 |
Osoby religijne lepiej radzą sobie ze stresem (?) Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 19-03-2008 00:18 | the_uau (126 punktów) | Osoby religijne lepiej radzą sobie ze stresem (?) | wiadomosci(*)371,wid,9772499,wiadomosc.html> Osoby religijne lepiej radzą sobie ze stresującymi sytuacjami w rodzaju utraty pracy czy rozwodu - utrzymują europejscy naukowcy.> Prof. Andrew Clark z Paris School of Economics i Orsolya Lelkes z Europejskiego Centrum Opieki Społecznej i Badań w Wiedniu przeanalizowali dane dotyczące tysięcy Europejczyków i uznali, że chrześcijanie mają wyższy poziom satysfakcji życiowej. Wyniki zaprezentowano podczas dorocznej konferencji Królewskiego Towarzystwa Ekonomicznego, która trwa na University of Warwick w Coventry w Anglii - podaje serwis BBC.> To nie pierwsze tego typu badanie analizujące związki między wiarą a szczęściem. Wielu psychologów jest zdania, że wiara jest korzystna dla człowieka. Clark i Lelkes sugerują, że religia może być swoistym "buforem" chroniącym przed życiowymi rozczarowaniami. Właściwie zamierzaliśmy zbadać, dlaczego niektóre europejskie kraje oferują bezrobotnym wyższe zasiłki niż inne, ale doszliśmy do tego, że psychika religijnych ludzie mniej cierpi z powodu braku pracy niż osób niewierzących - wyjaśnił Clark.> Chrześcijanie, zdaniem badaczy, są też w lepszej sytuacji, jeśli chodzi o rozwody. Kiedy już zdarzy się rozpad ich związku, lepiej to psychicznie znoszą.> Clark podkreśla, że jeszcze inne aspekty religijnego wychowania mogą mieć wpływ na poziom satysfakcji z życia - m.in. stabilność życia rodzinnego i relacji. (ap)Spytam krótko, jaka jest Wasza opinia i ew. obserwacje?* Czyżby po rewalacjach radzieckich i amerykańskich naukowców przyszła pora na 'europejskich'  * - mnie się wydaje, że w badaniach nie uwzględniono naszych wierzących rodaków. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | O RLY? (0 punktów) | Jak sobie tak przypomnę maturę to nie powiedziałbym że koledzy wierzący sobie lepiej radzili, no chyba że jestem jakimś ewenementem ^_^.
Poważnie, to nie sądzę żeby do zależało od tego czy ktoś jest wierzący czy nie, raczej od indywidualnych predyspozycji. Oczywiście możliwym jest że modlitwa jest dla wierzących(nie dla wszystkich naturalnie) swego rodzaju "uspokajaczem". Ale jak ktoś ma właściwe "podejście" to mu żaden uspokajacz nie jest potrzebny. Czyli krótko mówiąc, stawiam na decydujący wpływ indywidualnych predyspozycji.
|
|
| Michał Rostecki (83 punktów) | Przecież wiadomo, że osoby religijne zawsze "będą górą" w takich statystykach, bo przecież jest ich więcej, więc istnieje wieksze prawdopodobieństwo, że właśnie wśród nich znajdzie się większa ilość osób mniej zestresowanych.
|
|
 | | krzat (123 punktów) | Nie rozumiem twojego toku myślenia.
|
|
|  | | Michał Rostecki (83 punktów) | krzat:Nie rozumiem twojego toku myślenia. Już tłumaczę. Ludzi religijnych jest więcej niż niereligijnych. Przyjmijmy, że ich stosunek to 10:1. Żeby przeprowadzić badanie, trzeba wziąć równą ilość ludzi z obu grup. Przyjmijmy, że 100. Wierzący mają przewagę liczbową, toteż u nich więcej jest zarówno ludzi zestresowanych, jak i nie mających takiego problemu. Więc większe jest prawdopodobieństwo, że wśród 100 wierzących będzie więcej "bezstresowców", aniżelu wśród 100 niewierzących, do których może trafić więcej zestresowanych. Im większa jest grupa, tym mniejszy jej ułamek stanowi wyróżniająca się mniejszość. Mam nadzieję, że teraz w miarę zrozumiale to wszystko opisałem.
