Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czym jest dla was zło.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
25-10-2007 20:49Mindewicz (143 punktów)Czym jest dla was zło.
Bardzo bym was prosił, o odpowiedzenie na pytanie "czym jest DLA CIEBIE zło".
Opierajcie się na swoich przekonaniach, swojej moralności. Wasze odpowiedzi są mi potrzebne w badaniach które przeprowadzam pisząc pracę na olimpiadę filozoficzną (mój temat to "formy jakie przybiera zło w współczesnym świecie i jak tłumaczy się jego pochodzenie"). W mojej pracy skupiam się na człowieku jako jednostce, nie na grupach, czy społeczeństwach. Na istotności wychowania, wpływie otoczenia, na tzw. "źle powszechnym", często niezauważanym. Prosiłbym również o - w miare możliwości - wzbogacanie swojej wypowiedzi przykładami.

Z góry dziękuję,
Bartosz Mindewicz.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

@ffe?
Najpierw w kwestii formalnej: skupić sie na złu powszechnym - taka jest właściwa forma miejscownika dla tego słowa.
I ad rem:
Zło nie jest dla mnie pojęciem absolutnym, występującym niezależnie. Zawsze jest względne - zawsze jest złem dla kogoś lub czegoś. Często to, co jest złem dla mnie, jest dobrem dla kogoś innego i odwrotnie.
Przykłady? Każdy sam je znajdzie wokoło, byle popatrzył.
Mindewicz (143 punktów)
>Najpierw w kwestii formalnej: skupić sie na złu powszechnym - taka jest właściwa forma miejscownika dla tego słowa.
>I ad rem:
>Zło nie jest dla mnie pojęciem absolutnym, występującym niezależnie. Zawsze jest względne - zawsze jest złem dla kogoś lub czegoś. Często to, co jest złem dla mnie, jest dobrem dla kogoś innego i odwrotnie.
>Przykłady? Każdy sam je znajdzie wokoło, byle popatrzył.

Przeprasam za błąd w wypowiedzi.

Dla mnie również zło nie jest pojęciem absolutnym, chcę się dowiedziec co jest złem właśnie dla was, nawet jeśli jest to dobrem dla innych. Opierajcie wypowiedź na swoim kręgosłupie moralnym, a ja dopiero mam za zadanie z waszych wypowiedzi wyciągnąc jakieś wnioski. Pytam na tym forum, poniewaz ludzie z mojego najblizszego otoczenia to w większości katolicy, którzy swoje wypowiedzi opierają na dogmatach kościelnych, a mnie interesują różne punkty widzenia.
@ffe?
Przez moralność rozumiem zbiór reguł, jakie spełniać muszą członkowie danej społeczności, aby ta społeczność rosła w siłę.
Zatem to, co służy społeczności, jest dobre, co ją osłabia, jest złe.
Po części mamy te reguły wrodzone, po części zaś kształtuje je wychowanie sprowadzające się w gruncie rzeczy do prostej metody marchewki i bata.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)
> co jest złem właśnie dla was, nawet jeśli jest to dobrem dla innych.
Źle jest krzywdzić innych.
Przykład. Zaleca się tutaj wycinanie nadmiernego cytowania poprzedników. Obszerne cytaty psują pożytki jakie to forum daje ogółowi czytelników.
W tym przykładzie złe jest ignorowanie zalecenia.
>ja dopiero mam za zadanie z waszych wypowiedzi wyciągnąc jakieś wnioski.
Wykonaj to zadanie.
Waldek K. (26 punktów)
Ciekawy temat. Ambitne zadanie.
Jako pokorny obserwator świata, dochodzę do wniosku, że najwięszym - o ile nie jedynym - źródłem zła jest ludzka głupota.
Pozdrawiam
IQ955 (2355 punktów)
Możesz sobie zajrzeć na przykład tutaj. Znajdziesz tam niezwykle piękny i mądry esej R. Smullyana pod (trochę zniechęcającym, ale nie zniechecaj się) tytułem "Czy Bóg jest taoistą?". Jeśli chcesz poznać moje zdanie - w tym samym numerze, w temacie miesiąca, jest mój artykuł pod tytułem "Tao". Zapraszam.


Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
diogenes (42753 punktów)
"czym jest DLA CIEBIE zło".

jeśli czymkolwiek, to chyba subiektywnym stanem niewiedzy, niezrozumieniem sytuacji w której uwikłani są ludzie...jeśli zrozumiesz tzw. złoczyńcę do dna, jeśli rozsupłasz wszystkie jego uwarunkowania dojdziesz do wniosku, że nie miał innego wyjścia, że działał tak, jak spada jabłko, jak śpiewa ptak lub jak święty, który błogosławi ludziom. myśl poddana refleksji staje się wątpieniem, potem pewnością. podobnie uczucie poddane refleksji zamiera, staje sie czymś innym. analogicznie jest ze złem: im więcej o nim myślimy, tym jest go mniej. wreszcie znika zupełnie stając się pustym słowem...tak jak świat pustym zjawiskiem...
wyszpolski (447 punktów)
>jeśli zrozumiesz tzw. złoczyńcę do dna, jeśli rozsupłasz wszystkie jego uwarunkowania dojdziesz do wniosku, że nie miał innego wyjścia, że działał tak, jak spada jabłko

Zawsze mi się podobał ten tok rozumowania, szczególnie w kontekście osoby która normalnie bardzo trzeźwo podchodzi do wszystkiego co w życiu robi, tymczasem kiedy jest nietrzeźwa, to wsiada za kółko i rozbija się na najbliższym słupie. Czy nie jest więc hipokryzją uwzględnianie niepoczytalności, amoku itp. przy jednoczesnym karaniu za nietrzeźwość? Czy samo zwiększenie kar itp. może mieć aż tak fundamentalny wpływ na psychikę że w chwili nietrzeźwości będzie to brane pod uwagę? Śmiem wątpić ;D
28-10-2007 20:33 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>normalnie bardzo trzeźwo podchodzi do wszystkiego co w życiu robi, tymczasem kiedy jest nietrzeźwa, to wsiada za kółko i rozbija się na najbliższym słupie.

czy mozna trzeźwo podchodzić do zalewania pały? może już przed pierwszym kieliszkiem człowiek jest w stanie jeśli nie upojenia, to w każdym razie odbiegającym od trzeźwości...dzisiaj widziałem dwóch żuli idących po piwo...z kieszeni sterczały im puste butelki (kaucja), byli podnieceni...alkomat nie wykazałby niczego, ale oni byli juz wstawieni...wszystko szło jak trzeba: zielone światło na przejściu, otwarty monopolowy...i potem to piwo w kolorze jesiennych liści klonu...

>Czy nie jest więc hipokryzją uwzględnianie niepoczytalności, amoku itp. przy jednoczesnym karaniu za nietrzeźwość?

no chyba jest...zwłaszcza, że alkoholizm jest chorobą, a trudno powiedzieć, od kiedy się zaczyna...

>Czy samo zwiększenie kar itp. może mieć aż tak fundamentalny wpływ na psychikę że w chwili nietrzeźwości będzie to brane pod uwagę? Śmiem wątpić ;D

w czasie upojenia nie bierze sie takich rzeczy pod uwagę. nawet nie bierze się pod uwagę własnego życia...wódzia naprawdę dowodzi, jak krucha sprawą jest wyuczone zachowanie...gdybyż wymyślono eliksir, który w takim stopniu dodawałby ludziom rozumu, jak go pozbawia alkohol...to byłby dopiero płyn...
G.K. (1679 punktów)
krutki (1550 punktów)

   Zgodziłbym się z przedmówcą @ffe?, że Przez moralność rozumiem zbiór reguł, jakie spełniać muszą członkowie danej społeczności, aby ta społeczność rosła w siłę, przy czym przez siłę rozumiem tu jako to wszystko co ściśle związane jest z (współ)życiem i przeżyciem, tak jednostki jak i społeczeństwa. Zło to przede wszystkim pojęcie wykreowane na potrzebę życia wśród nas samych. Poza tym w naturze nie ma podziału na dobro i zło.
I tak np. jeśli genetyka ma służyć naszemu przeżyciu - nie widzę żadnego problemu, aby nie miała się rozwijać - byle z pożytkiem. Tak samo eksploracja kosmosu - choć tu pożytkiem jest nie tylko (nie ważne czy możliwa czy nie) wizja zasiedlenia innych obiektów sprzyjających życiu czy w ogóle przesiedlenia ludzkości, ale sama możliwość poznania otaczającego nas świata i zaspokojenia ciekawości, chęci wiedzy.

