 |
Sprośności po raz pierwszy Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 09-03-2010 22:50 | rexus (2343 punktów) | Sprośności po raz pierwszy
3 na 3 | Swego czasu, dawno temu kiedy nie miałem jeszcze dostępu do internetu, popełniałem skecze i opowiadania. Na próbę zapodam co nieco. Jeśli się komuś spodoba to dodam więcej.
Nowo otwarty sklep spożywczy,- scena pierwsza i ostatnia:
On- przepraszam! Halo, przepraszam bardzo, po ile są te cienkie kiełbaski. Ona- (wskazując palcem na półkę, robi niezdecydowaną minę) On- tak, tak, te wąskie w małych kawałkach. Ona- po trzynaście za kilo. On- (zastanawiając się) mówi pani po 13 za kilo. Ona- (uśmiechając się) tak proszę pana po trzynaście. On- (nie przerywając dialogu) a te takie ciemniejsze równie chude? Ona- (pytająco) te bardziej pomarszczone i ciut dłuższe. On- (masując sobie kark puszcza oczko) chyba tak, te bardziej pomarszczone... Ona- (nie reagując na jego mimikę twarzy) te są proszę pana po osiemnaście za kilo. On- (oblizując i wydymając wargi dodaje aksamitnym głosem) a niech mi pani jeszcze powie po ile są te króciutkie, te takie jaśniejsze. Ona- (zaniepokojona) mówi pan o tych bardziej nabitych z cieniutką skórką? On- (zdecydowany, rozpina guziki w koszuli i opiera się rękoma o ladę) właśnie o te mi chodzi. Ona- (znowu słonecznie uśmiechnięta) te są proszę pana po 15, 50 za kilo,- marszcząc czoło dodaje- to jak...? On- (oddychając coraz szybciej) poproszę. Ona- (rozpuszczając włosy spięte gumką) ile? On- (patrząc prosto w jej oczy) dwie. Ona- (przekornym tonem) tylko dwie? On- (coraz bardziej stanowczo) tak dwie! Ona- (odwracając się do niego tyłem, stawia jedną nogę na taborecie i kładąc kiełbaski na wadze dodaje) cztery trzydzieści, czy coś jeszcze? On- (zjadając jedną kiełbaskę nie spuszcza jej ze wzroku) a są jeszcze ogórki małosolne. Ona- (odwzajemniając jego stalowe spojrzenie) są, są takie mniejsze i większe. On- (powstrzymując się od złapania jej za pierś) a czy te większe są jednocześnie grubsze? Ona- (nachylając się w jego stronę przylega brzuchem do lady a jedną nogę unosi do góry) zdecydowanie grubsze. On- (zaglądając w jej dekolt) nie jestem zdecydowany, może mi pani poradzi, jakie pani woli? Ona- (prawie dotykając swoim nosem jego nosa) ja to bym wolała, wie pan, takie dłuższe, długaśne i co najmniej tak samo grube. On- (rozedrganym tonem z ręką na kroczu) może takie długie, grube i jednocześnie sztywne jak mój ptak. Niech pani łaskawie spojrzy i oceni. Ona- (zarumieniona opuszcza wzrok) o tak, zdecydowanie wolałabym ogóreczki wyglądające jak pana ptaszysko. On- (niecierpliwy z penisem w ręku) jest pani zdecydowana? Ona- (jakby nieco zatrwożona, próbuje się ocucić wachlując sobie twarz gazetą) niby na co mam być zdecydowana? On- (wykonując głuchy frykcyjny ruch biodrem) na mojego ptaka przecież, no chyba że woli się pani zabawiać ogórkami, osobiście nie mam nic przeciwko warzywom. Ona- (przymruża oczy