Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dowód, a poszlaka

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
19-07-2015 00:43Rhotax (74 punktów)Dowód, a poszlaka
Ocena 4 na 4
Witam.

Czy jest jakaś racjonalna (prawdziwa zawsze, a nie w zależności od tego jak komu pasuje) definicja "dowodu" i "poszlaki" ?

Chodzi o to, że czytam forum już kilkanaście godzin (oczywiście rozłożone na kilka tygodni) i powoli zaczyna narastać we mnie agresja.
Wydaje się, że słowo "dowód" się tu zdewaluowało i służy do 'wycierania sobie gęby' w słownych potyczkach. Kto pierwszy napisze "jak można ignorować taki niezbite dowody" — ten wygrywa!
Bo najpierw przeczytałem parę treści pisanych przez kreacjonistów, a tam, mają chyba filozofię, że na 30 słów 15 to ma być słowo "dowody"! Byle gówno musi być podpisane "dowód". "Dowód" to święte słowo!
A potem czytam to forum i ... widzę tą samą — nazwę to bez przekleństw — tępą manierę!

Dlatego dla spokoju i niedopuszczenia do interpretacji — żądam jednoznacznej definicji znaczenia słowa "dowody" szczególnie w kontekście odróżnienia go od słowa "poszlaki"!
Definicję przykleić gdzieś w jakimś poście zawsze na samej górze tak, że jak przeczytam jakiś kolejny bełkot wykorzystujący słowo "dowody" mógłbym tylko ostentacyjnie przekopiować link, a ja, ty, Pan, Pani, społeczeństwo...KAŻDY będzie rozumiał tą definicję tak samo i nie będzie problemu z określeniem "rzeczywiście to nie dowody tylko bełkot...albo przypuszczenia, poszlaki".

A teraz taki abstrakcyjny przykład, może pomocny w określeniu definicji.
Ktoś ma mechaniczny zegarek w ręku. Kręci koronką i widzi, że ruszają się wskazówki. Mówi: Kręcę koronką, a w tym momencie poruszają się wskazówki. Jest to dowód na to, że w środku jest mechanizm, zębatkowo-przekładniowy (improwizuję) z napędem sprężynowym, który powoduje ruszanie się wskazówek.
Bo widział nie raz zegarki, wie że tak się robi. Ten ma pierwszy raz w ręku, widzi tylko tarczę, ale zakłada, że musi być tak samo jak w każdym innym.
Otwiera zegarek...a tam...tresowana mrówka, która pod wpływem stymulacji koronką zaczyna się ruszać i obraca wskazówki.

Czy on ma prawo mówić o "dowodzie" czy tylko o "poszlace", "założeniu", "przypuszczeniu" ?
W moim odczuciu dowód to jest coś ZAWSZE, NA ZAWSZE, FOREVER and EVERYWHERE -> TRUE. Wystarczy, że TYLKO W JEDNYM przypadku jest możliwość, że będzie FALSE, to nie można tego nazywać dowodem.
A tutaj on nie miał dowodu, bo pewność 100% co jest w środku mógł mieć tylko po otworzeniu zegarka i osobistym zobaczeniu co tam się dzieje w środku.

Jest jakaś JEDNOZNACZNA, prawdziwa ZAWSZE, dla KAŻDEGO — definicja "dowodu" ? I jej różnica między "poszlaką" ?

PS
Jeśli czytam słowa, pisane przez racjonalistę "Nicość doskonała, której nawet samej nie ma." to mam ochotę rzygnąć. Bo odczuwam taki sam odruch gdy słyszę "Bóg jest najdoskonalszym bytem."
Jak się jest racjonalistą i nie chce się być..."religijnym" to nie używa się takich absurdalnych, abstrakcyjnych określeń do "zapchajdziury" momentów, który się nie ogarnia umysłem.

PPS
Albo ktoś nagle pisze "Ciemna materia jest precyzyjnie określona". Ja, w programach naukowych słyszę "Nie wiemy czym jest, nie wiemy skąd jest", a ten pisze, że "precyzyjnie określona". Ale skąd ? "Bo widzimy efekty jej działania"...NOŻ K... I znowu "Inni nie widzą Boga ale....widzą efekty jego działania" !
I TAK, TAK SAMO jak wyjaśnienie działania Boga można określić "bógzapchajdziurą" i znaleźć inne sposoby na wyjaśnienie tych zjawisk...tak samo ja, słyszałem już o 3 teoriach, które tłumaczą dlaczego "naukowcy" musieli zrobić "czarnamoczapchajdziurę" i wymyślić taką abstrakcję.

PPPS
Rozczarowałem się tym forum.
Szukałem sprawiedliwych mędrców. Zrównoważonych. Stabilnych emocjonalnie. Okazujących stoicyzm. A tu też pełno 'rozszczekanych łepków', którzy potrzebują ukoić swoje frustracje — w większości na religię, ale jak widzę jak już się racjonaliści kłócą nawet między sobą, to aż chce mi się śmiać z politowania
A kłócą się właśnie w ten sposób, który opisałem wyżej...kto pierwszy użyje słowa DOWÓD ten wygrywa! Każdy gada CO INNEGO ,ale wg każdego z nich jego teoria jest poparta dowodami !
Dlatego PROSZĘ O JEDNOZNACZNĄ DEFINICJĘ !
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Dlatego PROSZĘ O JEDNOZNACZNĄ DEFINICJĘ !

Ale definicje czego?

Dowodu logicznego?
Dowodu matematycznego?
Dowodu prawniczego?
Dowodu osobistego?
Rhotax (74 punktów)
>>Dlatego PROSZĘ O JEDNOZNACZNĄ DEFINICJĘ !
>Ale definicje czego?
>Dowodu logicznego?
>Dowodu matematycznego?
>Dowodu prawniczego?
>Dowodu osobistego?
Hmmm...a w tym przykładzie z zegarkiem, który będzie najbardziej pasował ?

PS
Racjonaliści na tym forum zazwyczaj nie dodają na jaką definicję dowodu się powołują...
Dobra, wiem jakiego dowodu szukam na potrzeby tego forum, definicję "dowodu niezbitego"!
4poryroku (951 punktów)

Czy mógłbyś wkleić linki do dyskusji o których piszesz? Mam na myśli coś co poprze to:

>Rozczarowałem się tym forum.
>Szukałem sprawiedliwych mędrców. Zrównoważonych. Stabilnych emocjonalnie. Okazujących stoicyzm. A tu
>też pełno 'rozszczekanych łepków', którzy potrzebują ukoić swoje frustracje - w większości na
>religię, ale jak widzę jak już się racjonaliści kłócą nawet między sobą, to aż chce mi się śmiać z
>politowania
>A kłócą się właśnie w ten sposób, który opisałem wyżej...kto pierwszy użyje słowa DOWÓD ten wygrywa!
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
>Chodzi o to, że czytam forum już kilkanaście godzin (oczywiście rozłożone na kilka tygodni) i powoli zaczyna narastać we mnie agresja.

Przypuszczam, że nie jesteś przymuszany do czytania tego forum, tak więc nasuwa mi się tu słowo "masochista".

>Rozczarowałem się tym forum.

Twoje prawo.

>Szukałem sprawiedliwych mędrców. Zrównoważonych. Stabilnych emocjonalnie. Okazujących stoicyzm.

Twoja naiwność.
Forum nazywa się "Racjonalista", nie "Mędrzec", "Zrównoważony" czy "Stoik". W dodatku każdy użytkownik tego forum nie jest racjonalistą certyfikowanym przez jakąś "nieomylną" instytucję, lecz dlatego, że sam tak o sobie mniema.

>A tu też pełno 'rozszczekanych łepków', którzy potrzebują ukoić swoje frustracje - w większości na religię...

Są też i inni, ale każdy dostrzega to, co chce zobaczyć.

>... ale jak widzę jak już się racjonaliści kłócą nawet między sobą, to aż chce mi się śmiać z politowania

Zamiast "śmiać się z politowania" mógłbyś się przyłączyć do którejś z dyskusji i pokazać innym, jak należy argumentować, żeby nie wywoływało to politowania.
19-07-2015 13:52 
 Ocena 1 na 1
Rhotax (74 punktów)
>Zamiast "śmiać się z politowania" mógłbyś się przyłączyć do którejś z dyskusji i pokazać innym, jak należy argumentować, żeby nie wywoływało to politowania.
>
Mam już dosyć tego bełkotu (na różnych forach) i przekomarzania się w "potyczkach" na to kto ładniej skleja zdania.

A ten przykład powyżej już całkiem pozbawił mnie nadziei. Bo ja rozumiem, że trudno jest się dogadać i dojść do czegoś konkretnego na forum onetu czy filmłbie. Ale, że tutaj powtarza się ta sama sytuacja, te same ułomności, ten sam betonowy mur

Przykład. Zadałem konkretne pytania, o konkretne rzeczy, a ty odpisałeś NA WSZYSTKO INNE tylko nie na pytania!?!?! O CO CHODZI!?
To nawet nie jest ODPOWIEDŹ! Bo odpowiedzi są na pytania, a u mnie pytania kończyły się znakiem zapytania ! A ty ... odpisałeś tylko na to co kończyło się kropką.
TO DLACZEGO CHOCIAŻ JAKO "EFEKT UBOCZNY" NIE ODPOWIEDZIAŁEŚ NA MERITUM ¿
To żart, ukryta kamera.
To jest tak męczące i durne jak w sytuacji gdybym zadał taki typ pytania:
"Płynę sobie łódką, potrzebuję 4 metrów liny i teraz pytanie czy 2+2 to 4 czy 2+3 ?", a na to dostaję "odpowiedzi"..."Po co pływasz łódką, lepsze są motorówki".

