Oglądałem film, z którego zapamiętałem mniej więcej tyle: mąż żegna na progu żonę wybierającą się do pracy, klik, mąż żegna na progu żonę wybierającą się do pracy i zabierającą ze sobą dziecko (dzieci?) do szkoły, klik, żona męża ginie w wypadku samochodowym... Hmmm... niewiele pamiętam z tego filmu, ale na pewno pamiętam tyle, że jakby każde z kolejnych wspomnień męża (a może kolejne ujawnienie faktycznych zdarzeń) uzupełnia poprzednie wspomnienia (zaprzecza im?), aż w końcu okazuje się, że początkowe sceny filmu kompletnie nie zgadzają się z zakończeniem. Jeśli ktoś pojął o jakim filmie bełkoczę, to proszę o podanie tytułu, z góry dziękuję. |