Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin Ritchie Blackmore .... po prostu, jeden z najlepszych i najbardziej niedocenianych gitarzystów, jacy kiedykolwiek byli.
Urodzony 14 kwietnia 1945 roku w Weston-super-Mare w zachodniej Anglii, ale wychowany w Heston, na przedmieściach zachodniego Londynu, Ritchie Blackmore miał 12 lat, kiedy dostał swoją pierwszą gitarę. Czarna akustyczna Framus, kosztowała rodziców 5 funtów i kosztowała Ritchiego rok lekcji gry na gitarze klasycznej, co było warunkiem postawionym przez jego ojca. Ale chłopiec działał szybko. Sam przyznał, że był słabym uczniem, a w szkole miał tylko jedną ambicję. Nie obchodziło go, co nauczyciele sądzą o jego wysiłkach naukowych byleby tylko uznali, że jest świetnym gitarzystą. Znalazł sobie korepetytora. Otwierając książkę telefoniczną, odszukał swojego ulubionego gitarzystę, Big Jima Sullivana, i odkrył, że mieszka on zaledwie kilka kilometrów stąd. Wkrótce Blackmore zapukał do drzwi swojego bohatera, z gwiazdkami w oczach i gitarą w ręku, a lekcje zaczęły się niemal natychmiast. Każdy gitarzysta - mówił Big Jim swojemu uczniowi - może papugować solówki nagrane przez innych. Ale wielki gitarzysta tworzy swoje własne. W wieku 13 lat Blackmore grał w zespole skiffle; w wieku 15 lat pracował na lotnisku w Londynie, uczył się obsługiwać nadajniki radiowe i oszczędzał na nową, "prawdziwą" gitarę elektryczną - Hofner Club 50. Jego pierwszy zespół, Dominators, powstał wraz ze szkolnym kolegą Mickiem Underwoodem; po nim przyszły inne, o takich nazwach jak Satellites i Mike Dee & The Jaywalkers, zanim rok 1962 przyniósł mu przedsmak małej sławy, jako członkowi teatralnego zespołu Screaming Lord Sutch's Savages. A pod koniec roku wraz z Underwoodem był członkiem Outlaws, najbardziej pionierskiego brytyjskiego producenta płyt, Joe Meeka, który stał się jednym z czołowych producentów muzycznych. Przez lata wyrobił sobie opinię zdolnego rzemieślnika przebojów. Podobno w ogóle nie miał słuchu muzycznego, był despotą, ale także dźwiękowym geniuszem.
Ekscytacja Ritchiego rock 'n' rollem, Elvisem, Tommy Steelem, wczesne wpływy to Duane Eddy, Buddy Holly, Cliff Richard, The Shadows, Hank B. Marvin i... słuchanie Radia Luxembourg - energia i wrażenie były niepodobne do niczego, co wcześniej słyszał . W tamtym momencie wszystko, co pozwalało mu uciec od szkoły, było dla niego w porządku.
Wielu gitarzystów z ówczesnej "sceny" stało się później legendami; Clapton, Beck, Page, Blackmore. W 1965 roku Blackmore wydał swój pierwszy solowy singiel "Little Brown Jug", a następnie założył nowy zespół, The Musketeers - instrumentalną trójkę, której występ sceniczny rozpoczynał się od szermierki muzyków. Zespół ten nie przetrwał długo, podobnie jak występy z Neil Christian's Crusaders czy Screaming Lord Sutch's Roman Empire. Wokół niego skupiali się jednak inni muzycy - Nick Simper, basista nieżyjącego już zespołu Johnny Kidd's Pirates. Perkusista Ian Paice i wokalista Rod Evans z The Maze, a także klawiszowiec Jon Lord z The Artwoods. Powoli zaczął powstawać nowy zespół, który jeszcze wolniej metamorfozował w Deep Purple. Wczesna koncepcja Purpli, polegająca na połączeniu rocka i klasyki, jest często postrzegana jako dziecko Jona Lorda, ale zainteresowania muzyczne samego Ritchiego również skłaniały się w tym kierunku, chociaż Ritchi nie przepadał za tego typu koncertami, ponieważ były bardzo ustrukturyzowane, a kiedy gra się z muzykami klasycznymi, oczekują, że będziesz grał bardzo cicho. W przypadku rock'n'rolla trudno jest uzyskać dobry dźwięk, grając bardzo cicho.
Koncert na zespół i orkiestrę" Lorda stał się czwartym albumem Purpli, po tym jak trzy wcześniejsze płyty sprawiły, że oryginalny skład zespołu rozpadł się, a następnie ponownie połączył wokół wokalisty Iana Gillana i basisty Rogera Glovera. Purple zaczęli działać, a w ciągu następnych pięciu lat kolejne albumy - "In Rock", "Machine Head", "Fireball", "Made in Japan" i "Who Do We Think We Are" - świadczyły o alchemicznej genialności tego, co do dziś uważane jest za "klasyczny" skład Purple.
Jednak konflikty osobowościowe doprowadziły do odejścia Gillana i Glovera, a David Coverdale poprowadził grupę przez dwa kolejne albumy, "Burn" i "Stormbringer", jednak w połowie dekady Blackmore był już na wylocie. Było kilka punktów zapalnych, które doprowadziły do odejścia Blackmore'a, ale wśród nich było właśnie sztywne skupienie Purple na samodzielnie skomponowanym materiale.
W końcu narodził się Rainbow i w ciągu następnej dekady Blackmore pozostał jednym z najbardziej niezawodnych przedstawicieli hard rocka.
Ritchie Blackmore: Jednym z powodów, dla których zająłem się gitarą, było to, że nie chciałem z nikim rozmawiać. Naprawdę czułem się nieswojo rozmawiając z ludźmi, więc wziąłem gitarę, aby móc się za nią ukryć. Nie czuję się komfortowo wyjaśniając rzeczy, ponieważ mój mózg nie działa w ten sposób
Wprost z albumu fotograficznego: młody Ritchie Blackmore pozuje z jedną ze swoich pierwszych gitar. Zdjęcie dzięki uprzejmości Ritchiego Blackmore'a.
pbs.twimg.(*)cAEPJfv?format=jpg&name=medium