Mam już dosyć tego bełkotu! Dosyć tego o wszystkim "obok" byle tylko nie na temat ! Mam już dosyć marnowania czasu na tłumaczenie wszystkiego obok bo nikt nie odpowiada na temat! Większe zainteresowanie wzbudza odpisywanie to co sobie napisałem jako tło niż kurna odpisywanie na meritum!
Nie umie, nie zna odpowiedzi ? NIE ROZUMIEM tej tendencji do bełkotu!

Zmarnowane już dwa dni, kilka wypowiedzi "dla zrobienia sobie dobrze"...A W ŻADEN SPOSÓB NIE ZBLIŻYŁO TO DO ODPOWIEDZI NA PYTANIE (może jeszcze pierwsza odpowiedź próbowała jakoś ... zahaczyć o konkret)

Chyba jedyne 'mądre' co zostało napisane:
"W dodatku każdy użytkownik tego forum nie jest racjonalistą certyfikowanym przez jakąś "nieomylną" instytucję, lecz dlatego, że sam tak o sobie mniema."

To kogo mam zapytać o tą definicję - administratorów, moderatorów, założycieli portalu ? Kto będzie miał na tyle kompetencji, żeby mi odpowiedzieć na to pytanie ?

Przecież to jest proste !
Zobaczymy ile razy będę usiał to powtarzać, aż w końcu przyjdzie "mędrzec" i odpowie. Albo ktoś pokona swoje ułomności i będzie mógł przeskoczyć siebie, swoją potrzebę do "komplikowania", swój strach, że jak odpowie po prostu na pytanie to będzie zbyt proste i nie wyjdzie na inteligenta.
Na razie DRUGI raz:

Czy zna ktoś jednoznaczną (prawdziwą zawsze, dla każdego) definicję "dowodu" (w sytuacji takiej jak ta przedstawiona z zegarkiem i mrówką) i czym różni się "dowód" od "poszlaki"? A jeśli sytuacja z zegarkiem i mrówką jest nie jasna to może definicja w takim znaczeniu..."sądowym" ? Jeśli powiedzmy istnieje kara śmierci i można kogoś zabić tylko za dowody świadczące przeciw niemu, a nie za poszlaki - TO CZYM SIĘ RÓŻNIĄ DOWODY OD POSZLAK ?


PS
A jak ktoś znowu chce sobie pobełkotać obok, to mi żeby wyjść z tej spirali pozostaje już tylko powtarzanie w kółko pytania, aż ktoś się wreszcie 'pokona i przełamie swoją blokadę'. Ciekawe ile będzie trzeba, żeby przebić się przez blokadę racjonalistów "którzy sami tak o sobie mniemają." i czy zajmie to mniej niż przebicie się przez blokadę chrześcijanina, kreacjonisty itd.
19-07-2015 15:40 
 Ocena 1 na 1
Spring (1174 punktów)
> Czy zna ktoś jednoznaczną (prawdziwą zawsze, dla każdego) definicję "dowodu" (w sytuacji takiej jak ta przedstawiona z zegarkiem i mrówką) i czym różni się "dowód" od "poszlaki"?

Nie próbowałeś skorzystać ze słownika?

> Ktoś ma mechaniczny zegarek w ręku. Kręci koronką i widzi, że ruszają się wskazówki. Mówi: Kręcę koronką, a w tym momencie poruszają się wskazówki. Jest to dowód na to, że w środku jest mechanizm, zębatkowo-przekładniowy (improwizuję) z napędem sprężynowym, który powoduje ruszanie się wskazówek.

W tym wypadku jest to wniosek, nie dowód.
19-07-2015 21:26 
 Ocena 5 na 5
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
>jak przeczytam jakiś kolejny bełkot
>rzeczywiście to nie dowody tylko bełkot
>Mam już dosyć tego bełkotu (na różnych forach)...
>Mam już dosyć tego bełkotu!
>NIE ROZUMIEM tej tendencji do bełkotu!
>A jak ktoś znowu chce sobie pobełkotać obok...

W dwóch swoich wypowiedziach kilkakrotnie posłużyłeś się określeniem "bełkot" w stosunku do rozmówców. Sugeruję w tym względzie więcej umiaru.

>Zadałem konkretne pytania, o konkretne rzeczy...
>Dosyć tego o wszystkim "obok" byle tylko nie na temat ! Mam już dosyć marnowania czasu na tłumaczenie wszystkiego obok bo nikt nie odpowiada na temat!

Skoro - jak twierdzisz - zadałeś "konkretne pytania, o konkretne rzeczy" i - jak utrzymujesz - otrzymałeś wszystko "obok" zamiast konkretnych odpowiedzi, to doprawdy trudno zrozumieć, dlaczego zadałeś pytanie tak przegadane i rozmyte (pierwsza wypowiedź zawierała 604 wyrazy).
Zacytuję tu Ciebie samego: "NIE ROZUMIEM tej tendencji do bełkotu!"

>Jest jakaś JEDNOZNACZNA, prawdziwa ZAWSZE, dla KAŻDEGO - definicja "dowodu" ? I jej różnica między "poszlaką" ?

Podpowiedź dał Ci już wczoraj rafal73, ale Ty byłeś zbyt leniwy, żeby samemu podążyć tym tropem.
Proponuję, żebyś na początek zapoznał się z definicją słownikową, według której dowód to "skończony ciąg zdań uzasadniający prawdziwość danego twierdzenia", samo dowodzenie zaś polega "na wykazywaniu prawdziwości danego zdania, jeszcze nie uznanego za prawdziwe, na podstawie innych zdań, już uznanych za prawdziwe". Poszlaka to "fakt, przesłanka przemawiające za określoną interpretacją jakiegoś zjawiska, jakiejś sytuacji itp".
Życzę dalszych owocnych poszukiwań.

>Większe zainteresowanie wzbudza odpisywanie to co sobie napisałem jako tło niż kurna odpisywanie na meritum!

To dlatego że kontekst jest bardzo ważny. Kontekst Twojej wypowiedzi nie jest najlepszy - sprawiasz wrażenie osoby przemądrzałej, wynoszącej się nad innych, której jednak nie przeszkadza to w zadaniu sztubackiego pytania (tzw. meritum), na które bez problemu można znaleźć odpowiedź w pierwszym z brzegu kompendium. Naucz się w końcu odrabiać lekcje samodzielnie.
19-07-2015 22:27 
 0 na 2
Rhotax (74 punktów)
>Skoro - jak twierdzisz - zadałeś "konkretne pytania, o konkretne rzeczy" i - jak utrzymujesz - otrzymałeś wszystko "obok" zamiast konkretnych odpowiedzi, to doprawdy trudno zrozumieć, dlaczego zadałeś pytanie tak przegadane i rozmyte (pierwsza wypowiedź zawierała 604 wyrazy).
To nie męcz i nie drąż czegoś co "trudno zrozumieć", olej to! Nie zawracaj sobie głowy rzeczami NIEISTOTNYMI. Niezrozumienie tego nie powinno ci przeszkadzać w odpowiedzeniu na to co jasne i zapytane wprost.

>Podpowiedź dał Ci już wczoraj rafal73, ale Ty byłeś zbyt leniwy, żeby samemu podążyć tym tropem.
>Proponuję, żebyś na początek zapoznał się z definicją słownikową, według której dowód to "skończony ciąg zdań uzasadniający prawdziwość danego twierdzenia", samo dowodzenie zaś polega "na wykazywaniu prawdziwości danego zdania, jeszcze nie uznanego za prawdziwe, na podstawie innych zdań, już uznanych za prawdziwe". Poszlaka to "fakt, przesłanka przemawiające za określoną interpretacją jakiegoś zjawiska, jakiejś sytuacji itp".
Ale większość tych definicji słownikowych dawała zbyt dużą swobodę do interpretacji, bo wszyscy nagle potwierdzali "no tak, to to co mówię to dowód zgodnie z tą definicją", np. łapali ten fragment "...na podstawie innych zdań, już uznanych za prawdziwe" i nagle tu było pole do kłótni bo znowu było miejsce na interpretacje co to znaczy "uznane za prawdziwe", bo przez kogo ? co to znaczy prawdziwe...itd.

>To dlatego że kontekst jest bardzo ważny.
STOP! Co to jest ? Fakt ? Czy twoje albo twoje i twoich kolegów - odczucie?
Masz konkretne pytanie i kontekst, a ty sobie wybrałeś, że kontekst jest ważniejszy. Wybieraj sobie co chcesz, ale mi nie narzucaj, że twój wybór - tego co jest ważne - dotyczy każdego i każdy ma uznawać za ważne to co ty.
Zadałem pytanie i dla mnie najważniejsza jest odpowiedź na pytanie...a to co ty tam sobie wybierzesz jako najważniejsze to wybór twojej ...psychiki.
Ja napisałem co jest dla mnie ważne. Napisałem pytania. Ty sobie wybrałeś, że ważne jest co innego. Bez sensu. Trzeba było napisać do mnie prywatnie, a nie zaśmiecać temat, który w tytule sugeruje, że będzie o czymś innym.
Albo lepiej, załóż wątek "Pytanie zasadnicze, a kontekst...'psychologiczny' autora" i tam przedstaw swoją wizję co jest ważniejsze i niech tam toczy się ta jałowa dla tego tematu dyskusja

>sprawiasz wrażenie
Nie obchodzą mnie wrażenia. Tylko fakty i dowody. Bo ja myślałem, że po wielu użyciach słów typu "jestem zmęczony, mam dosyć"...ktoś będzie miał bardziej bezpośrednie wrażenie "on chyba jest już zmęczony, ma dosyć, do tego stopnia, że już zaczyna być agresywny..". Ale jak widać wrażenia to kolejna duperela, która zależy od osobistego widzi mi się...dlatego nie obchodzą mnie.