Pozdrawiam


Ośrodek trójmiejski
Rotor
"Zło stanowi to wszystko, co szkodzi i zagraża naszemu istnieniu, jakości naszego życia. To, co takim jest w przyrodzie, kosmosie, a także w ludzkim postępowaniu, przekonaniach, moralności".
- Proponuję zajrzeć też do teologii prawdosławnej (!!!nie prawosławnej), w jej części odnoszącej się do ogólnoludzkiego profanum, czyli zła.
26-10-2007 16:13 
 Ocena 1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> Zło stanowi to wszystko, co szkodzi i zagraża naszemu istnieniu, jakości naszego życia. >To, co takim jest w przyrodzie, kosmosie

To kompletna bzdura - wystarczy wspomnieć o planetoidach, które mogą zderzyć się z Ziemią. Dla mnie absurdem jest dzielenie plnetoid i gwiazd (niektóre mogą wybuchnąć i nam zaszkodzić) na dobre i złe.

doku
Rotor
>> Zło stanowi to wszystko, co szkodzi i zagraża naszemu istnieniu, jakości naszego życia. >To, co takim jest w przyrodzie, kosmosie
>To kompletna bzdura - wystarczy wspomnieć o planetoidach, które mogą zderzyć się z Ziemią. Dla mnie absurdem jest dzielenie plnetoid i gwiazd (niektóre mogą wybuchnąć i nam zaszkodzić) na dobre i złe.
>
doku


A dla mnie absurdem to nie jest. Podobnie jak nie jest absurdem, iz takie dobro jakim jest woda jest złem podczas powodzi, że takie dobro jakim jest ogień jest złem podczas pożarów w Kaliforni, że takie np. dobro jakim jest energia jądrowa przetwarzana w energię elektryczną, była złem dla mieszkańców Hiroszimy i Nagasaki. Itp.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>woda jest złem podczas powodzi, że takie dobro jakim jest ogień jest złem podczas
>pożarów

Złem (często) jest powódź, ale nigdy woda

Złem (zwykle) jest pożar, ale nigdy ogień

doku
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> czym jest DLA CIEBIE zło

Zacznę o tego co najprostsze, czyli od tego, co jest złem najgorszym. Najgorszym złem jest okrucieństwo, tak więc nic go nie może usprawiedliwić. Przykładem jest np. torturowanie więźniów tylko po to, żeby cierpieli podobnie jak ich ofiary. Oczywicie można źle zdefiniować okrucieństwo i wtedy nawet tak prosta kwestia staje się kontrowersyjna. Dlatego dodam tutaj, że okrucieństwo definiuję jako zadawanie cierpienia z intencją wywołania cierpienia.

Teraz z drugiej strony- niemal równie prosta kwestia - a więc najbardziej ogólna definicja zła, obejmująca całe zło, a być może nawet nie tylko zło (byłaby to słabość tej definicji). Otóż złem jest wszystko to, co sprzyja wzrostowi entropii w ciele i bezpośrednim otoczeniu organizmów żywych. Być może nie jest to definicja ścisła, prawdopodobnie każdy fizyk mógłby wskazać takie zjawisko, które dałoby wzrost entropii bez szkodzenia organizmom żywym, ale mnie to nie preszkadza, gdyż wzrost entropii jest pożytecznym słowem-wytrychem, które dobrze oddaje sens tej definicji zła - nie muszę wymieniać takich zjawisk, jak choroba, śmierć, skażenie, niszczenie, uniformizacja, redystrybucja itp. pojęć, które mogą wydawać się czasem kontrowersyjne jako przykłady zła. Zamiast tego wolę słowo "entropia", której wzrost dość dobrze i dostatecznie ogólnie symbolizuje zło.

To były przypadki "trywialne", jak mawiają matematycy, teraz spóbuję podać kilka nietrywialnych definicji zła.

1. Zło rozumiane jako słabe zdrowie, patologia, złe funkcjonowanie, błędne obliczenie, niepoprawne działanie, zepsucie itd. jest chyba najprostszym, z nietrywialnych, przykładem zła - jest to zło obiektywne, zdefiniowane jako sprzecność z dobrze zdefiniowanym stanem prawidłowym, np. z opisem działania zawartym w instrukcji obsługi jakiegoś urządzenia, albo z jasnym opisem działania jakiegoś organu ciała człowieka w określonej sytuacji.

2. Zlem subiektywnym jest dla mnie to, co budzi mój wstręt lub sprawia, że cierpię

3. Złem uniwersalnym jest Zło rozumiane jako strona w odwiecznej walce Dobra ze Złem, które dość łatwo jest zdefiniować (definiując jednocześnie Dobro) w postaci niepełnej, jako teoriomnogościowa suma szczegółowych atrybutów. Oto one (Dobro wymieniam jako pierwsze, Zło jako drugie):

mądry - głupi
bogaty - biedny
prawdomówny - kłamliwy
szlachetny - podły
piękny - brzydki
litościwy - bezlitosny
wpółczujący - bezduszny
silny - słaby
zdrowy - chory
otwarty - zamknięty
elastyczny - sztywny
czysty - brudny
...

