulgę, czyli przyjemność - zrobić sobie dobrze. Złożeniowiec jest nauczony czekać. A nawet to lubi. A więc musi. Tak ma. Samo czekanie na gratyfikację sprawia mu już sporą przyjemność, co doznaniowca raczej frustruje. Lubi być w stanie dłuższego pobudzenia, gdzie dopamina spokojnie się sączy. Doznaniowiec wali po nagrodę, po czym łapie kolejne bodźce. Dlatego "bardziej złożeniowiec" lubi i może się pozastanawiać, porozkminiać, krok po kroku, on sobie dojdzie po swojemu. I w jego ocenie lepiej. Czyli mądrzej. Co często jest faktem. Ale już niekoniecznie skuteczniej, bo doznanowiec, ma wdrukowane i opanowane ścieżki/kody kulturowe i intuicyjnie świetnie się często porusza. Wcale nie musi przy tym myśleć, jak wiecznie i wszystko analizujący kolega. Dlatego często jest mu w życiu łatwiej, ponadto doznaniowców jest stanowczo więcej, to i jest im łatwiej pomiędzy ludźmi.
Swoją drogą, lekarstwa na to nie widzę. Można sobie tylko ulżyć, próbując zrozumieć drugą stronę, ale raczej iść swoja ścieżką i budować swoją przestrzeń.
Tak to sobie widzę, ale to tylko luźne dywagacje. Wyników badań żadnych nie będzie. Klucz jest w większej lub mniejszej umiejętności odkładania gratyfikacji.
07-01-2015 04:57 
 Ocena 1 na 1
Sugar Man (131 punktów)
Bardzo się zgadzam z twoim postem i doprecyzowuje on temat. Ten wątek pojawiał się w moich rozważaniach. Wyprzedziłeś mnie z wprowadzeniem go, ale dobrze się stało bo nakreśliłeś całościowo sprawę. Włączenie w to wyjaśnienia z zakresu motywacji też mi się podoba.

Mam tylko jedną uwagę. Dla mnie człowiek inteligentny to człowiek, który korzysta z inteligencji. Wskaźnik IQ nie jest tutaj decydujący.
07-01-2015 09:04 
 Ocena 2 na 2
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>Mam tylko jedną uwagę. Dla mnie człowiek inteligentny to człowiek, który korzysta z inteligencji. Wskaźnik IQ nie jest tutaj decydujący.

Ja to rozumiem, ale wprowadzenie tego terminu i obracanie nim jest zawsze ryzykowne, bo wywołuje emocje i przekierowuje dyskusję. Z tym trzeba zawsze delikatnie, jak z jajkiem
Sugar Man (131 punktów)Problem korzystającego z inteligencji.
Drodzy Inteligentni Koledzy, Złożeniowcy i Doznaniowcy.

Temat ten na codzień nie spędza mi powiek z oczu. Choć miałem małe przyćmienie w momencie jego zakładania. Nie wiem, może gorszy dzień + wyskoczenie tego zagadnienia obudziło we mnie pewne resentymenty. Tak naprawdę, ubolewam nad ludzką kondycją. Ignorancja w populacjach ludzkich jest normą, lecz nie przychodzi mi nawet na myśl, żeby kogoś winić. Sam w pewnych sprawach mogę czasem wyjść na ignoranta, choć staram się by broniła mnie przed tym moja postawa. Taka sytuacja wynika w wielu czynników naturalnych i cywilizacyjnych. Natura ma swoje cele, a kultura tworzy pewne warunki. Wyznaję, że są jeszcze jakieś wpływy ponad nami, nad którymi do końca nie panujemy.

Człowiek Inteligentny, to osoba która korzysta z inteligencji. Można też mówić o nim "człowiek refleksyjny". Poziom testów IQ moim zdaniem nie mówi tutaj wszystkiego, choć w kontekście tego tematu z pewnością mam na myśli ludzi nawet jeśli trochę, to powyżej przeciętnej. Takich, którym niekiedy może być już ciężko patrzeć na świat w prosty sposób. Moim zdaniem mylą się osoby, które sądzą, że dzięki samej tylko inteligencji można skorygować wszelkie zawirowania we własnej psychice i swoim życiu. Człowiek inteligentny mimo większej przenikliwości dalej jest tylko człowiekiem, którym mogą targać mechanizmy psychologiczne i sytuacje życiowe. Dlatego nie powinno się lekceważyć ich problemów, a jako społeczeństwo dla własnego dobra powinniśmy dbać o takie jednostki, nie tylko instytucjonalnie. Korzyści mogą być obopulne.