Naucz się w końcu odrabiać lekcje samodzielnie.
>
Uspokój się. Bo naprawdę nie chce mi się wchodzić w gówniane potyczki na słowa. Co mam zacząć jakieś głupie "przygadywanki" typu:I co, podniecają cię takie gadki na forach, piszesz sobie w notatniczku "o zarypista riposta muszę jej jeszcze kiedyś użyć", wołasz żonę żeby się pochwalić "patrz, patrz, patrz jak mu przygadałem, ale mu w pięty weszło"... Rzygam już tym.
Uspokój się. Masz wybór - nie wybieraj tej gównianej wersji forumowej rozmowy.
Pokaż, że jesteś silniejszy...silniejszy ode mnie. Bądź tym mędrcem, który ze spokojem patrzy z góry jak małe pieski szczekają wokół i gdy przyjdzie czas powie im tą mądrość na którą czekają, a nie zaczynaj sam szczekać.

===============================================================================
Wracając do - meritum - rozumiem, że temat został wyczerpany stwierdzeniem: brać definicję ze słownika.
I gdy ktoś zobaczy tytuł tematu i zaglądnie chcą poznać odpowiedź - to to jest właśnie to.

Tylko skoro ta definicja (definicje) jest tak ogólnodostępna, to dlaczego ciągle te kłótnie i dlaczego dwóch gości mówi sprzeczne względem siebie rzeczy, a każdemu wydaje się, że mówi o dowodach...
Wydaje się, że wklejanie tych definicji za wiele mi nie pomoże i wciąż te rozmowy to będzie to irytujące napieprzanie jeden po drugim...bez końca :/
20-07-2015 12:53 
 Ocena 2 na 2
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
>>Skoro - jak twierdzisz - zadałeś "konkretne pytania, o konkretne rzeczy" i - jak utrzymujesz - otrzymałeś wszystko "obok" zamiast konkretnych odpowiedzi, to doprawdy trudno zrozumieć, dlaczego zadałeś pytanie tak przegadane i rozmyte (pierwsza wypowiedź zawierała 604 wyrazy).
>To nie męcz i nie drąż czegoś co "trudno zrozumieć", olej to! Nie zawracaj sobie głowy rzeczami NIEISTOTNYMI. Niezrozumienie tego nie powinno ci przeszkadzać w odpowiedzeniu na to co jasne i zapytane wprost.

To Ty nie zawracaj ludziom głowy rzeczami nieistotnymi! Po co je wypisujesz?
Zachowujesz się jak kucharz, który zaserwował gościom nieświeżą potrawę, a otrzymawszy reklamację, odparł, że w tej potrawie oprócz większości zepsutych produktów były też przecież świeże oliwki i każdy mógł się ograniczyć do zjedzenia tych oliwek.

>Ale większość tych definicji słownikowych dawała zbyt dużą swobodę do interpretacji, bo wszyscy nagle potwierdzali "no tak, to to co mówię to dowód zgodnie z tą definicją", np. łapali ten fragment "...na podstawie innych zdań, już uznanych za prawdziwe" i nagle tu było pole do kłótni bo znowu było miejsce na interpretacje co to znaczy "uznane za prawdziwe", bo przez kogo ? co to znaczy prawdziwe...itd.

To, co napisałeś o interpretacji, dotyczy właściwie wszystkich definicji. Chyba tylko dziecko może się przejmować tym, że ktoś będzie naiwnie utrzymywał, iż to, co inny stwierdził, jest prawdą lub nie.
A skąd wiesz, że dzielenie przez zero jest nieprawidłowe? Bo można to udowodnić matematycznie. Tylko że znów jedynie dziecko może być tak naiwne, żeby sądzić, iż każdy przeciętny Kowalski potrafi ten dowód matematyczny ogarnąć. A jeśli nie potrafi, to czy Twoim zdaniem oznacza to, że nie jest to dowód jednoznaczny, prawdziwy zawsze i dla każdego? Jest, bo niedostatki intelektualne rozmówcy nie naruszają trafności definicji.

>>To dlatego że kontekst jest bardzo ważny.
>STOP! Co to jest ? Fakt ? Czy twoje albo twoje i twoich kolegów - odczucie?

Jest to fakt rozstrzygający o tym, czy w ogóle chce się na takie pytanie odpowiedzieć (chociaż po części odnosząc się do meritum), czy raczej chce się tylko dokuczyć zadającemu pytanie, bo jest irytujący.

>>sprawiasz wrażenie
>Nie obchodzą mnie wrażenia. Tylko fakty i dowody.

Jak mogą Cię obchodzić tylko dowody, jeśli nie potrafisz samodzielnie odpowiedzieć na pytanie, czym one są? Zadeklarowane 36 lat życia nie starczyło na zgłębienie tego zagadnienia?

>Nie obchodzą mnie wrażenia... Bo ja myślałem, że po wielu użyciach słów typu "jestem zmęczony, mam dosyć"...ktoś będzie miał bardziej bezpośrednie wrażenie "on chyba jest już zmęczony, ma dosyć, do tego stopnia, że już zaczyna być agresywny..".

To zdecyduj się, czy wrażenia Cię obchodzą, czy nie. Takie plątanie się w sprzecznościach nie przystoi czcicielowi faktów i dowodów.

>Jeśli czytam słowa... to mam ochotę rzygnąć.
>aż chce mi się śmiać z politowania
>Mam już dosyć tego bełkotu!
>Pokaż, że jesteś silniejszy...silniejszy ode mnie. Bądź tym mędrcem, który ze spokojem patrzy z góry jak małe pieski szczekają wokół i gdy przyjdzie czas powie im tą mądrość na którą czekają, a nie zaczynaj sam szczekać.

Masz obsesję na punkcie poszukiwania jakiejś tajemniczej mądrości. Doświadczenie życiowe mi podpowiada, że w taki sposób mądrości poszukują jedynie głupcy. Mam nadzieję, że nie obrazisz się o tę ostatnią uwagę - w końcu to tylko nic nieznaczący kontekst.
]88[ (48 punktów)
>>>Zachowujesz się jak kucharz, który zaserwował gościom nieświeżą potrawę, a otrzymawszy reklamację, odparł, że w tej potrawie oprócz większości zepsutych produktów były też przecież świeże oliwki i każdy mógł się ograniczyć do zjedzenia tych oliwek.

Kucharz, który odrzuca złe składniki to kucharz, który ma szanse zrobić dobre danie. Chcesz przekazać, że mądrość można mieszać z głupotą(fałszem).

>>>To Ty nie zawracaj ludziom głowy rzeczami nieistotnymi! Po co je wypisujesz?

Czy dla osoby obok też jest istotne?

>>>A skąd wiesz, że dzielenie przez zero jest nieprawidłowe? Bo można to udowodnić matematycznie. Tylko że znów jedynie dziecko może być tak naiwne, żeby sądzić, iż każdy przeciętny Kowalski potrafi ten dowód matematyczny ogarnąć. A jeśli nie potrafi, to czy Twoim zdaniem oznacza to, że nie jest to dowód jednoznaczny, prawdziwy zawsze i dla każdego? Jest, bo niedostatki intelektualne rozmówcy nie naruszają trafności definicji.

Należy podejrzewać, że prawdą jest to do czego nie ma dowodów/obserwacji, że jest coś fałszem i do czego istnieją dowody/obserwacje, że jest coś prawdą.

>>>Masz obsesję na punkcie poszukiwania jakiejś tajemniczej mądrości. Doświadczenie życiowe mi podpowiada, że w taki sposób mądrości poszukują jedynie głupcy. Mam nadzieję, że nie obrazisz się o tę ostatnią uwagę - w końcu to tylko nic nieznaczący kontekst.

Dla jednych obsesja, może być pasją. Doświadczenie może się zmienić. Podpowiedź to jednak nie odpowiedź. Cóż myślę, że może nie obraziłeś autora, ale też i nie wykazałeś się próbą zrozumienia.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Wydaje się, że słowo "dowód" się tu zdewaluowało i służy do 'wycierania sobie gęby' w słownych potyczkach. Kto pierwszy napisze "jak można ignorować taki niezbite dowody" - ten wygrywa!
Żeby był sens, by się tym domniemanym zjawiskiem zajmować, należałoby jego istnienia dowieść, mógłbyś tego dokonać?

Tropię przejawy irracjonalizmu u tutejszych racjonalistów.
oportunista (1711 punktów)
Jest jakaś JEDNOZNACZNA, prawdziwa ZAWSZE, dla KAŻDEGO - definicja "dowodu" ? I jej różnica między "poszlaką" ?

Super temat. Moja odpowiedź brzmi - dowody tworzą amerykańscy uczeni. Robili to niegdyś uczeni rosyjscy, ale po upadku ZSSR przestali. Dlaczego tak? Wiadomo jeśli nie staje nam argumentów w dyskusji, stosujemy unik z naukowcami amerykańskimi i pozamiatane. Żona moja jako dowód i pewnik używa argumentu nie bo nie. W żadnym wypadku nie jest on poszlaką, bo poddany ciągłości proces udowadniania tezy, uznaje jej argument za dowód ostateczny, nawet gdy pokonany, wewnętrznie się buntuje, ulegam pod wpływem chęci doznania świętego spokoju. Z tego wnoszę, że wszystkie elementy procesu dowodzenia czegokolwiek, są powiązane i jednoznacznie preferują determinację, tego który udowadnia. Przeto nie irytuj się, bo w ten sposób obniżasz swą wartość dowodową.
Starog-Chrystus-Howgh (359 punktów)

> Jest jakaś JEDNOZNACZNA, prawdziwa ZAWSZE, dla KAŻDEGO - definicja "dowodu" ?

