Racjonalista - Strona głównaDo treści
O komórkach z piekła rodem

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
19-07-2009 18:07Atlantis (1733 punktów)
(zablokowany)
O komórkach z piekła rodem
Ocena 6 na 6
Dzisiaj dzisiejszym rankiem dotarła do mnie wiadomość, iż proboszcz miejscowej parafii podczas mszy ogłosił informację o zebraniu lokalnych władz ze społecznością. W programie obrad ma znajdować się dyskusja nad planowaną budową kolejnego BTSa w okolicy. Gdyby na tym się skończyło wszystko byłoby w porządku. Jednak zaraz potem miała miejsce płomienna mowa podczas której parafianie zostali dokładnie poinstruowani dlaczego powinni rękami i nogami podpisać protest przeciwko tej inwestycji.
Właśnie wróciłem z wieczornej mszy na którą poszedłem głównie w celu empirycznego sprawdzenia tych rewelacji. I wiecie co? Było warto. Oto niektóre z tekstów jakie usłyszałem:

1) "Jak wiadomo to szkodzi". Mój komentarz? Jak dotąd brak wyników badań, które tę rzekomą szkodliwość by potwierdzały, proboszcz jak widać ma lepsze źródła informacji, które dają mu 100% pewności.
2) "Mamy już dosyć tych wież dookoła, gdy zbudują jeszcze jedną przez promieniowanie nikt nie będzie chciał tutaj mieszkać". Komentarz? W większych miastach BTSy umieszcza się średnio co kilkaset metrów, na dachach budynków w których pracują i mieszkają ludzie. Pomimo tego jakoś nikt się nie skarży na zabójcze właściwości fal elektromagnetycznych o znacznie większym natężeniu niż to generowane przez znacznie rzadziej rozłożone (z reguły z dala od miejsc o największej gęstości zabudowy) i wyżej położone anteny na wsiach i obrzeżach małych miasteczek.
3) "Jesteście niewolnikami komórek, a nasza miejscowość stanie się niewolnikiem tych wież" Komentarz chyba zbędny...
4) "Kiedyś ludzie nie mieli tych całych telefonów i jakoś się komunikowali" Komentarz? To "jakoś" to chyba właściwe słowo...

Co jest najbardziej zabawne, to fakt, iż ta cała paranoja wokół rzekomo zabójczych właściwości fal elektromagnetycznych ma miejsce w czasach, gdy moc nadajników ulega znaczącej redukcji. W głębokim PRLu budowało się nadajniki o wielkiej mocy (mierzonej w megawatach) i kilkusetmetrowe maszty w całości będące antenami nadawczymi których celem było nadawanie na całą Europę lub zakłócanie transmisji z Zachodu. Niemniej problem pojawił się właśnie wtedy, gdy odchodzi się od radia jako metody łączności długodystansowej na rzecz utrzymywania kontaktu lokalnie, co jest o wiele bardziej ekonomiczne pod względem energetycznym. Nagle to BTS nadający z mocą 20W w promieniu kilkunastu kilometrów stał się śmiertelnym zagrożeniem.

Nie wiem, może to kwestia psychologii? Dla pozbawionych edukacji ludzi sam widok wysokiej wieży wydaje się groźny, choć przecież tak naprawdę nie jest ona promiennikiem, a platformą umożliwiającą dogodną instalację stosunkowo niewielkich anten?

I jeszcze jedna rzecz przyszło mi do głowy. Nie jestem w stanie tego teraz zweryfikować, ale wydaje mi się, że większe natężenie pola elektromagnetycznego uzyskamy wokół głowy człowieka wykonującego rozmowę przez telefon komórkowy niż stojącego w odległości kilkudziesięciu metrów od takiej wieży?

