 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 14-03-2008 20:24 | darlove (2804 punktów) | Smutna Rocznica cz. 2...
9 na 9 | ciag dalszy... Te twierdzenia powinny już dawno zaprowadzić go nie na jeden, a na dziesięć stosów, a jednak w lutym 1599 roku sędziowie Świętej Inkwizycji poczuli się bezradni i zmęczeni. Do rozpalenia stosu wystarczyło drobne choćby przyznanie się więźnia do winy i cień skruchy (tego wymagało prawo), ale on trwał w grzechu i ani myślał przepraszać za cokolwiek. Poprosili więc o pomoc papieża Klemensa VIII (Bruno nazwał go wcześniej wikariuszem diabła), a ten instruował sędziów w liście: Cytat: „Ojcowie Duchowni mają niezwłocznie i ostatecznie przedstawić oskarżonemu jego twierdzenia jako nie tylko heretyckie, ale i potępione przez Kościół Święty i Stolicę Apostolską. Jeśli uzna je za takie, to dobrze, w przeciwnym razie należy dać mu ostatnie, powtarzam ostatnie, 40 dni do namysłu”.
Odpowiedź od trybunału nadeszła wkrótce i doprowadziła „diabelskiego wikariusza” do szału. Sędziowie donosili bowiem, że „Giordano Bruno oświadczył, że nie ma się z czego kajać, niczego nie żałuje i nie ma powodu do odwoływania czegokolwiek. Daleki jest też od jakiejkolwiek skruchy”. Wobec takiego stanu rzeczy poddano skazańca jeszcze bardziej wyrafinowanemu przesłuchaniu, łamiąc mu po kolei palce dłoni, a później kości przedramienia. Skatowany, obleczony w strój pokutny, klęcząc, a właściwie półleżąc, wysłuchał w końcu wyroku: Cytat:„Nazywamy, obwieszczamy, osądzamy i ogłaszamy cię, bracie Giordano Bruno, nieskruszonym, zawziętym i zatwardziałym heretykiem. Jako takiego wyłączamy cię z powszechności kościelnej i z naszego Świętego Niepokalanego Kościoła, którego miłosierdzia okazałeś się niegodnym (…  . Prócz tego osądzamy i potępiamy wszystkie twoje dzieła i pisma oraz zakazujemy czytania, rozpowszechniania i posiadania ich, jako heretyckich i kłamliwych. Nakazujemy, aby wszystkie twoje książki od dnia dzisiejszego aż po wsze czasy były publicznie niszczone i palone na placu św. Piotra oraz wpisane na indeks ksiąg zakazanych”. Wszyscy bez wyjątku sędziowie przekonani byli, że skazaniec – niemal nieprzytomny – nie słyszał orzeczenia albo nie rozumie, co ono oznacza, a jednak z ust Bruna wydobyły się słowa, które zapisały się w pamięci przyszłych pokoleń dłużej niż nazwiska oprawców: „Powiadam wam, że z większą trwogą wygłaszacie przeciwko mnie ten wyrok, aniżeli ja go wysłuchuję”. Papież niezwłocznie zatwierdził egzekucję, surowo przy tym nakazując, aby usta heretyka zakneblować drewnianym kołkiem, „tak aby przybyła pod stos gawiedź nie usłyszała jakiś bluźnierstw czy niebezpiecznych, bezbożnych nauk”. Nie zgodził się też na wcześniejsze podduszenie skazańca (co wówczas było powszechnie stosowane), aby zmniejszyć mu męki. 17 lutego 1600 roku w drodze na Campo di Fiori Giordanowi Brunowi towarzyszyła procesja jego oprawców i sędziów. Podążali za terkoczącym wózkiem, skrywając swoje twarze pod szpiczastymi kapturami z otworami na oczy. Po trzech minutach od chwili podpalenia stosu ciało skazańca zamieniło się w żywą pochodnię. Następnego dnia – z rozkazu papieża – Rzym oblepiono obwieszczeniami takiej treści: „W czwartek rano spalony został żywcem ów zbrodniczy brat zakonu z Noli. Był to niezwykle uparty heretyk, który według swojej fantazji układał różne twierdzenia przeciwko naszej wierze, a zwłaszcza Najświętszej Panience (…  . Mówił, że chętnie umiera jako męczennik i że dusza jego pójdzie wraz z dymem do raju. Teraz dowie się, czy mówił prawdę!”. Przez 408 lat od wydarzeń na Campo di Fiori Kościół katolicki kategorycznie odmawiał i nadal odmawia przyznania się do błędu, przeproszenia za morderstwo, czy choćby namiastki rehabilitacji Giordana Bruna. Kategoryczne „nie” wyraził w tej kwestii Jan Paweł II, mimo że o złagodzenie stanowiska prosili go uczeni z największych światowych uniwersytetów – w tym ponad setka noblistów. Wcześniej, 9 czerwca 1889 roku, Watykan próbował wszelkimi siłami – posuwając się do groźby i przekupstwa – storpedować odsłonięcie rzymskiego pomnika Bruna na Campo do Fiori, czynił też usilne zabiegi dyplomatyczne, aby jeden z kraterów na księżycu nie został nazwany imieniem tego jednego z pierwszych nowoczesnych myślicieli Europy. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) | Witam.