Tak zdefiniowane Dobro i Zło często egzystują obok siebie niemal w harmonii, np. człowiek mądry ale biedny, piękny ale słaby, bezlitosny ale współczujący (sam funduje sobie cierpienie). Wadą tej definicji jest to, że trudna jest do stosowania w praktyce - trudno jest w większości przypadków podać prostą odpowiedź na pytanie, czy ten człowiek jest Dobry czy Zły. Zaletą takiej definicji jest to, że nie wywołuje ona kontrowersji.

4. W przeciwieństwie do uniwersalnej definicji podam aktualną definicję, a więc taką, która pozwala od razu zakwalifikować człowieka w całości, jako Dobrego lub Złego. Taka definicja w przeciwieństwie do definicji uniwrsalnej tę wadę, że jest maksymalnie kontrowersyjna. Oto ona.

Złem nazywam wszystko to, co współegzystuje w harmonii, popiera lub akceptuje coś, co nazwę na użytek tej definicji "Ośrodkiem Zła". A na Ośrodek Zła składają się:

władcy państw totalitarnych (np. Białorusi, KRLD, Syrii) i szefowie takich partii (np. komunistycznych) w innych krajach;
kapłani religii i sekt fundamentalistycznych (duchowni w Iranie czy Arabii Saudyjskiej, w Polsce - np. Rydzyk);
szefowie organizacji przestępczych (np. rosyjscy czy kolumbijscy biznesmeni)

Ale tak w ogóle, to temat ten jest zbyt szeroki, żeby wyczerpać go w jednym forumowym wątku. Trzeba by otworzyć przynajmniej kilka wątków o różnej tematyce i podyskutować w nich.

doku
Piotrek Karwala (451 punktów)Odp: Czym jest dla was zło?
Zło dla mnie jest pustym pojęciem.

Precz z poezją podczas merytorycznej dyskusji!
Drobner
>Zło dla mnie jest pustym pojęciem.

I tu się zgadzam.
Drobner,
rzadko zgadzający się z kimkolwiek.

PS.
Jak mogę mniemać, również 'dobro' jest pustym pojęciem, nieprawdaż?
Stąd już blisko do stwierdzeń nieco mocniejszych teologicznie.
Jeśli bowiem 'zło' oraz 'dobro' to puste pojęcia - nie może być mowy o 'normatywnej' moralności ani o jakimkolwiek 'bogu'.
Zwłaszcza o 'bogu', który wiąże się z jakimkolwiek 'dobrem'.
Tudzież o 'szatanie', wiązanym ze 'złem'.

Tak też, z pustymi pojęciami, związane są nieistniejące byty ('bogi' i 'diabły', będące ich patronami....

Coraz bardziej podoba mi się Twój wpis.
Piotrek Karwala (451 punktów)
Dobro, bóg i szatan także - chyba, że chodzi o literackie postaci i jeśli mowa o dobru i złu w znaczeniu moralnym. W moim światopoglądzie nie ma dla nich miejsca.

Odnośnie normatywnej moralności to zachowuję konsekwencję - nie dotyczy mnie ona, co nie oznacza, że jestem zupełnie zły (w chrześcijańsko-europejskim znaczeniu tego słowa), lecz zarzut katolika o tym, że jako ateista nie mam zasad moralnych nie jest dla mnie zarzutem, tylko opisaniem obecnego stanu rzeczy.

Pozdrawiam

Precz z poezją podczas merytorycznej dyskusji!
APawłowski (1150 punktów)Odp: Czym jest dla was zło.
Może to odrobinę plebejskie stwierdzenie, ale na mój osobisty użytek całkiem dobrze się sprawdza jako wersja robocza.
Zło jest brakiem dobra. I tyle. Wiem że przerzucam problem udowodnienia zła na również trudne do zdefiniowania dobro, ale sądzę że dobro jakoś łatwiej zdefiniować, choć i tego nie próbowałem.
Jona
>Zło jest brakiem dobra. I tyle.

