Racjonalista - Strona głównaDo treści
ASTRO(NIE)LOGICZNY OBŁĘD

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
07-01-2012 15:44KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
ASTRO(NIE)LOGICZNY OBŁĘD
Ocena 12 na 12
- Dobra wiadomość dla Koziorożców. Podobno w tym roku będzie nad nimi czuwał Pluton, więc mogą dużo osiągnąć. I pamiętajcie, że najlepiej zaczynać wszytko gdy Słońce wraca na pozycję urodzeniową. Z kolei Uran tworzy kwadraturę do Plutona, co oznacza, że czeka nas trudny rok. Sporo tego typu pocieszających i mniej radosnych wiadomości można usłyszeć dzisiaj w radiu publicznym z ust fachowca, doktora filozofii i nauk humanistycznych oraz astrologa w jednym. I chociaż krytykuje z lekka astrologię gazetową, z pasją opowiada o tej "specjalistycznej"(naukowej?), To oczywiście zupełnie coś innego.
- Pomyślmy więc, jaka może być wiedza osób czytających horoskopy i często podejmujących na ich podstawie ważne decyzje na temat gwiazd i astronomii. Zapewne znikoma, gdyż znając chociażby powierzchownie podstawowe dane na ten temat musowo dostrzec ich śmieszność i bezsens. Jak gwiazda oddalona od nas o tysiące lat świetlnych może wpływać na nasz los. Nawet biorąc pod uwagę rzeczywiście istniejące różnego typu promieniowania i niezwykle drobne cząstki (nie wszystkie jeszcze poznane), to przechodzą one cały czas przez nas wszystkich, przez całą planetę i wszystkie stworzenia w takim samym stopniu, bez względu na kiedy kto się urodził i jaki ma charakter. To co nazywamy gwiazdozbiorami rzeczywiście pomaga w żegludze i orientacji w terenie w nocy, lecz gwiazdy wchodzące w ich skład nie mają ze sobą nic wspólnego. Gromady gwiazd, galaktyki czy całe grupy galaktyk, które rzeczywiście mają wspólne pochodzenie, powstały z jednej mgławicy, mają podobny wiek, przemieszczają się z podobną prędkością, są rozdzielone różnymi nazwami zaczerpniętymi głównie z mitologii. Same gwiazdozbiory zodiakalne czyli te, które przecinają ekliptykę, mają bardzo różne rozmiary. W rzeczywistości Słońce jest w danym znaku wcale nie miesiąc jak to wyznacza horoskop, lecz dłużej lub krócej, od 7 dni skorpiona do 44 panny. Ponadto przez pewien gdy Słońce jest w 13 znaku, Wężowniku, którego nie zaproszono do horoskopu.
- Jak więc można z czymś takim utożsamiać czyjąś osobowość, podejmować znaczące decyzje, wybierać według tego partnera na całe życie lub przypisywać komuś jakieś szczególne cechy? Niektórzy dzwoniący do studia mają poważny problem, gdyż urodzili się na przełomie znaków i nie wiedzą, z którego posiadają więcej cech. Tak wygląda ludzka "astrogłupota", co gorsza wspomagana i propagowana przez ludzi legitymujących się wyższym wykształceniem i tytułami naukowymi. Szkoda, że tacy mają możliwość bezpłatnej edukacji. Na to też idzie abonament radiowy, na zabobonne pierdoły o astrologii i horoskopach. No cóż : "Jakości rozumu nie mierzy się ilością wiedzy tylko stosunkiem do prawdy".
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
A najciekawsze jest to, że ta cała astrologia jak najbardziej działa.
Osoby urodzone pod danym znakiem zodiaku faktycznie posiadają cechy przypisywane na podstawie daty urodzenia.



Europa to taki mały półwysep na drugim końcu Azji. (Mao Tse-tung)
07-01-2012 16:10 
 Ocena 2 na 2
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>A najciekawsze jest to, że ta cała astrologia jak najbardziej działa.
>Osoby urodzone pod danym znakiem zodiaku faktycznie posiadają cechy przypisywane na podstawie daty urodzenia.

-Aha, wiem, że to żart, ale niektórzy mocniej wierzący dostosowują się do swojego znaku i czasami tak to może wyglądać.

"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
07-01-2012 19:52 
 0 na 6
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>-Aha, wiem, że to żart
To wcale nie żart. Proponuję przeanalizować zachowania rodziny, znajomych, a potem porównać wnioski z charakterystyką znaków Zodiaku. Nie twierdzę, że układ gwiazd na niebie kształtuje osobowość człowieka. Może jednak jest jakaś korelacja między terminem urodzenia i charakterem?
Wiele lat po rozwodzie natknąłem się gdzieś na informację, że kobieta spod znaku mojej byłej żony oraz mężczyzna spod mojego znaku, to najmniej korzystne zestawienie, dające największe szanse na rozpad związku. Do tej informacji dodano opisy charakterów, no i wszystko się zgadzało. Moja matka i moja córka są spod tego samego znaku i u obu silnie występuje ten sam rys charakteru, który podawany jest jako dominujący w ich znaku.
Ja urodziłem się w znaku, którego powszechny opis słabo do mnie pasuje. Już się ucieszyłem, że ta cała astrologia to bzdury, aż nagle natrafiłem na tekst, w którym mój znak podzielony był na dwie części w zależności od daty urodzenia. Gdy przeczytałem opis dotyczący mojej daty urodzenia zrobiło mi się nieswojo. Był to bowiem dokładny opis mojej osobowości. Co ciekawe, mój ojciec urodził się w drugiej połowie tego samego znaku i jego charakter też odpowiadał opisowi, tyle że temu typowemu dla tego znaku.

Horoskopów nie czytam, bo moim zdaniem człowiek może ulec sugestii i postępować zgodnie z horoskopem, poza tym są na tyle nieprecyzyjne, że właściwie zawsze coś "się spełni", no i prawie nigdy nie są konstruowane przez tych, którzy twierdzą, że znają się na rzeczy.

Nie jestem zwolennikiem odrzucania a priori wszystkiego czego nie rozumiem, bo to nie jest rozsądne.
W naszych ciałach znajdują się atomy powstałe w gwiazdach, a więc w pewnym sensie coś nas wiąże z całym wszechświatem. Kto wie jaki to ma wpływ na nas?



Europa to taki mały półwysep na drugim końcu Azji. (Mao Tse-tung)
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
Nomen est omen
07-01-2012 20:24 
 Ocena 9 na 9
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Nie jestem zwolennikiem odrzucania a priori wszystkiego czego nie rozumiem, bo to nie jest rozsądne.
-Tu nie ma czego rozumieć. Trzeba liznąć trochę astronomii i cala astrologia nadaje się do kosza.
>W naszych ciałach znajdują się atomy powstałe w gwiazdach, a więc w pewnym sensie coś nas wiąże z całym wszechświatem. Kto wie jaki to ma wpływ na nas?[/color]
-Ale jak aktualny układ gwiazd i planet ma działać wybiórczo na kilka miliardów ludzi na Ziemi? Gwiazdy wiedzą kto kiedy się urodził i odpowiednio promieniują na konkretne osoby w danym okresie? Bez jaj!

"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
07-01-2012 21:26 
 0 na 2
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Ciekawe, że w ogóle nie odniosłeś się do tego fragmentu mojej wypowiedzi, w której opisałem zauważoną przeze mnie zgodność cech charakteru bliskich mi osób z cechami opisanymi w charakterystykach znaków Zodiaku, za to sprowadzasz rzecz całą do absurdu.
Jeśli obawiasz się, że sprawdzenie podanych przez mnie informacji może zachwiać twoim światopoglądem, to wynika z tego tylko tyle i aż tyle, że jest on oparty na bardzo słabych (jeśli w ogóle jakichkolwiek) podstawach.


Europa to taki mały półwysep na drugim końcu Azji. (Mao Tse-tung)
07-01-2012 21:57 
 Ocena 8 na 8
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Jeśli obawiasz się, że sprawdzenie podanych przez mnie informacji może zachwiać twoim światopoglądem, to wynika z tego tylko tyle i aż tyle, że jest on oparty na bardzo słabych (jeśli w ogóle jakichkolwiek) podstawach.[/color]
-Niczego się nie obawiam. Nie ma żadnej zgodności cech. Znam ludzi spod tego samego znaku co ja zupełnie ode mnie różnych. A najzdrowiej spojrzeć na Ziemię jako pyłek w kosmosie. Dla miliardów gwiazd, które rzekomo mają mieć na nas wpływ, nasza planeta jest pyłkiem oddalonym o miliony lat świetlnych, a my jej mieszkańcy to nieistotny dodatek. To jest dopiero absurd, uważać, że akurat te gwiazdy, wybrane z ekliptyki, uformowane w umowne gwiazdozbiory, mają na nas jakiś wpływ, na nasze charaktery i codzienne życie. To chyba bardziej irracjonalne niż religia.


"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
spellbinder (8577 punktów)
>Znam ludzi spod tego samego znaku co ja zupełnie ode mnie różnych.

Ja też takich znam. Znam nawet takich, co są ode mnie różni, a wydaje im się, że są tacy sami
07-01-2012 22:31 
 Ocena 12 na 12
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>To wcale nie żart. Proponuję przeanalizować zachowania rodziny, znajomych, a potem porównać wnioski z charakterystyką znaków Zodiaku. Nie twierdzę, że układ gwiazd na niebie kształtuje osobowość człowieka. Może jednak jest jakaś korelacja między terminem urodzenia i charakterem?

Trudno wątpić, skoro np. 18 maja urodzili się m. in. :

1920 - Jan Paweł II, papież 1978-. Pontyfikat trwał 9666 dni.
1957 - Bogdan Zdrojewski, menedżer. Senator. Poseł na Sejm 2001-.
1782 - Adolf Ludwik von Luetzow, pruski oficer, generał, działacz patriotyczny.
1814 - Michaił Aleksandrowicz Bakunin, rosyjski teoretyk anarchizmu, rewolucjonista.
1868 - Mikołaj II Romanow, car rosyjski 1894-1917.
1872 - Bertrand Arthur William Russell, angielski logik, matematyk, filozof.
1904 - Shunryu Suzuki, japoński mnich zen.
1919 - Boris Christow, bułgarski śpiewak operowy (bas).
1930 - Pernell Roberts, aktor amerykański. Serial telewizyjny "Bonanza".
1939 - Giovanni Falcone, włoski sędzia śledczy, znany z walki prowadzonej z mafią.
1972 - Nordin ben Salah, holenderski bokser.
1975 - John Higgins, szkocki snookerzysta.
1982 - Erika Jordan, niemiecka aktorka w filmach erotycznych.





Internet kłamie.
08-01-2012 19:34 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
Nie ulega wątpliwości, iż powiązane to było mistycznie z faktem przejścia Ziemi przez ogon komety Halleya w 1910 roku tegoż dnia właśnie.
08-01-2012 21:05 
 Ocena 2 na 2
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Nie ulega wątpliwości, iż powiązane to było mistycznie z faktem przejścia Ziemi przez ogon komety Halleya w 1910 roku tegoż dnia właśnie.

Nie ulega, jednak co konkretnie z czym konkretnym kosmiczno-mistycznie powiązane było?
Gdy spojrzeć na daty, wychodzi, że najbardziej się komponują bł. Jan Paweł II, papież z Borisem Christowem, bułgarskim śpiewakiem operowym (basem).
Hmmmmm... Coś w tym jest...

Internet kłamie.
09-01-2012 09:16 
 Ocena 3 na 3
szymon.g (83 punktów)
(zablokowany)
>>To wcale nie żart. Proponuję przeanalizować zachowania rodziny, znajomych, a potem porównać wnioski z charakterystyką znaków Zodiaku. Nie twierdzę, że układ gwiazd na niebie kształtuje osobowość człowieka. Może jednak jest jakaś korelacja między terminem urodzenia i charakterem?
>Trudno wątpić, skoro np. 18 maja urodzili się m. in. :
>1920 - Jan Paweł II, papież 1978-. Pontyfikat trwał 9666 dni.
>1957 - Bogdan Zdrojewski, menedżer. Senator. Poseł na Sejm 2001-.
>1782 - Adolf Ludwik von Luetzow, pruski oficer, generał, działacz patriotyczny.
>1814 - Michaił Aleksandrowicz Bakunin, rosyjski teoretyk anarchizmu, rewolucjonista.
>1868 - Mikołaj II Romanow, car rosyjski 1894-1917.
>1872 - Bertrand Arthur William Russell, angielski logik, matematyk, filozof.
>1904 - Shunryu Suzuki, japoński mnich zen.
>1919 - Boris Christow, bułgarski śpiewak operowy (bas).
>1930 - Pernell Roberts, aktor amerykański. Serial telewizyjny "Bonanza".
>1939 - Giovanni Falcone, włoski sędzia śledczy, znany z walki prowadzonej z mafią.
>1972 - Nordin ben Salah, holenderski bokser.
>1975 - John Higgins, szkocki snookerzysta.
>1982 - Erika Jordan, niemiecka aktorka w filmach erotycznych.

