Racjonalista - Strona głównaDo treści
Neurokinezologia - czy to humbug?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
15-12-2009 09:14Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
Neurokinezologia - czy to humbug?
Ocena 2 na 2
jakiś czas temu był na Racjonaliście artykuł o kinezjologii edukacyjnej. Wymienione było nazwisko Dr. Masgutowej i jej Instytut.
Na temat kinezjologii edukacyjnej przeczytałam sporo i przemawiają do mnie argumenty, że to szarlataneria. Dr.Masgutowa na stronie swojego Instytutu nie mówi o kinezjologii edukacyjnej ale zaniepokoiło mnie, że dostała nagrodę Fundacji Kinezjologii Edukacyjnej w Stanach Zjednoczonych.

Próbowałam się dowiedzieć czegoś więcej o tej Pani i jej metodzie rehabilitacji, ponieważ moja dobra przyjaciółka ma dziecko z zaburzeniami rozwoju i bez diagnozy (może autyzm, może porażenia, może coś innego - dzieciak nie mówi, nie potrafi się skoncentrować, skupić wzroku, postawić trzech klocków jeden na drugim a ma 6 lat) i oddała się w ręce tej pani płacąc grube pieniądze za turnusy, zabiegi itp.

Nie znam się na medycynie ale niepokoi mnie parę rzeczy.

1. Dziecko jest "leczone" a cały czas nie ma diagnozy co mu naprawdę jest. Czy to normalne? Przyjaciółka mówi, że nie ważne co jest małej, ważne, że rehabilitacja pomaga. Ale konkretnych efektów tej rehabilitacji nie potrafi podać, poza tym, że mała uśmiecha się, jak widzi panią doktor.

2. Metoda którą dziecko jest leczone/rehabilitowane (?) jest opatentowana. Czy to normalne w medycynie, żeby patentować metodę rehabilitacji? Nie lek, metodę.

3. Nie mogę na stronie Instytutu znaleźć informacji o badaniach nad rezultatami tej metody, porównania z innymi metodami itp innych niż prowadzone przez Masgutową albo jej instytuty lub naukowców o rosyjsko brzmiących nazwiskach (a na każdym kroku są informacje, jak ta metoda jest popularna, uznawana i chwalona w USA i Kanadzie).

Jest za to od groma listów od szczęśliwych rodziców uleczonych dzieci. Takie eksponowanie "zadowolonych klientów" zawsze mi pachnie szarlatanerią. Argumenty anegdotyczne są zwykle używane z braku tych prawdziwych.

4. Wyjaśnienie metody jest tak zawiłe i pisane takim językiem, że dla zwykłego Kowalskiego to tureckie kazanie. Czyżby nie można było wyjaśnić wszystkiego prościej? To jest strona skierowana do "klientów" a nie do innych lekarzy.

Cały ten Instytut to spółka z o.o. - tego na stronie nie znalazłam (!), nie ma takiej informacji, co jest niezgodne z Kodeksem Spółek handlowych (powinien być podany numer KRS, oznaczenie sądu rejestrowego, kapitał zakładowy i informacja o jego wniesieniu), dowiedziałam się przypadkiem. Oczekiwałam jakiejś instytucji non-profit, fundacji itp.
A tu po prostu przedsiębiorstwo. Ukrycie tego faktu jest wysoce podejrzane, na dodatek niezgodne z prawem.

Czy ktoś wtajemniczony mógłby wyjaśnić, czym jest ta cała neurokinezjologia? Czy ktoś prowadził niezależne badania nad skutecznością tej terapii?
Czy to może tylko dobrze naoliwiona maszynka do kręcenia lodów?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Meretseger (61860 punktów)
Jak można rozpocząć leczenie ("leczenie") dziecka, nie postawiwszy diagnozy? No jak? Nie mieści mi się w głowie.
Jeśli Twoja przyjaciółka korzysta tylko z tej pseudoterapii, a nie chodzi do prawdziwego lekarza, to może bardzo dziecku zaszkodzić. Kreślenie palcem ósemek jest fajne i niekłopotliwe, ale badań potwierdzających skuteczność nie ma.
15-12-2009 12:13 
 Ocena 2 na 2
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Jak można rozpocząć leczenie ("leczenie") dziecka, nie postawiwszy diagnozy? No jak? Nie mieści mi się w głowie.

No mnie się też nie mieści. A mojej przyjaciółce tak. Rozumiem desperację ale ona pieniądzem nie śmierdzi a wydaje na ten instytut krocie.

>Jeśli Twoja przyjaciółka korzysta tylko z tej pseudoterapii, a nie chodzi do prawdziwego lekarza, to może bardzo dziecku zaszkodzić. Kreślenie palcem ósemek jest fajne i niekłopotliwe, ale badań potwierdzających skuteczność nie ma.

Matka twierdzi że tradycyjna terapia nie skutkowała a ta nowa skutkuje.

Ale podobno każda nieinwazyjna terapia tego typu skutkuje, bo po prostu w niektórych schorzeniach wystarczy, żeby dzieckiem się dużo zajmować, zwracać nie uwagę, rozmawiać z nim itp. Samo to może pomóc w uzyskaniu np. lepszego kontaktu z otoczeniem.
Tyle co doczytałam w materiałach dotyczących wartości kinezjologii edukacyjnej - że jak dziecko robi cokolwiek w co się angażuje to się rozwija, jakby mimochodem i bez względu na metodę.
A moja przyjaciółka roztkliwia się nad tym, jakie pani doktor ma podejście do dzieci, jaka czuła, pełna ciepła itp itd. Pewnie to prawda ale to nie jest jakaś specjalna metoda terapii, to może dać dziecku rodzic za darmo. Moja przyjaciółka ma tego na tony.

Plus "nie skutkowała" może być wysoce subiektywne, mała ma ledwie 6 lat, od roku pod opieką Instytutu, jak długo mogła być wcześniej prowadzona terapia "tradycyjna"? Przecież to jest praca na lata. Plus trochę trwa zanim się stwierdzi, że dziecko odstaje od rówieśników.

Ale takie zdroworozsądkowe argumenty nie trafiają do mojej przyjaciółki, wiec próbuję prześwietlić tą instytucję.


"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365