Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czym jest religia

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
02-05-2008 19:50kaktus (33 punktów)Czym jest religia
Ocena 1 na 1
Jeden z bardzo znanych ewolucjonistów, nieżyjący już niestety Stephen Jay Gould był zwolennikiem poglądu, iż "religia jest sprawą serca, nie rozumu". Jest to intrygujący pogląd, mający wielu zwolenników (Gould jest jednym z bardziej znamienitych). Po co zatem tyle racjonalnych dyskusji o tej sferze, rozważań i kontestacji doświadczenia religijnego; przecież jak powiedział Blaise Pascal, " Boga czuje serce, nie rozum". Przyjmując znaczenie tych dwóch stwierdzeń jako punkt wyjścia, zapraszam zainteresowanych do wymiany poglądów.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

diogenes (42753 punktów)
>"religia jest sprawą serca, nie rozumu".

Dychotomia całkowicie chybiona.
Gdyby religia była sprawą "serca", to trudno byłoby rozróżnić Allaha, od Jahwe, Jezusa od apostołów, a Buddę od mojego trampka. Deficyty rozumu zwykło nazywać się sercem.
02-05-2008 22:08 
 Ocena 1 na 1
aries (252 punktów)
Amen.
kaktus (33 punktów)
Zgadzam się, całkowicie chybiona w odniesieniu do doktryn religijnych, wielkich religinych Narracji, struktur i instytucji, natomiast chodzi mi o indywidualne doświadczenie, coś na kształt mistycyzmu. Wiadomo, że język nie opisze czegoś co jest poza nim, dla wielu ludzi doświadczenie Boga jest właśnie czymś takim, jak mówią - niewyrażalne..., jak doświadczenie poezji...
03-05-2008 00:16 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Wiadomo, że język nie opisze czegoś co jest poza nim,

Język ma w ogóle pecha: wszystko jest poza nim.
Mijo (396 punktów)
> dla wielu ludzi doświadczenie Boga jest właśnie czymś takim, jak mówią - niewyrażalne..., jak doświadczenie poezji...
>

Może chodzi tu o coś na kształt uczucia oceanicznego, w którym jednocześnie mamy do czynienia z poczuciem tajemnicy,naturalności, jedności, spełnienia, wieczności, prostoty oraz spokoju. Rolland pisał, że tworzymy jedność z otaczającym nas światem, podobnie jak kropla wody czy fala stanowią część oceanu.
Więcej na ten temat w L'Esprit de l'atheisme ( w duchu ateizmu )Andre Compte Sponville.

Generalnie to odmienne stany świadomości.
03-05-2008 00:49 
 Ocena 1 na 1
marzenka (546 punktów)
Wiara jest sprawą serca, nie rozumu - z tym się zgodzę. Natomiast jeśli chodzi o religię to zgadzam się z przedmówcą.
kaktus (33 punktów)
>Wiara jest sprawą serca, nie rozumu - z tym się zgodzę. Natomiast jeśli chodzi o religię to zgadzam się z przedmówcą.
>

Trafiłaś w samo sedo. Często trzeba ważyć słowa i zastanawiać się co one oznaczają. Przede wszystkim nie komplikować.
Maurys (86 punktów)
>Jeden z bardzo znanych ewolucjonistów, nieżyjący już niestety Stephen Jay Gould był zwolennikiem
>poglądu, iż "religia jest sprawą serca, nie rozumu". Jest to intrygujący pogląd, mający wielu
>zwolenników (Gould jest jednym z bardziej znamienitych). Po co zatem tyle racjonalnych dyskusji o
>tej sferze, rozważań i kontestacji doświadczenia religijnego; przecież jak powiedział Blaise
>Pascal, " Boga czuje serce, nie rozum". Przyjmując znaczenie tych dwóch stwierdzeń jako punkt
>wyjścia, zapraszam zainteresowanych do wymiany poglądów.

Ostatnio słyszałem bardzo ciekawy pogląd wskazujący że ani serce ani rozum nie mają tu specjalnego znaczenia. Sprawa opiera się mianowicie na szeroko pojętym altruizmie odwzajemnionym i próbie wytłumaczenia tego zjawiska na podłożu socjobiologii człowieka. Wytworzenie się religii mogło bowiem grupować osobniki i łatwiej obrazować "kto swój" - a wiec komu ewentualnie opłaca się pomóc. Co może wskazywać na taki obraz rzeczy. W największych monoteistycznych religiach jest Bóg - ojciec. Ludzie to jego dzieci a Ci którzy w niego wierzą mogą liczyć na szczególną łaskę nie tylko ze strony "ojca" ale również i współbraci. W chrześcijaństwie jest także osoba Matki Bożej - może mieć także znaczenie dla lokalnych populacji: polska, częstochowska itp. Łatwiej jest osobie o danej wierze pomóc innej o takiej samej co daje duże korzyści.
kaktus (33 punktów)
> Ostatnio słyszałem bardzo ciekawy pogląd wskazujący że ani serce ani rozum nie mają tu specjalnego znaczenia. Sprawa opiera się mianowicie na szeroko pojętym altruizmie odwzajemnionym i próbie wytłumaczenia tego zjawiska na podłożu socjobiologii człowieka. Wytworzenie się religii mogło bowiem grupować osobniki i łatwiej obrazować "kto swój" - a wiec komu ewentualnie opłaca się pomóc. Co może wskazywać na taki obraz rzeczy. W największych monoteistycznych religiach jest Bóg - ojciec. Ludzie to jego dzieci a Ci którzy w niego wierzą mogą liczyć na szczególną łaskę nie tylko ze strony "ojca" ale również i współbraci. W chrześcijaństwie jest także osoba Matki Bożej - może mieć także znaczenie dla lokalnych populacji: polska, częstochowska itp. Łatwiej jest osobie o danej wierze pomóc innej o takiej samej co daje duże korzyści .>

Ciekawy punkt widzenia, tak naprawdę zawsze sądziłem, że szeroko rozumiana religia jako zbiór wierzeń i zachowań ma podłoże ewolucyjne; (Dawkins w "Bogu urojonym" tak nie uważa), uważa religię za całkowitą aberrację, coś na kształt "bezwładności ewolucyjnej" ( wyrażenie już chyba niestosowane). Jeżeli szeroko rozumiana religia jest rzeczywiście tworem ewolucyjnym, to ma do spełnienia ważne zadania w ludzkich populacjach, skoro istnieje to była preferowana przez dobór, np: tak jak piszesz o altruizmie odwzajemnionym, jednoczyła ludzi. Choć teraz w dobie globalizacji, stare religie nie spełniają już swojego zadania, tak mi się wydaje, chyba, że będą jednoczyć całą ludzkość
03-05-2008 00:21 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>stare religie nie spełniają już swojego zadania, tak mi się wydaje, chyba, że będą jednoczyć całą ludzkość

Jeśli używasz słowa "ludzkość", to znaczy, że jest coś, co nas łączy na długo przed religią . Jeśli myślisz, to co masz na myśli?
kaktus (33 punktów)
>>stare religie nie spełniają już swojego zadania, tak mi się wydaje, chyba, że będą jednoczyć całą ludzkość
>Jeśli używasz słowa "ludzkość", to znaczy, że jest coś, co nas łączy na długo przed religią . Jeśli myślisz, to co masz na myśli?

Odniosłem się do wypowiedzi "Maurysa". Używając słowa "ludzkość" miałem na myśli to co kiedyś z niej powstanie, jak globalizacja posunie się daleko na przód. Nie sądzę, żeby było coś co jednoczyło ludzi przed religią. Maurys zauważył, zasugerował, że religia spełnia swoją rolę jednoczącą i tak chyba było jak ludzie się grupowali w społeczności, jak powstawały państwa. Teraz ( w dobie globalizacji) to się odwróciło, religia nie jednoczy lecz dzieli. Jednoczy tylko mniejsze społeczności w opozycji do innych, a to jak być może się zgodzisz nie jest właściwe.
"Marzenka" jednym prostym zdaniem trafiła w sedno. Ja używając słowa "religia" w tej wypowiedzi mam na myśli doktryny, instytucję, prawo, struktury i powiedzmy... wyobrażenia.
KasS (73 punktów)
>Nie sądzę, żeby było coś co jednoczyło ludzi przed religią.
Sądzę, że ludzi jednoczyło wiele innych rzeczy, np. znalezienie dobrego i szybkiego sposobu na zabicie Tyranozaura.
Chyba, że masz Pan na myśli wiarę, a nie religię, ale widzę wyraźnie "przed RELIGIĄ".
03-05-2008 19:37 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

> Sądzę, że ludzi jednoczyło wiele innych rzeczy, np. znalezienie dobrego i szybkiego sposobu na zabicie Tyranozaura.

   Według najświeższych interpretacji boskiego dzieła stworzenia, w czasach, w których po polach hasały tyranozaury, Homo Sapiens znajdował się dopiero na deskach kreślarskich boskiego biura konstrukcyjnego.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
KasS (73 punktów)
Zaiste. Bóg zapłać, za wykazanie mi mego "drobnego" niedopatrzenia, omylną jestem niestety istotą. W każdym razie daleka byłabym od powiązań prawd biblijnych z nauką.
03-05-2008 21:36 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>omylną jestem niestety istotą.

   Tak jak i my wszyscy.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Scorp (5381 punktów)
>iż "religia jest sprawą serca, nie rozumu". Jest to intrygujący pogląd, mający wielu
>Pascal, " Boga czuje serce, nie rozum".

Mi się wydaje, że sprawa przedstawia się tak: doświadczenie religijne (Wiliama Jones), mistyczne albo sacrum jest przeżyciem osobistym, wyjaśnialnym na gruncie psychologii i niebawem neurologii, natomiast religie są mega-memami, ich funkcjonowanie w istotnych aspektach dobrze opisuje memetyka. Pogląd Goulda błędny, jest skrótem myślowym, wymienia skutek: 'religia' i przyczynę: 'serce', ale błędnie wyłącza z gry rozum, który zajmuje się i jednym i drugim.

Słowa Pascala są trafne, ale można by do nich dodać '... a wyjaśnia rozum, nie serce'.