>
>
Internet kłamie.

>

Pozostaje fundamentalne pytanie: Co to jest 18 maja?
Kolejne dni 18 maja przypadają na inne miejsca w czasie i przestrzeni. Ziemia nie obiega Słońca w 365 dni, ale w nieco więcej. Dlatego co 4 lata jest dodatkowy dzień, a co 400 lat go nie ma.

Poza tym polecam Wahadło Foucaulta (to jest książka, do czytania taka). Tam pięknie zmanipulowano wymiary budki z gazetami żeby dorobić do nich odpowiednie daty i żeby wyszło tak, że w tej budce ktoś specjalnie zapisał informacje o wydarzeniach z przyszłości.

No i Pluton. Kiedyś robiono horoskopy bez niego... bo przecież go nie było. Potem ktoś go odkrył i się okazało, że Pluton ma niesamowity wpływ na horoskopy, normalnie bez niego się nie da. Kilka lat temu zdegradowano Pluton i już nie jest planetą, bo takich jak on jest więcej. No to skoro on wpływa na horoskopy to czemu nie reszta planetek karłowatych? A jeśli one nie wpływają, to czemu wpływa Pluton? Normalna magia.
07-01-2012 23:13 
 Ocena 7 na 7
adaniluk (503 punktów)
>>-Aha, wiem, że to żart
>>Nie jestem zwolennikiem odrzucania a priori wszystkiego czego nie rozumiem, bo to nie jest rozsądne.

Niestety, czytajac forum, coraz bardziej upewniam sie, ze tutejsi "racjonalisci", to w wiekszosci zwyczajni kolejni wierni wyznawcy parareligijnego "racjonalizmu". W najlepszym zaś razie, "racjonalisci genetyczni" (w sensie filozoficznym - czyt.: cała wiedza jest wrodzona i pochodzi z rozumu, zaś fakty z owym "rozumem" sprzeczne, mozna sobie ignorować).

W większości nie świadomych swojej ignorancji. Paru np. zauważa (słusznie!), że osoby mające ten sam tzw. "znak zodiaku" mogą mieć całkiem różny charakter (z czego jakoby jawnie wynika fałszywość koncepcji astrologicznych). Tyle że każdy astrolog się z tym zgodzi, wie bowiem, że równie istotne jak "znak zodiaku" (czyli pozycja urodzeniowa Słońca) jest położenie ascendentu (zmieniające się w 360 st. na dobę).

OK, być może to kolejna astrologiczna brednia, ale czy którykolwiek z "krytycznych racjonalistów" zechciał wziąć to pod uwagę? I czy w ogóle był tej kwestii świadom? I czy nie przeszkadzało mu to wygłaszać kategorycznych opinii na temat, o którym nie ma pojęcia?

Tak się składa, że był kiedyś prawdziwy racjonalista, który postanowił rozprawić się z atrologią naukowo. Kompetencji nie można mu odmówić, był bowiem posiadaczem doktoratu ze statystyki na Sorbonie. Był jednak rzetelnym uczonym i uznał bez uprzedzeń wynki swoich badań. Wprawdzie nie potwierdził większości klasycznych twierdzeń astrologii, jednak wykazał jako statystycznie istotne inne korelacje.
Dla zainteresowanych: en.wikipedia.org/wiki/Michel_Gauquelin

Dla jasności: nie jestem astrologiem, nie wierzę w strologię, anie nie zajmuję się astrologią, choć hobbystycznie interesowałem się bardziej dogłębnie w czasie studiów. Nie wypowiadam się też pozytywnie ani negatywnie na jej temat. Wypowiadam się natomiast negatywnie na temat panującego tutaj klimatu intelektualnego. I przyjmuję zakłady ile negatywnych ocen dostanę za ten komentarz
08-01-2012 00:00 
 Ocena 5 na 7
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Niestety wielu tutejszych "racjonalistów" ma "klapki na oczach" i niczym nie różni się od tak bardzo pogardzanych przez siebie "wierzących". Z góry odrzucają i wyszydzają wszystko o czym nie mają pojęcia, czego nie rozumieją, czego nie doświadczyli, co uważają za przynależne do światopoglądu, wobec którego ustawiają się w opozycji na zasadzie "nie, bo nie". Szafują pojęciem "racjonalizmu" jakby nie wiedzieli, że sami większość swoich decyzji podejmują na podstawie jak najbardziej irracjonalnych przesłanek (może faktycznie nie zdają sobie z tego sprawy?)


Europa to taki mały półwysep na drugim końcu Azji. (Mao Tse-tung)
08-01-2012 10:48 
 Ocena 14 na 16
Fizyk (17637 punktów)
> Niestety wielu tutejszych "racjonalistów" ma "klapki na oczach"

Poprawna nazwa tych klapek to brzytwa Ockhama.
08-01-2012 22:20 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>> Niestety wielu tutejszych "racjonalistów" ma "klapki na oczach"
>Poprawna nazwa tych klapek to brzytwa Ockhama.
Poprawna nazwa, to beton intelektualny. Występuje po obu stronach barykady, zarówno u fanatycznych religiantów jak i fanatycznych pseudo racjonalistów. Jedni i drudzy odrzucają pewne rzeczy a priori, bo im nie pasują do światopoglądu, którego są wyznawcami.

Europa to taki mały półwysep na drugim końcu Azji. (Mao Tse-tung)
08-01-2012 22:49 
 Ocena 4 na 4
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>>> Niestety wielu tutejszych "racjonalistów" ma "klapki na oczach"
>>Poprawna nazwa tych klapek to brzytwa Ockhama.
>Poprawna nazwa, to beton intelektualny. Występuje po obu stronach barykady, zarówno u fanatycznych religiantów jak i fanatycznych pseudo racjonalistów. Jedni i drudzy odrzucają pewne rzeczy a priori, bo im nie pasują do światopoglądu. którego są wyznawcami.
Widać ,że nie rozumiesz czym jest racjonalizm. To sceptyczne podchodzenie do wszystkich dziwnych i tajemniczo wyglądających zjawisk. Dopóki nie ma argumentów, dowodów, choćby podstaw że mogą one być prawdziwe lub prawdopodobne, takie twierdzenia się odrzuca. Niby dlaczego mam sobie coś wmawiać? Lepsza jest postawa wierzenia wszystkiemu na wstępie, a dopiero później ewentualne obalanie, gdy fakty świadczą inaczej?
Żadnych dowodów nie przedstawiłeś. Przypadkowe, rzekome zgodności charakterów i zdarzeń, których można znaleźć setki w świecie gdzie żyją miliardy ludzi. W każdym razie nie widać, aby miało to cokolwiek wspólnego i mieć nie może z ruchami planet, położeniem gwiazd czy Słońca w danym znaku. Jak niby miało by to działać, masz choćby cień torii, jaka to siła, nadprzyrodzona? Też olewasz przedstawiane argumenty.

"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
09-01-2012 00:53 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Widać ,że nie rozumiesz czym jest racjonalizm. To sceptyczne podchodzenie do wszystkich dziwnych i tajemniczo wyglądających zjawisk. Dopóki nie ma argumentów, dowodów, choćby podstaw że mogą one być prawdziwe lub prawdopodobne, takie twierdzenia się odrzuca.
Na jakiej podstawie odrzucasz, czyli negujesz moje spostrzeżenia?
Przedstaw mi dowody, wyniki badań naukowych, które potwierdzają, że np. ludzie dzielą się w większości na kobiety i mężczyzn. Masz na to dowody, czy tylko polegasz na swoich obserwacjach?


>Lepsza jest postawa wierzenia wszystkiemu na wstępie, a dopiero później ewentualne obalanie, gdy fakty świadczą inaczej?
Właśnie opisałeś jak działa nauka, wyjaśnij dlaczego jesteś przeciwnikiem podstaw naukowego podejścia do świata.

>Żadnych dowodów nie przedstawiłeś. Przypadkowe, rzekome zgodności charakterów i zdarzeń, których można znaleźć setki w świecie gdzie żyją miliardy ludzi.
Skoro te zgodności można znaleźć, to jest to przesłanka potwierdzająca moje obserwacje. Strzeliłeś sobie w kolano. Boli?

>W każdym razie nie widać, aby miało to cokolwiek wspólnego i mieć nie może z ruchami planet, położeniem gwiazd czy Słońca w danym znaku. Jak niby miało by to działać, masz choćby cień torii, jaka to siła, nadprzyrodzona? Też olewasz przedstawiane argumenty.
A co powiesz na propozycję, żebyś tak przestał się ośmieszać snując konfabulacje na temat tego, co napisałem? Niczego nie pisałem o planetach, gwiazdach czy Słońcu.


Europa to taki mały półwysep na drugim końcu Azji. (Mao Tse-tung)
09-01-2012 08:15 
 Ocena 3 na 3
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Na jakiej podstawie odrzucasz, czyli negujesz moje spostrzeżenia?
>Przedstaw mi dowody, wyniki badań naukowych, które potwierdzają, że np. ludzie dzielą się w większości na kobiety i mężczyzn. Masz na to dowody, czy tylko polegasz na swoich obserwacjach?

-Jeżeli słyszę doniesienie o jakimś cudownym zdarzeniu lub czymś nieracjonalnym to albo muszę uwierzyć w cuda albo uznać, że ktoś buja, fantazjuje lub kłamie. Wybieram to drugie. A dowodów dostarcza ten kto jakieś rewelacje czy spostrzeżenia przedstawia. Przykład o kobietach i mężczyznach nie bardzo wiem do czego, mam nie wierzyć w to co widzę ,a uwierzyć a astrologiczne spostrzeżenia?

>>Lepsza jest postawa wierzenia wszystkiemu na wstępie, a dopiero później ewentualne obalanie, gdy fakty świadczą inaczej?
>Właśnie opisałeś jak działa nauka, wyjaśnij dlaczego jesteś przeciwnikiem podstaw naukowego podejścia do świata.

-Dziwnie rozumiesz naukę. Ona tak nie działa. To ciągłe obalanie mitów i fantazji, a nawet wcześniejszych torii niby naukowych, a już na pewno nie wierzenie na słowo choćby zapisane w świętej księdze.

>>Żadnych dowodów nie przedstawiłeś. Przypadkowe, rzekome zgodności charakterów i zdarzeń, których można znaleźć setki w świecie gdzie żyją miliardy ludzi.
>Skoro te zgodności można znaleźć, to jest to przesłanka potwierdzająca moje obserwacje. Strzeliłeś sobie w kolano. Boli?
-Ale bzdura! Nie czytasz ze zrozumieniem. To takie dziwne, że u jednego gatunku organizmów znajduje się wspólne cechy? Bez względu na czas ich urodzenia i gdzie wtedy było Słońce czy Pluton. Litości. Tysiące bajek można do tego dopasować, jak się bardzo chce i pasuje to do światopoglądu i przeżyć osobistych, nie tylko astrologię.

>>W każdym razie nie widać, aby miało to cokolwiek wspólnego i mieć nie może z ruchami planet, położeniem gwiazd czy Słońca w danym znaku. Jak niby miało by to działać, masz choćby cień torii, jaka to siła, nadprzyrodzona? Też olewasz przedstawiane argumenty.
>A co powiesz na propozycję, żebyś tak przestał się ośmieszać snując konfabulacje na temat tego, co napisałem? Niczego nie pisałem o planetach, gwiazdach czy Słońcu.
-To o czym do diabła piszesz, co to jest ta astrologia, która się rzekomo potwierdza?

"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
08-01-2012 11:28 
 Ocena 5 na 5
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>[color=#330000]Niestety wielu tutejszych "racjonalistów" ma "klapki na oczach" i niczym nie różni się od tak bardzo pogardzanych przez siebie "wierzących".
-Nikt nie pogardza wierzącymi a jedynie jawnymi głupotami przez nich głoszonymi, sami sobą gardzą wierząc w to co wierzą.
> Z góry odrzucają i wyszydzają wszystko o czym nie mają pojęcia, czego nie rozumieją, czego nie doświadczyli, co uważają za przynależne do światopoglądu, wobec którego ustawiają się w opozycji na zasadzie "nie, bo nie". Szafują pojęciem "racjonalizmu" jakby nie wiedzieli, że sami większość swoich decyzji podejmują na podstawie jak najbardziej irracjonalnych przesłanek (może faktycznie nie zdają sobie z tego sprawy?)

-Jak to z góry odrzucają?! Czytałeś wątek? Mówię jasno dlaczego to odrzucam,uzasadniam wszystko. Czy teraz też działają na Ciebie układy gwiazd czy tylko raz w dniu urodzin ukształtowały ci charakter? I to akurat te z danego wymyślonego gwiazdozbioru, inne obok były nieaktywne? A na inne dziecko urodzone kilka dni później działał już inny układ gwiazd? To absurdy do potęgi!


"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
08-01-2012 11:49 
 Ocena 6 na 6
marcin1902 (3438 punktów)
>Czy teraz też działają na Ciebie układy gwiazd czy tylko raz w dniu urodzin ukształtowały ci charakter? I to akurat te z danego wymyślonego gwiazdozbioru, inne obok były nieaktywne? A na inne dziecko urodzone kilka dni później działał już inny układ gwiazd? To absurdy do potęgi!

