 |
Ciemna energia, ekspansja wszechświata i mroczna przyszłosć Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 30-11-2009 21:51 | zachaj (5239 punktów) | Ciemna energia, ekspansja wszechświata i mroczna przyszłosć
1 na 1 | Przyszłość rysuje się niewesoło - za jakieś 100 mld lat, gdy większość gwiazd ulegnie wypaleniu, na niebie pozostaną co najwyżej nieliczne pobliskie galaktyki. Do tego czasu Droga Mleczna połączy się z sąsiednimi galaktykami w jedno olbrzymie skupisko gwiazd pośród dosłownie czarnej pustki. Na nocnym niebie poza gwiazdami i ich pozostałościami nie będzie niczego więcej, co doprowadzi przyszłych astrofizyków do rozpaczy. Obserwacje supernowych wskazują na nieustanny wzrost tempa ekspansji. Efekt ten potwierdzono przez precyzyjną analizę rozkładu kosmicznego promieniowania tła. Co faktycznie przyśpiesza ekspansję wszechświata? Najprostsza odpowiedź polega na przyjęciu, że za przyśpieszanie ekspansji odpowiada ciemna energia. Wszechświat ekspanduje coraz szybciej , dążąc do przekształcenia się w jedną wielką jednorodną pustkę, zawierającą w każdej jednostce objętości gigantyczne ilości ciemnej energii. W oparciu o prawa fizyki cząstek elementarnych, kosmolodzy odpowiadają, że ciemna energia bierze się z procesów zachodzących w pustej przestrzeni, przewidywanych przez kwantową teorię materii i energii. Wynika z niej w fundamentalny sposób, że to co wydaje się nam próżnią absolutną, w istocie aż kipi od "cząstek wirtualnych", które rodzą się i znikają tak szybko, że nie jesteśmy w stanie zaobserwować ich samych, a wyłącznie zjawiska będące ich skutkiem. To nieustanne pojawianie się i znikanie cząstek, określa się mianem "kwantowych fluktuacji próżni" ,co stanowi właśnie źródło energii pustej przestrzeni. To z jednej strony pobudza wyobraźnie, a z drugiej strony irytuje. Rodzi to pytanie: Czym jest przestrzeń, jaką dzisiaj obserwujemy? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Istnieją różne koncepcje przestrzeni, ich dowiedzenie wymaga kosztownych eksperymentów, na które nie łoży się pieniędzy. Teoria strun zakłada, że również czasoprzestrzeń ma budowę cząstkowo falową i tylko częstotliwość drgania struny sprawia, iż mamy doczynienia z elementem energiomaterii, nie zaś czasoprzestrzeni. Wiemy natomiast, że przestrzeń wraz z czasem stanowi jeden twór, który poprawnie należy zwać czasoprzestrzenią. Przestrzeń jako taka, bez czasu, to obalony model.
|
|
 | | kazz (25 punktów) | . Wiemy natomiast, że przestrzeń wraz z czasem stanowi jeden twór, który poprawnie należy zwać czasoprzestrzenią. Przestrzeń jako taka, bez czasu, to obalony model. Zastanawiam się czy w takim pojmowaniu wszechświata znajdzie się miejsce na przestrzeń schłodzona do 0 stopni Kelvina- świat, w dokładnym tego słowa znaczeniu, zamrożony. Co wtedy "zrobić" z czasem?
|
|
|  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie da rady schłodzić przestrzeni. Temperatury zachodzą w niej. O związek czasoprzestrzeni z energiomaterią trwają wciąż spory. Teoria strun daje sposób ich powiązania w jedną zasadę (11+ wymiarową strunę), ale nie została dowiedziona. Teoria pól Higgsa twierdzi, że przestrzeń już jest przemrożona, dzięki czemu wszechświat, jaki znamy, wogóle zachodzi. Wielki Zderzacz Hadronów powinien znaleźć bozon Higgsa, o ile ów zacny cząstek raczy istnieć  . Tak czy siak zbliżamy się do rozwiązania zagadnienia związku czasu z entropią, bo o to w sumie pytałeś.