Mem religijny rzeczywiście spełnia rolę jednoczącą wewnątrz grupy, ale na brzegach opanowanych przez niego społeczności uruchamia funkcje obronne, niekiedy włącza się do wojen. Cały czas memy bronią się przed innymi memami i oczywiście przed rozumem.
-
kaktus (33 punktów)
>>iż "religia jest sprawą serca, nie rozumu". Jest to intrygujący pogląd, mający wielu
>>Pascal, " Boga czuje serce, nie rozum".
>Mi się wydaje, że sprawa przedstawia się tak: doświadczenie religijne (Wiliama Jones), mistyczne albo sacrum jest przeżyciem osobistym, wyjaśnialnym na gruncie psychologii i niebawem neurologii, natomiast religie są mega-memami, ich funkcjonowanie w istotnych aspektach dobrze opisuje memetyka. Pogląd Goulda błędny, jest skrótem myślowym, wymienia skutek: 'religia' i przyczynę: 'serce', ale błędnie wyłącza z gry rozum, który zajmuje się i jednym i drugim.
>Słowa Pascala są trafne, ale można by do nich dodać '... a wyjaśnia rozum, nie serce'.
>Mem religijny rzeczywiście spełnia rolę jednoczącą wewnątrz grupy, ale na brzegach opanowanych przez niego społeczności uruchamia funkcje obronne, niekiedy włącza się do wojen. Cały czas memy bronią się przed innymi memami i oczywiście przed rozumem.
>-

Niestety znam memetykę tylko pobiażnie. Zgadzam się z Twoją opinią. Pozdrawiam.
Jerzy, Andrzej Marek (57 punktów)
Religia jest tworem człowieka, czyli kłamstwem, bo każdy człowiek jest kłamcą. Zapraszam do przeczytania prostej książki, lecz kilkakrotnie by się uświadomić, iż ta wasza historia to stek kłamstw. "Rozmowy z Bogiem" I.II.III. część Neale Donald Walsh. Tylko, że ta książka to preludium do stwierdzenia rzeczywistości w świecie relatywnym. Właśnie czytając tą książkę kilkakrotnie przebudziłem swoją świadomość i odnalazłem sens życia duchowego w jakim ewoluujemy. A, że zbliżamy się do końca świata to chyba wszyscy o tym wiedzą, tylko swoim kłamstwem, niesprawiedliwością blokują przebieg całej sytuacji. Bo każdy jest odpowiedzialny za to, co się zdarzyło, zdarza i zdarzy. I każdy musi dokonać wyboru, bo nie ma pozycji neutralnej. Jest tylko Bóg albo szatan, Jezus albo Barabasz, sprawiedliwosc albo nisprawiedliwosc, dobro lub zlo. I nie ma innej alternatywy...
03-05-2008 18:17 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
> I każdy musi dokonać wyboru, ...

Np. czy pozmywać po sobie, czy nie. Wieczność ma czas, może poczekać.
03-05-2008 19:17 
 Ocena-2 na 2
Jerzy, Andrzej Marek (57 punktów)
>> I każdy musi dokonać wyboru, ...
>Np. czy pozmywać po sobie, czy nie. Wieczność ma czas, może poczekać.
Wieczność nie ma "czasu", bo on nie istnieje we wszechświecie, tylko na tym podole jest czas, oczywiście wymyślonym przez ludzi. Ta wypowiedź jest typowo od szatana, bo to jego jesteście więźniami... Zapraszam na mój blog, zanim się tutaj przeniosę...www.uzdrawiacz.wizytowka.pl i blogownia.pl
kaktus (33 punktów)
>>> I każdy musi dokonać wyboru, ...
>>Np. czy pozmywać po sobie, czy nie. Wieczność ma czas, może poczekać.
>Wieczność nie ma "czasu", bo on nie istnieje we wszechświecie, tylko na tym podole jest czas, oczywiście wymyślonym przez ludzi. Ta wypowiedź jest typowo od szatana, bo to jego jesteście więźniami... Zapraszam na mój blog, zanim się tutaj przeniosę...www.uzdrawiacz.wizytowka.pl i blogownia.pl

Byłem, zobaczyłem, poczytałem; dziękuję, nie skorzystam. Pozdrawiam.
Maurys (86 punktów)
>Byłem, zobaczyłem, poczytałem; dziękuję, nie skorzystam. Pozdrawiam.

Ja chyba też nie skorzystam mam za małe doświadczenie: moje jedno wcielenie przeciwko 647 wcieleniom to chyba przepaść
kaktus (33 punktów)
>>Byłem, zobaczyłem, poczytałem; dziękuję, nie skorzystam. Pozdrawiam.
>Ja chyba też nie skorzystam mam za małe doświadczenie: moje jedno wcielenie przeciwko 647 wcieleniom to chyba przepaść

Racja odpadamy w przedbiegach
03-05-2008 20:03 
 Ocena 4 na 4
placownik (17853 punktów)

>zanim się tutaj przeniosę...

   O Boże, nie!

   Pozdrawiam
   P.S. Niech Ci Bóg w tym pomorze pomoże.

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
03-05-2008 20:50 
 Ocena 2 na 2
IQ955 (2355 punktów)
>   P.S. Niech Ci Bóg w tym pomorze pomoże.
Przeczytałem tylko początek i koniec (właśnie ten pomorski) i pomyślałem sobie, że to raczej nie od Pomorza tylko od pomoru (pomór przynajmniej stylistycznie bardziej pasuje). A po tej wzniosłej lekturze przypomniał mi się "ortograficzny wierszyk":

"Jak Pomorze nie pomoże, to pomoże może morze".

P.S. Był kiedyś (jeszcze na ZX Spectrum! - to były czasy panie Placownik!) taki program, który za naciśnięciem guzika generował przemówienia partyjne. Sam zresztą wtedy dorobiłem do niego "multimedia" (to znaczy pokazywał się na ekranie portret Lenina, a z głośniczka szła międzynarodówka), które później poszły w lud i czasem je spotykałem w najbardziej niespodziewanycvh miejscach. Przypuszczam, że na takie teksty, jak ten - również można napisać jakiś programik. Zresztą miałbym i inne pomysły


Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
03-05-2008 23:28 
 Ocena 3 na 3
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)

>   O Boże, nie!
>
Czemu. Dla mnie byłoby to ciekawe i moderatorzy mieliby zajęcie, dawno nie miałem ostrzeżenia.
Adam Barycki
05-05-2008 22:48 
 Ocena 3 na 3
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>Niech Ci Bóg w tym pomorze pomoże.
>
Pomorza?
Adam Barycki
Jerzy, Andrzej Marek (57 punktów)
>>zanim się tutaj przeniosę...
>   O Boże, nie!
>   Pozdrawiam
>   P.S. Niech Ci Bóg w tym pomorze pomoże.
>
Niech strój słów podkreśla urodę myśli

Tobie nawet Chrystus nie jest w stanie pomóc, bo zmierzasz drogą szeroką jak wszyscy, którzy zmierzają tylko do jeziora gorejącego ogniem i siarką. Idź precz szatanie.
MARAN ATA...
09-05-2008 20:26 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>Tobie nawet Chrystus nie jest w stanie pomóc, bo zmierzasz drogą szeroką jak wszyscy, którzy zmierzają tylko do jeziora gorejącego ogniem i siarką. Idź precz szatanie.

   "Szlachetną jest rzeczą uwalniać ludzi od paraliżującego strachu przed piekłem, denuncjując niewłaściwą teologię i, przede wszystkim, złe przepowiadanie."
Piotr Napiwodzki OP
rektor Kolegium FilozoficznoTeologicznego Dominikanów

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Jerzy, Andrzej Marek (57 punktów)
>>Tobie nawet Chrystus nie jest w stanie pomóc, bo zmierzasz drogą szeroką jak wszyscy, którzy zmierzają tylko do jeziora gorejącego ogniem i siarką. Idź precz szatanie.
>   "Szlachetną jest rzeczą uwalniać ludzi od paraliżującego strachu przed piekłem, denuncjując niewłaściwą teologię i, przede wszystkim, złe przepowiadanie."
Piotr Napiwodzki OP
rektor Kolegium FilozoficznoTeologicznego Dominikanów