Czyli to jakie geny otrzymujemy po przodkach, sposób wychowania przez rodziców czy społeczeństwo w jakim żyjemy nie ma znaczenia. Ważne "pod" jaką gwiazdą się urodziliśmy.

"Przepraszam za spóźnienie [...] ale nie mogłem znaleźć koszernego parkingu."
08-01-2012 00:20 
 Ocena 2 na 2
DEMONICON (4893 punktów)
Interesujące.

astro.eco.pl/inne/gauquelin.html

Cytat:
Są też i tacy, którzy twierdzą, że badania te zostały powtórzone i udowodniły coś wręcz przeciwnego. Możliwe, problem jednak w tym, że jeśli były one przeprowadzane na ludziach urodzonych po roku 1950, to rzeczywiście mogły nie dać podobnych wyników. Dlaczego? Z tej prostej przyczyny, że praktycznie wszyscy ludzie urodzeni po tym czasie przyszli na świat nie do końca "siłami natury", lecz z pomocą chemicznej ingerencji lekarzy, co w sposób oczywisty zaburzyło rytmy natury, które do tej pory rządziły porodami.


Pozdrawiam
08-01-2012 11:15 
 Ocena 9 na 9
Paszczak Paweł (183 punktów)
>Tyle że każdy astrolog się z tym zgodzi, wie bowiem, że równie istotne jak "znak zodiaku" (czyli pozycja urodzeniowa Słońca) jest położenie ascendentu (zmieniające się w 360 st. na dobę).

A dlaczego ascendent jest ważny? A temperatura za oknem? Kolor ścian w pokoju, gdzie się urodziłem? Którą stroną na świat przyszedłem? Czy w pokoju nad drzwiami był krzyżyk? Czemu nie bierze się pod uwagę położenia naszych statków kosmicznych w Układzie Słonecznym? Nie zakłócają tajemniczego promieniowania planet w kierunku Ziemi?

>OK, być może to kolejna astrologiczna brednia, ale czy którykolwiek z "krytycznych racjonalistów" zechciał wziąć to pod uwagę? I czy w ogóle był tej kwestii świadom? I czy nie przeszkadzało mu to wygłaszać kategorycznych opinii na temat, o którym nie ma pojęcia?

A kto ma o tym pojęcie? Astrologia? To czemu nie wytłumaczyli nam jeszcze, jak to działa? I dlaczego działa tylko czasami? Rozumiem, że panu Jackowskiemu też mam wierzyć, bo spełnia się z 30% tego, co "przewidział"?

Dwa cytaty na przyszłość:
"To, co można stwierdzić bez dowodu, można odrzucić bez dowodu." - Hitchens
"Niezwykłe twierdzenia wymagają niezwykłych dowodów." - Sagan

Nazywasz wyznawcami racjonalizmu osoby, które swojego jedynego życia nie planują zmarnować na dowodzenie PRZECIW. To nie my mamy dowodzić, że bóg NIE istnieje, że położenie Urana NIE ma wpływu na mój mózg, że magiczne żyły promieniujące jedynie pionowo i powodujące ból pleców NIE istnieją, że woda z cukrem NIE leczy, że masturbacja NIE powoduje wyrastania błon między palcami.
Bo zgodnie z Twoim tokiem rozumowania, mam też dowodzić tego ostatniego?
To ja wolę pozostać betonowym racjonalistą-fundamentalistą. HARE DAWKINS, HARE HARE!
08-01-2012 12:45 
 Ocena 2 na 2
Scorp (5381 punktów)
>Dwa cytaty na przyszłość:
>"To, co można stwierdzić bez dowodu, można odrzucić bez dowodu." - Hitchens

Hitchens odrzuca stwierdzenia ostensywne?

>"Niezwykłe twierdzenia wymagają niezwykłych dowodów." - Sagan

Niby dlaczego?

Przyjrzyj się tym cytatom, to przestaniesz się nimi zachwycać.

>To ja wolę pozostać betonowym racjonalistą-fundamentalistą. HARE DAWKINS, HARE HARE!

Przyjrzyj się też krytycznie takiemu "racjonalizmowi".
Dla ułatwienia dodam, że 'betonowy racjonalizm-fundamentalizm' jest zaprzeczeniem racjonalizmu, czymś w rodzaju skołtunionego mohera usztywnionego lakierem do włosów.
-
Sylwek (15472 punktów)
Z tych dwóch Sagana (w kontekście) miało nawet sporo racji.

Lub, bo ja zawsze wole rzeczy osadzać w kontekście metodologii i/lub epistemologii: trzeba mieć dobre argumenty by liczyć, że przekonają one innych do porzucenia paradygmatu.
Scorp (5381 punktów)
>Lub, bo ja zawsze wole rzeczy osadzać w kontekście metodologii i/lub epistemologii: trzeba mieć dobre argumenty by liczyć, że przekonają one innych do porzucenia paradygmatu.

Najmocniejszą przesłanką do przekonania kogoś jest to, że ten ktoś chce być przekonany. W porównaniu z nią jakość argumentów - złe, dobre, prawdziwe czy nie - na niewielkie znaczenie.
-
08-01-2012 11:57 
 Ocena 6 na 6
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Niestety, czytajac forum, coraz bardziej upewniam sie, ze tutejsi "racjonalisci", to w wiekszosci zwyczajni kolejni wierni wyznawcy parareligijnego "racjonalizmu". W najlepszym zaś razie, "racjonalisci genetyczni" (w sensie filozoficznym - czyt.: cała wiedza jest wrodzona i pochodzi z rozumu, zaś fakty z owym "rozumem" sprzeczne, mozna sobie ignorować).
-Dokładnie tak jest. Fakty sprzeczne z rozumem nie istnieją, bo nie są faktami. To gdybania i domysły, które rzeczywiście można i należy ignorować. Najpierw trzeba znaleźć choćby cień racjonalnych podstaw bo inaczej nie ma czego rozważać, ani sprawdzać. Racjonalizm wymaga konkretów.

>W większości nie świadomych swojej ignorancji. Paru np. zauważa (słusznie!), że osoby mające ten sam tzw. "znak zodiaku" mogą mieć całkiem różny charakter (z czego jakoby jawnie wynika fałszywość koncepcji astrologicznych).
-U każdych dowolnie wybranych ludzi na Ziemi można znaleźć wspólne cechy charakteru. A najlepiej najpierw poznać ich cech, a potem zapytać o znak zodiaku, a nie "dopasowywać"

>OK, być może to kolejna astrologiczna brednia, ale czy którykolwiek z "krytycznych racjonalistów" zechciał wziąć to pod uwagę? I czy w ogóle był tej kwestii świadom? I czy nie przeszkadzało mu to wygłaszać kategorycznych opinii na temat, o którym nie ma pojęcia?
-A kto ma pojęcie? Niech się wypowie. Żadem szanujący się astronom nie poprze astrologicznych bredni. Wziąłem pod uwagę już co się dało, co jeszcze zostało pominięte? Że istnieją czary mary, o których filozofom się nie śniło?

>Tak się składa, że był kiedyś prawdziwy racjonalista, który postanowił rozprawić się z atrologią naukowo.
-Naukowo można rozprawiać się z innymi teoriami naukowymi, nie ze ślepą wiarą. W przypadku astrologii nie ma nawet z czym się rozprawiać bo nie ma żadnego poważnego argumentu po swojej stronie.

>Dla zainteresowanych: en.wikipedia.org/wiki/Michel_Gauquelin
>Dla jasności: nie jestem astrologiem, nie wierzę w strologię, anie nie zajmuję się astrologią, choć hobbystycznie interesowałem się bardziej dogłębnie w czasie studiów. Nie wypowiadam się też pozytywnie ani negatywnie na jej temat.
-To jest chyba astroagnostycyzm?

>Wypowiadam się natomiast negatywnie na temat panującego tutaj klimatu intelektualnego. I przyjmuję zakłady ile negatywnych ocen dostanę za ten komentarz
-To prawda, że klimat jest tu okropny. Bezczelnie mówimy co myślimy i kpimy z kompletnych durnot. Normalnie nie do wytrzymania. Może jest inny portal dla "prawdziwych" racjonalistów, którzy opowiadają sobie bajki i jest miło i magicznie. Ale to nie dla mnie.

"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
08-01-2012 12:54 
 Ocena 2 na 2
Scorp (5381 punktów)
>Fakty sprzeczne z rozumem nie istnieją, bo nie są faktami.

Takie krótkie zdanie a takie bezsensowne.
-
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>>Fakty sprzeczne z rozumem nie istnieją, bo nie są faktami.
>Takie krótkie zdanie a takie bezsensowne.

>>"zaś fakty z owym "rozumem" sprzeczne, mozna sobie ignorować)."
-To odpowiedz sensownie na takie zdanie

"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
Sylwek (15472 punktów)

>>>"zaś fakty z owym "rozumem" sprzeczne, mozna sobie ignorować)."
>-To odpowiedz sensownie na takie zdanie

Ależ to proste: "Tak, masz rację, ludzie z łatwością ignorują fakty sprzeczne z ich "rozumem"."

Czy o taką odpowiedź ci chodziło?
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>>>>"zaś fakty z owym "rozumem" sprzeczne, mozna sobie ignorować)."
>>-To odpowiedz sensownie na takie zdanie
>Ależ to proste: "Tak, masz rację, ludzie z łatwością ignorują fakty sprzeczne z ich "rozumem"."
>Czy o taką odpowiedź ci chodziło?
-Nie do końca. Jeżeli już ktoś coś uzna za fakt, to nie uznaje go za sprzeczny z jego rozumem.

"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
setarkos (10757 punktów)
Mógłbyś podać dla porównania przykład krótkiego zdania sensownego albo kontrprzykład w postaci faktów sprzecznych lecz zgodnych z rozumem?
Scorp (5381 punktów)
>Mógłbyś podać dla porównania przykład krótkiego zdania sensownego albo kontrprzykład w postaci faktów sprzecznych lecz zgodnych z rozumem?

Nie. Nie jest możliwa sprzeczność między faktami a rozumem. Fakty i rozum (zdolność rozumienia) istnieją niezależnie. Fakty (percepcja faktów) mogą się nie zgadzać z modelem rzeczywistości akceptowanym przez rozum, ale ta sprzeczność zawiera się też "w rozumie".

Mogę więc podać tylko przykład faktów niezgodnych z aktualnym modelem (nie: rozumem). Na przykład: adekwatność charakterystyk urodzeniowych, która jest wykrywana przez osoby bez racjonalistycznych uprzedzeń, tzn nie przejmujące się tym, że jest ona 'fizycznie' niemożliwa.

Swoją drogą ten rodzaj niezgodności - obserwacji i interpretacji z modelem - to najzwyklejsza rzecz, cała nauka na tym się rozwija. Charakterystyki astrologiczne powinny być przez racjonalistów traktowane tak samo jak inne niewyjaśnione rzeczy, bez uprzedzeń i bez takiego zacietrzewienia, jakie się tu widzi.
-
09-01-2012 08:47 
 Ocena 1 na 1
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Swoją drogą ten rodzaj niezgodności - obserwacji i interpretacji z modelem - to najzwyklejsza rzecz, cała nauka na tym się rozwija. Charakterystyki astrologiczne powinny być przez racjonalistów traktowane tak samo jak inne niewyjaśnione rzeczy, bez uprzedzeń i bez takiego zacietrzewienia, jakie się tu widzi.

-No dołożyłeś do pieca tym zdaniem. Racjonaliści rozejść się! Nie krytykować, nie kpić, podchodzić z szacunkiem do każdej bzdury. Bez zacietrzewienia oczywiście, o co wnoszą wszyscy wyznawcy dziwacznych teorii, które chcą wcisnąć innym. "Inne niewyjaśnione rzeczy", to może być dosłownie wszystko, każda religia ideologia, bajka o krasnoludkach. Oczywiście wolno je głosić, ale niech mi będzie wolno to podważać i żądać dowodów....i żartować. Cała nauka się na tym rozwija, że się nie wierzy w niewyjaśnione tylko usiłuje się wyjaśniać i żąda wyjaśnień, chyba że jest kompletnie pozbawione sensu, że wyjaśniać nie ma czego jak w przypadku astrobanialuków, horoskopów. Oczywiście "charakterystyka astrologiczna" to brzmi prawie naukowo.

"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
09-01-2012 13:26 
 Ocena 1 na 1
jasenka (1863 punktów)
>Cała nauka się na tym rozwija, że się nie wierzy w niewyjaśnione tylko usiłuje się wyjaśniać i żąda wyjaśnień, chyba że jest kompletnie pozbawione sensu, że wyjaśniać nie ma czego jak w przypadku astrobanialuków, horoskopów. Oczywiście "charakterystyka astrologiczna" to brzmi prawie naukowo.