A czyż nie jest przy okazji tak, że łatwo dostrzec górną granicę dobra, a nikogo jednak nie powstrzyma dolna granica zła, bo jej w ogóle nie ma? Czyż droga nie schodzi coraz niżej i niżej?
APawłowski (1150 punktów)
>>Zło jest brakiem dobra. I tyle.
>A czyż nie jest przy okazji tak, że łatwo dostrzec górną granicę dobra, a nikogo jednak nie powstrzyma dolna granica zła, bo jej w ogóle nie ma? Czyż droga nie schodzi coraz niżej i niżej?
Czy można mówić o stopniowaniu dobra? Uważam że dobro występuje jedynie w jednowartościowym wymiarze. Zło można stopniować łatwiej.
APawłowski (1150 punktów)
>>Zło jest brakiem dobra. I tyle.
>A czyż nie jest przy okazji tak, że łatwo dostrzec górną granicę dobra, a nikogo jednak nie powstrzyma dolna granica zła, bo jej w ogóle nie ma? Czyż droga nie schodzi coraz niżej i niżej?
Czy w związku z tym, nie można uznać że ludzkość jest złem? A może to nasze oczekiwania dobra są tak przemożne, że jedynie zło nas tak mocno intryguje?
Interek (1162 punktów)
Zlo to niepotrzebne cierpienie.
A.Glowacki
Zlo bym zdefiniowal jako dzialenie na szkode innego czlowieka ewentualnie innej zywej istoty (jesli sklonimy sie w strone filozofii wschodu). Takie podejscie wyklucza ze zle sa np asteroidy ktore przeciez zagrazaja ludziom.
wyszpolski (447 punktów)
>Zlo bym zdefiniowal jako dzialenie na szkode innego czlowieka

Czy zabijając psychopatę który biega z nożem w przedszkolu czynię więc zło? Zakładając że nie ma możliwości go obezwładnić, a lada moment zadźga jakieś dziecko.
Jona
>Czy zabijając psychopatę który biega z nożem w przedszkolu czynię więc zło?

Musisz popełnić zło, aby umieć czynić dobro...
IQ955 (2355 punktów)
>Musisz popełnić(?!) zło, aby umieć czynić dobro...
Nie zgadzam się. Wystarczy się ze złem zetknąć, aby chcieć mu się przeciwstawiać (a tym samym czynić dobro).

Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
Jona
>>Musisz popełnić(?!) zło, aby umieć czynić dobro...
>Nie zgadzam się. Wystarczy się ze złem zetknąć, aby chcieć mu się przeciwstawiać (a tym samym czynić dobro).

Marku, moja wypowiedź dotyczyła tego konkretnego zdarzenia. Czasami (tak bywa, niestety) trzeba popełnić zło (odebrać życie), aby uczynić dobro (ocalić komuś życie)...

Pozdrawiam serdecznie.
IQ955 (2355 punktów)
>Marku, moja wypowiedź dotyczyła tego konkretnego zdarzenia. Czasami (tak bywa, niestety) trzeba popełnić zło (odebrać życie), aby uczynić dobro (ocalić komuś życie)...
Jeśli chodzi o wybór mniejszego zła - zgoda.

Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
Totus (1201 punktów)
Witam,

   Moja definicja:

Zło powszechne jest to ogół działań podejmowanych świadomie lub nieświadomie przez jednostki ludzkie na szkodę własną.

   Przyczyny zła:

1. Brak samoświadomości tego kim jestem i kim automatycznie jest każdy człowiek jako główna przyczyna niezdolności tworzenia i umacniania wspólnoty i swojego w niej miejsca a w tym właściwego statusu wolnościowego.
2. Brak wiedzy strategicznej o otoczeniu uniemożliwiający posiadanie świadomości zagrożeń zarówno w wymiarze jednostkowym (stosowanie zasad prawostronnego ruchu kierując pojazdem w Londynie) jak i wspólnotowym (brak rozwiązań i działań systemowych na rzecz poznania i eliminacji zagrożeń wewnątrz i zewnątrzplanetarnych, toleracja dla systemów destrukcyjnych - głównie o charakterze religijnym)
3. Traktowanie wspólnoty ludzkiej nie jako własnej a bliźniego swego nie jak siebie samego. Ignorowanie np. patologii o charakterze religijno-wyznaniowym na które wystawiony jest mój bliźni, każdy człowiek od którego jeśli żyje i porusza się po tej planecie uzależnione może być moje osobiste dobro a więc i przeciwstawny złu - zysk własny.
4. (...)