>   Pozdrawiam
>
Niech strój słów podkreśla urodę myśli

MARAN ATA...
05-05-2008 11:54 
 Ocena 5 na 5
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>czas, oczywiście wymyślonym przez ludzi
>Zapraszam na mój blog
>
Bardzo dziękuję za zaproszenie. Niestety nie jestem jeszcze przygotowany duchowo, aby zajrzeć na Pańską stronę. Naiwny dałem się zwieść temu portalowi na ateizm, teraz muszę się oczyścić i przygotować do wejścia, co zajmie trochę czasu, niestety nie mogę poradzić sobie jeszcze z tym wymysłem ludzkim. Gdybym teraz wszedł, to mógłbym zatruć stronę paskudnymi fluidami, których tu się nabawiłem. Obiecuję, że oczyszczony z szatańskiej zarazy, natychmiast wejdę, a o czasie nie będę pamiętał, jak i o każdym ludzkim wymyśle, całkowicie oddam się Panu. Gdyby moje oczyszczenie się przedłużało, poddam się lobotomii, co niewątpliwie przyśpieszy ten proces i zbliży mnie do Pana całkowicie.
Adam Barycki
Jerzy, Andrzej Marek (57 punktów)
>Bardzo dziękuję za zaproszenie. Niestety nie jestem jeszcze przygotowany duchowo, aby zajrzeć na Pańską stronę. Naiwny dałem się zwieść temu portalowi na ateizm, teraz muszę się oczyścić i przygotować do wejścia, co zajmie trochę czasu, niestety nie mogę poradzić sobie jeszcze z tym wymysłem ludzkim. Gdybym teraz wszedł, to mógłbym zatruć stronę paskudnymi fluidami, których tu się nabawiłem. Obiecuję, że oczyszczony z szatańskiej zarazy, natychmiast wejdę, a o czasie nie będę pamiętał, jak i o każdym ludzkim wymyśle, całkowicie oddam się Panu. Gdyby moje oczyszczenie się przedłużało, poddam się lobotomii, co niewątpliwie przyśpieszy ten proces i zbliży mnie do Pana całkowicie.
>Adam Barycki
>
Nalegam abyś skorzystał z mojego portalu, bo tam są podane kwestie, i będę na okrągło odświeżał, które powinieneś przestudiować, by się właśnie oczyścić, a ja mogę cię zbawić mocą Chrystusa jeśli tylko tego zapragniesz. Czuję twój strach, lecz to jest strach twojej duszy, która się lęka mocy szatana, którego mogę w oka mgnieniu wypędzić. Tylko kwestia wiary, bo jak nie wierzysz to nic ci nie pomogę, i nikt ci wtedy nie pomoże, nawet Chrystus. Staraj się usilnie tak jak ja słuchając modlitw jakie sobie nagrałem, tj. Objawienie Jezusa Chrystusa, Nowy i Stary Testament, Listy Apostolskie, Kaznodziei, Kazania Tadeusza Bronowickiego, Kazania Sylwesiuka, Kazania Arila Edvardsena, Ewangelia Mateusza, Pieśni Salomona, Przypowieści, Psalmy... Czytając czy słuchając tylko słów Bożych oczyszczasz się z mocy szatana. Lepiej jednak jest słuchać, bo wtedy wsłuchujesz się w prawdę i masz tą pewność, że żadna siła nie może ci tego odebrać, bo szatan się boi światłości, czyli prawdy Bożej, którą słuchasz. Prawda Boża jest wieczna i prawdziwa, a zapraszając na mój portal inne istoty tym zainteresowane też się wzbogacasz duchowo, bo jest tylko jeden z nas. I wtedy możecie wspólnie dochodzić prawdy, automatycznie oświecając się. Proponuję zaprosić jak najwięcej istot, by zrozumiało, że czas jest krótki, a koniec świata bliski, i że trzeba się do niego przygotować duchowo. Będzie płacz i zgrzytanie zębów, jak na sądzie ostatecznym zobaczą Izaaka, Jakuba i innych świętych, a nawet tych, którzy głosili im prawdę. Noe głosił 120 lat prawdę o potopie i tylko trzy dusze się uratowały, i tym razem też tak będzie...
05-05-2008 19:12 
 Ocena 5 na 5
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>Nalegam abyś skorzystał z mojego portalu,
>
Mój Wielki Panie
Dziękuję Tobie o Panie za Twój Panie list do mnie, dzięki wielkie też składam Bogu w niebiesiech, że był łaskaw losy nasze złączyć, na razie na tym szatańskim forum. Teraz rozumiem, opatrzność mnie zesłała na to plugastwo, żebym mógł Ciebie Mój Panie Wielki tu spotkać, żałuję tylko, że na tak plugawej drodze, drogi nasze się zeszły. Boję się jeszcze spojrzeć na Twoją Panie stronę, nie jestem jeszcze oczyszczony, ale zmuszam do tego inne istoty, sprawdzając pierwej czy są czyste. Żonę moją, kobiecinę niezanieczyszczoną szatańskim plugastwem, posłałem na Twą Panie stronę, opierała się, ale kiedy ją zbiłem, weszła. Niestety szatan jakiś w niej siedzi, bo nie chce mimo bicia siedzieć na Twojej Panie stronie. Teraz będę ją bił codziennie, na razie tylko rano. Radość jaka mnie ogarnęła po przeczytaniu Twojego Panie listu, kazała mi wyjść z domu w poszukiwaniu istot do oczyszczenia i tak z laptopem trafiłem do pobliskiego baru, obecnie z szatańska zwanym pubem Namowy moje nie trwały długo, a to ze względu na szatański wir jaki powstał w barze, wszystko w nim wirowało, stoły, krzesła, butelki. Kiedy pokazałem Twoją Panie stronę, natychmiast musiałem zwrócić uwagę komentującemu ją niegrzecznie, on dla pewności zapytał mnie, czy mówię do niego nie żartem, kiedy dwukrotnie powtórzyłem że poważnie, zaczął się wir. Diabłów musiało być więcej, jeden by takiego wiru nie zrobił. Z laptopa zostały tylko okruchy, nawet ich nie zbierałem. Do domu, zakrwawionego, przywiozła mnie policja, kiedy żona mnie zobaczyła, to mimo to, że ją wcześniej zbiłem, zapłakała nade mną ze współczucia. Kiedy w łazience, po dwóch godzinach moczenia zaschniętej na skorupę krwi, zdjąłem ją z twarzy, pod spodem był tylko kolor fioletowy. Nie wiem jak go zobaczyłem, bo oczu w lustrze też nie widziałem spod opuchlizny. Ciężka jest droga do oczyszczenia, ale ja będę nią szedł i jak tylko opuchlizna zejdzie, wracam do baru szukać nowych istot do oczyszczania. Tych z którymi się oczyszczałem w szatańskim wirze, nie będę już oczyszczał, zbyt duży respekt przed nimi czuję, chyba, że sam się całkowicie oczyszczę przy Twojej Panie pomocy i znajdę siły do powtórnego ich oczyszczenia. Z nadzieją czekam Wielki Panie na Twoje Panie rady.
Adam Barycki
05-05-2008 19:42 
 Ocena 2 na 2
sagittarius (1132 punktów)
(zablokowany)
>Mój Wielki Panie...Adam Barycki

Nie chciałabym być Pańskim wrogiem.
Gdyby zechciał Pan zostać guru, przyciągnąłby Pan rzesze.
05-05-2008 21:31 
 Ocena 3 na 3
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)

>Nie chciałabym być Pańskim wrogiem.
>
Raduje mnie to. Ja mogę energie czerpać tylko ze słońca, Pani od niego jest pięć i pół miliona razy potężniejsza.
Adam Barycki
05-05-2008 22:28 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>prawdę o potopie i tylko trzy dusze się uratowały...
>Z laptopa zostały tylko okruchy...
To mi wygląda na pomieszanie laptopa z potopem.
.
05-05-2008 22:34 
 Ocena 4 na 4
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)

>To mi wygląda na pomieszanie laptopa z potopem.
>.
Potop też był, bo jeden z oczyszczanych wyrwał ze ściany rurkę, nie od gazu i laptopa zanim podeptali, najpierw się utopił, uratowanych nie było w ogóle.
Adam Barycki
Jerzy, Andrzej Marek (57 punktów)
>>Nalegam abyś skorzystał z mojego portalu,
>>
>Mój Wielki Panie
>Dziękuję Tobie o Panie za Twój Panie list do mnie, dzięki wielkie też składam Bogu w niebiesiech, że był łaskaw losy nasze złączyć, na razie na tym szatańskim forum. Teraz rozumiem, opatrzność mnie zesłała na to plugastwo, żebym mógł Ciebie Mój Panie Wielki tu spotkać, żałuję tylko, że na tak plugawej drodze, drogi nasze się zeszły. Boję się jeszcze spojrzeć na Twoją Panie stronę, nie jestem jeszcze oczyszczony, ale zmuszam do tego inne istoty, sprawdzając pierwej czy są czyste. Żonę moją, kobiecinę niezanieczyszczoną szatańskim plugastwem, posłałem na Twą Panie stronę, opierała się, ale kiedy ją zbiłem, weszła. Niestety szatan jakiś w niej siedzi, bo nie chce mimo bicia siedzieć na Twojej Panie stronie. Teraz będę ją bił codziennie, na razie tylko rano. Radość jaka mnie ogarnęła po przeczytaniu Twojego Panie listu, kazała mi wyjść z domu w poszukiwaniu istot do oczyszczenia i tak z laptopem trafiłem do pobliskiego baru, obecnie z szatańska zwanym pubem Namowy moje nie trwały długo, a to ze względu na szatański wir jaki powstał w barze, wszystko w nim wirowało, stoły, krzesła, butelki. Kiedy pokazałem Twoją Panie stronę, natychmiast musiałem zwrócić uwagę komentującemu ją niegrzecznie, on dla pewności zapytał mnie, czy mówię do niego nie żartem, kiedy dwukrotnie powtórzyłem że poważnie, zaczął się wir. Diabłów musiało być więcej, jeden by takiego wiru nie zrobił. Z laptopa zostały tylko okruchy, nawet ich nie zbierałem. Do domu, zakrwawionego, przywiozła mnie policja, kiedy żona mnie zobaczyła, to mimo to, że ją wcześniej zbiłem, zapłakała nade mną ze współczucia. Kiedy w łazience, po dwóch godzinach moczenia zaschniętej na skorupę krwi, zdjąłem ją z twarzy, pod spodem był tylko kolor fioletowy. Nie wiem jak go zobaczyłem, bo oczu w lustrze też nie widziałem spod opuchlizny. Ciężka jest droga do oczyszczenia, ale ja będę nią szedł i jak tylko opuchlizna zejdzie, wracam do baru szukać nowych istot do oczyszczania. Tych z którymi się oczyszczałem w szatańskim wirze, nie będę już oczyszczał, zbyt duży respekt przed nimi czuję, chyba, że sam się całkowicie oczyszczę przy Twojej Panie pomocy i znajdę siły do powtórnego ich oczyszczenia. Z nadzieją czekam Wielki Panie na Twoje Panie rady.
>Adam Barycki
Ja wiem, że jestem guru, ale na razie nie objawiam swojej rzeczywistości, ponieważ za dużo jest oszczerców, kłótliwych, wyniosłych wynalazców nowych zbrodni. "Ale niebawem sam się objawię bez niczyjej pomocy, ale tylko w kwestii duchowej pozna mnie cały świat i ugnie się nie jedno kolano" - tak by powiedział Chrystus Król, Królów i Pan, Panów, Wszechmogący zbawiciel i jedyny stwórca tego świata...
06-05-2008 17:34 
 Ocena 7 na 7
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>Wszechmogący zbawiciel i jedyny stwórca tego świata...
>
O Chryste Panie Mój
Dzięki Ci Chryste, że łaską swoją mnie pobłogosławiłeś i zechciałeś mi się objawić w całej Twej Doskonałości. Klęczę oddając się łasce Twojej, ale całe piekło rzuciło się na mnie, żeby mnie od Ciebie Panie łaskawy odsunąć. Żona moja jeszcze wczoraj czysta, dziś pełna diabelstwa piekielnego, obsiadły ją jak psa pchły, bić się nie pozwala i strony Twej Panie oglądać nie chce, jakby tego było mało, zabrania mi stronę Twą Panie oglądać pod groźbą ubezwłasnowolnienia. Przysłała do domu Lucyfera w białym fartuchu dla niepoznaki, alem rozpoznał diabła od razu i z braku wody święconej oblałem go wrzątkiem, bo akurat był pod ręką. Natychmiast przedzwonił po swoich piekielnych kamratów i zawiązali mnie w kaftan. Nastrzykiwali mi trutki szatańskiej i dopiero mój prawnik mnie uwolnił od diabłów, jak się okazało, człowiek to czysty, wziął tylko jedną kupkę pieniędzy, a mógł dwie. Ale i on by nie pomógł gdyby nie moja opuchnięta głowa, diabły bały się wziąć mnie do piekła z tą opuchlizną. Już klękałem do modlitwy do Ciebie Panie, a tu pojawia się restaurator i za wiry diabelskie czyni mnie odpowiedzialnym, i żąda odszkodowania za straty i remont, który ma potrwać trzy miesiące. Teraz z kolei żona zadzwoniła po prawnika, wziął drugą kupkę, jednak jest opętany, wygnałem ich za drzwi, żeby nie przy mnie o szatańskich sprawkach radzili i oddałem się modlitwie do Ciebie Łaskawy Panie. Nie trwało to długo, bo przyszedł posłaniec i przyniósł wezwanie do prokuratora. Ten diabelski pomiot prawnik wziął trzecią kupkę. Prawnik okazał się nie opętanym, a samym diabłem, przeszedł na stronę żony i uradził z nią żeby nie płacić restauratorowi odszkodowania i dzwonią znowu po Lucyfera, żeby mnie jednak do piekła zabrał. Jak ja mogę się oczyścić, kiedy z diabłami paktować muszę. Po tej wstrzykniętej diabelskiej truciźnie czuję się tak słaby, że na walkę z diabelstwem brak mi sił. Ratuj Panie sługę swego i wybaw od plugastwa diabelskiego. Oczyść mnie z demonów piekielnych, zatrzymaj czas, ale nie od razu, dopiero jak zejdzie opuchlizna i zabierz mnie z tego piekła do siebie Panie.
Na tym kończę, bo właśnie wchodzi Lucyfer, ale jakby trochę inny, morda diabelska czerwona jak pomidor i pomazana bita śmietaną, nie wiem jak można się tak zmienić w dwie godziny.
Adam Barycki
03-05-2008 18:20 
 Ocena 5 na 5
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>bo każdy człowiek jest kłamcą
>
Neale Donald Walsh nie jest wyjątkiem.
Adam Barycki
elfir (1058 punktów)
>zdarzy. I każdy musi dokonać wyboru, bo nie ma pozycji neutralnej. Jest tylko Bóg albo szatan, Jezus albo Barabasz, sprawiedliwosc albo nisprawiedliwosc, dobro lub zlo. I nie ma innej alternatywy..