Ja proponuję "antropologię zodiakalną"

Ja też mam uprzedzenia do takich bredni jak horoskopy, i nie zamierzam się z tym kryć. Zwłaszcza jak widzę w nocy w TV jakąś kobietę "wróżącą" z kart czy z fusów, czy z smsów. Ludzie - często jak słyszę po rozmowie - upośledzeni, dzwonią za ciężką kasę szukając odpowiedzi, narażając się na koszty, i nie zdając sobie z tego sprawy.
09-01-2012 10:06 
 Ocena 2 na 2
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Scorpie, aby podejść racjonalnie do problemu astrologii wystarczy zrobić "zwykłą" podwójną ślepą próbę. Bierzesz grupę badanych (czyli w sumie daty ich urodzenia) i przypisujesz im horoskopy (których oni nie znają), a z drugiej strony kierujesz na test charakterologiczny wyznaczający główne, najsilniejsze cechy charakteru. Później dajesz do porównania komuś, kto nie ma żadnej wiedzy, co porównuje - a porównuje horoskop z opisem charakteru, na ile jedno pasuje do drugiego (nie znając dat urodzin).

Pisze to do Ciebie, bo wydaje mi się, że chciałbyś takie coś przeprowadzić (wbrew pozorom, dość łatwo można to zrobić w dobie internetu). Muszę tylko Ci zwrócić uwagę, że nie możesz zmuszać Koriusa, by takie badanie sam z siebie zrobił. W końcu to nie ateiści budują kościoły (chyba, że jako wynajęci robotnicy).

Pozdrawiam

Server and receiver are both blind.
spellbinder (8577 punktów)
>Pisze to do Ciebie, bo wydaje mi się, że chciałbyś takie coś przeprowadzić (wbrew pozorom, dość łatwo można to zrobić w dobie internetu).

Zrobienie testu to nie jest takie znowu hop-siup. Jeśli będzie zwykłym "psychotestem", to wyniki uzyskane w ten sposób możemy sobie wsadzić tam, gdzie słońce nie dochodzi.

Zamiast tego zrobiłbym inaczej - porównałbym wyniki podane przez profesjonalnych wróżbitów. uznanych w środowisku najlepiej. Mają postawić horoskop tej samej osobie, jak się okaże, że występują znaczne różnice, to mamy wynik
09-01-2012 11:08 
 Ocena 1 na 1
maruda (5550 punktów)
>Zamiast tego zrobiłbym inaczej - porównałbym wyniki podane przez profesjonalnych wróżbitów. uznanych w środowisku najlepiej. Mają postawić horoskop tej samej osobie, jak się okaże, że występują znaczne różnice, to mamy wynik

Cytat:
Może być utrudnione nawiązywanie kontaktu ludźmi nerwowymi. Mogą się pojawić sytuacje, w których zareagujesz zbyt ostro. Nie stawiaj wszystkiego na jedną kartę. Droga środka prowadzi na wyżyny!

Cytat:
Będziesz pod sporym wrażeniem pewnego nowo poznanego mężczyzny. Zachwyci Cię jego wiedza i szacunek z jakim się do Ciebie odnosi. Będziesz się przy nim czuć jak prawdziwa dama. Uwierz w siebie i zrozum wreszcie, że on zachowuje się wobec Ciebie tak dlatego, że mimo tego, że krótko się znacie, jesteś dla niego kimś wyjątkowym.

Powiedzmy że dostajesz takie dwa różne horoskopy i co robisz? Cała sztuka układania horoskopów polega na niedopowiedzeniu i nieoznaczoności.
09-01-2012 11:22 
 Ocena 3 na 3
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Idź do biblioteki specjalistycznej i znajdziesz książke z testami, jakich potrzebujesz. Tu nie muszą być one skomplikowane.

Co do porównań horoskopów, to robiono je w Średniowieczu. Jakiś znany książe wysłał do najsłynniejszych astrologów swej epoki datę i miejsce do zrobienia horoskopu. Płacił sowicie. Zdaje się, że astrologowie myśleli, że stawiają horoskop jego potomkowi - stąd pisali, że zostanie generałem w 26 roku życia, inny, że papieżem, inny królem, będzie bogaty, sławny itp itd. Jakież było ich zdziwienie, gdy okazało się, że stawiali horoskop dla nowonarodzonego konia księcia.

Pozdrawiam

Server and receiver are both blind.
09-01-2012 11:38 
 Ocena 1 na 1
Scorp (5381 punktów)
>... Bierzesz grupę badanych (czyli w sumie daty ich urodzenia) i przypisujesz im horoskopy (których oni nie znają),

Nie mówiłem o horoskopach astrologicznych, tzn przewidywaniu przyszłego życia w zależności od układu planet - w tej kwestii podzielam w pełni racjonalny sceptycyzm - lecz o tym, że ludzie dostrzegają dość powszechnie (ci, którzy się tym interesują) jakąś zgodność pewnych cech charakteru o osób urodzonych w określonym znaku zodiaku. To są dwie różne rzeczy.

>Pisze to do Ciebie, bo wydaje mi się, że chciałbyś takie coś przeprowadzić (wbrew pozorom, dość łatwo można to zrobić w dobie internetu). Muszę tylko Ci zwrócić uwagę, że nie możesz zmuszać Koriusa, by takie badanie sam z siebie zrobił.

Ani mi w głowie testować to zjawisko ani tym bardziej zmuszać kogokolwiek, żeby to robił (szczególnie jeżeli odrzuca zanim sprawdził). Przypuszczam że mam w tej kwestii więcej doświadczeń niż wielu z tu wypowiadających się: kilka książek, sporo obserwacji (amatorskich wprawdzie), sporo relacji znajomych. Doświadczenia te potwierdzają mi tę zgodność.

Być może ulegam manipulacji (manipulacja umysłu przez mem, ciekawe i możliwe), ale być może jest związek między okresem urodzenia a pewnymi wyznacznikami charakteru. Czy to była zima czy upalne lato, nasłonecznienie czy szarość, dzień krótszy czy dłuższy, okres wzmożonej konsumpcji czy przednówek. Okoliczności te oddziałują (z astronomiczną regularnością) nie tylko w momencie porodu, ale też przez kilka lat dzieciństwa, gdy kształtuje się charakter. Astronomiczne okoliczności urodzenia działają na dziecko nie tylko przez aurę ale i przez członków rodziny, pozostających przecież w tych samych warunkach.

Nieprawdopodobny wydaje mi się tylko wpływ planet (ale za to jak tajemniczo brzmi!).

A sceptykom (oprócz tych pryncypialnych) proponuję poczytać o tym i porozglądać się po ludziach. Wiedza naukowa pewnie to nie jest, ale zabawa sympatyczna. Jeżeli ktoś lubi pomyśleć o czymś niekoniecznym.
-
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Robią statystyki zapadalności na depresję - tu rzeczywiście liczy się nasłonecznienie w pierwszych miesiącach życia.
Podejście "niehoroskopowe" na temat wpływu warunków życia w pierwszych miesiącach na temat skutków na całe życie jest ok.
Sposób jaki podałem na zmierzenie "cech charaketru" od daty urodzenia - po prostu testami, wydaje mi się trafiony. Jeśli zależność jest silna, to będzie ją widać.

Pozdrawiam

Server and receiver are both blind.
09-01-2012 10:24 
 Ocena 2 na 2
megabebzon (55 punktów)
>Charakterystyki astrologiczne powinny być przez racjonalistów traktowane tak samo jak inne niewyjaśnione rzeczy, bez uprzedzeń i bez takiego zacietrzewienia, jakie się tu widzi.

Zapewniam Cię, że przy odpowiedniej dozie cierpliwości jestem w stanie wykazać, że charakterystyki kursowania pociągów w Indiach północnych mają znaczący wpływ na charakter człowieka w zależności od daty jego urodzenia. Czy do takiego twierdzenia i ewentualnych wyników moich "badań" podejdziesz bez uprzedzeń i bez takiego zacietrzewienia, jakie się tu widzi?
Scorp (5381 punktów)
>Czy do takiego twierdzenia i ewentualnych wyników moich "badań" podejdziesz bez uprzedzeń i bez takiego zacietrzewienia, jakie się tu widzi?

Tak. Rzetelne badania nawet przy bardzo wątpliwych założeniach mogą dać interesujący obraz zmagań z tematem i metodą. Poza tym zaciekawiłoby mnie jak kursują pociągi w Indiach Północnych, bo ty musiałbyś zapewne zebrać spory materiał faktograficzny. Bierz się do dzieła!
-
09-01-2012 01:38 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>W większości nie świadomych swojej ignorancji. Paru np. zauważa (słusznie!), że osoby mające ten sam tzw. "znak zodiaku" mogą mieć całkiem różny charakter (z czego jakoby jawnie wynika fałszywość koncepcji astrologicznych). Tyle że każdy astrolog się z tym zgodzi, wie bowiem, że równie istotne jak "znak zodiaku" (czyli pozycja urodzeniowa Słońca) jest położenie ascendentu (zmieniające się w 360 st. na dobę).

Zabawna sprawa, bo miałem w liceum "kolegę" (nawet w tej samej klasie), który urodził się dokładnie tego samego dnia co ja. Odstęp dosłownie 30 minut. W tym samym szpitalu. Nie napromieniowało nas jednak w identyczny sposób...
08-01-2012 00:01 
 Ocena 3 na 3
marcin1902 (3438 punktów)
>natrafiłem na tekst, w którym mój znak podzielony był na dwie części w zależności od daty urodzenia. Gdy przeczytałem opis dotyczący mojej daty urodzenia zrobiło mi się nieswojo. Był to bowiem dokładny opis mojej osobowości.

Cytat:

Jesteś osobą ze skłonnością do autorefleksji, co wyraźnie kontrastuje z rozwiniętą zdolnością przyjmowania pozy kogoś bardzo towarzyskiego, wręcz duszy towarzystwa, ale w sposób przekonujący tylko dla innych. Sam zbyt dobrze zdajesz sobie sprawę, że to maska. Oznacza to, że bywając w towarzystwie, często łapiesz się na odgrywaniu jakiejś roli. Z jednej strony jesteś rozmowny i rozbawiony,
z drugiej jednak potrafisz doprowadzić się do takiego wyobcowania, że obserwujesz tylko, co dzieje się wokół ciebie i kompletnie nie jesteś w stanie się włączyć. Wracasz pamięcią do przeprowadzonych rozmów i zastanawiasz się, o co chodziło danej osobie, kiedy mówiła to czy owo. A są to rozmowy, którym inni nie poświęciliby nawet krótkiej myśli. Jak nauczyłeś się radzić sobie z tą sprzecznością? Poprzez trening panowania nad sobą. Lubisz demonstrować pewność siebie i równowagę, ale ponieważ jest to stan wystudiowany, prowadzi do
okresów rozchwianej bezmyślności i zamiłowania do skrajności albo przynajmniej do tego, że jesteś postrzegany jako osoba skrajna. Najłatwiej dostrzec to w sposobie postępowania z otaczającymi cię ludźmi. Nauczyłeś się chronić samego siebie poprzez trzymanie innych na dystans. Ponieważ w przeszłości ktoś cię zawiódł (i ponieważ miałeś problemy z dostosowaniem się do swojej seksualności), instynktownie nie pozwalasz ludziom przekroczyć pewnej granicy, chyba że
postanowisz dopuścić kogoś do magicznego kręgu bliskich przyjaciół. Wówczas jednak problemem jest uzależnienie emocjonalne, które naraża cię na poczucie zranienia lub odrzucenia, gdyby się okazało, że ktoś zawiódł twoje zaufanie.
Ponieważ Masz skłonność do kontrolowania samego siebie, jesteś świadom tych cech. Masz jednak nadzwyczajną zdolność do sprawowania kontroli nawet nad swoją samokontrolą, co oznacza, że martwi cię pytanie, kim n a p r a w d ę jesteś. Zbyt dobrze zdajesz sobie sprawę ze swej powierzchowności, swego wizerunku, jaki prezentujesz światu, i zastanawiasz się, czy nie straciłeś kontaktu ze swym
prawdziwym i spontanicznym ja. Jesteś bardzo twórczy i próbowałeś różnych sposobów na spożytkowanie tej zdolności. Nie chodzi o to, że na przykład malujesz
obrazy; twoja kreatywność może się przejawiać w bardziej subtelnych formach. Na pewno odkryłeś, że nosisz w sobie wyraziste i skrystalizowane idee, których przyswojenie innym może sprawić trudność. Stawiasz sobie wysoko poprzeczkę i pod wieloma względami cechuje cię perfekcjonizm. Problem jednak w tym, że często nie
wywiązujesz się z powierzonych zadań, ponieważ załamuje cię myśl, że to, co robisz, jest zaledwie przeciętne, i odczuwasz zmęczenie na myśl o rozpoczynaniu wszystkiego od nowa. Kiedy jednak twój mózg wkracza do akcji, dostajesz skrzydeł. Z tego względu być może będziesz kiedyś rozważać napisanie powieści lub czegoś w tym rodzaju, ale obawy, że nie zdołasz osiągnąć dokładnie tego, co zamierzasz, powstrzymają cię od realizacji tego planu. Masz jednak realną wizję rzeczywistości, której innym brakuje. Wyrazem tego jest w szczególności twoja sytuacja na studiach, gdzie zmagasz się z przeciwnościami uniemożliwiającymi ci nieskrępowane wyrażanie siebie. Twoją relację z rodzicami (prawdopodobnie jednego z nich już nie ma przy tobie albo jest nieobecny emocjonalnie) cechują pewne napięcia. Chciałbyś nadal być dla nich czuły, ale bieżące problemy prowadzą do frustracji - większej u ciebie niż u ich. Tak naprawdę nie są świadomi, co o tym myślisz. Po części dlatego, że w przeszłości czułeś się odizolowany od swego
środowiska - byłeś kimś w rodzaju outsidera. Obecnie sam przyjmujesz taką rolę i bronisz jej do tego stopnia, że świadomie unikasz integracji z jakąkolwiek grupą. Oddaje ci to nieocenione usługi w działaniach twórczych i zawodowych. Z lekceważeniem spoglądasz na osoby, które wolą wtopić się w grupę albo przejawiają szablonowe zachowania, i zawsze czujesz rozczarowanie, kiedy twoi bliscy przyjaciele podążają taką drogą. W głębi duszy odbierasz to jako odrzucenie.
Jednakże dzięki zdolności samoobserwacji wyrobiłeś sobie nietuzinkowe, cierpkie poczucie humoru, które pozwala ci szybko i błyskotliwie nawiązywać kontakty. Dzięki niemu również twoje żarty są zawsze na wyższym poziomie. Cieszy cię to tak bardzo, że często ćwiczysz dowcipy albo zabawne wypowiedzi, aby potem "spontanicznie" zaimponować przyjaciołom. Jest to jednak zdrowa chęć podobania się i chociaż nie lubisz się na tym przyłapywać, nie ma się czym martwić.
Miewasz czasem dziwne uczucie, że powinieneś się urodzić w innym stuleciu. O co w tym dokładnie chodzi, najlepiej potrafisz zgłębić ty sam. W bieżącym okresie w twoim życiu mają miejsce poważne zmiany finansowe. Pełno ich w niedawnej przeszłości i zapowiadają się również w najbliższych tygodniach. Obecnie masz powiązania z Ameryką*, które są bardzo interesujące i mogą przynieść wartościowe rezultaty. Naturalną koleją Dla amerykańskich ochotników zostało to zmienione na Wielką Brytanię. rzeczy w twoje życie wkradło się nieco chaosu. W twojej przestrzeni życiowej zalegają pudełka z fotografiami, których nie powkładałeś do
albumów, przeterminowane lekarstwa, zepsute przedmioty, których zapomniałeś wyrzucić, i nieaktualne notatki. Można z tego wywnioskować, że czasem cierpisz na brak motywacji. Ponieważ jesteś na tyle zaradny i utalentowany, by całkiem nieźle się spisywać, kiedy się do czegoś przyłożysz, skłonny jesteś odkładać różne rzeczy na ostatnią chwilę. Dość łatwo rezygnujesz z marzeń, kiedy twój umysł przerzuca na coś innego. W twoim domu można znaleźć ślady wskazujące na to,
że próbowałeś grać na jakimś instrumencie, ale się do tego zniechęciłeś albo coś innego wzbudziło w tobie większe zainteresowanie. (Może się to ewentualnie odnosić do poezji albo twórczości literackiej, którą już zarzuciłeś).