I mała refleksja na koniec. Czyżby Kościół uzurpujący sobie bycie wyrocznią w kwestiach m.in. biologii czy historii teraz wziął sobie na cel również radiokomunikację?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Celtyk (3337 punktów)
Wprowadzenie pomijam - nie będę komentował "majaków"
>Nie wiem, może to kwestia psychologii? Dla pozbawionych edukacji ludzi sam widok wysokiej wieży
>wydaje się groźny, choć przecież tak naprawdę nie jest ona promiennikiem, a platformą umożliwiającą
>dogodną instalację stosunkowo niewielkich anten?
   Niestety jak zwykle to kwestia finansów. Jeśli wieża miałaby stanąć na gruncie parafii to kazanie zawierałoby inne wytyczne
>I jeszcze jedna rzecz przyszło mi do głowy. Nie jestem w stanie tego teraz zweryfikować, ale wydaje
>mi się, że większe natężenie pola elektromagnetycznego uzyskamy wokół głowy człowieka wykonującego
>rozmowę przez telefon komórkowy niż stojącego w odległości kilkudziesięciu metrów od takiej wieży?
   Nie wydaje Ci się, tylko tak jest. Szczególnie podczas rozmowy, kiedy moc nadajnika telefonu jest zwiększana czasem nawet znacznie.
>I mała refleksja na koniec. Czyżby Kościół uzurpujący sobie bycie wyrocznią w kwestiach m.in. biologii czy historii teraz wziął sobie na cel również radiokomunikację?
Kościół wie wszystko

Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
Adamiak (36436 punktów)
>Właśnie wróciłem z wieczornej mszy...
>Nie jestem w stanie tego teraz zweryfikować, ale wydaje mi się, że większe natężenie pola elektromagnetycznego uzyskamy wokół głowy człowieka wykonującego rozmowę przez telefon komórkowy niż stojącego w odległości kilkudziesięciu metrów od takiej wieży?
>I mała refleksja na koniec. Czyżby Kościół uzurpujący sobie bycie wyrocznią w kwestiach m.in. biologii czy historii teraz wziął sobie na cel również radiokomunikację?

   Przypuszczam, że na te i wiele innych pytań uzyskasz odpowiedzi na następnych mszach.
trickster (903 punktów)
(zablokowany)


>I mała refleksja na koniec. Czyżby Kościół uzurpujący sobie bycie wyrocznią w kwestiach m.in.
>biologii czy historii teraz wziął sobie na cel również radiokomunikację?

To spore naciągnięcie, przytoczona przez ciebie wypowiedź jest osobistym zdaniem waszego proboszcza, który zapewne jest starym konserwatystą, ale nie ma nic wspólnego z kościołem. Czy opinia ta byłaby mniej szokująca gdyby wypowiedział ją lokalny wójt albo sołtys?

Poza tym w poglądzie, że BTSy są szkodliwe może być trochę prawdy. Nie wiadomo jak wpływają one na atrakcyjnosć przyległych gruntów, ale z pewnością przyczyniaja się do wzrostu sprzedaży komórek. A skoro gdzieś jest pewny zysk, to dlaczegoby wielkie firmy komórkowe nie miały przekupić paru wpływowych naukowców i ogłosić śwaitu że z antenami wszystko jest w porządku, a ci naukowcy co nie dostali kasy to jacys paranoicy?
19-07-2009 19:25 
 Ocena 5 na 5
Sylwek (15472 punktów)

> A skoro gdzieś jest pewny zysk, to dlaczegoby wielkie firmy komórkowe nie miały przekupić paru wpływowych naukowców i ogłosić śwaitu że z antenami wszystko jest w porządku, a ci naukowcy co nie dostali kasy to jacys paranoicy?

Dlatego, że musiałyby też przekupić wszystkich biegłych w ewentualnych rozprawach - a w USA na przykład były przypadki, gdy nazbyt pazerne firmy płaciły wielomiliardowe odszkodowania gdy udowodniono im działania szkodliwe dla ludzi.
19-07-2009 19:34 
 Ocena 6 na 6
Atlantis (1733 punktów)
(zablokowany)
>To spore naciągnięcie, przytoczona przez ciebie wypowiedź jest osobistym zdaniem waszego proboszcza, który zapewne jest starym konserwatystą, ale nie ma nic wspólnego z kościołem. Czy opinia ta byłaby mniej szokująca gdyby wypowiedział ją lokalny wójt albo sołtys?

Prywatna opinia proboszcza przestają być jego prywatną opinią gdy wygłasza ją podczas mszy podpierając się autorytetem instytucji przez siebie reprezentowanej.
Tak samo jak by to miało miejsca z prywatną opinią burmistrza ogłoszoną na posiedzeniu rady miasta razem z instrukcjami dla radnych jak głosować.
Obydwie sytuacje są jak dla mnie czymś skandalicznym.

>Poza tym w poglądzie, że BTSy są szkodliwe może być trochę prawdy.

