 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Zaproszenia, imprezy, ogłoszenia
| Napisano | Autor | Tytuł | | 12-02-2012 14:31 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Dzień Darwina 12.02.2012
7 na 7 | Dzień Darwina.
Dziś mamy dzień Darwina, jedno z najważniejszych świąt, jakie należy obchodzić. Do czasów Darwina pytania, które kiedyś zadał wielki malarz Gauguin tytułując swój obraz było w pełni uzasadnione. Pytanie owo brzmiało „Skąd przychodzimy? Kim jesteśmy? Dokąd idziemy?”. Odpowiedzią była tajemnicza scenka rodzajowa z wyspy Tahiti namalowana w niepowtarzalnym stylu francuskiego artysty. Egzotyczny mistycyzm tej sceny jest jednocześnie wyrazem problemów, z jakimi wciąż się boryka teoria ewolucji, przegrywająca w umysłach większości Homo sapiens z wiarą w duchy, bogów i pośmiertne krainy. Wielu z nas nie chce też być nadal krewnymi szympansów, oraz nieco dalszymi całego życia na Ziemi, choć przecież nimi jesteśmy. Nawet osoby nie zainteresowanie wierzeniem nadal mają problem z tą teorią, która wciąż jest rozwijana przez wybitnych uczonych. Nie tak dawno rozmawiałem z fizykiem, który nie mógł być pełnym ateistą, gdyż nie mógł sobie wyobrazić, jak z praw fizycznych może wynikać ludzka etyka. Obecnie ewolucjoniści z powodzeniem zgłębiają ten problem i w obrębie nauki zwanej psychologią ewolucyjną odkrywają zupełnie naturalne podstawy ludzkich zachowań, w tym źródła dla zachowań etycznych, które odkrywają również u innych zwierząt, naszych krewnych. Obecnie nasilają się głosy mówiące, że ewolucja naturalna „jest tylko teorią”. Oczywiście w naukowej terminologii słowo „teoria” znaczy dużo więcej niż w języku potocznym, gdzie jest używane w znaczeniu jakie nauka nadaje ledwie hipotezie. Jednakże idąc za wybitnym biologiem Coynem śmiało mogę stwierdzić, iż ewolucja jest faktem, tak samo jak jest nim planeta Ziemia. Bowiem ewolucja to tylko i aż naturalny proces, oraz swoisty stan materii, zauważony ostatecznie przez Darwina. Wątpliwości, uzupełnienia i badania mogą dotyczyć jedynie przebiegu tego procesu. Jego istnienie jest bezsporne, tak samo jak istnienie planety Ziemia i tego, że nie jest płaska. Przesłanką dla odkrycia ewolucji była rozwijająca się głównie w Anglii geologia, którą Darwin był zafascynowany, jak większość wykształconych mieszkańców Albionu. Trudno się dziwić tej fascynacji – oto zaczerpnięte z baśniowej Biblii 6000 lat istnienia Ziemi ustąpiło prawdzie o wieku naszej planetu, czyli niemal 5 miliardom lat. Przez ten czas przypadkowe mutacje organizmów żywych, poddane selekcji deterministycznego doboru naturalnego, mogły doprowadzić do ogromnego bogactwa form żywych i ich zachowań jakie widzimy dziś. Do dziś niewielu ludzi rozumie rolę przypadku w fakcie ewolucji naturalnej. Przypadkowa jest tylko pula podchodzących do „naturalnego konkursu” większych lub mniejszych mutacji przedstawicieli danego gatunku. To, która zmiana okaże się trwała, nie podlega już przypadkowi. Złe mutacje giną, korzystne (które zdarzają się znacznie rzadziej, ale mamy przecież masę czasu na to) zostają. Jeszcze trudniej zrozumieć rzecz prostą w swym w wyrafinowaniu. Otóż całe życie na ziemi można określić jako swoisty typ skały. To, że ów typ skały posiada cechę polegającą na genetycznym samo powielaniu się, oraz podtrzymuje przez jakiś czas strukturę swoich formacji (osobników) znane jest innym skałom, choć na znacznie skromniejszą skalę, której nie moglibyśmy nazwać życiem. Powielają się choćby kryształy, istnieją też martwe jak stół substancje dążące do zachowania określonego kształtu. „Skała życie” składa się ze swojego „języka” jakim jest genotyp i jego samopowielanie się, które jest głównym i jedynym mechanizmem żywej natury. Dlatego to, co nazywamy ewolucją, nie jest pomysłem człowieka. To obserwacja istniejącego, przypominającego w jakiś sposób język zjawiska. W genach, za pomocą czterech substancji, mamy zapisane wszystkie dane wyjściowe dotyczące kształtu i behawioru danego organizmu. Tylko w nich zapisane są na przykład podstawy ludzkiej świadomości, oraz zasady jej rozwoju. Oczywiście obdarzona naturalnym softwarem i hardwarem świadomość rozwija się dalej poprzez kontakty z otoczeniem, też jednak z kolei po części moderowane przez wrodzony program. I to wszystko zapisane jest w genach, za pomocą czterech chemicznych symboli. Można to śmiało nazwać samorodnym językiem, kształtem specyficznej skały życia, która miała miliardy lat na to, aby przybrać tak złożoną formę. Zatem mówiąc o ewolucji mówimy o fakcie, nie o hipotezie. To naprawdę istnieje, to nie jest przypuszczeniem. Na długo po ogłoszeniu przez Darwina jego prac odkryto geny. Był to ostateczny dowód. Od tego czasu wszelkie podważanie teorii ewolucji jest dziecinną chęcią powrotu do baśniowych wierzeń. Za tą dziecinnością kryje się oczywiście sztucznie uśmierzany lęk przed śmiercią i idąca za tym lękiem przemoc wobec tych, którzy nie owijają w bawełnę prawdy o naszej kondycji. Jesteśmy istotami dużo bardziej wolnymi i szczęśliwymi, ale też niekiedy bardziej tragicznymi, niż chciałyby obalone ostatecznie przez ewolucjonizm ludzkie religie. Darwin swoim odkryciem dokonał nie tylko milowego kroku w historii nauki. Dokonał też rewolucji w dziedzinie humanizmu. Wizja człowieka, jaką zaczerpnął z realistycznego spojrzenia na naturę jest niebotycznie głębsza od wszystkiego, co wcześniej śniło się filozofom i ich skrępowanym naśladowcom – teologom.