"Przepraszam za spóźnienie [...] ale nie mogłem znaleźć koszernego parkingu."
08-01-2012 00:02 
 Ocena 3 na 3
marcin1902 (3438 punktów)
Cytat:
Potrafisz szczerze postanowić, że jakaś sprawa (lub osoba) jest dla ciebie najważniejsza na świecie i poświęcisz się jej na zawsze. Zrażasz się jednak nieudanymi próbami i przerzucasz w kolejną skrajność, zamiast wytrwać chwilę dłużej i czerpać z tego przyjemność jak inni. Podsumowanie. Sporządzanie twojej charakterystyki jest bardzo interesującym zajęciem, gdyż reprezentujesz sobą coś zagadkowego, co
nie powinno być dla ciebie zaskakujące. Jesteś bez wątpienia błyskotliwy, ale zarazem niezwykle otwarty na możliwości, jakich dostarcza życie - cecha normalnie niespotykana wśród ludzi spełnionych. Nie zaszkodziłoby ci, gdybyś mniej przejmował się sobą, nabrał do siebie dystansu i przestał aż tak bardzo się kontrolować, kiedy prezentujesz innym swój wystylizowany wizerunek. Mógłbyś pozwolić ludziom trochę bardziej zbliżyć się do siebie, chociaż mam świadomość,
że istnieją ciemne strony, które w twoim odczuciu nie powinny się ujawniać (są to głównie sprawy osobiste, relacje międzyludzkie i sfera seksualna, a wszystko to odnosi się do potrzeb, których nie akceptujesz). Naprawdę masz pociągającą osobowość - naprawdę.


Może na coś takiego? To cytat z Derrena Browna. Ciekawy prawda?

"Przepraszam za spóźnienie [...] ale nie mogłem znaleźć koszernego parkingu."
09-01-2012 09:25 
 Ocena 4 na 4
szymon.g (83 punktów)
(zablokowany)
>>natrafiłem na tekst, w którym mój znak podzielony był na dwie części w zależności od daty urodzenia. Gdy przeczytałem opis dotyczący mojej daty urodzenia zrobiło mi się nieswojo. Był to bowiem dokładny opis mojej osobowości.
>[cytat]
> ...

Ta... a 90% ludzi przeczytało i stwierdziło, że nie pasuje. Ale co tam, te małe 10% będzie o tym gadać, krzyczeć, płakać. 90% już zapomniało, te 10% ciągle o tym mówi.

Potem ludzie wierzą, że to działa, bo przecież znam kogoś kto zna kogoś, komu zadziałało.

Ogólnie to praca jest szkodliwa. Mam znajomego, którego znajomy znajomego, w pracy zmarł.
09-01-2012 10:58 
 Ocena 2 na 2
marcin1902 (3438 punktów)
>Ta... a 90% ludzi przeczytało i stwierdziło, że nie pasuje. Ale co tam, te małe 10% będzie o tym gadać, krzyczeć, płakać. 90% już zapomniało, te 10% ciągle o tym mówi.

Raczej byłbym skłonny stwierdzić, że proporcje układają się odwrotnie. Spójrz na tekst który cytuję, na to jak został napisany np. "Jesteś bez wątpienia błyskotliwy, ale zarazem niezwykle otwarty na możliwości, jakich dostarcza życie" - no i weź się nie zgódź z tym?


"Przepraszam za spóźnienie [...] ale nie mogłem znaleźć koszernego parkingu."
09-01-2012 11:30 
 Ocena 1 na 1
szymon.g (83 punktów)
(zablokowany)
>>Ta... a 90% ludzi przeczytało i stwierdziło, że nie pasuje. Ale co tam, te małe 10% będzie o tym gadać, krzyczeć, płakać. 90% już zapomniało, te 10% ciągle o tym mówi.
>Raczej byłbym skłonny stwierdzić, że proporcje układają się odwrotnie. Spójrz na tekst który cytuję, na to jak został napisany np. "Jesteś bez wątpienia błyskotliwy, ale zarazem niezwykle otwarty na możliwości, jakich dostarcza życie" - no i weź się nie zgódź z tym?

Hehe...
Pozwolę sobie zacytować Skalmara (z takiej idiotycznej kreskówki jak Sponge Bob):
"Jestem Skalmar i jestem astrologiem. Horoskop dla lwów. Za rok o tej porze będziesz o rok starszy. No i pamiętaj - wisisz mi 5 dolców nawet jeśli nie jesteś lwem"
08-01-2012 00:51 
 Ocena 1 na 1
DEMONICON (4893 punktów)
Kwestia dotyczy zjawisk fizycznych, więc jest to jak najbardziej weryfikowalne, a zatem może się tym zajmować nauka.

Jeśli efekt jest faktyczny, to mamy bardzo ciekawą sprawę.
Jaki to mógłby być efekt?
Kwantowy?
Grawitacyjny?
Inny (fizyczny)?

Pozdrawiam
08-01-2012 10:41 
 Ocena 6 na 6
karaś (76 punktów)
>Wiele lat po rozwodzie natknąłem się gdzieś na informację, że kobieta spod znaku mojej byłej żony oraz mężczyzna spod mojego znaku, to najmniej korzystne zestawienie, dające największe szanse na rozpad związku. Do tej informacji dodano opisy charakterów, no i wszystko się zgadzało. Moja matka i moja córka są spod tego samego znaku i u obu silnie występuje ten sam rys charakteru, który podawany jest jako dominujący w ich znaku.

W pl co roku rozwodzi się ponad 60 tys. par; liczba kombinacji znaków zodiaku to 144 (niech ktoś lepszy z matmy mnie poprawi); jak myślisz ile spośród tych 60 tys par to akurat ta "najgorsza" kombinacja? pewnie co najmniej kilkaset, akurat padło na Ciebie; po co od razu mieszać w to gwiazdy?
co do Twojej matki i córki - są ze sobą dość blisko spokrewnione, co w tym dziwnego że mają podobne charaktery? chyba znacznie prościej wytłumaczyć to pokrewieństwem i dziedziczeniem, o których wiemy na 100% że mogą kształtować cechy danego człowieka niż wpływem gwiazd - którego do tej pory nikt nie udowodnił?
08-01-2012 11:26 
 Ocena 4 na 4
DEMONICON (4893 punktów)

>co do Twojej matki i córki - są ze sobą dość blisko spokrewnione, co w tym dziwnego że mają podobne charaktery? chyba znacznie prościej wytłumaczyć to pokrewieństwem i dziedziczeniem, o których wiemy na 100% że mogą kształtować cechy danego człowieka niż wpływem gwiazd - którego do tej pory nikt nie udowodnił?

Dodajmy jeszcze wspólne środowisko, środowisko relacji, bo geny to nie wszystko. Zachodzą zjawiska epigenetyczne.

Pozdrawiam
karaś (76 punktów)
>Dodajmy jeszcze wspólne środowisko, środowisko relacji, bo geny to nie wszystko. Zachodzą zjawiska epigenetyczne.
Jasne, jasne
genetyczne uwarunkowania dotyczą tylko podstawowych cech charakteru - poziom strachu/agresji itp; kultura w której dany osobnik żyje jest w stanie zrobić z tym już prawie wszystko.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>co do Twojej matki i córki - są ze sobą dość blisko spokrewnione, co w tym dziwnego że mają podobne charaktery?
Skoro bliskie pokrewieństwo jest przyczyną podobnych charakterów, to co jest przyczyną niepodobnych charakterów mimo bliskiego pokrewieństwa?
A przy okazji, czy uważasz, że takie podobieństwo też wynika z bliskiego pokrewieństwa?



Europa to taki mały półwysep na drugim końcu Azji. (Mao Tse-tung)
09-01-2012 15:33 
 Ocena 6 na 6
Przemek J. (3008 punktów)
Ponieważ mam w swoim życiorysie epizod związany z pracą w tzw. firmie rodzinnej, oczywiście rodziny katolickiej (sarkazm, bo tak jakoś dzisiaj mam). Bardzo wielką wagę w tej firmie (zgaduję, że jak w każdej firmie rodziny katolickiej) przykładano do horoskopów, to chyba wynika z pierwszego przykazania, czy coś w ten deseń.

Przechodząc do sedna, nie chodziło o horoskopy z gazet, tylko jakieś "fachowe" opracowania, nie bardzo teraz pamiętam co to dokładnie było. Na moje nieszczęście jestem zodiakalnym skorpionem, więc już na etapie rozmowy wstępnej miałem spory problem, ale okazało się, że na bezrybiu i skorpion ryba. Ponieważ nigdy w takie bajki nie wierzyłem, szybko wyłączyłem się z głównego nurtu dyskusji na temat mojego horoskopu i daty urodzenia, do czasu. Gdy zorientowałem się o co chodzi w całej tej zabawie, zacząłem się promować jako zodiakalny lew (wymyśliłem sobie nawet datę urodzin, na potrzeby firmowego guru od horoskopów), a że po 3 miesiącach w firmie nadal pracowałem na czarno, to szybko mi na słowo uwierzono. Po pół roku gdy starałem się (jak co miesiąc) o umowę o pracę i podwyżkę usłyszałem jakiż to ze mnie typowy zodiakalny lew i świetny materiał na kierownika. Podwyżkę dostałem, zgodnie z horoskopem (dla lwa oczywiście).

Już zupełnie poza tematem, umowy o pracę i posady kierownika nigdy się nie doczekałem, bo wygadałem się na temat mojego ateizmu i straciłem pracę (pierwszy, ale nie ostatni oraz w życiu).