Brak dowodów. A ponieważ ciężar ich dostarczenia spoczywa na osobie występującej z danym stwierdzeniem żadnej dyskusji nie powinno być. To trochę jak stara dyskusja na temat udowadniania NIE istnienia Boga.
Oczywiście najśmieszniejsze jest to, że przeciwnicy BTSów po jakimś czasie z reguły zawsze wyjeżdżają z teorią spiskową o następującej treści: "Badania wyglądają jak wyglądają, bo producenci komórek wydali ogromne pieniądze aby tak wyglądały". I jak tu dyskutować z teorią spiskową, dla której zwolenników koronnym dowodem jest brak jakichkolwiek dowodów?

>Nie wiadomo jak wpływają one na atrakcyjnosć przyległych gruntów

Teren typowo rolniczy z pewnym akcentem przemysłowy. Praktycznie zerowe zainteresowanie wśród turystów oraz deweloperów rynku nieruchomości.

>ale z pewnością przyczyniaja się do wzrostu sprzedaży komórek. A skoro gdzieś jest pewny zysk, to dlaczegoby wielkie firmy komórkowe nie miały przekupić paru wpływowych naukowców i ogłosić śwaitu że z antenami wszystko jest w porządku, a ci naukowcy co nie dostali kasy to jacys paranoicy?

Odpowiadałem na twoją wiadomość czytając ją na bieżąco. Powyższe zostawiam bez komentarza. Albo lepiej nie. Odpowiem pytaniem. W to, że piramidy zbudowali kosmici, a lądowanie na Księżycu było mistyfikacją także wierzysz?
Takie gdybania są nic niewarte bez dowodu. Masz jakiś? Nie? gdybania zostaw więc dla siebie.
20-07-2009 02:30 
 Ocena 1 na 1
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)

>To spore naciągnięcie, przytoczona przez ciebie wypowiedź jest osobistym zdaniem waszego proboszcza, który zapewne jest starym konserwatystą, ale nie ma nic wspólnego z kościołem.

Proboszcz nie ma nic wspólnego z kościołem? :-DDDDD!!! Tricksterze, czyżbyś znienacka nabrał uprawnień do ekskomunikowania? Ojoj! Nie znałem kolegi!

>Poza tym w poglądzie, że BTSy są szkodliwe może być trochę prawdy. Nie wiadomo jak wpływają one na atrakcyjnosć przyległych gruntów, ale z pewnością przyczyniaja się do wzrostu sprzedaży komórek. A skoro gdzieś jest pewny zysk, to dlaczegoby wielkie firmy komórkowe nie miały przekupić paru wpływowych naukowców
i ogłosić śwaitu że z antenami wszystko jest w porządku, a ci naukowcy co nie dostali kasy to jacys paranoicy?

Jasne. Trzeba było posmarować proboszcza.

Ale jednak proboszcz się wygłupił. A jak będą komunikować się użytkownicy telefonii " W rodzinie" ? A?
rudyment (3233 punktów)
>I mała refleksja na koniec. Czyżby Kościół uzurpujący sobie bycie wyrocznią w kwestiach m.in.
>biologii czy historii teraz wziął sobie na cel również radiokomunikację?

Jakaś dziwna rozbieżność zdań w świętym KRK.
Zapodaj pismo do Madonny z Torunia, a on zaraz z proboszczem porządek zrobi, boż przecie właśnie uruchomił własną błogosławioną sieć.

Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
19-07-2009 22:23 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>Zapodaj pismo do Madonny z Torunia, a on zaraz z proboszczem porządek zrobi, boż przecie właśnie uruchomił własną błogosławioną sieć.

Człowieku mało rozeznany w sprawach boskich - czy nie rozumiesz, że w tej sieci, komunikację umożliwiają Anioły, czyli z greckiego posłańcy właśnie, i że nic one wspólnego z diabelsko szkodliwymi falami elektrojakimiśtam nie mają?!
rudyment (3233 punktów)
No piknie, ale jak taki anioł od oćca R. przyleci do danej parafii, a tu przekaźnika nie będzie? Proboszcz winien się nie tylko zgodzić ,ale jeszcze gratisowo pokropić! No, za zgodę i tak by odstępne wziął, ale inaczej wszak być nie może.

Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
20-07-2009 08:48 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
W najgorszym razie anioł będzie krążył po okolicy zdezorientowany aż w końcu upadnie zasilając szeregi podziemne.
stilgar (7322 punktów)
Ja przeciwnikiem budowy masztow nie jestem, a przeciwnikow uwazam za hipokrytow, bo komorek chca uzywac, ale masztow nie chca... Jednak nie moge sie zgodzic z wiekszoscia twoich wnioskow.
>rewelacji. I wiecie co? Było warto. Oto niektóre z tekstów jakie usłyszałem:
>1) "Jak wiadomo to szkodzi". Mój komentarz? Jak dotąd brak wyników badań, które tę rzekomą
>szkodliwość by potwierdzały, proboszcz jak widać ma lepsze źródła informacji, które dają mu 100%

Co by tu duzo mowic, moze i nie szkodzi, ale na pewno nie pomaga...