Oczywiście, że jest. Zawsze była.
Obecnie nazywa się ... forsa. (zamiennie: mamona, kapucha, dutki etc.)
W ubiegłym stuleciu na terenach bloku wschodniego nazywano ją ... partia.
W średniowieczu ta definicja to ... Papa (w pewnych kręgach znany jako Capo di tutti capi.)
/dyskusję o podanie definicji definicji odkładamy na czas przyszły/

Też podam przykład, choć zapewne nie będzie tak elokwentny jak ten z mrówką.
Otóż jestem ateistą i wiem, że nie ma i nigdy nie było istoty, istnienia czy bytu - zwanego Bogiem, który jednego dnia stworzył wszystkie zwierzątka, zaś dnia następnego ludzi rozumnych.
Gdyby jednak "ktoś", np. Fundacja Templetona przyznała mi odpowiednio wysokie subsydia na Teorię Inteligentnego Projektu to nie wykluczone, że jeszcze dzisiaj złapałbym za szpadel, a jutro ogłosił wykopaliska szczątków Adasia i Ewy razem z ogryzkiem jabłka, które zeżarli przy szczątkach upolowanego Ti-rexa.
Podejrzewam, że zacni magicy z SS(*) z euforią taki dowód by przyjęli, a następną encyklikę opatrzyli tytułem:
"Jak światło prawdy rozprasza mroki tępego ateizmu."
(bibliografia: wspomnienia nawróconego ateisty - Poland 2015)

Dowód, to ... punkt widzenia, który zależny jest od punktu siedzenia, posiadanej władzy i ... forsy, mamony, kapuchy etc.

____________________
SS(*)- Sancta Sedes

p.s.
Przy zwiększonych subsydiach można by nawet postarać się rozwiązać zagadkę ogryzka.
Dowód wszak jest - ogryzek.
Ale czy Oni najpierw upolowali Ti-rexa, a dopiero potem ogryźli jabłko?
Czy może najpierw ogryźli jabłko, a tym ogryzkiem ubili Ti-rexa.
W drugim przypadku znaczenie ogryzka znacząco rośnie ... "święty ogryzek" ?

Ale nawet "święty ogryzek" raczej nie przebije "Całunu Turyńskiego" więc z dodatkowych subsydiów nici.
Na szczęście są jeszcze lekcje religii, a tam nieograniczone możliwości ... dowodzenia.
.
tbcc (6 punktów)
Dowód w naukach przyrodniczych jest to doświadczenie lub obserwacja potwierdzające daną tezę, a na tym forum również zapewne odnośniki do jakiś badań naukowców, gdzie są przedstawione te doświadczenia i obserwacje. Żeby jednak dana teza została potwierdzona i uznana przez świat nauki, doświadczenie lub obserwacja muszą być powtórzone wielokrotnie i zapewne najlepiej przez różnych, niezależnych badaczy aby wyeliminować ryzyko błędu. Jeśli się mylę, niech ktoś mnie poprawi
06-08-2015 02:18 
 Ocena-1 na 3
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)Odp: Dowód, a teza
>Dowód w naukach przyrodniczych jest to doświadczenie lub obserwacja potwierdzające daną tezę, a na tym forum również zapewne odnośniki do jakiś badań naukowców, gdzie są przedstawione te doświadczenia i obserwacje.

Dowód który nie potwierdza tezy nie przestaje być dowodem. Nie są dowodem odnośniki do badań bo ich wyniki mogą temu zaprzeczać. Dowodem może być wynik doświadczenia lub obserwacja np. nowego zjawiska a czasami również jego rejestracja co zwykle zachodzi przypadkowo. Osobą doświadczającą lub obserwatorem często jest osoba postronna, lecz pozyskany dowód nie traci poprzez to nic na swojej ważności dla nauki.

>Żeby jednak dana teza została potwierdzona i uznana przez świat nauki, doświadczenie lub obserwacja muszą być powtórzone wielokrotnie i zapewne najlepiej przez różnych, niezależnych badaczy aby wyeliminować ryzyko błędu. Jeśli się mylę, niech ktoś mnie poprawi

Przeprowadzenia badań w celu pozyskania różnych dowodów może wymagać teza jaką staramy się udowodnić. Pierwotnie może wydawać się, że pozyskane dowody będą sprzeczne ze sobą, jedne będą potwierdzać a inne zaprzeczać tezie co będzie wymagało modyfikacji tezy lecz nigdy pominięcia niewygodnego dowodu.

(6sierpień2015-ZbyszekzWarszawy)
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)Odp: Dowód, a poszlaka
>Jest jakaś JEDNOZNACZNA, prawdziwa ZAWSZE, dla KAŻDEGO definicja "dowodu" ? I jej różnica między "poszlaką" ?

Dowodem jest zaobserwowany ewentualnie zarejestrowany (również na nośnikach pamięci) fragment rzeczywistości np. wyniku doświadczeń. Ciąg dowodów tworzy poszlakę dla tezy.

> ... Ktoś ma mechaniczny zegarek w ręku. Kręci koronką i widzi, że ruszają się wskazówki. Mówi: Kręcę koronką, a w tym momencie poruszają się wskazówki. Jest to dowód na to, że w środku jest mechanizm, zębatkowo-przekładniowy (improwizuję) z napędem sprężynowym, który powoduje ruszanie się wskazówek ... Otwiera zegarek...a tam...tresowana mrówka, która pod wpływem stymulacji koronką zaczyna się ruszać i obraca wskazówki.

Dowodem na identyfikację przedmiotu jest wygląd zewnętrzny zegarka, dowodem na istnienie łącznika pomiędzy koronką a wskazówkami jest wzajemność ich ruchu, dowodem dla konstrukcji napędu jest wygląd "mechanizmu".

>W moim odczuciu dowód to jest coś ZAWSZE, NA ZAWSZE, FOREVER and EVERYWHERE -> TRUE. Wystarczy, że TYLKO W JEDNYM przypadku jest możliwość, że będzie FALSE, to nie można tego nazywać dowodem.

No to jesteś w błędzie bo mylisz dowód rzeczowy z tezą jaką starasz się udowodnić. Jeśli dowód nie spełnia wymogu twojej tezy to musisz zastanowić się z nad prawdziwością tezy.

>Jeśli czytam słowa, pisane przez racjonalistę "Nicość doskonała, której nawet samej nie ma." to mam ochotę rzygnąć. Bo odczuwam taki sam odruch gdy słyszę "Bóg jest najdoskonalszym bytem."

Bo nie rozumiesz różnicy pomiędzy założeniami teoretycznymi a rzeczywistością, założenia idealistyczne wykorzystywane są w modelowaniu rzeczywistości.

>PPS Albo ktoś nagle pisze "Ciemna materia jest precyzyjnie określona". Ja, w programach naukowych słyszę "Nie wiemy czym jest, nie wiemy skąd jest", a ten pisze, że "precyzyjnie określona".

Mało jeszcze wiesz bo i nauka dopiero raczkuje. Z materią widzialną jest podobnie , nie wiemy czym ona jest, nie wiemy skąd jest a uważamy ją za precyzyjnie określoną.

Pozdrawiam
(6sierpień2015-ZbyszekzWarszawy)
11-08-2015 14:06 
 0 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>>Jest jakaś JEDNOZNACZNA, prawdziwa ZAWSZE, dla KAŻDEGO definicja "dowodu" ? I jej różnica między "poszlaką" ?
> Dowodem jest zaobserwowany ewentualnie zarejestrowany (również na nośnikach pamięci) fragment rzeczywistości np. wyniku doświadczeń. Ciąg dowodów tworzy poszlakę dla tezy.>

Na co składają się owe dowody zaobserwowane, ewentualnie zarejestrowane (również na nośnikach pamięci) będące fragmentem rzeczywistości np. wyniku doświadczeń? Na jaką tezę?
Czyżby na co innego, niż prezentowana tu wielokrotnie przez Zbyszka buława, kojarzona przez racjonalistów jako powtarzajacy się w ludziach fenomen pareidoli?

Cytat:
You can't just look at a cloud and say, 'What an interesting lump of air molecules' you have to say, that looks a lot like a bear. Or, especially a face. We have face-recognition software built in.'
David McRaney

rationalwiki.org/wiki/Pareidolia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
31-08-2015 00:31 
 0 na 2
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)Odp: Dowody empiryczne, a teoria
>Na co składają się owe dowody zaobserwowane, ewentualnie zarejestrowane (również na nośnikach pamięci) będące fragmentem rzeczywistości np. wyniku doświadczeń? Na jaką tezę?
>Czyżby na co innego, niż prezentowana tu wielokrotnie przez Zbyszka buława ...

Jeden i ten sam dowód może być wykorzystany w wyjaśnieniu kilku tez. Dla przykładu odczyt z pomiaru temperatury może być dowodem na tezę o błędnej pracy urządzenia pomiarowego jeśli sąsiednie urządzenia nie wskazują zbliżonych wartości temperatur. Taki odczyt może też być dowodem na tezę o zaniedbaniach ze strony konserwatora oraz pracowników stacji, skoro nie zauważyli awarii na stacji pomiarowej.

Jeśli chodzi o nadaną przeze mnie nazwę fotografii, to jako że jest ona moją własnością mam prawo nazwać ją dowolnie np. nadając jej nr.007 lub każdą inną nazwę. Ta nazwa "buława" nie musi podobać się tobie, bowiem w tym wszystkim ważne jest nie to z czym zdjęcie kojarzy się lecz coś zupełnie innego ... ważne jest to o czym to zdjęcie zaświadcza, a w tym przypadku nie tobie o tym rozstrzygać bowiem nie znasz pozostałych dowodów rzeczowych jakie znajdują się w moim posiadaniu.

