> Jeżeli chodzi o aniołów i świętych to istota rzeczy jest jeszcze prostsza. Nikt z nas tak naprawdę nie modli się do swego anioła stróża czy nie wyprasza łask u jakiegoś świętego. Weźmy tych pierwszych. Popularna modlitwa Aniele Boży stróżu mój....... zauważmy tu słowo Boży. Chyba dalej nie musze pisać ?Czy to przypadkiem nie jest już naginanie definicji do potrzeb religii, którą się definiuje? Powyższa refleksja naszła mnie, gdy zadałem sobie pytanie: jak historyk, lub badacz religii zdefiniowałby za kilka tysięcy lat wymarłe chrześcijaństwo opierając się wyłącznie na pozostawionych tekstach. Mam wrażenie, że właśnie jako religię henoteistyczną. Bo w przeciwnym razie jakim cudem wierzenia starożytnych Greków czy Rzymian określamy jednoznacznie mianem politeizmu? Przecież to nie tylko Homer czy opracowanie Parandowskiego, chociaż takie wyobrażenie powszechnie pokutuje. Błędem jest porównywanie bogów znanych z mitologii lub czczonych w świątyniach do Boga chrześcijańskiego - to zupełnie inna kategoria bytów. Koncepcja absolutnego, transcendentnego Boga była znana pogańskiej starożytności, bogowie byli raczej namiestnikami w poszczególnych dziedzinach o ograniczonej wiedzy, kompetencjach i możliwościach. Ba... Były nawet boskie, nadprzyrodzone istoty pozbawione jakiejś wielkiej władzy, opiekujące się jakimś lasem, strumyczkiem itp.  > Teraz zajmijmy się świętymi. Do Nich również żaden chrześcijanin nie będzie się modlił. Modlitwa będzie polegała na wypraszaniu łask u Boga jedynie za wstawiennictwem danego świętego.Hmm... Też nie do końca. Wystarczy przeczytać pierwsze, lepsze dzieło hagiograficzne. Można bez trudu stwierdzić, że cuda czynione przez świętych jeszcze za życia dzielą się na dwie kategorie: czynione przez nich samych i czynione za ich wstawiennictwem. Ta pierwsza kategoria obejmuje sprawy dość błahe, najwyraźniej niewymagające zawracania głowy Najwyższemu - wystarczy moc, którą święty został obdarowany.
|