Racjonalista - Strona głównaDo treści
Racjonalistyczna Inkwizycja?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
09-03-2008 19:57Adrian Sadura (0 punktów)Racjonalistyczna Inkwizycja?
Ocena 1 na 1
Od pewnego czasu zastanawiam się nad pewną teoretyczną możliwością- wyobrażam sobie, że nauka stopniowo wypiera religię z życia ludzi. W końcu ją przeważa i spycha na coraz dlaszy margines. Powstają kolejne ograniczenia życia religijnego. Kolejne usystematyzowania prawne tego, w co ludzie mogą a chcą wierzyć. I tu pojawia się małe pytanie- czy w końcu doszłoby do tego, że za posiadanie Biblii groziłoby krzesło, a fanatyczni przez swoją wiarę w naukę opętani inkwizytorzy z naukową precyzją ścigać każdego.. kto wierzy w coś jeszcze? CZY LUDZIE ZMIENIĄ SIĘ NA PRZESTRZENI WIEKÓW? Jak na razie- czytając wypowiedzi zarówno ateistów jak i wierzących na różnych popularnych portalach jestem przerażony nasuwającą mi się odpowiedzią na to pytanie. Może i są motłochem, ale cóż z motłochem wygra..?
Pozdrawiam
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Kelly (2051 punktów)
>Od pewnego czasu zastanawiam się nad pewną teoretyczną możliwością- wyobrażam sobie, że nauka stopniowo wypiera religię z życia ludzi. W końcu ją przeważa i spycha na
>coraz dlaszy margines. Powstają kolejne ograniczenia życia religijnego. Kolejne usystematyzowania prawne tego, w co ludzie mogą a chcą wierzyć. I tu pojawia się małe pytanie- czy w końcu doszłoby do tego, że za posiadanie Biblii groziłoby krzesło, a fanatyczni przez swoją wiarę w naukę opętani inkwizytorzy z naukową precyzją ścigać każdego..
Chyba nikt nie wątpi, że dopiero wtedy nastąpiłaby katastrofa. Zresztą taki stan nie mógłby trwać długo. Wkrótce ludzie powróciliby do religii, a ateiści byliby spostrzegani jeszcze gorzej niż teraz.

>Jak na razie- czytając wypowiedzi zarówno ateistów jak i wierzących na różnych popularnych portalach jestem przerażony nasuwającą mi się odpowiedzią na to pytanie.
Ja też. Dlatego mam naiwną nadzieję, że pewnego dnia nastąpi koniec z podziałem na świat wirtualny i realny; koniec ze słit-blogami, których autorki noszą nazwisko "Po tatusiu"; koniec z chamskimi komentarzami; głupimi, a czasem nieprzyzwoitymi żartami; z czatami pełnymi nieuchwytnych zboczeńców i gangami rozsyłającymi sobie pornografię dziecięcą; Koniec z obrażaniem, wyzywaniem, poniżaniem; Koniec z bezprawiem i brakiem kontroli - koniec z anonimowością w Internecie!

>Może i są motłochem, ale cóż z motłochem wygra..?
Miejmy nadzieję, że... my.
Michał Rostecki (83 punktów)
>Ja też. Dlatego mam naiwną nadzieję, że pewnego dnia nastąpi koniec z podziałem na świat wirtualny i realny; koniec ze słit-blogami, których autorki noszą nazwisko "Po tatusiu"; koniec z chamskimi komentarzami; głupimi, a czasem nieprzyzwoitymi żartami; z czatami pełnymi nieuchwytnych zboczeńców i gangami rozsyłającymi sobie pornografię dziecięcą; Koniec z obrażaniem, wyzywaniem, poniżaniem; Koniec z bezprawiem i brakiem kontroli - koniec z anonimowością w Internecie!

Ty żartujesz, czy serio chcesz znieść anonimowość w Internecie? Jeżeli to drugie, to chyba Bóg Państwa-Niani i irracjonalny zamordyzm nad Tobą czuwają.
Kelly (2051 punktów)
>Ty żartujesz, czy serio chcesz znieść anonimowość w Internecie?
Niestety, formalnie się nie da. Ale byłabym naprawdę szczęśliwa, gdyby po prostu panowały pewnego rodzaju zasady, a ukrywanie swojej tożsamości byłoby tak niekulturalne, że np. forach ludzie nie chcieliby rozmawiać z anonimami . Oczywiście byłoby niezbędne przerobić trochę system ochrony danych osobowych, poczynając od odrobinę większych trudności z rejestrowaniem się gdziekolwiek przez obowiązkowe ukrywanie danych osobywych użytkowników danego portalu przed osobami niezalogowanymi, itp itd.