Czarne albo białe. Nie wierzę, ze tak jednostronnie spostrzegasz świat i co więcej - postepujesz tak w zyciu codziennym.
W końcu kłamstwo to zło. Bez stopniowania. Więc komplemencik dla dojrzałej kobiety nie powinen brzmiec "wcale sie nie zmieniłaś!", tylko " rany, ale jestes stara!". Inaczej jestes grzesznikiem skuszonym na zła strone przez szatana.
14-05-2008 14:26 
 Ocena 1 na 1
Jerzy, Andrzej Marek (57 punktów)
>>zdarzy. I każdy musi dokonać wyboru, bo nie ma pozycji neutralnej. Jest tylko Bóg albo szatan, Jezus albo Barabasz, sprawiedliwosc albo nisprawiedliwosc, dobro lub zlo. I nie ma innej alternatywy..
>Czarne albo białe. Nie wierzę, ze tak jednostronnie spostrzegasz świat i co więcej - postepujesz tak w zyciu codziennym.
>W końcu kłamstwo to zło. Bez stopniowania. Więc komplemencik dla dojrzałej kobiety nie powinen brzmiec "wcale sie nie zmieniłaś!", tylko " rany, ale jestes stara!". Inaczej jestes grzesznikiem skuszonym na zła strone przez szatana.
>
Niewiara to grzech śmiertelny. Musi być tak jak głosił Jezus, i nie ma innej alternatywy, czy pozycji neutralnej. Ja wiem, że wy wolicie żyć jak te szare myszy, bo się lękacie światłości, ale powiadam, że ma być tak lub nie...
Jerzy, Andrzej Marek (57 punktów)
>>>zdarzy. I każdy musi dokonać wyboru, bo nie ma pozycji neutralnej. Jest tylko Bóg albo szatan, Jezus albo Barabasz, sprawiedliwosc albo nisprawiedliwosc, dobro lub zlo. I nie ma innej alternatywy..
>>Czarne albo białe. Nie wierzę, ze tak jednostronnie spostrzegasz świat i co więcej - postepujesz tak w zyciu codziennym.
>>W końcu kłamstwo to zło. Bez stopniowania. Więc komplemencik dla dojrzałej kobiety nie powinen brzmiec "wcale sie nie zmieniłaś!", tylko " rany, ale jestes stara!". Inaczej jestes grzesznikiem skuszonym na zła strone przez szatana.
>>
>Niewiara to grzech śmiertelny. Musi być tak jak głosił Jezus, i nie ma innej alternatywy, czy pozycji neutralnej. Ja wiem, że wy wolicie żyć jak te szare myszy, bo się lękacie światłości, ale powiadam, że ma być tak lub nie...

Dzięki, ale te kwestię trzeba rozpowszechnić, by jakieś bałwany śniegowe nie myślały, że jest jak oni zagrają. Jeśli nie będą kierować się Chrystusem, w którym żyjemy to mogę powiedzieć, że wszyscy wpadną do wielkiego dołu. Tak jak ślepy prowadzi ślepego, to na pewno w dół wpadną... Kto mądry będzie śledził mój portal i przygotuje się duchowo, by nie wpaść w ten dół, do którego zmierzają wszyscy. Droga którą zmierzam jest wąska, lecz nie wszyscy się tam dostaną, bo nie chcą...
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Po co zatem tyle racjonalnych dyskusji o tej sferze

Pamiętam, jak po przeczytaniu "Boga Urojonego" na końcu tej książki znalazłem adres tego forum i po raz pierwszy wszedłem tutaj szczęśliwy, że mogę znaleźć się wśród ateistów podobnych sobie, i pamiętam, jak bardzo się zdziwiłem, że tylu ludzi inteligentnych mogą pasjonować puste słowne przepychanki z religijnymi na tematy czy Bóg istnieje i czy są jakieś dowody na coś w "tej sferze".

Jeden z pierwszych moich wątków dotyczył tego właśnie zdziwienia, dlaczego na racjonalnym forum tyle jest dyskusji na temat logicznych czy światopoglądowych absurdów religii. Dla mnie, jako ateisty, zawsze było oczywiste, że religia to przede wszystkim źródło zła i demoralizacji, że warto poważnie rozmawiać tylko o tym, że religie uczą zła, uczą niemoralności pod płaszczykiem moralności, uczą czynić krzywdę innym pod płaszczykiem fałszywej miłości i miłosierdzia. Po co to bicie piany na tematy religijnych głupot, podczas gdy o wiele ważniejsze jest, żeby zdecydowanie opowiedzieć się po stronie dobra w odwiecznej walce dobra ze złem - żeby krytykować religię właśnie za to, że zatruwa ona serca.

doku
kaktus (33 punktów)
>>Po co zatem tyle racjonalnych dyskusji o tej sferze
>Pamiętam, jak po przeczytaniu "Boga Urojonego" na końcu tej książki znalazłem adres tego forum i po raz pierwszy wszedłem tutaj szczęśliwy, że mogę znaleźć się wśród ateistów podobnych sobie, i pamiętam, jak bardzo się zdziwiłem, że tylu ludzi inteligentnych mogą pasjonować puste słowne przepychanki z religijnymi na tematy czy Bóg istnieje i czy są jakieś dowody na coś w "tej sferze".
>Jeden z pierwszych moich wątków dotyczył tego właśnie zdziwienia, dlaczego na racjonalnym forum tyle jest dyskusji na temat logicznych czy światopoglądowych absurdów religii. Dla mnie, jako ateisty, zawsze było oczywiste, że religia to przede wszystkim źródło zła i demoralizacji, że warto poważnie rozmawiać tylko o tym, że religie uczą zła, uczą niemoralności pod płaszczykiem moralności, uczą czynić krzywdę innym pod płaszczykiem fałszywej miłości i miłosierdzia. Po co to bicie piany na tematy religijnych głupot, podczas gdy o wiele ważniejsze jest, żeby zdecydowanie opowiedzieć się po stronie dobra w odwiecznej walce dobra ze złem - żeby krytykować religię właśnie za to, że zatruwa ona serca.
>
doku


Tym razem ja jestem początkującym forumowiczem w portalu "Racjonalista". Dzięki za ciekawy głos w dyskusji. Zgadzam się z Twoją opinią, choć nie do końca; dla mnie jest... zbyt radykalna. Choć to może kwestia smaku czy poczucia estetyki. Pozdrawiam
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Zgadzam się z Twoją opinią, choć nie do końca; dla mnie jest... zbyt radykalna. Choć to może kwestia smaku czy poczucia estetyki.

Zgadzam się z określeniem "radykalna", ale to tylko kwestia dążenia do jasności prezentowanych poglądów.

doku
04-05-2008 00:59 
 Ocena 1 na 1
avenger (463 punktów)

>Pamiętam, jak po przeczytaniu "Boga Urojonego" na końcu tej książki znalazłem adres tego forum i po raz pierwszy wszedłem tutaj szczęśliwy, że mogę znaleźć się wśród ateistów podobnych sobie, i pamiętam, jak bardzo się zdziwiłem, że tylu ludzi inteligentnych mogą pasjonować puste słowne przepychanki z religijnymi na tematy czy Bóg istnieje i czy są jakieś dowody na coś w "tej sferze".
>Jeden z pierwszych moich wątków dotyczył tego właśnie zdziwienia, dlaczego na racjonalnym forum tyle jest dyskusji na temat logicznych czy światopoglądowych absurdów religii. Dla mnie, jako ateisty, zawsze było oczywiste, że religia to przede wszystkim źródło zła i demoralizacji, że warto poważnie rozmawiać tylko o tym, że religie uczą zła, uczą niemoralności pod płaszczykiem moralności, uczą czynić krzywdę innym pod płaszczykiem fałszywej miłości i miłosierdzia. Po co to bicie piany na tematy religijnych głupot, podczas gdy o wiele ważniejsze jest, żeby zdecydowanie opowiedzieć się po stronie dobra w odwiecznej walce dobra ze złem - żeby krytykować religię właśnie za to, że zatruwa ona serca.
Dobra zgoda religia zatruwa serca ale Bóg z religią może nie mieć nic wspólnego ludzie by chcieli by Bóg był w ich religii.Ale Bóg ma inne plany i chcę być panem samego siebie.