i prostuje niedomówienie) to co pan trzyma w ręku jest o niebo lepsze od ogórka...ale... On- (rozpromieniony) nie czekajmy zróbmy to! Ona- (w rozterce) niby gdzie? On- (opuszczając spodnie) tutaj oczywiście. Ona- (prawie krzycząc) w sklepie?! On- (rozglądając się energicznie) tak! Może na zapleczu? Ona- (zdesperowana oznajmia) nie pójdziemy na zaplecze, bo go nie ma. Zaciągnę żaluzje żeby nas nikt nie podglądał. On- (podciągając spodnie) jak to nie ma zaplecza? Ona- (ssąc palec, wyjaśnia) a no nie ma, to świeżo otwarty sklep i mąż jeszcze nie zdążył zrobić kilku rzeczy. On zawsze taki jest na wszystko ma czas, ja już z nim nie mogę...- dodała prawie płacząc.- On- (wypuszczając z rąk penisa) chciałbym umyć ręce, można? Ona- (jeszcze bardziej zakłopotana, poprawia fartuszek) zaciągnę żaluzje to wystarczy. On- (zupełnie opanowany) pytałem,- gdzie można umyć ręce? Ona- (unosząc swoje piersi oburącz) bieżącej wody też jeszcze nie ma. On- (sarkastycznym tonem) tak też podejrzewałem i wcale się nie myliłem. Brak bieżącej wody, brak zaplecza i ogólny bajzel, to wszystko wystarczy żeby zamknąć ten sklep. - Sięgając w kieszeń marynarki wyjął portfel i otworzył go.- Proszę o to moja legitymacja, jestem inspektorem sanepidu. Ona- (zupełnie oszołomiona wypuszcza z rąk brokułę) On- (kontynuując służbowym tonem) niestety będę musiał zamknąć ten sklep do czasu kiedy będzie już woda i zaplecze. Ona- (gryząc jabłko robi wielkie oczy) On- (zapinając swoją koszulę i rozporek) a tym czasem nałożę karę grzywny, przykro mi.
Kurtyna. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | jkl; (5859 punktów) | Gdyby zrobić z tego scenariusz filmowy (z niewielką zmianą..) byłby to dowód, że w pornosie też mogą być ambitne dialogi
|
|
 | 3 na 3 | Kowalska (14008 punktów) | > Gdyby zrobić z tego scenariusz filmowy (z niewielką zmianą..) byłby to dowód, że w pornosie też mogą być ambitne dialogi Ja uważam, że najlepsze pornosy robi Bawaria. Wiecie, goły, tłusty Turek z wąsem, w skarpetkach i złotym zegarkiem i wychudzona laska z długimi, prostymi włosami. Taak, to są moje klimaty. I te dialogi: ja, ja, sznela, sznela, gut, gut. A rexus co? Jakieś ambitne teksty o grubych i cienkich parówkach. Nuda.
|
|
|  | 1 na 1 | jkl; (5859 punktów) | > A rexus co? Jakieś ambitne teksty o grubych i cienkich parówkach. Nuda.Oho, zazdrosna o ambitne teksty?  Element inteligentnego flirtu byłby przełomem w tego typu produkcjach i otworzyłby ekipie filmowej drogę do Oskara. "Najlepsza aktorka odtylna" szlochając dziękowałaby rexusowi za życiową szansę. Wąsy i skarpety pozostawmy dokumentalistom...
|
|
| |  | 4 na 4 | Kowalska (14008 punktów) | > >A rexus co? Jakieś ambitne teksty o grubych i cienkich parówkach. Nuda.> Oho, zazdrosna o ambitne teksty?  To prawda. Zżera mnie zazdrość. Takiego tekstu nigdy bym nie napisała.
|
|
6 na 6 | Psyk (14071 punktów) | Ja też je popełniałem. Jak się teraz odnajdujesz w tej konkurencji?