|
|
| |  | 1 na 1 | zachaj (5239 punktów) | > Nie da rady schłodzić przestrzeni. Temperatury zachodzą w niej. O związek czasoprzestrzeni z energiomaterią trwają wciąż spory. Teoria strun daje sposób ich powiązania w jedną zasadę (11+ wymiarową strunę), ale nie została dowiedziona.A dokładniej... Paul Steinhardt wspólnie z Neilem Turokiem (przeczytałem ich książkę, fascynująca lektura) stworzyli model nazwany "ekpyrotycznym" inspirowany teorią strun. Steinhardt przyjmuje, że Wszechświat ma jedenaście wymiarów, z których większość jest skompaktyfikowana, czyli mówiąc prościej, zwinięta na kształt bardzo cienkiej rurki, tak ze mieści się w znikomo małej przestrzeni. Niemniej niektóre wśród tych dodatkowych wymiarów mają normalną wielkość i są istotne fizycznie, tyle tylko, że nie jesteśmy w stanie ich wykryć, ponieważ nie możemy wydostać się poza obręb dobrze znanych 4 wymiarów. Aby pojąć istotę tego modelu, możemy odwołać się do analogii dwuwymiarowej, wyobrażając sobie nasz wszechświat jako nieskończenie cienki płat powierzchni, zanurzony w przestrzeni trójwymiarowej, a obok niego inny płat, który może zbliżyć się i zderzyć się z naszym płatem. W następstwie takiego zderzenia dochodzi do Wielkiego Wybuchu, a kiedy obie powierzchnie po odbiciu oddalają się od siebie, każda z nich ewoluuje według dobrze znanego scenariusza, dając początek galaktyką i gwiazdom. Niekiedy płaty przestają się oddalać i zaczynają się do siebie zbliżać , po czym ponownie dochodzi do zderzenia i kolejnego Wielkiego Wybuchu w obrębie każdej z powierzchni. W ten sposób historia Wszechświata nabiera charakteru cyklicznego, powtarzając się w odstępach setek miliardów lat. "ekpyrotyczny" -starogreckie słowo oznaczające "pożogę" - Wszechświat o wielce ognistym początku > Teoria pól Higgsa twierdzi, że przestrzeń już jest przemrożona, dzięki czemu wszechświat, jaki znamy, wogóle zachodzi. Wielki Zderzacz Hadronów powinien znaleźć bozon Higgsa, o ile ów zacny cząstek raczy istnieć . Tak czy siak zbliżamy się do rozwiązania zagadnienia związku czasu z entropią, bo o to w sumie pytałeś.Odnalezienie cząstki Higgsa będzie miało niebagatelne znaczenie ale na pełną moc Wielkiego Zderzacza będziemy musieli jeszcze trochę poczekać
|
|
| | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Teoria z płatami odnosi się do wariantu teorii strun zakładającego istnienie rozciągniętych membran. Większość teoretyków strun jej nie zakłada. Mnie też się średnio podoba, choć może się okazać prawdziwa. Trzeba poczekać na dzielne hadrony. Mam nadzieję, że już niedługo coś będzie wiadomo (rok może być, ale nie dziesięć  ).
|
|
| | | |  | 1 na 1 | zachaj (5239 punktów) | > Teoria z płatami odnosi się do wariantu teorii strun zakładającego istnienie rozciągniętych membran. Większość teoretyków strun jej nie zakłada. Mnie też się średnio podoba, choć może się okazać prawdziwa. Trzeba poczekać na dzielne hadrony. Mam nadzieję, że już niedługo coś będzie wiadomo (rok może być, ale nie dziesięć ).Tak, jeżeli chodzi o płaty to pewne uproszczenie, pomagające wyobrazić sobie ten proces. Teoria strun opiera się na drganiu membran o różnych kształtach i przy 11 wymiarach wizualizacja tego zjawiska jest niezwykle skomplikowana. Sama teoria strun jest, muszę się przyznać, dla mnie za trudna i nie odważę się jej tu opisywać, choć przeczytałem na jej temat wiele książek. Pełna moc Zderzacza planowana na 2011
|
|
3 na 3 | Aleksander Głowacki (1725 punktów) | Chciałbym zwrócić uwagę, że nie jest pewne, że przyspieszona ekspansja wszechświata będzie trwać wiecznie. Obecnie dopuszcza się scenariusze, w których wszechświat za jakiś czas "zwolni" a nawet zacznie się kurczyć. Wszystko zależy od natury ciemnej energii, a natura ta jest obecnie wielką niewiadomą. Model, o którym piszesz to tylko jeden z możliwych.
|
|
 | | kazz (25 punktów) | . Obecnie dopuszcza się scenariusze, w których wszechświat za jakiś czas "zwolni" a nawet zacznie się kurczyć. Wszystko zależy od natury ciemnej energii, a natura ta jest obecnie wielką niewiadomą. Model, o którym piszesz to tylko jeden z możliwych. To mnie uspokoiłeś.