05-05-2008 11:35 
 Ocena 4 na 4
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>ludzie by chcieli by Bóg był w ich religii.Ale Bóg ma inne plany i chcę być panem samego siebie.
>
A to egoista!
Adam Barycki
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
Witam.

>i pamiętam, jak bardzo się zdziwiłem, że tylu ludzi inteligentnych mogą pasjonować puste słowne przepychanki z religijnymi na tematy czy Bóg istnieje i czy są jakieś dowody na coś w "tej sferze".
A nie uważasz, że jesteś zbyt wygodny, poprzestając na postawieniu diagnozy?
Zazwyczaj później następuje proces leczenia, i - przynajmniej jeżeli chodzi o mnie uważam, że nie wystarczy krytykować.
Trzeba zmieniać. Nie walczyć, lecz zmieniać.

>Dla mnie, jako ateisty, zawsze było oczywiste, że religia to przede wszystkim źródło zła i demoralizacji, że warto poważnie rozmawiać tylko o tym, że religie uczą zła, uczą niemoralności pod płaszczykiem moralności, uczą czynić krzywdę innym pod płaszczykiem fałszywej miłości i miłosierdzia.
Ale wytłumacz to ludziom wierzącym i stosującym się do zasad zawartych w Biblii...
Wcale się nie zdziwię, że Ci nie uwierzą i uznają za opętanego.
Dla nich jest to źródło dobra. My mamy wykazać, że źródło dobra niekoniecznie musi pochodzić z Biblii, że jest alternatywa, że można uwolnić umysł i nadal być dobrym, że transcendencja nie musi być związana z religią.

>żeby zdecydowanie opowiedzieć się po stronie dobra w odwiecznej walce dobra ze złem - żeby krytykować religię właśnie za to, że zatruwa ona serca.
To nie wystarczy - my przeminiemy, a religia zostanie.
I co, będziesz miał jakąś satysfakcję z tego? Wątpię.

Pozdrawiam - Zbyszek


Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>później następuje proces leczenia, i - przynajmniej jeżeli chodzi o mnie uważam, że nie wystarczy krytykować.
>Trzeba zmieniać. Nie walczyć, lecz zmieniać.

Jeśli dobrze rozumiem, to się nie zgadzam. Uważam, że złem jest wychowywanie ludzi dorosłych, którzy w pełni odpowiadają za swoje czyny. Każdy człowiek ma swoją godność i może się poprawić tylko pod warunkiem, że będzie szanowany z jednej strony, a z drugiej będzie ponosił pełną odpowiedzialność za swoje czyny. Próby wychowywania z jednej strony i wybaczania z drugiej prowadzą tylko do demoralizacji i coraz większego zła.

Leczyć dorosłych ludzi można tylko na ich żądanie (jeśli są w prawie) lub prośbę (jeśli nie przysługuje im leczenie). Nie wolno nam naśladować metod misjonarskich, bo misjonarstwo jest złem.

>Dla nich jest to źródło dobra. My mamy wykazać, że źródło dobra niekoniecznie musi pochodzić z Biblii, że jest alternatywa, że można uwolnić umysł i nadal być dobrym, że transcendencja nie musi być związana z religią.

A po co uwalniać umysł? Żeby nadal być takim jakim się było? Kto się na to nabierze?! Umysł uwalnia się, żeby doznać oświecenia, zrozumieć, jak bardzo się błądziło. Umysł uwalniają tylko ci, którzy pragną się zmieniać, którzy lubią się zmieniać, którzy casły czas się rozwijają. Ale nie możemy kłamać - uwolniony umysł odrzuci religię - to skutek nieunikniony.

>>żeby zdecydowanie opowiedzieć się po stronie dobra w odwiecznej walce dobra ze złem - żeby krytykować religię właśnie za to, że zatruwa ona serca.
>To nie wystarczy - my przeminiemy, a religia zostanie.

To niemożliwe. Żyliśmy miliony lat przed powstaniem religii i będziemy żyć miliony lat po upadku ostatniej religii.

doku
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
Witam.

> Dla mnie, jako ateisty, zawsze było oczywiste, że religia to przede wszystkim źródło zła i demoralizacji,
>Uważam, że złem jest wychowywanie ludzi dorosłych, którzy w pełni odpowiadają za swoje czyny.
>Próby wychowywania z jednej strony i wybaczania z drugiej prowadzą tylko do demoralizacji i coraz większego zła.
>Nie wolno nam naśladować metod misjonarskich, bo misjonarstwo jest złem.
Nie za dużo tego zła?

> o wiele ważniejsze jest, żeby zdecydowanie opowiedzieć się po stronie dobra w odwiecznej walce dobra ze złem - żeby krytykować religię właśnie za to, że zatruwa ona serca.
No właśnie - ale krytyka dla samej krytyki?
Krytyka powinna być chyba budująca, przedstawiać jakieś wyjście z tej złej sytuacji, w jakiej znaleźli się wierzący.
A w ogóle, to ze złem powinno się chyba walczyć. Czyż nie?

>Ale nie możemy kłamać - uwolniony umysł odrzuci religię - to skutek nieunikniony.
Piękne zdanie.

>Żyliśmy miliony lat przed powstaniem religii
No tu chyba lekko przesadziłeś z tymi milionami.
Żyliśmy, jako kto? Ja urodziłem się w 1957 roku i religia już istniała. Ty jesteś w moim wieku.
To żart...
Na poważnie - nie wiem, czy chodzi Ci o Homo Sapiens, hominidy, czy ssaki. Tak naprawdę, to nie wiem w którym momencie powstała religia.

>i będziemy żyć miliony lat po upadku ostatniej religii.
Tu już lepiej - widzę, że też zaczynasz być wizjonerem.
To niepodobne do Ciebie, czyżby jakieś misjonarskie zacięcie jednak?

Pozdrawiam - Zbyszek


Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Na poważnie - nie wiem, czy chodzi Ci o Homo Sapiens, hominidy

O nas - o tych, którzy myślą i rozmawiają - nie wiem, które małpy były takie jak my i czy nasi przodkowie dogadywali się z nimi, zresztą myśląc "my" najprecyzyjniej oddaję te istoty, które mogły lub mogłyby myśleć tak jak my. Nie wykluczam też, że któryś z gatunków delfinów lub waleni zaliczymy do "nas", gdy już rozszyfrujemy ich mowę.

Dla mnie, ateisty, słowo "my" jest o wiele bardziej precyzyjne niż dla religijnego słowo "bliźni"

doku
06-05-2008 13:36 
 Ocena 2 na 2
sagittarius (1132 punktów)
(zablokowany)
>Ale wytłumacz to ludziom wierzącym i stosującym się do zasad zawartych w Biblii...
>Dla nich jest to źródło dobra. My mamy wykazać, że źródło dobra niekoniecznie musi pochodzić z Biblii, że jest alternatywa, że można uwolnić umysł i nadal być dobrym, że transcendencja nie musi być związana z religią.

