jakiś czas temu był na Racjonaliście artykuł o kinezjologii edukacyjnej. Wymienione było nazwisko Dr. Masgutowej i jej Instytut. Na temat kinezjologii edukacyjnej przeczytałam sporo i przemawiają do mnie argumenty, że to szarlataneria. Dr.Masgutowa na stronie swojego Instytutu nie mówi o kinezjologii edukacyjnej ale zaniepokoiło mnie, że dostała nagrodę Fundacji Kinezjologii Edukacyjnej w Stanach Zjednoczonych.
Próbowałam się dowiedzieć czegoś więcej o tej Pani i jej metodzie rehabilitacji, ponieważ moja dobra przyjaciółka ma dziecko z zaburzeniami rozwoju i bez diagnozy (może autyzm, może porażenia, może coś innego - dzieciak nie mówi, nie potrafi się skoncentrować, skupić wzroku, postawić trzech klocków jeden na drugim a ma 6 lat) i oddała się w ręce tej pani płacąc grube pieniądze za turnusy, zabiegi itp.
Nie znam się na medycynie ale niepokoi mnie parę rzeczy.
1. Dziecko jest "leczone" a cały czas nie ma diagnozy co mu naprawdę jest. Czy to normalne? Przyjaciółka mówi, że nie ważne co jest małej, ważne, że rehabilitacja pomaga. Ale konkretnych efektów tej rehabilitacji nie potrafi podać, poza tym, że mała uśmiecha się, jak widzi panią doktor.
2. Metoda którą dziecko jest leczone/rehabilitowane (?) jest opatentowana. Czy to normalne w medycynie, żeby patentować metodę rehabilitacji? Nie lek, metodę.
3. Nie mogę na stronie Instytutu znaleźć informacji o badaniach nad rezultatami tej metody, porównania z innymi metodami itp innych niż prowadzone przez Masgutową albo jej instytuty lub naukowców o rosyjsko brzmiących nazwiskach (a na każdym kroku są informacje, jak ta metoda jest popularna, uznawana i chwalona w USA i Kanadzie).
Jest za to od groma listów od szczęśliwych rodziców uleczonych dzieci. Takie eksponowanie "zadowolonych klientów" zawsze mi pachnie szarlatanerią. Argumenty anegdotyczne są zwykle używane z braku tych prawdziwych.
4. Wyjaśnienie metody jest tak zawiłe i pisane takim językiem, że dla zwykłego Kowalskiego to tureckie kazanie. Czyżby nie można było wyjaśnić wszystkiego prościej? To jest strona skierowana do "klientów" a nie do innych lekarzy.
Cały ten Instytut to spółka z o.o. - tego na stronie nie znalazłam (!), nie ma takiej informacji, co jest niezgodne z Kodeksem Spółek handlowych (powinien być podany numer KRS, oznaczenie sądu rejestrowego, kapitał zakładowy i informacja o jego wniesieniu), dowiedziałam się przypadkiem. Oczekiwałam jakiejś instytucji non-profit, fundacji itp. A tu po prostu przedsiębiorstwo. Ukrycie tego faktu jest wysoce podejrzane, na dodatek niezgodne z prawem.
Czy ktoś wtajemniczony mógłby wyjaśnić, czym jest ta cała neurokinezjologia? Czy ktoś prowadził niezależne badania nad skutecznością tej terapii? Czy to może tylko dobrze naoliwiona maszynka do kręcenia lodów?
|