|
|
| |  | 1 na 1 | Beatus (2528 punktów) | Tok myślenia dobry, konsekwencje wysnute nieprawidłowo. Takie badania były przeprowadzane wielokrotnie, na różnych grupach. Nie ma powodu dla którego na wynikach badania ma zaważyć losowe wzięcie do badania akurat większej liczby "zrównoważonych". O ile w populacji jest ilościowo więcej obu rodzajów zachowań, badania powinny wychodzić raz na korzyść wierzących drugi raz ateistów. Jeśli wyniki są jednolite, można uznać je za prognostyczne, odrzucając oczywiście 5% błędu statystycznego. W przypadku dużej dysproporcji grup (tutaj wierzący i niewierzący)- warunek, przeprowadzenie więcej niż jednego badania. pozdrawiam
|
|
| stilb (1323 punktów) | Biorąc pod uwagę możliwości spowiedzi to nie ma się co dziwić. Każdy wierzący przynajmniej raz w miesiącu czyści swoje "sumienie", jakaś symboliczna kara i konto znowu czyste.
|
|
| lipschitz (1674 punktów) | Pytanie tylko, co miałoby z tego wynikać? Na przykład powiada się, że brak wiadomości, to dobra wiadomość, z prostej przyczyny - czasem lepiej nie zdawać sobie z czegoś sprawy.
|
|
 | | O RLY? (0 punktów) | >Pytanie tylko, co miałoby z tego wynikać? Na przykład powiada się, że brak wiadomości, to dobra wiadomość, z prostej przyczyny - czasem lepiej nie zdawać sobie z czegoś sprawy.
Nic, ot kolejny demagogiczny "argument" do użytku KrK.
|
|
3 na 3 | Beatus (2528 punktów) | Jak na mój gust, wytłumaczenie może być dość trywialne. Jeśli zgodzimy się, że głównym powodem ludzkich nieszczęść jest lęk - przed tym, że zostaję sama; że nie będę miała na czynsz; że nie znajdę pracy a jak znajdę będzie kiepska; itd. Zgodzimy się też, że na obniżenie poziomu lęku wpływa: stabilna, przewidywalna przyszłość; poczucie przynależności do wspólnoty; poczucie sensu istnienia (takie czysto egzystencjalne). Wystarczy to chyba na wyjaśnienie powodów dla których osoby wierzące lepiej znoszą spotkanie z sytuacjami stresowymi. Mimo wszystko, mimo niekorzystnych zmian mają zapewnione to minimum stabilizacji. Indywidualnie - jedni uznają to co się dzieje, za boski plan; inni będą pokładać nadzieję, że dobry ojciec i tak się nimi zaopiekuje; innym wystarczy poczucie, że to całe zamieszanie ma sens i cel. Cały czas mogą też liczyć na jakieś tam wsparcie kościoła do którego należą. Dużo daje też wyciszenie się i spojrzenie na własną, tragiczną sytuację nieco z boku. Niedzielna msza jest doskonałym narzędziem do tego typu zabiegów, chociaż sama modlitwa też pozwala na uzyskanie dystansu. Sądzę, że w przypadku niewierzących, podobne "zaplecze" może stanowić kochająca rodzina, prawdziwi przyjaciele, wyrobiona filozoficzna natura. Zgodnie z innymi badaniami, przepraszam ale nie pamiętam źródła, sytuacje stresowe znoszą również lepiej ludzie którzy mają hobby. Nie chodzi o oglądanie meczu w tv, tylko coś czynnie angażującego. Nie chcę oczywiście porównywać religii do hobby. Zupełnie inna klasa zaangażowania. Podsumowując, wierzący do kościoła; ateiści filatelistyka i powiększanie rodziny
|
|
 | | aries (252 punktów) | Trafna diagnoza.
Osoby religijne najgorzej sobie radza w poszukiwaniu wod termanych, co jest stresujace bo rozdzka nie wystarczy. Ale dobrze radza sobie w pozyskiwaniu funduszy w obrebie tej samej grupy wyznaniowej i pochodnej podporzadkowanej.