Uznałem za wskazane lojalnie poinformować zainteresowanych o istnieniu takich dowodów jedynie dlatego, aby w wypowiedziach na forum i w swoim środowisku mogli wykazać się dalekowzrocznością, wycofując się z ew.błędnie przyjętego stanowiska nt. sposobu funkcjonowania umysłu, jak również nt. jasnowidzenia i telepatii. Abyśmy dobrze rozumieli się Jacku, ja nie mam zamiaru zmuszać ciebie do zmiany twoich przekonań ani twojej wiary co do sposobu funkcjonowania umysłu poza naszym środowiskiem materialnym.

Dowody empiryczne pozyskane w drodze obserwacji wymagają jedynie potwierdzenia co do autentyczności ich rejestracji na fotografii, a nie co do słuszności teorii na ich temat. Teoria jest konsekwencją z pozyskanych dowodów, dowody empiryczne są elementem pierwotnym w tej układance.

(31sierpień2015-ZbyszekzWarszawy)

31-08-2015 09:29 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Taki odczyt może też być dowodem na tezę o zaniedbaniach ze strony
> konserwatora oraz pracowników stacji, skoro nie zauważyli
> awarii na stacji pomiarowej.

Mnie o tym pisać nie potrzeba, pracuję w firmie, gdzie spotykamy się z tym zagadnieniem na co dzień.

> ważne jest to o czym to zdjęcie zaświadcza

Czyżby również była w tym dowolność określania o czym to zdjęcie zaświadcza, gdyż jesteś jego autorem?

> a w tym przypadku nie tobie o tym rozstrzygać bowiem
> nie znasz pozostałych dowodów rzeczowych jakie znajdują
> się w moim posiadaniu

Im dłużej będziesz je trzymał w tajemnicy, tym dłużej nie ujrzą światła dziennego i tym dłużej będziesz określającym ich zawartość i interpretującym jako jedyny, robiąc to subiektywnie.

Co więcej, znajdziesz jeszcze kilku - kilkunastu sobie podobnych outsiderów, z którymi rozmawiając na pewnym subtelnym meta-poziomie potwierdzi się ich 'autentyczność' A bynajmniej nie będzie to "naukowe i elitarne lobby żydowskie".
Zbyszku. Skoro Twoja działalność sprawia Ci przyjemność, daje poczucie misji lub nadaje sens dociekań, moja rada jest taka: nie ujawniaj ich nigdy i nikomu.
Jeśli jednak masz odwagę - ujawnij wszystko, co masz w zanadrzu, gdyż umiejętność podejmowania takiego ryzyka w życiu jest bardzo potrzebna i ze wszech miar pożyteczna, pożyteczna dla szlifowania jej dalszych umiejętności, o czym świadczy choćby link niżej.

> Uznałem za wskazane lojalnie poinformować zainteresowanych
> o istnieniu takich dowodów

Ciekawie, czy owe tajemnicze dowody ostałyby się pod tą nazwą.. po ich ujawnieniu, względnie czego tak naprawdę dowodzą (w sensie obiektywnym) ale to już tylko taka moja dygresja.
Trzymaj je nadal w tajemnicy Zbyszku, jeśli chcesz obronić swój status quo.
Taka moja rada.

> jedynie dlatego, aby w wypowiedziach na forum i w swoim
> środowisku mogli wykazać się dalekowzrocznością,
> wycofując się z ew.błędnie przyjętego stanowiska nt.
> sposobu funkcjonowania umysłu

Wybacz, ale taką tezę mógłbyś postawić tylko po szerokiej dyskusji w światku naukowym owych dowodów i przesłanek, którymi dysponujesz. Oczywiście po wcześniejszym zainteresowaniu sensownych osób, którzy wciągnęliby się do dyskusji, co jak mniemam dotąd się z jakiegoś 'niejasnego i tajemniczego' powodu nie stało.
Innymi słowy: mógłbyś przeprowadzić swoją krytykę krótkowzroczności racjonalistów, a nawet całej dzisiejszej nauki nie narażając się na śmieszność, jedynie po przejściu przez owe dowody rytuału opiniowania, o którym zresztą już była mowa.
Rzeczywistość jednak jest inna.
Mimo wszystko, w świetle moich argumentów nakreślonych wyżej, odradzam owych dowodów ujawnienie, a doradzam dalsze trzymanie ich w tajemnicy.

> Dowody empiryczne pozyskane w drodze obserwacji wymagają
> jedynie potwierdzenia co do autentyczności ich rejestracji na fotografii

Zastanawia mnie, czy zdajesz sobie sprawę, ilu naukowców i pseudo-naukowców wypowiadało w życiu podobne zdanie, z nie mniejszą od Twojej determinacją, ilu po zdecydowaniu się na KROK DALEJ (czyt. comming-out) odchodziło z kwitkiem, a ilu bogatszych o doświadczenie korygowało swoje eksperymenty i w ogóle ścieżkę rozumowania, aby wreszcie, po wejściu na transparentną bieżnię z gęsto poustawianymi płotkami, w trudzie i znoju trzymania się naukowego aparatu poznania, odkryć coś faktycznie pożytecznego.
Lepiej jest jednak wybrać drogę na skróty, przecież to łatwiejsze

> a nie co do słuszności teorii na ich temat

Bo słuszność oczywiście jest z góry założona, gdyż komuś do czegoś potrzebna. Założyłeś ją trzymając dowody w tajemnicy, a naukowców którzy mogliby Twoje eksperymenty powtórzyć, z góry nazywając pogardliwie "naukowym lobby żydowskim elit" Rozumiem.

> Teoria jest konsekwencją z pozyskanych dowodów,
> dowody empiryczne są elementem pierwotnym w tej układance.

.. które wciąż leżą w ukryciu, czekając na lepsze czasy i mądrzejszych naukowców. Wszystko jasne.
Obiecany link do ciekawego artykułu, pozdrawiam,
bankomania(*)szukiwaniu-finansowego-graala/

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
31-08-2015 18:58 
 0 na 2
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)Odp: Dowody empiryczne, a teoria jasnowidzenia
>> Teoria jest konsekwencją pozyskanych dowodów z obserwacji doświadczeń empirycznych...

>.. które wciąż leżą w ukryciu, czekając na lepsze czasy i mądrzejszych naukowców. Wszystko jasne.

Ależ Jacku, jak na razie przedstawiony temat (co do sposobu funkcjonowania umysłu poza naszym środowiskiem materialnym, zobrazowany na fotografii) nie spotkał się z zainteresowaniem ze strony uczestników tego forum. Potrafię to zrozumieć i uszanować, ponieważ przeżyłem podobny szok kiedy uświadomiłem sobie co faktycznie zostało utrwalone.

Z identyfikacją zjawiska nie ma najmniejszego problemu ponieważ można je obejrzeć na kilku różnych zdjęciach tak jak ono wygląda w całości, od początku do końca. Obraz zjawiska telepatii wygląda zupełnie inaczej od obrazu pracy intuicji (jasnowidzenia). Zdjęcia te nie będą pokazane na forum z powodu regulaminu, zakładającego ich przejęcie na własność z chwilą publikacji. Zdjęcie o nazwie "buława" jest jedynie namiastką tego co mam do pokazania jako dowód.

Zdjęcia te czekają na poważne potraktowanie, o ile zajdzie taka potrzeba są dostępne do wglądu ew. technicznej analizy co do autentyczności. Wiem w jakich warunkach zostały wykonane, więc nie powinno być problemu z powtórzeniem doświadczenia. Zdaję sobie sprawę Jacku, że jest to dopiero początek i może właśnie dlatego wygląda on tajemniczo i jakby w ukryciu bo nikt tego jeszcze nigdzie poza forum nie publikował.

(31sierpień2015-ZbyszekzWarszawy)
31-08-2015 21:00 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> przeżyłem podobny szok kiedy uświadomiłem sobie co faktycznie zostało utrwalone

Wcale się nie dziwię emocjom, bo przecież o nie tu głównie chodzi.
pl.wikipedia.org/wiki/Pareidolia
Przeżyjesz je jeszcze niejeden raz.

> Obraz zjawiska telepatii wygląda zupełnie inaczej od obrazu pracy intuicji
>(jasnowidzenia). Zdjęcia te nie będą pokazane na forum z powodu regulaminu,
> zakładającego ich przejęcie na własność z chwilą publikacji. Zdjęcie
> o nazwie "buława" jest jedynie namiastką tego co mam do pokazania jako dowód.

Nie czytasz mnie uważnie. Nie pisałem o publikacji na forum, ale o oddaniu materiałów pod naukowe opiniowanie, co z prawami własności nie ma nic wspólnego.
Przy okazji dodam, że przed oddaniem do zaopiniowania musiałbyś wyznaczyć wiele korelacji zdarzeń np. działalność tak zwanego jasnowidza i notowanych fenomenów na zdjęcia, mierzenie czasu, odchyleń, oznaczeń itp.
Rzecz w tym, aby w niezależnym laboratorium to powtórzyli.
Kumasz bluesa.
Pokazywanie ich na Racjonaliście, zwłaszcza z Twoim komentarzem nic Ci nie da.
Zachęcam do wzmożonego szukania poważnych osób.

>Zdjęcia te czekają na poważne potraktowanie, o ile zajdzie taka potrzeba są dostępne do wglądu ew. technicznej analizy co do autentyczności.