W temacie wyszło, że inteligencja nie jest mocno ceniona. Jest niesamowicie przydatka w kontekście rzeczy praktycznych i orientowania się w zdobyczach cywilizacyjnych. Lecz na pewnym poziomie nie dorośliśmy do tego i powstaje pewne skrzywienie, które paradoksalnie odbija się najmocniej na ludziach inteligentnych. W społeczeństwie działa przeciwna siła - spryt, która daje korzyści jednostkowe, ale wyniszcza ducha ludzkiego. Chciałbym powiedzieć NIE! Ale co ja mogę zrobić... sam mam swoje ograniczenia na plecach. W świecie, który po części opisany jest w tym filmie m.youtube.com/watch?v=1bqMY82xzWo jest wiele rzeczy które blokują pozytywne zmiany.

Raczej nie będzie rewolucjonistów w najbliższej perspektywnie, nie zapowiada się również, aby kontrrewolucjoniści mogli coś zdziałać w pochłoniętym apatią społeczeństwie. Sami sobie podcięliśmy skrzydła. Lecz trzeba sobie dawać radę i mieć nadzieje na lepsze, bo nigdy nie wiadomo, czy nie wyłoni się jakiś mechanizm, który będzie w stanie przeorganizować te struktury. Do tego czasu chciałbym, aby duch ludzki się tlił w bystrych wartościowych osobach i przetrwał do takich czasów.

Nie chcę w temacie antagonizować ludzi inteligentnych, przeciwnie, szukam i jednocześnie rozmyślam nad sposobami, aby mogli poczuć się potrzebni i spełnieni, abym też sam mógł się tak poczuć. Nie poprzez "załatwianie interesów", lecz po przez poprawianie sytuacji w holistycznym ujęciu, by integracja kiedyś mogła dojść do skutku. Trzeba zacząć od prostych rzeczy. Dlatego stosuje strategie, by weszły mi w krew. Widzę efekty Mam nadzieje, że kiedyś ta sztuczna bariera, która się pojawiła w moim życiu, a która była się jakimś zawyżeniem ważności inteligencji i złym jej ulokowaniem opadnie. Dzielcie się wiedzą, szanujcie i dbajcie o ludzi refleksyjnych, nawet o odmiennych poglądach. To jest nasz kapitał i szansa na przyszłość. Wydaje mi się, że trzeba o tym mówić, bo milczenie sprawia na pewnym poziomie krzywdę, która kiedyś wróci do nas, by przypomnieć, że prócz indywidualnego przetrwania i dobrobytu, liczy się dobro ogólne, poczucie jedności w tym tajemniczym świecie.

Kilka wskazówek z których korzystam w rozmowie:
1. Nie brać niczego do siebie.
2. Obserwować rozmowę z perspektywy kroku wstecz.
3. Wstrzymać się z wprowadzaniem informacji, których nie będzie można "przegadać".
4. Dowiedz się czegoś o rozmówcy i dostosuj pod to rozmowę.
5. Nie próbuj przekonać rozmówcy.
6. @UP jeśli jednak musisz to miej asa w rękawie, który zmotywuje rozmówce.
7. Poznaj więcej modeli rozmowy. np. Analizę Transakcyjną, Porozumienie Bez Przemocy, Język mowy niewernalnej, Zasady Retoryki i Erystyki.
8. "Lepiej milczeć i uchodzić za głupka. Niż odezwać się i rozwiać wątpliwości"
9. Bardzo przydają się przyjaciele i dobrzy koledzy.
Marian M. (108 punktów)Odp: Problem człowieka inteligentnego.
>(...)matematyk w sposób prawidłowy i przemyślany poklasyfikuje szereg danych, wykona serię skomplikowanych (dla niego często prostych) obliczeń i otrzyma szereg wyników, które coś tam oznaczają. Niestety, szef firmy oraz sztab marketingowców, kierowników produkcji i całej reszty personelu nie potrafi zrobić użytku z informacji, iż współczynnik korelacji dwóch zmiennych wynosi 0.61, zaś wartość estymatora nieobciążonego jednej z nich to 13.86.
>(...)Innymi słowy, nawet najzacniejszy specjalista będzie dla firmy bezużyteczny, jeżeli nie będzie potrafił sprzedać swojej wiedzy znacznie mniej inteligentnemu szefostwu.