|
|
 | | antrov (27 punktów) | Ponadto, oparcie w istocie boskiej, czyli a) nieśmiertleniej b) nie odczuwającej cierpienia, bo nie dotyczą go żadne problemy c) będącej władcą i stwórcą wszechświata i do tego kochajacej Ciebie (i miliony innych katolików, ale to szczegół), daje znaczącą przewagę nad kimś, kto nie wierzy w istnienie takiego niezłomnego fundamentu egzystencji. Poza tym, wierzący w każdej chwili może sie pomodlić, wie że jego modlitwa zawsze zostanie wysłuchana (z jej realizacją bywa gorzej). Ateiście pozostaje pomodlić się do... siebie? włąsnego rozsądku? ukochanej kolekcji znaczków? Jest świadomy tego, że jego realizacja życia, zależy wyłącznie od niego samego, a nie od miłosiernego stwórcy, który chce jak najlepiej dla swoich dzieci. Posyła im co prawda ciepiernie, ale daje w zamian życie wieczne i szczęśliwie i święte i w ogóle, w niebie. - Taka papka otępiajaca i zalepiąjąca neurony
|
|
|  | 1 na 1 | Beatus (2528 punktów) | Gadanie. Już tam, ateiści tak źle mają i tylko w siebie wierzą, sobie ufają, zaś wierzący (generalnie, nie chodziło mi o katolików) sielanka po prostu, Bóg ich prowadzi, zapewnia pełen komfort psychiczny i jest ok. Daj spokój. Jedni i drudzy borykają się z takimi samymi problemami moralnymi i dylematami światopoglądowymi. Wynoszenie na piedestał różnic i to tak, przepraszam, trywialnych acz nieprawdziwych jest błędem. Dzieli ludzi, zamiast pomóc im zrozumieć swoje odmienne poglądy. Jestem przeciw obiema rękami. > a) nieśmiertleniejpatrz buddyzm i rozmaite odmiany hinduizmu > b) nie odczuwającej cierpienia, bo nie dotyczą go żadne problemynawet chrześcijanie by się nie zgodzili, nie mówiąc już o innych systemach religinych > c) będącej władcą i stwórcą wszechświataróżnie bywa, czasami stwórca i władca nie są tym samym. Zawsze władca ma władzę ograniczoną. Wolna wola stworzenia u chrześcijan. > i do tego kochajacej Ciebie (i miliony innych katolików, ale to szczegół), daje znaczącą przewagę nad kimś, kto nie wierzy w istnienie takiego niezłomnego fundamentu egzystencji.tu się zgadzam, dodam tylko, że "miłość nie zazdrości" > Poza tym, wierzący w każdej chwili może sie pomodlić, wie że jego modlitwa zawsze zostanie wysłuchana (z jej realizacją bywa gorzej).oj, nie ma tak dobrze > Ateiście pozostaje pomodlić się do... siebie? włąsnego rozsądku? ukochanej kolekcji znaczków?A to bardzo trafne spostrzeżenie. Podzielam pogląd wg którego laicyzacja prowadzi do swego rodzaju ubóstwienia czegoś zastępczego. Może to śmiesznie brzmi - modlić się do znaczków. Jednak znakomita większość z nas potrzebuje autorytetów i wzorów. Wierząc, że Boga nie ma, musimy ich szukać w otaczającym nas świecie widzialnym. Częsty wybór w współczesnym świecie - praca jest sensem życia. Różnie bywa z tymi autorytetami, czasem wybieramy głupio, czasem nie. > Jest świadomy tego, że jego realizacja życia, zależy wyłącznie od niego samego, a nie od miłosiernego stwórcy, który chce jak najlepiej dla swoich dzieci.Nie zapominaj o determinizmie w wersji przyrodniczej. > Posyła im co prawda ciepiernie, ale daje w zamian życie wieczne i szczęśliwie i święte i w ogóle, w niebie.albo w piekle, na wieczoność, nie ma ucieczki - kiepska perspektywa. > - Taka papka otępiajaca i zalepiąjąca neurony  Jako gatunek wybiliśmy się i jeszcze trwamy. Historia religii jest tak długa jak historia człowieka. Surowa logika nakazuje wątpić w to, by zjawisko tak powszechne i integralne było jednocześnie zgubne dla gatunku. Ślepe ścieżki ewolucji nie trwają tak długo. Pozdrawiam
|
|
 | | Ł."Szaman" M. (563 punktów) |
> Podsumowując, wierzący do kościoła; ateiści filatelistyka i powiększanie rodziny  A można do medytacji zasiąść?  Tak tylko retorycznie - z racji swoich praktyk - zapytałem, bo i o własne doświadczenia jakieś autor wątku zapytuje. Pozdrawiam  PS: Co Wy tak tutaj - w większości - ciągle na tym chrześcijaństwie zafiksowani ... :}
Każda myśl jest jak skarga robaka rozdeptywanego przez anioły.  - Emil Cioran
|
|
|  | | Beatus (2528 punktów) | Medytacja? Szamanem nie jestem, ale jakoś nie wyobrażam sobie medytacji nie uprzedzonej tzw. wyciszniem. Wygłuszenie nienawiści do KP dla niektórych możestanowić przeszkodę nie do pokonania i nici z medytacji.  Swoją dorogą masz rację, że wiele osób uważa że: religia = katolicyzm. Konsekwentnie, co dotyczy katolicyzmu dotyczy religii w ogóle. Tym czasem od jednego do drugiego bardzo daleko. pozdrowinia
|
|
| anulex (263 punktów) | Wydaje mi się, że jedną z przyczyn może być to, że wierzący są w większości - łatwiej jest być większością niż mniejszością. Dodatkowo niebagatelną rolę może odgrywać możliwość przystępowania do spowiedzi i uzyskiwania odpuszczenia win. Ogólnie wyniki tych badań wydają mi się całkiem prawdopodobne.