>pewności.
>2) "Mamy już dosyć tych wież dookoła, gdy zbudują jeszcze jedną przez promieniowanie nikt nie
>będzie chciał tutaj mieszkać". Komentarz? W większych miastach BTSy umieszcza się średnio co
>kilkaset metrów, na dachach budynków w których pracują i mieszkają ludzie. Pomimo tego jakoś nikt
>się nie skarży na zabójcze właściwości fal elektromagnetycznych o znacznie większym natężeniu niż to
>generowane przez znacznie rzadziej rozłożone (z reguły z dala od miejsc o największej gęstości
>zabudowy) i wyżej położone anteny na wsiach i obrzeżach małych miasteczek.

Jak to sie nikt nie skarzy? Przegapiles te wszystkie protesty przeciwko masztom? A po drugie - im gesciej maszty sa rozstawione, tym maja mniejsza moc, bo sygnal musi pokryc mniejszy obszar. Masz osiedlowy jest slabiutki, maszt ktory ma dwa powiaty do pokrycia musi dawac bardzo silny sygnal.

W dodatku, ludzie wola kupowac mieszkania w okolicach gdzie im sie wydaje, ze ryzyko dla zdrowia jest mniejsze. Bez wzgledu na to czy maszty szkodza, powoduja spadek cen mieszkan.

>3) "Jesteście niewolnikami komórek, a nasza miejscowość stanie się niewolnikiem tych wież"
>Komentarz chyba zbędny...
No, bo to przeciez prawda - ludzie sa niewolnikami elektroniki

>4) "Kiedyś ludzie nie mieli tych całych telefonów i jakoś się komunikowali" Komentarz? To "jakoś"

>w glebokim PRLu budowało się nadajniki o wielkiej mocy (mierzonej w megawatach) i kilkusetmetrowe maszty w
>całości będące antenami nadawczymi których celem było nadawanie na całą Europę lub zakłócanie
>transmisji z Zachodu. Niemniej problem pojawił się właśnie wtedy, gdy odchodzi się od radia jako

W glebokim PRLu ludzie bali sie protestowac...

>I jeszcze jedna rzecz przyszło mi do głowy. Nie jestem w stanie tego teraz zweryfikować, ale wydaje
>mi się, że większe natężenie pola elektromagnetycznego uzyskamy wokół głowy człowieka wykonującego
>rozmowę przez telefon komórkowy niż stojącego w odległości kilkudziesięciu metrów od takiej wieży?

No, komorka musi nadawac na tyle silnie, alby sygnal dolecial do najblizszej wiezy. Im blizej wieza, tym nadawany sygnal slabszy - ergo, powinno nam zalezec na wielu wiezach.

>I mała refleksja na koniec. Czyżby Kościół uzurpujący sobie bycie wyrocznią w kwestiach m.in.
>biologii czy historii teraz wziął sobie na cel również radiokomunikację?

Kosciol jest wyrocznia w kazdej sprawie, nie wiedziales?
19-07-2009 23:33 
 Ocena 4 na 4
Atlantis (1733 punktów)
(zablokowany)
>Co by tu duzo mowic, moze i nie szkodzi, ale na pewno nie pomaga...

Że niby co? Rozbudowana infrastruktura telekomunikacyjna nie pomaga?
Chyba, że miałeś na myśli pomaganie na zdrowie? Jeśli tak, to przypominam, że mówimy o BTSie telefonii komórkowej, a nie urządzeniu leczącym z serialu "Stargate SG-1". Ta wieża nie ma nikomu pomagać co do stanu zdrowia. Jeśli zauważalnie nie szkodzi, to w czym problem.

>Jak to sie nikt nie skarzy? Przegapiles te wszystkie protesty przeciwko masztom?

Nic nie przegapiłem. Miałem na myśli protesty o jakimś racjonalnym podłożu, a nie irracjonalne lęki paru niededukowanych ignorantów, na których wszystko dookoła "promieniuje" chociaż nie są w stanie zauważyć różnicy między ultrafioletem, falami radiowymi a promieniowaniem jonizującym. Wszystko to jakieś "promienie śmierci".
Najsmutniejszy jest los krótkofalowców, którzy nieraz po wieloletniej praktyce zostają zmuszeni przez spółdzielnię mieszkaniową do zakończenia pracy w eterze i demontażu anten z uwagi na skargę jednego czy dwóch nawiedzonych emerytów z sąsiedztwa...