>Jeżeli to drugie, to chyba Bóg Państwa-Niani i irracjonalny zamordyzm nad Tobą czuwają.
A skąd! Po prostu uważam, że Internet to przestrzeń publiczna. Wejście na forum można porównać z wejściem do klubu dyskusyjnego w jakiejś knajpce. Pisanie bloga - z pisaniem w prasie. Rozmawianie przez komunikator - z rozmawianiem "na żywo". Oczywiście kontakt przez Internet to tylko namiastka prawdziwego kontaktu, ale czasem inaczej porozmawiać się nie da...
sztejkat (4743 punktów)
>>Ty żartujesz, czy serio chcesz znieść anonimowość w Internecie?
>Niestety, formalnie się nie da.(...) przez obowiązkowe ukrywanie danych osobowych użytkowników danego portalu przed osobami niezalogowanymi, itp itd.(...)

Taka nie-anonimowość wśród przyjaciół? Dla reszty zachować anonimowość?

Kto broni Ci dziś podpisać się imieniem i nazwiskiem? Może w ten sposób zapoczątkujesz zmiany w netykiecie.

Z resztą pełnej anonimowości dziś nie ma - przynajmniej na poziomie administratorów systemów. Wielkich problemów ze zlokalizowaniem z którego komputera przyszyły informacje nie ma. Paru ludzi musi wymienić się mailami i zajrzeć do logów.

Pozdrawiam.




Tomasz Sztejka
Kelly (2051 punktów)
>Kto broni Ci dziś podpisać się imieniem i nazwiskiem? Może w ten sposób zapoczątkujesz zmiany w netykiecie.
Nie chodzi o pozwolenie, ale o wymóg. Powiedzmy sobie szczerze: Internet to śmietnik. A zaśmiecają go przede wszystkim "tFory" anonimów: obraźliwe wpisy na forach, blogi porzucone całe miesiące temu z dorobkiem najwyżej kilku notek, itp itd.

>Z resztą pełnej anonimowości dziś nie ma - przynajmniej na poziomie administratorów systemów. Wielkich problemów ze zlokalizowaniem z którego komputera przyszyły informacje nie ma. Paru ludzi musi wymienić się mailami i zajrzeć do logów.
Jedyny problem w tym, że ludzie nie zdają sobie z tego sprawy, uznają za abstrakcję i święcie wierzą, że nikt nigdy nie dojdzie ich tożsamości.
Kupc (111 punktów)
>I tu pojawia się małe pytanie-
>czy w końcu doszłoby do tego, że za posiadanie Biblii
>groziłoby krzesło, a fanatyczni przez swoją wiarę w naukę
>opętani inkwizytorzy z naukową precyzją ścigać każdego..
>kto wierzy w coś jeszcze?

Witam. Obawiam się, że taka możliwość jest prawdopodobna, zresztą podobne sytuacje miały już miejsce w historii, mam na myśli praktyki komunistów, którzy przecież tępili wszelkie przejawy religijności np. w ZSRR czy w Chinach podczas rewolucji kulturowej Mao Tsetunga. Co prawda sprawcami w tym przypadku nie byli fanatyczni naukowcy, ale pewnie mogli by nimi być.

>CZY LUDZIE ZMIENIĄ SIĘ NA PRZESTRZENI WIEKÓW?

Jeżeli porównamy obecną świadomość oraz poziom tolerancji ludzi z dowolną epoką w dziejach naszej historii to niezaprzeczalnie zaobserwujemy spory postęp. I dlatego właśnie sądzę, że będzie dobrze i uda nam się uniknąć "apokalipsy".

Napiszę jeszcze co nieco w tym wątku kiedy indziej.
Aha, co do wypowiedzi Kelly to ...
...Wow!!!?
JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów)
>I tu pojawia się małe pytanie-
>czy w końcu doszłoby do tego, że za posiadanie Biblii
>groziłoby krzesło, a fanatyczni przez swoją wiarę w naukę
>opętani inkwizytorzy z naukową precyzją ścigać każdego..
>kto wierzy w coś jeszcze?