Tajemnica Glempa alias Apologia nieczystości
Brandzlowała Ola Lidkę (Dla kobitki trza kobitkę) Najpierw ją wycałowała Aż wilgotna była cała. Potem ssała jej guziczek - Tę koronę wszystkich piczek. Gdy już Lidka ją prosiła A muszelka się śliniła Z żelu pałę jej włożyła I nią Lidkę chędożyła. Dwie to były koleżanki Którym znany smak jebanki. Kiedy sobie swawoliły To z rozkoszy aż się wiły. I choć wyszło to już z mody To robiły chłopcom lody. Pożyteczne to zajęcie Uprawiały niemal wszędzie. Pleban na to patrzył gniewny - Źle interes szedł kuriewny. Chłopcy miast iść do kościoła Wciąż pytali gdzie jest Ola. Więc wkurwiony niemożebnie Stwierdził, że za schadzki jebnie. Miast od dziewoj się oddalać Młódź kazała mu spierdalać. Tak więc laski ręka w rękę Wciąż grzeszyły na potęgę. Znów się obie zbrandzlowały I przyjemność wielką miały. Lidka górą, to znów Ola Zabawiały się w doktora. Gdy pewnego razu panie Swawoliły na tapczanie (Jedna piękna, druga zgrabna A szkodliwość przy tym żadna) Rzecze Ola do swej Lidki: "Człek normalny chce kobitki. Czy dziewczyna się zbrandzluje Czy do akcji wkroczą chuje Czy to w parku, w samochodzie Z przyjaciółmi jak jest w modzie - Wszystko na tym świecie woła Że chce bawić się w doktora. Jedna tylko przykra sekta Co podobna do insekta Ciągle życie nam zatruwa I na straży błony czuwa. Szef jej siedzi odgrodzony Wciąż na straży polskiej błony. Drut kolczasty zamku strzeże A rozkazy ślą papieże. Arch podciera doktor Krzaku A Glemp myśli o swym flaku. W złotym sraczu kontempluje, Że sflaczałe lepsze chuje. Ni to zabić, ni to leczyć Ni z pomocą mu pospieszyć. Stare dziady oznajmiają, Że zbawienie tanio dają". "Prawdę mówisz, moja droga - W każdej samce widzą wroga. Gdy nie brzydka lub garbata Jest to potencjalna szmata. Ich jest to terminologia, Bo się boją nas jak ognia". Precz wygnały myśli czarne Lecz na spokój szanse marne. Coś poczęło się pojawiać I kopyta na stół stawiać. Glemp we własnej to osobie Tak zaszczycił laski obie. Miał pół metra, stał na stole I pastylki jadł na mole. Ogon merdał spod sutanny A Glemp gapił się na panny. "Pochwalony, że tak powiem, Przyzwyczajon-żem jest bowiem. Witam, witam, uniżenie, Co wydało polskie plemię. Najpiękniejsze dwie dziewoje, Które koją życia znoje. Pod prawdziwą-m jest postacią Bowiem wam wypada znać ją. Oberczartem Polski jestem A centrala ma nad Triestem. W Rzymie nasza jest siedziba Gdzie Weltführer się ukrywa. Jest pokryty siarką z pierzem A nazywa się papieżem". "Jak to? - pyta blada Ola - więc to bajki dla przedszkola? Wszystkie bulle, adhortacje I po wsiach peregrynacje?" "Naturalnie, nie inaczej, Piekło za dziewictwo raczej. Bo to dar jest odrzucony Dla strzeżenia małej błony. Błonę mają w palcach żaby A to nie są nawet gady. Więc my jako ród diabelski Chcemy pogrześć plan anielski I obrzydzić spółkowanie Od którego kwitną panie, Głębszy oddech, dłuższe życie I dla zdrowia serca bicie. Więc wmawiamy naszym ludom Impotencja, że jest chlubą I kto kochać się nie może Ten jest właśnie dziecko Boże. Wtedy mnóstwo nienawiści I plan wielki wnet się ziści: Wszędzie zawiść i obłuda Wezwać Diabła więc się uda. Rządzić będzie nam z Lichenia Nim trzy kurze zabrzmią pienia. To dla niego zbudowana Bazylika w świecie znana. Wszyscy będą żyć pod batem A jak nie - to randka z katem! Ale dla was inne życie, Co na pewno rozumicie. Bądźcie diabłu gosposiami I w Licheniu sprzątaczkami. (Tu uśmiechnął się znacząco Oraz parsknął bardzo kpiąco) Czeka na was mnóstwo złota A przyjemna to robota". Gdy dziewczyny usłyszały Że w Licheniu służyć miały I z diabłami się p*****lić Gdy pospólstwo ma biadolić Długo się nie namyślały Bo co robić - już wiedziały! Wstały