Prezes PSR Jacek Tabisz
Ps.: Dałem ów tekst jako ogłoszenie z dwóch powodów. Po pierwsze - drodzy Racjonaliści zrzeszeni i niezrzeszeni - dzień jest ważny i uczcić go trzeba. Po drugie głupio mi było napisać pełnowymiarowy artykuł aby wisiał sobie radośnie obok Dawkinsa i Coyna, oraz innych wielkich neodarwinistów, z których esejami mamy szczęście obcować dzięki pracy redaktorów Racjonalisty.pl za którą jestem ogromnie wdzięczny nie tylko w Dzień Darwina! | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | coreless (16088 punktów) | >Ps.: Dałem ów tekst jako ogłoszenie z dwóch powodów. Po pierwsze - drodzy Racjonaliści zrzeszeni i >niezrzeszeni - dzień jest ważny i uczcić go trzeba. Po drugie głupio mi było napisać pełnowymiarowy >artykuł aby wisiał sobie radośnie obok Dawkinsa i Coyna, oraz innych wielkich neodarwinistów, z >których esejami mamy szczęście obcować dzięki pracy redaktorów Racjonalisty.pl za którą jestem >ogromnie wdzięczny nie tylko w Dzień Darwina!
Po pierwsze - nadmierny krytycyzm hamuje postawy twórcze. Po drugie - patrz punkt pierwszy.
|
|
1 na 1 | maceox (6766 punktów) | Czy to aby na pewno takie proste Panie Prezesie?> "Skąd przychodzimy? Kim jesteśmy? Dokąd idziemy?".> [...] Egzotyczny mistycyzm tej sceny jest jednocześnie wyrazem problemów, z jakimi wciąż się boryka teoria> ewolucji, przegrywająca w umysłach większości Homo sapiens z wiarą [...].Ateiści istnieli już przed Darwinem. Po Darwinie istnieli i istnieją fideiści akceptujący ewolucję - w tym zarówno tacy, którzy twierdzą, że Bóg, na każdym jej etapie ingerował, jak i tacy, którzy twierdzą, że tylko stworzył świat, a potem w ewolucję nie ingerował. Ewolucja tylko tłumaczy sposób powstania życia na ziemii. Natomiast obydwa podejścia do tłumaczenia rzeczywistości - zarówno sceptyczne, jak i fideistyczne - możliwe były już zawsze i nadal są możliwe i całkowita akceptacja ewolucji w niczym tu nie przeszkadza. > Nie tak dawno rozmawiałem z fizykiem, który nie mógł być pełnym ateistą, gdyż nie mógł sobie wyobrazić, jak z praw fizycznych może wynikać ludzka etyka.Co ma pełnia ateizmu do kwestii wynikania etyki z praw fizycznych? Ateizm to tylko brak wiary w Boga (ewentualnie wiara, że Bóg nie istnieje) Jak najbardziej można być w pełni ateistą, a jednocześnie wiedzieć, że (cytat z mojej wypowiedzi): Cytat:nauka bada zjawiska przyrodnicze i w żaden sposób ich nie wartościuje. Nauka nie wypowiada się w kwestii co wolno, a czego nie wolno. Czynią to ludzie na podstawie pewnego rodzaju umowy, którą zwą porządkiem społecznym albo prawem. Te porządki i prawa mogą być bardzo różne w zależności od IDEI przyświecających tym, którzy je stanowią ( mimo dostępu do tej samej wiedzy przyrodniczej na całym świecie). Czasem ideolodzy polityczni powołują się na naukę - a do jakich wypaczeń może to prowadzić wiemy z historii > Obecnie ewolucjoniści z powodzeniem zgłębiają ten problem i w obrębie nauki zwanej psychologią ewolucyjną> odkrywają zupełnie naturalne podstawy ludzkich zachowań, w tym źródła dla zachowań etycznych, które odkrywają >również u innych zwierząt, naszych krewnych.I jaka etyka i prawo wynika z tych badań? Wolno zabijać, czy nie? Wolno stosować in vitro, czy nie? Wolno zdjąć krzyć z sali obrad, czy nie? Nałożyć podatek liniowy, czy progresywny? > Bowiem ewolucja to tylko i aż naturalny proces, oraz swoisty stan materii, zauważony ostatecznie przez Darwina.Przepraszam, nie chcę się czepiać słówek, ale nie jestem pewien, czy to tylko słówko. Nie jestem sobie w stanie wyobrazić, w jaki sposób ewolucja (czyli długotrwały