Nigdy nie można przewidzieć kiedy pojawi się szaleniec, który swoją utopijną ideologię zechce wcisnąć innym.
Nie ma znaczenia czy bałwochwalczy kult będzie dotyczył bóstwa metafizycznego, czy będzie to bóstwo fizyczne (powiedzmy nauka).
Wszystko tkwi w obszarze tolerancji. W prostej zasadzie "żyj i pozwól żyć innym".
Prawo i moralność to tylko zasady umożliwiające poprawne, rozwojowe i bezstratne funkcjonowanie stada czyli społeczeństwa.
Dlatego tego typu dywagacje co by gdyby (ateizm zamiast teizmu) prowadzą donikąd.
Polecam książkę i film "Fahrenheit 451". Tam nie ma mowy o idei tylko o jej realizacji. W swoim czasie film docisnął mnie do ziemi.
Pozdrawiam serdecznie.
JATO


Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
salek (4701 punktów)
>groziłoby krzesło, a fanatyczni przez swoją wiarę w naukę
>opętani inkwizytorzy z naukową precyzją ścigać każdego..
>kto wierzy w coś jeszcze
?
Raczej nie, w przeciwnym wypadku samych siebie też musieliby ścigać.

Chciałbym, aby uściślił: na krzesło trafiałoby się za wiarę, czy za zaakceptowanie tezy bez dowodów?
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>fanatyczni przez swoją wiarę w naukę
>opętani inkwizytorzy z naukową precyzją ścigać każdego

To jest niemożliwe z dwóch powodów:

1. Nauka ma tę cechę, że rutyną wewnątrz nauki jest testowanie wszystkich hipotez na równi z teoriami. Jedni naukowcy wciąż na nowo testują stare teorie, opróbując je obalić. Inni naukowcy stawiają dowolne hipotezy i je testują w nadziei, że wpadli na pomysł, na który nikt jeszcze nie wpadł. Obydwa typy ryzykują, liczą na niepewną sławę. Metodologia naukowa wyklucza więc istnienie inkwizycji z podstawowych powodów. Trzecia jeszcze grupa testruje i rozwija te hipotezy, nad którymi pracują inni, żeby przyłączyć się do zespołu, który prawie na pewno osiągnie sukces, ale oni nas nie obchodzą w tym wątku.

2. Jeżeli człowiek zły chce zrobić komuś krzywdę, to użyje np. pięści, buta czy kija. Człowiek zły nie jest aż takim idiotą, żeby próbować kogoś zabić waląc w niego chusteczką haftowaną. Ten powód praktycznie powoduje, że ludzie źli nie próbują nawet zostać naukowcami, bo wiedzą, że nauka nie nadaje się w ogóle jako narzędzie krzywdzenia innych. Jeżeli ktoś jest zły, jeżeli pociąga go praca w inkwizycji czy coś podobnego, to wybiera religię, jako swoją drogę w życie.

doku
Michał Rostecki (83 punktów)
>Od pewnego czasu zastanawiam się nad pewną teoretyczną
>możliwością- wyobrażam sobie, że nauka stopniowo wypiera
>religię z życia ludzi. W końcu ją przeważa i spycha na
>coraz dlaszy margines. Powstają kolejne ograniczenia życia
>religijnego. Kolejne usystematyzowania prawne tego, w co
>ludzie mogą a chcą wierzyć. I tu pojawia się małe pytanie-
>czy w końcu doszłoby do tego, że za posiadanie Biblii
>groziłoby krzesło, a fanatyczni przez swoją wiarę w naukę
>opętani inkwizytorzy z naukową precyzją ścigać każdego..
>kto wierzy w coś jeszcze?

Raczej nie, ponieważ:

RACJONALIZM = TOLERACJA = WOLNOŚĆ

Więc jeżeli ktoś wierzyłby w czasach naturalnego "wypierania wiary", to przecież miałby do tego prawo.
keymak (3379 punktów)
>Od pewnego czasu zastanawiam się nad pewną teoretyczną
>możliwością- wyobrażam sobie, że nauka stopniowo wypiera
>religię z życia ludzi. W końcu ją przeważa i spycha na
>coraz dlaszy margines.
To nie przyszłość, to teraźniejszość.
No i jak widać nie ma z tego powodu problemów.
Każdy zdrowy na umyśle człowiek gdy zachoruje wybiera lekarza, a nie jakichś szamanów.
To religia próbuje doganiać naukowców i z każdym krokiem dystans się zwiększa ..

>Powstają kolejne ograniczenia życia religijnego. Kolejne usystematyzowania prawne tego, w co ludzie mogą a chcą wierzyć.

Nie widzę takiego zagrożenia. Postęp zawdzięczamy właśnie temu że tolerujemy nawet najdziwniejsze teorie, które niekiedy okazują się zgodne z doświadczeniem i aktualną wiedzą.
Wszelkie zakazy i nietolerancja zabiją w pierwszej kolejności postęp naukowy, a nie religię.