>A po drugie - im gesciej maszty sa rozstawione, tym maja mniejsza moc, bo sygnal musi pokryc mniejszy obszar.

Masz trochę racji, ale też nie do końca. Słowo kluczowe: propagacja. Ogólnie chodzi o przeszkody terenowe, z którymi mikrofale nie radzą sobie najlepiej. Gdy umieścisz anteny dość wysoko - np. budując wysoką wieżę na wysokim wzgórzu, skąd anteny będą "widziały" całą okolicę wcale nie potrzeba wielkiej mocy. IMO tych kilkadziesiąt watów spokojnie wystarczy. Czytałem, iż najmocniejszy BTS to około 100W, to i tak niewiele, zresztą to sporadyczna sytuacja.
W miastach przeszkód jest z naturalnych powodów więcej - choćby ze względu na charakter zabudowy.

>Masz osiedlowy jest slabiutki, maszt ktory ma dwa powiaty do pokrycia musi dawac bardzo silny sygnal.

Skąd wytrzasnąłeś te dwa powiaty??? :> Może i wyglądało to tak w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych, ale nie dzisiaj. Dedykowana wieża (nie mylić z masztem) z reguły stoi co kilkanaście kilometrów. Tam gdzie się da zastępuje ją np. stary komin fabryczny albo wieża ciśnień.
Jeśli nadrobisz mniej gęste rozmieszczenie BTSów wyższym umiejscowieniem nad okolicą wcale nie musisz aż tak bardzo podnosić mocy nadawania.

W miastach BTSy umieszcza się o wiele gęściej z pewnego powodu - każdy z nich może obsługiwać jednocześnie określoną ilość telefonów. Czyli np. wybudowanie dwóch 300-metrowych masztów górujących nad okolicą nie wchodzi w grę.
Na terenie wiejskim wystarczy trzydziestometrowa wieża na wysokim wzgórzu.

>W dodatku, ludzie wola kupowac mieszkania w okolicach gdzie im sie wydaje, ze ryzyko dla zdrowia jest mniejsze. Bez wzgledu na to czy maszty szkodza, powoduja spadek cen mieszkan.

Nie świadczy to najlepiej o inteligencji naszego narodu. Ciekaw jestem jaki procent z tych ludzi bojących się jak ognia fal radiowych wypala dziennie chociaż kilka papierosów.

>No, bo to przeciez prawda - ludzie sa niewolnikami elektroniki

Bzdura. Dostęp do informacji nas wyzwala od niewoli zabobonu.
Niewolnikiem to był ten "szczęśliwy" człowiek, który musiał maszerować pięć kilometrów do najbliższej budki telefonicznej jeszcze dwadzieścia lat temu.

>W glebokim PRLu ludzie bali sie protestowac...

To też, ale jakoś również nie słyszy się o "epidemii" zachorowań na raka albo śledztwie IPN w sprawie ofiar komunistycznych nadajników. ;P
W porównaniu z tym co mieli przed oknami mieszkańcu Konstantynowa współczesne protesty przeciwko BTSom to jakaś paranoja.

>No, komorka musi nadawac na tyle silnie, alby sygnal dolecial do najblizszej wiezy. Im blizej wieza, tym nadawany sygnal slabszy - ergo, powinno nam zalezec na wielu wiezach.

Była jakaś regułka na natężenie pola elektromagnetycznego w zależności od odległości od jego źródła. Nie będę próbował jej sobie przypominać, gdyż mój zaspany umysł pewnie stworzyłby jakiegoś potworka. Wydaje mi się tyko, że mając codziennie źródło fal radiowych tuż przy czaszce nie ma się co przejmować trochę silniejszym nadajnikiem od kilkuset metrów do kilku kilometrów od miejsca zamieszkania.
20-07-2009 08:18 
 Ocena 2 na 2
Fizyk (17637 punktów)
> Była jakaś regułka na natężenie pola elektromagnetycznego w zależności od odległości od jego źródła. Nie będę próbował jej sobie przypominać, gdyż mój zaspany umysł pewnie stworzyłby jakiegoś potworka. Wydaje mi się tyko, że mając codziennie źródło fal radiowych tuż przy czaszce nie ma się co przejmować trochę silniejszym nadajnikiem od kilkuset metrów do kilku kilometrów od miejsca zamieszkania.