niby do umowy Której tekst był już gotowy I podpisać niby chciały A Glemp gapił się w bimbały. Każda z piórem doń podeszła, Złemu myśl przez łeb nie przeszła, Że choć "grzeszą" nieustannie - Wychowane są starannie I nie pójdą w jasyr glempi Niczym ludzie mocno tępi. Gdy już znały prawdę całą Obmyśliły karę małą. Nagle niczym dwie lisice Kłują Glempa wprost w racicę!!! I stalówki w stół aż weszły Przebijając mu podeszwy. Glemp wystraszył się jak diabli, Widzi, że czas strasznie nagli Więc dla ratowania skóry Bredzić począł same bzdury: "Siostry moje ukochane! Wiedzcie, żeście są wybrane. Test na wpływy to szatańskie, Macie trzy msze gregoriańskie!" Ale próżna maskarada - Laski już przejrzały dziada! Ola wzięła wielką "cegłę" (Dwa przedmioty ma zaległe) i jebnęła z całej siły Aż się kartki wysklepiły. Lidka w tyle nie została, Poszła w ruch żelowa pała Która miast dać przyjemności Rachowała wszystkie kości. Stalówkami przygwożdżony Darł się Glemp pod nieboskłony. "Za ten niecny plan prymasku Od dziś leżeć będziesz w piasku". "Za te wszystkie me udręki Zginiesz dzisiaj z mojej ręki! I za wszystkie koleżanki Którym obcy smak jebanki! I nie wciskaj mi »wartości« Bo ci porachuję kości!" Ola by go udusiła Lecz ją Lidka ostudziła. Wreszcie jakoś uciec zdołał, Zniknął i kamratów wołał. Laski prędko powiedziały Tajemnicę, którą znały. Kiedy łuski ludziom spadły Stały się bezbronne diabły. By powstrzymać zagrożenie Rozpoczęło się dupczenie. Spadła zawiść i głupota I nikt nie bił nawet kota. Armia diabłów się wyniosła Za to Polska w siłę rosła. To zasługa Lidki z Olą, Że rodacy się p*****lą. I nie było już nikogo Kto by na nie rzekł złe słowo. W poważaniu wielkim były I sam rektor był im miły. Medal dał im wojewoda - Taka była ich nagroda. Wniosek stąd wyciągnąć macie Czyście w mini czy w krawacie.
Maciej Psyk 01.05.2002
Jeśli Jezus rzeczywiście istniał, upadłby na twarz przed odkurzaczem.
|
|
 | 3 na 3 | Kowalska (14008 punktów) | >Ja też je popełniałem. Jak się teraz odnajdujesz w tej konkurencji?
>Tajemnica Glempa alias Apologia nieczystości
Pójdziesz do nieba Macieju Psyk. Ze mną. A potem postawię Ci wielką wódkę za talent i humor.
|
|
|  | 1 na 1 | Psyk (14071 punktów) | >>Ja też je popełniałem. Jak się teraz odnajdujesz w tej konkurencji? >>Tajemnica Glempa alias Apologia nieczystości Pójdziesz do nieba Macieju Psyk. Ze mną. A potem postawię Ci wielką wódkę za talent i humor.
Może być. Zawsze to lepsze niż samodzielnie osiągnąć nirwanę.
Jeśli Jezus rzeczywiście istniał, upadłby na twarz przed odkurzaczem.
|
|
| |  | 1 na 1 | Kowalska (14008 punktów) | >>>Tajemnica Glempa alias Apologia nieczystości > Pójdziesz do nieba Macieju Psyk. Ze mną. A potem postawię Ci wielką wódkę za talent i humor. >Może być. Zawsze to lepsze niż samodzielnie osiągnąć nirwanę.
Samodzielnie to ja zdobywam szczyty. We dwoje liczę na Koronę Ziemi.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Psyk (14071 punktów) | > >>>Tajemnica Glempa alias Apologia nieczystości> Pójdziesz do nieba Macieju Psyk. Ze mną. A potem postawię Ci wielką wódkę za talent i humor.> >Może być. Zawsze to lepsze niż samodzielnie osiągnąć nirwanę.> Samodzielnie to ja zdobywam szczyty. We dwoje liczę na Koronę Ziemi.Dobrze, ale pamiętaj, że tchu tam brakuje. Na MtEvereście trzeba oddychać przez butlę tlenową.  Jesteś pewna, że tego chcesz?
|
|
 | | rexus (2343 punktów) | Dobre. Zgrabne i kolorowe. Ale zbyt homoseksualne.
|
|
|  | 1 na 1 | Psyk (14071 punktów) | >Dobre. Zgrabne i kolorowe. Ale zbyt homoseksualne.
Idź do psychologa. Powinno pomóc.
Jeśli Jezus rzeczywiście istniał, upadłby na twarz przed odkurzaczem.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|