Uważam, że w każdym mieście powinna być ulica Giordano Bruno. Szkoły również powinny nosić jego imię. Czy tak jest? Jeżeli nie, to dlaczego? Czy inni patroni są ważniejsi?
Pozdrawiam
Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
|
|
|  | | Sankari (383 punktów) | > Racjonaliści i okolice powinni synom dawać na imię "Bruno". Jest piękne i ma szlachetne konotacje.  Popieram pomysl. A dla corek moze byc "Bruna" - ma te same zalety
|
|
 | 1 na 1 | darlove (2804 punktów) | Czy nie zapominasz, kolego, ze dyzurnym i naczelnym patronem w Polandii (lenno Watykanu, jakby ktos nie wiedzial) jest niejaki JPII? A potem idzie np. Prymas Tysiaclecia i inne koscielne cudaki?
Wiem, ze nic nie wiem. - Najmadrzejsze wypowiedziane zdanie w historii swiata.
|
|
| krzat (123 punktów) | Raczej trudno, aby Kościół go zaakceptował, jeśli uważał kult religijny za zabobon.
|
|
 | 2 na 2 | darlove (2804 punktów) | Czy to jest powod, aby kogos zameczac na smierc w tak okrutny sposob??? A gdzie prawa czlowieka??? A gdzie wolnosc wyznania??? A gdzie pluralizm??? A gdzie demokracja??? Czy to, ze Krk dzisiaj tak wiele ma do powiedzenia na temat obrony zycia, nie stoi w sprzecznosci z jego historia??? Czy za ewidentne bledy nie nalezy przepraszac, o zadoscuczynieniu juz w ogole nie wspomne???
Jako w pewnym sensie spadkobierca G. Bruna czuje wstret do Krk i bede zawsze dazyl do jego unicestwienia jako struktury hierarchicznej. Zgadzam sie z G. Bruno prawie co do joty i bede wyglaszal to, co mysle, kiedy bedzie trzeba. Wiem, ze gdyby nie Bruno i wielu innych odwaznych ludzi, dzisiaj stalbym przed dylematem, przed ktorym Oni stali. I pewnie skonczylbym jak Oni... Brzydze sie Krk po stokroc. Niech bedzie przeklety razem ze swoimi wikariuszami, ktorych Bruno prawidlowo nazywal, bo tym wlasnie byli, sa i beda.
Wiem, ze nic nie wiem. - Najmadrzejsze wypowiedziane zdanie w historii swiata.
|
|
|  | 1 na 1 | Kornowski (835 punktów) | Taka drobna uwaga:
>Krk dzisiaj tak wiele ma do powiedzenia na temat obrony zycia
"Uderz w stół a nożyce się odezwą". Gdy ktoś konający w potwornych męczarniach chce położyć kres swoim cierpieniom wzbudza zainteresowanie gawiedzi. I wnet przed kamerami pojawiają się "obrońcy moralności", którzy podnoszą rwetes i wytykają wszystkim, że chęć poddania się eutanazji to brak miłości i wołanie o pomoc itd. Gdy medialna wrzawa opadnie "obrońcy moralności" zawsze zapominają o sprawie.
Czy pamiętacie, żeby kiedyś było inaczej?
|
|
|  | 2 na 2 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) | Witam.
> Brzydze sie Krk po stokroc. Niech bedzie przeklety razem ze swoimi wikariuszami, ktorych Bruno prawidlowo nazywal, bo tym wlasnie byli, sa i beda. Pięknie powiedziane. Całkowicie się z Tobą zgadzam, jak pewnie większość użytkowników tego forum. Nazywasz po prostu rzeczy po imieniu, nie przebierając w słowach. Pod tym względem kolega dokowski jest Ci bratem. Nie wszyscy potrafią powiedzieć wprost, chociaż myślą tak samo. Nie chcą być uważani za ekstremistów i ludzi chorych z nienawiści...