Moc BTSu nie przekracza 40 W. Moc telefonu to 0,25 W. Natężenie mocy spada odwrotnie proporcjonalnie do kwadratu odległości. Trzymając telefon 0,1 m od środka głowy musielibyśmy zbliżyć na odległość 0,1×(40/0,25)1/2 = 1,3 m do anteny BTSu aby natężenia promieniowania mikrofalowego zrównały się w naszym mózgu.

Od czasu wynalezienia radaru w podczas II Wojny Światowej prowadzone są badania medyczne nad wpływem mikrofal na organizm ludzki. Nic nie wykryto oprócz efektów termicznych. Telefonia komórkowa używa zbyt małych mocy aby wywołać taki efekt. Dopiero kuchenka mikrofalowa, emitująca 700 W, wymaga zabezpieczeń.
20-07-2009 11:26 
 Ocena 1 na 1
Atlantis (1733 punktów)
(zablokowany)
>Moc BTSu nie przekracza 40 W. Moc telefonu to 0,25 W. Natężenie mocy spada odwrotnie proporcjonalnie do kwadratu odległości.

Dokładnie o to chodziło, jednak nie byłem pewien. Wielkie dzięki.

>Trzymając telefon 0,1 m od środka głowy musielibyśmy zbliżyć na odległość 0,1×(40/0,25)1/2 = 1,3 m do anteny BTSu aby natężenia promieniowania mikrofalowego zrównały się w naszym mózgu.

To chyba jest najlepszym dowodem na irracjonalny charakter obaw związanych z BTSami. A właściwie to i propagacja fal radiowych, które przy wysokich częstotliwościach jak już wspominałem są bardzo wrażliwe na przeszkody terenowe. Ich zachowanie pod pewnymi względami przypomina już światło, dlatego najlepiej aby anteny się "widziały". Problem zresztą znany każdemu, kto budował rozleglejszą sieć opartą o WiFi.
Dlatego wewnątrz budynków oddalonych od nadajnika natężenie pola będzie jeszcze bardziej znikome z uwagi na tłumienie sygnału przez ściany.

Argumenty wygłaszane przez co poniektórych są niekiedy wręcz śmieszne. Pomijam kwestię rzekomej, niedowiedzionej rakotwórczości. Najśmieszniejsze jest jednak porównywanie komórki do mikrofalówki. To prawda, że GSM korzysta z fal radiowych z zakresu mikrofal, ale na tym podobieństwa się kończą. W telefonie komórkowym zwykle mamy moc poniżej 1W, małą antenkę sterowaną przez niewielki tranzystorek lub układ scalony. Mikrofalówka to chyba nawet już kW, ma w środku ogromny transformator oraz magnetron (rodzaj lampy elektronowej) siejący wysokoenergetyczną wiązką mikrofal.
Słowem obawy o "przegrzanie sobie mózgu" są kompletnie bezpodstawne - nasz organizm musi sobie radzić z dużo gorszymi efektami gdy wystawimy głowę na palące słońce o tej porze roku. A film z Chińczykami robiącymi popcorn za pomocą kilku telefonów to ewidentne fałszerstwo - szkoda, że do dzisiaj funkcjonuje wśród ludzi jako "dowód" szkodliwości komórki...

BTW zapomniałem wspomnieć, że wczoraj przy okazji wypowiedzi duchownego nasłuchałem się ciekawych komentarzy. M.in.:
- "Skądś się te wszystkie raki muszą brać" - bez komentarza, tak jakby na raka ludzie nie chorowali od tysiącleci...
- "Bez naszej zgody na tej [już istniejącej] wieży powiesili dwa nowe talerze" - rozśmieszyło mnie najbardziej. Jakby operator za każdym razem ingerując we własną infrastrukturę miał pytać miejscową ludność. W dodatku owe "talerze" to anteny radiolinii, która nie promieniuje na okolicę a jedynie wysyła wąską wiązkę mikrofal wycelowaną w kolejnego BTSa.

>Od czasu wynalezienia radaru w podczas II Wojny Światowej prowadzone są badania medyczne nad wpływem mikrofal na organizm ludzki. Nic nie wykryto oprócz efektów termicznych. Telefonia komórkowa używa zbyt małych mocy aby wywołać taki efekt. Dopiero kuchenka mikrofalowa, emitująca 700 W, wymaga zabezpieczeń.