Natomiast jestem bardzo zaskoczona twierdzeniem, że osoby religijne lepiej radzą sobie w sytuacji rozwodu. Zawsze wyobrażałam sobie, że dla osoby wierzącej, która przysięgała przed Bogiem "i nie opuszczę cię aż do śmierci" i dla której znalezienie po rozwodzie nowego partnera będzie jednoznaczne z ciężkim grzechem, niemożnością uzyskania odkupienia i, co za tym idzie, brania udziału w części praktyk religijnych - przyjmowania komunii, bycia chrzestnym (trzebaby żałować i przestać grzeszyć, czyli rzucić aktualnego partnera a to raczej mało realne), musi być straszną traumą. O ile jestem w stanie wyjaśnić sobie jakoś, dlaczego osoby religijne mogą ogólnie być szczęśliwsze, o tyle kwestii związanych z rozwodem nie rozumiem ni w ząb.
|
|
 | | Ł."Szaman" M. (563 punktów) |
> Natomiast jestem bardzo zaskoczona twierdzeniem, że osoby religijne lepiej radzą sobie w sytuacji rozwodu. [...] O ile jestem w stanie wyjaśnić sobie jakoś, dlaczego osoby religijne mogą ogólnie być szczęśliwsze, o tyle kwestii związanych z rozwodem nie rozumiem ni w ząb.Mam nadzieję, że będzie dla Ciebie jakąś wskazówką informacja, że śmierć partnera czy też rozwód z nim, generalnie zaś rzecz ujmując, jego strata, to wydarzenie lokujące się na szczycie skali stresu, to niejako jego [stresu] paradygmat, za którego matrycę psychodynamiczną zaś, mieć należy więź dziecka z matką, rzecz pierwotnie najwyższej wagi, życia i śmierci ... Pozdrawiam
Każda myśl jest jak skarga robaka rozdeptywanego przez anioły.  - Emil Cioran
|
|
| Witold Baryluk (630 punktów) | Co do artykułu. To bardzo mizerny, ale wyniki ciekawe. Pytanie np. jaka jest różnica w radzeniu sobie ze stresem pomiędzy różnymi religiami? Ciekawe jakie bybyło porównanie z religiami wschodnimi. I jako grupę kontrolną wziąć najlepiej palaczy marihuany, pewnie też się nie stresują.  Pozdrawiam
|
|
 | | Ł."Szaman" M. (563 punktów) |
> Pytanie np. jaka jest różnica w radzeniu sobie ze stresem pomiędzy różnymi religiami? Ciekawe jakie bybyło porównanie z religiami wschodnimi.Tak trochę a propos, może zaciekawi ... że znane są badania mówiące o tym, że o ile praktyka medytacji obniża poziom stresu po zadziałaniu stresora, to składa się ona jednak na wzrost poziomu stresu w przypadku oczekiwania na jego [stresora] zadziałanie. Przytacza je D. M. Wulff w swoim podręczniku do psychologii religii, mając na myśli bodajże MT [medytację transcendentalną]. Możliwym, że badania nad innymi, wschodnimi formami medytacji [np. zazen] dałyby inne rezultaty; przypuszczenia tego nie jestem już jednak w stanie poprzez jakimś konkretnym przykładem. > I jako grupę kontrolną wziąć najlepiej palaczy marihuany, pewnie też się nie stresują.  ...  Różnie to przecież z tripkami bywa ...  > PozdrawiamJa również
Każda myśl jest jak skarga robaka rozdeptywanego przez anioły.  - Emil Cioran
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|