A jakie to ma znaczenie skąd czerpiemy inspirację do czynienia dobra. Najważniejsze, żeby w ogóle je czynić.
Wychodzę z założenia, że w jednym ziemskim życiu musimy (a przynajmniej powinniśmy) znaleźć własną ścieżkę. Pan znalazł - jest ateistą. Ja znalazłam - wybrałam dla siebie religię. Realizujmy się w naszych wyborach bez narzucania sobie poglądów.
06-05-2008 19:11 
 Ocena 1 na 1
kaktus (33 punktów)
Myślę, że wszyscy na tym forum zgodzą się z drugim zdaniem Pana wypowiedzi, bezdyskusyjnie.
Natomiast ma duże znaczenie skąd czerpiemy inspirację.
Wyobrażenia religijne i związana z nimi "nadbudowa" (które są jak myślę dla Pana inspiracją do słusznego postępowania) prędzej czy później przestaną mieć znaczenie; większość ludzi przestanie w nie wierzyć (ten proces już następuje); i co wtedy, na czym oprze się moralność takich ludzi skoro jej podstawa wali się jak domek z kart("Hulaj dusza piekła nie ma). Jest rozwiązanie, powie Pan: trzeba ze wszystkich sił utrzymać te wierzenia; tylko, że tego sie już nie da zrobić, wiemy więcej, myślimy inaczej, dorastamy. Moralność powinna być oparta na podstawach tego świata, bo tego świata i ludzi na nim dotyczy. Taka moralność jest trudna. W bólach dojrzewamy. Myślę jednak, że ten proces jest nieodwracalny, choć powinien postępować łagodnie i spokojnie, raczej ewolucja, nie rewolucja. Dlatego na ten czas podpisuje się również pod ostatnim Pana zdaniem.
Humanożerca (481 punktów)
>Natomiast ma duże znaczenie skąd czerpiemy inspirację.
Nie sądzę, najczęściej nie mamy na nią racjonalnego wpływu, podlegamy jej a nie kreujemy, a wszelkie wyobrażenia o możliwości wartościowania, tutaj polegają na pozorze wynikającym z jakiejś wyższej, meta-inspiracji do oceniania inspiracji. Nie jest to pojęcie ściśle racjonalne. raczej estetyczne, przynależące do dyskursu romantycznego. Termin ten jest zabarwiony pozytywnymi konotacjami.
>Wyobrażenia religijne i związana z nimi "nadbudowa" (które są jak myślę dla Pana >inspiracją do słusznego postępowania) prędzej czy później przestaną mieć znaczenie;
Niestety ta wypowiedź jest niezrozumiała bez adekwatnej definicji religii, czyli takiej definicji, która byłaby czymś więcej niż formuła jakiś światopogląd. Poza tym wieje w niej jakiś determinizm dziejowy, czy doświadczasz historiozofii? Bo ja nie.
>większość ludzi przestanie w nie wierzyć (ten proces już następuje); i co wtedy, na >czym oprze się moralność takich ludzi
Nie rozumiem tego zdania. Przecież nie ma momentu próżni przy zmianach światopoglądów i wartościowań. Nawet dla niektórych, co wnikliwszych świeckich myślicieli eleminacja religijnych kodów i schematów jest syzyfowa pracą. Np: Onfray.
>skoro jej podstawa wali się jak domek z kart("Hulaj dusza piekła nie ma).
to jest niebezpieczny moment ale nie dlatego, że znika poczucie wartości ale dlatego, że właśnie wtedy potrafią sie obudzić w człowieku moce zniszczenia, fanatyzmu, mściwości, sekciarstwa. (Np: talibowie, afrochrześcijaństwo)
>Jest rozwiązanie, powie Pan: trzeba ze wszystkich sił utrzymać te wierzenia; tylko, >że tego sie już nie da zrobić,
Ależ da się, przecież wszelkie zmiany we własnym światopoglądzie, czy się już poza niego wyszło i trzeba sprawę rzucić czy nie, czy dany zabieg interpretacyjny jest dopuszczalny czy nie, jest kwestią czysto hermetyczną, pozbawioną ostrych granic, zależną od skłonności danej psychiki.
>wiemy więcej, myślimy inaczej, dorastamy.
Albo dziecinniejemy i nic w tym złego nie ma jeśli wziąć na serio pewne nurty współczesnej psychologii, nie dajmy się w złapać w tandetne dyskursy hermeneutyczne.
>Moralność powinna być oparta na podstawach tego świata, bo tego świata i ludzi na >nim dotyczy.
Niekoniecznie, można uważać, że powinna rzucać wyzwanie a nie schlebiać, powinna odmierzać a nie podlegać mierze.
>Taka moralność jest trudna.
Czyżby? Wyobrażenie o byciu trudnym, o wysiłku, ascezie mimo wszystko jest potrzebne ale sorry to idea rodem z myślenia religijnego. Podobnie pani wyobrażenie o byciu dorosłym byciu wychowawcą oświeceniowym względem nieoświeconych to również idee zaczerpnięte z religijności. Tyle, że mało autentyczne, zwykle ojcowie i wychowawcy biorą odpowiedzialność za czyny swych podopiecznych, zaś świeccy myśliciele nigdy nie twierdzili, że ponoszą odpowiedzialność za tych, których uważają za dziecinnych.
>W bólach dojrzewamy.
Bóle rodzenia, czy zdajesz sobie sprawę, że właśnie takie rzeczy jak narodziny etc, to są kolejne idee dość istotne dla myślenia mitycznego?
kaktus (33 punktów)
>>Natomiast ma duże znaczenie skąd czerpiemy inspirację.
>Nie sądzę, najczęściej nie mamy na nią racjonalnego wpływu, podlegamy jej a nie kreujemy, a wszelkie wyobrażenia o możliwości wartościowania, tutaj polegają na pozorze wynikającym z jakiejś wyższej, meta-inspiracji do oceniania inspiracji. Nie jest to pojęcie ściśle racjonalne. raczej estetyczne, przynależące do dyskursu romantycznego. Termin ten jest zabarwiony pozytywnymi konotacjami.
>>Wyobrażenia religijne i związana z nimi "nadbudowa" (które są jak myślę dla Pana >inspiracją do słusznego postępowania) prędzej czy później przestaną mieć znaczenie;
>Niestety ta wypowiedź jest niezrozumiała bez adekwatnej definicji religii, czyli takiej definicji, która byłaby czymś więcej niż formuła jakiś światopogląd. Poza tym wieje w niej jakiś determinizm dziejowy, czy doświadczasz historiozofii? Bo ja nie.
>>większość ludzi przestanie w nie wierzyć (ten proces już następuje); i co wtedy, na >czym oprze się moralność takich ludzi
>Nie rozumiem tego zdania. Przecież nie ma momentu próżni przy zmianach światopoglądów i wartościowań. Nawet dla niektórych, co wnikliwszych świeckich myślicieli eleminacja religijnych kodów i schematów jest syzyfowa pracą. Np: Onfray.
>>skoro jej podstawa wali się jak domek z kart("Hulaj dusza piekła nie ma).
>to jest niebezpieczny moment ale nie dlatego, że znika poczucie wartości ale dlatego, że właśnie wtedy potrafią sie obudzić w człowieku moce zniszczenia, fanatyzmu, mściwości, sekciarstwa. (Np: talibowie, afrochrześcijaństwo)
>>Jest rozwiązanie, powie Pan: trzeba ze wszystkich sił utrzymać te wierzenia; tylko, >że tego sie już nie da zrobić,
>Ależ da się, przecież wszelkie zmiany we własnym światopoglądzie, czy się już poza niego wyszło i trzeba sprawę rzucić czy nie, czy dany zabieg interpretacyjny jest dopuszczalny czy nie, jest kwestią czysto hermetyczną, pozbawioną ostrych granic, zależną od skłonności danej psychiki.
>>wiemy więcej, myślimy inaczej, dorastamy.
>Albo dziecinniejemy i nic w tym złego nie ma jeśli wziąć na serio pewne nurty współczesnej psychologii, nie dajmy się w złapać w tandetne dyskursy hermeneutyczne.
>>Moralność powinna być oparta na podstawach tego świata, bo tego świata i ludzi na >nim dotyczy.
>Niekoniecznie, można uważać, że powinna rzucać wyzwanie a nie schlebiać, powinna odmierzać a nie podlegać mierze.
>>Taka moralność jest trudna.
>Czyżby? Wyobrażenie o byciu trudnym, o wysiłku, ascezie mimo wszystko jest potrzebne ale sorry to idea rodem z myślenia religijnego. Podobnie pani wyobrażenie o byciu dorosłym byciu wychowawcą oświeceniowym względem nieoświeconych to również idee zaczerpnięte z religijności. Tyle, że mało autentyczne, zwykle ojcowie i wychowawcy biorą odpowiedzialność za czyny swych podopiecznych, zaś świeccy myśliciele nigdy nie twierdzili, że ponoszą odpowiedzialność za tych, których uważają za dziecinnych.
>>W bólach dojrzewamy.
>Bóle rodzenia, czy zdajesz sobie sprawę, że właśnie takie rzeczy jak narodziny etc, to są kolejne idee dość istotne dla myślenia mitycznego?

Mógłbym co nieco napisać, ale dam sobie spokój; nie potrafię ustosunkować się do Twojej wypowiedzi, mam zbyt małą wiedzę..., może za jakiś czas. Natomiast napisać mogę, że zwróciłeś moją uwagę na być może ciągle jeszcze obecne we mnie pokłady myślenia religijnego, nie wiem co o tym sądzić, muszę się nad tym zastanowić. Dzięki za głos w dyskusji.
06-05-2008 13:26 
 0 na 2
sagittarius (1132 punktów)
(zablokowany)
> Dla mnie, jako ateisty, zawsze było oczywiste, że religia to przede wszystkim źródło zła i demoralizacji,

To nie religia wypacza człowieka. To człowiek wypacza religię.
Idee choćby chrześcijaństwa zostały skompromitowane przez ludzkie wykonawstwo.
Główne religie świata opierają się na takich filarach, jak miłość do człowieka, szacunek dla życia, czynienie dobra, samodoskonalenie się. To ostatnie najpiękniej jest realizowane w hinduizmie i buddyzmie.
W/w idee na pewno nie są przyczyną zła, tylko ludzka ułomność.
07-05-2008 16:53 
 Ocena 2 na 2
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>To nie religia wypacza człowieka. To człowiek wypacza religię.

Mam przeciwne zdanie, człowiek niereligijny jest dobry. Złymi ludźmi są tylko ci, co odebrali religijne wychowanie.

>Idee choćby chrześcijaństwa zostały skompromitowane przez ludzkie wykonawstwo.

Z tym się zgadzam

>Główne religie świata opierają się na takich filarach, jak miłość do człowieka, szacunek dla życia, czynienie dobra, samodoskonalenie się.

To jest kłamliwa religijna propaganda, proszę w to nie wierzyć, religie skompromitowały się w praktyce zbyt wiele razy

>To ostatnie najpiękniej jest realizowane w hinduizmie i buddyzmie.

To okropne religie, o wiele gorsze niż chrześcijaństwo, proszę prześledzić ostatnie kilkadziesiąt lat historii Birmy, buddyzm był najkrwawszą najokrutniejszą religią drugiej połowy XX w.

doku
07-05-2008 17:04 
 Ocena 1 na 1
sagittarius (1132 punktów)
(zablokowany)
>człowiek niereligijny jest dobry.
Dlaczego?

>Złymi ludźmi są tylko ci, co odebrali religijne wychowanie.
Dlaczego?

Daleka jestem od prowokacji i propagowania wiary. Pytam z czystej ciekawości.
07-05-2008 18:53 
 Ocena 6 na 6
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>>człowiek niereligijny jest dobry.
> Dlaczego?
>
Ponieważ nie ma nikogo poza innym człowiekiem.
>
>>Złymi ludźmi są tylko ci, co odebrali religijne wychowanie.
> Dlaczego?
>
Ponieważ motywem stosunku do drugiego człowieka jest nagroda w niebie.
Adam Barycki
07-05-2008 19:48 
 Ocena 1 na 1
sagittarius (1132 punktów)
(zablokowany)
>>>Złymi ludźmi są tylko ci, co odebrali religijne wychowanie.
>> Dlaczego?

>Ponieważ motywem stosunku do drugiego człowieka jest nagroda w niebie.