|
|
2 na 4 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | Czy aby na pewno mroczna przyszłosć? | > Przyszłość rysuje się niewesoło - za jakieś 100 mld lat,Hmm.... nie wiem czy warto martwić się tym, co będzie za 100 mld lat. Możliwe, że nie będzie wtedy życia na ziemi, albo nawet ziemi, bo nasze słońce się wypali i zamieni w czerwonego karła (albo w supernową, albo po kolei w jedno a potem w drugie, uprzedzam że "się nie znam", wiem tylko, że każdy wariant jest dla życia na ziemi obecnej formie zabójczy) Ocena czy przyszłość wszechświata jest niewesoła jest dość trudna z powodu faktu, że nie wiemy co wszechświatu (wszechświatowi?) sprawia radość.  Nie twierdzę bynajmniej, że nie ma co się zajmować takimi sprawami. Sama lubię czytać o takich czy innych teoriach na ten temat. Ale emocjonalny stosunek do tego, co stanie się z materią we wszechświecie za 100 mld lat jest wysoce dziecinny. Czymkolwiek będzie znany nam dziś wszechświat, nie będzie to miało wpływu na nasze życia a niewesoła perspektywa rysuje się jedynie z pozycji łysej małpy spoglądającej tęsknie w gwiazdy. Ciekawe? Fascynujące? Inspirujące? Oczywiście! Smutne, wesołe? Zależy od tego czy będzie się miał kto cieszyć i smucić za te 100 mld lat. Może przyszłe formy życia będą akurat zadowolone z aktualnego stanu rzeczy? 
"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
|
|
kombi (1112 punktów) (zablokowany) | Odp: Ciemna energia, ekspansja wszechświata i mroczna przyszłosć | Bardzo fajne, takie mistyczne, coś w stylu: 'Lord Vader vs Prdator'.  A w szkole mówili że średniowiecze już się skończyło... no, ale to chyba nie dotyczyło astrofizyki.
|
|
1 na 1 | SloniSko (1109 punktów) | Ostatnia teoria, z którą się spotkałem stwierdza, że jesteśmy w końcowym etapie okresu, który daje nam szanse widzenia innych planet, układów słonecznych. Jeśli wierzyć badaniom, wszechświat rozszerza się z prędkością większą niż prędkość światła w próżni. W związku z tym, nowe galaktyki (jeśli takowe powstają) nie mają szansy być przez nas zaobserwowane. Oddalają się od nas szybciej niż światło z nich przemierza próżnię do nas.
Teraz jesteśmy w okresie, że obserwujemy "fotografie" galaktyk z przeszłości. Przyszłe pokolenia, za ileś tys/mln lat od teraz nie będą miały już takiej okazji. Ich badania potwierdzą teorie, że są jedyni we wszechświecie, że ten wszechświat został "stworzony" dla nich. Oni, badając wszechświat, będą dowodzić teorii, które obecnie zostałyby wyśmiane. Będą im ufać, wierzyć, uważać za prawdziwe, bo te teorie będą zgodnie z wynikami ich badań. Może będą też ludzie (jeśli w ogóle będą), którzy będą sobie zadawać pytania typu: "A co jeśli tam gdzieś w przestrzeni jest coś więcej?"
Mamy teorie na miarę naszego poznania, na miarę naszych czasów. Jak w poincie dowcipu: "Jaki kraj, takie zamachy terrorystyczne". Teraz niektórzy są przekonani o istnieniu ciemnej energii, czarnych dziur, istnienia odległych galaktyk itd itd... Wcześniej były pokolenia przekonane o tym, że Ziemia opiera się na słoniach. Za ileś lat będą przekonani o czymś innym. Ile w tym wszystkim jest prawdy? Czy w ogóle istnieje możliwość poznania jak jest na prawdę? Czy cały ten wszechświat zmienia się szybciej niż ludzie są w stanie tworzyć nowe teorie?
Próbując zobrazować nasze umiejscowienie możemy wyobrazić siebie stąpających na Ziemi, Ziemię w układzie słonecznym, układ słoneczny w galaktyce, galaktykę w zbiorze galaktyk, ... , wszechświat ? No właśnie gdzie? Brakuje wyobraźni, skala makro staje się zbyt duża. Badanie obiektu z wewnątrz nie daje możliwości pełnego poznania, ogranicza. Idąc w drugą stronę, w kierunku mikro, możemy wielokrotnie powiększyć obraz płatka śniegu, aż do pojedynczych atomów. Możemy zajrzeć nawet głębiej. Ale i tu szybko pojawia się ograniczenie. Nie zbadamy niczego dokładniej od możliwości narzędzia pomiarowego. Możemy badać pojedyncze atomy, ale z neutrinami mamy problem, a co dopiero z badaniem ich "budulca", lub budulca tego budulca. W każdą stronę jesteśmy ograniczeni w naszych próbach poznania. Nie zdajemy sobie nawet sprawy z ogromu naszej niewiedzy. Nie wiemy jaką cząstką całości jest to co zaobserwowaliśmy (czy też to, co wydaje nam się, że zaobserwowaliśmy).
