Dziś o północy Pink Floyd wydał nową piosenkę "Hey Hey Rise Up", w której David Gilmour i Nick Mason dołączają do Guya Pratta i Nitina Sawhneya, z niezwykłym wokalem Andrija Khlyvnyuka z ukraińskiego zespołu Boombox. Gilmour, który ma ukraińską synową i wnuki napisał na TT: "My, jak wielu, odczuwamy wściekłość i frustrację z powodu tego nikczemnego aktu inwazji na niezależny, pokojowy demokratyczny kraj, i za mordowania jego mieszkańców przez jedną z głównych potęg świata". David Gilmour zobaczył nagranie Andrija Khlyvnyuka na Instagramie. Brytyjski muzyk skrzyknął kolegów - na perkusji gra oczywiście Nick Mason, na basie Guy Pratt, a klawisze obsługuje Nitin Sawhney - i 30 marca, podczas utrzymanej w tajemnicy sesji, zarejestrowali piosenkę z wykorzystaniem pobranej z sieci partii wokalnej Chływniuka. Ukrainiec nie mógł tego zaśpiewać specjalnie dla nich, nawet na odległość, bo kilka dni wcześniej dostał się pod ostrzał moździerzowy i odłamek trafił go w twarz. Kiedy leżał w szpitalu, odebrał telefon z Anglii. "Puściłem mu fragment utworu, a on dał mi swoje błogosławieństwo. Mam nadzieję, że w przyszłości zrobimy coś razem osobiście" - mówi Gilmour. Pink Floyd obudowali linię wokalną Chływniuka zupełnie nową aranżacją, w dobrze znanym, swoim stylu, z długą solówką gitarową Gilmoura. Słów tu rzeczywiście wiele nie trzeba - przemawiają dźwięki i obrazy klipu nakręconego przez Mata Whitecrossa, reżysera m.in. głośnych dokumentów "Droga do Guantanamo" i "Doktryna szoku". youtu.be/saEpkcVi1d4 |