Racjonalista - Strona głównaDo treści
Autentyki (ew. nieco ubarwione)

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
11-02-2010 13:08setarkos (10757 punktów)Autentyki (ew. nieco ubarwione)
Ocena 8 na 8
Dzień Dobry

W nawiązaniu do wątków "kawały.." proponuję skromniejszą ich tematykę; taką mianowicie, że fabuła dotyczy zdarzeń zaistniałych (potwierdzalnych), co wydaje się akuratne dla tego forum. Wiele osób zna pewnie czy pamięta historie rodzinne lub dotyczące znajomych, znajomych znajomych ..

Nie jest mym zamiarem dewaluacja fabuł zmyślonych, jednakowoż przywołanie realności, oprócz radosnej bajkowej twórczości, może też być chyba interesujące (podobno czasami "życie przerasta kabaret")

Zapraszam do .. szkicu dokumentalnego
.
.
Mój pradziad, będąc w upragnionej Ameryce, rzekł był podobno do prababki: "jadziem do kraju - ja tu na gwizdek (przy taśmie) robił nie bede".
.
.
Pewien aktor samouk, nie stroniący od alkoholu, a dysponujący niską barwą głosu, opowiadał jak go zagraniczny reżyser chciał do filmu zatrudnić. Warunkiem angażu miała być znajomość angielskiego (bardzo skromna - dla kilku kwestii tylko). Na pytanie reportera
- I co, przyjął Pan ten angaż? - odparł
- Coś Pan? - odmówiłem!
- ?
- No bo wyobraź Pan sobie: ja się nauczę języka a On mnie potem nie zaangażuje.. i co?
-..
- .. i zostanę z tym angielskim jak ch*j

[Od tamtego czasu funkcjonuje wśród znajomych powiedzenie: "pozostać z czymś jak Pan Jan z angielskim"]

Pozdrawiam
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

lotrek (14275 punktów)Odp: autentyki (ew. nieco ubarwione)
>Dzień Dobry
>W nawiązaniu do wątków "kawały.." proponuję skromniejszą ich tematykę; taką mianowicie, że fabuła
>dotyczy zdarzeń zaistniałych (potwierdzalnych), co wydaje się akuratne dla tego forum. Wiele osób
>zna pewnie czy pamięta historie rodzinne lub dotyczące znajomych, znajomych znajomych
Rozumiem, że chcesz byśmy pisali coś, co można nazwać anegdotą. Pomysł może i dobry....jednak tego się nie da wkleić, jak kawały i wymaga pracy. Załóż osobny wątek i...czekaj na rezultaty .

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
Adamiak (36436 punktów)
>Pewien aktor samouk, nie stroniący od alkoholu, a dysponujący niską barwą głosu,
   ... obudził się skacowany, na kobitce, która wyglądem przypominała wszystko, prócz ładnej kobitki. Popatrzył na nią z należytym obrzydzeniem i wychrypiał:
- Jezu, ale ty jesteś brzydka.
- Jasiu, coś ty? To ja w sobie nie mam niczego ładnego???
- Masz, ale zaraz to wyjmę.
16-02-2010 11:25 
 Ocena 2 na 2
gama (1062 punktów)
>- Jasiu, coś ty? To ja w sobie nie mam niczego ładnego???
>- Masz, ale zaraz to wyjmę.

Uuuuu! Widzę, że tu się "jedzie bez trzymanki".
Jak dla mnie za ostro...
www.youtube.com/watch?v=rVHtvQYbOQA
16-02-2010 18:26 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Uuuuu! Widzę, że tu się "jedzie bez trzymanki".
   Też czasami śpię bez "trzymanki".

>Jak dla mnie za ostro...
>www.youtube.com/watch?v=rVHtvQYbOQA
   Bo tu są tramwaje pod specjalnym nadzorem.
Kowalska (14008 punktów)
   A niech tam.
Kilka lat temu pisałam takie krótkie opowiadanka. Sytuacje opisane są prawdziwe. Na razie puszczam o wyprawie z Mecenasem w góry. Może kiedyś napiszę coś nowego. Na przykład o tym jak mnie orzeł gonił

--------------------------------------------------------------------------------------------------
-Że jak? - inteligentnie zapytałam Mecenasa Kolanko.
-Normalnie. Na narty pojedziemy. Na łikend. Do Szczyrku.
-Ale po co?
-Na nartach będziemy jeździli. I ubierz się jakoś.