Z tego ma wynikać, że szanuję i podziwiam Pana, bo po śmierci chcę iść do raju?
Pan sam w sobie nie jest tego wart w moich oczach jako wierzącej?
Dla mnie Pańska argumentacja jest smutna.
07-05-2008 20:39 
 Ocena 5 na 5
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)

>Dla mnie Pańska argumentacja jest smutna.
>
Nigdy bym sobie nie pozwolił wypowiadać się tak kategorycznie o osobach wierzących, są to relacje osobowo indywidualne, nawet intymne. Wypowiadałem się o relacjach osób z religią, a to jest zupełnie co innego, są to relacje o charakterze społecznym, obyczajowym. Wniosek Pani w tym kontekście jest nieuprawniony i dla mnie krzywdzący. Wierzący, religijny, nie jest tożsame.
Adam Barycki
08-05-2008 10:31 
 Ocena 2 na 2
sagittarius (1132 punktów)
(zablokowany)
>Wniosek Pani w tym kontekście jest nieuprawniony i dla mnie krzywdzący.
Ja się nie znam na logice. Moja refleksja była spontaniczna. Nigdy świadomie nie zrobiłabym czegoś, co mogłoby Pana urazić
>Wierzący, religijny, nie jest tożsame.
Jestem wierząca i religijna. Nie ma to wpływu na mój stosunek do ludzi.
08-05-2008 12:01 
 Ocena 4 na 4
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>Moja refleksja była spontaniczna.
>
Jeśli Pani religijność pozwala Pani wierzyć, to nie jest taką o jakiej pisałem.
Moje stwierdzenia mają charakter ogólny i jak każde takie, odnoszą się do kontekstu, rzeczywistość jest bardziej złożona i tylko w kontekście daje się opisywać. Inaczej nie moglibyśmy nic powiedzieć, bo wszystko co byśmy powiedzieli byłoby kłamstwem. Proszę sobie wyobrazić taką sytuację. Sadystyczny, wielokrotny morderca, ratuje z pożaru Pani dziecko, narażając własne życie. Teraz proszę spróbować go ocenić całościowo.
Adam Barycki
sagittarius (1132 punktów)
(zablokowany)
>Proszę sobie wyobrazić taką sytuację. Sadystyczny, wielokrotny morderca, ratuje z pożaru Pani dziecko, narażając własne życie. Teraz proszę spróbować go ocenić całościowo.

Oceniłabym go w kontekście ostatniego czynu.
08-05-2008 15:51 
 Ocena 4 na 4
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)

>Oceniłabym go w kontekście ostatniego czynu.
>
A więc w kontekście tylko. Obawiam się, że rodziny pomordowanych ofiar dokonałyby oceny w innym kontekście i obie oceny są prawdziwe, choć żadna z nich nie oddaje prawdy o całości.
Adam Barycki
08-05-2008 13:07 
 Ocena 1 na 1
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>>Wierzący, religijny, nie jest tożsame.
Całkowicie sie z tym zgadzam.

>Jestem wierząca i religijna. Nie ma to wpływu na mój stosunek do ludzi.
Wybacz, ale nie mogę się z Tobą zgodzić.
Wydaje mi się, że jesteś wierząca - ale nie religijna. Piszę to na podstawie chociażby Twojego stosunku do księży(jak zdążyłem się zorientować - krytycznego).
Jako osoba religijna powinnaś bezkrytycznie ich popierać, są oni przecież elementem tej religii.

Zbyszek



Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
sagittarius (1132 punktów)
(zablokowany)
>Jako osoba religijna powinnaś bezkrytycznie ich popierać, są oni przecież elementem tej religii.
Nie jestem katolikiem. Bezkrytyczna jestem wobec kapłanów innej religii.
08-05-2008 09:55 
 Ocena 10 na 10
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)

>>> Dlaczego?
>
Jako dziesięciolatek byłem fanatykiem religijnym i nie wyniosłem tego z domu tylko z religii, ojciec mój był tym przerażony. Byłem zdolny uderzyć kolegę, który różnił się zemną w poglądach religijnych i odczuwać radość, że sprawiam tym bogu przyjemność. Pamiętam dorosłych ludzi, którzy akceptowali przejawy mojego fanatyzmu, gdy przekraczał granice, fałszywie mnie napominali jednocześnie mrugając akceptująco okiem. Dzięki temu, na szczęście, krótkiemu doświadczeniu, wiem czym jest fanatyzm i wiem jak nikt poza bogiem się dla mnie nie liczył, a jeżeli, to tylko troszeczkę. Kiedy skończyłem z religią, a wiara stała się moją tylko osobistą sprawą , nie przeszkadzała mi szanować innych nie mniej od boga, szacunek do nich, pozwalał go lepiej rozumieć . wtedy bóg był dla mnie podobnym partnerem jak człowiek. Uważam, że tylko przez szacunek do człowieka, możemy poznawać boga, nigdy odwrotnie. Religia boga instytucjonalizuje, a człowieka uprzedmiatawia, wiara, boga uczłowiecza, a człowieka czyni podmiotem. Dlatego uważam, że ludzie religijni nie są wierzącymi, oni wiedzą, że ich cesarz jest, a oddanie mu czci poprzez ceremoniał i nienawiść do nieuległych wypełnia wszystkie powinności ludzkie. Takie wyciągnąłem wnioski z własnych doświadczeń. Religijność, która człowieka czyni przedmiotem boga jest nieludzka.
Adam Barycki
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
Czy to ten sam barycki, którego dotąd znałem?

Pozdrawiam - Zbyszek



Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
08-05-2008 11:08 
 Ocena 5 na 5
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>Czy to ten sam barycki,
>
Tak samo jak bóg, barycki występuje w wielu osobach, a w ilu, sam diabeł nie wie.
Adam Barycki
08-05-2008 12:22 
 Ocena 1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>>człowiek niereligijny jest dobry.
> Dlaczego?

Ma to w genach. Polecam jako lekturę "O pochodzeniu cnoty"

>>Złymi ludźmi są tylko ci, co odebrali religijne wychowanie.
> Dlaczego?

Każda (o ile wiem) religia mówi o wartościach ważniejszych niż dobre stosunki z innymi ludźmi, niż dobro własnych dzieci. A koniecznymi składnikami definicji dobra jest troska o zdrowiem i radość dzieci i współpraca z innymi ludźmi. Wartości religijne stoją w sprzeczności z dobrem.

doku
07-05-2008 18:02 
 Ocena 3 na 3
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
>Złymi ludźmi są tylko ci, co odebrali religijne wychowanie.
No, ale później mogli zmienić światopogląd i stać się dobrymi ludźmi - tak, czy nie?
Piszę z troski o siebie samego, ponieważ wychowywałem się w religijnej rodzinie...

>>Idee choćby chrześcijaństwa zostały skompromitowane przez ludzkie wykonawstwo.
>Z tym się zgadzam
A ja, mam dziwne wrażenie, że gdzieś już to słyszałem.
Idee komunistyczne też były piękne, i też wykonawstwo zawiodło...

>>Główne religie świata opierają się na takich filarach, jak miłość do człowieka, szacunek dla życia, czynienie dobra, samodoskonalenie się.
>To jest kłamliwa religijna propaganda, proszę w to nie wierzyć, religie skompromitowały się w praktyce zbyt wiele razy
Uważam, że religia jest sposobem na kontrolowanie mas ludzkich za pomocą pięknych idei. Takie omamione przez religijne dogmaty masy ludzkie łatwo podlegają kontroli.
Władza plus kapłani (patrz starożytny Egipt) tworzą wspólnie stabilny układ rządzący...
Ludzie są wówczas zwolnieni z obowiązku myślenia - myślą za nich inni i wskazują, co jest dla nich dobre, a co złe.
Metafizyczna otoczka tajemnicy i niepokój o to - co po śmierci, powoduje uległość.
To wystarczy.

Pozdrawiam - Zbyszek

Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
07-05-2008 21:57 
 Ocena 4 na 4
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>wychowywałem się w religijnej rodzinie...
>
Ateista z urodzenia jest dobry wyniośle jak szlachcic. Nuworysze w swojej dobroci są bardziej emocjonalni, jak dzieci, dlatego ich dobroć jest ładniejsza.
Adam Barycki
08-05-2008 14:05 
 Ocena 1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>>>Idee choćby chrześcijaństwa zostały skompromitowane przez ludzkie wykonawstwo.
>>Z tym się zgadzam
>A ja, mam dziwne wrażenie, że gdzieś już to słyszałem.
>Idee komunistyczne też były piękne, i też wykonawstwo zawiodło...

Nie były piękne, tym bardziej nie były "też piękne". Skąd ten pomysł z tym pięknem? Idee komunistyczne są ideami chrześcijańskimi z grupy tzw. idei ewangelicznych, komunizm to taka pierwotna wersja chrześcijaństwa. Ale to wszystko nie ma nic wspólnego z pięknem. Jak np. można nazwać piękną ideę likwidacji pieniądza, żeby handel musiał odbywać się w drodze wymiany - to przykład takiej komunistycznej idei chrześcijaństwa - idei brzydkiej i brudnej w intencji, cofającej ludzkość do stanu barbarzyństwa, podszytej brakiem zaufania do wszystkich, zmuszającej do wstrętnego targowania się i szarpania z każdym towarem.

W idei likwidacji pieniądza szczególnie mierzi mnie ten strach, ta totalna nieufność i podejrzliwość - jedną ręką trzymam moje, drugą trzymam cudze i razem puszczamy - taka jest klasyczna chrześcijańska miłość bliźniego i taki właśnie miał być komunizm. Co w tym jest piękne?

Dla mnie piękną ideą jest pieniądz. Daję komuś coś cennego, a on daje mi w zamian kilka papierków. A ja ufam, że za te papierki kupię sobie coś cennego. Świat, w którym rządzi pieniądz, jest światem, w którym rządzi zaufanie - taki świat jest piękny i dobry.

Pozy tym, jak można nazywać pięknym coś, co jest skompromitowane? Czym jest kompromitacja? To przecież odsłonięcie brzydoty, która była dotychczas ukryta. Brzydotę religijnych idei już dawno ujawniono i potem wielokrotnie to powtórzono. Po każdej kompromitacji religijni pokazują nam nowy posąg, zasłonięty nową zasłoną, a my zasłonę podnosimy i widzimy paskudztwo. A oni nam znów mówią: "o, przepraszam, nie o to chodziło, to nie ten posąg, zaraz dostarczymy wam ten właściwy". A ten właściwy znów okazuje się paskudztwem... i tak dookoła Wojtek. Po co się okłamywać, kiedy prawda jest oczywista: religie to brzydota i zło.

Czy wiecie np. jaka jest fizjologiczna funkcja obrzezania? Jakie jest pochodzenie tego zwyczaju? Najpierw wiedzcie, że istnieją dwa rytuały obrzezania, osobny dla chłopców i osobny dla dziewcząt. Chłopców tradycyjnie obrzeza się w wieku, w którym organizm jeszcze nie wykształcił dobrze zdolności do odczuwania cierpienia - chłopiec nie zapamięta nic z tego, co przeżyje - płacz i krzyki w tym wieku są bardziej reakcją fizjologiczną niż emocjonalną.