Dokładnie. Z tego co wiem to już operatorzy radarów, przynajmniej w niektórych sytuacjach mają powody obawiać się o swoje zdrowie, ale również zapewnia się im odpowiednią ochronę. Oni w końcu pracują tuż przy potężnej antenie siejącej dookoła wiązką mikrofal już o naprawdę sporej mocy. Zestawianie tego z komórkami jest śmieszne.
Slayerized (691 punktów)
>Natężenie mocy spada odwrotnie proporcjonalnie do kwadratu odległości. [...] Nic nie wykryto oprócz efektów termicznych. [...] Dopiero kuchenka mikrofalowa, emitująca 700 W, wymaga zabezpieczeń.

Bardzo dobra wypowiedź, dość krótka, spójna, niezwykle merytoryczna, przedstawiająca w skrócie rzeczywistą sytuację.
Wszystko ładnie, a teraz wytłumacz to ludziom, którzy uważają księdza za wyrocznię, albo mniej zdewociałej części społeczeństwa dla których:

>"Natężenie mocy spada odwrotnie proporcjonalnie do kwadratu odległości."

to czarna magia w dodatku w obcym języku. Nie wspominając już o problemach z samym dotarciem z taką wiedzą do ludzi.
Przykre
sztejkat (4743 punktów)
>(...)
>dyskusja nad planowaną budową kolejnego BTSa w okolicy. Gdyby na tym się skończyło wszystko byłoby w porządku. Jednak zaraz potem miała miejsce płomienna mowa podczas której parafianie zostali dokładnie poinstruowani dlaczego powinni rękami i nogami podpisać protest przeciwko tej inwestycji.(...)

Przecież prawidłowo maszty sieci komórkowych buduje się na wieżach kościelnych. Przynajmniej w moich okolicach. W zasadzie tereny kościelne to miejsca idealne - mało ludności, spory otwarty teren dookoła, wiarygodny zarządca, można postawić antenę na istniejącym, zwykle jednym z wyższych w okolicy budynku.

No i oczywiście uiszczać sensowne opłaty za użytkowanie terenu/budynku na rzecz jego właściciela.

Pozdrawiam, zostawiwszy resztę domysłom,


Tomasz Sztejka
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
> Czyżby Kościół uzurpujący sobie bycie wyrocznią w kwestiach m.in.
>biologii czy historii teraz wziął sobie na cel również radiokomunikację?

A w ostatnim woobie-doobie padła propozycja, by przemianować Toruń na SIM-City.
Kuri23 (183 punktów)
Ciekawie u was głoszą słowo boże nono, to ksiądz z innej epoki on chętnie przeniósłby się do XIX wieku gdzie na wsi byłby pierwszą władza, a w miastach 3, Mozę 4 ludzie całowali by go w rękę on zarządzał by gruntami kościelnymi i wykorzystywał chłopów w imię głoszenia słowa bożego i na Chwale pana i stwórcy, taką zabita dechami Wsią łatwiej się rządzi niż nowoczesną zinformatyzowana i otwarta na świat, dlatego też księża to konserwatyści nie podetną gałęzi na której siedzą, a moze chciał zobaczyć jaki procent ludzi go poprze kto wie? Jakby mu dobrze poszło pójdzie do sołtysa i zaproponuje mu ,, pomoc w kampanii" i poinformuje parafian kogo wybrać proste, ja wiem że księża to też ludzie, ale według mnie nie powinni się wtrącać w pewne typowo świeckie sprawy.
APawłowski (1150 punktów)
Coś się na radiu znam i wiem że musi być jakieś oddziaływanie, aby się te fale mogły przemieszczać i przekazywać coś na odległość, bo gdyby nie oddziaływały to byłyby bezużyteczne. Jednak zastanawia mnie jedno. Na ile inaczej wpływa na człowieka stacja bazowa sieci "wRodzinie" i korzystanie z aparatu sprzedanego przez nowego operatora a w porównaniu z konkurencją? Może ten proboszcz by wyjaśnił różnice?
Atlantis (1733 punktów)
(zablokowany)
>Coś się na radiu znam i wiem że musi być jakieś oddziaływanie, aby się te fale mogły przemieszczać i przekazywać coś na odległość, bo gdyby nie oddziaływały to były by bezużyteczne.