   Walka ze złem jest tożsama z podnoszeniem poziomu uczciwej edukacji społeczeństwa, z ogółem działań na rzecz przekształcania wspólnot modlitewnych [ze skrajnościami w postaci choćby zgromadzeń sióstr zakonnych typu osławionych ostatnio Betanek - kompromitującej anomalii społecznej, za której istnienie powinien wstydzić się każdy myślący człowiek] na wspólnoty racjonalnie podchodzące do znanej i nieznanej rzeczywistości Bytu.
(w praktyce przykładowo zastępowanie lekcji religii - lekcjami etyki i podstaw religioznawstwa)

   Walka ze złem jest dążeniem do narzucania racjonalnego systemu zarządzania populacjami ludzkimi w krajach niedorozwiniętych lub opętanych wyznaniowo lub reżimowo tak by zapobiec nieuchronnej przyszłej konieczności eksterminacji tych narodów, w momencie gdy zaczną one stanowić zbyt duży ciężar dla globalizującej się cywilizacji Rozumu, zwanej też chrześcijańską, w której powyższa metodyka walki ze złem zwana jest ewangelizacją [ imoim zdaniem jest formą kryptoracjonalizacji pod płaszczykiem wykorzystania dziecięcej przestrzeni niebezpiecznego niedorozwoju umysłowego, którego potrzebę matkowania musi coś zaspokajać i najkorzystniej jeśli będą to wytwory oby jak najszybciej reformującej się najświętszej matki w osobie instytucji kościóła KRK.]

   Pozostaje mieć nadzieję, że KRK będzie to kiedyś kościół chrześcijański nie tylko z nazwy.
Bo to, że takim dzisiaj jest w znacznej mierze to zło dla mnie - jako chrześcijanina.
Jednocześnie staję tym pragnieniem w konflikcie z tym co napisałem o kościele jako matce, która nie może być jednocześnie stanowczym ojcem, bo i nie można nagle przerwać karmienia piersią i krzyknąć - dosyć ciuciania - bądźże wreszcie dorosłym Synem Bożym cholerna niedojdo! (Mistrz często, gdy puszczały mu nerwy w konfrontacji z prostactwem wypowiadał to metaforycznie na kartach Biblii do swoich intelokutorów)
Ale z innej jeszcze strony ja też nie jestem chrześcijaninem w codziennej praktyce, staram się nim być w sytuacjach małego zagrożenia osobistego, wszak żyjemy w "katolickim" kraju - trzeba się więc mocno pilnować w krytyce faryzejady, obłudy i obrzędowego masowego pogaństwa, które miast wychowywać konserwuje ciemny i zacofany stosunek ludzi do życia będący przyczyną biedy i paskudnych relacji społecznych (p."polactwo" itp.) a czy ktoś zaprzeczy, że bieda to również zło?

   Pozdrawiam
.
28-10-2007 21:33 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
Zło powszechne jest to ogół działań podejmowanych świadomie lub nieświadomie przez jednostki ludzkie na szkodę własną.

nikt nie jest przewidzieć wszystkich konsekwencji swych czynów. nawet chrystus nie przewidział frymarczenia jego naukami przez pokolenia ludzi zwących sie jego wyznawcami. to, co w bliższej perspektywie wydaje się nie być szkodą własną, może nią być w perspektywie dalszej. ponadto ludzie muszą podejmowac działania związane z możliwością szkody własnej,np. kobieta decydując się na dziecko podejmuje zawsze duże ryzyko, kupując samochód nigdy nie wiesz, czy dojedziesz nim z salonu do domu itd, itd. ba, wychodząc z domu nie wiesz, czy to nie obróci się przeciwko tobie. ponadto, czym byłoby w takim ujęciu dobro? czy działaniami związanymi z korzyścią własną? a co z altruizmem? jeśli zaś mowa o nieświadomym wpływie na ludzkie działania, to powiedz, skąd wiesz, że np. katolicki system wartości wpajany dzieciom jest dobry czy zły? ilu bandytów wylęgło się w katolickich domach? zgodnie z twoim okresleniem rodzice działali tu na swoją szkodę. sądzę, że można twojej definicji zarzucić masę niedociągnięć. dobrze byłoby przynajmniej naszkicować drogę, jak do niej doszedłeś... brzmi jak objawienie, a to niedobry wskaźnik...

>1. Brak samoświadomości tego kim jestem i kim automatycznie jest każdy człowiek jako główna przyczyna niezdolności tworzenia i umacniania wspólnoty i swojego w niej miejsca a w tym właściwego statusu wolnościowego.

sam to wymyśliłeś czy zerżnąłeś z jakiegoś kazania...brzmi jałowo...

>3. Traktowanie wspólnoty ludzkiej nie jako własnej...

której np., czy to źle, że wielu nie słucha radia maryja?

>a bliźniego swego nie jak siebie samego.

po co utożsamiać się z sąsiadem? ludzi należy kochać w ich odrębności, w ich różnicy, a nie za wszelką cenę widzieć w nich siebie...