Pozdrawiam
Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
|
|
2 na 2 | Domin (-48 punktów) | od dawna już myślę tak samo jak Giordano Bruno, mój wykształcony brat, magister, uczęszczający co niedziela do kościoła, przestał, po wyłożeniu mu przeze mnie moich poglądów, ze mną rozmawiać, a moi wierzący znajomi już mnie nie znają....XXI w.
|
|
 | 5 na 5 | darlove (2804 punktów) | Wiem, ze to boli, ale... jesli mam prawic ci gornolotnie, to powiem tak. Pamietaj, aby byc dobrym czlowiekiem (co nie znaczy uleglym i bez surowych zasad), ktory nazywa rzeczy po imieniu i jest gotow bronic swojego stanowiska, przeciwstawiac sie z cala stanowczoscia zlu i niewoli. Jesli zas kiedykolwiek rozpoznasz, ze nie masz w czyms racji, badz gotow w jednej chwili porzucic swoje poglady na rzecz tych, ktore wydaja ci sie byc slusznymi. Radz sie przy tym rozumu i nie ulegaj w rzeczywistosci emocjom. Chlodna kalkulacja potrafi zdzialac... hm, jakby to powiedziec - cuda?  Ja wierze w to, ze zlo zawsze ustapi dobru, aczkolwiek moze to troche potrwac. Ale przeciez cel nie jest najwazniejszy - liczy sie droga, po ktorej stapasz. Sam bedac niewierzacym, jestem - jak mi sie zdaje - czlowiekiem wielkiej wiary, ale nie takiej, jaka by sobie ludzie zyczyli we mnie widziec. Jesli przekonasz ludzi, ze zyjesz w zgodzie ze swoimi slowami, postepujesz tak, jak mowisz, ze powinienes, ze potrafisz dac innym wiecej z siebie niz tego oczekuja - juz wygrales swoje zycie. Pod naporem faktow tylko glupi czlowiek nie bedzie sie zastanawial i nie zmieni swojego postepowania. Na glupich niech ci nie zalezy - musza sie sami zmienic, bo chorego nie da sie uleczyc, jesli sam tego nie chce. Slowem: Zyj tak, aby ci, ktorzy cie znaja w realu, wspominali cie z szacunkiem. To wszystko, o co chodzi. Troche za bardzo patetycznie (czego bardzo nie lubie), ale czasami przychodzi taki moment, kiedy i tak trzeba 
Wiem, ze nic nie wiem. - Najmadrzejsze wypowiedziane zdanie w historii swiata.
|
|
|  | 1 na 1 | Domin (-48 punktów) | Dziękuję za te słowa, chociaż nie we wszystkim się zgadzam, to, co jest dobrem dla nas, jest złem dla innych...i żyjąc już trochę czasu na tym świecie widzę, że dobro i zło pozostaje w równowadze, zmieniając swą kolejność dziania się, w sumie jestem pogodnym człowiekiem i z ufnością patrzę w życie, widząc, że świat się zmienia, na bardziej pokojowy, a tym samym dobro zwycięża...mniej egoizmu, więcej altruizmu, to jest recepta na taki świat, widząc, jak Natura nas obdarzyła wszelkimi dobrami, z których powinniśmy racjonalnie korzystać  Pozdrawiam serdecznie Andrzej
|
|
 | | Andrzej.51 (15814 punktów) | > od dawna już myślę tak samo jak Giordano Bruno, mój wykształcony brat, magister, uczęszczający co niedziela do kościoła, przestał, po wyłożeniu mu przeze mnie moich poglądów, ze mną rozmawiać, a moi wierzący znajomi już mnie nie znają....XXI w.  Kilkaset lat temu katolicy torturowali i palili na stosie tych, którzy się z nimi nie zgadzali, którzy odważyli mieć poglądy inne, niż oni. Dokładnie to zrobili z Giordano Bruno i tysiącami innych tzw. heretyków i odstępców od jedynie słusznej wiary. Teraz stosów już podpalać nie można. Nie te czasy. Toteż są tacy, którzy zrywają więzy rodzinne i przyjacielskie. Nie zwracają uwagi na to, że mamy już XXI wiek. Nie wszyscy katolicy oczywiście tacy są. Pewnie zdecydowana mniejszość. Ale wygląda na to, że Ty miałeś pecha. Żyj w zgodzie z własnymi wartościami. Bo warto. Brat zapewne kiedyś zrozumie, że popełnił błąd. Głowa do góry.
|
|
|  | | Domin (-48 punktów) | Miałem szczęście, że mnie nie spalili  Czasami mu rozum wraca  może wróci na stałe
|
|
| |  | | Andrzej.51 (15814 punktów) | > Miałem szczęście, że mnie nie spalili  Wygląda mi to na religijny fanatyzm połączony z nienawiścią do inaczej myślących. Jakież to katolickie. Pachnie na odległość rydzykowym radyjkiem. > Czasami mu rozum wraca może wróci na stałe  Być może okaże się, że wszystko dobre, co się dobrze kończy. Wypada mieć nadzieję. Jeszcze raz: głowa do góry. Będzie dobrze. Pozdrawiam Cię.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|