Wszystkie te teorie są na swój sposób ciekawe, czasem fascynujące. Jednak generalnie są nic nie warte. Stworzono je w oparciu o aktualne możliwości poznania, weryfikacja niestety, może się opierać na tych samych możliwościach, ograniczeniach. To jak udowadnianie prawdziwości Pisma Świętego cytatami pochodzącymi z tej księgi.
"Never assume anything" - A. Milne
|
|
 | 1 na 1 | zachaj (5239 punktów) | >Ostatnia teoria, z którą się spotkałem stwierdza, że jesteśmy w końcowym etapie okresu, który daje nam szanse widzenia innych planet, układów słonecznych. Jeśli wierzyć badaniom, wszechświat rozszerza się z prędkością większą niż prędkość światła w próżni. W związku z tym, nowe galaktyki (jeśli takowe powstają) nie mają szansy być przez nas zaobserwowane. Oddalają się od nas szybciej niż światło z nich przemierza próżnię do nas.
Tak to prawda. Też się z tym zetknąłem.
>Teraz jesteśmy w okresie, że obserwujemy "fotografie" galaktyk z przeszłości. Przyszłe pokolenia, za ileś tys/mln lat od teraz nie będą miały już takiej okazji. Ich badania potwierdzą teorie, że są jedyni we wszechświecie, że ten wszechświat został "stworzony" dla nich.
To co napisałeś łączy się bezpośrednio z tzw zasadą antropiczną. Dlaczego tu i teraz na planecie krążącej wokół przeciętnej gwiazdy w przeciętnej galaktyce? Skoro już zaistnieliśmy, to parametry charakteryzujące Wszechświat , a w szczególności stała kosmologiczna, z konieczności posiadają wartości dokładnie takie, aby było to w ogóle możliwe. Argument antropiczny zyskuje na atrakcyjności, jeśli przyjmiemy, jak to czyni ostatnio wielu kosmologów, ze wszystko, co uważamy za Wszechświat, wchodzi w istocie w skład większej całości, którą możemy by nazwać "wieloświatem", zawierającej nieskończoną liczbę wszechświatów, które w żaden sposób nie oddziałują ze sobą.Brak jakichkolwiek oddziaływań lokuje koncepcję multiświata w kategorii niefalsyfikowalnych na drodze empirycznej, a zatem niemających charakteru naukowego.
Jednak co ciekawe, jedynie w znikomym, być może infinitezymalnie małym ułamku wszystkich wszechświatów multiświata występują warunki, w których może zaistnieć życie, ponieważ tylko w nich odpowiednie parametry mają wartości, które dopuszczają samoorganizację materii w galaktyki, gwiazdy i planety, jak i utrzymanie się takich struktur przez miliardy lat.
Jest też wątek teologiczny. Niektórzy religijni fundamentaliści utrzymują ,że podejście antropiczne potwierdza ich przekonania, ponieważ przyznaje człowiekowi wyróżnione miejsce - gdyby nikogo nie było, kto obserwowałby Wszechświat- wówczas Wszechświata, przynajmniej w znanej nam postaci by w ogóle nie było i być nie mogło, a to oznacza, że musiała zajść interwencja jakiejś siły wyższej.
Ktoś o przeciwnych poglądach może dowodzić ,iż takie podejście oznaczało pogodzenie się z wizją najbardziej rozrzutnego Stwórcy , jakiego możemy sobie wyobrazić, trwoniącego swa moc na kreowanie niezliczonej mnogości wszechświatów tylko po to ,aby gdzieś, w drobnym zakątku jednego z nich zrodziło się życie.