>   Walka ze złem jest tożsama z podnoszeniem poziomu uczciwej edukacji społeczeństwa, ...

>   Walka ze złem jest dążeniem do narzucania racjonalnego systemu zarządzania populacjami ludzkimi w krajach niedorozwiniętych...

ejże...a może należy je po prostu zostawić w spokoju i, idąc za maksymą lekarzy, przede wszystki nie szkodzić? nie okradać, nie wykorzystywać, niczego nie narzucać...a może nawet uczyć sie od nich...

>...lub opętanych wyznaniowo lub reżimowo tak by zapobiec nieuchronnej przyszłej konieczności eksterminacji tych narodów, w momencie gdy zaczną one stanowić zbyt duży ciężar dla globalizującej się cywilizacji Rozumu, zwanej też chrześcijańską,...

co ma chrześcijaństwo do rozumu? ostateczne przesłanki chrześcijaństwa nie mają charakteru racjonalnego...jesli teologom jest potrzebny do czegoś rozum, to do uzgodnienia z nim wiary, no i do nabijania ludzi w butelkę...

> w której powyższa metodyka walki ze złem zwana jest ewangelizacją...

wielu ludzi sobie tego nie życzy z powodów, których nie warto tu wymieniać...

>   Pozostaje mieć nadzieję, że KRK będzie to kiedyś kościół chrześcijański nie tylko z nazwy.

było dość czasu, aby zweryfikować jego idee...moim zdaniem raczej zostały sfalsyfikowane...trzeba innych idei, pomysłów, ale nie objawień betanek czy bab, którym co jakiś czas objawia się obraz tego lub innego świętego...chrześcijaństwo nie wypracowało rozsądnej strategii dialogu między kulturami i mozna wręcz pokazać, że jego idee nie służą takiemu dialogowi...zawsze postrzegane jest jako ekspansywne, zaborcze (twój post też zalatuje chrześcijańską misyjnością)...

czemu jan paweł ii nie wrzucił insygniów swej władzy do tybru, nie ogłosił bankructwa firmy i nie wrócił do kraju jako bezrobotny cieśla?
Totus (1201 punktów)
Witam,
Zło powszechne jest to ogół działań podejmowanych świadomie lub nieświadomie przez jednostki ludzkie na szkodę własną.
>nikt nie jest przewidzieć wszystkich konsekwencji swych czynów.
Wniosek - nie możemy całkowicie wykorzenić zła, możemy je ograniczać i robimy to. Swoistym okazaniem dobrej woli w walce ze złem jest walka z eliminowaniem międzyjednostkowych dysproporcji w możliwościach rozumnej oceny czynu.

>nawet chrystus nie przewidział frymarczenia jego naukami przez pokolenia ludzi zwących sie jego wyznawcami.
Nie zgodzę się. Ewangelie przesycone są uzasadnionymi obawami i ostrzeżeniami przed powyższym powstałymi zapewne po wnikliwym studium natury ludzkiej.

>to, co w bliższej perspektywie wydaje się nie być szkodą własną, może nią być w perspektywie dalszej.
to co jest i wydaje się być szkodą własną będzie nią w perspektywie dalszej. Niestety nie wszystkim jest dane o tym wiedzieć.

>ponadto ludzie muszą podejmowac działania związane z możliwością szkody własnej,np. kobieta decydując się na dziecko podejmuje zawsze duże ryzyko,
Bardzo ważne jest tu by miała wybór. Złem jest narzucić jej bycie matką wolą zewnętrzną.

>kupując samochód nigdy nie wiesz, czy dojedziesz nim z salonu do domu itd, itd. ba, wychodząc z domu nie wiesz, czy to nie obróci się przeciwko tobie.
Słusznie zauważasz, że zło może czaić się wszędzie. [nieuczciwy sprzedawca, niedojrzały kierowca itp.]

>ponadto, czym byłoby w takim ujęciu dobro?
Podnoszeniem poziomu wolności wyboru poprzez rozbudowywanie świadomości zła jako skutku pracy nad sobą, tym lżejszej im silniej rozbudowana i doprecyzowana jest wiedza powszechna na temat zła jak i dostęp do tejże wiedzy.