Czytając całą wypowiedź, której fragmenty przytoczyłem, można odnieść wrażenie, że szef firmy jest osobą mniej inteligentną od matematyka. Owszem, może się tak zdarzyć, ale warto pamiętać, że głównym zadaniem szefa jest podejmowanie decyzji i być może operowanie na obrazkach jest dla niego po prostu wygodniejsze i skraca czas działania? Nie płynie stąd jednak wniosek, że ów szef nie byłby w stanie zrozumieć "surowych" danych gdyby zaistniała taka konieczność.

Kolejna sprawa: czy osoba inteligentna, to osoba, która powinna być specjalistą w każdym zagadnieniu? Nietrudno wyobrazić sobie sytuację, kiedy ów matematyk znajdzie się u lekarza, a ten zasypie go wynikami badań i informacjami o odstępstwach tych wyników od normy. Czy w takiej sytuacji matematyk ma się od razu domyślić co mu dolega? Czy jeśli poprosi lekarza o przytoczenie skróconej nazwy i opisu choroby, to będzie mniej inteligenty?

>Czy mam zignorować inteligencje i ćwiczyć miękkie umiejętności, w których ludzie z niskim IQ mają przewagę i jakoś próbować się dopasować?

Czy nie możesz spróbować połączyć obydwu?

Nie zgadzam się z twierdzeniem, że ludzie z niskim IQ przeważają w umiejętnościach miękkich, jednak na potrzeby tej dyskusji załóżmy, że tak jest. Można by w tym momencie zadać analogiczne do Twojego pytanie: dlaczego wogóle podjąłeś studia? Przecież zawsze znajdzie się ktoś mądrzejszy od Ciebie, choćby jeden z wykładowców.
Betelgeza (48 punktów)
Hm, widać "inteligencji internetowej" mi nie staje,bo nijak nie pojmuję, dlaczego nie mogę użyć prostej formy odpowiedzi w wątku bez cytowania, tylko muszę wycinać wypowiedzi poprzedników To mój pierwszy post, może ktoś mi to objaśni, a może samo się wyjaśni...

Do rzeczy.
Ośmielam sie przypuszczać, że umiem tę dyskusję podsumować.
Sądzę, że koniec końców sprawa sprowadza sie do samoakceptacji, czyli najpierw poznania siebie, następnie zrozumienia siebie, dalej akceptacji siebie i ostatecznie przyjęcia tego, kim sie jest wraz z wynikającymi z tego konsekwencjami.
Problem wyalienowania jest problemem psychologicznym i nie dotyczy tylko osób ponadprzeciętnie inteligentnych, ale wszystkich, którzy w jakimś stopniu odczuwają swoją inność w swoim środowisku. Odczucie jest przykre i w naturalny sposób każdy dąży do pozbycia sie go. Przyczyny, zakres, natężenie takiego odczucia bedą implikować sposoby rozwiązywania problemu.
Napisano juz wyżej, że warto tu sięgnąć po psychologię, bo to właśnie ona "od tego jest". Niekoniecznie trzeba zasięgać porad psychologa-terapeuty, mam na myśli właśnie czytanie, także poradników. Tak, tak, poradników Niekoniecznie są dla idiotów Jasne, że są lepsze i gorsze lub inaczej mówiąc jedne są lepsze dla jednych, drugie są lepsze dla drugich Tematy typu: "jak być ciekawym rozmowcą", "jak rozmawiać z ludźmi", "jak radzić sobie z sąsiadami", "jak być atrakcyjnym/ną mężczyzną/kobietą", "jak przystosować się nie tracąc własnej tożsamośći" itp. - mogą sporo naświetlić, nawet jeśli w całości nie są adekwatne do danego przypadku, to czasem jedna lub dwie uwagi mogą otworzyć nam w umyśle drzwi dotąd zamkniete, być może dlatego, że po prostu nigdy dotąd nie padło na nie światło i zwyczajnie nie wiedzieliśmy, że te drzwi tam są. Nawet najinteligentniejszy człowiek nie jest w stanie dowiedzieć sie wszystkiego sam, potrzebuje czerpać od innych.

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365