   Ubierz... fajnie. Ciekawe w co, skoro jeszcze nigdy w Szczyrku nie byłam.
Przygotowania pełna parą ruszyły w środę, bo wcześniej wiadomo jak to jest w poniedziałek i wtorek. Sprawdziwszy wcześniej jaka moda panuje na stoku, zakupiłam ogniście czerwony kombinezon z kurtką, czarną czapkę, szalik, rękawiczki z cielęcej skórki i tak przygotowana czekałam na Mecenasa. Przyjechał w czwartek na przegląd mojego sprzętu. Poradził żebym dokupiła jeszcze narty, kijki, gogle i takie tam.
   W końcu w piątek wyruszyliśmy w drogę, która upływała nam bardzo przyjemnie, ja się przytulałam do Mecenasa i opowiadałam mu co mi ostatnio powiedziała o innych klientkach moja kosmetyczka, a on z uporem godnym lepszej sprawy szukał w radiu piosenek Krzysztofa Krawczyka.
Na miejsce dojechaliśmy wieczorem, hotel był pensjonatem czyli miał prywatne kwatery i pani Maria właścicielka powiedziała, że kolacji już nie dostaniemy bo się wcześniej przyjeżdża. Mecenas się zdenerwował, bo był głodny, więc zabrał mnie taksówką do centrum na dyskotekę. Nie pamiętam co jedliśmy, ale chyba nic. W drodze powrotnej Mecenas z taksówkarzem stwierdzili, że polska piłka to dno, a kasy fiskalne w taksówkach to głupota.
   Rano po śniadaniu i jajecznicy oraz trzech grzańcach postanowiliśmy pójść na stok. Jako że Golgota mi się źle kojarzyła, wybraliśmy Skrzyczne. Ubrałam się w nowe ciuchy, makijaż zrobiłam zawodowy i gotowa czekałam przy drzwiach na Mecenasa. Torebkę kazał mi zostawić, a za to zabrać narty. Po drodze wypiliśmy jeszcze po grzańcu bo było zimno i ustawiliśmy się w kolejce do wyciągu. Narty miałam na nogach więc góral obsługujący wyciąg musiał go całkowicie zatrzymać żebym mogła usiąść w krzesełku. Mówił coś, że ma dość tej roboty...
Widoki były cudowne, Mecenas językiem próbował czy będzie tak jak na "Głupim i Głupszym" i w ogóle śmialiśmy się jak szaleni. Drugi raz wyciąg całkowicie stanął jak miałam zsiąść z krzesełka.
   No, powiedział Mecenas, jedź! Ok. Zdjęłam narty i do pierwszej polanki jakoś dojechałam na tyłku. Mecenas właśnie po raz trzeci zjeżdżał w dół więc udzielił mi kilku cennych wskazówek. Pamiętaj, mówił, jak chcesz skręcić w prawo, to przechylasz się w lewo, a jak w lewo to w prawo. Pomyślałam, że to w sumie nie jest takie trudne i ubrałam narty z powrotem. Ten odcinek nie był stromy, muld nie było, pomyślałam, że do odważnych świat należy i zaczęłam zjeżdżać. Pługiem to ja jeździć nie umiem, więc narty naszły mi na siebie. W ostatnim odruchu, przed zderzeniem z choinką, złożyłam ręce jak do skoku na główkę, mocno przed siebie, i walnęłam, można powiedzieć klasycznie, w pień. Wygrzebawszy się z zaspy, która usypała się na mnie z drzewa, zobaczyłam, że prawie całkiem się ściemniło i śnieg przesłania widok. Pożałowałam, że nie zabrałam gogli, bo moich pomalowanych rzęs i tak teraz nikt nie widzi. Na polance było cicho i pusto. Krzyknęłam kilka razy HALO!!! Ale nikt nie odbierał.
   Po godzinie byłam pewna, że to już mój koniec. Stanęłam na samym środku tej polanki i zaczęłam tak wrzeszczeć, że Pavarotti powinien brać u mnie lekcje. W oddali zamajaczył jakiś ciemniejszy punkt. Po chwili stanął przede mną chłopiec, może 10 letni. Czemu pani tak krzyczy? Zapytał uważnie mi się przypatrując.
Dobre pięć minut zajęło mi podanie mu odpowiedzi. Nie umiem zjechać. Powiedziałam w końcu. To niech pani tu poczeka. Pojadę po tatę.
   Czekałam. Nie miałam chusteczki bo zgubiłam, błyszczyk też gdzieś wcięło, o Mecenasie nie wspominając.
Czapka pod wpływem wilgoci rozciągnęła się do takich rozmiarów, że widziałam cokolwiek dopiero po czterokrotnym jej zrolowaniu i "zaczesaniu" na czoło. Znowu zebrało mi się na płacz...
A! Tu jesteś. Dużo razy zjechałaś sobie? Zapytał Mecenas podjeżdżając pięknym slalomem wprost pod moje nogi...
i.czaplicka (5782 punktów)Odp: Autentyki (ew. nieco ubarwione)
Wymiana maili z kolegą
ja: Szczyt perfekcji-nasrać w stringi.
on: Co to jest, ta stringa?
16-02-2010 20:01 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
- Połóż rękę na mym łonie...
- A co to jest mymłon?
16-02-2010 20:05 
 Ocena 1 na 1
i.czaplicka (5782 punktów)
był jeszcze ciąg dalszy, wysłałam mu zdjęcie damskiej pupy w białych stringach, z podpisem:To białe to stringi, a to drugie to co innego...
placownik (17853 punktów)