>czy działaniami związanymi z korzyścią własną?
Tak.
>a co z altruizmem?
Czy nie jest działaniem na korzyść własną?
>jeśli zaś mowa o nieświadomym wpływie na ludzkie działania, to powiedz, skąd wiesz, że np. katolicki system wartości wpajany dzieciom jest dobry czy zły?
Chrześcijański system wartości wzywający każdego człowieka do bycia autonomicznym podmiotem uczącym się jak być Bogiem uważam za znakomity i wart uwagi szczególnie w gronie osób subiektywnie uznających samych siebie za najwyższą wartość. Odpowiedź na pytanie: Dlaczego nie jestem Bogiem? wymaga sporego trudu i katolicki system wartości, z którym mamy do czynienia na codzień jest dobry bądź zły na tle innych systemów prochrześcijańskich na ile skutecznie potrafi pomóc odbiorcy w odpowiedzi na to pytanie, pytanie o istotę grzechu pierworodnego.

>ilu bandytów wylęgło się w katolickich domach?
Chodzi o te z K+M+B nad wejściem?
>zgodnie z twoim okresleniem rodzice działali tu na swoją szkodę.
Nie jestem pewien co masz na myśli - jacy rodzice i co robiąc?

>sądzę, że można twojej definicji zarzucić masę niedociągnięć.
Kontynuujmy. Masz jakiś solidny zarzut(y)? Chętnie odeprę.

>sam to wymyśliłeś czy zerżnąłeś z jakiegoś kazania...brzmi jałowo...
sam.
>>3. Traktowanie wspólnoty ludzkiej nie jako własnej...
>której np., czy to źle, że wielu nie słucha radia maryja?
Głoszenie wartości "uniwersalnych" dla wspólnoty ludzkiej jest działaniem pozytywnym. Czy radyjko je głosi? Osoba, która zna wartości "uniwersalne" nie musi korzystać z żadnego medium celem ich nabycia.
>>a bliźniego swego nie jak siebie samego.
>po co utożsamiać się z sąsiadem? ludzi należy kochać w ich odrębności, w ich różnicy, a nie za wszelką cenę widzieć w nich siebie...
Jest jeden właściwy system wartości czyniący człowieka świadomym dobra i zła w jednej wspólnocie globalnej i jedno Prawo dla wszystkich, którzy są ludźmi.
>>   Walka ze złem jest tożsama z podnoszeniem poziomu uczciwej edukacji społeczeństwa, ...
>>   Walka ze złem jest dążeniem do narzucania racjonalnego systemu zarządzania populacjami ludzkimi w krajach niedorozwiniętych...
>ejże...a może należy je po prostu zostawić w spokoju i, idąc za maksymą lekarzy, przede wszystki nie szkodzić? nie okradać, nie wykorzystywać, niczego nie narzucać...a może nawet uczyć sie od nich...
Hmm, uczynienie kogoś moralnym jest szkodliwe?

>>...lub opętanych wyznaniowo lub reżimowo tak by zapobiec nieuchronnej przyszłej konieczności eksterminacji tych narodów, w momencie gdy zaczną one stanowić zbyt duży ciężar dla globalizującej się cywilizacji Rozumu, zwanej też chrześcijańską,...
>co ma chrześcijaństwo do rozumu?
Jest jego alternatywą w społeczeństwach tak zacofanych, że dobry człowiek nic w nich nie znaczy jeśli nie powołuje się na wszechodjazdowego Boga Ojca wszechmogącego, pana nieba i Ziemii strasząc jeśli trzeba jego gniewem. W społeczeństwach oczekujących wybawiciela, który będzie czynił cuda niewidy, czynił znaki nie z tej ziemii i przez to zmuszających rzeczywistego lekarza dusz do zniżania się do spiskowych praktyk, w których rzekomo to robi a to celem uwiarygodnienia słuszności nauk, że korzystanie z rozumu popłaca, że warto, że trzeba to i owo zmienić w sobie zaczynając od przestania bycia nabitym w butelkę religiantem - czyli innymi słowy - uskuteczniać zasiew ziaren Prawdy o nas z nadzieją i wiarą, że nie wszystkie odbiją się od zakopconej kadzidłem skały, zagłuszonej zbiorowymi modlitwami, pieśniami i fałszywymi oczekiwaniami (wiara negatywna) jaźni chorego fideisty.
[p."Kazanie na Górze" np. w Mt]

Przerwę bo jestem ciekaw z czym do tej pory się nie zgadzasz a najbardziej chciałbym poznać słabą stronę mojej definicji.

Pozdrawiam

dzidziaaa (84 punktów)
> Bardzo bym was prosił, o odpowiedzenie na pytanie "czym
>jest DLA CIEBIE zło".

posłuchaj kabaretu Tomasza Jachimka pt : "zło". masz tam wszystko

"...siedzę sobie wygodnie w tramwaju gdy obok stoi kobieta starszaaa, bo wychodzę z założenia że im starsza tym bardziej wytrzymalszaaaa..."

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365