O ile jestem w stanie się zgodzić, że pora urodzenia może decydować o pewnych cechach osobowości, bo może być podobny wpływ stresu wynikającego z otoczenia (rodzaj diety, temperatury, nasłonecznienie, czas przebywania na świeżym powietrzu i związany z tym ruch, program nauczania, moda w metodzie wychowania, rodzaj zabawek itd., itd.), o tyle zupełnie nie wierzę, że układ ciał niebieskich w chwili urodzenia ma jakiś wpływ na to kim jesteśmy (przedmówcy już pisali dlaczego). Jeśli zamienić astrologię na badanie otoczenia w okresie kształtowania się charakteru i osobowości, to może się okazać, że znajdziemy pewne zależności, które mają znacznie większy współczynnik korelacji niż horoskopy. Zresztą takie badania już trwają i po woli docierają do nas ich wyniki.
09-01-2012 00:05 
 Ocena 7 na 7
Scarabaeus (2198 punktów)

>[color=#330000]To wcale nie żart. Proponuję przeanalizować zachowania rodziny, znajomych, a potem porównać wnioski z charakterystyką znaków Zodiaku.

Sprawdziłem, przeanalizowałem. Zdecydowanie więcej się nie zgadza niż zgadza.
Przydzieliłem horoskopy do osób z rodziny w sposób losowy. Zgadzały się w takim samym stopniu jak przy pierwszej próbie.
Spróbowałem kilku osobom przeczytać horoskop wprowadzając ich w błąd, że opis dotyczy ich znaku zodiaku. Większość stwierdziła, że to co czytam zgadza się i pasuje do nich.

Wszystkie te eksperymenty i kilka innych przeprowadziłem jakieś 20 lat temu nieźle się bawiąc.

Napisałem nawet kilka biorytmów biorąc wyniki całkowicie z sufitu. Osoby, którym je napisałem były bardzo zadowolone.

Jakieś propozycje innych testów?

>Ja urodziłem się w znaku, którego powszechny opis słabo do mnie pasuje. Już się ucieszyłem, że ta cała astrologia to bzdury, aż nagle natrafiłem na tekst, w którym mój znak podzielony był na dwie części w zależności od daty urodzenia. Gdy przeczytałem opis dotyczący mojej daty urodzenia zrobiło mi się nieswojo. Był to bowiem dokładny opis mojej osobowości. Co ciekawe, mój ojciec urodził się w drugiej połowie tego samego znaku i jego charakter też odpowiadał opisowi, tyle że temu typowemu dla tego znaku.

Poszukaj takiego horoskopu, który będziesz mógł przeczytać nie wiedząc jakiego znaku dotyczą. Posegreguj je w kolejności od najbardziej pasującego do najmniej. Dopiero potem sprawdź, który dotyczy Ciebie.
09-01-2012 02:04 
 Ocena 2 na 2
spellbinder (8577 punktów)
Mnie najbardziej rozwalają takie horoskopy, jak ten: www.wrozka.com.pl/horoskopy/roczny/astrologiczny

Wychodzi na to, że rok 2012 będzie dla wszystkich po prostu zaje***y.
Martin Jablonski (26 punktów)
Ja mam ta samom sytuacje ! i mam znajomych obcokrajowcow z pod takiego samego znaku co ja , i maja te same schorzenia te same problemy , chociaz ja horoskopow nie czytam!
07-01-2012 20:08 
 Ocena 10 na 10
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>A najciekawsze jest to, że ta cała astrologia jak najbardziej działa.
>Osoby urodzone pod danym znakiem zodiaku faktycznie posiadają cechy przypisywane na podstawie daty urodzenia.
Ech... przecie Twój biologiczny byt zaczął się od zapłodnienia, a nie od urodzenia. Licz od tej daty.

Po drugie, znam mnóstwo osób urodzonych w lipcu (do 22.), a o odmiennych charakterach.
Po trzecie Chińczyki mają horoskop w okresach podzielonych na 1 rok, Celtowie mieli na okresy kilku tygodni (ale niezgodne ze "zwykłym" horskopem datami) - i wszystkie one mają działać, czy tylko wybrane?
Po czwarte, zrób sobie najpierw test na cechy charakteru, a jego wyniki porównaj do horoskopu, a nie czytasz horoskop i szukasz u siebie/kogoś wyczytanych cech charakteru.
I mógłbym dalej i dalej i dalej...

Pozdrawiam

Server and receiver are both blind.
07-01-2012 20:18 
 Ocena 2 na 2
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Po drugie, znam mnóstwo osób urodzonych w lipcu (do 22.), a o odmiennych charakterach.

-Więc się przyznam, że urodziłem się 23 lipca. Czy zatem jestem typowym lwem czy mam coś z raka? Życiowy dylemat.


"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
07-01-2012 21:44 
 Ocena-1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Ech... przecie Twój biologiczny byt zaczął się od zapłodnienia, a nie od urodzenia.
To ciekawe. Rozumiem jesteś zwolennikiem poglądu, że człowiekiem jest komórka jajowa plus plemnik, który przedostał się przez jej błonę komórkową.

>Po drugie, znam mnóstwo osób urodzonych w lipcu (do 22.), a o odmiennych charakterach.
Ja zaś znam osoby urodzone pod innym znakiem, które też mają odmienne charaktery, o czym pisałem. No i co? Tylko potwierdzasz moje spostrzeżenia.

>Po trzecie Chińczyki mają horoskop w okresach podzielonych na 1 rok, Celtowie mieli na okresy kilku tygodni (ale niezgodne ze "zwykłym" horskopem datami) - i wszystkie one mają działać, czy tylko wybrane?
Nie wiem czy to wszystko działa, powtarzam, napisałem o swoich spostrzeżeniach. Czy np. z faktu, że są różne teorie fizyczne też wyciągasz wniosek, że one wszystkie są zgodne z rzeczywistością?

>Po czwarte, zrób sobie najpierw test na cechy charakteru, a jego wyniki porównaj do horoskopu, a nie czytasz horoskop i szukasz u siebie/kogoś wyczytanych cech charakteru.
Ależ zrobiłem taki test zanim porównałem jego wyniki z opisem cech charakteru dla danego znaku. Tym testem jest doświadczenie życiowe, pamięć o podejmowanych decyzjach, zachowaniach - ogólnie znajomość siebie i innych.
Naprawdę nie potrafisz niczego o sobie powiedzieć zanim ktoś nie zrobi ci jakichś testów?


>I mógłbym dalej i dalej i dalej...
Oczywiście. Najwięcej do powiedzenia w danym temacie mają zawsze ci, którzy nawet nie zadali sobie minimum wysiłku, aby się z nim zapoznać. To właśnie dlatego większość z nas zna się doskonale na polityce, medycynie, ekonomii, piłce nożnej i dowolnym innym zagadnieniu.


Europa to taki mały półwysep na drugim końcu Azji. (Mao Tse-tung)
07-01-2012 22:42 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Jeśli byłeś wcześniej (nie w poprzednim, ale przed poprzednim postem) sarkastyczny czy ironiczny, to tego nie wyczułem.

Pozdrawiam

Server and receiver are both blind.
08-01-2012 01:10 
 Ocena 2 na 2
DEMONICON (4893 punktów)
Jaka jest szansa, że może być przypadkowe powiązanie między danymi astrologicznymi, a twoim doświadczeniem obserwacyjnym osobistego otoczenia rodzinnego? Czy może to być zbieg okoliczności?

Czy możliwy byłby w udowodnieniu lub obaleniu wyżej wspomnianych zależności astrologicznych eksperyment na bazie próby podwójnie ślepej?

Pozdrawiam
08-01-2012 03:05 
 Ocena 4 na 4
spellbinder (8577 punktów)
>Ależ zrobiłem taki test zanim porównałem jego wyniki z opisem cech charakteru dla danego znaku. Tym testem jest doświadczenie życiowe, pamięć o podejmowanych decyzjach, zachowaniach - ogólnie znajomość siebie i innych.
>Naprawdę nie potrafisz niczego o sobie powiedzieć zanim ktoś nie zrobi ci jakichś testów?


Jest w psychologii taka rzecz nazwana samospełniającą się przepowiednią. Człowiek, który wierzy w jakąś zależność sam wybiera obserwacje tak, aby wskazywały na występowanie owej zależności. Podejmuje takie działania, które prowadzą do potwierdzenia tezy. Robi to oczywiście nieświadomie.

Jeśli to nie było badanie ujęte w ścisłe statystyczne kajdany, to można mówić co najwyżej o dowodzie anegdotycznym, który nie może być w żadnym razie podstawą do wnioskowania o rzeczywistości.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Człowiek, który wierzy w jakąś zależność sam wybiera obserwacje tak, aby wskazywały na występowanie owej zależności.
A jeśli nie wierzy?


Europa to taki mały półwysep na drugim końcu Azji. (Mao Tse-tung)
08-01-2012 18:27 
 Ocena 3 na 3
Fizyk (17637 punktów)
>> Człowiek, który wierzy w jakąś zależność sam wybiera obserwacje tak, aby wskazywały na występowanie owej zależności.

> A jeśli nie wierzy?

To mu nic ciekawego nie wychodzi, nie publikuje tego i nikt się o tym nie dowiaduje.
08-01-2012 22:31 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Jako naukowiec chyba nie odrzucasz z założenia wszystko czego nie rozumiesz, czego przyczyn nie znasz?
Opisane przeze mnie spostrzeżenia traktuję jako ciekawostkę, a nie jako dowód na poprawność astrologii. Nie znam wytłumaczenia, podobnie jak wszyscy ci, którzy tu sugerują jakieś wyjaśnienia, ale nie mają co do nich pewności. Co oczywiście nie przeszkadza im w minusowaniu moich postów. To bezsensowne postępowanie, bo na jakiej podstawie można negować czyjeś doświadczenie, skoro nie ma się dla niego wytłumaczenia?



Europa to taki mały półwysep na drugim końcu Azji. (Mao Tse-tung)
09-01-2012 10:40 
 Ocena 11 na 11
Fizyk (17637 punktów)
> Jako naukowiec chyba nie odrzucasz z założenia wszystko czego nie rozumiesz, czego przyczyn nie znasz?

No ale astrologię to ja doskonale rozumiem.

> Nie znam wytłumaczenia, podobnie jak wszyscy ci, którzy tu sugerują jakieś wyjaśnienia, ale nie mają co do nich pewności.

No wiesz, zupełnej pewności to nigdy nie ma, ale nie jest tak, że astrologia kryje jakieś tajemnice. Właściwie wszystkie tzw. zjawiska paranormalne mają normalne, banalne wytłumaczenia, które są dobrze opisane w literaturze. Wytłumaczenia te są zazwyczaj psychologiczne, wynikające z niedostatecznie rygorystycznych testów paranaukowych hipotez, takich jak test podwójnie ślepej próby.

Co do "sprawdzania się" horoskopów, to główna tego przyczyna była w tym wątku już podana tu i tu. Poza tym efekt niepublikowania negatywnych wyników, o którym napisałem powyżej, jest bardzo silny. (Coś o tym wiem, bo sam miałem duże trudności z opublikowaniem wyników eksperymentu, w którym spodziewaliśmy się zaobserwować korelację fotoelektronów emitowanych z sześciofluorku uranu, ale nic takiego nie zaobserwowaliśmy.) Rezultat jest taki, że w literaturze naukowej nie ma wyników doświadczeń, że położenie planet nie wpływa na charakter ludzki. I nic dziwnego, że na setki tych niepublikowanych negatywnych wyników znajdzie się parę pozytywnych, które oczywiście są fascynujące i łatwe do opublikowania. No ale jak się tym paruprzyjrzeć, to efekt jest na granicy błędu statystycznego, dane są podejrzanie wybiórcze, ale najgorsze jest, że jak doświadczenie powtórzyć, to efekt znika.

W sumie, zbyt nikłe są poszlaki aby w astrologii było coś ciekawego do zauważenia. Jak chcesz, to zaplanuj i przeprowadź obiektywnie rygorystyczny eksperyment majacy potwierdzić Twoje subiektywne przeczucia. Moim zdaniem szkoda czasu, wolę szukać tajemnic tam gdzie one na pewno są: nie w astrologii a w astronomii.
08-01-2012 12:26 
 Ocena 1 na 1
RadRado (1047 punktów)
Za prawdę powiadam wam istnieje udowodniona statystykami relacja między znakiem zodiaku a karierą hokejową w Kanadzie, a nawet zachowania giełdy na Wall Street !
3dno.pl/horoskop-psychologiczny/
Chyba nie zdziwi to nikogo, że oczywiście nie ma to nic wspólnego z gwiazdami.
08-01-2012 19:46 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Ech... przecie Twój biologiczny byt zaczął się od zapłodnienia, a nie od urodzenia. Licz od tej daty.