   Przebył całe miasto obuty w góralskie kierpce i przepasany jakąś krajką. Bóg jeden raczy wiedzieć jak mu się to udało. Zdziwieni byli wszyscy podchorążowie, a najbardziej ich dowódca - major Wojtuś. Kiedy ujrzał tak wystrojonego, na porannym apelu baterii rozpoczynającym cotygodniowe "wojsko", aż osłabł z wrażenia. Kiedy nieco doszedł do siebie, postanowił po raz kolejny przemówić studentom do sumienia. Rozpoczął jednak niezbyt szczęśliwie. Studenci, ja wam robię na rękę, a wy mi wbrew - rzekł. Radosny rechot trzydziestu chłopa, rozbudzonych na dobre tym wstępem sprawił, że nawet on zrozumiał bezsens kontynuacji. Radosny nastrój tonować musiał osobiście, sam pan pułkownik - Dowódca Studium Wojskowego.


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
setarkos (10757 punktów)
Swego czasu w radiowej trójce (chyba) emitowany był cykl opowieści pt. "Pani Magdo, Pani pierwszej to powiem". Mało z nich pamiętam - trochę o tym, jak W.Man przekraczał granicę Meksyk-USA, gdzie konfiskowali tequilę. Przyłapani przemytnicy musieli wylewać zawartość butelek do specjalnego pojemnika-rynny, przy której akurat Man przysiadł. Większości meksykanom żal było tak wprost trunek marnować i wręczali flaszki Manowi. Dalszego ciągu opowieści sam Pan Wojciech nie specjalnie pamiętał..

Inną relację z cyklu "Pani Magdo..." zasłyszałem od znajomego. Dotyczyła Pana Sznuka, który wspominał swój pobyt w południowej Polsce u zaprzyjaźnionego księdza proboszcza wiejskiej parafii.

Upały trwały od dłuższego czasu, deszcz nie padał, susza nastała. Pewnego popołudnia zdeterminowani mieszkańcy zastukali do drzwi plebanii z kategoryczny żądaniem odprawienia mszy w intencji deszczu. Księdzu udało się ich przekonać do przesunięcia terminu nabożeństwa na "jutro rano" (wytłumaczył się koniecznością 'rozmowy z szefem').

Nazajutrz proboszcz w towarzystwie Sznuka oczekiwał wiernych przed kościołem, a że świątynia na górce zbudowana, więc widział jak w jej stronę zmierzają. Był bardzo zasmucony. Padło pytanie:
- Czym się Ksiądz martwi?
- Bo nie ma w nich wiary.
- Ależ idą przecież, na mszę dali... dlaczego Ksiądz przypuszcza, że wiary im brak?
- Spójrz na nich
- ??
- Nie wzięli parasoli

Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365