Pozostaje Ci więc nakłonić do ich oglądnięcia kogoś - jak to piszesz - poważnego.
I mam nadzieję, że już coś w tej materii robisz. Poinformuj koniecznie o wynikach weryfikacji, ale nie przez kogoś takiego jak dr Pająk.
Jak koś poważnego, to rozumiemy że poważnego.

> Wiem w jakich warunkach zostały wykonane, więc nie powinno
> być problemu z powtórzeniem doświadczenia.

Ano właśnie. Wiara ponoć góry przenosi - życzę szczęścia w poszukiwaniach.

> Zdaję sobie sprawę Jacku, że jest to dopiero początek
> i może właśnie dlatego wygląda on tajemniczo i jakby w ukryciu
> bo nikt tego jeszcze nigdzie poza forum nie publikował.

Każde początki bywają trudne i tajemnicze, Zbyszku.
Fajnie, że chcesz to zweryfikować. Ty jako autor tych zdjęć bynajmniej nie możesz być obiektywny i mam nadzieję, że to rozumiesz. Powodzenia.


Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
02-09-2015 15:46 
 0 na 2
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)Odp: Dowody empiryczne, a opiniowanie
>Nie czytasz mnie uważnie. Nie pisałem o publikacji na forum, ale o oddaniu materiałów pod naukowe opiniowanie ... Rzecz w tym, aby w niezależnym laboratorium to powtórzyli. Kumasz bluesa.

Nie ma takiego kogoś co mógłby to zaopiniować, bowiem nie ma z czym porównać ani jak rozpatrzeć z braku podstaw teorii na taki dowód. Dowód wymusza opracowanie dla niego nowej teorii. Prawdopodobnie nie uda się również powtórzenie doświadczenia w niezależnym laboratorium bez odpowiedniego "jasnowidza". Może być tak że kluczowym elementem dla pozyskania dowodu jest zdolność "jasnowidza" do konwersji / transformacji emitowanego sygnału na taki co można go zarejestrować na nośniku materialnym.

Z reakcji ludzi na forum Racjonalista, wnoszę że nie jesteśmy gotowi do rozmawiania o zjawiskach niewidzialnych takich jak orby, skyfish, telepatia, intuicja(jasnowidzenie) - dla was jako "materialistów" nie istnieje nic czego nie widać, pomimo że można to coś zarejestrować i obejrzeć pośrednio jako materialny dowód. To bardzo dziwne podejście, bo promieniowania EM oraz cieplnego również nie widać ale jakoś nikt nie podważa ich obecności. Prawdopodobnie potrzebne jest oswojenie się z tematem.

Do czasu uznania i upowszechnienia poglądu co do autentyczności dowodu, ja nie jestem zainteresowany tym aby ktoś takie zdjęcie u siebie powtórzył - na tym polega jego wartość, że dowód jest jedyny i trudny do powtórzenia a jednocześnie zaprzeczający współczesnym poglądom nauki.

>Pozostaje Ci więc nakłonić do ich oglądnięcia kogoś - jak to piszesz - poważnego. I mam nadzieję, że już coś w tej materii robisz. Fajnie, że chcesz to zweryfikować. Ty jako autor tych zdjęć bynajmniej nie możesz być obiektywny i mam nadzieję, że to rozumiesz.

Nie mam zamiaru nikogo na siłę uszczęśliwiać, jeśli ktoś interesuje się takimi zagadnieniami a omawiane dowody mogą pomóc jemu w naukowym wyjaśnieniu dociekań, powinien sam do mnie trafić ... dlatego od czasu do czasu wspominam o tym na forum . Co więcej, uważam że forum Racjonalista powinno uczestniczyć / pośredniczyć w upowszechnianiu rozsądnych poglądów, wynalazków oraz odkryć nieznanych nauce poprzez zachęcanie do zabrania głosu ludzi uczestniczących w popularyzowaniu zagadnień a ciekawsze powinien objąć swoim patronatem.

Ja, jako autor tych zdjęć nie muszę ich weryfikować ... mogę wstępnie zaopiniować podobne dowody ponieważ mam bazę archiwów z jaką mogę je porównać. Szczegółowa analiza polega na laboratoryjnym badaniu poszczególnych pikseli i ich algorytmie pojawiania się w przestrzeni fotografii. Tak więc, obiektywizm oceny dowodu polegać może jedynie na sprawdzeniu jego autentyczności a nie tego co on sobą przedstawia ... to wyjaśnić może jedynie autor bo wie skąd zdjęcie pochodzi lub naukowa teoria.

>A propos - jak przebiegła lektura mojego artykułu?

Wykazałeś się dużym wyczuciem tego nad czym obecnie pracuję, to twój dar intuicji. Interesuje mnie przestrzenny układ i grupowanie losowych zjawisk. Uważam że rozkład ten ma związek z konstrukcją / budową przestrzeni. Domniemam że składa się ona z elementów widzialnych i niewidzialnych na kształt trójkątów Sierpińskiego, przypominając budowę kryształu kwarcu gdzie jego niewidzialna strona to odwrócona podstawą do góry część piramidy. Taki pogląd ma potwierdzenie w obserwacji zjawisk znanych jako fraktale czy hologram, wyjaśnia również naturę czasu ... więcej o tym we właściwym wątku.

(2wrzesień2015-ZbyszekzWarszawy)
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Nie ma takiego kogoś co mógłby to zaopiniować, bowiem nie
> ma z czym porównać ani jak rozpatrzeć z braku podstaw teorii na
> taki dowód

Jest to pogląd, który jakoś służy niektórym osobom i buduje ich morale - szkoda tylko, że nieprawdziwy. Psychologowie i biolodzy nieustannie prowadzą doświadczenia w temacie intuicji i telepatii.

> Dowód wymusza opracowanie dla niego nowej teorii

Dowód - jeśli rzeczywiście nim jest, a w Twoim przypadku jest to wciąż obiektywnie wątpliwie - najczęściej daje się umieścić w <istniejącej> teorii, w najlepszym przypadku ją poszerza i modyfikuje w małym stopniu. A nie nowej. Rozumiem Twoje nadzieje, ale z tego, co widzę masz po 50tce i może pora wreszcie dojrzeć i ujrzeć, jak wygląda dziś rzeczywistość nowych odkryć.

> Prawdopodobnie nie uda się również powtórzenie doświadczenia
> w niezależnym laboratorium

To w takim razie gratuluję. Masz już odpowiedź, choć jeszcze nie stać Cię na wyciągnięcie z niej wniosku - i tak chyba zostanie.

> bez odpowiedniego "jasnowidza". Może być tak że kluczowym
> elementem dla pozyskania dowodu jest zdolność "jasnowidza"
> do konwersji / transformacji emitowanego sygnału na taki co
> można go zarejestrować na nośniku materialnym.

Problem chyba również w tym, że jeszcze się taki jasnowidz nie narodził, który byłby tym, za kogo się podaje. Różnych grup i organizacji weryfikujących jasnowidzów jest sporo. Dają do tego pokaźne sumy nagród, jeśli zdolności się potwierdzą. I nie mów mi, że pieniądze nie przydałyby się np. takiemu Jackowskiemu np. za "szkalowanie" go w mediach przez insp. Sokołowskiego.
Dlatego właśnie m.in. Twoja metodologia jest podejrzana, przynajmniej dla mnie, bo dla Ciebie wcale taka być nie musi. Ja z tym problemu nie mam, nie mają jej i naukowcy .

> Z reakcji ludzi na forum Racjonalista, wnoszę że nie jesteśmy
> gotowi do rozmawiania o zjawiskach niewidzialnych takich jak orby,
> skyfish, telepatia, intuicja(jasnowidzenie)

Jest dokładnie odwrotnie - jesteś tu u nas krótko, co jakiś czas o telepatii czy intuicji rozmawiamy i bynajmniej nie jest to temat tabu. Nawet pojawiają się czasem tematy z pogranicza i forumowicze rzutko w owych wątkach uczestniczą.

> dla was jako "materialistów" nie istnieje nic czego nie widać

I znów pudło. Bardzo często rozmawiamy tu o pojęciach abstrakcyjnych, których pełno np. w matematyce.
Również fizyka kwantowa pełna jest założeń i zjawisk, które trudno zobaczyć.

> pomimo że można to coś zarejestrować i obejrzeć pośrednio

Skoro można obejrzeć pośrednio, to błędem jest mówienie, że tego nie widać - a tak napisałeś wyżej.
Zwracam Ci uwagę na tą logiczną niekonsekwencję trzeci raz.

> jako materialny dowód. To bardzo dziwne podejście, bo
> promieniowania EM oraz cieplnego również nie widać ale
> jakoś nikt nie podważa ich obecności

Nie wiem, gdzie Tu widzisz problem. Skoro Twoich doświadczeń - jak sam napisałeś - nie można powtórzyć, a istnienie jasnowidzów jak dotąd znalazło potwierdzenia w rzeczywistości w licznie zero (nigdy nie udało sie ich pozytywnie zweryfikować np. poprzez podwójną ślepą próbę) to zastanów się, o czym to świadczy.
Promieniowanie ma tą cechę, że obiektywnie istnieje, jest jakoby "na zawołanie" w dowolnym laboratorium, które dysponuje odpowiednią aparaturą. Twoje porównanie jest całkowicie nietrafione.

> Prawdopodobnie potrzebne jest oswojenie się z tematem.

Prawdopodobnie potrzebne jest oswojenie się przez Ciebie z wiedzą o zjawiskach, o których jeszcze nie wiesz. Np. z iluzją grupowania i pareidolią.