|
|
 | 1 na 1 | pavvel (8272 punktów) | Twierdzenie, że wszechświat rozszerza się szybciej niż z prędkością światła jest nieprecyzyjne. Prędkość ucieczki galaktyk jest wprost proporcjonalna do odległości między nimi. Im galaktyki położone sa dalej od nas, tym prędkość ucieczki jest większa. I to prawda, że najdalej położone galaktyki oddalają się od nas z prędkościami większymi niż c. Wyciągamy z tego wniosek, że wszechświat rzeczywisty jest większy niż wszechświat obserwowalny. Najprawdopodobniej z upływem czasu obserwowalna część wszechświata będzie się zmniejszać, i być może kiedyś nasz wzrok nie będzie sięgał dalej niż nasza galaktyka, ewentualnie gromada galaktyk. Tylko że Słońce ma się wypalić za 5 miliardów lat, więc problem rozszerzania wszechświata staje się w tym kontekście mało istotny. www.racjonalista.pl/forum.php/s,253335
|
|
|  | 1 na 1 | zachaj (5239 punktów) | > Twierdzenie, że wszechświat rozszerza się szybciej niż z prędkością światła jest nieprecyzyjne.> Prędkość ucieczki galaktyk jest wprost proporcjonalna do odległości między nimi.> Im galaktyki położone sa dalej od nas, tym prędkość ucieczki jest większa.> I to prawda, że najdalej położone galaktyki oddalają się od nas z prędkościami większymi niż c.Co do uściślenia ,to nie galaktyki uciekają , a przestrzeń rozszerza się - jest rozpierana przez ciemną energię. Sama materia jak wiadomo nie może poruszać się z prędkościami większymi od c. Rodzi to pytania o samą przestrzeń, pytania zawarte w moim poście na początku, a właściwie o czasoprzestrzeń jak mnie poprawiano. > Wyciągamy z tego wniosek, że wszechświat rzeczywisty jest większy niż wszechświat obserwowalny.> Najprawdopodobniej z upływem czasu obserwowalna część wszechświata będzie się zmniejszać, i być może kiedyś nasz wzrok nie będzie sięgał dalej niż nasza galaktyka, ewentualnie gromada galaktyk. Tylko że Słońce ma się wypalić za 5 miliardów lat, więc problem rozszerzania wszechświata staje się w tym kontekście mało istotny.Może posądzisz mnie o fantazjowanie, jednak ja rozważam takie sprawy na poważnie bo dlaczego nie.(Niektórzy rozważają na poważnie istnienie boga i nie są posądzani o fantazjowanie  ) Ja wole rozważania o kosmosie, gdyż wydają mi się bardziej prawdopodobne. A mianowicie, tak jak napisałeś cześć obserwowalna będzie się zmniejszać. Słońce wypali się za 5 miliardów lat. Jednak śmiem twierdzić ,że ludzkość wykorzysta ten czas i uda jej się opuścić w porę układ słoneczny. Kolonizacja naszej galaktyki będzie naszym głównym celem w przyszłości, ale będzie to tylko przesunięcie o jakiś czas nieuchronnego. Chyba ,że nie zmarnujemy kolejnych kilku miliardów lat i zdołamy znaleźć jakieś inne schronienie ... może inny Wszechświat ? bądźmy optymistami - optymiści dłużej żyją...
|
|
| |  | kombi (1112 punktów) (zablokowany) | > Słońce wypali się za 5 miliardów lat. Jednak śmiem twierdzić ,że ludzkość wykorzysta ten czas i uda jej się opuścić w porę układ słoneczny. Kolonizacja naszej galaktyki będzie naszym głównym celem w przyszłości, ale będzie to tylko przesunięcie o jakiś czas nieuchronnego. Chyba ,że nie zmarnujemy kolejnych kilku miliardów lat i zdołamy znaleźć jakieś inne schronienie ... może inny Wszechświat ?> bądźmy optymistami - optymiści dłużej żyją...  Jakoś nie widać tu żadnych cywilizacji Galaktycznych, więc z tą kolonizacją coś nie za bardzo... Może się nawet okazać, że my nie możemy wyjść z Układu Słonecznego... w całości. Tu są specjalne warunki: blisko Słońca, heliosfera, itd. Natomiast pomiędzy gwizdami materia może inaczej funkcjonować. Nie znamy warunków stabilności złożonych związków, kryształów (metale, kwarc, itp.), a nawet jąder atomowych. Zakładamy że są stabilne, bo tu są stabilne - w heliosferze! Wylatujemy na orbitę, a tam akurat Sylwester! Pompujemy serię kolorowych baloników sylwestrowych, wychodzimy w skafandrze na zewnątrz i wypuszczamy te baloniki, żeby sobie ładnie polatały dookoła satelity...  Kilka obrazków 'nowej' heliosfery: www.nasa.g(*)pages/ibex/allsky_visuals.html
|
|
| | |  | | zachaj (5239 punktów) |
>Jakoś nie widać tu żadnych cywilizacji Galaktycznych, więc z tą kolonizacją coś nie za bardzo...
No widzisz, to nie jest takie proste aby powstało życie. Nie będę się tutaj rozpisywał, gdyż ten temat był tyle razy wałkowany. Powiem tylko ,że to nie jest coś popularnego w kosmosie. A inteligentne, wysoko rozwinięte cywilizacje to niemal graniczy z "cudem".
>Może się nawet okazać, że my nie możemy wyjść z Układu Słonecznego... w całości. Tu są specjalne warunki: blisko Słońca, heliosfera, itd. Natomiast pomiędzy gwizdami materia może inaczej funkcjonować. >Nie znamy warunków stabilności złożonych związków, kryształów (metale, kwarc, itp.), a nawet jąder atomowych. Zakładamy że są stabilne, bo tu są stabilne - w heliosferze!
Tak, to wszystko prawda co piszesz. Jednak nie zgodzę się z Twoim pesymizmem. Mamy 5 miliardów lat !!! Czy nic przez ten czas się nie dowiemy? Czy zmarnujemy ten gigantyczny szmat czasu? Ja nie mam zamiaru zmarnować swojego życia. Myślę, że są i będą setki tysięcy ludzi, którzy w imię nauki będą szukać prawdy.