Zapytano pewnego razu Alberta Einsteina, w jaki sposób pojawiają się odkrycia, które przeobrażają świat. Wielki fizyk odpowiedział:
- Bardzo prosto. Wszyscy wiedzą, że czegoś zrobić nie można. Ale przypadkowo znajduje się jakiś nieuk, który tego nie wie. I on właśnie robi odkrycie.


Pozdrawiam.
lumbago (2520 punktów)
(zablokowany)
Adrian Sadura:
Od pewnego czasu zastanawiam się nad pewną teoretyczną możliwością- wyobrażam sobie, że nauka stopniowo wypiera religię z życia ludzi. W końcu ją przeważa i spycha na coraz dlaszy margines. Powstają kolejne ograniczenia życia religijnego. Kolejne usystematyzowania prawne tego, w co ludzie mogą a chcą wierzyć. I tu pojawia się małe pytanie- czy w końcu doszłoby do tego, że za posiadanie Biblii groziłoby krzesło, a fanatyczni przez swoją wiarę w naukę opętani inkwizytorzy z naukową precyzją ścigać każdego.. kto wierzy w coś jeszcze?

Myślę że odpowiedź jest na wyciągnięcie ręki.

Dostarczają jej sekty religijne działające obecnie (te które nie są zalegalizowane i uświęcone tradycją). Otóż zarówno ateiści, jak i członkowie 'legalnych' religii zazwyczaj uważają ich działalność za zło, a jednak ich członkowie nie są prześladowani, lecz traktowani jak ofiary, chyba że dopuszczają się czynów które są zabronione prawem na terenie danego kraju.

A w świecie bez religii wiara w boga byłaby analogicznym 'występkiem' jak wiara w to że jest się Napoleonem.
Moim zdaniem obawy wyrażane przez szanownego kolegę są zdecydowanie na wyrost.
sztejkat (4743 punktów)
>(...) Powstają kolejne ograniczenia życia
>religijnego.(...)

W zasadzie jest jedna możliwość, przewijająca się przez powieść Ondreja Nefa "Miesiąc mojego życia".

W świecie w niej opisanym wszystkie religie zostały uznane za źródło niebezpiecznych fundamentalizmów i jako takie prawnie zakazane.

Dziś widać zaczątki tego w tym, jak z dużą nieufnością ludzie podchodzą do wyznawców islamu. Rozdmuchany w ostatnim dziesięcioleciu terroryzm przyczepił islamowi paskudną etykietkę: dziś wielu jest gotowych stwierdzić, że "islam=terroryzm".

Nie będę dyskutował czy prawda to czy nie.

Od tego przekonania już tylko krok do uznania tej religii za szkodliwą i formalnego jej zakazania w państwach, w których nie ma ona silnego zaplecza społecznego.

Czy może to dotknąć innych wyznań? W sumie, czemu nie?

Tomasz Sztejka
Balkowski (5685 punktów)
>I tu pojawia się małe pytanie - czy w końcu doszłoby do tego, że za posiadanie Biblii groziłoby krzesło (...)
Nic nowego. Co ciekawe, nie był to pomysł "racjonalistycznej inkwizycji", ale samego Kościoła, który w wiekach średnich dość podejrzliwie patrzył na świeckich czytających Biblię (a często i na sam pomysł Biblii w językach innych niż łacina).

Co prawda krzesła w tych czasach nie dawali, ale podejrzewam że sądy biskupie (czy inkwizycja) były w tych czasach surowsze wobec oskarżonych o herezję niż dzisiaj wobec oskarżonych o np. pedofilię.
Głąbiński (3538 punktów)
>Od pewnego czasu zastanawiam się nad pewną teoretyczną możliwością - wyobrażam sobie, że nauka stopniowo wypiera religię z życia ludzi. W końcu ją przeważa i spycha na coraz dlaszy margines. ... itd.

Nie rozumiem: piszesz o "teoretycznej możliwości", gdy przecież opisany przez ciebie scenariusz był realizowany: we Francji w końcu XVIII wieku, w ZSRR po 1924 roku, w Chinach, w Kambodży ... Oczywiście możesz na to odpowiedzieć, że przecież w opisanych przykładach nie mieliśmy do czynienia z nauką, lecz jej karykaturalnym wynaturzeniem. Jednak w tytule nawiązujesz dp Inkwizycji, o której równoprawnie można powiedzieć, że była produktem wypaczenia chrześcijańskich zasad, ich zaprzeczeniem.

Stach M. G.

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365