> Do czasu uznania i upowszechnienia poglądu, co do autentyczności dowodu
> ja nie jestem zainteresowany tym aby ktoś takie zdjęcie u siebie
> powtórzył

Aby dowód stał się powszechnie znany i uznawany za autentyczny - trzeba opracować metodę, która uzyskanie go powtarza.
Ty postulujesz propagowaniem 'autentyczności' dowodów na zasadach religii i wiary, używając metod nieco skrywanej propagandy, a taka metoda jest nauce z natury rzeczy obca.

> na tym polega jego wartość, że dowód jest jedyny i trudny
> do powtórzenia a jednocześnie zaprzeczający współczesnym
> poglądom nauki.

Samo mówienie o dowodach ma zdecydowanie niską wartość poznawczą, co jednocześnie nie kwestionuje wartości rozrywkowej aspirujących do miana dowodów eksperymentów.

> jeśli ktoś interesuje się takimi zagadnieniami a omawiane dowody
> mogą pomóc jemu w naukowym wyjaśnieniu dociekań, powinien sam do
> mnie trafić ...

Życzę powodzenia w oczekiwaniu.

c.d.n.
03-09-2015 17:27 
 0 na 2
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)Odp: Dowody empiryczne, a ich pozyskanie
>... Psychologowie i biolodzy nieustannie prowadzą doświadczenia w temacie intuicji i telepatii... organizacji weryfikujących jasnowidzów jest sporo... Dlatego właśnie m.in. Twoja metodologia jest podejrzana ... Ja z tym problemu nie mam, nie mają jej i naukowcy .

Skoro naukowcy nie mają problemu w temacie intuicji i telepatii, to po co nieustannie prowadzą doświadczenia ? Czego oni szukają ? Dlaczego nie zostało to zweryfikowane przez różne organizacje ? Czy aby nie dlatego, że stosują niewłaściwą metodologię ? Dlatego właśnie zastanawiałem się nad przyczyną negatywnych wyników u naukowców stwierdzając :

>> ... Może być tak, że kluczowym elementem dla pozyskania dowodu jest zdolność "jasnowidza" do konwersji emitowanego sygnału na taki co można go zarejestrować na nośniku materialnym.

>Również fizyka kwantowa pełna jest założeń i zjawisk, które trudno zobaczyć. Skoro można obejrzeć pośrednio, to błędem jest mówienie, że tego nie widać - a tak napisałeś wyżej. Zwracam Ci uwagę na tą logiczną niekonsekwencję trzeci raz.

Ależ Jacku, tu nie ma żadnej niekonsekwencji - bezpośrednio nieuzbrojonym okiem nie zobaczysz jak wygląda to zjawisko, wzrok nie rejestruje go w czasie jego trwania. Zjawisko to widoczne jest jedynie na materiałach pozyskanych z doświadczenia i nie ma problemu z jego identyfikacją. Sytuacja jest podobna do fotografii gdzie widać smugę kondensacji pary wodnej po przelocie samolotu wraz z samolotem co tą smugę zostawił.

>Promieniowanie ma tą cechę, że obiektywnie istnieje, jest jakoby "na zawołanie" w dowolnym laboratorium, które dysponuje odpowiednią aparaturą. Twoje porównanie jest całkowicie nietrafione.

Z rejestracją telepatii i intuicji jest podobnie, można je zarejestrować "na zawołanie" w dowolnym czasie, jedynie trzeba znać tą odpowiednią metodologię. To zjawisko jest obecne w naszej przestrzeni tak samo jak i wspomniane promieniowanie EM.

>... Ty postulujesz propagowaniem 'autentyczności' dowodów na zasadach religii i wiary, używając metod nieco skrywanej propagandy, a taka metoda jest nauce z natury rzeczy obca. ... Samo mówienie o dowodach ma zdecydowanie niską wartość poznawczą ...

Nie tylko na podstawie wiary ponieważ przedstawiłem dowody w postaci fotografii. Widać na nich, że myśl można sfotografować a skoro jest to możliwe to przecież intuicja i telepatia działające na podobnej zasadzie również można sfotografować. Jak na razie jest to informacja, a kiedy zajdzie taka potrzeba można ją sprawdzić.

(3wrzesień2015-ZbyszekzWarszawy)
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Skoro naukowcy nie mają problemu w temacie intuicji i
> telepatii, to po co nieustannie prowadzą doświadczenia ?
> Czego oni szukają ?

Temat nie jest do końca wyczerpany, jak w fizyce, czy innych naukach.
Jest jeszcze sporo do odkrycia metodologią naukową (nie mylić z para-naukową).

> Dlaczego nie zostało to zweryfikowane przez różne organizacje ?

To, czyli co?

> zastanawiałem się nad przyczyną negatywnych wyników
> u naukowców stwierdzając

Aby stwierdzić, że wyniki są negatywne, trzeba znać te doświdczenia, interesować się kto i jakie robi, dużo czytać m.in. żurnali branżowych. Gatuluję wielkiej wiedzy, Zbyszku i śmiałości w uogólnionych ocenach.

> bezpośrednio nieuzbrojonym okiem nie zobaczysz jak wygląda
> to zjawisko, wzrok nie rejestruje go w czasie jego trwania.
> Zjawisko to widoczne jest jedynie na materiałach pozyskanych
> z doświadczenia

Czyli jednak wg Ciebie można zobaczyć. Basta, nie mieszaj ludziom w głowach.

> Sytuacja jest podobna do fotografii gdzie widać smugę
> kondensacji pary wodnej po przelocie samolotu wraz z
> samolotem co tą smugę zostawił.

Ciekawe, czy czasem wpadnie Ci do głowy, aby zastanowić się, czy tylko podobna..

>Z rejestracją telepatii i intuicji jest podobnie, można je zarejestrować "na zawołanie" w dowolnym czasie, jedynie trzeba znać tą odpowiednią metodologię

Ciekawe, że sam przecież napisałeś wcześniej, że jest nie do powtórzenia.

> To zjawisko jest obecne w naszej przestrzeni tak
> samo jak i wspomniane promieniowanie EM.

Wierzącego nic nie przekona, ża białe jest białe a czarne czarne, jeśli on wierzy inaczej.

>Nie tylko na podstawie wiary ponieważ przedstawiłem dowody w postaci fotografii.

Dowody na co?

> Widać na nich, że myśl można sfotografować

Pytałem Cię wielokrotnie o warunki robienia tych zdjęć, z konsekwencją odmawiałeś podania, co dla mnie końćzy kwestię.

> a skoro jest to możliwe to przecież intuicja i telepatia
> działające na podobnej zasadzie również można sfotografować.

Na co dowody wciąż masz czysto subiektywne, a nikogo sensownego z grona naukowców jakoś zainteresować nimi nie potrafisz. Jesteś człowiekiem wielkiej wiary, Zbyszku.

> Jak na razie jest to informacja, a kiedy zajdzie taka potrzeba
> można ją sprawdzić.

Napisałeś "kiedy zajdzie taka potrzeba można ją sprawdzić". A jeszcze nie zaszła? Co stoi na przeszkodzie, by zaszła?
Bywaj zdrów Zbyszek, życzę owocnych dociekań, zwłaszcza w temacie pareidolii

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Dowody empiryczne, a opiniowanie
Ciąg dalszy:

> obiektywizm oceny dowodu polegać może
> jedynie na sprawdzeniu jego autentyczności a nie tego co on
> sobą przedstawia ... to wyjaśnić może jedynie autor bo wie skąd
> zdjęcie pochodzi lub naukowa teoria.

Może Cię rozczaruję, ale historia uczy, że często to nie autor eksperymentu lub świadek danego fenomenu był osobą wyjaśniającą. Tak bywa zwłaszcza np. w przypadkach pojawiania się domniemanych podobizn świętych i osób kultu na szybach, czy na ścianach bloków.

>>A propos - jak przebiegła lektura mojego artykułu?
>Wykazałeś się dużym wyczuciem tego nad czym obecnie pracuję, to twój dar intuicji.

Każdy widzi, co chce widzieć. Złapałeś główną tezę artykułu? Nie napawa ona optymizmem osób, które ulegają iluzji grupowania i kontroli
Cytat:
Iluzja kontroli potrafi nas całkowicie zaślepić, odgradzając nas od sygnałów płynących z otoczenia inwestycyjnego (stan gospodarki, kryzysy, stadne zachowania inwestorów).
Iluzja grupowania - za sprawą tego złudzenia jesteśmy w stanie dostrzec wzorce wszędzie tam, gdzie występują jakiekolwiek nieregularności. (..) Gdy notujemy straty, a skład portfolio wymaga korekty co wtedy robią inwestorzy? Dobierają kolejną spółkę, która ich zdaniem idealnie dywersyfikuje ich ryzyko i pasuje tym samym do strategii inwestycyjnej. Bez żadnych gwarancji na to, że takie postępowanie ma większy sens niż losowy dobór spółek do portfolio, co udowodniły niejednokrotnie badania naukowe.


Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Dowody empiryczne, a teoria jasnowidzenia
A propos - jak przebiegła lektura mojego artykułu?

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Belfer00 (720 punktów)Odp: Dowód, a poszlaka
>Czy jest jakaś racjonalna (prawdziwa zawsze, a nie w zależności od tego jak komu pasuje) definicja
>"dowodu" i "poszlaki" ?
>A teraz taki abstrakcyjny przykład, może pomocny w określeniu definicji.
>Ktoś ma mechaniczny zegarek w ręku. Kręci koronką i widzi, że ruszają się wskazówki. Mówi: Kręcę
>koronką, a w tym momencie poruszają się wskazówki. Jest to dowód na to, że w środku jest mechanizm,
>zębatkowo-przekładniowy (improwizuję) z napędem sprężynowym, który powoduje ruszanie się wskazówek.
>Bo widział nie raz zegarki, wie że tak się robi. Ten ma pierwszy raz w ręku, widzi tylko tarczę, ale
>zakłada, że musi być tak samo jak w każdym innym.
>Otwiera zegarek...a tam...tresowana mrówka, która pod wpływem stymulacji koronką zaczyna się ruszać
>i obraca wskazówki.
>Czy on ma prawo mówić o "dowodzie" czy tylko o "poszlace", "założeniu", "przypuszczeniu" ?
>W moim odczuciu dowód to jest coś ZAWSZE, NA ZAWSZE, FOREVER and EVERYWHERE -> TRUE. Wystarczy, że
>TYLKO W JEDNYM przypadku jest możliwość, że będzie FALSE, to nie można tego nazywać dowodem.
>A tutaj on nie miał dowodu, bo pewność 100% co jest w środku mógł mieć tylko po otworzeniu zegarka i
>osobistym zobaczeniu co tam się dzieje w środku.