Chyba ,że nasza cywilizacja zostanie zniszczona wcześniej... są tysiące różnych możliwych zakończeń. To samo mogło się przytrafić cywilizacją pozaziemskim, mogły ulec samo zagładzie, mogły pojawić się miliony lat przed naszą i już dawno nie ma nawet po nich śladu.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | pavvel (8272 punktów) | > A inteligentne, wysoko rozwinięte cywilizacje to niemal graniczy z "cudem".Hmmm... Tak na prawdę ciągle za mało wiemy żeby to stwierdzić. > Myślę, że są i będą setki tysięcy ludzi, którzy w imię nauki będą szukać prawdy.I tysiące a nawet miliony które nie mając pojęcia o nauce, będą krzyczały że to bzdury. Im większy dystans między tak zwaną wiedzą powszechną a prawdziwą nauką tym trudniej będzie o dalszy rozwój. > mogły pojawić się miliony lat przed naszą i już dawno nie ma nawet po nich śladu.Gdyby istniały przed milionami lat być może ich "ślady" dzisiaj moglibyśmy obserwować. Być może istnieją "teraz", ale zaobserwować to będziemy mogli za miliony, albo i miliardy lat Istnieje w sumie chyba mało prawdopodobna możliwość, że wszechświat pełen jest/był wysoko rozwiniętych cywilizacji. Tylko jeżeli wszędzie początek epoki radiowej pokrywałby się z początkiem epoki atomowej to żywoty takich cywilizacji mogą być tak krótkie w skali kosmosu, że praktycznie niezauważalne. www.racjonalista.pl/forum.php/s,253335
|
|
| | | | |  | | zachaj (5239 punktów) |
>Istnieje w sumie chyba mało prawdopodobna możliwość, że wszechświat pełen jest/był wysoko rozwiniętych cywilizacji. Tylko jeżeli wszędzie początek epoki radiowej pokrywałby się z początkiem epoki atomowej to żywoty takich cywilizacji mogą być tak krótkie w skali kosmosu, że praktycznie niezauważalne.
To jest fakt ,który mnie najbardziej martwi i nurtuje. Jest sednem sprawy i całkowicie zgadzam się z tym spostrzeżeniem.
|
|
| | | |  | 1 na 1 kombi (1112 punktów) (zablokowany) | >>Jakoś nie widać tu żadnych cywilizacji Galaktycznych, więc z tą kolonizacją coś nie za bardzo... >No widzisz, to nie jest takie proste aby powstało życie. Nie będę się tutaj rozpisywał, gdyż ten temat był tyle razy wałkowany. Powiem tylko ,że to nie jest coś popularnego w kosmosie. A inteligentne, wysoko rozwinięte cywilizacje to niemal graniczy z "cudem".
Jest mała szansa, że dwie dachówki rozbijają się identycznie, ale one jednak się rozbijają.
> Mamy 5 miliardów lat !!! Czy nic przez ten czas się nie dowiemy? Czy zmarnujemy ten gigantyczny szmat czasu? Ja nie mam zamiaru zmarnować swojego życia. Myślę, że są i będą setki tysięcy ludzi, którzy w imię nauki będą szukać prawdy.
Cywilizacje tak długo nie trwają. Może nawet jesteśmy tu zapętleni w jakiś cykl: rozwój, upadek, zagłada, odrodzenie, itd. Na innych gwiazdach może być podobnie.
>Chyba ,że nasza cywilizacja zostanie zniszczona wcześniej... są tysiące różnych możliwych zakończeń. To samo mogło się przytrafić cywilizacją pozaziemskim, mogły ulec samo zagładzie, mogły pojawić się miliony lat przed naszą i już dawno nie ma nawet po nich śladu. My jesteśmy tym śladem... Pozostaje jeszcze inna możliwość: w tym rejonie kosmosu jest już taka suprcywilizacja - teren jest już zajęty!
|
|
| | |  | | zachaj (5239 punktów) | Zakładasz ,że jeżeli są jakieś cywilizacje pozaziemskie to chcą z nami rozmawiać. Pytam po co? Przecież my jesteśmy bardzo prymitywnymi istotami. Musimy jeszcze bardzo dużo zrobić aby ktoś chciał z nami komunikować. Mordujemy się nawzajem, wierzymy w irracjonalne rzeczy, hołdujemy i gloryfikujemy głupotę, zabobony. Po za tym kto chciałby kolonizować już zamieszkałą planetę. Planetę ,która sukcesywnie zanieczyszczamy i intensywnie eksploatujemy. Więc, na razie nie widzę powodów dla których mielibyśmy dostrzec jakieś życie pozaziemskie.
