Chcę uciąć władzy rękę, którą sięga po mnie jak po swoją własność. Państwo kończy się tam gdzie zaczyna się mój dom. Nie życzę sobie, aby ktoś decydował jakie mam kupować żarówki, jak mam wychowywać dziecko, nikt mi nie będzie zabraniał postawienia wiatraka, lub młyna wodnego. Chcę mieć swój prąd, swoją oczyszczalnię, swoje życie. I od niego won ! Mam pytanie do władzy o wolny rynek. Zgodnie z jego prawami przedsiębiorstwo, które bankrutuje schodzi z gospodarczej sceny, a na jego miejsce wchodzi nowy aktor. A państwu nic do tego. Tymczasem wyciąga się MOJE pieniądze na ratowanie upadłego przedsiębiorstwa - bo wzrośnie bezrobocie, bo kryzys, bo będzie źle, tragicznie...Co mnie obchodzi jakiś bank ? Co mnie obchodzi jakiś koncern ? Od moich pieniędzy won !
|