Jego biologiczny byt zaczął się kilka miliardów lat temu.
09-01-2012 06:18 
 Ocena 5 na 5
Jan Res (4015 punktów)
>[color=#330000]A najciekawsze jest to, że ta cała astrologia jak najbardziej działa.
>Osoby urodzone pod danym znakiem zodiaku faktycznie posiadają cechy przypisywane na podstawie daty urodzenia.[

To prawda. Kiedyś spotkałem Turczynkę, która urodziła się 24.06, tak, jak ja. Też miała wąsy i brodę; prawie takie, jak ja.
09-01-2012 13:06 
 Ocena 1 na 1
THG303 (370 punktów)
>A najciekawsze jest to, że ta cała astrologia jak najbardziej działa.
>Osoby urodzone pod danym znakiem zodiaku faktycznie posiadają cechy przypisywane na podstawie daty urodzenia.

>
Europa to taki mały półwysep na drugim końcu Azji. (Mao Tse-tung)


Astrologiczny opis mojego charakteru doskonale pasuje do moich znajomych i rodziny. Tak są te teksty skonstruowane, że każdy w nich widzi to co chce.
DEMONICON (4893 punktów)
Czy to przypadkiem nie ten słynny Program Pierwszy Polskiego Radia?
Bo coś tam takiego niechcący słyszałem.

Pozdrawiam
07-01-2012 18:15 
 Ocena 3 na 3
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Czy to przypadkiem nie ten słynny Program Pierwszy Polskiego Radia?
>Bo coś tam takiego niechcący słyszałem.
>Pozdrawiam
Tak, Pierwszy Program PR. Wypełniał właśnie swoją rolę edukacyjną.

"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
07-01-2012 18:42 
 Ocena 2 na 2
DEMONICON (4893 punktów)

>Tak, Pierwszy Program PR. Wypełniał właśnie swoją rolę edukacyjną.

No cóż. Edukacja widocznie bezwzględnie frywolna jest jak marcowa kotka.
Jak nie Prawdy Watykańskie, to takie i inne słodkie "prawdy".
Są u mnie słuchający tych prawd, a że czasem do kuchni jeść iść trzeba, więc i niechcący mądrości doświadczę.
Postawa. Olewać.

Pozdrawiam
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Jak nie Prawdy Watykańskie, to takie i inne słodkie "prawdy".
>Są u mnie słuchający tych prawd, a że czasem do kuchni jeść iść trzeba, więc i niechcący mądrości doświadczę.
>Postawa. Olewać.
-Ha, dokładnie, radio w kuchni


"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
annah (115 punktów)
>- Jak więc można z czymś takim utożsamiać czyjąś osobowość, podejmować znaczące decyzje, wybierać
>według tego partnera na całe życie lub przypisywać komuś jakieś szczególne cechy? Niektórzy
>dzwoniący do studia mają poważny problem, gdyż urodzili się na przełomie znaków i nie wiedzą, z
>którego posiadają więcej cech. Tak wygląda ludzka "astrogłupota", co gorsza wspomagana i propagowana
>przez ludzi legitymujących się wyższym wykształceniem i tytułami naukowymi. Szkoda, że tacy mają
>możliwość bezpłatnej edukacji. Na to też idzie abonament radiowy, na zabobonne pierdoły o astrologii
>i horoskopach. No cóż : "Jakości rozumu nie mierzy się ilością wiedzy tylko stosunkiem do prawdy".
>
Życie pod horoskop - nieźle. Te bujdy nie mają nic wspólnego z życiem, a Ci, którzy je tworzą biorą za to dużą kasę. Co ciekawe w dzisiejszych czasach są one niezwykle modne. Ludzie pytają astrologów, wróżbitów o wszystko. To rzeczywiście jakiś obłęd, "astroobłęd". No, ale cóż każdy ma swój rozum i sam decyduje o tym, co robi i myśli. A dziś z tym drugim nie jest dobrze!
Cele7 (59 punktów)
Ludzie wierzą w Horoskopy i inne głupoty bo to czysta manipulacja . Tzn horoskop jest napisany tak że będzie pasował każdemu lub przynajmniej większości . Wymieniamy jakaś pozytywną cechę pod która każdy się podpisze np "jesteś pomysłowy ,silny ,wytrwały,mądry itp . Dla każdego znaku inna cecha ale zawsze schlebiająca. Potem piszemy podobne pierdoły pod którymi również wszyscy się podpiszą np .w twoim życiu ostatnio wydarzyło się coś dobrego , czekasz na nowe doznania ,pragniesz miłość . I wtedy każdy myśli :"tak zgadza się tak wlasnie jest ,dokładnie "
Prosty eksperyment pokazal jak wiarygodne sa horoskopy . Kilkudziesięciu przechodni pytano o ich znak zodiaku .Wtedy dostawali horoskop tyle że zawsze była to ta sama wersja (jeden znak). Okazywalo się ze pasował on do ponad 90% zapytanych ludzi . A co więcej wśród tych którzy powiedzeli że nie pasuje był ten dla ktorego wlasnie znak się zgadzal .
Sami widzicie że takie coś można wymyślić na poczekaniu a i wiecie jakie jest społeczeństwo zatem nie powinno to nikogo dziwić że ludzie wierza we wróżki ,horoskopy i inne głupoty
07-01-2012 19:22 
 Ocena 3 na 3
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Sami widzicie że takie coś można wymyślić na poczekaniu a i wiecie jakie jest społeczeństwo zatem nie powinno to nikogo dziwić że ludzie wierza we wróżki ,horoskopy i inne głupoty
-Dokładnie. Ale mnie to wcale nie dziwi. Żałosne jest tylko to że tzw. elita często nie różni się poziomem intelektualnym od reszty, a publiczne media utwierdzają ludzi w głupocie.


"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
07-01-2012 19:59 
 Ocena 2 na 2
Cele7 (59 punktów)
Również się zgodzę ,dosłownie obłęd.
Dodam jeszcze że okropnie denerwują mnie ludzie ,którzy nadużywają sformułowania "Natura ludzka"
Często Słysze , że taka natura ludzka żeby człowiek w takie rzeczy wierzył ,że to mu dodaje pewności siebie że pomaga w trudnych chwilach ,że horoskopy to rozrywka itp . Ja jednak i wielu znanych mi ludzi żyje bez zabobonu i drugiej magicznej pomagającej nam rzeczywistości (myśle że działającego na bierząco i troszczącego się o nas boga można tu wymienic) co więcej jest im dobrze i nie potrzebują anioła stróża albo gwiazdy z niebia ktora ma nimi kierować.
Po prostu sam jestem kowalem swego losu

Zatem to nie żadna "Natura Ludzka" tylko sposób wychowania plus utwierdzające w głupocie media i popkultura .
07-01-2012 20:07 
 Ocena 1 na 1
DEMONICON (4893 punktów)

Natura danych jednostek - być może, ogółu ludzi - już nie.

>Zatem to nie żadna "Natura Ludzka" tylko sposób wychowania plus utwierdzające w głupocie media i popkultura .

To także można dołączyć.

Pozdrawiam
07-01-2012 20:50 
 Ocena 3 na 3
Lizergus (691 punktów)
Tu jest dobry wywiad częściowo poruszający tematy o których pisałeś
www.youtube.com/watch?v=yl-H-edNGN4
Dobrze znać metody i sztuczki takich szarlatanów
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>.... czeka nas trudny rok.<
Może jestem zabobonny ale ja w tę przepowiednię wierzę.
Amai (3012 punktów)
>- Dobra wiadomość dla Koziorożców. Podobno w tym roku będzie nad nimi czuwał Pluton, więc mogą dużo
>osiągnąć. I pamiętajcie, że najlepiej zaczynać wszytko gdy Słońce wraca na pozycję urodzeniową.
>
No proszę...
Teraz prawie żałuję, że w to nie wierzę. Przynajmniej na chwilę bym sobie humor poprawiła.
farmer (22440 punktów)
Oki.

To wersja startowa niczym "łindołws". Co kto ma po jakiś czasie na komputrze to już inna sprawa. Powiedzmy że "service pack" czyt. horoskop ustawiany jest do wersji laboratoryjnej.
Czy servrice pack uzdrowi kompa? Dobra dobra to mocna, a nawet bardzo mocno naciągana wersja. Ale horoskop jest tym samym co dobre słowo, poprawia nam nastrój.
To niczym obraz Hieronima Boscha ( no trudno), patrzysz odbierasz przetwarzasz działasz. Nie mniej ślad zostaje. Czym różni się obcowanie z sztuką z horoskopami?
Pomijam barwy i takie tam.
Fizyk (17637 punktów)
> W rzeczywistości Słońce jest w danym znaku wcale nie miesiąc jak to wyznacza horoskop, lecz dłużej lub krócej, od 7 dni skorpiona do 44 panny.

Jest gorzej: Słońce w ogóle nie jest tam gdzie astrologia twierdzi, bo wskutek precesji osi ziemskiej znaki zodiaku przesunęły się o cały jeden gwiazdozbiór o czasów starożytności. No ale horoskopy pozostały te same. I dalej pasują do czego mają pasować.
finerbijk (17282 punktów)
>> W rzeczywistości Słońce jest w danym znaku wcale nie miesiąc jak to wyznacza horoskop, lecz dłużej lub krócej, od 7 dni skorpiona do 44 panny.
>Jest gorzej: Słońce w ogóle nie jest tam gdzie astrologia twierdzi, bo wskutek precesji osi ziemskiej znaki zodiaku przesunęły się o cały jeden gwiazdozbiór o czasów starożytności. No ale horoskopy pozostały te same.
Nie znam się na astrologii, ale z tego co słyszałem nie zajmuje się ona położeniem gwiazdozbiorów, ale planet, Słońca i Księżyca. Precesja nie ma żadnego znaczenia, bo umowny zodiak się nie przesuwa.
08-01-2012 11:53 
 Ocena 4 na 4
Fizyk (17637 punktów)
> Nie znam się na astrologii, ale z tego co słyszałem nie zajmuje się ona położeniem gwiazdozbiorów, ale planet, Słońca i Księżyca.

Położenie planet, Słońca i Księżyca jest określane względem gwiazd.

> Precesja nie ma żadnego znaczenia, bo umowny zodiak się nie przesuwa.

Jest na odwrót: zodiak się przesuwa a gwiazdy nie.
08-01-2012 12:40 
 Ocena 3 na 3
Matix (5786 punktów)
>Jest na odwrót: zodiak się przesuwa a gwiazdy nie.

Jest nawet jeszcze gorzej, gwiazdy także mają ruchy własne, ale to już za wysoka poprzeczka dla astrologów.
finerbijk (17282 punktów)
Znalazłem takie coś na jednym blogu astrologicznym:
"Precesji podlegają gwiazdozbiory, ale w astrologii nie mają one żadnego zastosowania, ponieważ w horoskopie podajemy pozycje planet na tle zodiaku, który leży na ekliptyce."

Nie bronię astrologii, też nie wierzę w te bzdury, ale ten argument, który podałeś, jest podobno bez sensu.
08-01-2012 13:24 
 Ocena 4 na 4
Fizyk (17637 punktów)
> Znalazłem takie coś na jednym blogu astrologicznym:
> Cytat:
"Precesji podlegają gwiazdozbiory, ale w astrologii nie mają one żadnego zastosowania, ponieważ w horoskopie podajemy pozycje planet na tle zodiaku, który leży na ekliptyce."

> Nie bronię astrologii, też nie wierzę w te bzdury, ale ten argument, który podałeś, jest podobno bez sensu.

To jest ten problem co się wokół czego kręci. Wiem, że astrolodzy i im podobni mają na ten temat swoje zdanie. Niemniej co do jednego się zgadzam: astrologia nie ma nic wspólnego z gwiazdami.
finerbijk (17282 punktów)
>Niemniej co do jednego się zgadzam: astrologia nie ma nic wspólnego z gwiazdami.
Dokładnie o to chodzi (w przenośni i dosłownie). To co popisał autor wątku to same nieporozumienia, co nie świadczy oczywiście na korzyść astrologii, ale pokazuje jak łatwo ulegamy obiegowym opiniom byle tylko zgadzały się z naszymi.
08-01-2012 14:47 
 Ocena 2 na 2
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>>Niemniej co do jednego się zgadzam: astrologia nie ma nic wspólnego z gwiazdami.
>Dokładnie o to chodzi (w przenośni i dosłownie). To co popisał autor wątku to same nieporozumienia, co nie świadczy oczywiście na korzyść astrologii, ale pokazuje jak łatwo ulegamy obiegowym opiniom byle tylko zgadzały się z naszymi.
-Astrologia to same nieporozumienia i nic nie świadczy na jej korzyść. nikt nic takiego nie przytoczył co dawałoby jej cień wiarygodności. Akurat ja tym bzdurom nie uległem, ani żadnym obiegowym opiniom. Jak mam się odnosić do bajań, ten rok będzie pod silnym wpływem byka? Do czego odnosi się astrolog jeśli nie do gwiazd w tym gwiazdozbiorze? Jeżeli astrologia ma nie mieć nic wspólnego z gwiazdami to niby z czym? Przecież astrologowie to właśnie wpajają. Gdyby ogłosić konkurs na najbardziej irracjonalną teorię, wierzenie, to astrologia powinna wyprzedzić homeopatię. Pamięć wody kontra pamięć gwiazd


"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
finerbijk (17282 punktów)
>Jeżeli astrologia ma nie mieć nic wspólnego z gwiazdami to niby z czym?
Z układami planet, Słońca i Księżyca, pisałem wyżej. Jak zakładasz wątek o astrologii, to mogłeś się pofatygować i chociaż coś o niej poczytać.
Z całą resztą się zgadzam.
08-01-2012 15:14 
 Ocena 1 na 1
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>>Jeżeli astrologia ma nie mieć nic wspólnego z gwiazdami to niby z czym?
>Z układami planet, Słońca i Księżyca, pisałem wyżej. Jak zakładasz wątek o astrologii, to mogłeś się pofatygować i chociaż coś o niej poczytać.
- I wzajemnie, czytasz i nie rozumiesz, a ktoś Ci już tłumaczył, nawet gdy się mówi o Słońcu i Księżycu, planetach to też względem gwiazd i gwiazdozbiorów. Wiem co słyszałem w danej audycji, mnóstwo głupot o gwiazdach. Znaki zodiaku, o których mowa odnoszą się do pozycji Słońca względem gwiazd, pewnie stąd nazwa astro-logia, a nie np. helio-logia. Co i tak nie zmieniłoby tego absurdu w bardziej wiarygodny.