Kilka zdań merytorycznego wyjaśnienia (odnośniki odsyłają do pracy K. Trzęsicki "Logika", 2012). Dowodzenie ("dowód" w sensie procedury) to znajdowanie twierdzeń, z których wynika dowodzona teza[s. 236.]. Ale wniosek wynika z przesłanek jedynie we wnioskowaniu dedukcyjnym[s. 229.], charakterystycznym dla nauk matematycznych i logiki[s. 245.], i tylko tam stosuje się dowodzenie. W naukach przyrodniczych, społecznych, humanistycznych (więc i w filozofii i w teologii) stosuje się przede wszystkim wnioskowanie indukcyjne, "wychodzące" poza to, co dane w przesłankach[s. 245.]. W takim wnioskowaniu przesłanki mogą jedynie uprawdopodobniać wniosek[s. 245.]. "Wiedza pewna" jest w tych naukach nieosiągalna, można uzyskać jedynie "wiedzę prawdopodobną". Niekiedy (np. w naukach prawnych) określa się jako "dowód rzeczowy" dane empiryczne, które są warunkiem wystarczającym uznania dowodzonej tezy[s. 238.], a jako "dowód poszlakowy" ("poszlakę") materiał uprawdopodobniający uzasadnianą tezę[s. 259.]. Jednak w rzeczywistości dane empiryczne mogą jedynie służyć rozumowaniu indukcyjnemu, czyli uprawdopodobniać tezę. Tzw. "dowód" czyni to po prostu znacznie silniej niż "poszlaka". Np. "dowód" z obecności DNA sprawcy może mieć błąd rzędu 1/setki milionów i to już w praktyce uważa się za pewność. Istotne jest też by wnioskowanie było poprawne merytorycznie i formalnie (zgodne z regułami).
Mówiąc krótko: w naukach z wyjątkiem matematyki i logiki nie mamy do czynienia "tak naprawdę" z dowodami, tylko z poszlakami. A jednak np. nauki przyrodnicze odniosły i odnoszą od 300 lat sukcesy w zdobywaniu wiedzy o świecie. Jak to jest możliwe? Einstein powiedział "Bóg jest wyrafinowany, ale nie złośliwy" (oczywiście miał na myśli panteistyczne "Bóg = natura"). Czyli jeśli przeważnie w zegarkach są mechanizmy, a nie tresowane mrówki, to możemy ostrożnie zakładać, że i tym razem tak będzie (brzytwa Ockhama). Ale ostrożnie. Przestępstwo mógł popełnić bliźniak jednojajowy o identycznym DNA. Efekt fizyczny, który dotychczas tłumaczono mechanizmem "A", tym razem może być wynikiem mechanizmu "B". Le Verrier rachunkiem perturbacyjnym dla Urana odkrył Neptuna, ale kiedy wykonawszy rachunek dla Merkurego zapostulował istnienie Wulkana, to go nie znalazł. Efekt obecnie tłumaczy się w ramach OTW. Pozdrawiam, mając nadzieję, że pomogłem.
kyoumass (12 punktów)
>Witam.
>Czy jest jakaś racjonalna (prawdziwa zawsze, a nie w zależności od tego jak komu pasuje) definicja
>"dowodu" i "poszlaki" ?

Nie ma. Dowody można dobierać subiektywnie wg własnej - jak to się za komuny mawiało - optyki. Ot zwykły spór między kreacjonistą a ewolucjonistą. Dla tego pierwszego samym dowodem będzie Biblia, czego za dowód nie uzna racjonalista. Nawet gdy obaj będą odwoływali się do badaczy naukowych, to dla pierwszego "dr" Hovind będzie autorytetem ws. kreacjonizmu, a dla ewolucjonisty bełkotem faceta, który zaczął doktorat słowami "Hello, my name is...".

Aby dyskusja miała w ogóle charakter merytoryczny, należy ustalić co uznajemy za dowody, jakimi autorytetami będziemy opierać swoje opinie i czy obaj wyrażamy zgodę na bezapelacyjne uznanie tych dowodów i autorytetów w dyskusji. Jedynie wówczas możesz mówić o jakimkolwiek "dowodzie", gdyż obie strony uznają dany argument za "dowód". W przeciwnym wypadku dochodzi właśnie do tego o czym piszesz - kończeniu dyskusji na spazmatycznym zdaniu: "Jak można zaprzeczać takim / owakim dowodom!".
tarkas (6 punktów)
Poprzez dowód rozumie się niepodważalną prawdę, która ma służyć poparciu niepodważalnych faktów. Poszlaka to domniemanie, przypuszczenie
]88[ (48 punktów)
Myślę, że nie istnieje coś takiego jak dowód w takim sensie jak rozumie się potocznie. Uważam, że nic nie jest pewne jak min. Kartezjusz - " Pewne jest, że nic nie jest pewne". A skoro tak to dowody nie są dowodami przynajmniej nie takimi jakimi chcielibyśmy, by były.

Dowody te istniejące zaś opierają się na obserwacjach, obliczeniach itd... Myślę, że jeśli mowa o dowodzie to powinniśmy raczej stawiać stwierdzenie "możliwość zawsze prawdy" i jeśli nie ma jakiś zastrzeżeń uznać coś za możliwą prawdę(dowód w sensie potocznym).

Dyskusja, więc powinna polegać na stawianiu zdania i próbie znalezienia możliwości, że zdanie nie jest prawdą. Jeśli coś będzie dowodem w sensie potocznym to nie powinna istnieć nieprawdziwa możliwość spełnienia tego zdania i zawsze zdanie powinno dawać nam odpowiedzieć prawdziwą.

Zdefiniuje, więc to tak:

Poszlaką wg mnie jest to co przypuszczalnie jest zawsze prawdziwe i dopuszcza posiadanie nieprawdziwej możliwości, bo nie mamy pojęcia czy zawsze coś prowadzi do prawdy.
Dowodem coś co pokazuje, że zawsze zdanie jest prawdziwe i nie znaleziono podczas sprawdzenia ani jednej możliwość kłamstwa opartej na obserwacji/ obliczeniu itd. Sprawdzenie musi polegać na stwierdzeniu, że tak raczej jest zawsze i wyjaśnieniu dlaczego. Sprawdzenie te ma ocenić prawdziwość każdej możliwości.

Nie można oczywiście udowadniać, że obliczenia są prawdziwe/nieprawdziwe, jeśli sami nie potrafimy ich zrobić i pokazać dlaczego są takie, a nie inne. Wyniki obliczeń zaś mogą tylko służyć jako argument tym, którzy znają się w temacie i potrafią przekonać, że są to wyniki zawsze prawdziwe lub w przeciwnym przypadku potrafią wykazać nieprawdziwe wyniki pokazując tym samym, że nie zachodzi prawda.

A więc w praktyce w słowach "Bóg jest wszechmocny". Istnieje możliwość, że jest to nieprawda i brakuje dowodów(powodów do uznania przez każdego człowieka), że zawsze jest to prawdziwe zdanie, ponieważ nikt nie zaobserwował Boga, nie jest wstanie pokazać każdemu człowiekowi, że Bóg istnieje i że to właśnie Bóg jest wszechmocny, a nie inna istota, bo wtedy Bóg musiał by zrobić przed człowiekiem wszystko, by mu to udowodnić, więc jest to raczej nie do udowodnienia przez człowieka i wchodzi raczej w boskie kompetencje.

Także, człowiek musiałby być Bogiem, aby stwierdzić, że tak jest w istocie i wtedy mamy potoczny dowód. Natomiast taki prawdziwy dowód w rozumieniu potocznym jest raczej nie jest możliwy (nie dopuszczającym omylności)

Zdanie "Bóg nie jest wszechmocny" nie jest też poszlaką, bo nie ma powodów do tego, by uznać, że może to zdanie jest prawdą i nie ma możliwości kłamstwa, ani nie jest dowodem, bo nie istnieje możliwość sprawdzenia przez każdego zdrowego człowieka czy jest tak w rzeczywistości zawsze. Jednym słowem jest to raczej wymysł!

Istnieją też wymysły potrzebne do wyjaśnienia zjawisk zachodzących tzw. hipotezy. Wymysły potrzebne(hipotezy) charakteryzuje to, że wynikają z poszlak/dowodu i potrzeby wyjaśnienia mechanizmu/zjawiska.
Hipotezą na każde zjawisko może być Bóg, ponieważ Bogiem można wyjaśnić wszystko i czasem może wydawać się to jedną z możliwości rozwiązania. Co jednak pragnę zaznaczyć Bóg obecnie nie jest poszlaką i dowodem, a to jest konieczne by traktować Boga jako coś możliwie istniejącego( realnego) nawet poza światem naszym! Żeby uznać istnienie Boga musi przynajmniej Bóg się kontaktować z każdym człowiekiem tak, żeby mógł określić człowiek, że to Bóg, a nie kto inny.

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365