|
|
| | | |  | kombi (1112 punktów) (zablokowany) | >Zakładasz ,że jeżeli są jakieś cywilizacje pozaziemskie to chcą z nami rozmawiać. Pytam po co? Przecież my jesteśmy bardzo prymitywnymi istotami. Musimy jeszcze bardzo dużo zrobić aby ktoś chciał z nami komunikować. Mordujemy się nawzajem, wierzymy w irracjonalne rzeczy, hołdujemy i gloryfikujemy głupotę, zabobony. Po za tym kto chciałby kolonizować już zamieszkałą planetę. Planetę ,która sukcesywnie zanieczyszczamy i intensywnie eksploatujemy. Więc, na razie nie widzę powodów dla których mielibyśmy dostrzec jakieś życie pozaziemskie. Przesada. Żywioł to żywioł, dobro i zło w naturze nie ma raczej sensu. Lwy polują na antylopy, i wykańczają słabsze sztuki, więc wzmacniają stado. Albo tak: bez tego 'przerzedzania' rozmnożyłyby się przesadnie, więc same pozdychałyby z głodu... a wcześniej zdewastowałby kompletnie otoczenie, na którym żyło z 500 innych gatunków.
|
|
| | | | |  | | zachaj (5239 punktów) |
>Przesada. Żywioł to żywioł, dobro i zło w naturze nie ma raczej sensu. >Lwy polują na antylopy, i wykańczają słabsze sztuki, więc wzmacniają stado. Albo tak: bez tego 'przerzedzania' rozmnożyłyby się przesadnie, więc same pozdychałyby z głodu... a wcześniej zdewastowałby kompletnie otoczenie, na którym żyło z 500 innych gatunków.
Po pierwsze to trochę nie fortunne porównanie człowieka do lwów. Po drugie zwierzęta oddziałują na określonym terenie, w określonym ekosystemie, na pewnej niszy. Działanie człowieka sięga wszystkich ekosystemów, wywiera wpływ na całym globie. Ponadto jakie zwierzę zmienia tory rzek (podobno w Rosji spowodowano ,że rzeka popłynęła w odwrotnym kierunku!!!), osusza tereny, wycina lasy. Nic co związane z człowiekiem nie jest naturalne.Naturalnie to było jak walczyliśmy dzidami na afrykańskiej sawannie. Tak naprawdę to nikt nie ma pojęcia jak daleko idące zmiany przyniesie przyszłość i ile będzie w tym zasługi człowieka. Zmiany spowodowane przez ludzi można by porównać do wybuchu wulkanu, fali tsunami, trzęsienia ziemi a na pewno nie do polowań lwów czy działania szkodnika.
Lwy jak zeżrą wszystkie antylopy to zdechną z głodu, po za tym muszą konkurować z innymi drapieżnikami. Zachodzi naturalny balans po miedzy ofiarą i drapieżcą. A powiedz mi z kim człowiek musi konkurować? To proste z nikim. Najwyżej sam ze sobą. Zniszczymy jakiś teren, nic się nie stało, bierzemy następny. Nie przeszkadza nam ocean ,który możemy przepłynąć, nie straszne nam zimno czy gorąco.
A więc moje pytanie to: Co jesteś w stanie zaoferować kosmitą ? Zdegradowaną, przeludnioną planetę? nie sądzę...
|
|
| elfir (1058 punktów) | > Przyszłość rysuje się niewesoło - za jakieś 100 mld lat, gdy większość gwiazd ulegnie wypaleniu, naSzczerze mówiąc - ten fakt nie spedza mi snu z oczu  Ale, w nawiązaniu do pozostałej częsci twojej wypowiedzi - osoby wierzące mogą stwierdzić, że czarna materia to własnie osoba boga/bóstw. Tym samym jego istnienie jest udowodnione naukowo
|
|
 | 1 na 1 | zachaj (5239 punktów) | > >Przyszłość rysuje się niewesoło - za jakieś 100 mld lat, gdy większość gwiazd ulegnie wypaleniu, na> Szczerze mówiąc - ten fakt nie spedza mi snu z oczu To nie powinno martwić jednostki, mnie czy Ciebie, to zmartwienie ludzkości. > Ale, w nawiązaniu do pozostałej częsci twojej wypowiedzi - osoby wierzące mogą stwierdzić, że czarna materia to własnie osoba boga/bóstw.> Tym samym jego istnienie jest udowodnione naukowo  Oj, daleko mi do takich wniosków. Moja wypowiedź twierdzi coś dokładnie odwrotnego , a mianowicie Wszechświat mógł powstać samoistnie bez udziału bóstw i zginie w ogniu ,jednak nie będzie to biblijna apokalipsa, a kwantowa transformacja.
|
|
|  | -1 na 1 kombi (1112 punktów) (zablokowany) | > Moja wypowiedź twierdzi coś dokładnie odwrotnego , a mianowicie Wszechświat mógł powstać samoistnie bez udziału bóstw i zginie w ogniu ,jednak nie będzie to biblijna apokalipsa, a kwantowa transformacja.