proces zmian materii) ma być STANEM materii. > Wątpliwości, uzupełnienia i badania mogą dotyczyć jedynie przebiegu tego procesu. Jego istnienie jest bezsporne, tak samo jak istnienie planety Ziemia i tego, że nie jest płaska.Oczywiście, pełna zgoda > Przez ten czas przypadkowe mutacje organizmów żywych, poddane selekcji deterministycznego doboru naturalnego, mogły doprowadzić do ogromnego bogactwa form żywych i ich zachowań jakie widzimy dziś. Do dziś niewielu ludzi rozumie rolę przypadku w fakcie ewolucji naturalnej.Ja na przykład w ogóle nie rozumiem za bardzo słowa "przypadek" w ramach nauki. Każdy ruch materii jest zdeterminowany przez poprzedni ruch materii. Nauka nie dąży do niczego innego, jak do wyjaśnienia tych przyczyn - odkrycia, tego, co ludzie - ze względu na brak wiedzy o wszystkich przyczynach lub możliwości kontrolowania wszystkich deterministycznych procesów - nazywają przypadkiem. Chyba, że mówimy o fizyce kwantowej - ale również tu istnieją interpretacje kauzalne, a w każdym razie teza, że również tu musi obowiązywać jakaś przyczynowość, której pewnie jeszcze nie znamy. > Zatem mówiąc o ewolucji mówimy o fakcie, nie o hipotezie. To naprawdę istnieje, to nie jest przypuszczeniem.Pełna zgoda > Od tego czasu wszelkie podważanie teorii ewolucji jest dziecinną chęcią powrotu do baśniowych wierzeń. Za tą dziecinnością kryje się oczywiście sztucznie uśmierzany lęk przed śmiercią i idąca za tym lękiem przemoc wobec tych, którzy nie owijają w bawełnę prawdy o naszej kondycji.Nie podważam teorii ewolucji, a zupełnie dziecinnie lubię baśnie. I jak najbardziej boję się śmierci, chociaż staram się nie stosować przemocy wobec tych, którzy nie owijają w bawełnę prawdy o naszej kondycji > Jesteśmy istotami dużo bardziej wolnymi i szczęśliwymi, ale też niekiedy bardziej tragicznymi, niż chciałyby obalone ostatecznie przez ewolucjonizm ludzkie religie.Nie wiem, na ile jestem wolny, ale szczęśliwy raczej trochę bardziej, niż kiedyś. Tragedii w tym nie widzę, ale religie WYNIKAJĄ Z EWOLUCJI - są jej produktem. I zupełnie nie rozumiem, dlaczego ewolucjonizm miałby wszystkie religie obalać. Obala tylko te, które nie akceptują ewolucjonimu i to też jedynie w tym właśnie tylko kosmologicznym aspekcie je obala. > Darwin swoim odkryciem dokonał nie tylko milowego kroku w historii nauki. Dokonał też rewolucji w dziedzinie humanizmu. Wizja człowieka, jaką zaczerpnął z realistycznego spojrzenia na naturę jest niebotycznie głębsza od wszystkiego, co wcześniej śniło się filozofom i ich skrępowanym naśladowcom - teologom.Tak, zgadzam się. Nie byłem nigdy prezesem, więc być może mam bardzo ograniczone spojrzenie na świat i stąd moje wątpliwości. Zapoznałem się natomiast w pewnym stopniu z Twoją twórczością i z Twoimi publikacjami i najbardziej sobie cenię Twoją muzykę. Ona trafia do mnie najpełniej. pozdrawiam P.S. Tak dla usunięcia wątpliwości (ewentualnie dla ich wzbudzenia) - jaki światopogląd prezentuję w kwestii religii - tutaj jest rozwinięcie mojego stanowiska: www.racjonalista.pl/forum.php/s,479754#w480703Istotny fragment: Cytat:Ale mogą być tacy, dla których to jest wręcz najświętsza prawda, że Boga nie ma. Przy okazji powstaje kult nieistniejącego boga. Gorzej - Bóg musi być w ramach tego kultu zabijany wciąż na nowo. Nie wystarczy odpuścić sobie myśli o nim. Trzeba kultywować mit, po to, żeby boga wciąż na nowo strącać z piedestału. Ja tak widzę właśnie irracjonalnie wierzących ateistów.
|
|
 | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | |
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|