"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
finerbijk (17282 punktów)
>- I wzajemnie, czytasz i nie rozumiesz, a ktoś Ci już tłumaczył, nawet gdy się mówi o Słońcu i Księżycu, planetach to też względem gwiazd i gwiazdozbiorów.
To nie jest prawda, względem astrologicznego zodiaku, który ma tyle wspólnego z gwiazdozbiorami, że kiedyś nadano znakom zodiaku nazwy według niektórych. Jak się krytykuje nawet ewidentną bzdurę, to też wypada się trzymać faktów, a nie powtarzać inne zasłyszane bzdury. To tak jakby ktoś krytykował Biblię twierdząc, że tam opisano podróż apostołów na księżyc i z powrotem.
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>>- I wzajemnie, czytasz i nie rozumiesz, a ktoś Ci już tłumaczył, nawet gdy się mówi o Słońcu i Księżycu, planetach to też względem gwiazd i gwiazdozbiorów.
>To nie jest prawda, względem astrologicznego zodiaku,
-Czyli czego niby, skąd się wziął ten astrologiczny znak zodiaku?
> który ma tyle wspólnego z gwiazdozbiorami, że kiedyś nadano znakom zodiaku nazwy według niektórych.
-To przecież o tym piszę na samym początku, że te układy gwiazd ktoś sobie ponazywał jak chciał bez znajomości astronomii.

> Jak się krytykuje nawet ewidentną bzdurę, to też wypada się trzymać faktów, a nie powtarzać inne zasłyszane bzdury.
-Jakich faktów się nie trzymam, jakie w ogóle w astrologii są fakty i jakie bzdury powtarzam niby? Jedną wymień zamiast ogólnikowo krytykować sam już nie wiesz co.


"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
08-01-2012 18:50 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>-Czyli czego niby, skąd się wziął ten astrologiczny znak zodiaku?
Podzielono sobie umownie niebo według ekliptyki na dwanaście znaków, aby ułatwić określanie położenia i układów planet, Słońca i Księżyca.

>> który ma tyle wspólnego z gwiazdozbiorami, że kiedyś nadano znakom zodiaku nazwy według niektórych.
>-To przecież o tym piszę na samym początku, że te układy gwiazd ktoś sobie ponazywał jak chciał bez znajomości astronomii.
Znajomość astronomii wśród starożytnych zadziwiała i zadziwia do dzisiaj - przewidywanie zaćmień, dokładność kalendarza, itd. Jakoś trzeba było nazwać to co się widzi, bo jak inaczej rozróżniać i opisywać?

>-Jakich faktów się nie trzymam, jakie w ogóle w astrologii są fakty i jakie bzdury powtarzam niby? Jedną wymień zamiast ogólnikowo krytykować sam już nie wiesz co.
Pierwsze:
>Jak gwiazda oddalona od nas o tysiące lat świetlnych może wpływać na nasz los.
Astrologia nie twierdzi, że jakaś gwiazda wpływa na nasz los. Astrologia w ogóle nie zajmuje się gwiazdami innymi niż Słońce, więc cały Twój post zaczynający ten wątek traci sens.
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Podzielono sobie umownie niebo według ekliptyki na dwanaście znaków, aby ułatwić określanie położenia i układów planet, Słońca i Księżyca.
-I tak napisałem, podzielono sobie...ułatwiało np. żeglugę.

>Znajomość astronomii wśród starożytnych zadziwiała i zadziwia do dzisiaj - przewidywanie zaćmień, dokładność kalendarza, itd. Jakoś trzeba było nazwać to co się widzi, bo jak inaczej rozróżniać i opisywać?
-Tak jakoś trzeba było nazwać, ale astrologia te nazwy wykorzystuje. Wcale nie czepiałem się starożytnych, rozróżniali obiekty ruchome i stałe, choć nawet gdy wiedzieli o Jowiszu to uważali go za np. Gwiazdę Królewską i się do niego modlili, ale takie czasy były. Ja nic do tego nie mam.

>Pierwsze:
>>Jak gwiazda oddalona od nas o tysiące lat świetlnych może wpływać na nasz los.
>Astrologia nie twierdzi, że jakaś gwiazda wpływa na nasz los. Astrologia w ogóle nie zajmuje się gwiazdami innymi niż Słońce, więc cały Twój post zaczynający ten wątek traci sens.
-Jak to nie zajmuje się gwiazdami? Właśnie położenie Słońca względem gwiazd ma rzekomo mieć znaczenie. Czyli jakby gwiazdy w danym położeniu wpływały jakoś na Słońce, a ono z kolei na Ziemię i jej mieszkańców. Słońce w Strzelcu działa inaczej niż Słońce w Wodniku.


"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
08-01-2012 19:43 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>-Jak to nie zajmuje się gwiazdami? Właśnie położenie Słońca względem gwiazd ma rzekomo mieć znaczenie. Czyli jakby gwiazdy w danym położeniu wpływały jakoś na Słońce, a ono z kolei na Ziemię i jej mieszkańców. Słońce w Strzelcu działa inaczej niż Słońce w Wodniku.
Nie Słońce w Strzelcu, tylko Słońce w położeniu znaku Strzelca. Znaki zodiaku astrologicznego nie pokrywają się dokładnie z gwiazdozbiorami. Co już tu powiedziano, na skutek precesji, przeskoczyły obecnie o jeden cały gwiazdozbiór w stosunku do czasów kiedy je określono.

Znaki zodiaku otrzymały nazwy od gwiazdozbiorów, które były mniej więcej widoczne w ich zakresach w chwili, kiedy te znaki wymyślono, ale nie są tożsame z aktualnym położeniem tych gwiazdozbiorów, lecz z konkretnym wycinkiem nieba wyznaczonym matematycznie na podstawie ekliptyki, stąd całe nieporozumienie.
Druga przyczyna nieporozumienia to pewnie język dziennikarski, który lubi określenia takie, jak "gwiazdy mówią", "co nam wróżą gwiazdy" i podobne, bo takie są bardziej chwytliwe.

Horoskopy z układów planet nie zyskują przez to na wiarygodności, tak się tylko czepiam gwoli ścisłości i żeby przesądu nie zwalczać przesądem.
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>>Jeżeli astrologia ma nie mieć nic wspólnego z gwiazdami to niby z czym?
>Z układami planet, Słońca i Księżyca, pisałem wyżej.
-Na dodatek jeszcze, astrologia to nie tylko horoskopy w/g daty urodzenia. To przewidywanie przyszłości nawet dla całych krajów na podstawie ułożenia gwiazd..i tylko gwiazd, bo kiedy to wymyślono, ludzie nie rozróżniali jeszcze gwiazd od planet i komet. Wszystko co świeciło na niebie było dla ówczesnych gwiazdami.


"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
finerbijk (17282 punktów)
> kiedy to wymyślono, ludzie nie rozróżniali jeszcze gwiazd od planet i komet. Wszystko co świeciło na niebie było dla ówczesnych gwiazdami.
Ewidentna nieprawda. Już Sumerowie rozróżniali gwiazdy i planety.
09-01-2012 11:34 
 Ocena 2 na 2
szymon.g (83 punktów)
(zablokowany)
>> kiedy to wymyślono, ludzie nie rozróżniali jeszcze gwiazd od planet i komet. Wszystko co świeciło na niebie było dla ówczesnych gwiazdami.
>Ewidentna nieprawda. Już Sumerowie rozróżniali gwiazdy i planety.

Cóż... astrologowie nie odróżniają. Dla nich Pluton to nadal planeta.
Xion (501 punktów)
(zablokowany)
Ależ oczywiście, że astrologia działa. Tutaj można sobie dokładnie przeczytać jak:
en.wikipedia.org/wiki/Barnum_effect
catseye (1381 punktów)
Na wypadek, gdyby ktoś szukał odtrutki na rewelacje I programu PR: www.astrosociety.org/astrology.pdf
jasenka (1863 punktów)
>- Jak więc można z czymś takim utożsamiać czyjąś osobowość, podejmować znaczące decyzje, wybierać
>według tego partnera na całe życie lub przypisywać komuś jakieś szczególne cechy?

Wiele razy się nad tym zastanawiałam, bo jednak widziałam u ludzi cechy przypisywane ich znakowi, co mi się wydawało niedorzeczne. To jest chyba coś w rodzaju "samosprawdzającej się przepowiedni". Dziecko się rodzi w styczniu i otoczenie podświadomie może widzi w nim i kształtuje te cechy, które niby powinno mieć. Ono samo jak dorośnie, też się utożsamia ze swoim znakiem Zodiaku, i tak to może działa.
Ja np. widziałam u siebie cechy Wagi, oczywiście same zalety Pomijałam cechy przypisywane innym znakom, sugerując sobie, że są nieważne w mojej osobowości. Ale to było dawno, teraz mnie to śmieszy.
Zwłaszcza jak czytam horoskop w dwóch różnych gazetach, jest ubaw po pachy. W jednym piszą, że nuda przez cały miesiąc, a w drugim, że zacznie się trzęsieniem ziemi, a potem napięcie będzie tylko rosło
09-01-2012 11:33 
 Ocena 1 na 1
szymon.g (83 punktów)
(zablokowany)
>>- Jak więc można z czymś takim utożsamiać czyjąś osobowość, podejmować znaczące decyzje, wybierać
>>według tego partnera na całe życie lub przypisywać komuś jakieś szczególne cechy?
>Wiele razy się nad tym zastanawiałam, bo jednak widziałam u ludzi cechy przypisywane ich znakowi, co mi się wydawało niedorzeczne. To jest chyba coś w rodzaju "samosprawdzającej się przepowiedni". Dziecko się rodzi w styczniu i otoczenie podświadomie może widzi w nim i kształtuje te cechy, które niby powinno mieć. Ono samo jak dorośnie, też się utożsamia ze swoim znakiem Zodiaku, i tak to może działa.
>Ja np. widziałam u siebie cechy Wagi, oczywiście same zalety Pomijałam cechy przypisywane innym znakom, sugerując sobie, że są nieważne w mojej osobowości. Ale to było dawno, teraz mnie to śmieszy.
>Zwłaszcza jak czytam horoskop w dwóch różnych gazetach, jest ubaw po pachy. W jednym piszą, że nuda przez cały miesiąc, a w drugim, że zacznie się trzęsieniem ziemi, a potem napięcie będzie tylko rosło
>

Kiedyś spotkałem jedną panią, która w pewnym piśmie prowadziła dział pt. "Listy od czytelniczek". Powiedziała, że czasami nie ma aż tylu listów... więc sama je pisze, a potem na nie odpowiada. Mówiła, że horoskopy pisze jej koleżanka - jak przysiądzie to ma je napisane na kilka miesięcy do przodu. Przeważnie pisze je tak żeby pasowały do każdego i żeby przyszłość jawiła się cudnie wręcz.
szymon.g (83 punktów)
(zablokowany)
>- Dobra wiadomość dla Koziorożców. Podobno w tym roku będzie nad nimi czuwał Pluton, więc mogą dużo
>osiągnąć. I pamiętajcie, że najlepiej zaczynać wszytko gdy Słońce wraca na pozycję urodzeniową. Z
>kolei Uran tworzy kwadraturę do Plutona, co oznacza, że czeka nas trudny rok. Sporo tego typu

Kilka uwag odnośnie Plutona.

Czemu Pluton ma wpływ, a 50000 Quaoar nie? Przecież 50000 Quaoar jest większy od Plutona. Przez to Pluton stracił status planety... czyli te brednie o tym jakby Pluton miał jakiś wpływ to... po prostu brednie.

A tak z ciekawości: czy ktoś wie co z horoskopami sprzed 1930 roku (bo wtedy okryto Plutona).

Czy te horoskopy straciły ważność?

Czy nowe horoskopy są nieważne, bo nie uwzględniają ciał większych od Plutona jednocześnie przypisując Plutonowi szczególne jakieś magiczne właściwości?

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365