Niestety, ale materia nie pali się... no, a fizyka kwantowa to wiadomo: statystyczny opis klasycznych oscylatorów.
|
|
|  | 1 na 1 | Leniwoj (3 punktów) | Ciemną energię należy poznać i wykorzystać dla potrzeb człowieka. Nauka to proces poznawania, a nie poznania rzeczywistości. Wtedy czeka nas przyszłość świetlna (a nie mroczna) i świetna. Chyba że sami sobie przeszkodzimy i czeka nas przyszłość święta (w niebie), a na Ziemi święty spokój (czytaj trupi).
|
|
|  | | Leniwoj (3 punktów) | Ciemną energię należy poznać i wykorzystać dla potrzeb człowieka. Nauka to proces poznawania, a nie poznania rzeczywistości. Wtedy czeka nas przyszłość świetlna (a nie mroczna) i świetna.  Chyba że sami sobie przeszkodzimy i czeka nas przyszłość święta (w niebie), a na Ziemi święty spokój (czytaj trupi). 
|
|
2 na 2 | Smith (10069 punktów) | >Przyszłość rysuje się niewesoło - za jakieś 100 mld lat, gdy większość gwiazd ulegnie wypaleniu, na niebie pozostaną co najwyżej nieliczne pobliskie galaktyki. Zakładając, że istniej reinkarnacja, to 100 000 000 000 lat / 50 lat jako uśrednioną długość egzystencji pojedynczej inkarnacji mówi mi, że masz jeszcze jakieś 2 000 000 000 wcieleń by się martwić tym problemem. > Rodzi to pytanie: Czym jest przestrzeń, jaką dzisiaj obserwujemy? Najczęściej tym co wyniknie z użycia pierwszego aksjomatu, do zbudowania teorii jej opisu przez obserwatora. Trochę podobnym problemem zajmował się przez większość swojego życia Georg Cantor. Nie wyszedł na tym najlepiej. Problem pozostał nie rozwiązany a on dokończył żywota w zakładzie, gdzie klamki znajdują się tylko z jednej strony drzwi ( tutaj nie jestem pewien czy w Niemczech na początku XX w. stosowano taki rodzaj przegród pomiędzy pomieszczeniami pacjentów a korytarzem ).
|
|
 | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > ... klamki znajdują się tylko z jednej strony drzwi ( tutaj nie jestem pewien czy w Niemczech na początku XX w. stosowano taki rodzaj przegród pomiędzy pomieszczeniami pacjentów a korytarzem ). Były tylko kotary z rysunkiem klamki z jednej strony, i rysunkiem jej braku z drugiej. P.S. Nie jestem pewien, czy to w Niemczech.
|
|
 | | zachaj (5239 punktów) |
> Trochę podobnym problemem zajmował się przez większość swojego życia Georg Cantor. Nie wyszedł na tym najlepiej. Problem pozostał nie rozwiązany a on dokończył żywota w zakładzie, gdzie klamki znajdują się tylko z jednej strony drzwiSugerujesz , że ja tak skończę ? Ja tylko lubię patrzyć w gwiazdy czasami  czy to się leczy farmakologicznie ?
|
|
|  | 1 na 1 | Smith (10069 punktów) | > >Trochę podobnym problemem zajmował się przez większość swojego życia Georg Cantor. Nie wyszedł na tym najlepiej. Problem pozostał nie rozwiązany a on dokończył żywota w zakładzie, gdzie klamki znajdują się tylko z jednej strony drzwi> Sugerujesz , że ja tak skończę ?Nie. Tylko ostrzegam. > Ja tylko lubię patrzyć w gwiazdy czasami czy to się leczy farmakologicznie ?To patrz z podziwem zamiast z lękiem a farmakologia będzie zbędna.
|
|
| |  | | zachaj (5239 punktów) |
>To patrz z podziwem zamiast z lękiem a farmakologia będzie zbędna.
To raczej szacunek przed ogromem niezbadanego.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Smith (10069 punktów) | >>To patrz z podziwem zamiast z lękiem a farmakologia będzie zbędna. >To raczej szacunek przed ogromem niezbadanego. Można mieć szacunek ze względu na zachwyt obiektem albo ze strachu przed nim.
|
|
| | | |  | | zachaj (5239 punktów) |
>Można mieć szacunek ze względu na zachwyt obiektem albo ze strachu przed nim.
Bać to można się boga a ja w niego nie wierzę , więc raczej to drugie.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|