Możesz napisać to jaśniej?
Oczywiście, że oddziaływanie jest. Najkrócej można to opisać tak: fale elektromagnetyczne (generowane przez przewodnik w którym płynie prąd zmienny w.cz.) oddziałują na inny przewodnik tak, że indukuje się w nim (bardzo słaby) prąd zmienny w.cz. Na tym właśnie polega radiokomunikacja.
Jednak powiedz mi jedno: gdzie w twojej wypowiedzi jest logiczny ciąg pomiędzy wysłaniem fali w przestrzeń i jej wyindukowaniem się w antenie odbiorczej a kondycją zdrowotną okolicznej ludności?
Twoja powyższa wypowiedź to brzmi właśnie jak to słynne: "skądś się te wszystkie raki muszą brać, więc tę wielką antenę możemy uznać za całkiem dobrego winowajcę".

Oddziaływania na organizm wcale być nie musi. Może być, może go nie być, albo może być tak znikome, że nie wywołujące żadnego zagrożenia. Nasza obecna wiedza nie wskazuje na zagrożenia wynikające z sąsiedztwa takiej instalacji nadawczo-odbiorczej.

>Jednak zastanawia mnie jedno. Na ile inaczej wpływa na człowieka stacja bazowa sieci "wRodzinie" i korzystanie z aparatu sprzedanego przez nowego operatora a w porównaniu z konkurencją? Może ten proboszcz by wyjaśnił różnice?

Proboszcz różnicy nie wyjaśni gdyż za Ojcem Dyrektorem (będącym dla niego konkurencją) nie przepada. Niemniej nie wydaje mi się, żeby chodziło o CenterNet, który jest zbyt nowym graczem na rynku by zajmować się rozbudową infrastruktury w małych miejscowościach - od tego jak na razie mają umowę o wewnętrzny roaming z Erą. Prędzej chodzi o Play.
APawłowski (1150 punktów)
>>Coś się na radiu znam i wiem że musi być jakieś oddziaływanie, aby się te fale mogły przemieszczać i przekazywać coś na odległość, bo gdyby nie oddziaływały to były by bezużyteczne.

>Możesz napisać to jaśniej?
Mógłbym, jednak dla mnie wszystko (no może dużo, nie wszystko) w tym temacie jest jasne a to z powodu prostego, telefonia komórkowa to jest mój zawód do niedawna czynnie wykonywany. Więc problemy z nagle przestającymi się nieść kurami i innymi podobnymi cudami, znam doskonale. (tu: choć niechętnie)

>Jednak powiedz mi jedno: gdzie w twojej wypowiedzi jest logiczny ciąg pomiędzy wysłaniem fali w przestrzeń i jej wyindukowaniem się w antenie odbiorczej a kondycją zdrowotną okolicznej ludności?
A jest taki logiczny ciąg, jeśli rozpatrujemy niebezpieczne oddziaływanie stacji bazowej? Znacznie bardziej prawdopodobne jest ryzyko związane z używania telefonu komórkowego, zwłaszcza jeśli jest on oddalony od stacji bazowej. Paradoksalnie, bojownicy protestujący przeciw stacjom bazowym, zwiększają zagrożenie wynikające z istnienia pola elektromagnetycznego. Powód już tu został przedstawiony. Moc nadajnika aparatu komórkowego zwiększa się wraz z odległością od stacji bazowej. A ta nie zmaleje, bo stacji bazowej w pobliżu nie będzie bo ksiądz zakazał, więc abonenci będą bardziej narażać swoje mózgi na przegrzanie.

>Twoja powyższa wypowiedź to brzmi właśnie jak to słynne: "skądś się te wszystkie raki muszą brać...
...ano muszą, same się nie zrobią . Zważywszy dawki promieniowania elektromagnetycznego niejonizującego przyjęte w przeróżnych okolicznościach przez mój organizm, powinienem mieć ich kilka i to w najgorszej możliwej wersji każdy. Jednak mogę wyliczyć znacznie bardziej istotne czynniki procesów nowotworowych występujące w moim bezpośrednim otoczeniu niż fale radiowe emitowane o tak małym natężeniu i tak małej długości.

>Proboszcz różnicy nie wyjaśni ...

Ciekawe jest to, że takich wątpliwości nie mają proboszczowie, którzy goszczą na swoich dzwonnicach stacje bazowe wszystkich możliwych operatorów komórkowych. Kiedyś nawet pewien proboszcz z parafii z okolic Częstochowy, przekonywał mnie rezolutnie iż: "nie widzi żadnych podstaw aby nie wykorzystać do końca funkcji dzwonnicy jaką jest komunikacja właśnie".

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365