Odwrotnie jest z dziewczynkami. Dziewczynkom wycina się łechtaczkę w wieku, w którym najbardziej odczuwają cierpienie, aby zapamiętały to przeżycie jako najpoważniejszy uraz psychiczny w swoim życiu, uraz silniejszy, niż gdyby została zgwałcona. Celem tego zabiegu jest pozbawienie kobiet przyjemności z seksu, żeby było im wszystko jedno, czy są gwałcone czy same się oddają. Okrucieństwo tego zabiegu ma też nauczyć dziewczynę, że znajduje się ona we władzy ludzi okrutnych, którzy nie mają żadnej litości.

Jaki jest więc cel obrzezania chłopców, skoro nie daje im żadnej nauczki?

(....)

chwila czasu dla inteligentnych, żeby mogli przeżyć ten rozkoszny błysk "wpadnięcia na to" - tę chwilę rozkoszy o wiele przyjemniejszą niż przereklamowany orgazm... po co chłopców - przyszłych panów stworzenia?...

(...)

Wystarczy. Teraz będzie odpowiedź, kto chce jeszcze dać sobie chwilę, nie patrzcie w dół.

Czy próbowaliście stosunku na sucho? Jeśli nie, to możecie sobie wyobrazić, co byście czuli? A więc wiedzcie, że członek mężczyzny obrzezanego ma zupełnie inna wrażliwość - jest narządem gwałciciela. Obrzezanie chłopców jest tradycją w tych kulturach, które wychowują chłopców na gwałcicieli. Mężczyźni obrzezani wolą stosunki na sucho, taka jest ich fizjologia.

Zauważmy, że kobieta z wyciętą łechtaczką i z urazem psychicznym silniejszym niż uraz po gwałcie, ma o wiele większe trudności z uzyskaniem właściwej wilgotności, a tymczasem jej obrzezany partner wcale nie chce czekać, bo jemu potrzebne są silniejsze bodźce dotykowe. W takiej kulturze każdy stosunek małżeński jest jak gwałt na sucho, czyli maksymalnie dla kobiety bolesny.

W świecie cywilizowanym tradycja obrzezania chłopców jest oczywiście bez sensu, tylko utrudnia mężczyznom uzyskanie przyjemności z seksu, gabinety pełne są mężczyzn narzekających, że na mokro nic nie czują.

doku
08-05-2008 19:59 
 Ocena 5 na 5
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>A ja ufam, że za te papierki kupię sobie coś cennego.
>
Komu? Temu od wyszarpywanej wymiany, czy panu bogu? Boć stosunek jego wartości do pracy od czegoś zależy. Na pewno nie od boga, ani w obecnych czasach, od wolnego rynku. Pozostają wyszarpujący. Jakkolwiek bardzo nie lubi Pan Marksa, to pieniądz bez ekwiwalentu pracy jest tylko zadrukowanym obrazkiem, ale pomimo to, nie jest jej ekwiwalentem, a więc jego idea nie może być piękna, bo jest niesprawiedliwa. Kiedy sprzedawałem swoją pracę, pieniędzy miałem mało, a pracy dużo. Nadwyżką swojej pracy, poza podatkiem, składałem ofiarę na ołtarzu Pańskiej pięknej idei, wzmacniałem siłę pieniądza. Teraz kiedy nic nie robię, pieniędzy mam dużo, lecz nie z boskiej łaski, tylko z nadwyżki pracy innych. Pieniądze te trwonię na różne zbędne dobra, a żadnych nie wytwarzam, więc dewaluuję pieniądz, innymi słowy morduję go razem z Jego piękną ideą.
Pisze do Pana zbrodniarz Pańskiej pięknej idei.
Adam Barycki
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Komu?

Tym wszystkim, którzy przyjmą ode mnie te papierki, że je przyjmą.

>pieniądz bez ekwiwalentu pracy jest tylko zadrukowanym obrazkiem

Zadrukowanego obrazka nie można nazwać pieniądzem, jeżeli nie stoi za nim jakieś wartościowe dobro. Pieniądz z definicji implikuje istnienie takiego ekwiwalentu.

> Teraz kiedy nic nie robię, pieniędzy mam dużo

W państwie komunistycznym miałbyś zgromadzone zamiast pieniędzy jakieś cenne przedmioty, które wytworzyłeś kiedyś, a teraz żyjesz z ich wymieniania na inne. Chyba że by Ci kazali wszystko rozdać i znów pracować.


doku
10-05-2008 20:26 
 Ocena 4 na 4
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>Pieniądz z definicji implikuje istnienie takiego ekwiwalentu.
>
Z definicji, które są różne i różne ekwiwalenty implikują.
>
>W państwie komunistycznym miałbyś zgromadzone
>
Czort wie co bym miał, nikt tego nie mógł sprawdzić, komunizm jest jak bóg, chociaż go niema, to wszyscy o nim mówią.
Adam Barycki
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>komunizm jest jak bóg

Prawie tak. Komunizm przynajmniej raz w historii istniał w czystej postaci i to trwało ponad 100 lat. To jezuici założyli kiedyś w Ameryce Pd. koministyczne państwa, którymi rządzili dopóki KK nie rozwiązał zakonu i nie zniszczył tych państw wspólnymi siłami armii hiszpańskiej i portugalskiej

doku
08-05-2008 21:18 
 Ocena 6 na 6
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>totalna nieufność i podejrzliwość - jedną ręką trzymam moje, drugą trzymam cudze i razem puszczamy
>
To widać w kolejkach na pocztach, wszyscy stoją obok pustych krzeseł, żeby wcześniej nie puścić. Zawsze jestem jedynym siedzącym, czy oprócz mnie tylko chrześcijanie i komuniści chodzą na pocztę?
Adam Barycki
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
Witam.

>To widać w kolejkach na pocztach, wszyscy stoją obok pustych krzeseł, żeby wcześniej nie puścić. Zawsze jestem jedynym siedzącym, czy oprócz mnie tylko chrześcijanie i komuniści chodzą na pocztę?
A wiesz, Adamie - ja mam tak samo... Też siedzę.
To jakaś prawidłowość.
Ostatnio, kiedy przyszedłem na pocztę i zapytałem panią z okienka, w jakich godzinach są mniejsze kolejki(nie lubię kolejek) - usłyszałem odpowiedź: "a skąd ja mam wiedzieć!"Kolejkowicze spojrzeli na mnie, jakbym zadał jakieś niestosowne pytanie.

Wydawało mi się, że skoro ta pani obsługuje klientów, to również zauważa, kiedy i w jakich godzinach jest pusto przed okienkiem. Przecież na pewno występują jakieś fluktuacje, prawda?
No cóż, może jest mało spostrzegawcza...

Pozdrawiam - Zbyszek


Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
09-05-2008 21:57 
 Ocena 4 na 4
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>Też siedzę.
>
a jak znosisz nienawiść stojących?
>
>"a skąd ja mam wiedzieć!"
>
To chyba z poirytowania, że siedzi na krześle.
>
>spojrzeli na mnie, jakbym zadał jakieś niestosowne pytanie.
>
zawsze tak patrzą, kiedy ktoś robi coś, co oni by chcieli, ale nie robią.
Adam Barycki
10-05-2008 18:37 
 Ocena 3 na 3
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> jakbym zadał jakieś niestosowne pytanie.

To było pytanie niestosowne, okazałeś pogardę ludziom, którzy godzą się na stanie w kolejkach, a Ty pokazałeś im, że bardziej niż oni cenisz swoją godność.

doku
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
Witam.

>To było pytanie niestosowne, okazałeś pogardę ludziom, którzy godzą się na stanie w kolejkach, a Ty pokazałeś im, że bardziej niż oni cenisz swoją godność.
Wiesz co? Nie przyszłaby mi do głowy taka interpretacja ich zachowania.
Coś w tym jest...
Teraz już rozumiem. Dzięki.

Pozdrawiam - Zbyszek



Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
10-05-2008 18:21 
 Ocena 1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> czy oprócz mnie tylko chrześcijanie i komuniści chodzą na pocztę?

Prawie. Ja też zawsze siedzę - mam to charakterystyczne dla ateisty zaufanie do ludzi... i jeszcze się na nich nie zawiodłem, jeszcze mnie nigdy nie próbowali wygryźć z kolejki dlatego, że siedzę.

To bardzo dobre spostrzeżenie, możemy w ten sposób rozpoznawać się w tłumie chrześcijan i komunistów: my ufamy ludziom, nie boimy się usiąść ani zrobić czegoś podobnego.

doku
10-05-2008 20:12 
 Ocena 4 na 4
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>nigdy nie próbowali wygryźć z kolejki dlatego, że siedzę.
>
Mie też, widocznie działamy na nich jak katalizator, wydobywamy głęboko ukryte dobro.
Adam Barycki
radek (767 punktów)
Religia to manipulacja. Religia powstala w toku ewolucji, co nie ulega watpliwosci. Natomiast mozna by sie zastanowic, czy istniala jakas presja selekcyjna w tym kierunku i ja osobiscie uwazam, ze tak. Odwolal bym sie tu do teorii manipulacji, wyscigu zbrojen i byc moze rozszerzonego fenotypu.
Totus (1201 punktów)
>Jeden z bardzo znanych ewolucjonistów, nieżyjący już niestety Stephen Jay Gould był zwolennikiem
>poglądu, iż "religia jest sprawą serca, nie rozumu". Jest to intrygujący pogląd, mający wielu
>zwolenników (Gould jest jednym z bardziej znamienitych).

To bardzo przykre zjawisko zważywszy, że Diogenes ma rację pisząc o deficycie rozumu.

>Po co zatem tyle racjonalnych dyskusji o tej sferze, rozważań i kontestacji doświadczenia religijnego;

Religia chrześcijańska mimo, że skierowana do wszystkich a więc i tych z deficytem stanowczo nie bazuje na nim.
Nie rozumiem więc Twojego zdziwienia. O co chodzi ?

>przecież jak powiedział Blaise Pascal, " Boga czuje serce, nie rozum".

a Jezus powiedział, że serce jest siedliskiem nieczystości i z niego wychodzi wielka niegodziwość.
Ja bym Pascalowi odpowiedział, że oczy służą do wąchania, nie nos, czyli głupotą na głupotę.
.

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365